Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

ROBOpilot uzyskał licencję i samodzielnie steruje samolotem

Recommended Posts

ROBOpilot Unmanned Aircraft Conversion System pomyślnie zdał egzamin przed Federalną Administracją Lotniczą (FAA), otrzymał zgodę na pilotowanie lekkich samolotów i zaczął samodzielnie latać. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, ROBOpilot nie jest tradycyjnym autopilotem. To urządzenie, które steruje samolotem tak, jak człowiek. Robot za pomocą ramienia manipuluje wolantem, naciska pedały i korzystając z systemu wizyjnego odczytuje dane ze wskaźników.

System autorstwa firmy DZYNE Technologies ma z zadanie pomóc w rozwoju autonomicznych samolotów. Ma być znacznie tańszą alternatywą dla obecnie stosowanych metod. Zamiana myśliwca F-16 w samolot autonomiczny kosztowała około 1 miliona dolarów. Tymczasem technologia opracowywana przez DZYNE ma pozwolić na zainstalowaniu ROBOpilota w dowolnym samolocie, a gdy nie będzie on potrzebny, można go usunąć i samolot nadaje się do pilotowania przez człowieka.

Wcześniejsze rozwiązania podobne do ROBOpilota to południowokoreański Pibot oraz ALIAS opracowany przez Pentagon. Jednak żaden z nich nie był w stanie samodzielnie prowadzić pełnowymiarowego samolotu.

ROBOpilot potrafi wystartować, prowadzić samolot w czasie lotu i wylądować. To imponujące osiągnięcie w dziedzinie robotyki, mówi Louise Dennis z University of Liverpool. W przeciwieństwie do autopilota, który ma bezpośredni dostęp do czujników i systemu sterowania, ten robot jest umieszczany na miejscu pilota i musi prowadzić fizyczną interakcję z urządzeniami sterującymi oraz odczytywać wskaźniki.

Twórcy ROBOpilota mówią, że może się on przydać do sterowania samolotami transportowymi, maszynami mającymi wlatywać w niebezpieczne środowisko oraz samolotami wykonującymi misje zwiadowcze i szpiegowskie.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież to jest idiotyczne. ;s Tyle źródeł potencjalnych usterek mechanicznych, błędnych odczytów, radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi czy awariami samolotu. Bez sensu.

autopilot

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, wilk napisał:

Przecież to jest idiotyczne. ;s Tyle źródeł potencjalnych usterek mechanicznych, błędnych odczytów, radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi czy awariami samolotu. Bez sensu.

Dopóki nie ma automatycznych samolotów, tak jak obecnie są auta, to jak najbardziej może mieć sens ekonomiczny - jeśli zbudowanie i utrzymanie robotów jest tańsze od człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Antylogik napisał:

to jak najbardziej może mieć sens ekonomiczny

Też, a jak bezpieczeństwo  poprawi!. Czynnik ludzki powoduje w lotnictwie 70% wypadków, a zautomatyzowanie lotu jest prostsze (np. brak znaków drogowych itp:)) od autonomizacji jazdy samochodowej.

Wiecie, że pilot samolotu liniowego trzyma steru przez ok. 15 min czasu lotu (łącznie z kołowaniem), a resztę autopilot.

Ale problem jest: 

UBS przebadał 8 tys. pasażerów z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Australii – tylko 17 proc. ankietowanych stwierdziło, że kupiłoby bilet na lot bez pilotów. 54 proc. respondentów stwierdziło, że nigdy nie zdecydowaliby się na taki lot.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, 3grosze napisał:

54 proc. respondentów stwierdziło, że nigdy nie zdecydowaliby się na taki lot

To co ludzie mówią, a to co robią, to dwie różne rzeczy. Te 17% to wystarczająco, żeby pociągnąć masy za sobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Załóż firmę, jako target obierz te 17% i powodzenia. Ktoś Ci broni? Ciągnij masy. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
34 minuty temu, Astro napisał:

Załóż firmę, jako target obierz te 17% i powodzenia. Ktoś Ci broni? Ciągnij masy. :D

Po prostu źle zadane pytanie ankietowe. Pytajac czy chce się latać nowym,komfortowym samolotem czy trochę starszym i ciaśniejszym 99,9999% wybierze 1 opcję. A w realu 99% osób zakupi bilet tańszy, nie patrząc na to jakim samolotem poleci.

