Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Tresura oparta na karach szkodzi psom

Recommended Posts

Posiadanie szczeniaka wiąże się nie tylko z przyjemnościami, ale i z pewnymi uciążliwościami. Młode psy często gryzą meble, są nieposłuszne, mogą być agresywne. Dlatego też wielu właścicieli bardzo szybko rozpoczyna ich tresurę. Autorzy najnowszych badań ostrzegają jednak, że nawet dość łagodne karanie psa – krzyk czy szarpanie smyczą – podczas takiego treningu może spowodować, że wyrośnie on na bardziej pesymistycznie nastawione zwierzę, niż gdy tresura oparta jest na nagrodach.

Tresura oparta na karach może być skuteczna w krótkim terminie, jednak takie metody mają negatywne konsekwencje na przyszłość. Tak szkolone psy żyją w ciągłym stresie, mówi biolog ewolucyjny Marc Bekoff z University of Colorado w Boulder, który nie był zaangażowany w najnowsze badania.

Już z wcześniejszych badań wiemy, że tresura oparta na karach i tresura oparta na nagrodach zdają egzamin, jednak tresura oparta o kary może nieść negatywne konsekwencje. Jednak badania takie były przeprowadzane na psach policyjnych i laboratoryjnych, a nie na domowych pupilach. Ponadto metodą karania było założenie obroży rażącej psa prądem. Obroże takie są zakazane w wielu krajach.

Ana Catarina Vieira de Castro z Uniwersytetu w Porto postanowiła sprawdzić, jak na tresurę opartą o kary reagują psy domowe. W tym celu wzięła pod lupę 42 psy ze szkół tresury, w których stosowano nagrody oraz 50 psów, które przechodziły tresurę opartą o kary. W pierwszym przypadku psy zachęcano do odpowiedniego zachowania dając im przysmaki czy pozwalając się bawić, w drugim zaś przypadku zwierzęta karano krzykiem, szarpaniem smyczy, a uczenie np. siadania polegało na naciskaniu bioder.

Badacze nagrywali zachowanie psów w czasie tresury i testowali ich ślinę przed i po sesji tresury pod kątem występowania w niej hormonu stresu, kortyzolu. Psy przechodzące tresurę polegającą na karaniu wykazywały więcej zachowań typowych dla stresu, takich jak oblizywanie pyska, ziewanie, odnotowano też u nich wyższy poziom kortyzolu po powrocie do domu. Psy, których trening polegał na nagrodach, nie wykazywały ani zmian zachowania, ani zmian poziomu kortyzolu.

Uczeni postanowili sprawdzić, czy skutki tresury utrzymywały się dłużej. Sprawdzili więc, jak 79 z tych psów reagowało na nagrodę w postaci przysmaku. Najpierw nauczyli zwierzęta, by kojarzyły jedną stronę pokoju z przysmakiem. W tej części pokoju znajdowała się bowiem miska z nagrodą. W drugiej części miska była pusta.

Po takim treningu umieszczali pustą miskę w różnych pozycjach pomiędzy obiema częściami i obserwowali, w jaki sposób psy do niej podchodziły. Psy nastawione optymistycznie szybko podbiegały do miski, wykazując przy tym radośc. Psi pesymiści podchodzili znacznie wolniej. Takie zachowanie wskazuje na występowanie u psów lęku separacyjnego i innych zaburzeń osobowości. Zaobserwowano, że im więcej treningu opartego na karze, tym silniejsze objawy takich zaburzeń.

Autorzy badań podkreślają, że nie sprawdzali, która z metod treningowych przynosi lepsze wyniki. Jednak ich eksperyment wyraźnie pokazuje, że właściciele psów powinni unikać tresury awersyjnej, polegającej na karaniu zwierzęcia. Jeśli zdecydujemy się, by naszego psa tresował ktoś obcy, powinniśmy zatem najpierw wypytać go o stosowane metody i porozmawiać z osobami, których psy miały już do czynienia z tym treserem.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam psa który był rekordzistą długości życia w swojej rasie w Polsce. Nie tresowałam, go (oprócz podstawowego agility), lecz wychowywałam, głównie nagradzając słownie, rzadko przysmakami, ale też czasem stosują karę. To chyba podważa całkowicie sens powyższych badań. BTW ... gdy mój pies był już stary napisałam do WSZYSTKICH liczących się pism o psach, programów i portali, a nawet do kilku uniwersytetów że mam takiego psa - najstarszego i chętnie opowiem (za darmo) jak się nim zajmowałam i jak żył. Nie dostałam ANI JEDNEJ ODPOWIEDZI !!!!!!! (nawet całuj psa w nos).

