Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zostało 21 lat do katastrofy. Australijski raport klimatyczny to dzwonek alarmowy

Recommended Posts

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

konstrukt matematyczny od metodologii

Metodologia mówi o tym, by konstruktów używać zgodnie z ich definicją, nie sądzisz?

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nie możesz z nim rozmawiać na tematy filozoficzne?

ok, chyba odpadnę, skoro fuzja jądrowa to "konstrukt filozoficzny"...

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Zakładasz, że człowiek, jego budowa i działania są jakoś poza naturą.

Wskaż gdzie się tak wyraziłem. Przeciwnie, sądzę, że sprawność w uciekaniu wiązała się z tym, że filozof, który nie uciekał przed tygrysem szablozębnym zostawał smaczną przekąską.
Czy masz drogi kolego doktorat w przeinaczaniu wypowiedzi interlokutorów?

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

A to własnie natura, prawa fizyki i dalej ewolucja doprowadziła do takiego stanu, my jesteśmy tylko częścią wykonawczą pewnych podprocesów. 

Jeśli chcesz dyskutować, to JAKIE podprocesy masz na myśli? Nie lękaj się, powiedz wprost.

8 minut temu, Warai Otoko napisał:

Unikasz odpowiedzi na moje argumenty, ja mówię, ze potrzebujemy energii elektrycznej a kontorlowana fuzja pozwoli nam ja uzyskać bez dalszego zanieczyszczania ziemi, z przynajmniej bez zanieczyszczania w takim stopniu

Wrócę uparcie do tego o czym mówić powinniśmy. Wiesz co to ZYSK? Bo tak działa mniej więcej cały ten świat (owszem, jakieś 40 lat temu też kręciły mnie utopie, ale wyrosłem).
Fuzja zwyczajnie jeszcze NIE DZIAŁA. Tyle. Popierdywanie nie ma sensu. Jesteś tu i teraz, nigdzie więcej.

10 minut temu, Warai Otoko napisał:

Coraz bardziej przekonuje się że rozmawiam z nadętym studentem drugiego roku matematyki.

Bez komentarza, w końcu zostanie :)

11 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nie wątpię. Ale dyskusja nie dotyczy obecnego stanu rzeczy, któremu nikt nie zaprzecza, ale propozycji rozwiązań. 

A rozumiesz, że cokolwiek byśmy teraz nie zrobili, nasze wnuki będą miały ostro przewalone? Wiem, że próba rozmowy realisty z utopistą skazana jest na niepowodzenie, ale mam prośbę, gorącą, przemyśl to. To najlepszy sposób pomocy komukolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Szedar napisał:

Metodologia mówi o tym, by konstruktów używać zgodnie z ich definicją, nie sądzisz?

Wskaż moją pomyłkę, nie twierdzę że jej nie dokonałem. Ale wskaż, może się czegoś nauczę chociaż z tej wymiany zdań. 

 

3 minuty temu, Szedar napisał:

ok, chyba odpadnę, skoro fuzja jądrowa to "konstrukt filozoficzny"...

musisz zatem "odpaść" bo fuzja jądrowa jest tylko elementem szerszej dyskusji, Panie doktorze ;P 

4 minuty temu, Szedar napisał:

Jeśli chcesz dyskutować, to JAKIE podprocesy masz na myśli? Nie lękaj się, powiedz wprost.

wytwarzanie kultury. 

 

4 minuty temu, Szedar napisał:

Fuzja zwyczajnie jeszcze NIE DZIAŁA. Tyle. Popierdywanie nie ma sensu. Jesteś tu i teraz, nigdzie więcej.

Na razie nie działa. Rozmawiamy o tym co może nas uratować. 

 

5 minut temu, Szedar napisał:

A rozumiesz, że cokolwiek byśmy teraz nie zrobili, nasze wnuki będą miały ostro przewalone? Wiem, że próba rozmowy realisty z utopistą skazana jest na niepowodzenie, ale mam prośbę, gorącą, przemyśl to. To najlepszy sposób pomocy komukolwiek.

wyrocznia się znalazła. Oj przepraszam - realista. Dla Twojej informacji, gdybyś źle odczytał moje komentarze - ja nie twierdzę że ludzkość sobie poradzi w zadowalajacy lub w jakikolwiek sposób z problemami zmian klimatycznych i zanieczyszczeń. Ja jedynie wskazuje pewne możliwości i oczekiwałem jakiejś dyskusji na ten temat a ty jedynie w butny (i jak dotąd gołosłowny) sposób czepiasz się rzekomej niepoprawności użytych przeze mnie metafor matematycznych i negujesz potencjał technologiczny ludzkości jak gdybyś wszystkie rozumy pozjadał i został demonem Laplace'a. Zmień ton. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.06.2019 o 13:50, Warai Otoko napisał:

Niee, chodzi mi o nieliniowość. Może wypowiem się bardziej precyzyjnie - jest funkcją wielomianową - raz rośnie, raz maleje, w różny sposób. 

