Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Konserwatyści są lepszymi inwestorami

Recommended Posts

Osoby o poglądach konserwatywnych mają naturalną przewagę jeśli chodzi o inwestowanie, wynika z badań prowadzonych przez naukowców z Rice University, University of North Carolina, University of Texas, University of Bath i Southern Methodist University.

Badania, którymi objęto 15 000 dorosłych Amerykanów wykazały, że osoby o konserwatywnych poglądach politycznych z większym prawdopodobieństwem podejmują decyzje podobne do profesjonalnych inwestorów i częściej wybierają takie opcje inwestycyjne, które niosą większe ryzyko i większy zysk, szczególnie jeśli wierzą w swoje zdolności do inwestowania i są optymistycznie nastawieni.

Z danych Rezerwy Federalnej za rok 2015 wynika, że 94,5% amerykańskich gospodarstw domowych posiada oszczędności w postaci gotówki, certyfikatu depozytowego, obligacji, akcji lub udziałów w funduszu inwestycyjnym. W 2014 roku Amerykanie zainwestowali ponad 1,3 biliona dolarów w instrumenty finansowe.

Osoby biorące udział w badaniu, były pytane, czy w ostatnich wyborach prezydenckich głosowały na Donalda Trumpa czy Hillary Clinton, czy informacje o aktualnych wydarzeniach czerpią głównie z CNN, Fox czy MSNBS oraz czy identyfikują się z Partią Republikańską czy Demokratyczną. Gdy porównano identyfikację polityczną badanych z preferowanym przez nich sposobem inwestowania, okazało się, że konserwatyści podejmują tym bardziej ryzykowne inwestycje im bardziej w siebie wierzą. Z kolei u osób o poglądach liberalnych ryzyko inwestycji pozostaje na tym samym poziomie, nawet gdy rośnie ich samoocena.

Dla sprawdzenia uzyskanych przez siebie wyników naukowcy wykorzystali dane ponad 14 000 osób, które zostały zgromadzone w latach 1996–2012 przez Biuro Statystki Pracy w ramach Badania Wydatków Konsumentów. Okazało się, że osoby, mieszkające w stanach, gdzie większość wyborców to konserwatyści, z większym prawdopodobieństwem posiadają bardziej ryzykowne instrumenty finansowe, co więcej, portfolio takich instrumentów w rękach osób indywidualnych zwiększyło się w ostatnim czasie, co wskazuje na rosnące zaufanie do samego siebie jako inwestora.

Przyglądając się bliżej uzyskanym wynikom, naukowcy stwierdzili, że wierzący sobie konserwatyści wybierają bardziej ryzykowne opcje inwestowania, gdyż bardziej skupiają się na korzyściach i maksymalizacji zysku. To połączenie pewności siebie oraz skupienia się na korzyściach zwiększa skłonność do ryzyka wśród osób o poglądach konserwatywnych, mówi profesor Vikas Mittal z Rice University.

To ważne badania, które mają znaczący wpływ na nasze społeczeństwo oraz sposób prowadzenia polityki. Po pierwsze, należy zauważyć, że osoby wykazujące większą pewność siebie w zakresie decyzji inwestycyjnych zwykle wybierają takie opcje finansowe, które w maksymalizują zyski długoterminowe. Jako, że taki mechanizm bardziej ryzykownych inwestycji maksymalizujących długoterminowe zyski, a wynikający z pewności siebie, jest silnej zaznaczony u konserwatystów, można się spodziewać, że długoterminowo będzie pogłębiała się różnica dochodowa pomiędzy liberałami a konserwatystami. Będzie to widoczne szczególnie tam, gdzie ludzie mają wolność inwestowania, mówi Mittal.

Drugim ważnym spostrzeżeniem jest stwierdzenie, że większa skłonność do ryzykownych inwestycji wśród konserwatystów bierze się z tego, że skupiają się one na plusach inwestycji. Taki sposób myślenia wynika z optymizmu i chęci osiągnięcia sukcesu, poprawienia lub utrzymania swojego statusu. To właśnie skupienie się na pozytywnych stronach inwestycji powoduje, że ludzie ci są wytrwali i nie zaczynają wyprzedawać swoich instrumentów finansowych nawet w czasie, gdy wskaźniki giełdowe spadają. Patrząc z szerszej perspektywy, pokazuje nam to, że sukces finansowy może być powiązany z poglądami politycznymi w sposób, który nie jest oczywisty. Konserwatyści zwykle wolą samodzielne inwestycje, niż rządowe instrumenty finansowe, które zmniejszają i ryzyko i zysk. To zaś jest zgodne z konserwatywną pewnością siebie połączoną ze skupieniem na pozytywnych stronach inwestycji. W długim terminie konserwatyści jako grupa społeczna mogą akumulować coraz więcej bogactwa.

Jednak, jak dodaje uczony, ta przewaga konserwatystów nie jest bezpośrednio powiązana z ich ideologią polityczną, ale z ich pewnością siebie i optymizmem. To pożądane cechy, które mogą być użyteczne dla każdego, niezależnie od poglądów politycznych.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.08.2019 o 12:13, KopalniaWiedzy.pl napisał:

częściej wybierają takie opcje inwestycyjne, które niosą większe ryzyko i większy zysk

Nic dziwnego, że są lepszymi inwestorami, skoro wybierają większy zysk...