Edited by Ergo Sum

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Ergo Sum napisał:

To chyba podważa całkowicie sens powyższych badań.

Ciekawe w którym miejscu.

 

8 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Nie dostałam ANI JEDNEJ ODPOWIEDZI

Po takim "mądrym" komentarzu, nie spodziewałbym się mądrego listu. Więc nie dziwię się.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.11.2019 o 00:08, Ergo Sum napisał:

Miałam psa który był rekordzistą długości życia w swojej rasie w Polsce. Nie tresowałam, go (oprócz podstawowego agility), lecz wychowywałam, głównie nagradzając słownie, rzadko przysmakami, ale też czasem stosują karę. To chyba podważa całkowicie sens powyższych badań. BTW ... gdy mój pies był już stary napisałam do WSZYSTKICH liczących się pism o psach, programów i portali, a nawet do kilku uniwersytetów że mam takiego psa - najstarszego i chętnie opowiem (za darmo) jak się nim zajmowałam i jak żył. Nie dostałam ANI JEDNEJ ODPOWIEDZI !!!!!!! (nawet całuj psa w nos).

Nastąpiła tu zwięzła autopsychoanaliza z wynikiem: narcyzm.

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim trzeba zacząć szanować psa. Jeśli jedna osoba na coś psu pozwala, a inna za to samo zachowanie go karze, to jak biedny pies ma się w tym wszystkim połapać ... Jasno ustalone zasady panujące w domu i podstawy posłuszeństwa sprawią, ze psiak zacznie się lepiej zachowywać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.11.2019 o 14:47, dajmon napisał:

Nastąpiła tu zwięzła autopsychoanaliza z wynikiem: narcyzm.

nastąpiło to autodestrukcyjne ujawnienie  żenującego poziomu trollizmu opartego na insynuacjach personalnych

Share this post


Link to post
Share on other sites

podobno teraz wchodzą przepisy, które karzą więzieniem za porzucanie psa przez właściciela. Ja uważam, że to bardzo dobrze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

za znęcanie się nad zwierzętami powinny być surowsze kary. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne, ale przejdź się do byle rzeźni. Skazane na śmierć zwierzaki mogłyby być nieco lepiej traktowane (szczególnie w PL); w końcu i tak kończą na talerzu ludzi, którzy są "wspaniałymi obrońcami praw zwierząt". Smacznego i na zdrowie.

P.S. Gdyby ktoś nie zrozumiał, to nie cierpię hipokryzji i obłudy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.11.2019 o 14:47, dajmon napisał:

Nastąpiła tu zwięzła autopsychoanaliza z wynikiem: narcyzm.

Tylko po co kolega się tym chwali? Aha...

W dniu 14.11.2019 o 09:37, Ergo Sum napisał:

nastąpiło to autodestrukcyjne ujawnienie  żenującego poziomu trollizmu opartego na insynuacjach personalnych

