Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Oumuamua powstała tam, gdzie rodzą się gwiazdy? Nowa hipoteza wyjaśnia wiele jej tajemnic

Recommended Posts

Gdy pod koniec 2017 roku astronomowie zaobserwowali w Układzie Słonecznym obiekt o niezwykłym wydłużonym kształcie, niektórzy zaczęli snuć fantazje o odwiedzającym nas statku Obcych. Z czasem obiekt zyskał oficjalną nazwę 1I/Oumuamua i pojawiło się kilka – naukowych tym razem – hipotez na temat jego pochodzenia. W międzyczasie Oumuamua zniknął nam z pola widzenia. Teraz astronomowie z University of Chicago i Yale University wysunęli interesującą hipotezę mówiącą, czym jest tajemniczy gość.

To zamrożona góra molekularnego wodoru, mówi Darryl Seligman z UChicago. Taka hipoteza wyjaśnia wszystkie jego właściwości. A jeśli jest prawdziwa, to prawdopodobnie nasza galaktyka jest pełna podobnych obiektów.

Oumuamua przyciągał uwagę nie tylko wydłużonym kształtem, ale też sposobem poruszania się. Obiekt wyraźnie przyspieszał w sposób, którego nie można było wyjaśnić oddziaływaniem grawitacyjnym Słońca czy planet. W podobny sposób przyspieszają komety, ale w ich przypadku jest to spowodowane odparowywaniem lodu pod wpływem oddziaływania Słońca, co skutkuje pojawieniem się długiego ogona komety. Za Oumuamua nie zaobserwowano ogona.

W ubiegłym roku Seligman oraz naukowcy z Yale i Caltechu wykazali jednak, że mogła być to kometa, której ogon był niewidoczny w teleskopach. Naukowcy zaczęli więc badać, jaka substancja mogłaby tworzyć niewidoczny ogon. Znali pozycję Oumuamua, widzieli, jak szybko się porusza i byli w stanie obliczyć, ile energii ze Słońca docierało do obiektu w każdym momencie. Sprawdzili więc listę pierwiastków pod kątem takiego, który poddany oddziaływaniu Słońca uwalniałby się z obiektu, nadając mu przyspieszenie. Jedynym rodzajem zestalonego pierwiastka, który wyjaśnia ruch Oumuamua jest molekularny wodór, mówi Seligman.

Molekularny wodór powstaje w temperaturach nieco tylko wyższych od zera absolutnego. Pierwiastek nie odbija światła i nie emituje go gdy jest spalany. Zatem teleskopy nie są w stanie go zaobserwować.

Fakt, ze zobaczyliśmy jeden taki obiekt, oznacza, że jest ich olbrzymia liczba. Galaktyka musi być pełna takich ciemnych wodorowych gór lodowych. To niesamowite, cieszy się Seligman.

Istnieje niewiele miejsc, gdzie takie góry mogą powstawać. Są nimi gęste jądra obłoków molekularnych. To w takich miejscach powstają gwiazdy. Nie potrafimy zajrzeć do wnętrza obłoków, więc możliwość przechwycenia i zbadania obiektu takiego jak Oumuamua byłaby prawdziwą kopalnią wiedzy dla naukowców. To byłaby najbardziej dziewicza materia w galaktyce. To tak, jakby galaktyka zrobiła ją na zamówienie, a kurier by ją dostarczył, mówi Seligman.

Hipoteza o górze zestalonego wodoru wyjaśnia też niezwykły kształt Oumuamua. Góra, pod wpływem promieniowania kosmicznego z czasem traciła zewnętrzne warstwy. Zachodził proces podobny do tego, jak zużywa się kostka mydła. Z czasem staje się coraz cieńsza. Oumuamua podróżowała przez przestrzeń kosmiczną przez miliony lat, aż trafiła do Układu Słonecznego. Spotkanie z jego zewnętrznymi częściami, a później podróż w kierunku Słońca były dla góry bardzo dramatycznymi momentami. Prawdopodobnie to właśnie Układ Słoneczny w największym stopniu nadał górze jej obecny kształt.

