Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Być może już wkrótce belgijskie gofry staną się bardziej przyjazne dla środowiska. A wszystko za sprawą naukowców z Uniwersytetu w Gandawie, którzy eksperymentują z tłuszczem z larw owadów i zastępują nim część masła w gofrach, ciastkach i ciastach. Jak podkreślają, to lepsze rozwiązanie niż wykorzystanie nabiału.

Najpierw larwy lwinkowatych, owadów z rzędu muchówek, są umieszczane w naczyniu z wodą. Potem miksuje się je blenderem, a na koniec papka trafia do wirówki, która oddziela tłuszcz.

Podczas eksperymentów przygotowywano 3 wersje każdego z produktów: 1) normalną, zawierającą wyłącznie masło, 2) taką, w której 1/4 masła zastąpiono tłuszczem owadzim i 3) wersję zawierającą pół na pół masła i tłuszczu owadziego. Wszystkie 3 wersje serwowano panelowi sędziów i pytano, czy potrafią wyczuć różnicę.

Ciasto z 1/4 tłuszczu lwinkowatych (ang. black soldier fly larvae fat, BSF LF) przeszło testy: panel nie zauważył, że wykorzystano coś innego niż masło. W przypadku gofrów sędziowie nie zauważyli obecności tłuszczu larw nawet wtedy, gdy zastąpiono nim połowę masła. Co ważne, w porównaniu do wersji maślanej, tekstura i kolor prawie nie uległy zmianie.

Ślad ekologiczny owadów jest o wiele mniejszy, w porównaniu do zwierzęcych źródeł pokarmu [zajmują one mniejszy obszar czy wykazują większą efektywność przetwarzania pokarmu]. Poza tym możemy hodować w Europie dużą liczbę owadów, co dodatkowo zmniejsza wpływ środowiskowy transportu (tłuszcz palmowy jest importowany spoza Europy) - wyjaśnia Daylan Tzompa-Sosa.

Naukowcy zwracają też uwagę na prozdrowotne właściwości tłuszczu z owadów. Tłuszcz owadzi [...] zawiera kwas laurynowy, który [...] jest lepiej trawiony niż masło [tłuszcz mleczny]. Poza tym kwas ten ma właściwości antybakteryjne, antydrobnoustrojowe i przeciwgrzybiczne.

Czy wkrótce będzie można kupić produkty z tłuszczem owadów w sklepie? To możliwe. Ze względu na produkcję na małą skalę, obecnie cena jest nadal za wysoka. Musimy [też] przeprowadzić badania konsumenckie na szerszą skalę. Produkty z owadów, takie jak burgery, na razie nie okazały się wielkim sukcesem. Produkty piekarnicze mają [jednak] większe szanse na docenienie, bo owady stanowią jedynie zastępnik tłuszczu - podsumowuje Joachim Schouteten.

Ze szczegółowymi wynikami badań można się zapoznać na łamach pisma Food Quality and Preference.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kraju takim jak Polska nie ma żadnych tradycji jadania owadów. Większość odczuwa wstręt na myśl o jedzeniu owadów. Sadzę, że dużo czasu upłynie zanim ludzie przełamią się przed takim menu. Ja sam nie wiem, czy bym chciał to jeść. Blokadę psychiczną przed jedzeniem takich rzeczy mam raczej dużą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.04.2020 o 11:04, Sławko napisał:

Ja sam nie wiem, czy bym chciał to jeść. Blokadę psychiczną przed jedzeniem takich rzeczy mam raczej dużą.

Dopóki jakiś wielki głód by mnie nie zmusił, to na pewno dobrowolnie czegoś takiego bym nie zjadł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
On 4/21/2020 at 11:28 AM, KopalniaWiedzy.pl said:

Ciasto z 1/4 tłuszczu lwinkowatych (ang. black soldier fly larvae fat, BSF LF) przeszło testy: panel nie zauważył, że wykorzystano coś innego niż masło. W przypadku gofrów sędziowie nie zauważyli obecności tłuszczu larw nawet wtedy, gdy zastąpiono nim połowę masła. Co ważne, w porównaniu do wersji maślanej, tekstura i kolor prawie nie uległy zmianie.