Albo moze jeszcze lepiej wielomianową conajmniej drugiego stopnia :P bo liniowe wielomianowe też mogą być. Czyli postęp ani nie jest liniowy od zarania cywilizacji - czyli nie rośnie wprost proporcjonalnie do czasu, ani nie jest stały (monotoczniny ?), tylko jest złożeniem nieliniowych wzrostów i spadków. 

Proszę. Wiesz jak to brzmi? :)

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Panie doktorze ;P 

Dziękuję, ale nie czerpię satysfakcji z tytularów, również nie śmieszy mnie to panie ...?

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

wytwarzanie kultury

Jaki to proces fizyczny, ewolucyjny nakazuje nam wytwarzanie kultury? Kultury bakterii też liczymy?

9 minut temu, Warai Otoko napisał:

Na razie nie działa. Rozmawiamy o tym co może nas uratować.

Wiesz, tym tropem, to z rękawa mógłbym co nas może uratować. Pokochać każdego bliźniego. Pomagać mu... I kupę tym podobnych utopii, ale wiesz, ja doskonale wiem, że to nie działa :D

11 minut temu, Warai Otoko napisał:

został demonem Laplace'a

jestem zwyczajnym demonem Maxwella. Tyko tyle. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Szedar napisał:

Proszę. Wiesz jak to brzmi? :)

nie wiem, proszę ściślej. 

6 minut temu, Szedar napisał:

Dziękuję, ale nie czerpię satysfakcji z tytularów, również nie śmieszy mnie to panie ...?

nawiązywałem do Twojej wcześniejszej zaczepki o doktoracie z przekręcania wypowiedzi... 

 

7 minut temu, Szedar napisał:

Jaki to proces fizyczny, ewolucyjny nakazuje nam wytwarzanie kultury? Kultury bakterii też liczymy?

nie fizyczny stricte a raczej neurobiologiczny, który jest pochodną fizycznych, ale nie pojedynczego a raczej wszystkich, choć największy udział będa miały pewnie procesy związane z siłami elektromagnetycznymi. I znów butna zaczepka z tymi kulturami bakterii...  

 

9 minut temu, Szedar napisał:

Wiesz, tym tropem, to z rękawa mógłbym co nas może uratować. Pokochać każdego bliźniego. Pomagać mu... I kupę tym podobnych utopii, ale wiesz, ja doskonale wiem, że to nie działa

nie, wcale nie mógłbyś. Fuzja i GMO mają szansę nas uratować i są ku temu konkretne racjonalne powody. 

 

11 minut temu, Szedar napisał:

jestem zwyczajnym demonem Maxwella. Tyko tyle. :D

ale wypowiadasz się jakbyś był Laplaca, niestety. Nie wiem tylko po co i dlaczgeo - moze przez ten doktorat co do którego się "przypadkiem" zdradziłes że masz? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nie wiem, proszę ściślej

Errare humanum est.

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nawiązywałem do Twojej wcześniejszej zaczepki o doktoracie z przekręcania wypowiedzi... 

Takiego to ja właśnie nie mam. :D

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

który jest pochodną fizycznych, ale nie pojedynczego a raczej wszystkich, choć największy udział będa miały pewnie procesy związane z siłami elektromagnetycznymi.

Uuuu. Nie wiem czy wiesz, ale nadepnąłeś na minę. Ponieważ nie chcę się znęcać, zostawię to może paru bywalcom tego forum. Może będzie im się chciało podjąć temat, bo ja odpadam. :D
No tak, szkoda, że mistrz Maxwell od razu nie uwzględnił w swoich równaniach kultury... :D

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

I znów butna zaczepka z tymi kulturami bakterii...  

Nie. Dowcip dla inteligentnych. Choć właściwie nie dowcip...

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Fuzja i GMO mają szansę nas uratować i są ku temu konkretne racjonalne powody.

Podziwiam infantylną wiarę, że zdążymy, ale kto wie? Może zdążymy. :D

8 minut temu, Warai Otoko napisał:

ale wypowiadasz się jakbyś był Laplaca, niestety

Błądzisz. Wiesz co "robi" demon Maxwella? Mam dokładnie tak samo. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, Szedar napisał:

Errare humanum est. 