A sama koncepcja jako rozwiązanie przejściowe żeby oswoić ludzi jest bardzo dobra.

Świadomość że to nie tylko sam soft a dodatkowo mechaniczne siłowniki i kamery dzięki którym można przejąć kontrolę zdalnie w razie problemów działa uspokojajaco

Edited by tempik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro ma być taniej (i to sporo), by zadziałał mechanizm, to załóż firmę i działaj. Tyle w temacie. :P

Dywagacje kanapowe jak widać nie porywają inwestorów; a może się mylę? ;)

9 minut temu, tempik napisał:

i kamery dzięki którym można przejąć kontrolę zdalnie w razie problemów działa uspokojajaco

Spójrz na zdjęcie. Nie sądzę by przeciętny pilot był aż tak giętkim akrobatą. :D

ed: Niezbyt często zgadzam się z Wilkiem, ale tak. Czy leci z nami pilot? :D:D

ed: Dodam, że czym więcej trybików, tym większe prawdopodobieństwo awarii. Takie "przejściowe" rozwiązania zwyczajnie są bez sensu.

Zawsze można zdalnie z poziomu gleby nadzorować, prawda? Najlepsi operatorzy dronów bojowych siedzą w wygodnym fotelu w klimatyzowanym pomieszczeniu na poziomie gruntu, prawda?

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, wilk napisał:

Przecież to jest idiotyczne. ;s Tyle źródeł potencjalnych usterek mechanicznych, błędnych odczytów, radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi czy awariami samolotu. Bez sensu.

autopilot

To jest "imponujące osiągnięcie w dziedzinie robotyki" - to nie musi mieć sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Astro napisał:

Skoro ma być taniej (i to sporo), by zadziałał mechanizm, to załóż firmę i działaj. Tyle w temacie. :P

Dywagacje kanapowe jak widać nie

No przecież o tym jest artykuł. Ktoś zainwestował i z mozołem zbiera wymagane certyfikaty dopuszczające do ruchu.

A wielcy producenci zapewne też temat mają na oku i przygotowują się do pełnej automatyzacji. Ale takich danych oczywiście nie ujawnia się

To czy bez sensu czy z sensem będzie zależało od tego czy to się sprzeda. Ja też uważałem (i nadal uważam) że SUV jest bez sensu, a jednak ludzie biorą to jak świeże bułeczki, a koncerny motoryzacyjne zacierają ręce. Więc nie do końca jest bez sensu

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, tempik napisał:

A wielcy producenci zapewne też temat mają na oku i przygotowują się do pełnej automatyzacji.

No to po cholerę im dodatkowa kupa złomu w kokpicie? :D
Większą część kokpitu można zamienić na parę dodatkowych (nieźle płatnych) miejsc klasy pierwszej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Astro napisał:

No to po cholerę im dodatkowa kupa złomu w kokpicie? :D
Większą część kokpitu można zamienić na parę dodatkowych (nieźle płatnych) miejsc klasy pierwszej.

Bo taniej szybko zastąpić zepsutą kupę złomu pilotem niż wymieniać cały autonomiczny system sterowania, gdy się zbiesi  (szczególnie w samolocie, w którym w miejscu tradycyjnego kokpitu jest luksusowa leżanka dla VIP-ów) ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, nantaniel napisał:

Bo taniej szybko zastąpić zepsutą kupę złomu pilotem

Zakładasz, że ta kupa złomu zepsuje się na ziemi? Widzisz, historia uczy, że mechanika/ hydraulika itp. jest dużo bardziej zawodna niż elektronika (zwłaszcza dobra elektronika :)). Nie mówię oczywiście o sofcie, bo najczęstszym błędem jest błąd ludzki, czyli kiepscy programiści. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko jest zawodne. Dlatego możliwość szybkiej wymiany szwankującego robota na sprawnego białkowego pilota jest jednak tańsza niż wymiana oprogramowania/elektroniki, która wiąże się z koniecznością uziemienia całego samolotu (a nawet całej floty, jeśli błąd występuje we wszystkich maszynach danego typu).