Kolega dajmon chyba pisał o sobie.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      US Army ogłosiła termin rozpoczęcia trzeciej edycji „Hack the Army”. Hakerskie zawody, w czasie których można będzie atakować sieć należącą do armii i zarobić na tym pieniądze, rozpocznie się 14 grudnia i potrwa do 28 stycznia lub do czasu, aż wszystkie przeznaczone na nagrody pieniądze zostaną rozdysponowane. Na razie nie wiadomo, ile pieniędzy przeznaczono na tegoroczną edycję zawodów. W roku 2019 rozdysponowano 275 000 USD.
      W bieżącym roku atakować można będzie cele w całej domenie army.mil, ale US Army zastrzega, że nagrody wypłaci tylko za znalezienie określonych kategorii błędów. Hakerzy będą mogli też atakować usługi uwierzytelniania oraz wirtualne sieci prywatne (VPN) należące do wojska.
      Projekt „Hack the Army” prowadzony jest przez US Army, Defense Digital Services, Army Cyber Command oraz firmę HackerOne. To jeden z wielu podobnych projektów prowadzonych przez amerykańskie siły zbrojne, w ramach których hakerzy mogą zdobywać pieniądze atakując wojskowe sieci i oprogramowanie. Pentagon stara się rozszerzać zakres takich programów, by w ten sposób wyłapywać luki w zabezpieczeniach. Na razie najdalej poszły US Air Force, które wprost ogłosiły, że chcą prowadzić tak dużo podobnych projektów, by hakerzy mogli utrzymywać się wyłącznie z nagród zdobywanych w takich zawodach. Będą mogli w ich ramach atakować nawet satelity.
      Firma HackerOne stworzyła platformę do współpracy z hakerami, która uzyskała odpowiednie certyfikaty bezpieczeństwa. Dzięki temu firma może organizować zawody takie, jak opisywane powyżej.
      Wszyscy uczestnicy „Hack the Army” zostaną najpierw sprawdzeni, a po pozytywnym przejściu weryfikacji otrzymają oficjalną zgodę na atakowanie army.mil i innych elementów sieci wojskowej. Będą przy tym musieli używać VPN, która będzie zapisywała i śledziła ich działania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Świetny węch może być nie jedyną niezwykłą cechów psów. Najnowsze badania wskazują, że zwierzęta te mogą też wykorzystywać ziemskie pole magnetyczne do wyszukiwania skrótów w nieznanym sobie terenie. To pierwsza tego typu sugestia dotycząca psów, zauważa Catherine Lohmann, biolog z University of North Carolina, która specjalizuje się w badaniu magnetorecepcji i systemu nawigacyjnego żółwi.
      Uczona przypomina, że psy – w porównaniu np. z gatunkami migrującymi – rzadko są badane pod kątem ich zdolności do nawigowania w terenie. To daje nam wgląd w to, w jaki sposób psy tworzą obraz otaczającej ich przestrzeni, stwierdza Richard Holland z Bangor University, badający nawigację ptaków.
      Już wcześniej pojawiały się pewne sugestie, że psy mogą wyczuwać pole magnetyczne naszej planety. W 2013 roku Hynek Burda z praskiego Uniwersytetu Nauk Przyrodniczych, który od 30 lat bada zjawisko magnetorecepcji, informował, że psy podczas wydalania zwykle ustawiają sie w linii północ-południe. Burda spekulował, że skoro odchody służą psom do znakowania i rozpoznawania terytorium, to takie ustawienie pozwala im określić lokalizację względem innych punktów w przestrzeni. Jednak statyczne określenie się w przestrzeni jest czymś zupełnie innymi niż nawigacja.
      Autorką najnowszych badań jest doktorantka Burdy, Kateřina Benediktová. Młoda uczona przyczepiła czterem psom nadajniki GPS oraz kamera i zabierała je na spacery po lesie. Do eksperymentów wybrała psy, które lubiły tropić dziką zwierzynę. Gdy pies wyczuł zwierzę śledził je po śladach średnio przez 400 metrów. Benediktovą interesowały zaś strategie, jakie psy wybierały podczas powrotu do niej. Zauważyła, że zwierzęta korzystają z dwóch strategii. Pierwsza z nich to powrót tą samą droga. Niewykluczone, że pies podążał z powrotem po tym samym śladzie zapachowym, po którym tropił zwierzynę. Druga ze strategii, nazwana przez uczoną „zwiadem”, polegała na tym, że pies wracał całkowicie nową drogą, w ogóle nie idąc po wcześniejszym śladzie.