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Antylogik napisał:

Nic dziwnego, że są lepszymi inwestorami, skoro wybierają większy zysk...

I ryzyko. 

Matematycznie (nie wiem czy tak jest praktycznie), skutkiem tego było by, że wśród nich, jest będzie więcej bogatych ale i więcej bankrutów(upraszczając). 

Samo wybieranie większego zysku, bez patrzenia na ryzyko, nie świadczy o dobrym inwestowaniu ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Afordancja napisał:

ale i więcej bankrutów(upraszczając).

Nie, nie. Bardzo dobre spostrzeżenie. Myślę że prawicowy bankrut szybko staje się lewicującym zwolennikiem państwa socjalnego ;P To krzywi rozkład Gaussa do jakiegoś logarytmicznego. W ten sposób po prawej stronie zostaje więcej bogatszych. 

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Afordancja napisał:

Matematycznie (nie wiem czy tak jest praktycznie), skutkiem tego było by, że wśród nich, jest będzie więcej bogatych ale i więcej bankrutów(upraszczając).

To kłóci się z twierdzeniem, że konserwatyści są lepszymi inwestorami. Przecież twierdzenie, że oczekiwany zysk jest większy przy większym ryzyku, to truizm. Z niego nie wynika, że jeśli więcej ryzykuję, to jestem lepszym inwestorem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ok, ale chyba raczej odróżniamy implikację od równoważności. Tyle wystarczy.

3 godziny temu, Jajcenty napisał:

Myślę że prawicowy bankrut szybko staje się lewicującym zwolennikiem państwa socjalnego

Prawicowy bankrut inwestuje przed zmianą poglądów, a badanie (o ile rozumiem) nie dotyczy uzyskanych wyników, a spodziewanych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Astro napisał:

No ok, ale chyba raczej odróżniamy implikację od równoważności.

Właśnie implikacja jest błędna. Z faktu, że średnio biorąc konserwatyści więcej zarabiają, bo więcej ryzykują, nie wynika, że są lepszymi inwestorami. Większy (oczekiwany) zysk to premia za ryzyko, a nie premia za konserwatyzm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według mnie jest ok. Jeśli następnikiem implikacji jest spodziewany zysk na podstawie istniejących trendów, to implikacja jest prawdziwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Astro napisał:

Jeśli następnikiem implikacji jest spodziewany zysk na podstawie istniejących trendów, to implikacja jest prawdziwa.

Nie ma nigdzie mowy o trendach. Jest tylko mowa o ryzyku, optymizmie i pewności siebie. Usuwając dwa ostatnie czynniki dostaniemy średnio większy zysk / stopę zwrotu. Dodając te dwa czynniki zysk musiałby przekroczyć premię za ryzyko. Ale z artykułu wcale tak nie wynika - wnioski skupiają się właśnie raczej na związku między większym ryzykowaniem a pewnością siebie, tak jakby cała nadwyżka wynikała z podejmowania większego ryzyka. Nie ma to związku z byciem lepszym inwestorem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdzie nie ma mowy o uzyskanych wynikach, za to:

W dniu 28.08.2019 o 12:13, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z danych Rezerwy Federalnej za rok 2015 wynika, że 94,5% amerykańskich gospodarstw domowych posiada oszczędności w postaci gotówki, certyfikatu depozytowego, obligacji, akcji lub udziałów w funduszu inwestycyjnym. W 2014 roku Amerykanie zainwestowali ponad 1,3 biliona dolarów w instrumenty finansowe.

Tak, mówimy o potencjalnych zyskach. Jak ostro walnie, to z pewnością lewicy sporo poszybuje (co słusznie zauważył Jajcenty). Lepszy/ gorszy zawsze zależy od przyjętych ZAŁOŻEŃ. Tu wychodzi, że prawiczek jest lepszym inwestorem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Astro napisał:

Lepszy/ gorszy zawsze zależy od przyjętych ZAŁOŻEŃ

W ogóle nie zależy od założeń, bo wiadomo, że lepszy jest wtedy gdy uzyskuje zysk ponad premię za ryzyko. Jeśli uzyskuje równy premii za ryzyko - jest przeciętny. Jeśli poniżej - gorszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok. Zatem TYMCZASEM jest lepszy, bo uzyskuje więcej. TYMCZASEM.

ed: pamiętaj, że Ci, z którymi gra też muszą zarobić; szczególni oni.

ed2: W kasyno nie chce mi się wchodzić. Na razie muszę znikać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Astro napisał:

Ok. Zatem TYMCZASEM jest lepszy, bo uzyskuje więcej. TYMCZASEM.

Nie jest lepszy, bo więcej uzyskuje, skoro to wynika ze szczęścia. Jeśli wygrasz w totolotka, to nie będziesz lepszym graczem w totolotka. Masz po prostu farta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Antylogik napisał:

Nie jest lepszy, bo więcej uzyskuje, skoro to wynika ze szczęścia.

Czy w ten sposób chcesz podważyć tezy tej analizy? Nie chce mi się wnikać w artykuł oryginalny, bo zwyczajnie mnie to nie interesuje i szkoda mi czasu. Skoro podważasz, to widać masz statystykę (rozkłady) i głębokie przekonanie o losowości całego ustrojstwa (możesz się tym podzielić, czytelnicy nie obrażą się).

