Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Naukowcy z Danii i USA odkryli, że efekty ćwiczeń są różne, w zależności od tego, czy wykonuje się je rano, czy wieczorem. Na przykładzie myszy wykazali, że ćwiczenia na początku ciemnego okresu aktywności (to odpowiednik naszego poranka) skutkują większą odpowiedzią metaboliczną mięśni szkieletowych, zaś te wykonywane na początku jasnej fazy spoczynku (naszego wieczora) zwiększają wydatkowanie energii przez dłuższy czas.

Wydaje się, że istnieją dość istotne różnice w zakresie efektów ćwiczeń wykonywanych rano i wieczorem. Prawdopodobnie są one kontrolowane przez zegar biologiczny. Ćwiczenia poranne aktywują programy genowe w komórkach mięśniowych, sprawiając, że mogą one efektywniej metabolizować cukier i tłuszcz. Z kolei ćwiczenia wieczorne zwiększają wydatkowanie energii przez cały organizm w dłuższym okresie - wyjaśnia prof. Jonas Thue Treebak z Novo Nordisk Foundation Center for Basic Metabolic Research.

Naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze i z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine mierzyli wpływ ćwiczeń na komórki mięśniowe, w tym odpowiedź transkrypcyjną i dot. metabolitów. Okazało się, że o wiele silniej oddziałują na nie ćwiczenia poranne i że zjawisko to jest kontrolowane przez centralny mechanizm obejmujący białko HIF1α, które jest ważnym regulatorem glikolizy podczas hipoksji (niedotlenienia).

Ponieważ poranne ćwiczenia wydają się zwiększać zdolność miocytów do metabolizowania cukrów i tłuszczu, akademicy interesują się nim ze względu na pacjentów z dużą nadwagą i cukrzycą typu 2.

Skoro jednak ćwiczenia wieczorne zwiększają wydatkowanie energii w godzinach następujących po aktywności fizycznej, wg Jonasa Thue Treebaka, trudno tak po prostu stwierdzić, że ćwiczenie rano jest bezsprzecznie lepsze od ćwiczeń wieczornych.

Na tej podstawie nie możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, co jest najlepsze: ćwiczenia rano czy wieczorem. Na tym etapie badań da się jedynie stwierdzić, że skutki tych ćwiczeń są różne. Musimy, oczywiście, przeprowadzić kolejne eksperymenty, które wskażą potencjalne mechanizmy leżące u podłoża zaobserwowanych korzystnych skutków. Chętnie rozszerzymy badania na ludzi, tak by ocenić, czy czasowane ćwiczenia mogą być wykorzystywane w terapii chorób metabolicznych.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ nie podano co lepiej, to żeby nic mi nie uciekło, planuję protokół: rano 60 minut kardio na 70% HRmax, wieczorem solidna dawka kalisteniki. Po tygodniu zmiana o ile nie zajdzie potrzeba hospitalizacji. 

 Ale to dopiero gdzieś od września jak te sakramenckie upały się skończą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście proponuję trzy godziny rąbania drewna w takiej pogodzie. Wiaterek jest, nie narzekam. :) Dla ścisłości podam, że zacząłem o 6:15. Zdążyłem też sporo skosić biorąc z sobą trzy butle wody mineralnej. W plastku, na co Nihilo się pewnie skrzywi. ;)
Ale. Jest dobrze. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Jajcenty napisał:

Po tygodniu zmiana o ile nie zajdzie potrzeba hospitalizacji. 


trening 2 razy dziennie? ile razy w tygodniu? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Afordancja napisał:


trening 2 razy dziennie? ile razy w tygodniu? 

