Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Koty bronią się przed ludźmi, powodując u nich alergię?

Recommended Posts

Wiele ludzi jest uczulonych na koty. Niewykluczone, że wydzielanie alergenu jest reakcją obronną kotów przed drapieżnikami. Tak przynajmniej sugerują badania przeprowadzone przez profesora Bryana Fry z University of Queensland.

W Cikananga Wildlife Rescue Centre Fry badał jedynego jadowitego przedstawiciela naczelnych, kukanga. Kukangi to jedyne naczelne posługujące się jadem, a mimo to są w dużej mierze niezbadane. Są często przedmiotem nielegalnego handlu, mówi uczony.

Kukangi wykorzystują swój jad głównie w walce z innymi kukangami, powodując u przeciwnika długo gojące się rany. Gdy jednak kukang ugryzie człowieka, u ugryzionego pojawiają się objawy podobne do wstrząsu anafilaktycznego, dodaje Fry.

Największe jednak zaskoczenie przyniosła analiza jadu kukangów. Przeanalizowaliśmy sekwencję DNA białka z jadu i okazało się, że jest ona identyczna, jak proteina w alergenie kotów. Koty wydzielają tę proteinę i pokrywają nią swoje futro. Dlatego też u ludzi występuje reakcja alergiczna, mówi naukowiec.

Uczeni wysunęli hipotezę, że skoro kukangi wykorzystują tę proteinę do obrony, to dokładnie tak samo może być z kotami. To, że wielu ludzi ma alergię na koty może nie być przypadkiem. To może być mechamizm obronny przed drapieżnikami. Broń w postaci zdolności do wywołania reakcji alergicznej może nie być ograniczona tylko do kukangów. Mogła też wyewoluować u kotów. Chcemy tę hipotezę sprawdzić podczas kolejnych badań.

Naukowciec zauważa, że u ludzi alergia na koty jest tak rozpowszechniona, że tylko niezwykły zbieg okoliczności mógłby spowodować, że taka reakcja jest przypadkowa. To spostrzeżenie otwiera pole do dalszych badań. Ludzie cierpią bowiem też na alergie np. na produkty pszczele. Być może powodny mechanizm obronny występuje też u pszczół i innych zwierząt.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

 To może być mechamizm obronny przed drapieżnikami.

Hmmm, zanim reakcja alergiczna wystąpi (i to nawet w postaci wstrząsu) to drapieżnik zdąży kota 3x zjeść.

 

4 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

To, że wielu ludzi ma alergię na koty może nie być przypadkiem.

Że niby czynnikiem alergicznym koty chcą do siebie człowieka zniechęcić, bo chcą żyć na wolności? Życie "wolnego" kota domowego jest krótkie i niekomfortowe. Koty o tym wiedzą i zaraz po psie, są najbardziej zsocjalizowanym zwierzęciem.

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To raczej "zdolność", która wyewoluowała przed udomowieniem i wciąż nie została wyeliminowana. Poza tym pewnie działa nie tylko na ludzi.

A reakcja alergiczna być może spowoduje, że drapieżnik nie ruszy kolejnego kota. Obrona bardziej gatunkowa, niż jednostkowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, pogo napisał:

To raczej "zdolność", która wyewoluowała przed udomowieniem i wciąż nie została wyeliminowana.

Tak, nijaka to "zdolność";), bo wbrew tytułowi, tak się broniły, że się z chęcią udomowiły.

 

23 minuty temu, pogo napisał:

A reakcja alergiczna być może spowoduje, że drapieżnik nie ruszy kolejnego kota.

Znasz jakieś  zwierzę (gatunek), które odkryło ten raczej odległy w czasie związek przyczynowo-skutkowy i nie zjada kotów, bo ma na nie alergię ?

PS

Czy w ogóle w przyrodzie istnieje drapieżnik, który nie tyka potencjalnej ofiary, a będącej w sferze jego menu, ze względu na uczulenie?

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, 3grosze napisał:

Tak, nijaka to "zdolność";), bo wbrew tytułowi, tak się broniły, że się z chęcią udomowiły.

Człowiek nie jest jedynym drapieżnikiem, z którym kot ma kontakt. Wręcz prędzej jakiś sokół czy inny orzeł by zapolował, bo dla człowieka, to trochę mały łup.