18 godzin temu, Antylogik napisał:

Jeśli wygrasz w totolotka, to nie będziesz lepszym graczem w totolotka.

Widzisz, giełda przykładowo to nie do końca totolotek. W totolotku dba się o to, by rozkład potencjalnych wyników był możliwie tak normalny, jak tylko może. W totolotka może wygrać i małpa. Nie widzę, by małpy na giełdzie znajdowały zatrudnienie. Nie widzę podobnie, by profesjonalistów zastępował byle głupi algorytm pseudolosowy (w końcu o rzędy wielkości tańszy). Tam działają od lat najlepsze algorytmy AI, ale jakoś na razie nie pobiły ludzi jak w szachy i go. Wiem, to kwestia czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Czy w ten sposób chcesz podważyć tezy tej analizy? Nie chce mi się wnikać w artykuł oryginalny, bo zwyczajnie mnie to nie interesuje i szkoda mi czasu.

Oceniam na podstawie tego co tutaj czytam. Można powiedzieć, że podważam logikę artykułu.

2 godziny temu, Astro napisał:

Skoro podważasz, to widać masz statystykę (rozkłady) i głębokie przekonanie o losowości całego ustrojstwa (możesz się tym podzielić, czytelnicy nie obrażą się).

Skoro podważam samą logikę, to nie znaczy, że podważam statystyki. Podważam tezę opartą na starym błędzie mylenia korelacji z przyczynowością (bo jak się wgłębić to o to tutaj chyba chodzi).

2 godziny temu, Astro napisał:

Widzisz, giełda przykładowo to nie do końca totolotek. W totolotku dba się o to, by rozkład potencjalnych wyników był możliwie tak normalny, jak tylko może. W totolotka może wygrać i małpa. Nie widzę, by małpy na giełdzie znajdowały zatrudnienie. Nie widzę podobnie, by profesjonalistów zastępował byle głupi algorytm pseudolosowy (w końcu o rzędy wielkości tańszy). Tam działają od lat najlepsze algorytmy AI, ale jakoś na razie nie pobiły ludzi jak w szachy i go.

Nie totolotek i nie twierdzę, że giełda to jest totolotek. Podałem ten przykład dla zobrazowania, że chodzi o farta. Totolotek jest nieracjonalny a gra giełdowa jest racjonalna, właśnie dlatego że wartość oczekiwana jest dodatnia, a nie zerowa czy ujemna. To nie jest gra o sumie zerowej, bo z faktu, że prawdopodobieństwo wzrostui spadku to 50%, nie wynika, że wartość oczekiwana = 0. To właśnie większa wartość wzrostu od spadku podwyższa oczekiwany zysk. Ale ten dodatkowy wzrost jest warunkowy - jeśli masz szczęście, bo firma więcej zarobiła (niż się rynek tego spodziewał), to kurs więcej wzrośnie, droga jaką pokona kurs będzie większa dla wzrostu niż spadku gdyby zrealizował się negatywny scenariusz. Jest to powód, dla którego średnia stopa zwrotu na rynkach waha się między 8-11%., a nie 0%. Ale szansa to ciągle 50%, czyli wygrana to tylko szczęście. Samo podejmowanie większego ryzyka nie czyni ze mnie lepszego inwestora, bo mogę też więcej stracić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Antylogik napisał:

Można powiedzieć, że podważam logikę artykułu.

To konkrety. Większość ludzi tu rozumie A => B => C. Na razie widzę Twoje życzenia.

7 minut temu, Antylogik napisał:

Podałem ten przykład dla zobrazowania, że chodzi o farta.

Totolotek ma się nijak jako przykład do artykułu. Firmy nie działają w oparciu o szczęście, bo to nie totolotek.

Owszem, czasem bywa. Ale jak się trafi szóstkę, to raptem miliony; potem robi się miliardy (i to zdecydowanie nie totolotek).

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Astro napisał:

Totolotek ma się nijak jako przykład do artykułu. Firmy nie działają w oparciu o szczęście, bo to nie totolotek.

Firmy mają się nijak do artykułu. Skoro wymagasz konkretów, to dobrze by było, byś też nimi operował. Podaj w takim razie średnią stopę zwrotu jaką uzyskują fundusze inwestycyjne w Polsce w ostatnich 20 latach. Wyniki mogą Cię zszokować, jeśli tak bardzo wierzysz w umiejętności profesjonalistów. Totolotek podałem jak skrajny przykład podejmowania ryzyka - w końcu jest wiele przykładów, że firma niemal bankrutuje, a potem dzieje się cud, zmienia się zarząd, strategia i pojawiają się zyski, a cena rośnie 1000% i więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Antylogik napisał:

Firmy mają się nijak do artykułu.

Czyli co?

W dniu 28.08.2019 o 12:13, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z danych Rezerwy Federalnej za rok 2015 wynika, że 94,5% amerykańskich gospodarstw domowych posiada oszczędności w postaci gotówki, certyfikatu depozytowego, obligacji, akcji lub udziałów w funduszu inwestycyjnym. W 2014 roku Amerykanie zainwestowali ponad 1,3 biliona dolarów w instrumenty finansowe.

To inwestycja w paciorki i krzyż na Giewoncie? Bo nie rozumiem.