3-4 razy, bo tydzień źle się dzieli.  Dzień przerwy na regenerację. Gdzieś będzie trzeba wsadzić jeden dzień HIIT. A poważnie: teraz biegam wcześnie rano od 6 do 7 bo gorąc,  minimum 2 razy w tygodniu.  W dni bez biegania, wieczorem, robię trochę ćwiczeń siłowych. Teraz odpuszczam, bo w drodze z parkingu do domu ta pieprzona kula wodoru nad głową wysysa całą chęć do życia. 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pływam. Co najmniej 3 razy w tygodniu. Po jakieś 40-50 basenów. Po trzech miesiącach na wadze jest mnie mniej o jakieś 12 kg. Czuję się przy okazji jak milion dolarów. ;)

P.S. Godzina nie ma znaczenia; teraz nikt nie grzeje, więc temperatura wody na poziomie 27 bardzo mi pasuje. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jajcenty napisał:

-4 razy, bo tydzień źle się dzieli.  Dzień przerwy na regenerację. Gdzieś będzie trzeba wsadzić jeden dzień HIIT. A poważnie: teraz biegam wcześnie rano od 6 do 7 bo gorąc,  minimum 2 razy w tygodniu.  W dni bez biegania, wieczorem, robię trochę ćwiczeń siłowych. Teraz odpuszczam, bo w drodze z parkingu do domu ta pieprzona kula wodoru nad głową wysysa całą chęć do życia. 

ale 3-4 razy po 2 razy dziennie? To powiem Ci, ze twardy jesteś. Ja jeśli chodzi o porę robię to trochę losowo (Chociaż większość chyba jednak wieczorem) ale 2 razy dziennie bym nie dał rady, wydaje mi się, że trzeba być już pro aby organizm miał takie zdolności regeneracyjne. 

Teraz po przeczytaniu tego artykułu mam podobny plan, czyli zmieniać pory sensownie, ale raz dziennie. Chociaż ciężko mi to upchać, chcę jeszcze 2 - 3 lata  (za 2 lata iron-man, a potem w dól) poćwiczyć pływanie-rower-bieganie. co teraz daje 6 x tygodniowo i jest ogólnie chaos (dobrze, że żona cierpliwa), ale własnie, po w zasadzie 2 latach, już chcę jakoś mądrzej to zrobić. 
Czyli właśnie 3-4 treningi tygodniowo, z podziałem na cardio hiit i siłowo (Teraz zero siłowych ćwiczeń bo nie mam czasu). 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Afordancja napisał:

ale 3-4 razy po 2 razy dziennie? To powiem Ci, ze twardy jesteś.

Myślę, że możesz się mylić :D tuptam 6 km na mniej niż 70%HRmax co drugi dzień. W dni bez biegu robię trochę pompek 5 serii po 18 - 25 (mam cel zrobić 200 jednym cięgiem), 200 wymachów ketlem (właściwie workiem ze śrutem) - to nie jest ciężki trenning, raczej jest dość lekki biorąc pod uwagę niską dyscyplinę i częste dziury w harmonogramie :P Stąd postępy są znacznie mniejsze od oczekiwanych. 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

A kogo to obchodzi ile razy i jak długo w tygodniu robicie ćwiczenia, w dodatku jeszcze chwalicie się planami, jak byście byli tu gwiazdami sportowymi. Odpowiadam: nikogo oprócz was.

Ja z tego artykułu nic nie rozumiem, powtarzane są te same stwierdzenia, odnosi się do nadwagi, chociaż słowa o spalaniu tkanki tłuszczowej nie ma.

W dniu 14.06.2019 o 10:55, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z kolei ćwiczenia wieczorne zwiększają wydatkowanie energii przez cały organizm w dłuższym okresie

A co to w ogóle znaczy, jaki z tego wniosek? I ile trwa dłuższy okres? Nie wyjaśniono.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Jajcenty napisał:

W dni bez biegu robię trochę pompek 5 serii po 18 - 25 (mam cel zrobić 200 jednym cięgiem),

Po przeczytaniu artykułu o strażakach i pompkach to też muszę ogarnąć bo teraz lipa maksymalna w tej dziedzinie ;) 

I patrząc z jest strony to Twój trening dla mnie jest ciężki, bo jak 3+h wysiłku wytrzymam tak krótkiego a mocnego, zero ;) 

Obiecałem sobie, że zrobię wszystkie dystanse tri kończąc na ironamnie, więc się tego trzymam, ale to bez sensu z optymalnego punktu widzenia.