Mimo wszystko nie jest zbyt wiele drapieżników, które chętnie polują na koty. One częściej padają na różne choroby lub w wypadkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowciec zauważa, że u ludzi alergia na koty jest tak rozpowszechniona, że tylko niezwykły zbieg okoliczności mógłby spowodować, że taka reakcja jest przypadkowa.

Tak samo albo i bardziej rozpowszechniona jest reakcja na pyłki brzozy, leszczyny, traw, pokrzywy i innych wiatropylnych, odchody roztoczy, nikiel, itp., itd.
 

9 godzin temu, 3grosze napisał:

Czy w ogóle w przyrodzie istnieje drapieżnik, który nie tyka potencjalnej ofiary, a będącej w sferze jego menu, ze względu na uczulenie?

Niekoniecznie uczulenie, ale np. paskudny smak, jakieś zatrucie, podrażnienie (np. włoski gąsienic) i tak dalej. Podobne strategie są bardzo rozpowszechnione wśród owadów. Uczulenia wśród zwierzaków nie były badane w tym kontekście, wykluczyć tego nie można.

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, ex nihilo napisał:
19 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowciec zauważa, że u ludzi alergia na koty jest tak rozpowszechniona, że tylko niezwykły zbieg okoliczności mógłby spowodować, że taka reakcja jest przypadkowa.

Tak samo albo i bardziej rozpowszechniona jest reakcja na pyłki brzozy, leszczyny, traw, pokrzywy i innych wiatropylnych, odchody roztoczy, nikiel, itp., itd

I reakcja alergiczna ma być  strategią obronną  brzóz. leszczyn, i niklu przed człowiekiem?

 

26 minut temu, ex nihilo napisał:

Uczulenia wśród zwierzaków nie były badane w tym kontekście, wykluczyć tego nie można.

Przesunięcie czasowe reakcji alergicznej jest tak odległe (oprócz wstrząsu anafilaktycznego, ale to w przypadkach rzadkich i osobniczych), że nawet  człowiekowi związek przyczynowo-skutkowy umyka i trzeba robić test alergiczny. Więc posądzanie, że zwierzęta same się zdiagnozują i  zastosują unik pokarmowy, jest nad wyraz optymistyczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, 3grosze napisał:

I reakcja alergiczna ma być  strategią obronną  brzóz. leszczyn, i niklu przed człowiekiem?

:D Nie do mnie to pytanie.
 

33 minuty temu, 3grosze napisał:

Przesunięcie czasowe reakcji alergicznej jest tak odległe (oprócz wstrząsu anafilaktycznego, ale to w przypadkach rzadkich i osobniczych), że nawet  człowiekowi związek przyczynowo-skutkowy umyka i trzeba robić test alergiczny.

Reakcje zwykle są praktycznie natychmiastowe. Testy są robione przede wszystkim dlatego, że reakcje są na ogół mocno niespecyficzne, a narażenie na wiele czynników jest jednoczesne.
Zwierzaki diagnozować się nie muszą, wystarczy, że jest "coś przykrego".

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, ex nihilo napisał:
Godzinę temu, 3grosze napisał:

I reakcja alergiczna ma być  strategią obronną  brzóz. leszczyn, i niklu przed człowiekiem?

:D Nie do mnie to pytanie

Tytuł i pierwsze wersy artu narzucają wątek (alergia, jako obrona przed drapieżnikami), więc:

1 godzinę temu, ex nihilo napisał:
21 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowciec zauważa, że u ludzi alergia na koty jest tak rozpowszechniona, że tylko niezwykły zbieg okoliczności mógłby spowodować, że taka reakcja jest przypadkowa.

Tak samo albo i bardziej rozpowszechniona jest reakcja na pyłki brzozy, leszczyny, traw, pokrzywy i innych wiatropylnych, odchody roztoczy, nikiel, itp., itd

myślałem, że te rośliny pyłkami  i nikiel sobą, też się bronią przed człowiekiem.

46 minut temu, ex nihilo napisał:

Reakcje zwykle są praktycznie natychmiastowe. (...)
Zwierzaki diagnozować się nie muszą, wystarczy, że jest "coś przykrego".

Reakcje alergiczne jakie znam (ale nie wykluczam innych, to co teraz piszę, to info od psiarzy)) to pokarmowe u psów, objawiające się katarem, łzawieniem, wysypką, jakimś obrzękiem i co dziwne ( w kontekście Twego twierdzenia) wcale je to nie zachęca do innego wyboru diety: często bardzo niechętnie reagują na zmianę pokarmu na dla nich zdrowszego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.02.2020 o 12:22, KopalniaWiedzy.pl napisał:

To może być mechamizm obronny przed drapieżnikami.