      Gdy Benediktova pokazała Burdzie swoje dane, ten zauważył coś interesującego. Okazało się, że mniej więcej w połowie trasy „zwiadu” psy zatrzymywały się i przez około 20 metrów biegły wzdłuż linii północ-południe. Następnie kontynuowały „zwiad”. Zachowanie to wyglądało tak, jakby psy ustalały swoje położenie względem linii pola magnetycznego. Jednak Benediktová miała zbyt mało danych, by to potwierdzić.
      Młoda uczona i jej promotor postanowili więc przeprowadzić większy eksperyment. Wykorzystali w nim 27 psów, z którymi na przestrzeni 3 lat odbyli setki wycieczek po lesie. Szczegółowo przeanalizowali 223 „zwiady” powrotne. W czasie każdego z nich pies średnio przebywał drogę 1,1 kilometra. W 170 przypadkach psy zatrzymywały się, obracały i przebiegały około 20 metrów wzdłuż linii północ-południe. Okazało się, że te psy, które wykonały taki manewr, zwykle wracały do właściciela krótszą drogą, niż te, które go nie wykonywały.
      Naukowcy starali się, by psy nie miały żadnych wskazówek odnośnie tego, gdzie się znajdują. Dlatego też starano się je zabierać do tych części lasu, w których jeszcze nie były. Ponadto, gdy tylko pies był spuszczany ze smyczy i zaczynał iść tropem zwierzyny, jego właściciel się chował, by powracające zwierzę go nie widziało. Zwierzęta nie mogły też orientować się na zapach, gdyż rzadko w czasie badań zdarzało się tak, by wiatr wiał od właściciela w stronę powracającego psa.
      Burda mówi, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zachowań psów jest to mówiące, że zwierzęta wykorzystują ziemskie pole magnetyczne, by zorientować się, gdzie są. Lohmann, która jest pod wrażeniem badań czeskich kolegów zauważa, że takie wyjaśnienie zakłada jednocześnie, iż zwierzęta pamiętają swoją poprzednią pozycję względem pola magnetycznego i później wykorzystują te dane, by znaleźć najkrótszą drogę do domu. Jestem zaintrygowana, przyznaje uczona.
      Adam Miklósi, specjalista od psiego zachowania z Eötvös Loránd University, mówi, że zaprojektowanie odpowiednich eksperymentów, by udowodnić psią magnetorecepcję, będzie niezwykle trudne. Trudno jest bowiem spowodować, by zwierzę mogło opierać się wyłącznie na tego typu danych. Problem w tym, że aby na 100% udowodnić istnienie magnetorecepcji czy jakiegokolwiek innego zmysłu, trzeba by wykluczyć wszystkie pozostałe zmysły, mówi.
      Burda i Benediktová już mają pomysł na kolejny interesujący eksperyment. Chcą przyczepić psom do obróż magnesy, które zakłócą lokalne pole magnetyczne. Uczeni mają zamiar sprawdzić, czy zaburzy to psom zdolność do nawigowania.
      Miklósi stwierdza, że ewentualne potwierdzenie magnetorecepcji u psów nie będzie zaskoczeniem. Wydaje się bowiem, że jest to zdolność, która pojawiła się na wczesnych etapach ewolucji i powinien posiadać ją każdy ssak, który odbywa dalekie podróże.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dr Przemysław Mróz z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego znalazł się wśród laureatów nagród Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU). The 2019 IAU PhD Prize to nagrody za najwybitniejsze na świecie prace doktorskie w dziedzinie astronomii.
      Dr Mróz jest pierwszym polskim naukowcem, który został laureatem IAU PhD Prize. Międzynarodowa Unia Astronomiczna doceniła jego pracę doktorską Astrophysical applications of gravitational microlensing in the Milky Way napisaną pod kierunkiem prof. Andrzeja Udalskiego i obronioną w Obserwatorium Astronomicznym we wrześniu 2019 roku.
      O nagrodzie poinformował prof. Andrzej Udalski w przesłanym PAP w środę komunikacie.
      Praca doktorska dr. Mroza opisuje wyniki badań dwóch pionierskich projektów naukowych: pomiarów częstości występowania i własności planet swobodnych krążących w naszej Galaktyce oraz badania rozmieszczenia gwiazd i obiektów ciemnych w Drodze Mlecznej metodą wyznaczania głębokości optycznej i częstości tzw. zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego.
      Badania opierały się na wieloletnich obserwacjach centralnych części Drogi Mlecznej prowadzonych w ramach przeglądu nieba OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment) (http://ogle.astrouw.edu.pl/) Dr Mróz pokazał między innymi, że planety swobodne o masach zbliżonych do masy Jowisza występują znacznie rzadziej, niż wcześniej szacowano (https://www.uw.edu.pl/planety-podobne-doziemi/).