Więc na koniec chcę znaleźć jakieś optimum, dla niesportowca. czyli utrzymywać 10 km poniżej 1h. Rowerek do HIIT, pływanie jako, że nie obciąża stawów to tak 100-120 długości basenu aby się w godzinie zmieścić. No i te pompki chciałbym robić 50 (bo strażacy ;) , (200 wydaje mi się cholernie dużo, teraz nawet nie próbuję robić) I rozciągania czy jak to nazwać, mam filmiki od fizjoterapeuty (bo tryb siedzący itd.) ale to też czas  );)  I to wszystko chcę upchnąć w 3-4 razy w tygodniu.a czuję, że coś przegapiam ważnego. 

Coś mi się obiło o oczy, że ćwiczenia z keltem są bardzo wskazane, stąd u Ciebie te ćwiczenia? Czy wygoda? 


 

 

3 minuty temu, mankomaniak napisał:

A kogo to obchodzi ile razy

Nas obchodzi i to wystarczy , pogadujemy sobie, może ktoś kogoś natchnie. Nikogo na przykład nie obchodzą Twoje wypowiedzi a jakoś nie masz z  tym problemu ;) 

Jednym słowem, nie będziesz mówił mi jak mam żyć :P

 

A do gwiazd nam zapewne brakuje, ale staramy się jakoś trzymać przy zdrowiu i ciekawi jesteśmy tego typu artykułami. 

 

Edited by Afordancja
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Afordancja napisał:

Więc na koniec chcę znaleźć jakieś optimum, dla niesportowca. czyli utrzymywać 10 km poniżej 1h.

No widzisz! Biegasz 10 km poniżej godziny a mnie nazywasz twardzielem. Ja się sposobiłem do maratonu, ale wyczytałem że długotrwały wysiłek tego typu raczej nie jest zdrowy. Odpuściłem. Od czasu do czasu, pewnie rzadziej niż raz w miesiącu, robię dwa kółka (razem równo 12 km) i wtedy zazwyczaj czuję to w kościach ze dwa dni.

2 godziny temu, Afordancja napisał:

No i te pompki chciałbym robić 50 (bo strażacy ;) , (200 wydaje mi się cholernie dużo, teraz nawet nie próbuję robić)

To już tylko kwestia systematyczności. Potrzebowałem 8 miesięcy w programie 100 pompek by dojść do 50, a jestem stary i zramolały. Z tym dwieście to zabawna historia. Zmieniłem telefon i chciałem doinstalować sobie apkę z planem treningowym, szukam w sklepie 100 pompek... a tu wyskakuje apka 200 pompek! No to pomyślałem, że 200 to więcej niż 100 :D Nierealne, ale co mi tam.

2 godziny temu, Afordancja napisał:

Nikogo na przykład nie obchodzą Twoje wypowiedzi a jakoś nie masz z  tym problemu

No trochę żem monitor opluł.   

2 godziny temu, Szedar napisał:

Ja pływam. Co najmniej 3 razy w tygodniu. Po jakieś 40-50 basenów. Po trzech miesiącach na wadze jest mnie mniej o jakieś 12 kg.

Zazdroszczę. Próbowałem, ale na trzeci dzień chlapałem dokumenty krwią z nosa - pieprzone uczulenie na chlor/podchloryn czy co tam... 3kg / m-c nieźle. Ale zła wiadomość jest taka że do tej pory płaciłeś 3000 kcal za kilogram, ale skończył się glikogen i eldorado. Od dzisiaj płacisz pełne 9000 kcal za kilogram. Termodynamika to wiedźma. 

2 godziny temu, Afordancja napisał:

Coś mi się obiło o oczy, że ćwiczenia z keltem są bardzo wskazane, stąd u Ciebie te ćwiczenia? Czy wygoda? 

3grosze i bastard wskazali jako lepsze od pompek. Z pompkami ostrożnie -  ja se bark uszkodziłem. Łatwiej jest jak się szeroko rozstawi łokcie, a wtedy coś tam się psuje w stawie.