Kiedyś, jak piekłem drożdżówkę, lecąc z pamięci, to zapomniałem o mleku i dodałem wody. Przypomniało mi się dopiero, jak już wszystko było wymieszane. Nie zauważyłem różnicy po wypieku ;) Przy czym ja robię wariant dietetyczny z 1 jajkiem na 300g mąki (dwa kubki), mleku sojowym i niewielką ilością cukru 6-8 łyżeczek. Może klasyczna była by inna albo jak bym zrobił dwie od razu i porównał.

Od zeszłego roku kupuję mykoproteiny od Quorn, które są produkowane przez grzyby (Fusarium venenatum). Jestem pod wrażeniem jakości i smaku, który jest znacznie lepszy niż tofu i porównywalny z kurczakiem. Z tofu też potrafię dużo zdziałać, szybkie marynaty albo azjatyckie potrawy, ale sporo osób narzeka, co rozumiem, szczególnie jak ktoś ma dwie lewe ręce w kuchni ;) Ślad ekologiczny mykoprotein jest, podobnie jak owadów, o wiele mniejszy.

 

On 4/22/2020 at 10:04 AM, Sławko said:

Większość odczuwa wstręt na myśl o jedzeniu owadów.

Jakby widzieli, jak produkowane jest mięso na masową skalę też by odczuwali wstręt, bo w sklepie wszystko jest higieniczne, czyste i ładnie zapakowane.

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przyrodzie nie występuje problem śladu ekologicznego. Pająki zjadają 4x tyle co ludzie, mrówki jeszcze więcej. To wyłącznie nasz problem. W dodatku miliony ptaków zyje wyłącznie z naszych śmietników, bo w naturze jedzenia dla nich już nie ma - ten ślad się więc przydaje.

Do rozwiązania pozostanie kwestia adaptacji ludzi do jedzenia owadów; próba zastąpienia tłuszczu zwierzęcego tłuszczem utwardzonym zakończyła sie spektakularną porażką medyczną - liczba uszkodzeń metabolicznych wzrosła. Podobnie może być z owadami.

Kolejna sprawa to wirusy typowe dla owadów, a nieznane naszemu metabolizmowi - mały błąd w sterylizacji surowca i mamy problem. Zresztą wcześniej czy później i tak się przeniosą przy masowym spożyciu.

A jeszcze kolejny problem to grzyby typu Cordyceps (i setki podobnych), które pasożytuja na owadach. Jeśli one się adaptują do człowieków, to mamy armagedon, bo zabijają nawet w 24godz., a jeśli nie zabiją to skutecznie zombifikują.

a teraz kijem w mrowisko:

Jeśli chcemy potraktować serio ślad ekologiczny, to wypadałoby rozważyć wytapianie sadła z naszego gatunku ;), wtedy pozostawimy po sobie znacznie mniejszy ślad.

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Jeśli chcemy potraktować serio ślad ekologiczny, to wypadałoby rozważyć wytapianie sadła z naszego gatunku ;), wtedy pozostawimy po sobie znacznie mniejszy ślad.

Z tym jest taki sam problem jak z owadami? Wirusy, priony. Co złego jest tłuszczach roślinnych? Po co to utwardzać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Od zeszłego roku kupuję mykoproteiny od Quorn, które są produkowane przez grzyby (Fusarium venenatum). Jestem pod wrażeniem jakości i smaku, który jest znacznie lepszy niż tofu i porównywalny z kurczakiem.

A grzyby w smaku czuć? Nie słyszałam wcześniej o czymś takim i w pierwszym momencie miałam skojarzenia z serem pleśniowym, ale to przecież zupełnie inna bajka... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minutes ago, Jajcenty said:

Z tym jest taki sam problem jak z owadami? Wirusy, priony. Co złego jest tłuszczach roślinnych? Po co to utwardzać?