W 2022 roku ma zostać uruchomione Vera C. Rubin Observatory, najpotężniejsze obserwatorium astronomiczne na Ziemi. Jeśli w pobliżu Ziemi pojawi się kolejna wodorowa góra, naukowcy będą mogli ją dokładnie zbadać.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Molekularny wodór powstaje w temperaturach nieco tylko wyższych od zera absolutnego.

Czy to na pewno jest prawdą?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli jeżeli dobrze zrozumiałem, ta skała to wodór w stanie stałym. Dziwne, że nie odparował. Zgodnie z wiki peryhelium ok. 0,25 au. To całkiem blisko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, raweck napisał:

Czy to na pewno jest prawdą?

Tak (w warunkach "normalnych kosmicznie").

46 minut temu, M61 napisał:

To całkiem blisko. 

Nie szkodzi aż tak bardzo.

https://www.researchgate.net/figure/Phase-diagram-of-hydrogenRegions-of-stability-for-the-molecular-solid-yellow_fig2_242652935
https://www.researchgate.net/figure/Phase-diagram-for-hydrogen-with-the-main-phase-transitions-occurring-in-the-fluid-or-gas_fig4_262380803

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten pierwszy schemat dałeś dla ogromnych ciśnień. W "próżni" międzyplanetarnej (dałem w cudzysłowiu, bo to nie jest idealna próżnia), raczej nie mamy doczynienia z GPa. Z drugiego wynika, że powinien występować wodór atomowy albo w postaci jonu. Nie wiem na ile to dobrze zinterpretowałem. Ja kierowałem się wysoką temperaturą na skutek promieniowania słonecznego, "próżnia", odległość od Słońca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Pierwszy był dla "ogólnego" oglądu, drugi bardziej adekwatny do sytuacji nas interesującej. To o czym mówimy to raczej lewy dolny róg drugiego wykresu. Oczywiście w astrofizycznym zoo znajdziesz i obłoki H+, ale raczej przy młodych gorących gwiazdach itp.

27 minut temu, M61 napisał:

Ja kierowałem się wysoką temperaturą na skutek promieniowania słonecznego

Temperatura zawsze jest wynikiem bilansu. Nie wątpisz chyba, że oświetlona część (powierzchnia) Merkurego i Plutona ma inną temperaturę? W przypadku Oumuamua obserwowaliśmy właśnie coś, co nazywa się zwykle efektami niegrawitacyjnymi. Pamiętaj, że fotony słoneczne zapewne głęboko naszego bohatera nie penetrowały.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Nie potrafimy zajrzeć do wnętrza obłoków, więc możliwość przechwycenia i zbadania obiektu takiego jak Oumuamua byłaby prawdziwą kopalnią wiedzy dla naukowców. To byłaby najbardziej dziewicza materia w galaktyce. To tak, jakby galaktyka zrobiła ją na zamówienie, a kurier by ją dostarczył, mówi Seligman.

Tylko adresat nie odebrał przesyłki na czas. Winne średniowiecze. Sytuacja przypominała tę z Pilota Pirxa.

5 godzin temu, raweck napisał:
6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Molekularny wodór powstaje w temperaturach nieco tylko wyższych od zera absolutnego.

Czy to na pewno jest prawdą?

No a jak inaczej wyjaśnić stałą gęstość wszechświata i ucieczkę galaktyk jednocześnie? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, peceed napisał:

No a jak inaczej wyjaśnić stałą gęstość wszechświata i ucieczkę galaktyk jednocześnie? ;)

Fajny, ale za trudny dla mnie dowcip. ;)

31 minut temu, peceed napisał:

Sytuacja przypominała tę z Pilota Pirxa.

Tu kolega ma (prawie) rację i chylę czoła przed tymi, którzy Mistrza choć trochę znają. W "prawie" nie będę wchodził. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Może ją kiedyś dorwiemy, ale jest to mało prawdopodobne. Pewnie nie będzie takiej potrzeby, bo odkryjemy więcej tego typu obiektów. Musielibyśmy mieć w bród taniej energii, ponad miarę oraz trochę bardziej zaawansowane technologię :)

Małe porównanie do Voyagerów:
- V1 ma prędkość 17 km/s (148 AU)
- V2 ma prędkość 15 km/s (123 AU)

Oumuamua:
- inbound velocity at 200 AU is 26.5 km/s
- dystans za Wiki, screen poniżej

Szacuje się, że Oort Cloud rozciąga się w odległości 1k - 100k AU od Słońca, więc Oumuamua pozostanie teoretycznie w Układzie Słonecznym przez kilkanaście tysięcy lat, ale teraz porusza się prawie 2 razy szybciej niż Voyagery.