14 minut temu, Antylogik napisał:

Podaj w takim razie średnią stopę zwrotu jaką uzyskują fundusze inwestycyjne w Polsce w ostatnich 20 latach.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten artykuł KOMPLETNIE nie dotyczy Polski.

(no może w jakimś tam nieistotnym promilu: Wiedźmin :P)

ed: Inaczej. Potraktuj mnie jak kompletnego ignoranta (dalekie od prawdy nie jest) i tłumacz. Chętnie wysłucham; tylko nie pieprz głupot.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Astro napisał:

Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten artykuł KOMPLETNIE nie dotyczy Polski.

To mało przydatne badanie, jeśli dotyczy tylko USA. Rozumiem, że w USA psychologia działa inaczej niż w w Polsce czy Europie. Ale to oczywiście nieprawda, badanie dotyczy psychologii człowieka, a nie psychologii Amerykanina.

21 minut temu, Astro napisał:

Potraktuj mnie jak kompletnego ignoranta (dalekie od prawdy nie jest) i tłumacz

Traktuję Cię raczej jako osobę, która niewiele rozumie, co się do niej pisze/mówi. Przeczytaj może jeszcze raz artykuł, w którym się stwierdza:

W dniu 28.08.2019 o 12:13, KopalniaWiedzy.pl napisał:

naturalną przewagę jeśli chodzi o inwestowanie,

ale sugeruje się dalej, że jest tak, bo

W dniu 28.08.2019 o 12:13, KopalniaWiedzy.pl napisał:

konserwatyści podejmują tym bardziej ryzykowne inwestycje im bardziej w siebie wierzą.

Czyli logiczny wniosek płynąłby z tego z taki, że naturalną przewagę w inwestowaniu ma ten, kto więcej ryzykuje. Czyli wystarczyłoby, że by więcej ryzykować, by więcej zarabiać. Przecież to jest nonsens i dla każdego, kto potrafi logicznie myśleć to jest oczywiste. W miarę dokładnie wyjaśniłem, że większe ryzykowanie nie implikuje bycia zdolniejszym inwestorem, a jedynie implikuje wyższą oczekiwaną stopę zwrotu. Wyższa stopa zwrotu jest nagrodą za ryzyko, a nie za bycie pewnym siebie czy konserwatystą.

Co tu jeszcze wyjaśniać, skoro wystarczy zrozumieć, że premia za ryzyko musi być dodatnia.

Jest jasne, że ten kto w siebie wierzy i jest bardziej pewny siebie, to jest bardziej odważny i więcej ryzykuje. Jedynie co pozostało do wyjaśnienia to odpowiedzieć dlaczego konserwatyści są bardziej pewni siebie i mocniej w siebie wierzą od liberałów. Odpowiedź wydaje się następująca: konserwatyści mają niższy iloraz inteligencji od liberałów (dlaczego z kolei tak jest odpowiada np. artykuł  https://www.asanet.org/research-and-publications/journals/social-psychology-quarterly/why-liberals-and-atheists-are-more-intelligent  ). Dowodzą tego różne badania. Bystrzejsi widzą więcej zagrożeń i stąd wolą mniej ryzykować. W świecie ptaków dobrym przykładem są krukowate, które są dużo inteligentniejsze od gołębi. Te ostatnie często się widzi zmasakrowane na ulicach. Krukowatych nigdy - są niezwykle ostrożne. To znowu tylko przykład dla zobrazowania tej różnicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Antylogik napisał:

To mało przydatne badanie, jeśli dotyczy tylko USA. Rozumiem, że w USA psychologia działa inaczej niż w w Polsce czy Europie. Ale to oczywiście nieprawda, badanie dotyczy psychologii człowieka, a nie psychologii Amerykanina.

To Twoja opinia, która jest dla mnie truizmem o porannym defekowaniu (tak, statystycznie rano robimy kupę). Badanie dotyczyło amerykanów i jeśli chcesz to przenieść, to BADANIA proszę, a nie opinię. Jeśli dla Ciebie jest mało przydatne, to wyraź to wprost, bo dla niektórych może być bardzo cenne. Znów zwracasz uwagę na swoje ego (które mnie KOMPLETNIE nie interesuje).

38 minut temu, Antylogik napisał:

Traktuję Cię raczej jako osobę, która niewiele rozumie, co się do niej pisze/mówi.

Traktuję Cię jak osobę, która tak sobie pisze/ mówi. Mów dalej, ale chcę Ci zwrócić uwagę, że NIC z tego nie wynika.

40 minut temu, Antylogik napisał:

ale sugeruje się dalej, że jest tak, bo

Dla mnie to naturalna przewaga wynikająca z badania. Jeśli gdzie indziej upatrujesz "przewagi", to wysłów to i zdefiniuj. W końcu dla niektórych ludzi ci o niebieskich włosach mają przewagę. Ok, rozumiem. Pomaluj sobie na zielono i powiedz, że ci o zielonych są bogami. Ktoś zapewne to kupi.

ed: Naucz się czegoś prostego jeśli chcesz dyskutować, przykładowo:

Smith i Nasmithreferencje podają..., co dodatkowo potwierdza Zubajew, Kunicki i innireferencje, bo wiesz, mam swoje zdanie i Twoje dla mnie nic nie znaczy. :P

(na razie się znaczy, ale możesz się postarać i stać się wiedzącym ;))

Godzinę temu, Antylogik napisał:

konserwatyści mają niższy iloraz inteligencji od liberałów

Hmm. Dlatego zapewne statystycznie są bardziej bogaci niż liberałowie; może i tak...