Ketl jest ogolnorozwojowy. Ponieważ miałem wizję 20kg stali spadającej na mały palec u nogi, kupiłem sobie worek i odpady stalowe sprzedawane jako balast do jachtów - takie rzeczy mozna kupić w sieci! W miarę postępów dosypuję balastu do worka. Nie muszę wydawać absurdalnej kasy na kawałek stali. Ale uchwyt miękkiego worka jest jednak inny. Stąd niektóre ćwiczenia nie są możliwe, lub trudniejsze np. tureckie wstawanie. 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jajcenty napisał:

Potrzebowałem 8 miesięcy w programie 100 pompek by dojść do 50, a jestem stary i zramolały.

No widzisz jesteś stary i zramolały, więc za jakiś czas, jak wszyscy zresztą, będziesz leżał w grobie nieruchomo. A tak się podniecasz tym sportem, który nic ci nie da. Śmiać mi się chce z was nieświadome ludziki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, mankomaniak napisał:

Śmiać mi się chce z was nieświadome ludziki.

O takich skutkach globalnego ocieplenia (przegrzewanie się pod kopułką) raporty przez grzeczność  nie alarmują. Ale z tym też niestety  trzeba się liczyć.:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam serdecznie :)!

Natomiast ja mam zgoła inne rozwiązanie! Jak wygląda moje "ćwiczenie"? Nie uchybiając prawdzie, może raz, dwa razy w tygodniu podciągnę się te 20 razy, czy zrobię kilkadziesiąt pompek. Często i te tygodniowe ćwiczonko zaniedbam. Wieczorem doślę wam analizę składu mojego ciała. Dopowiem, że 8. pak ma permanentną audiencję na moim brzuchu. 

Od zamierzchłych czasów niezłomnie obstawałem przy zdaniu, że siłownia jest zbędna, a naturalność powinna wieść w naszym życiu prym.  Ciężary obciążają stawy, budują sylwetkę kulturysty. Jednak takowe treningi, często posiłkowane suplementacją, odpłacają rykoszetem pięknym za nadobne, wypaczając zdrowie. Te wcięcie to jedynie przestroga, a bardziej jeszcze: grożący palec.

Ćwiczenie rano. Ale, czego oczekujemy? Porozrywania sarkomerów, licząc na przyrosty, czy maksymalnie wydajnego oddychania tlenowego z wydajnym cyklem Krebsa? Jeżeli nastawimy się na spalanie, miejmy świadomość, aby organizmowi nie dostarczyć przed i po (około 40. minut) glukozy. W pierwszej kolejności to ową glikoliza się posili. Jeśli już ćwiczenia poranne, ćwiczyć na czczo i zachować wstrzemięźliwość od pokarmów do chociażby 30 minut po treningu. Spowoduje to lizę tłuszczy, celem pozyskiwania z tychże glukozy.  Trening powinien być krótki i wyczerpujący. 

Niewiele osób może pozwolić sobie na takowe zagospodarowanie czasem z rana. Wynika to z konieczności spożycia posiłku przed pracą (dobra porada: moje jedne z wielu śniadań które polecam. Zemleć po jednej garści: sezamu, siemienia lnianego, lnu złocistego, pestek z dyni, nasion słonecznika - w elektrycznym młynku do kawy, bądź żarnowym. Do całości dodać miodu gryczanego (wersja dla niedźwiadków), erytrolu, stewii (bądź innej substancji słodzącej - nie konieczne). Zalać mlekiem migdałowym/konopnym/sojowym (ew. krowim bez laktozy). Delikatnie pogrzać. Dodać cynamon cejloński /inne przyprawy. Smacznego :)! 

Preferuję (jeśli już) trening o przedwieczornej porze. Znużenie przypadnie na wieczorną porę. Dłuższy czas podwyższonej pracy metabolicznej. Ranny trening może skutkować nadwyżką kortyzolu. Jednak jest dobry na rozpoczęcie dnia (ukrwienie mięśni po nocy). Więc, trzeba samemu rozważyć za, i przeciw.