To nie tak. ;) Priony wzięły się stąd, że japońska odmiana doktorów Mengele wstrzykiwała tubylcom ich własne mózgi (tzw choroba kuru). To się spodobało przemysłowi i zaczęli karmić krowy paszą z przetworzonych krów. A że prion trwały jest jak zarodnik grzyba, to żadna sterylizacja nie pomoże. Niestety zrobił się niechcący szum wokół sprawy i przemysł musiał odpuścić.

A kwestia utwardzania tłuszczu wygląda tak: nauka zawsze szuka rozwiązań i próbuje je sprzedać ludziom (z tym zawsze jest pod górkę); finansjera robi odwrotnie - sprzedaje to, czego ludzie szukają najbardziej (tu idzie o nawyk). Dlatego ci drudzy zatrudnili tych pierwszych: utwardzano by obniżyć koszty i stworzyć namiastkę za mniejsze pienądze.

46 minutes ago, Anna Błońska said:

A grzyby w smaku czuć?

Z grzybów pozyskujemy też wielocukry (np betaglukany) - silne środki immunostymulujące.  Od dłuższego tez czasu: kwasek cytrynowy, witaminę C (tak, tak: tą "lewoskrętną" za 10zł od kilograma) oraz np inulinę.  Gdyby ktoś nie wiedział skąd te wszystkie dziwne uczulenia na ww. substancje, to uprzejmie informuję: tym gdzybem którego zmodyfikowano do produkcji jest ...Aspergillus Niger.   Dlatego borowik = tak; ekstrakt z bógwieczego = nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 hours ago, Anna Błońska said:

A grzyby w smaku czuć?

Gotowy produkt nie ma nic wspólnego z grzybami ;) Jak pierwszy raz kupiłem, to kilka razy sprawdzałem opakowanie, bo w smaku, teksturze, wyglądzie i zapachu przypomina kurczaka. Ogólnie polecam, bo to zawsze dodatkowa opcja. Podstawowy wariant, który kupuje to małe mrożone kawałki, które są ugotowane na parze i nadają się od razu do wszystkiego. Cena u mnie za granicą to połowa tego, co za mięso kurczaka, ale ja na lodówkach z mięsem ostatni raz byłem chyba w 2012 ;)

Tu jest więcej info o procesie produkcji:
https://quornfacts.com/news/new-infographic-shows-how-quorn-is-made

Jeszcze wygrzebałem fragment o potencjalnym uczuleniu:

Quote

The UK Food Standards Agency states that “between 1 in 100,000 to 200,000 people will react” or be intolerant to Quorn products. By comparison, one in 200 people are thought to be intolerant to soy.  Yet, CSPI seems to promote the virtues of soy, as the group aggressively campaigns to deny vegetarians and others access to our products.

 