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Astro napisał:

bo wiesz, mam swoje zdanie i Twoje dla mnie nic nie znaczy.

Bardzo dobrze. Jeżeli KW napisze, że 2+2 = 5, a ja stwierdzę, że to nieprawda, to powiesz, że tak wynika z badania, bo KW tak napisała,   więc 2+2 = 5, takie masz zdanie i koniec. I żeby uwierzyć, że tak nie jest, będziesz chciał dowodów w stylu Smith i Nasmithreferencje podają..., co dodatkowo potwierdza Zubajew, Kunicki i innireferencje że 2+2 nie równa się 5. Dyskusja na poziomie trolla.

6 godzin temu, Astro napisał:

Dlatego zapewne statystycznie są bardziej bogaci niż liberałowie; może i tak...

Są być może średnio biorąc bogatsi z tego samego względu - bo więcej ryzykują. Jedno implikuje drugie. Ale fakt, że liberałowie mają wyższe IQ obniża ten stosunek. Co więcej, wg artykułu, to zwykli demokraci (w USA) mają wyższe zarobki: https://budgetandthebees.com/who-is-richer-democrats-or-republicans/

Cytat

In everyday American households, it seems that Democrats have a higher mean salary than most Republican families. So, although many of the wealthiest families in the country are contributing to Republican campaigns, families registered as Democrats have higher annual salaries than Republicans, statistically speaking.

Czyli ponownie opierasz się tylko na swoich przekonaniach. Ale z trollem w ogóle się ciężko rozmawia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Antylogik napisał:

Jeżeli KW napisze, że 2+2 = 5, a ja stwierdzę, że to nieprawda, to powiesz, że tak wynika z badania, bo KW tak napisała,   więc 2+2 = 5, takie masz zdanie i koniec

Wskaż gdzie "KW napisała", że 2+2=5. Zamęczyłeś mnie. EOT.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 30.08.2019 o 13:25, Antylogik napisał:

To kłóci się z twierdzeniem, że konserwatyści są lepszymi inwestorami. Przecież twierdzenie, że oczekiwany zysk jest większy przy większym ryzyku, to truizm. Z niego nie wynika, że jeśli więcej ryzykuję, to jestem lepszym inwestorem.

Nie wiem dlaczego napisano, że są lepszymi inwestorami. Jedynie na co zwróciłem uwagę. to to, że napisano, że częściej trzymają instrumenty o większym ryzyku. Co w czasach prosperity ostatecznie przynosi większe korzyści, w czasach kryzysów..nie.

 

W dniu 31.08.2019 o 10:05, Astro napisał:

Nie widzę, by małpy na giełdzie znajdowały zatrudnienie. Nie widzę podobnie, by profesjonalistów zastępował byle głupi algorytm pseudolosowy (w końcu o rzędy wielkości tańszy). Tam działają od lat najlepsze algorytmy AI, ale jakoś na razie nie pobiły ludzi jak w szachy i go. Wiem, to kwestia czasu.

hm... jak by ci tu powiedzieć 
https://www.pb.pl/malpy-lepsze-na-gieldzie-712184  ;)
Co do szachów i GO to już pobiły. (chyba, że to jakiś dziwny żart którego nie załapałem, jestem po spożyciu, więc... ;) )


 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Afordancja napisał:

Nie wiem dlaczego napisano, że są lepszymi inwestorami. Jedynie na co zwróciłem uwagę. to to, że napisano, że częściej trzymają instrumenty o większym ryzyku.

Też mam takie odczucia. Cosik nieprzekonywujące te badania;)

Jeśli chodzi o ścisłość, to pojawiło się kilka innych myśli, ale też takich pozostawiających niedosyt:

1) że wolą inwestycje przynoszące zyski długoterminowe - może coś w tym jest (przeciwieństwo keynesowskiego "w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi", tylko że wymagałoby chyba jakiegoś głębszego uzasadnienia),

2) że wolą inwestycje samodzielne, niż rządowe instrumenty finansowe - ale tak samo powiedzą np. libertarianie czy też liberałowie w sensie zwolennicy wolnego rynku (nie zwolennicy partii Demokratycznej w USA)

3) że nie wyprzedają w czasie, gdy wskaźniki giełdowe spadają - ale to też wymagałoby jakiegoś dodatkowego uzasadnienia, ze to jest dobra strategia.