Wiem to,  natomiast Ty najwyraźniej nie wiesz, że Twoje komentarze to istny festiwal gołosłowności. Mam nadzieję, że nie jesteś nauczycielem akademickim Doktorze Szedar, bo inaczej powiedz proszę swoim studentom, że nazwa Twojej funkcji to tylko taki "żart dla inteligentnych". Dobry też dajesz przykład jako "reprezentant" metody naukowej będąc jednocześnie wróżbitą. Twoje wypowiedzi tryskają niesamowitą arogancją. Mam nadzieję, że to zmienisz Doktorze - Wróżbito.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Warai Otoko napisał:

natomiast Ty najwyraźniej nie wiesz, że Twoje komentarze to istny festiwal gołosłowności

Cóż pocznę, gdy widzę przepaść? Może masz jednak rację, może tak trzeba, by zostawić to trzodzie? O imitatores, servum pecus!
Tytuł wróżbity zostawiam Tobie. Na serio i dożywotnio. Na przyszłe życia również.

P.S. Zmienić już wiele nie mogę, bo mam trochę wiedzy; tak bywa. :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Szedar

Co to za koszmarna próba rozmowy z Twojej strony? Jak można rozmawiać z kimś, kto zatyka uszy i krzyczy, że ma rację, jak tylko ktoś się do niego odezwie? Właśnie taka wizja pojawia się w mojej głowie, kiedy czytam Twoje wypowiedzi. Jaki sens ma taka "dyskusja"? Czepialstwo i arogancja. Nawet tam gdzie Twoja opinia pokrywa się z opinią rozmówcy, starasz się nie zgodzić. Serio nie jesteś trollem, który przyszedł się tutaj powyżywać? Udajesz, że nie rozumiesz co ktoś chce Ci powiedzieć i czepiasz się jakichś nieistotnych szczegółów. Co starasz się nam właściwie przekazać? Że jesteś przekonany, że zagłada jest bliska i nieunikniona? Że nie wierzysz w ratunek dla ludzkości? Że powinniśmy się poddać? Że nic nie ma sensu i najlepiej śmiać się z głupców, którzy próbują poprawić sytuację? Czy może opacznie Cię zrozumiałem? Może masz jakieś inne rady?

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, gooostaw napisał:

Że nic nie ma sensu i najlepiej śmiać się z głupców, którzy próbują poprawić sytuację?

Wybacz za mój zbyt może "nadęty" ton, ale nie ma tu żadnego "śmiania się z głupców". To najwyżej spostrzeżenie rodzica, który kilka razy tłumaczył dziecku, by nie dotykało żelazka. Cóż, może jednak niech się sparzy, no bo jak wytłumaczyć,  że gorące.? :)
Próbuj, trzymam kciuki; serio.

P.S. Właśnie jakieś 5 minut czekałem na załadowanie się tej właśnie strony. Gdybyś nie wiedział, to stawiam na to, że serwerownie tak lekko licząc, właśnie zdychają. Bo wiesz, trzeba to wszystko wychłodzić. :) Tak bez wybiegania w jakiś XXX wiek proponuję porozmawiać o tu i teraz. :D

P.S. ponownie: Afordancja, znów Ci sił brak? :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla tych, którzy twierdzą, że "fuzja + GMO...":
https://smoglab.pl/dr-hab-paulina-kramarz-ludzi-zmieniono-w-maszynki-do-robienia-pieniedzy/
Tego nie zmieni ani fuzja, ani GMO.
A jeśli ktoś twierdzi, że pracujemy coraz krócej i coraz więcej czasu dla siebie mamy, to proszę:
http://groups.csail.mit.edu/mac/users/rauch/worktime/hours_workweek.html
Warto do tego dodać, że dawniej nie było amazonienia ze stoperem, pojęć takich jak wydajność pracy czy hasła "czas to pieniądz". No i w tej statystyce nie jest wliczony czas dojazdu do pracy, bo czegoś takiego nie było - w najgorszym przypadku pięć minut spaceru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Szedar napisał:

Wybacz za mój zbyt może "nadęty" ton, ale nie ma tu żadnego "śmiania się z głupców". To najwyżej spostrzeżenie rodzica, który kilka razy tłumaczył dziecku, by nie dotykało żelazka. Cóż, może jednak niech się sparzy, no bo jak wytłumaczyć,  że gorące.? :)
Próbuj, trzymam kciuki; serio.