Oczywiście uważam, że ten robot to szczyt głupoty :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to ok, zgadzamy się :)
Dodam tylko, że dziś nic nie stoi na przeszkodzie, aby luksusowa leżanka dla VIP-ów w miejscu tradycyjnego kokpitu nie przeszkadzała w czymkolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, nantaniel napisał:

Oczywiście uważam, że ten robot to szczyt głupoty

Może sensowne ich wykorzystanie będzie w okresie przejściowym, aby obecną flotę wykorzystać (resurs samolotów jest ho ho ho, np. B52 latają wnuki pierwszych pilotów).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obawiam się, że nie będzie to jednak tanie rozwiązanie, bo nie ma uniwersalnego kokpitu. Tu inna dźwignia, nieco inaczej umiejscowiona, tu inne cięgiełko itp. Człowiek tymczasem jest bardziej uniwersalny. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 minut temu, Astro napisał:

Obawiam się, że nie będzie to jednak tanie rozwiązanie

Czyli nie wiesz ile zarabiają w sumie kapitan i pierwszy oficer.:) A jeszcze dochodzą zusy srusy i limity czasu pracy.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówisz, że ten jeden lot na rok jakiegoś historycznego B52 przy jakimś święcie wyjdzie taniej? Nie sądzę. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Astro, astronomia i  i lotnictwo też nad głowa, ale to drugie jakby trochę niżej   wobec Twojej wiedzy:

B-52 zwalczały  cele związane z Państwem Islamskim w Iraku i Syrii w ramach operacji Inherent Resolve od 2016 roku 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, ale większość chyba już wycofano. Te, których nie, warto było jeszcze poderwać, czyż nie? Zwłaszcza do tak prostego zadania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiemy:), uparty jesteś: 

Obecnie (2018) B-52 są zgrupowane w dwóch stałych bazach: Minot AFB w Dakocie Północnej (5. Skrzydło Bombowe) i Barksdale AFB w Luizjanie (2. Skrzydło Bombowe)[1]. Ponadto często działają tymczasowo z różnych baz sił powietrznych Stanów Zjednoczonych na całym świecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiemy, wiemy. Szukam analogii, ale kiepsko mi idzie. Polska marynarka wojenna? Przy byle konflikcie daleko nie wypłynie.

Jak pełna cysterna na autostradzie. Ciężko rusza, ciężko hamuje, jeszcze trudniej skręca, łatwo w nią trafić i dużo ognia.

Widzę tę osłonę z Luizjany do Polski... Od razu poczułem się bezpieczniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, Astro napisał:

Polska marynarka wojenna? Przy byle konflikcie daleko nie wypłynie.

A dlaczego wypływasz  na szerokie wody? Mamy w RP C -130 Herculesy. Konstrukcja z  1954r. i jak dotychczas dzielnie nas bronią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm. Herkulesy nas bronią... Podobnie zapewne jak 14. Pułk Opancerzonych Traktorów Polowych. Odróżniaj ciągniki od broni.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Melson – konstrukcja Koła Naukowego Robotyków KNR działającego przy Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej z sukcesami zakończył swój udział w zawodach International Robotic Competition RoboChallenge 2019 w Rumunii (1-3 listopada 2019). Robot zajął pierwsze miejsce w kategorii Humanoid Robot, drugie miejsce w kategorii Humanoid Sumo oraz został wyróżniony w kategorii Freestyle Showcase.
      Konkurencja Humanoid Robot składała się z dwóch części. Roboty musiały wejść na schody składające się z trzech stopni oraz przejść tor z postawionymi na nim przeszkodami. Melson bez problemu wykonał pierwszą część zadania. W drugiej także poradził sobie świetnie – bezbłędnie omijał przeszkody na swoim torze, utrzymując przy tym poprawny toru ruchu. Zwycięstwo w tej kategorii smakuje wyjątkowo, bo robot naszych studentów jako jedyny był skonstruowany i oprogramowany przez samych zawodników – uczestników zawodów.
      W konkurencji Humanoid Sumo dwa roboty umieszczane są na dużym ringu (dohyo). Ich zadaniem jest przewrócenie przeciwnika. Roboty są w pełni autonomiczne i lokalizują przeciwnika na podstawie odczytów z czujników. Za przewrócenie rywala robot otrzymuje punkt, a w gdy ten nie wstanie przez 10 sekund, następuje knock-out. Roboty głównie wyprowadzały ciosy, padając do przodu swoim „ciałem”, licząc, że to wywróci przeciwnika – opowiada Kornelia Łukojć. Jedynie Melson walczył, stosując typowe ruchy bokserskie, które przewracały rywali. Ostatecznie nasz robot zajął drugie miejsce, ale finał był najbardziej emocjonującą walką w tej konkurencji.
      Kategoria Freestyle Showcase to rywalizacja, w której liczy się pomysłowość i innowacyjność. Ocenie podlegają prezentacja i dokumentacja projektu. Wyróżnienie dla Melsona w tej konkurencji to kolejne potwierdzenie inżynierskich umiejętności jego twórców.
      Zawody RoboChallenge to największe zawody robotów organizowane w Europie i jedne z największych na świecie. W tegorocznej edycji wzięły udział 158 zespoły z 17 krajów, w tym 615 uczestników i 533 roboty startujące w 14 konkurencjach.
      Zespół Melsona: Maksymilian Szumowski (twórca), Kacper Mikołajczyk (koordynator), Bartosz Bok, Dominik Górczynski, Kornelia Łukojć, Jerzy Piwkowski, Przemysław Płoński, Patryk Saffer, Jakub Soboń, Larysa Zaremba, Paweł Żakieta, Karol Niemczycki