Teraz odnośnie mnie. Nie ćwiczę, a mam piękne ciało bez tkanki tłuszczowej (tej zbędnej). Wieczorem podeślę profesjonalny skład ciała, gdy wrócę do akademika. A jeśli nie znajdę czasu, to dopiero jutro. Jak? Sekret jest trywialny. Energiczność. Jestem niesamowicie energiczny zaraz po przebudzeniu.Staję się senny przed północą. Śpię 4, 6 albo 8 godzin. Chodzę spokojnie 2, 3 razy szybciej niż przeciętni ludzie. Podczas prac, wykazuję się maksymalnym skupieniem. Szybko chodzę, myję naczynia, robię zakupy, mówię, jeżdżę rowerem, wbiegam po schodach. Pytając: ile ćwiczę? Odpowiedzieć mogę w cudzysłowie: cały dzień :)! Oczywiście wykluczając czas gdy siedzę, bądź się nie ruszam. Jednak każde dalsze przemieszenie wiąże się z przestawieniem na oddychanie tlenowe. I tak już wiele lat. Efekty są. 

Dodam, że mam bardzo zdrową dietę. Bardzo dużo ziół piję (znajomość na zielarstwie), jem kasze, orzechy, nasiona. Piekę sam chleb bezglutenowy, własne ciastka na erytrolu i tak dalej. 2 razy w tygodniu jem tłustą rybę (polecam makrelę: wersja dla studenta - kupić z bebechami i łbem, samemu wypatroszyć. Wersja dla bogatszych: łosoś, bądź pstrąg. Wybrałem te ryby jako "najlepsze"). 

Pozdrawiam, życząc powodzenia w zdrowym i świadomym życiu. Podkreślam, że dieta jest najważniejsza, oraz ćwiczenie naszego mięsistego przyjaciela umysłu :)

Dominik M.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Dominik Machowski napisał:

Nie uchybiając prawdzie, może raz, dwa razy w tygodniu podciągnę się te 20 razy,

Chciałbym to zobaczyć. Chyba że ważysz 50 kilo. Haha. Ktoś kto nie ćwiczy pewnie pchnie cię jak piórko.

3 godziny temu, Dominik Machowski napisał:

Szybko chodzę, myję naczynia, robię zakupy, mówię, jeżdżę rowerem, wbiegam po schodach.

Ludzie, którzy szybko żyją, szybko umierają pozdrawiam.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W prywatnej wiadomości wysłałem Ci zdjęcie mojego ciała. Jutro załączę do postu analizę ciała. Zdecydowanie dożyję sędziwego wieku.

Pozdrawiam, i życzę więcej wiary w ludzi mankomaniaku. Miłego dnia :)

 

 

Niestety nie można do Ciebie napisać. Wyślij mi proszę swój adres e-mail wiadomością. Jeśli zdjęcie nie wystarczy; mogę dla niewiernego Tomasza nagrać filmik wideo gdzie robię hiperpoprawne podciągnięcia :D 

Edited by Dominik Machowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

22 Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. 23 Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! Mt 6,22-23.

Jestem katolikiem, właśnie zaraz idę na Mszę Świętą dla studentów na 20 :)