To jest tak głupie na tylu płaszczyznach... Przede wszystkim drapieżniki nie są problemem drapieżników lądowych, nie ma szans aby pojawiła się taka presja selekcyjna.

Jeśli już o coś może chodzić to ochronę przeciw pasożytom przez rozregulowanie ich układu odpornościowego. Kolejną opcją jest strategia według której koty starają się zniechęcić inne koty (te nieprodukujące alergenu) do przebywania w tym samym miejscu (strategia "wygrała" i zdominowała populację).

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, 3grosze napisał:

to pokarmowe u psów, objawiające się katarem, łzawieniem, wysypką, jakimś obrzękiem i co dziwne ( w kontekście Twego twierdzenia) wcale je to nie zachęca do innego wyboru diety

U ludzi często bardzo trudno znaleźć faktyczny alergen, a tym bardziej u zwierzaków. Nawet w przypadku, gdyby to rzeczywiście była alergia pokarmowa, to niekoniecznie alergen musi siedzieć w tym, co psiur dostaje od ludzia. Może być np. w tym, co zlizuje z siebie.
 

7 godzin temu, 3grosze napisał:

myślałem

No to może jeszcze nie wszystko stracone ;)
 

4 godziny temu, peceed napisał:

Przede wszystkim drapieżniki nie są problemem drapieżników lądowych

Dla dorosłych może i tak, ale nie rodzą się dorosłe.

Reszta ok., - pasożyty, dezynfekcja itp. Zniechęcanie raczej nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, ex nihilo napisał:

Zniechęcanie raczej nie.

Ale zniechęcanie daje długi kontakt w którym mechanizm alergiczny dałby radę zadziałać. Kontakt drapieżnika z ofiarą jest zbyt krótki aby doszło do uczulenia, więc nosiciel alellu uczulającego nie miałby żadnej relatywnej przewagi nad tym co go nie ma. Ochrona "gatunkowa" ma sens tylko w sytuacji kiedy jest sprzężenie zwrotne promujące określony gen.
Ogólnie "zniechęcanie" to wciąż nieskończenie lepsza hipoteza niż antydrapieżnictwo.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ex nihilo napisał:
9 godzin temu, 3grosze napisał:

myślałem

No to może jeszcze nie wszystko stracone ;)

...  i  się poddaję.:(

 Musisz mi jednak wyjaśnić, dlaczego ten nikiel uważa człowieka za drapieżnika i broni się przed nim reakcją alergiczną

Godzinę temu, ex nihilo napisał:

U ludzi często bardzo trudno znaleźć faktyczny alergen, a tym bardziej u zwierzaków. Nawet w przypadku, gdyby to rzeczywiście była alergia pokarmowa, to niekoniecznie alergen musi siedzieć w tym, co psiur dostaje od ludzia. Może być np. w tym, co zlizuje z siebie.

Nie idż Nihilo tą drogą (w stronę rozkminiania alergii). Tylko  udowodnij swoją tezę, że zwierzęta wyciągają wnioski z reakcji alergicznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

No to może jeszcze nie wszystko stracone ;)

Hmm.. to był chyba jednak nadmierny optymizm.
 

15 minut temu, 3grosze napisał:

Musisz mi jednak wyjaśnić, dlaczego ten nikiel uważa człowieka za drapieżnika i broni się przed nim reakcją alergiczną

Po pierwsze nie muszę, a po drugie - chyba dla każdego IQ>75 oczywiste było, że podanie przeze mnie tych przykładów było zanegowaniem tezy o kociej broni biologicznej wymierzonej w ludzi.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, 3grosze napisał:

Czy w ogóle w przyrodzie istnieje drapieżnik, który nie tyka potencjalnej ofiary, a będącej w sferze jego menu, ze względu na uczulenie?

Najbliższe co mi przychodzi do głowy, to jakieś gąsienice jaskrawo ubarwione i paskudnie smakujące. Tylko w tym przypadku łatwo i szybko skojarzyć kolor ze smakiem :)

Alergia to raczej sposób na zemstę post mortem. No i trzeba pamiętać, że alergia może być tak naprawdę skutkiem ubocznym jakiejś innej cechy typu widzenie w nocy. Coś jak leworęczność i inteligencja - podobno są w pakiecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, ex nihilo napisał:

Po pierwsze nie muszę, a po drugie - chyba dla każdego IQ>75 oczywiste było, że podanie przeze mnie tych przykładów było zanegowaniem tezy o kociej broni biologicznej wymierzonej w ludzi.