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, przy użyciu technologii światłoczułych elastomerów, zademonstrowali mikrorobota naśladującego ruch ślimaka. 10-milimetrowej długości robot, napędzany i sterowany przy pomocy modulowanej wiązki lasera, potrafi poruszać się po płaskim podłożu, wspinać po pionowej ścianie i pełzać po szklanym suficie.
      W przyrodzie organizmy różnej wielkości – od mikroskopijnych nicieni, przez dżdżownice, po mięczaki – poruszają się w rozmaitych środowiskach dzięki przemieszczającym się deformacjom miękkiego ciała. W szczególności ślimaki używają śluzu – śliskiej, wodnistej wydzieliny – by poprawić kontakt między miękką nogą a podłożem. Taki sposób poruszania się ma kilka unikalnych cech: działa na różnych podłożach: drewnie, szkle, teflonie czy piasku i w różnych konfiguracjach, włączając w to pełzanie po suficie. W robotyce, prosty mechanizm pojedynczej nogi mógłby zapewnić odporność na warunki zewnętrzne i zużycie elementów oraz duży margines bezpieczeństwa dzięki ciągłemu kontaktowi z podłożem. Do tej pory zademonstrowano jedynie nieliczne roboty naśladujące pełzanie ślimaków w skali centymetrów, z napędem elektro-mechanicznym.
      Ciekłokrystaliczne elastomery (LCE) to inteligentne materiały, które mogą szybko, w odwracalny sposób zmieniać kształt, na przykład po oświetleniu. Dzięki odpowiedniemu uporządkowaniu (orientacji) cząsteczek elastomeru można programować deformację takiego elementu. Umożliwia to zdalne zasilanie i sterowanie mechanizmów wykonawczych i robotów przy pomocy światła.
      Wykorzystując technologię światłoczułych elastomerów badacze z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Wydziałem Matematyki Uniwersytetu w Suzhou w Chinach zbudowali pierwszego na świecie robota, który porusza się naśladując pełzanie ślimaka w naturalnej skali. Ruch robota generowany jest przez poruszające się deformacje miękkiego ciała, wywołane wiązką lasera i ich oddziaływanie z podłożem przez warstwę sztucznego śluzu. Oświetlany wiązką lasera 10-milimetrowy robot może wspinać się na pionową ścianę i pełzać po szklanym suficie z prędkością kilku milimetrów na minutę, wciąż około 50 razy wolniej niż ślimaki porównywalnej wielkości.
       Mimo niewielkiej prędkości, konieczności ciągłego uzupełniania warstwy śluzu i niskiej sprawności energetycznej, nasz robot umożliwia nowe spojrzenie na mikro-mechanikę inteligentnych materiałów oraz badania nad poruszaniem się ślimaków i podobnych zwierząt – mówi Piotr Wasylczyk z Pracowni Nanostruktur Fotonicznych, który kierował projektem. W naszych badaniach biorą udział studenci już od pierwszych lat studiów na Wydziale Fizyki. Pierwszym autorem publikacji o robocie-ślimaku w Macromolecular Rapid Communications jest Mikołaj Rogóż, laureat Diamentowego Grantu, który właśnie kończy pracę magisterską na temat ciekłokrystalicznych elastomerów i zaczyna doktorat w naszej grupie.
      Badacze, którzy wcześniej zademonstrowali napędzanego światłem robota-gąsienicę naturalnej wielkości, wierzą, że nowe inteligentne materiały w połączeniu z nowatorskimi metodami wytwarzania miniaturowych elementów, pozwolą im konstruować kolejne mikro-roboty i napędy – obecnie pracują nad miniaturowym silnikiem i mikro-pęsetą sterowaną światłem.
      Badania nad miękkimi mikro-robotami i polimerowymi mechanizmami wykonawczymi finansowane są przez Narodowe Centrum Nauki w ramach projektu „Mechanizmy wykonawcze w mikro-skali na bazie foto-responsywnych polimerów” oraz przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach "Diamentowego Grantu" przyznanego M. Rogóżowi.