      Młody naukowiec (jest on stypendystą programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej) po raz pierwszy odkrył kilka zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego wywołanych prawdopodobnie przez planety swobodne o masach zbliżonych do masy Ziemi, których istnienie było przewidywane przez teorie formowania się układów planetarnych.
      Publikacje przygotowane w ramach rozprawy doktorskiej dr. Mroza opublikowane w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych na świecie (m.in. Nature) odbiły się szerokim echem wśród społeczności astronomicznej i były do tej pory cytowane już ponad 150 razy.
      Dr Przemysław Mróz przebywa obecnie na stażu podoktorskim w California Institute of Technology w Stanach Zjednoczonych.
      Nagroda została przyznana przez jedną z najbardziej aktywnych i konkurencyjnych Sekcji IAU: Divison F – Planetary Systems and Bioastronomy – skomentował prof. Andrzej Udalski.
      Międzynarodowa Unia Astronomiczna to największa międzynarodowa organizacja astronomiczna powstała w 1919 roku. W skład IAU wchodzi ponad 80 krajów oraz ponad 13000 indywidualnych członków – profesjonalnych astronomów.
      Nagrody The IAU PhD Prize za najwybitniejsze rozprawy doktorskie są przyznawane od 2016 roku. Do tej pory nagrodzono ponad 30 laureatów. Nagroda zostanie wręczona dr. Przemysławowi Mrozowi w przyszłym roku podczas Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Busan w Korei Południowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W naszej kulturze mocno zakorzeniony jest wizerunek pomocnego psa. Nie brakuje książek czy filmów, w których pojawia się taki motyw. Amerykańscy specjaliści postanowili więc sprawdzić, czy jest w tych historiach ziarenko prawdy. Okazało się, że jak najbardziej: pies chce pomóc właścicielowi w tarapatach, tylko nie zawsze wie jak...
      Student Joshua Van Bourg i Clive Wynne, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanowym Arizony (ASU) i dyrektor Canine Science Collaboratory na ASU, podkreślają, że dotąd przeprowadzono niewiele badań dot. zainteresowania psów ratowaniem ludzi, ale zdecydowanie jest to coś, czego ludzie spodziewają się po swoich czworonogach.
      Jak podkreśla Van Bourg, samo obserwowanie psów, które kogoś ratują, nie powie nam zbyt dużo. Prawdziwym wyzwaniem jest stwierdzenie, czemu to robią.
      Naukowcy zorganizowali więc eksperyment, w którym wzięło udział 60 psów. Oceniano ich skłonność do uratowania właściciela z opresji. Żaden z psów nie był trenowany do takiego zadania.
      Podczas głównego testu właściciel ukrywał się w dużej skrzyni z lekkimi drzwiczkami, które pies mógł łatwo odsunąć. Właściciel miał wyrażać zaniepokojenie, nawołując "pomocy" albo "pomóż mi".
      Wcześniej akademicy przećwiczyli z ludźmi nawoływanie, by brzmiało autentycznie. Nie wolno było używać imienia psa, by nie zachęcać go, żeby działał, wyrażając posłuszeństwo, a nie zatroskanie losem właściciela.
      Właścicieli uratowała jedna trzecia czworonogów [20]. Gdy uwzględni się czyste liczby, nie brzmi to imponująco, ale przy bliższym przyjrzeniu wszystko się zmienia.
      W grę wchodzą bowiem dwa czynniki. Jeden to chęć psa, by pomóc człowiekowi. Drugi to natomiast zrozumienie, jakiego rodzaju działań to wymaga. Naukowcy zbadali tę kwestię w czasie testów kontrolnych.
      W jednym z kontrolnych testów pies widział, jak w skrzyni umieszczano jedzenie. By pies nie był zaniepokojony, właściciel przebywał w tym samym pomieszczeniu. Siedział na tym samym krześle, co podczas przyzwyczajania (habituacji). Był zwrócony twarzą do ściany i ignorował psa. Okazało się, że by uzyskać smakowity kąsek, skrzynię otworzyło 19 czworonogów, co oznacza, że nieco większa liczba psów ratowała "cierpiącego" właściciela.
      Naukowcy podkreślają, że jeśli nie weźmie się pod uwagę tego, czy pies wie, jak otworzyć skrzynię, nie doszacowuje się proporcji psów, które chciały pomóc właścicielom. Fakt, że 2/3 psów nie otworzyły skrzyni z jedzeniem, jest silną wskazówką, że ratowanie wymaga czegoś więcej niż tylko motywacji i że w grę wchodzi [także] element umiejętności. Jeśli spojrzy się wyłącznie na podgrupę 19 psów, które były w stanie otworzyć skrzynię dla jedzenia w teście kontrolnym, to aż 84% z nich uratowało swoich właścicieli. Jednym słowem, większość psów chce ci pomóc, tylko nie wie jak.