Ciekawe, czy ci badacze są dobrymi inwestorami (w sensie, że zarabiającymi na inwestowaniu) ;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Afordancja napisał:

hm... jak by ci tu powiedzieć 

Cóż, muszę przemyśleć parę rzeczy od nowa. :)

10 godzin temu, Afordancja napisał:

Co do szachów i GO to już pobiły

Wiem i to napisałem. Porównaj zdanie: "Nie jestem przystojny jak Ty". ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Picie kawy może być powiązane z niższym ryzykiem rozwoju raka prostaty, czytamy na łamach British Medical Journal Open. Autorzy badań, naukowcy ze Szpitala Shengjing Chińskiego Uniwersytetu Medycznego, przeprowadzili metaanalizę dostępnych badań. Wzięto w nich pod uwagę 1.081.586 osób, wśród których wystąpiły 57.732 przypadki raka prostaty.
      Rak prostaty to 2. najbardziej rozpowszechniony nowotwór u mężczyzn. Jest on też 6. zbierającym największe śmiertelne żniwo męskim nowotworem. Niemal 3/4 przypadków tego nowotworu notuje się w krajach uprzemysłowionych, a od lat 70. gwałtownie rośnie zapadalność w Azji.
      Xiaonan Chen, Yiqiao Zhaon, Zijia Tao i Kefeng Wang przeanalizowali wyniki badań opublikowanych do września 2020 roku. Gdy porównali wyniki różnych badań okazało się, że osoby pijące dziennie 9 lub więcej filiżanek kawy były narażone na o 9% mniejsze ryzyko rozwoju nowotworu prostaty niż ci, którzy pili nie więcej niż 2 filiżanki dziennie. Chińczycy zauważyli też, że każda dodatkowa filiżanka była związana z 1-procentową redukcją ryzyka.
      Gdy zaś podzielono nowotwory prostaty pod względem ich zaawansowania, stwierdzono, że najwyższe spożycie kawy wiązało się z 7-procentową redukcją ryzyka wystąpienia zlokalizowanych nowotworów i 12–16 procentową redukcją wystąpienia nowotworów zaawansowanych i najbardziej śmiertelnych.
      Autorzy metaanalizy podkreślają, że do uzyskanych wyników należy podchodzić ostrożnie, gdyż metaanaliza nie brała pod uwagę innych czynników. Ponadto ilość wypijanej kawy nie była ściśle kontrolowana, polegano tutaj wyłącznie na pamięci badanych. Różne były też typy kawy i sposoby jej parzenia, a poszczególne badania różniły się między sobą metodologią.
      Zauważają jedną, że istnieje prawdopodobne biologiczne uzasadnienie ich spostrzeżeń. Otóż kawa poprawia metabolizm glukozy, ma właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające oraz wpływa na poziom hormonów płciowych. Wszystkie te czynniki mogą mieć udział w rozwoju raka prostaty. Wnioski takie są tym bardziej uprawnione, że już wcześniejsze badania łączyły spożycie kawy ze zmniejszeniem ryzyka nowotworu wątroby, pęcherza i piersi.
      Jeśli przyszłe badania wykażą związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spożyciem kawy a redukcją ryzyka nowotworu prostaty, można będzie zachęcać mężczyzn, by pili więcej kawy, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wśród ludzi młodych niepokojąco wzrasta liczba udarów mózgu – alarmują eksperci w ramach ogólnopolskiej kampanii #MłodziPoUdarze. W Polsce udary zajmują trzecie miejsce pod względem ogólnej śmiertelności oraz stanowią pierwszą przyczynę trwałej niepełnosprawności wśród osób po 40. roku życia. Coraz częściej występują jednak również u osób młodych, w wieku dwudziestu i trzydziestu kilku lat.
      W ramach kampanii edukacyjnej #MłodziPoUdarze, realizowanej przez Stowarzyszenie Udarowcy – Liczy się Wsparcie, eksperci zwracają uwagę, że nigdy nie należy bagatelizować objawów udaru mózgu, nawet u osób młodych. Szybkie rozpoznanie udaru i wezwanie pomocy decyduje o powodzeniu leczenia, co ma szczególne znacznie u ludzi młodych.
      Z danych przedstawionych w ramach kampanii wynika, że błyskawiczna pomoc i leczenie w specjalistycznej placówce aż czterokrotnie zwiększa szanse pacjenta na przeżycie udaru mózgu i późniejsze normalne funkcjonowanie. W takich placówkach chory powinien mieć zapewnioną kompleksową opiekę medyczną, realizowaną przez zespół neurologów, fizjoterapeutów, pielęgniarki oraz logopedów.
      Każdy z nas powinien umieć rozpoznać podstawowe objawy udaru, a także wiedzieć, jak zareagować, jeśli zaobserwujemy takie objawy u siebie lub u swoich bliskich – przekonuje w informacji przesłanej PAP prof. Mariusz Baumgart z Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy.
      Objawy udaru można zapamiętać, wykorzystując chociażby akronim słowa UDAR: U – utrudniona mowa, D – dłoń/ręka opadająca, A – asymetria ust, R – reaguj natychmiast! Dzwoń pod 999 lub 112.
      Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, prof. Konrad Rejdaka, wyjaśniał podczas webinarium dla dziennikarzy, że udar mózgu to ogniskowe uszkodzenie mózgu, wywołane zatkaniem światła naczyń lub ich pęknięciem, którego skutkiem jest nagły deficyt neurologiczny. Skutkiem tego mogą być niedowłady prawej lub lewej strony ciała, a nawet porażenie, a także zaburzenie mowy, utrata zdolności wypowiadania sensownych treści i ich rozumienia. Zdarzają się zaburzenia przytomności, gdy dojdzie np. do uszkodzenia pnia mózgu, albo naprzemienne niedowłady prawej i lewej strony ciała.