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty. Do takich wniosków doszli naukowcy z Yale University, którzy prowadzili eksperymenty na myszach. Badania te pokazują, że krótkoterminowe stosowanie diety ketogenicznej może przynieść korzyści i otwierają drogę do badań klinicznych na ludziach.
      Dieto ketogeniczna, w ramach której 99% kalorii pochodzi z tłuszczu i białka, a jedynie 1% z węglowodanów, jest coraz bardziej popularna. Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.
      Naukowcy z Yale University informują na łamach Nature Metabolism, że zarówno pozytywne jak i negatywne skutki stosowania tej diety są związane z limfocytami T gamma delta (T γδ). Główny autor badań, profesor Vishwa Deep Dixit, wyjaśnia, że dieta ketogeniczna powoduje, że organizm zaczyna spalać tłuszcz. Jako, że zakłada ona spożywanie minimalnych ilości węglowodanów, prowadzi do spadku poziomu cukru we krwi. Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi. Gdy zaś organizm spala ciała ketonowe, rozprzestrzeniają się w nim chroniące tkanki limfocyty T γδ.
      Dzięki zwiększonej obecności tych komórek zmniejsza się ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych, poprawia się metabolizm organizmu. Po tygodniu u myszy na diecie ketogenicznej zaobserwowano zmniejszenie poziomu cukru i stanu zapalnego. Jednak gdy organizm sądzi, że głoduje, jednocześnie z trawieniem tłuszczu rozpoczyna proces jego gromadzenia.
      Jak informuje profesor Dixit, gdy myszy pozostawały na diecie ketogenicznej dłużej niż tydzień, zaczynały spożywać więcej tłuszczu niż spalały, pojawiała się u nich cukrzyca i otyłość. Straciły też chroniące je komórki T γδ, dodaje uczony.
      Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.
      Jeśli takie badania potwierdziłyby, że krótko stosowana dieta ketogeniczna przynosi korzyści, byłaby to dodatkowa dobra wiadomość. Kto chce być wiecznie na diecie?, retorycznie pyta Dixit.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z University of Toronto i innych kanadyjskich instytucji naukowych stwierdzili, że dzieci pijące pełnotłuste mleko są narażone na mniejsze ryzyko wystąpienia u nich nadwagi i otyłości, niż dzieci pijące mleko o zmniejszonej zawartości tłuszczu.
      Kanadyjscy naukowcy przejrzeli 5862 raporty naukowe, poszukując w nich studiów zajmujących się związkiem pomiędzy zawartością tłuszczu w mleku spożywanym przez dzieci w wieku 1–18 lat a występowaniem nadwagi i otyłości. Zidentyfikowali 28 takich badań, które poddali dalszej analizie.
      Wyniki ich pracy ukazały się w The American Journal of Clinical Nutrition.
      Uczeni stwierdzili, że autorzy 18 studiów zauważyli związek pomiędzy spożyciem pełnotłustego (3,25% tłuszczu) mleka a zmniejszonym ryzykiem nadwagi i otyłości w porównaniu z dziećmi, które piły mleko odtłuszczone (0,1–2% tłuszczu). W przypadku 10 studiów ich autorzy nie zauważyli takiego związku.
      Wyniki tych badań podważają obecne zalecenia dietetyczne stosowane w wielu krajach. Zaleca się w nich bowiem podawanie dzieciom mleka ze zmniejszoną zawartością tłuszczu. Większość dzieci w Kanadzie i USA codziennie pije krowie mleko, które jest znaczącym źródłem spożywanego przez nie tłuszczu, mówi jeden z głównych autorów badań, doktor Jonathon Maguire ze Szpitala Św. Michała. Z naszych badań wynika, że dzieci, które piły mleko o zmniejszonej zawartości tłuszczu, w wieku dwóch lat nie były szczuplejsze, niż dzieci pijące mleko pełnotłuste, stwierdza.
      Uczony zastrzega, że wszystkie analizowane badania były studiami obserwacyjnymi, zatem nie można być pewnym, czy to pełnotłuste mleko zmniejsza ryzyko nadwagi i otyłości. Może być ono związane z innymi czynnikami, które obniżają to ryzyko. Maguire zauważa, że tę wątpliwość mogłyby rozstrzygnąć randomizowane kontrolowane badania, jednak nie udało się na takie natrafić w literaturze przedmiotu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Drugiego listopada z kosmodromu w Wallops Flight Facility w Wirginii wystrzelono wynoszony przez rakietę Antares statek transportowy Cygnus NG-12. Znajdował się na nim m.in. specjalnie zaprojektowany kosmiczny piekarnik Zero G Oven, który posłuży do pieczenia ciastek z kawałkami czekolady.