Taki ton brzmi już o wiele lepiej. Jednak relacja rodzic-dziecko wciąż jest dosyć wywyższająca. Może lepiej być jak brat? Oczywiście, że twoje rady mogą mnie czegoś nauczyć. Moje spostrzeżenia mogą być tak samo cenne dla Ciebie. Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego. Ktoś o mniejszym doświadczeniu niż Ty może rozumieć niektóre sprawy, lepiej niż Ty.
Rozwiń analogię z żelazkiem. W tym przypadku chyba nie jest najlepsza. Dla mnie lepszą analogią jest autobus pędzący w stronę przepaści. My jesteśmy pasażerami. W najgorszym przypadku odniesiemy porażkę i spadniemy. To samo się stanie, jeśli będziemy bierni. Starając się zmienić sytuację, możemy odnieść sukces. Czyli całkowicie odwrotnie niż z żelazkiem. Patrząc na tę sytuację przez pryzmat teorii gier, bierna postawa daje 100% szansy na porażkę. Działanie daje niezerowe prawdopodobieństwo na sukces o gigantycznym znaczeniu. Zamiast możliwości poparzenia ryzykujemy... uratowaniem naszej cywilizacji. Chyba jestem gotów zaryzykować to drugie. Ty nie? :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, gooostaw napisał:

Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego.

Ależ przeciwnie. Całe życie popełniam błędy, co myślę, jest immanentną cechą człowieczeństwa. Mam jednak tak, że z błędów wynoszę wnioski. Wesz, skoro nauczyłem się tabliczki mnożenia, to zwyczajnie głupio dyskutować z kimś kto na pytanie o dwa a dwa daje odpowiedź 5.

Przy okazji gooostaw, zanim zabrniemy dalej, powiedz mi proszę jedno. Ty to wszystko piszesz na poważnie, z pełnym przekonaniem? Wiesz, ja czasem też żarty robię, ale nigdy nie na taką skalę... Jeśli piszesz poważnie, to zacznij od wyjaśnienia co rozumiesz przez "uratowanie naszej cywilizacji", bo ja głęboko wierzę, że przetrwa, choć smatwatch może być najwyżej jakimś reliktem na jakimś ołtarzyku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, gooostaw napisał:

aki ton brzmi już o wiele lepiej. Jednak relacja rodzic-dziecko wciąż jest dosyć wywyższająca. Może lepiej być jak brat? Oczywiście, że twoje rady mogą mnie czegoś nauczyć. Moje spostrzeżenia mogą być tak samo cenne dla Ciebie. Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego. Ktoś o mniejszym doświadczeniu niż Ty może rozumieć niektóre sprawy, lepiej niż Ty.

Doktor Szedar to po prostu nadęty bufon. Trudno, tacy też są. Szkoda czasu. Ja zmarnowałem sporo nie bawiąc się przy tym dobrze, bo arogancja to jedna z tych form fanatyzmu która drażni mnie najmocniej. Arogant nie przyjmie żadnych argumentów bo jest najmądrzejszy. "Ma wiedzę" jak to sam Doktor Szedar powiedział... przykre to.

 

12 godzin temu, ex nihilo napisał:

Dla tych, którzy twierdzą, że "fuzja + GMO...":
https://smoglab.pl/dr-hab-paulina-kramarz-ludzi-zmieniono-w-maszynki-do-robienia-pieniedzy/
Tego nie zmieni ani fuzja, ani GMO.

Ja się z Tą Panią w wielu kwestiach zgadzam. Nie przeczytałem do końca ale już początkowe zdania to dokładnie moje poglądy np. :

"Myślę, że współczesnemu światu brakuje przede wszystkim połączenia nauki ze społeczeństwem. "

"Inną jest bardzo szybki postęp technologiczny, za którym nie idzie postęp społeczny."

"Nieustający brak czasu. Mamy coraz więcej technologii, coraz więcej ułatwień, ale nie mamy na nic czasu, bo za dużo pracujemy."

Wszystko powyższe to wg mnie jak najbardziej racja, ale nie rozumiem co w tym przeszkadza fuzja i GMO? Przecież te technologie właśnie mogą doprowadzić do większej ilości czasu dla ludzi, szczególnie jeśli pójdzie za tym postęp społeczny.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Arogant nie przyjmie żadnych argumentów bo jest najmądrzejszy

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

 

9 minut temu, Warai Otoko napisał:

Ja się z Tą Panią w wielu kwestiach zgadzam. Nie przeczytałem do końca

Taaaak. Pełny szacun w kontekście argumentów. Zanim napiszesz, poświęć proszę trochę czasu na tentegowanie w głowie; wiem, nie wszyscy mają tę prymitywną zdolność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Szedar napisał:

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

 

Taaaak. Pełny szacun w kontekście argumentów. Zanim napiszesz, poświęć proszę trochę czasu na tentegowanie w głowie; wiem, nie wszyscy mają tę prymitywną zdolność.