      Fizyka i astronomia na Uniwersytecie Warszawskim pojawiły się w 1816 roku w ramach ówczesnego Wydziału Filozofii. W roku 1825 powstało Obserwatorium Astronomiczne. Obecnie w skład Wydziału Fizyki UW wchodzą Instytuty: Fizyki Doświadczalnej, Fizyki Teoretycznej, Geofizyki, Katedra Metod Matematycznych oraz Obserwatorium Astronomiczne. Badania pokrywają niemal wszystkie dziedziny współczesnej fizyki, w skalach od kwantowej do kosmologicznej. Kadra naukowo-dydaktyczna Wydziału składa się z ponad 200 nauczycieli akademickich, wśród których jest 77 pracowników z tytułem profesora. Na Wydziale Fizyki UW studiuje ok. 1000 studentów i ponad 170 doktorantów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już wkrótce roboty i protezy mogą zyskać zmysł dotyku podobny do ludzkiego lub nawet od niego doskonalszy. Asynchronous Coded Electronic Skin (ACES) to sztuczny system nerwowy opracowany na National University of Singapore.
      Nowa elektroniczna skóra charakteryzuje się wysoką czułością,szybkością reakcji i odpornością na uszkodzenia, może być łączona z dowolnymi czujnikami. Jej twórcy to profesor Benjamin Tee i jego zespół z Wydziału Inżynierii i Nauk Materiałowych.
      Ludzie wykorzystują zmysł dotyku do zrealizowania niemal każdej czynności, od podniesienia filiżanki kawy po wymianę uścisków dłoni. Bez niego tracimy równowagę podczas chodzenia. Podobnie jest z robotami, które potrzebują zmysłu dotyku, by lepiej wchodzić z interakcje z ludźmi. Jednak współczesne roboty wciąż nie czują zbyt dobrze obiektów, mówi profesor Tee, który od  opnad dekaty pracuje nad elektroniczną skórą.
      System ACES wykrywa sygnały podobnie, jak ludzki układ nerwowy, jednak – w przeciwieństwie do niego – są one przesyłane za pomocą pojedynczego przewodu. To zupełnie inne podejście niż w istniejących elektronicznych skórach, która korzystają ze złożonego systemu przewodów, co powoduje, że całość jest podatna na uszkodzenia i trudna w skalowaniu.
      ACES wykrywa dotknięcie nawet 1000-krotnie szybciej niż ludzki układ nerwowy. Jest w stanie odróżnić fizyczny kontakt z poszczególnymi czujnikami w czasie krótszym niż 60 nanosekund. Nawet gdy impuls został odebrany jednocześnie przez wiele czujników. To szybciej, niż jakikolwiek wcześniej stworzony system.
      W ciągu zaledwie 10 milisekund – a więc 10-krotnie szybciej niż mrugnięcie okiem – ACES jest w stanie określić kształt, teksturę i twardość dotykanego obiektu.
      Platforma ACES pozwala też na stworzenie wytrzymałej elektronicznej skóry. To niezwykle ważna cecha dla urządzenia, które ma często wchodzić w kontakt fizyczny z otoczeniem.
      Olbrzymimi zaletami ACES są prostota okablowania całego systemu oraz szybka reakcja na impuls, nawet w przypadku wykorzystywania wielu czujników. To znakomicie ułatwia skalowanie ACES i wykorzystanie jej w wielu różnych zastosowaniach. Skalowalność to podstawowa cecha, gdyż potrzebujemy dużych wydajnych połaci elektronicznej skóry, którą możemy pokryć robota czy protezę, wyjaśnia profesor Tee. ACES można łatwo łączyć z dowolnymi czujnikami, np. rejestrującymi temperaturę, dotyk czy wilgotność, dodaje uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Paryska straż pożarna ujawniła, że w walce o ocalenie katedry Notre Dame ważną rolę odegrał robot Colossus. To ważący pół tony zdalnie sterowany pojazd gąsienicowy zbudowany przez firmę Shark Robotics, który jest wyposażony w działko wodne o wydajności ponad 2500 litrów na minutę.