Pozdrawiam,

Dominik Machowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez te upaly byłem zmuszony jeździć rowerem nocą po 22. Faktycznie coś w tym jest co zbadali, bo jeśli chodzi o długotrwałą wydajność to wieczorem mogę jechać zdecydowanie dłużej na dużym tętnie. Rano się ciężko kręci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Być może już wkrótce belgijskie gofry staną się bardziej przyjazne dla środowiska. A wszystko za sprawą naukowców z Uniwersytetu w Gandawie, którzy eksperymentują z tłuszczem z larw owadów i zastępują nim część masła w gofrach, ciastkach i ciastach. Jak podkreślają, to lepsze rozwiązanie niż wykorzystanie nabiału.
      Najpierw larwy lwinkowatych, owadów z rzędu muchówek, są umieszczane w naczyniu z wodą. Potem miksuje się je blenderem, a na koniec papka trafia do wirówki, która oddziela tłuszcz.
      Podczas eksperymentów przygotowywano 3 wersje każdego z produktów: 1) normalną, zawierającą wyłącznie masło, 2) taką, w której 1/4 masła zastąpiono tłuszczem owadzim i 3) wersję zawierającą pół na pół masła i tłuszczu owadziego. Wszystkie 3 wersje serwowano panelowi sędziów i pytano, czy potrafią wyczuć różnicę.
      Ciasto z 1/4 tłuszczu lwinkowatych (ang. black soldier fly larvae fat, BSF LF) przeszło testy: panel nie zauważył, że wykorzystano coś innego niż masło. W przypadku gofrów sędziowie nie zauważyli obecności tłuszczu larw nawet wtedy, gdy zastąpiono nim połowę masła. Co ważne, w porównaniu do wersji maślanej, tekstura i kolor prawie nie uległy zmianie.
      Ślad ekologiczny owadów jest o wiele mniejszy, w porównaniu do zwierzęcych źródeł pokarmu [zajmują one mniejszy obszar czy wykazują większą efektywność przetwarzania pokarmu]. Poza tym możemy hodować w Europie dużą liczbę owadów, co dodatkowo zmniejsza wpływ środowiskowy transportu (tłuszcz palmowy jest importowany spoza Europy) - wyjaśnia Daylan Tzompa-Sosa.
      Naukowcy zwracają też uwagę na prozdrowotne właściwości tłuszczu z owadów. Tłuszcz owadzi [...] zawiera kwas laurynowy, który [...] jest lepiej trawiony niż masło [tłuszcz mleczny]. Poza tym kwas ten ma właściwości antybakteryjne, antydrobnoustrojowe i przeciwgrzybiczne.
      Czy wkrótce będzie można kupić produkty z tłuszczem owadów w sklepie? To możliwe. Ze względu na produkcję na małą skalę, obecnie cena jest nadal za wysoka. Musimy [też] przeprowadzić badania konsumenckie na szerszą skalę. Produkty z owadów, takie jak burgery, na razie nie okazały się wielkim sukcesem. Produkty piekarnicze mają [jednak] większe szanse na docenienie, bo owady stanowią jedynie zastępnik tłuszczu - podsumowuje Joachim Schouteten.
      Ze szczegółowymi wynikami badań można się zapoznać na łamach pisma Food Quality and Preference.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty. Do takich wniosków doszli naukowcy z Yale University, którzy prowadzili eksperymenty na myszach. Badania te pokazują, że krótkoterminowe stosowanie diety ketogenicznej może przynieść korzyści i otwierają drogę do badań klinicznych na ludziach.
      Dieto ketogeniczna, w ramach której 99% kalorii pochodzi z tłuszczu i białka, a jedynie 1% z węglowodanów, jest coraz bardziej popularna. Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.
      Naukowcy z Yale University informują na łamach Nature Metabolism, że zarówno pozytywne jak i negatywne skutki stosowania tej diety są związane z limfocytami T gamma delta (T γδ). Główny autor badań, profesor Vishwa Deep Dixit, wyjaśnia, że dieta ketogeniczna powoduje, że organizm zaczyna spalać tłuszcz. Jako, że zakłada ona spożywanie minimalnych ilości węglowodanów, prowadzi do spadku poziomu cukru we krwi. Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi. Gdy zaś organizm spala ciała ketonowe, rozprzestrzeniają się w nim chroniące tkanki limfocyty T γδ.
      Dzięki zwiększonej obecności tych komórek zmniejsza się ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych, poprawia się metabolizm organizmu. Po tygodniu u myszy na diecie ketogenicznej zaobserwowano zmniejszenie poziomu cukru i stanu zapalnego. Jednak gdy organizm sądzi, że głoduje, jednocześnie z trawieniem tłuszczu rozpoczyna proces jego gromadzenia.
      Jak informuje profesor Dixit, gdy myszy pozostawały na diecie ketogenicznej dłużej niż tydzień, zaczynały spożywać więcej tłuszczu niż spalały, pojawiała się u nich cukrzyca i otyłość. Straciły też chroniące je komórki T γδ, dodaje uczony.
      Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.
      Jeśli takie badania potwierdziłyby, że krótko stosowana dieta ketogeniczna przynosi korzyści, byłaby to dodatkowa dobra wiadomość. Kto chce być wiecznie na diecie?, retorycznie pyta Dixit.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...