... naprawdę, popis żenady. Oszczędź już sobie wstydu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Oszczędź już sobie wstydu.

Błądzę, mylę się, co ludzkim jest, ale nie Tobie dane było to wykazać. Względem Ciebie jestem bezwstydny, bo naprawdę nie mam czego się wstydzić. Zawstydzający - wstydź się sam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Szedar napisał:

Ależ przeciwnie. Całe życie popełniam błędy, co myślę, jest immanentną cechą człowieczeństwa. Mam jednak tak, że z błędów wynoszę wnioski. Wesz, skoro nauczyłem się tabliczki mnożenia, to zwyczajnie głupio dyskutować z kimś kto na pytanie o dwa a dwa daje odpowiedź 5.

Przy okazji gooostaw, zanim zabrniemy dalej, powiedz mi proszę jedno. Ty to wszystko piszesz na poważnie, z pełnym przekonaniem? Wiesz, ja czasem też żarty robię, ale nigdy nie na taką skalę... Jeśli piszesz poważnie, to zacznij od wyjaśnienia co rozumiesz przez "uratowanie naszej cywilizacji", bo ja głęboko wierzę, że przetrwa, choć smatwatch może być najwyżej jakimś reliktem na jakimś ołtarzyku.

Tak, mówię serio. Miliardy ludzi plus katastrofa ekologiczna na skalę globalną może doprowadzić do ogromnych konfliktów. Nie zgadzasz się z tym? Myślę że nie jest to jednak przesądzone. Mamy wiele możliwości. Możemy zminimalizować to zagrożenie. Zgadzasz się? Jeśli będzie bardzo źle to nawet jeśli ludzie przetrwają, możemy stracić ciągłość kulturową i sporą część osiągnięć. Wolałbym żeby nasza wiedza przetrwała w całości. Lepsze to niż wykopaliska w ruinach poprzedzone cierpieniem miliardów. Czy może myślisz inaczej? Co Cię tak dziwi w tej postawie?

 

3 minuty temu, Szedar napisał:

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

Właśnie tym jest arogancja. Lekceważeniem argumentów innych osób. Bagatelizowaniem ich. Nie jest problemem to że inni nie mają argumentów, tylko to że Ty ich nie dostrzegasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet gdyby się udało w ciągu tych 20 lat opanować fuzję i uczynić ją powszechnie dostępną (w co osobiście nie chce mi się wierzyć), to i tak trzeba by opracować jakąś technologię do wydobywania mikroplastiku z piasku,. morza, ciał zwierząt, to się nie uda -  to musiały by być chyba jakieś mikro/nanoroboty, które by się rozmnażały i dotarły w każdy zakątek ZIemi i wszystko wyczyściły zostawiając górki plastiku do zebrania przez ludzi (odpowiednio zabezpieczonego zresztą, żeby wiatr ich nie "rozdmuchał"). Kompletna S-F. Wszystko po to, żebyśmy mogli żyć tak jak teraz. Może jedynie w miarę łatwo dałoby się opracować technologię wychwytywania CO2 z atmosfery i przerabiania na węgiel (paliwo). Ale to tylko "może".

Ja myślę, że to raczej będzie odwrotnie, kolejne problemy ze środowiskiem naturalnym zmuszą nas do ograniczania korzystania z rozmaitych zasobów. Czyli filozofia: bez smartwatcha da się żyć (a i bez smartfonu pewnie w wielu przypadkach też).

Nikt nie powiedział, że ten nasz "postęp i rozwój" będzie trwał wiecznie. Starożytna Grecja i Rzym upadły, my oprócz problemów ze środowiskiem mamy chore gospodarki (państw tzw. rozwiniętych) oparte ona nieustannym życiu na kredyt, wydawaniu więcej niż się zarobiło. Spodziewałbym się, że co jakiś czas coś w tym naszym "rozwiniętym" systemie będzie się "sypać". Może w ogóle okresy intensywnego rozwoju nie mogą trwać długo, może normą są jakieś długie okresy jakiegoś "średniowiecza", gdzie rozwój przebiegał powoli ale za to była jakaś stabilność społeczna, a szybki rozwój to tylko jakieś "przebłyski" od czasu do czasu.