      W następnym teście kontrolnym właściciel również siedział w skrzyni, ale tym razem czytał spokojnie na głos gazetę. W takim wariancie stwierdzono, że skrzynię otworzyło 16 psów.
      Po uwzględnieniu umiejętności psa w zakresie otwierania zauważono, że czworonogi częściej uwalniały właściciela, gdy wołał o pomoc niż podczas czytania na głos. Dodatkowo czas latencji (czas reakcji) spadał wraz z liczbą prób w teście z nawoływaniem, ale nie w teście z czytaniem. To zaś oznacza, że ratowania właściciela nie można przypisywać wyłącznie facylitacji społecznej, wzmocnieniu związanemu z bodźcem (ang. stimulus enhacement) czy zachowaniom związanym z poszukiwaniem kontaktu społecznego.
      Autorzy raportu z pisma PLoS ONE obserwowali też zachowanie psa podczas wszystkich 3 scenariuszy. Odnotowywali zachowania wskazujące na stres, np. skowyczenie, chodzenie, szczekanie i ziewanie.
      Podczas testu z zaniepokojonym właścicielem psy były o wiele bardziej zestresowane. Gdy ich właściciel był bardziej zdenerwowany, więcej szczekały i skowyczały.
      Podczas drugiej i trzeciej próby otwarcia skrzyni z zaniepokojonym właścicielem psy nie były wcale mniej zdenerwowane niż przy pierwszym podejściu. Przy teście z czytaniem działo się zaś zupełnie inaczej. Psy, które zetknęły się już z takim scenariuszem, wydawały się przy powtórkach mniej zestresowane. Zaaklimatyzowały się. Gdy jednak właściciel prosi o pomoc, w jego nawoływaniu musi być coś takiego, że przy kolejnych ekspozycjach psy się nie uspokajają.
      Van Bourg uważa, że w grę wchodzi zarażanie afektywne. Fascynujące w tym badaniu jest to, że pokazuje, że psy naprawdę troszczą się o swoich ludzi. Nawet bez treningu wiele z nich podejmie próbę i uratuje człowieka, który wydaje się mieć kłopoty. Gdy im się nie uda, widać będzie, jak bardzo są nieszczęśliwe. Wyniki testów kontrolnych pokazują, że psy, którym nie udaje się uratować człowieka, nie są w stanie zrozumieć, jak wykonać to zadanie; to nie znaczy, że nie zależy im na ludziach.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stosowanie obroży u psa może prowadzić do uszkodzeń szyi, jeśli pies ciągnie lub gdy właściciel szarpie za smycz. Do takich wniosków doszli naukowcy z Nottingham Trent University, którzy badali wpływ ciągnięcia za smycz i siły wywierane na psią szyję. Pod uwagę wzięto różne rodzaje obroży i sposobów prowadzenia psa. Testy wykonywano na specjalnym wyposażonym w czujniki cylindrze, który symulował psią szyję.
      Badano sytuację, gdy pies ciągnie ze średnią siłą, gdy ciągnie mocno i gdy właściciel szarpie za smycz. w pierwszym przypadku siła wywierana na szyję psa wynosiła 40 niutonów, w drugim było to 70 niutonów, a w trzecim aż 141 niutonów. Naukowcy przyjrzeli się miejscu kontaktu obroży z szyją oraz naciskowi na szyję. Okazało się, że w przypadku każdego rodzaju obroży, nawet szerokiej i wyłożonej miękkim materiałem, siły wywierane na szyję zwierzęcia są tak duże, że grozi do obrażeniami. Żadna z testowanych obroży nie zapewniała bezpieczeństwa i nie redukowała nacisku na tyle, by nie groziło to uszkodzeniami ciała.
      Za pomocą zaawansowanych technik inżynieryjnych symulowaliśmy siły działające na szyję psa w różnych warunkach z różnymi typami obroży i przy różnym zachowaniu właściciela. Chcieliśmy w ten sposób pomóc właścicielom psów w wybraniu najlepszego typu obroży i określeniu jej wpływu na zdrowie psa, dodaje doktor Amanda Roshier. Okazało się jednak, że nie istnieje właściwy rodzaj obroży. Każda obroża może uszkodzić psu szyję, gdy zwierzę ciągnie lub właściciel szarpie, mówi doktor Ann Carter.
      To powszechnie występujący problem. Psy ciągną za smycz, gdyż są podekscytowane perspektywą spaceru. To zaś grozi obrażeniami. Dlatego też naukowcy uważają, że albo należy psa nauczyć chodzenia na luźnej smyczy, albo stosować uprzęże, które nie są zakładane na szyję.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...