Jak widać Twoje wysokie IQ mocno upośledza pamięć:

13 godzin temu, ex nihilo napisał:
23 godziny temu, 3grosze napisał:

Czy w ogóle w przyrodzie istnieje drapieżnik, który nie tyka potencjalnej ofiary, a będącej w sferze jego menu, ze względu na uczulenie?

(...) Uczulenia wśród zwierzaków nie były badane w tym kontekście, wykluczyć tego nie można

Wybieraj: słaba pamięć czy  transformacja poglądu?:P

Gdyby na Twoich wysokościach IQ nie rozróżniano  "negacji"  od  "dopuszczenia takiej możliwości ", to informuję Cię, że tu niżej różnica jest zasadnicza.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Zanegowałem tezę o kociej broni biologicznej wymierzonej w ludzi.
(przez sprowadzenie "dowodu" do absurdu)

2. Nie wykluczyłem takiej możliwości w przypadku innych układów drapieżnik/ofiara.
(brak badań)
Gdzie w (1, 2) jest jakaś sprzeczność, upośledzona pamięć, transformacja poglądu czy cokolwiek podobnego?
 

9 godzin temu, 3grosze napisał:

udowodnij swoją tezę, że zwierzęta wyciągają wnioski z reakcji alergicznych.

Typowe "podstawianie chochoła", czyli zamiana czyjejś tezy oryginalnej na podobną, ale istotnie od oryginalnej różną:
twierdziłem, że "nie jest wykluczona możliwość, że wyciągają wnioski", a nie że "wyciągają wnioski".

I to tyle, bo dalsza dyskusja z Tobą jest całkowicie pozbawiona sensu. Nie wiem, czy robisz to świadomie, czy nieświadomie (tym gorzej), ale...

EOT

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ drwisz z mojego niskiego IQ, (którego jestem świadom),  czuję się rozgrzeszony z  uprzytomnienia  Tobie obecność u  Ciebie pana Alzheimera, który nieżle już  tam rozrabia, a cierpiący nie ma  poczucia   jego towarzystwa:

 

4 godziny temu, ex nihilo napisał:

1. Zanegowałem tezę o kociej broni biologicznej wymierzonej w ludzi.
(przez sprowadzenie "dowodu" do absurdu)

Absurdalna to jest próba wybrnięcia z niepojęcia kontrowersyjnej tezy artu:

W dniu 7.02.2020 o 07:41, ex nihilo napisał:
W dniu 6.02.2020 o 12:22, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowciec zauważa, że u ludzi alergia na koty jest tak rozpowszechniona, że tylko niezwykły zbieg okoliczności mógłby spowodować, że taka reakcja jest przypadkowa.

Tak samo albo i bardziej rozpowszechniona jest reakcja na pyłki brzozy, leszczyny, traw, pokrzywy i innych wiatropylnych, odchody roztoczy, nikiel, itp., itd.

Nie zanegowałeś tezy,  tylko  zredukowałeś argument o wyjątkowości  jego występowania do  pospolitości. A skoro nie zanegowałeś, to wywiązała się polemika z absurdalnymi póżniej próbami Twojego wybrnięcia poprzez zmianą kierunku (metodą podstawienia chochoła:P):

W dniu 7.02.2020 o 07:41, ex nihilo napisał:
W dniu 6.02.2020 o 22:09, 3grosze napisał:

Czy w ogóle w przyrodzie istnieje drapieżnik, który nie tyka potencjalnej ofiary, a będącej w sferze jego menu, ze względu na uczulenie?

Niekoniecznie uczulenie, ale np. paskudny smak, jakieś zatrucie, podrażnienie (np. włoski gąsienic) i tak dalej.Podobne strategie są bardzo rozpowszechnione wśród owadów.