2020-06-05-oumuamua-distance.png.8229090fe6851a62ea1120de2aff6605.png

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Astro napisał:

Nie wątpisz chyba, że oświetlona część (powierzchnia) Merkurego i Plutona ma inną temperaturę?

Co do tego nie mam wątpliwości. Mówimy o obiekcie o nieco większej odległości od Merkurego. 

13 godzin temu, Astro napisał:

Pamiętaj, że fotony słoneczne zapewne głęboko naszego bohatera nie penetrowały.

Nie tylko fotony penetrują, jest jeszcze wysokoenergetyczne promieniowanie, które może pobudzać atomy wodoru do większej aktywności niż tylko  leniwego ziewania :D. Nawet jeśli ta penetracja jest znikoma. 

13 godzin temu, Astro napisał:

W przypadku Oumuamua obserwowaliśmy właśnie coś, co nazywa się zwykle efektami niegrawitacyjnymi.

No właśnie, to ciekawe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.06.2020 o 07:27, M61 napisał:

No właśnie, to ciekawe. 

Zapewne, ale takie efekty znamy od bardzo dawna i obserwowaliśmy nie raz. Warto dodać, że nasz bohater zbyt długo w "bliskim" sąsiedztwie Słońca nie zabawił.

Gdyby kogoś interesowała praca źródłowa, to:
https://arxiv.org/pdf/2005.12932.pdf

Dodam, że hipoteza ciekawa, ma "ręce i nogi", ale oczywiście pomiędli się to jeszcze zapewne trochę... Hipoteza dodam o dość fundamentalnym charakterze w kontekście teorii formowania się gwiazd (co ważniejsze - nie tylko).

 

Oczywiście nie chodzi mi o to, by ludkowie od egzotycznej materii (w kontekście "ciemnej materii") zaczęli zwijać namioty, ale to wyjaśnienie tylko mojego wpisu.Oczywiście nie mam najmniejszej nadziei, że ta hipoteza w czymkolwiek pomoże, ale fajnie jest, jak się coś dzieje. ;)
W ogóle, to kocham ciemne ustrojstwa (szczególnie do @peceed; są takie ciemne i niejasne, że aż piękne ;)).

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.06.2020 o 15:38, Astro napisał:

W ogóle, to kocham ciemne ustrojstwa (szczególnie do @peceed; są takie ciemne i niejasne, że aż piękne ;)).