      Według organizatorów kampanii #MłodziPoUdarze, szybkość rozpoznania pierwszych objawów i natychmiastowe udzielenie pomocy medycznej może znacząco ograniczyć uszkodzenia układu nerwowego i zakres niepełnosprawności dotkniętych udarem mózgu osób.
      Ważne jest też wczesne wdrożenie fizjoterapii po udarze, jeszcze w szpitalu, kiedy tylko jest to już możliwe. Rehabilitacja zwiększa szanse odzyskania sprawności i powrotu do aktywnego życia zawodowego i społecznego.
      Udarom mózgu można też zapobiegać. Trzeba przede wszystkim leczyć nadciśnienie tętnicze krwi, zaburzenia rytmu serca, zmniejszyć spożycie alkoholu i pozbyć się nałogu palenia tytoniu. Są to najczęściej występujące czynniki ryzyka udaru, ale też innych chorób sercowo-naczyniowych, zwiększających ryzyko zachorowania na udar mózgu.
      Wiele zależy od nas samych. Prawie 90 proc. wszystkich czynników ryzyka jest modyfikowalnych, czyli takich, na którą mamy realny wpływ. Właściwy styl życia, który niweluje ryzyko udaru mózgu, w dużej mierze bazuje na prawidłowej diecie, aktywności fizycznej, zaniechaniu używek, a także regularnym wysypianiu się – przekonuje Prezes Stowarzyszenia Udarowcy – Liczy się Wsparcie dr Sebastian Szyper.
      Specjalista podkreśla, że wzrost liczby udarów mózgu wśród ludzi młodych jest szczególnie niepokojący. W dobie pandemii niezwykle ważne jest, aby szukać zarówno szybkiej pomocy lekarskiej, jak i dostępu do wczesnej rehabilitacji po udarze mózgu - dodaje dr Sebastian Szyper.
      Do udaru mózgu co roku dochodzi u prawie 90 tys. Polaków, spośród których 30 tys. umiera w ciągu pierwszego miesiąca od zachorowania, z kolei pacjenci, którzy przeżyli, są często niepełnosprawni; 85 proc. wszystkich udarów mózgu stanowią udary niedokrwienne, spowodowane ostrym zamknięciem lub krytycznym zwężeniem tętnicy wewnątrzczaszkowej lub domózgowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mrówki Solenopsis richteri posługują się piaskiem jak narzędziem, by pozyskać ciekły pokarm (roztwór cukru), nie tonąc w nim. Autorzy artykułu z pisma Functional Ecology podkreślają, że to pokazuje, że dostosowują strategię korzystania z narzędzi do ryzyka związanego z żerowaniem.
      S. richteri pochodzą z Ameryki Południowej. Po introdukcji do południowych USA są tu uznawane za gatunek inwazyjny.
      Gdy mrówkom zapewniono niewielkie pojemniczki z roztworem cukru, dzięki hydrofobowemu egzoszkieletowi były w stanie unosić się na powierzchni i żerować. Gdy jednak naukowcy zmniejszyli napięcie powierzchniowe, S. richteri zaczęły przenosić piasek, by spuścić ciecz z naczynia.
      Odkryliśmy, że mrówki budują strukturę z piasku, która skutecznie wyciąga ciecz z pojemnika, tak aby później można ją było zebrać - opowiada dr Aiming Zhou z Huazhong Agricultural University. Ta niesamowita umiejętność nie tylko zmniejszała ryzyko utonięcia, ale i zapewniała większą powierzchnię do zbierania roztworu.
      Okazało się, że struktury z piasku były tak skuteczne, że w ciągu 5 minut mogły wyciągać z pojemniczków niemal połowę cieczy.
      Naukowcy zmieniali napięcie powierzchniowe za pomocą surfaktantu. Gdy jego stężenie wynosiło ponad 0,05%, co przekładało się na znaczące ryzyko utonięcia, mrówki budowały struktury z piasku. Nie tworzyły ich, żerując na czystym roztworze cukru. Podczas eksperymentów owadom dostarczano piasek o różnej wielkości ziaren; w ten sposób można było określić ich preferencje budowlane w takiej sytuacji.
      Wiemy, że niektóre gatunki mrówek są w stanie posługiwać się narzędziami, szczególnie przy zbieraniu ciekłego pokarmu. Byliśmy jednak zaskoczeni niesamowitymi umiejętnościami S. richteri w tym zakresie - dodaje dr Jian Chen, entomolog z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.
      Dr Zhu podkreśla, że konieczne są dalsze badania. Nasze eksperymenty były prowadzone w laboratorium i dotyczyły wyłącznie S. richteri. Kolejnym krokiem powinno być ustalenie, jak bardzo zachowanie to jest rozpowszechnione u innych gatunków mrówek.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa chińskich naukowców z Wydziału Medycyny Południowochińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Shenzen, Wydziału Chorób Zakaźnych Wuhan Jinyintan Hospital oraz Wuhan University twierdzi, że grupa krwi decyduje o podatności na zarażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Swoje spostrzeżenia opierają na analizie statystycznej próbek krwi od 2173 pacjentów z potwierdzonym COVID-19, którzy byli leczeni w trzech różnych szpitalach.