 

Tak EOT konieczny, ponieważ niskie IQ z alzheimerem się nie dogada.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, 3grosze napisał:

czuję się rozgrzeszony z  uprzytomnienia  Tobie obecność u  Ciebie pana Alzheimera

Nie pamiętam tego pana, ale nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że nie raz z nim dobre wino piłem, bo pewnie piłem, co nie zwalnia jednak z poprawnego zdań składania, dbałości o gramatykę i tym podobne rzeczy, które zapewne młodym, dość zielonym Entom jak Ty, drogi 3grosze, mogą kłopotów nieco sprawiać, choć zapewne pamiętając o tym gdzie jesteśmy i co wiec Entów znaczy, rozważasz zapewne swój pośpiech i nierozważność w zdań składaniu, formułowaniu opinii i takich tam w tym stylu, ale - ufność w tym pokładam - rozważasz zapewne, że dla kogoś takiego jak Drzewiec Nihilo estymę warto by jednak wyrazić bardziej zgrabnymi słowy, choć z panem Alzheimerem mógł dobre wino popijać.

am... Ent

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Egipskie Ministerstwo Starożytności poinformowało, że zespół archeologów prowadzony przez Mostafę al-Waziriego odkrył w Sakkarze pierwsze kompletne mumie lwów. Konferencja prasowa poświęcona znalezisku odbyła się 23 listopada.
      To pierwsza sytuacja, gdy w Egipcie znaleziono kompletne mumie lwów czy lwiątek - podkreślił sekretarz generalny Służby Starożytności.
      W sumie odkryto 5 mumii dużych kotów. Wg archeologów, najprawdopodobniej są to mumie lwiątek. Dwie mumie poddano badaniu tomografem komputerowym. Wykazało ono, że biorąc pod uwagę rozmiary i kształt kości, na 95% były to lwiątka. Więcej danych zapewnią dalsze analizy.
      Nieopodal lwiątek archeolodzy odkryli ok. 20 mumii mniejszych kotów. Grupę zmumifikowanych kotów znaleziono w 25 drewnianych skrzyniach z wiekami zdobionymi hieroglifami.
      Minister starożytności dr Khaled el-Anany wyjaśnił, że na najnowsze odkrycie składa się również kolekcja 75 drewnianych i brązowych statuetek kotów różnych kształtów i rozmiarów. Poza figurkami kotów El-Anany wymienia drewniane statuetki innych zwierząt, w tym ptaków, np. świętego byka Apisa, ibisa, mangusty czy sokołów. Trzy figurki krokodyli kryły mumie małych krokodyli.
      W wiadomości opublikowanej na profilu Ministerstwa na Facebooku mówi się też o ukrytym w drewnianej skrzyni dużym, 30-cm, skarabeuszu z kamienia oraz o dwóch mniejszych skarabeuszach z drewna i piaskowca. Warto dodać, że masywny skarabeusz może być największym egzemplarzem znalezionym dotąd w Egipcie.
      Podczas opisywanej misji natrafiono na dużą liczbę statuetek bóstw, w tym na 73 figurki Ozyrysa z brązu, 6 drewnianych figurek Ptaha-Sokara, 11 drewnianych i fajansowych figurek bogini Sechmet, a także na pięknie rzeźbioną hebanową figurkę Neit.
      Archeolodzy wspominają też o reliefie z imieniem faraona Psametycha I, amuletach, drewnianych i glinianych maskach mumii oraz kolekcji papirusów z rysunkami bogini Tawaret.
      Artefakty pochodzą z okresu XXVI dynastii.
      W relacji prasowej Ministerstwa pojawia się wzmianka, że w 2001 r. podczas wykopalisk grobowca mamki Tutanchamona Mai, o której mówiono, że może de facto być siostrą faraona Meritaten, ekipa francuskiego archeologa Alaina Zivie'ego odkryła kompletny szkielet lwa. Kości nie były owinięte lnianym bandażem.
      Lew nie mógł należeć do Mai, która zmarła o wiele wcześniej. Należy jednak pamiętać, że w ostatnich wiekach przed naszą erą jej grobowiec był ponownie wykorzystywany do chowania ludzi, a później zwierząt, głównie zmumifikowanych kotów. Lwa odkryto w części grobowca poświęconej bogini kotów Bastet.
      Szkielet z grobowca Mai należał do co najmniej 9-letniego samca. Istniały wskazówki przemawiające za tym, że zwierzę zmumifikowano. Pozycja stratygraficzna wskazywała na pochodzenie z okresu ptolemejskiego bądź rządów rzymskich. Samiec przeżył wiele lat w niewoli. Trzymano go w kiepskich warunkach (zwłaszcza pokarmowych).