      Ważący ok. 3700 kg ładunek, na który składały się też m.in. kamizelki AstroRad chroniące przed promieniowaniem, miał dotrzeć na Międzynarodową Stację Kosmiczną (MSK) w poniedziałek.
      Piekarnik powstał dzięki współpracy firm Nanoracks i Zero G Kitchen. Nanoracks od 10 lat specjalizuje się m.in. w obudowach zapewniających bezpieczny transport ładunków w przestrzeń kosmiczną. Testy z wykorzystaniem piekarnika będą pierwszym przypadkiem pieczenia w przestrzeni kosmicznej. Wysłane wcześniej w tym roku ciasto zapewniła sieć hoteli DoubleTree Hiltona (ponoć przyświecał jej cel, by uczynić przyszłe podróże kosmiczne przyjemniejszymi). Astronauci ocenią wpływ mikrograwitacji na kształt i konsystencję ciastek.
      Kiedy pierwszy raz o tym rozmawialiśmy, nie byliśmy w ogóle pewni, czy coś takiego jest możliwe. Każdy wie, jak przebiega proces pieczenia w warunkach ziemskich, jednak jak to przełożyć na warunki braku grawitacji - mówi Mary Murphy z Nanoracks. Na Ziemi pieczenie polega na ciągłym ruchu powietrza. To ciepłe unosi się do góry, a chłodniejsze opada. Powietrze cały czas krąży więc w piekarniku. W kosmosie taki proces nie zachodzi, trzeba było zatem wymyślić inny sposób na transfer ciepła do pieczonej żywności. Zero G Oven ma wewnątrz cylinder wyłożony ze wszystkich stron elementami grzewczymi. Wypiek umieszczany jest w środku, dzięki czemu gorące powietrze otacza go ze wszystkich stron. Jeśli w takim piekarniku po prostu umieszczono by kawałek ciasta, mógłby on wylecieć poza punkt centralny lub obijać się po całym cylindrze. Tak czy inaczej nie zostałby zatem równo wypieczony. Rozwiązaniem okazało się wykorzystanie silikonowego woreczka, mocowanego aluminiową ramką. Całość pozwala na swobodny przepływ powietrza, ale zatrzymuje okruszki, by nie latały po całej kuchence i, w efekcie, po Stacji.
      Niestety, w najbliższym czasie astronauci nie najedzą się własnoręcznie upieczonymi ciasteczkami. Na Stację trafiło bowiem zaledwie pięć porcji przygotowanych do wypieków. Dwie są dla astronautów, ale trzy mają w stanie nienaruszonym trafić na Ziemię, gdzie NASA przeprowadzi na nich testy. Na pocieszenie załodze wysłano też gotowe ciastka w okolicznościowej puszce. Hilton ma nadzieję, że po testach w NASA ciastka będą w na tyle dobrym stanie, że firma otrzyma je z powrotem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Duża ilość tłuszczu z mieszanego fastfoodowego posiłku ma negatywny wpływ na poziom testosteronu w surowicy mężczyzn z nadwagą bądź otyłością.
      Naukowcy z Flinders University i Uniwersytetu Australii Południowej odkryli, że w ciągu godziny od spożycia wysokotłuszczowy fast food powoduje 25% spadek poziomu testosteronu w surowicy. Stężenia poniżej wartości wyjściowej hormonu na czczo utrzymują się nawet przez 4 godziny.
      Spadkom dotyczącym testosteronu nie towarzyszyły znaczące zmiany w zakresie poziomu gonadotropin w surowicy. Najniższy poziom testosteronu poprzedzał o kilka godzin poposiłkowy wzrost stężenia interleukin IL-6/IL-17 w surowicy, co oznacza, że przyczyną opisywanego zjawiska nie jest stan zapalny. Australijczycy stwierdzili także, że dożylne podanie tłuszczu nie miało wpływu na stężenie testosteronu, zaś identyczna dawka doustna powodowała supresję testosteronu.
      Wyniki, które opisano na łamach periodyku Andrologia, sugerują, że tłuszcz nie upośledza bezpośrednio komórek śródmiąższowych Leydiga. Wydaje się raczej, że przejście tłuszczu przez przewód pokarmowy indukuje odpowiedź, która nie wprost wywołuje poposiłkowy spadek testosteronu.
      Taki spadek może mieć kliniczne znaczenie dla otyłych lub starszych mężczyzn z niskim wyjściowym poziomem androgenu. Jeśli tacy ludzie często spożywają posiłki i przekąski bogate w tłuszcz, mogą się wprowadzać w stan permanentnego hipogonadyzmu. Będzie to mieć oczywisty negatywny wpływ na dobrostan fizyczny i psychiczny, a niewykluczone, że i na potencjał rozrodczy - opowiada prof. Kelton Tremellen.
      Nasze wyniki sugerują, że by zoptymalizować funkcję jąder, mężczyźni z tej grupy powinni zminimalizować swoje spożycie tłuszczu i unikać podjadania między posiłkami.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...