Z drugiej strony, przypuśćmy, że nastąpiła "katastrofa" i żyjemy na sposób "średniowieczny" (czyli z różnymi ograniczeniami). To ma też swoje zalety. Mniej przemysłu, mniej chemii w żywności,  więcej ludzi na wsi (w miastach zmniejszy się liczba stanowisk pracy, na wsi natomiast bliżej do źródeł żywności, i to przypadkiem takich bardzie "eko"), więcej rola lokalnych społeczności, mniej kanałów w telewizji (której i tak nie chce się oglądać), trudniejszy dostęp do plastiku (a więc i ludzie nie będą go tak łatwo wyrzucali), trudniejszy dostęp do komputerów i elektroniki (ale kto będzie potrzebował do czegoś poważnego, np. pracy to i tak dostanie).

Więc czy jest sens mówić o "katastrofie" i "apokalipsie"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, darekp napisał:

Z drugiej strony, przypuśćmy, że nastąpiła "katastrofa" i żyjemy na sposób "średniowieczny" (czyli z różnymi ograniczeniami). To ma też swoje zalety. Mniej przemysłu, mniej chemii w żywności,  więcej ludzi na wsi (w miastach zmniejszy się liczba stanowisk pracy, na wsi natomiast bliżej do źródeł żywności, i to przypadkiem takich bardzie "eko"), więcej rola lokalnych społeczności, mniej kanałów w telewizji (której i tak nie chce się oglądać), trudniejszy dostęp do plastiku (a więc i ludzie nie będą go tak łatwo wyrzucali), trudniejszy dostęp do komputerów i elektroniki (ale kto będzie potrzebował do czegoś poważnego, np. pracy to i tak dostanie).

eee... to ja wolę jednak fuzję, i nanoboty ;) chociaż osobiście nie posiadam smartfona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia i chyba nie ma zbyt wielu powodów do narzekań;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro na poważnie...

11 minut temu, gooostaw napisał:

Miliardy ludzi plus katastrofa ekologiczna na skalę globalną może doprowadzić do ogromnych konfliktów. Nie zgadzasz się z tym?

Zgadzam się. Wiem że to niemal pewnik.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Myślę że nie jest to jednak przesądzone.

Ja myślę, że jest. Kwestia czasu.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Mamy wiele możliwości

Nie mamy.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możemy zminimalizować to zagrożenie. Zgadzasz się?

Nie.

13 minut temu, gooostaw napisał:

Jeśli będzie bardzo źle to nawet jeśli ludzie przetrwają, możemy stracić ciągłość kulturową i sporą część osiągnięć.

Sądzę, że tak właśnie będzie.

14 minut temu, gooostaw napisał:

Wolałbym żeby nasza wiedza przetrwała w całości.

Też bym wolał.

14 minut temu, gooostaw napisał:

Lepsze to niż wykopaliska w ruinach poprzedzone cierpieniem miliardów.

Chcesz powiedzieć, że archeo to faszyści? ;):D

15 minut temu, gooostaw napisał:

Co Cię tak dziwi w tej postawie?

Naiwność.

16 minut temu, gooostaw napisał:

tylko to że Ty ich nie dostrzegasz

Trudno dostrzec coś, czego nie ma.

 

7 minut temu, darekp napisał:

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia

Nie tylko on :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
29 minut temu, darekp napisał:

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia i chyba nie ma zbyt wielu powodów do narzekań;)

Myślę że ten tryb życia, to prawie dokładnie ten sam tryb życia, jaki proponują ludzie, którzy widzą jeszcze nadzieję. Ograniczenie konsumpcjonizmu, lokalna samowystarczalność. o tym mowa? Sam promuję taki styl życia.

21 minut temu, Szedar napisał:

 

39 minut temu, gooostaw napisał:

Mamy wiele możliwości

Nie mamy.

Skąd to wiesz? Możesz powiedzieć że uważasz że nasze szanse są niewielkie. Możesz powiedzieć że nie wierzysz że się uda. Jednak nawet wtedy najlogiczniejsze wydaje się podążanie w stronę światełka w tunelu. Nie mam racji? Bo Twoja postawa jest trochę jak: "może się nie udać więc po co próbować". Bo nie możesz wiedzieć że się nie uda. Jeśli jednak uważasz że wiesz to na jakiej podstawie? Jakie doświadczenie i wiedza pozwala Ci tak sądzić? Konkretnie.

21 minut temu, Szedar napisał:

Trudno dostrzec coś, czego nie ma.

Dokładnie tak napisał by arogant. W przeciwnym razie napisałbyś że się nie zgadzasz w argumentami swojego rozmówcy. Ty jednak ich nie dostrzegasz, bezsprzecznie udowadniając zarzucaną Ci arogancję.