ja też lubię ciemny lud, jest zabawny i uroczy w swojej ciemnocie :). eeee, to znaczy chodziło mi oczywiście o ciemny lód wodorowy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Planety powstają wokół młodych gwiazd znacznie szybciej, niż sądzono. Z nowych badań wynika, że formują się one w czasie krótszym niż 500 000 lat. Spostrzeżenie to może rozwiązać problem trapiący astronomów od 2018 roku, kiedy to zauważono, że w miejscach tworzenia się planet jest zbyt mało, by mogły się one narodzić.
      Uchwycenie tworzącej się planety jest bardzo trudne, gdyż jej gwiazda i otaczający ją dysk protoplanetarny dają znacznie silniejszy sygnał niż rodząca się niewielka planeta.
      Autorzy wcześniejszych badań, chcąc sprawdzić, jak dużo materiału znajduje się w dysku protoplanetarnym, wykorzystywali Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) i badali dyski wokół gwiazd liczących sobie od 1 do 3 milionów lat. Uzyskane wyniki wskazywały, że masa dysku nie pozwala na utworzenie nawet jednej planety wielkości Jowisza. To zaś wskazywało, że albo astronomowie nie dostrzegają jakiegoś rezerwuaru materii, albo powinni przyjrzeć się jeszcze młodszym gwiazdom.
      Autor najnowszych badań, Łukasz Tychoniec, student z Leiden Observatory, uznał, że zamiast szukać zaginionej masy, trzeba badać młodsze gwiazdy. Wraz z kolegami wykorzystał ALMA oraz Very Large Array (VLA) i za ich pomocą przyjrzał się 77 protogwiazdą z obłoku molekularnego Perseusza. To gigantyczny region formowania się gwiazd, który znajduje się w odległości zaledwie 1000 lat świetlnych od Ziemi. Obserwowane przez Tychońca gwiazdy miały od 100 do 500 tysięcy lat.
      Obserwacje wykazały, że dyski protoplanetarne tak młodych gwiazd zawierają o cały rząd wielkości więcej materiału niż dyski gwiazd starszych o zaledwie 1–2 miliony lat.
      Astrofizyk Megan Andsell z NASA mówi, że fakt przeprowadzenia badań na dużej próbce gwiazd oraz wykorzystanie dwóch narzędzi, które działają w nieco innych długościach fali, powoduje, iż badania Tychońca wnoszą znaczący wkład w zrozumienie formowania się planet. Uczona zauważa jednak, że byłoby lepiej zbadać regiony formowania się gwiazd w różnych obłokach molekularnych, gdyż być może w obłoku Perseusz panują wyjątkowe warunki środowiskowe.
      Tychoniec zapowiada, że wraz z zespołem ma zamiar bardziej szczegółowo przyjrzeć się jeszcze większej liczbie młodych gwiazd.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronomowie używający teleskopów Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) odkryli olbrzymie plamy na powierzchni ekstremalnie gorących gwiazd schowanych w gromadach gwiazd. Gwiazdy te są nie tylko nękane przez plamy magnetyczne, ale niektóre z nich doświadczają także superrozbłysków – eksplozji energii kilka milionów razy bardziej energetycznych niż podobne wybuchy na Słońcu. Wyniki badań, opublikowane dzisiaj w Nature Astronomy, pomogą astronomom lepiej zrozumieć te zagadkowe gwiazdy i otworzą drzwi do rozwiązania innych nieuchwytnych tajemnic astronomii gwiazdowej.
      Zespół, którym kierował Yazan Momany z INAF Astronomical Observatory of Padua we Włoszech, zbadał szczególny typ gwiazd z gorącego krańca gałęzi horyzontalnej (ang. extreme horizontal branch stars, w skrócie: gwiazdy EHB) – obiekty o masie około połowy masy Słońca, ale cztery do pięciu razy gorętsze. Te gorące i małe gwiazdy są specjalne, ponieważ wiemy, że ominą jedną z końcowych faz życia typowej gwiazdy i umrą przedwcześnie tłumaczy Momany, który pracował wcześniej jako astronom w Obserwatorium Paranal w Chile. W naszej Galaktyce te osobliwe gorące obiekty są zwykle związane z występowaniem bliskiego towarzysza gwiazdowego.