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pracownicy salonów stylizacji paznokci stale stykają się z zanieczyszczeniami powietrza, np. formaldehydem czy benzenem. Z tego powodu naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder porównują ich do zatrudnionych w rafineriach ropy naftowej czy warsztatach samochodowych.
      W ramach badania monitorowano poziom lotnych związków organicznych (ang. volatile organic compound, VOC) w 6 salonach stylizacji paznokci z Kolorado. Akademicy podkreślają, że zwykle manikiurzyści/pedikiurzyści pracują wiele godzin i często uskarżają się na bóle głowy, problemy związane z układem oddechowym i podrażnienie skóry.
      Studium zapewniło jedne z pierwszych twardych dowodów, że takie środowiska są niebezpieczne dla pracowników i że dla ich dobra trzeba wprowadzić odpowiednie uregulowania prawne - podkreśla Lupita Montoya.
      Montoya mniej więcej od dekady interesuje się lotnymi zanieczyszczeniami w salonach stylizacji paznokci. Wspomina wizytę sprzed lat, podczas której uderzył ją nieprzyjemny zapach preparatów używanych do manikiuru żelowego i akrylowego. Specjalistka zaczęła podejrzewać, że w tak słabo wentylowanych, zamkniętych przestrzeniach jakość powietrza nie może być dobra.
      Choć zidentyfikowano sporo VOC z produktów do paznokci, o wiele mniej badań poświęcono zdrowiu osób, które stykają się z nimi dzień w dzień. Nasunęły się więc pytania, co znajduje się w powietrzu w salonie, w jakim stężeniu i czy da się te związki jakoś usunąć?
      Montoya już wcześniej próbowała przeprowadzić badania terenowe, ale z obawy przed konsekwencjami salony odmawiały udziału. W 2017 r. studenci użyli swoich osobistych kontaktów, by zapewnić dostęp do 6 gabinetów. Pod warunkiem zachowania anonimowości właściciele zgodzili się na 18-miesięczny monitoring.
      Naukowcy zamontowali aparaturę do monitorowania gazów BTEX (benzenu, toluenu, etylobenzenu i ksylenu) oraz formaldehydu.
      We wszystkich 6 lokalach stwierdzono wyższe niż oczekiwano poziomy benzenu, który wcześniej powiązano z białaczką.
      Ekipa poprosiła osoby zatrudnione w salonach o wypełnienie kwestionariusza dot. praktyk pracowniczych i związanych z bezpieczeństwem oraz objawów zdrowotnych. Okazało się, że technicy pracowali średnio 52,5 godziny tygodniowo, a niektórzy nawet 80 godzin na tydzień. Siedemdziesiąt procent pracowników wspominało o co najmniej 1 objawie. Do często wymienianych należały ból głowy, a także podrażnienie skóry i oczu.
      Okazało się, że w niektórych salonach ryzyko wystąpienia nowotworu na jakimś etapie życia było nawet 100-krotnie wyższe niż wg wskaźników podawanych przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA).
      Klienci salonów nie są jednak tak zagrożeni, jak pracownicy. Obserwowane skażenie wpłynie negatywnie zapewne tylko na najbardziej podatnych, np. osoby z ciężką astmą czy alergią. To zależy od czasu spędzanego w danym środowisku, a klienci są tu [przecież] tylko przez chwilę.
      Jak usunąć szkodliwe VOC? Odpowiedzią mogą być materiały opracowywane przez inżynierów Montoi. W 2016 r. doktorant Aaron Lamplugh zaczął pracę nad metodami pasywnego zmniejszania stężenia VOC za pomocą tanich materiałów absorbujących. Chodzi np. o poddawane obróbce cieplnej (wygrzewaniu w wysokiej temperaturze przy ograniczonym dostępie powietrza) drewno czy węgiel, które wykazują duże powinowactwo do cząsteczek organicznych takich jak BTEX. Dyfuzja pasywna jest skuteczna, ale zajmuje dużo czasu. O wiele lepszym rozwiązaniem wydaje się więc kierowanie strumieni zanieczyszczonego powietrza na pochłaniający materiał.
      W kontrolowanych warunkach laboratoryjnych obserwowaliśmy wysoki, blisko 100%, wskaźnik eliminacji VOC. Optymalizujemy tę metodę pod kątem zastosowań w terenie, gdzie panują bardziej nieprzewidywalne warunki - wyjaśnia Lamplugh.