      Rozkład grup krwi wśród chorujących na COVID-19 porównano z rozkładem grup krwi wśród 3694 osób zamieszkujących Wuhan i Shenzhen.
      Okazało się, że wśród ludności Wuhan grupę krwi A ma 32,16% osób, grupę krwi B – 24,90%, grupa AB występuje wśród 9,10%, a grupę 0 posiada 33,84% ludności. Tymczasem wśród zarażonych koronawirusem było 37,75% osób z grupą krwi A, 26,42% osób z grupą B, 10,03% z grupą AB oraz 25,80% z grupą 0. Podobny wzorzec zauważono w regionie Shenzen.
      Tym samym naukowcy stwierdzili, że wśród osób zarażonych koronawirusem występowało znacząco więcej posiadaczy grupy krwi A niż w całej populacji, oraz znacząco mniej osób z grupą krwi 0. Szczegółowa analiza wykazała, że osoby z grupą krwi są narażone na o 20% wyższe ryzyko infekcji niż osoby nie posiadające grupy A. Z kolei osoby z grupą krwi 0 mająo 33% mniejsze ryzyko infekcji niż osoby z innymi grupami krwi. Dodatkowe analizy pozwoliły stwierdzić, że ani wiek, ani płeć chorych nie zmieniają tego obrazu.
      Należy jednak wziąć pod uwagę, że mamy tutaj do czynienia z badaniami korelacyjnymi, nie przyczynowo-skutkowymi. Praca nie została jeszcze zrecenzowana. Można się z nią zapoznać na łamach medRxiv.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dieta roślinna może być kluczem do obniżenia ryzyka chorób serca. Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii stwierdzili, że dieta z obniżoną ilością aminokwasów siarkowych - które występują w pokarmach wysokobiałkowych, takich jak mięso, nabiał, orzechy czy soja - koreluje z niższym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego.
      Od dziesięcioleci wiedziano, że diety ograniczające aminokwasy siarkowe [a więc metioninę czy cysteinę] są korzystne dla długowieczności zwierząt. Nasze badanie zapewnia pierwsze dowody epidemiologiczne, że nadmierne spożycie aminokwasów siarkowych może mieć związek z prognostykami chorób przewlekłych u ludzi - opowiada prof. John Richie.
      Zespół Richie'ego analizował dane ponad 11 tys. uczestników Third National Examination and Nutritional Health Survey. W oparciu o pewne biomarkery z krwi po 10-16-godzinnym poście, w tym o cholesterol, trójglicerydy, glukozę oraz insulinę, uzyskano kompozytowy wskaźnik ryzyka chorób kardiometabolicznych.
      Naukowcy podkreślają, że często markery te są kształtowane przez długoterminowe nawyki dietetyczne. Ze studium wykluczono osoby z zastoinową niewydolnością serca i po zawale serca oraz ochotników, którzy w związku z postawieniem diagnozy choroby serca zmienili dietę. Nie uwzględniono także ludzi, w przypadku których spożycie aminokwasów siarkowych było niższe od rekomendowanego przez Radę Żywienia Narodowej Akademii Medycyny średniego zapotrzebowania dla grupy (ang. estimated average requirement, EAR), czyli od 15 mg/kg/dziennie.
      Dane nt. diety uczestników zgromadzono, posługując się wywiadami 24-godzinnymi. Na tej podstawie wyliczono dzienne spożycie różnych składników odżywczych.
      Po wzięciu poprawki na wagę, Amerykanie zauważyli, że średnie spożycie aminokwasów siarkowych było niemal 2,5-krotnie wyższe od EAR.
      [Trendy są takie, że] dieta wielu osób w USA jest bogata w produkty mięsne i nabiałowe. Poza tym [należy pamiętać, że] EAR to norma, która pokrywa zapotrzebowanie 50% zdrowych i prawidłowo odżywionych osób [...] - podkreśla prof. Xiang Gao.
      Autorzy artykułu z pisma Lancet EClinical Medicine odkryli, że wyższe spożycie aminokwasów siarkowych korelowało z wyższym kompozytowym wskaźnikiem ryzyka kardiometabolicznego (po wzięciu poprawki na różne potencjalnie istotne czynniki, np. na wiek, płeć, a także historię cukrzycy i nadciśnienia).
      Mięsa i inne wysokobiałkowe pokarmy mają generalnie wyższą zawartość aminokwasów siarkowych. Ludzie, którzy spożywają dużo produktów roślinnych, np. owoców i warzyw, będą [zatem] zjadać mniejsze ilości aminokwasów siarkowych. Uzyskane wyniki stanowią poparcie dla niektórych korzystnych dla zdrowia zjawisk, obserwowanych u osób na diecie wegańskiej i innych dietach roślinnych - wyjaśnia Zhen Dong.
      Dong dodaje, że choć przyglądano się spożyciu i czynnikom ryzyka chorób kardiometabolicznych tylko w jednym momencie, korelacja między zwiększonym spożyciem aminokwasów siarkowych i ryzykiem chorób kardiometabolicznych była silna. Wg badaczki, wskazuje to na sens prowadzenia prospektywnych badań podłużnych.
      Obserwowaliśmy tu korelację między pewnymi nawykami dietetycznymi a wyższym poziomem biomarkerów z krwi [...]. Badanie podłużne pozwoli nam przeanalizować, czy ludzie, którzy odżywiają się w pewien sposób, rzeczywiście zapadną na choroby, na które wskazują biomarkery - podsumowuje Richie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...