      Jednak nieoczekiwanie, zdecydowana większość gwiazd z gorącego krańca gałęzi horyzontalnej nie wydaje się posiadać towarzyszek, gdy są obserwowane w ciasno upakowanych grupach gwiazd, zwanych gromadami kulistymi. Długoterminowe monitorowanie tych gwiazd przez zespół, prowadzone przy pomocy teleskopów ESO, ujawniło także, że z tymi tajemniczymi obiektami dzieje się coś więcej. Obserwując trzy różne gromady kuliste, Momany i jego współpracownicy odkryli, że wiele gwiazd EHB w tych gromadach wykazuje regularne zmiany jasności w przeciągu zaledwie kilku dni lub tygodni.
      Po wyeliminowaniu wszystkich innych scenariuszy, pozostała tylko możliwość wyjaśnienia obserwowanych zmian jasności podkreśla Simone Zaggia, współautor badań z INAF Astronomical Observatory of Padua we Włoszech, kiedyś stażysta w ESO: te gwiazdy muszą mieć plamy!
      Plamy na gwiazdach EHB wydają się być całkiem odmienne od ciemnych plam słonecznych na naszym Słońcu, ale oba przypadki są związane z polami magnetycznymi. Plamy na tych gorących, ekstremalnych gwiazdach są jaśniejsze i gorętsze niż otaczająca je powierzchnia gwiazdy, w przeciwieństwie do Słońca, gdzie widzimy plamy jako ciemne obszary na powierzchni, chłodniejsze niż otoczenie. Plamy na gwiazdach EHB są także znacząco większe niż plamy słonecznej. Pokrywają do jednej czwartej powierzchni gwiazdy. Plamy te są niezwykle trwałe, istnieją przez dekady. Natomiast w przypadku pojedynczych plam słonecznych są one tymczasowe, istnieją od kilku dni do miesięcy. Ponieważ gorąca gwiazda obraca się, plamy na jej powierzchni pojawiają się i znikają z naszego pola widzenia, powodując zauważalne zmiany w jasności.
      Oprócz zmian w jasności spowodowanych plamami, zespół odkrył także, że niektóre gwiazdy z gorącego krańca gałęzi horyzontalnej wykazują superrozbłyski – nagłe eksplozje energii i inne oznaki występowania pola magnetycznego. „Zjawiska te są podobne do rozbłysków, które obserwujemy na naszym Słońcu, ale dziesiątki miliony razy bardziej energetyczne” mówi Henri Boffin, współautor badań, astronom w siedzibie ESO w Niemczech. Takie zachowanie zdecydowanie nie było oczekiwane i podkreśla ważną rolę pól magnetycznych w wyjaśnianiu własności tego typu gwiazd.
      Po sześciu dekadach prób zrozumienia gwiazd z gorącego krańca gałęzi horyzontalnej astronomowie dysponują teraz bardziej kompletnym obrazem tych obiektów. Co więcej, badania te mogą pomóc w wyjaśnieniu pochodzenia silnych pól magnetycznych w wielu białych karłach (obiektach reprezentujących finalne stadium w życiu gwiazd podobnych do Słońca) i pokazać podobieństwa do gwiazd z gorącego krańca gałęzi horyzontalnej. Ogólniejszy obraz jest taki, że zmiany w jasności wszystkich gorących gwiazd – od młodych gwiazd podobnych do Słońca, do starych gwiazd EHB i martwych białych karłów – mogą być połączone ze sobą. Można więc obiekty te rozumieć jako wspólnie cierpiące od plam magnetycznych na ich powierzchniach dodaje David Jones, członek zespołu i dawny stażysta w ESO, obecnie zatrudniony w Instituto de Astrofísica de Canarias w Hiszpanii.
      Aby uzyskać opisane wyniki, astronomowie użyli różnych instrumentów na należącym do ESO teleskopie VLT, w tym VIMOS, FLAMES i FORS2, a także OmegaCAM na VLT Survey Telescope w Obserwatorium Paranal. Wykorzystani także ULTRACAM na  Teleskopie Nowej Technologii (NTT) w Obserwatorium La Silla w Chile. Przełom nastąpił, gdy zespół obserwował gwiazdy w bliskim ultrafiolecie, co pozwoliło na zbadanie gorętszych gwiazd, wyróżniających się jasnością pośród chłodniejszych gwiazd w gromadzie kulistej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa astronomów z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) poinformowała o odkryciu czarnej dziury znajdującej się w odległości zaledwie 1000 lat świetlnych od Ziemi. Stanowi ona część układu potrójnego, który można obserwować gołym okiem. Obecność czarnej dziury wykryto śledząc dwie towarzyszące jej gwiazdy. Specjaliści nie wykluczają, że w przyszłości znajdziemy więcej takich układów.
      Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy okazało się, że mamy do czynienia z pierwszym układem gwiazd z czarną dziurą, który można obserwować gołym okiem, mówi Petr Hardva z Akademii Nauk Republiki Czeskiej. Dziura wraz z gwiazdami znajduje się w gwiazdozbiorze Lunety. Można go obserwować z Półkuli Południowej.
      Naukowcy nie podejrzewali, że dokonają tak interesującego odkrycia. Obserwowali układ podwójny HR 6819. Jednak gdy przystąpili do analizy danych okazało się, że w układzie znajduje się też czarna dziura. Spektrograf FEROS znajdujący się na teleskopie MPG/ESO w La Silla wykazał, że jedna z gwiazd co 40 dni okrąża niewidoczny obiekt. Druga gwiazda znajduje się zaś w znaczniej odległości do tej pary.
      Czarna dziura w układzie HR 6819 to jeden z pierwszych znanych nam obiektów tego typu, który nie wchodzi w gwałtowne interakcje z otoczeniem, zatem naprawdę jest czarna i trudno ją zaobserwować. Jej obecność stwierdzono na podstawie badań orbity krążącej wokół gwiazdy. Obliczenia wskazały, że musi tam istnieć niewidoczny obiekt o masie co najmniej 4-krotnie większej od masy Słońca.
      Dotychczas znaleźliśmy jedynie kilkadziesiąt czarnych dziur w Drodze Mlecznej. Naukowcy sądzą jednak, że od początku istnienia wszechświata olbrzymia liczba gwiazd zapadła się w sobie i utworzyła czarna dziury. Specjaliści przypuszczają, że istnieją setki milionów czarnych dziur.
      Najnowsze odkrycie rzuca też nieco światła na inne układy. uczeni już przypuszczają, że jeden z nich – LB-1 – również może być układem potrójnym cz czarną dziurą. Znajduje się on niewiele dalej od HR 6819. Astronomowie już zapowiadają, że rozpoczną jego obserwacje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Słońce wydaje się znacznie mniej aktywne niż inne podobne mu gwiazdy. Do takich zaskakujących wniosków doszedł międzynarodowy zespół astronomów, który przeanalizował dane z Teleskopu Kosmicznego Keplera. Odkrycie, dokonane przez grupę kierowaną przez Timo Reinholda z Instytutu Badań Układu Słonecznego im. Maxa Plancka, pozwoli na lepsze zrozumienie ewolucji naszej gwiazdy.
      Ludzkość od wieków obserwuje Słońce i od dawna wiemy, że znaczących zmianach liczby plam na nim występujących. Wiemy też, że im więcej plam, tym większa aktywność gwiazdy i tym silniejsze gwałtowne wydarzenia, jak wyrzuty masy. Specjaliści spodziewali się, że inne gwiazdy podobne do Słońca zachowują się w podobny sposób na tym samym etapie życia.
      Nie jesteśmy w stanie obserwować plam na innych gwiazdach, jednak przemieszczanie się plam na powierzchni gwiazd powoduje zmiany ich jasności. Dzięki temu możemy obserwować aktywność magnetyczną odległych gwiazd. Zespół Reinholda postanowił wykorzystać te dane do porównania aktywności Słońca z innymi podobnymi mu gwiazdami.
      Teleskop Kosmiczny Keplera badał i rejestrował zmiany w jasności 150 000 gwiazd. W tym samym czasie sonda Gaia obserwowała gwiazdy i określała ich pozycję oraz ruch we wszechświecie. Teraz uczeni przeanalizowali te dane i na ich podstawie zidentyfikowali 369 gwiazd o temperaturze, masie, wieku, składzie chemicznymi i prędkości obrotowej podobnych do Słońca. Okazało się, że – wbrew oczekiwaniom – większość tych gwiazd jest znacznie bardziej aktywnych od Słońca. Średnia wartość zmian ich jasności była aż 5-krotnie większa niż zmiany jasności naszej gwiazdy.