      W zeszłym roku Lamplugh nawiązał współpracę z ceramiczką Camilą Friedman-Gerlicz, która zmienia węgiel aktywowany w ozdoby/dzieła sztuki. Mogą one cieszyć oko i jednocześnie oczyszczać powietrze.
      Naukowcy uważają, że z rogów stolika, przy którym ktoś pracuje, strumienie zanieczyszczonego powietrza można by kierować wprost na węglową ozdobę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Właściciele kotów od dawna toczą spór o to, czy należy zwierzęta wypuszczać na zewnątrz czy też nie. Na łamach Biology Letters ukazały się wyniki badań, które jednej ze stron dają mocny argument do ręki. Naukowcy stwierdzili bowiem, że koty, które są wypuszczane na zewnątrz z trzykrotnie większym prawdopodobieństwem są nosicielami patogenów i pasożytów, niż koty pozostające w domach.
      Wyniki badań powinny być ostrzeżeniem dla ludzi, gdyż mogą się zarazić od kota. Co interesujące, im dalej od równika mieszka kot wypuszczany na zewnątrz, z tym większym prawdopodobieństwem się zarazi. Każdy stopień szerokości geograficznej od równika zwiększa prawdopodobieństwo infekcji o 4%, mówi główna autorka badań, Kayleigh Chalkowski z Auburn University w Alabamie. Można by pomyśleć, że skoro w tropikach żyje więcej zwierząt, ryzyko zarażenia jest tam większe. Okazuje się jedna, że jest na odwrót, dodaje.
      Na potrzeby swoich badań Chwalkowski i jej zespół przeanalizowali około 20 studiów, których autorzy porównywali odsetek zarażeń pomiędzy kotami trzymanymi w domach, a kotami wypuszczanymi. Badania były analizowane pod kątem występowania 19 różnych patogenów u kotów w kilkunastu krajach, w tym w Hiszpanii, Kanadzie, Australii, Szwajcarii, Niemczech, Pakistanie, Brazylii, Holandii i na St. Kitts.
      To pierwsze studium, w którym zauważono, że czynnikiem ryzyka infekcji u kotów jest szerokość geograficzna, na której żyją, mówi Chwalkowski. Wpływ szerokości geograficzne był widoczny dla niemal wszystkich patogenów, w tym i takich, które są przenoszone na ludzi. Było to niezależne od tego, w jaki sposób zarażał się sam kot – przez kontakt z glebą, innym kotem czy upolowanym gryzoniem lub ptakiem.
      Mówiąc wprost, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz ze swoim kotem, trzymanie go w pomieszczeniu jest dobre dla jego zdrowia, podsumowuje Chwalkowski.
      Specjaliści szacują, że na całym świecie żyje około 500 milionów kotów domowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stożki polują na ryby za pomocą jadu, który zawiera szybko działającą insulinę. Ofiara doznaje wstrząsu hipoglikemicznego. Unieruchomiona jest połykana w całości przez drapieżne ślimaki.
      Zespół z Uniwersytetu Utah opisał szczegóły działania insulin stożków, przybliżając w ten sposób perspektywę opracowania szybko działających insulin dla diabetyków.
      Te ślimaki rozwinęły strategię obezwładniania ofiar za pomocą ~200 związków. Jednym z nich jest insulina - opowiada prof. Helena Safavi-Hemami.
      Cząsteczka insuliny składa się z 2 łańcuchów polipeptydowych A i B. Łańcuch B jest konieczny do aktywacji receptora insulinowego. Ponieważ cząsteczki insuliny agregują w dimery i heksamery, nim hormon będzie mógł obniżyć poziom cukru we krwi, musi przejść kilka przemian.
      Chory z cukrzycą typu 1. nie wytwarza insuliny i codziennie musi sobie robić zastrzyki z tym hormonem. Mimo dekad badań, produkowana insulina nadal zawiera łańcuch B do aktywacji receptorów, co opóźnia działanie leku o 30-90 minut.
      Safavi-Hemami badała działanie 7 sekwencji insulinowych 3 gatunków stożków: stożka geograficznego (Conus geographus), C. tulipa i C. kinoshitai. Okazało się, że każdy z gatunków wytwarza insulinę o nieco innej budowie. Mimo tych różnic wszystkie działają bardzo szybko, bo brakuje im "lepkiej" części łańcucha B ludzkiej insuliny.