      Czas działał przeciwko nam, wiatr działał przeciwko nam, potrzebowaliśmy pomocy. Priorytetem było ocalenie dwóch dzwonnic. Wyobraźcie sobie, że drewniane struktury podtrzymujące dzwony zostałyby osłabione i dzwony by spadły. Tego się właśnie baliśmy. Na początku nietrudno było sobie wyobrazić, że cała katedra się zawali, powiedział Gabriel Plus, rzecznik prasowy paryskiej straży pożarnej. Upadek wielotonowych dzwonów spowodowałby zawalenie się wież i katedry.
      Gdy zawaliła się iglica i część dachu, ze środka Notre Dame wycofano strażaków. Dowodzący akcją obawiali się zawalenia reszty dachu, który mógł zabić pracujących wewnątrz ludzi.
      Wtedy to do środka wysłano Colossusa. Robot jest zdalnie sterowany, a operator ma nad nim kontrolę na odległość ponad 400 metrów. Urządzenie jest wodoodporne i może pracować w wysokich temperaturach, a jego akumulatory pozwalają na ośmiogodzinną pracę. Można go wyposażyć w kamery, czujniki oraz wentylator rozpraszający dym. To właśnie Colossus powstrzymał dalsze rozprzestrzenianie się płomieni we wnętrzu katedry.
      Na załączonym filmie możemy zobaczyć robota podczas walki z pożarem Notre Dame.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Znalezienie miejsca na parkingu przy lotnisku może być poważnym wyzwaniem. Może wiązać się też z dużym stresem, gdy musimy o wyznaczonej godzinie stawić się na odprawę, a nie możemy znaleźć miejsca, by pozostawić samochód. Na francuskim lotnisku Lyon-Saint Exupery prowadzony jest test interesujących robotów parkujących.
      Mowa tutaj o robotach Stan firmy Stanley Robotics. To maszyna, która samodzielnie wykrywa samochód, delikatnie go podnosi i przenosi na miejsce parkowania, mówi menedżer firmy Stephane Evanno.
      Aby Stan zajął się naszym samochodem musimy wjechać do specjalnego hangaru. Zostawiamy tam pojazd i udajemy się na lotnisko. W tym czasie samochód jest skanowany, dzięki czemu automatycznie rozpoznawana jest marka i model. Gdy zjawia się Stan drzwi hangaru zostają otwarte, robot podjeżdża, podnosi samochód i samodzielnie wiezie go na miejsce parkowania. Gdy wracamy, na krótko przed lądowaniem Stan dostarczy nasz samochód w odpowiednie miejsce.
      Wykorzystanie robotów Stan to same korzyści. Urządzenia są napędzane elektrycznie, więc mniej zanieczyszczają środowisko niż samochody krążące w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Są bardzo precyzyjne. Ustawiają samochody w odległości zaledwie kilku centymetrów od siebie, co pozwala zaoszczędzić nawet 50% miejsca na parkingu. Dla lotnisk, to znakomita wiadomość, gdyż zawsze brakuje na nich miejsca na parkingi. Ponadto hangary, w których kierowcy zostawiają samochody dla Stana znajdują się blisko wejścia na lotnisko, co oszczędza podróżującym czasu i stresów.
      Automatyczny parking jest niedostępny dla ludzi. Nie można tam samodzielnie wjechać. Samochód musimy pozostawić w hangarze. Ruchem robotów dość łatwo jest zarządzać, gdyż pasażerowie, którzy chcą skorzystać z automatycznego parkingu, muszą zawczasu zarezerwować sobie miejsce. Ponadto w odwodzie zawsze trzymanych jest kilka robotów, na wypadek, gdyby jednocześnie lądowało więcej samolotów, niż przewidziano.
      Stanley Robotics ma nadzieję, że władze innych lotnisk szybko przekonają się co do korzyści ze współpracy i roboty Stan wkrótce zagoszczą w innych miastach.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...