      Naukowcy proponują dwa możliwe wyjaśnienia tak wielkiej różnicy. Jedno z nich zakłada, że zmiany jasności niektórych gwiazd podobnych do Słońca są tak niewielkie, iż Kepler ich nie zauważył, co sztucznie zwiększyło średnią dla całej grupy. Drugie wyjaśnienie brzmi, że mamy tu do czynienia z prawdziwymi średnimi zmianami jasności, a to sugeruje, że w przeszłości Słońce również przechodziło okres tak dużej aktywności. To drugie przypuszczenie jest zgodne z wcześniejszymi badaniami, które wskazywały, że gwiazdy z ciągu głównego, gdy zbliżają się do połowy okresu swojego istnienia, znacznie zmniejszają swoją aktywność utrzymując wcześniejszą prędkość obrotową.
      Zespół Reinholda ma zamiar wyjaśnić te kwestie, wykorzystując w tym celu przyszłe pomiary, jakie będą dokonywane przez instrumenty TESS i PLATO.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach Nature Astronomy ukazał się artykuł Tidal fragmentation as the origin of 1I/2017 U1 Oumuamua. Wysunięta w nim hipoteza dotycząca sposobu powstania niezwykłego obiektu Oumaumua, który w 2017 roku odwiedził Układ Słoneczny, wyjaśnia wiele z jego tajemnic.
      Autorzy, Yun Zhang z Chińskiej Akadmeii Nauk i Douglas N. C. Lin z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis, uważają, że Oumuamua to fragment większego obiektu, rozerwanego przez siły grawitacyjne jego rodzimej gwiazdy. Rozerwanie za pomocą sił pływowych nie tylko wyjaśnia kształt Oumuamua, ale również daje podstawy, by przypuszczać, że w przestrzeni kosmicznej jest znacznie więcej obiektów o takim kształcie, mówi Yun Zhang.
      Oumuamua to zadziwiający obiekt. Jest na przykład niezwykle wydłużony i spłaszczony. Nigdy wcześniej astronomowie nie zaobserwowali w przestrzeni kosmicznej niczego o takim kształcie. Ponadto wykazuje „przyspieszenie niegrawitacyjne”, co oznacza, że nie został on przyspieszony przez oddziaływanie Słońca, Jowisza czy innych dużych obiektów Układu Słonecznego.
      Takie przyspieszenie można by wyjaśnić uwalnianiem się gazu, który działa jak silnik rakietowy. Problem w tym, że nie zaobserwowano, by w Oumuamua uwalniał się gaz. Wiemy też, że Oumuamua pochodzi spoza Układu Słonecznego. Biorąc pod uwagę rozmiary przestrzeni kosmicznej i nasze wciąż skromne możliwości obserwacyjne, natrafienie na choćby jeden taki obiekt graniczy z cudem. Chyba, że tego typu obiektów jest naprawę wiele. Tak właśnie uważa Zhang. Średnio każdy układ planetarny powinien wyrzucać z siebie około 100 bilionów tego typu obiektów, stwierdza uczony.
      Nic zatem dziwnego, że gdy tylko zauważono tak dziwaczny obiekt, pojawiły się głosy, że może być to statek obcych.
      Tymczasem Zhang i Lin proponują całkowicie naturalne wyjaśnienie pochodzenia Oumuamua. Uczeni wykorzystali symulacje komputerowe, by zbadać, jak na różne obiekty wpływa przelot w pobliżu gwiazdy macierzystej. Modele wykazały, że obiekty takie zostaną rozerwane w taki sposób, że powstaną wydłużone fragmenty, które zostaną następnie wyrzucone w przestrzeń międzygwiezdną.
      Gdy obiekt znajdzie się niedaleko gwiazdy, jest podgrzewany do wysokich temperatur, później stygnie i pojawiają się na nim podłużne pęknięcia. Siły pływowe gwiazdy rozrywają obiekt wzdłuż pęknięć. W procesie tym zużywanych jest też olbrzymia ilość substancji lotnych, co wyjaśnia czerwonawe zabarwienie powierzchni, brak widocznej komy oraz brak wody, stwierdza Zhang. Dodaje jedna, że pod powierzchnią mogą znajdować się skondensowane substancje lotne, jak np. zamarznięta woda. Mogą zostać one „aktywowane” podczas przelotu w pobliżu innych gwiazd, nadające obiektowi niegrawitacyjne przyspieszenie.
      Oumuamua jest pierwszym, ale nie jedynym, obiektem pochodzącym spoza Układu Słonecznego, który zjawił się w naszym sąsiedztwie. W ubiegłym roku zauważono kometę 2I/Borisov. Naukowcy spodziewają się, że gdy uruchomione zostanie Vera C. Rubin Observatory, poznamy znacznie więcej takich obiektów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...