      Ewolucja mogła być siłą napędową, zwiększającą molekularną różnorodność cząsteczek toksyn wykorzystywanych przez stożki do polowania - wyjaśnia dr Dannt Hung-Chieh Chou.
      Ekipa testowała wpływ sekwencji insulinowych na danio pręgowanych i myszach; by wywołać u zwierząt objawy cukrzycy typu 1., podano im streptozotocynę. Okazało się, że poziom cukru we krwi skutecznie obniżały Con-Ins T1A stożka C. tulipa, Con-Ins G1 stożka geograficznego oraz Con-Ins K1 C. kinoshitai. Posługując się liniami komórkowymi, naukowcy wykazali, że sekwencje potrafią się wiązać i aktywować ludzki receptor insuliny (dzieje się tak, mimo że brakuje im części łańcucha B występującej w naszym hormonie). Niestety, sekwencje działają 10-20 razy słabiej od ludzkiej insuliny.
      Wg Safavi-Hemami, każda unikatowa konfiguracja zapewnia nieco inną matrycę, którą można wziąć pod uwagę, projektując szybciej działające leki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dla osób z poważną alergią wstrząs anafilaktyczny może oznaczać śmierć. Zjawisko to przebiega niezwykle szybko i dotychczas nie było wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Naukowcy z Duke University opisali właśnie na łamach Science nieznany dotychczas mechanizm reakcji układu odpornościowego.
      Badania na modelu mysim wykazały, że nowo odkryte komórki układu odpornościowego przeczesują naczynia krwionośne w poszukiwaniu alergenów i wykorzystują niezwykły mechanizm w celu dostarczenia alergenów z krwi do komórek tucznych.
      Odkryliśmy, że komórki dendrytyczne, które odgrywają kluczową rolę w rozwoju alergii, biorą bezpośredni udział we wstrząsie anafilaktycznym, mówi profesor Soman N. Abraham.
      Naukowcy nie od dzisiaj wiedzą, że głównymi graczami we wstrząsie anafilaktycznym są komórki tuczne, gdyż to one rozpoczynają proces degranulacji, czyli uwalniania histamin i innych substancji prozapalnych do krwi, co prowadzi do wstrząsu. Dotychczas jednak nie wiedziano, w jaki sposób komórki te, znajdując się poza układem krążenia, dowiadują się o obecności alergenu w krwioobiegu.
      Abraham i jego zespół odkryli nieznany dotychcas rodzaj komórek dendrytycznych znajdujących się na zewnętrznych ściankach naczyń krwionośnych. Komórki te wpuszczają dendryty do wnętrza naczyń i bez przerwy monitorują krew pod kątem obecności alergenów. Gdy tylko je wykryją, informują o ich obecności pobliskie komórki tuczne. Sam proces informowania jest również niezwykły i pozwala na zaoszczędzenie sporej ilości czasu. Otóż komórki dendrytyczne dostarczają do komórek tucznych próbki alergenów w postaci niewielkich pokrytych nimi bąbelków. Poza dobrze poznanym procesem internalizowania, przetwarzania i prezentowania antygenów komórki dendrytyczne mają zdolność do aktywnej dystrybucji antygenów do otaczających je komórek, a robią to jeszcze zanim same są w stanie zinternalizować te antygeny, mówi Hae Woong Choi, jeden z autorów badań.
      Gdy tylko bąbelki z alergenami wejdą w kontakt z komórkami tucznymi, do krwioobiegu natychmiast jest wpuszczana olbrzymia ilość mediatorów stanu zapalnego, wywołując wstrząs anafilaktyczny.
      Naukowcy, chcąc potwierdzić krytyczną rolę komórek dendrytycznych w przebiegu wstrząsu anafilaktycznego niemal pozbawili myszy tych komórek i w ten sposób wyciszyli reakcję alergiczną. Odkrycie to daje nadzieję na opracowanie nowego sposobu leczenia alergików.
      Uczeni na tym jednak nie poprzestaną. Te komórki są niezbędne w kontekście alergenów, ale być może służą też zwalczaniu chorób. Może te komórki dendrytyczne są w stanie wykrywać we krwi pasożyty, wirusy lub bakterie. Musimy to dokładnie zbadać inne przypadki, w których się aktywują, zanim zaczniemy rozważać wygaszenie ich aktywności, mówi Abraham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...