Edited by gooostaw

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 godzin temu, Szedar napisał:

.S. Właśnie jakieś 5 minut czekałem na załadowanie się tej właśnie strony. Gdybyś nie wiedział, to stawiam na to, że serwerownie tak lekko licząc, właśnie zdychają. Bo wiesz, trzeba to wszystko wychłodzić. :) Tak bez wybiegania w jakiś XXX wiek proponuję porozmawiać o tu i teraz. :D

P.S. ponownie: Afordancja, znów Ci sił brak? :)


Niby taki mądry, a nie wie, że tutaj jest problem z forum, odnośnie "odświeżania" stron przy przełączaniu się między stronami tematu ;) 
Ale nie, chodzi o zdychanie serwerów ;) Trochę śmieszne.

Sił mi nie brak, nie wiem skąd tak  (kolejny) mylny wniosek ;)  (wiem, wiem to pytanie)
Reguluję sobie ile czasu mogę tracić na głupoty i mam aktualnie przekroczony limit

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, gooostaw napisał:

Sam promuję taki styl życia.

Od promowania do dania rady jednak droga daleka :)

11 minut temu, gooostaw napisał:

Skąd to wiesz?

Statystyka i obserwacja. Wiesz jak wygląda spora część "mojej" trawy? Przypomnę, że to połowa czerwca.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możesz powiedzieć że uważasz że nasze szanse są niewielkie

Tak

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możesz powiedzieć że nie wierzysz że się uda

Mogę

13 minut temu, gooostaw napisał:

Jednak nawet wtedy najlogiczniejsze wydaje się podążanie w stronę światełka w tunelu. Nie mam racji?

Nie. Bo nie ma światełka w tunelu. Najwyżej wizje. :)

13 minut temu, gooostaw napisał:

Bo Twoja postawa jest trochę jak: "może się nie udać więc po co próbować"

Ja całe życie się przygotowuję. :)

14 minut temu, gooostaw napisał:

Bo nie możesz wiedzieć że się nie uda

Nie wiem, ale z tą samą niepewnością czasem gram w lotto.

15 minut temu, gooostaw napisał:

Jeśli jednak uważasz że wiesz to na jakiej podstawie?

Bo POPATRZ. Masz to na dłoni. :)

15 minut temu, gooostaw napisał:

Konkretnie.

Ponad pół wieku na TEJ Ziemi. ROZUMNE pół wieku. :)

16 minut temu, gooostaw napisał:

W przeciwnym razie napisałbyś że się nie zgadzasz w argumentami swojego rozmówcy

Wskaż ARGUMENTY. :)

2 minuty temu, Afordancja napisał:

Trochę śmieszne.

No tak. Serwerów temperatura nie dotyczy. Żenada. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Szedar napisał:

Statystyka i obserwacja. Wiesz jak wygląda spora część "mojej" trawy? Przypomnę, że to połowa czerwca.

I to jest argument? odnośnie ludzkości i nie posiadania możliwości? ;) 

 

1 minutę temu, Szedar napisał:

Wskaż ARGUMENTY

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pasożyty nie mają dobrej opinii. Na pierwszy rzut oka, chyba nikt by się nie zmartwił na wieść, że wszystkie pasożyty na świecie wyginęły. Jednak grupa biologów ostrzega, że pasożyty należy chronić jak inne gatunki. Tym bardziej, że również i im grozi masowe wymieranie.
      Pasożyty odniosły duży sukces ewolucyjny. Nawet połowa ze znanych nam 7,7 miliona gatunków roślin i zwierząt prowadzi pasożytniczy tryb życia. Teraz na łamach Science Advances ukazały się badania, których autorzy ostrzegają, że do roku 2070 wyginąć może ponad 30% gatunków pasożytów. To byłaby katastrofa.
      W ciągu ostatniej dekady dowidzieliśmy się, że pasożyty odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemie. Przez lata nauka nie brała tego pod uwagę, mówi Colin Carlson z University of California Berkeley, który prowadzi badania nad zmianami w ekosystemach.
      Młody uczony od dawna bada zmiany w liczebności gatunków spowodowane globalnym ocieplenie. Przed 4 laty postanowił przyjrzeć się pasożytom. W ciągu ostatnich dekad przeprowadzono wiele badań dotyczących wymierania wielkich ssaków czy reakcji upraw na zmiany klimatu. Jednak istnieje wiele gatunków roślin i zwierząt, o których niezbyt dużo wiemy", stwierdza.
      Naukowiec stworzył więc grupę badawczą, której celem jest stwierdzenie, jak pasożyty reagują na ocieplający się klimat. "Problem w tym, że niewiele wiemy o tym, gdzie pasożyty żyją, wyjaśnia.
      Swoje kroki skierował więc do National Parasite Collection. To licząca sobie 125 lat kolekcja pasożytów tworzona przez Smithsonian Institution. Znajduje się w niej ponad 20 milionów okazów reprezentujących tysiące gatunków. Większość z nich pochodzi z Ameryki Północnej, jednak znajdziemy tam przedstawicieli wszystkich kontynentów wraz z mniej lub bardziej dokładnymi informacjami na temat miejsca ich zebrania.
      Kurator zbiorów, Anna Phillips, wraz ze swoim zespołem przeprowadziła digitalizację, tworząc największą istniejącą bazę pasożytów. Dzięki temu można było zastosować modele komputerowe i spróbować przewidzieć, co w przyszłości stanie się z 450 gatunkami pasożytów.
      Badania wykazały, że nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu do roku 2070 wyginie 10% gatunków pasożytów. Przy mniej optymistycznych założeniach będzie to ponad 30%.
      Wbrew złej opinii, jaką cieszą się pasożyty, ich wyginięcie nie jest dobrą wiadomością. Wręcz przeciwnie. Będzie to miało katastrofalne skutki. Trzeba bowiem wiedzieć, że pasożyty regulują liczebność gatunków i utrzymują ekosystem w równowadze. Zabijają część z organizmów i powodują, że inne są bardziej podatne na taki drapieżników. Na przykład pardwa mszarna zarażona nicieniem wydziela silniejszy zapach, przez co łatwiej pada łupem drapieżnika, a to pozwala na kontrolowanie populacji tego ptaka. Z kolei pobrzeżka pospolita, gatunek ślimaka morskiego zamieszkujący atlantyckie wybrzeża, gdy zarazi się pewnym gatunkiem przywry, zjada znacząco mniej glonów, przez co więcej zostaje dla innych gatunków.
      Bardzo znamienny jest tutaj przykład krytycznie zagrożonego australijskiego ssaka, kanguroszczurnika pędzloogonowego. Jako, że jednym z powodów zanikania gatunku były choroby pasożytnicze, starano się wyeliminować pasożyty z otoczenia ratowanych zwierząt. Z czasem jednak badania ujawniły, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sądzono. Kanguroszczurnik musi współżyć z niemal 40 gatunkami pasożytów, a nie wszystkie są dla niego zagrożeniem. Po 10 latach badań naukowcy zauważyli, że pasożyty pomagają zwierzęciu w walce z chorobami, regulują rozrodczość, mają pozytywny wpływ na zachowanie kanguroszczurnika. Jest dla nas teraz całkowicie jasne, że większość pasożytów jest nieszkodliwa. Żyją w harmonii ze swoimi gospodarzami. Dopiero jeśli harmonia ta zostanie zakłócona, pojawiają się problemy, mówi profesor Andrew Thompson, który bada kanguroszczurniki. Uczeni zauważyli też, że jeśli pozbędziemy się jednych gatunków pasożytów, organizm może zostać zaatakowany przez inne gatunki, z którymi dotychczas się nie zetknął, a to stwarza dla niego bardzo poważne zagrożenie.
      Musimy też pamiętać, że niewiele wiemy o znanych nam pasożytach i ich interakcjach z gospodarzami, a jakby tego było mało, istnieją miliony nieodkrytych jeszcze gatunków. Trudno jest przewidywać, jaki wpływ na środowisko mają te gatunki, skoro ich nawet nie znamy. To właśnie najbardziej przerażający wniosek płynący z tych badań... powinniśmy jak najszybciej rozpoznać te gatunki, mówi Phillips.
      Możemy też przypuszczać, że w związku z globalnym ociepleniem będą zmieniały się zasięgi poszczególnych gatunków pasożytów. A to zła wiadomość dla ludzi. W wielu regionach mogą pojawić się choroby, które wcześniej tam nie docierały. Pasożyty będą zasiedlały organizmy ludzi, którzy nigdy się z nimi nie zetknęli. Wiele gatunków, w tym ludzie, ewoluowało obok pasożytów. Wypracowaliśmy z nimi delikatną równowagę. Pasożyty zwykle nie mają interesu w tym, by zabijać gospodarza. Jeśli jednak jedne gatunki wyginą lub zmienią swój zasięg terytorialny, pojawi się pusta nisza, w którą mogą wejść gatunki, z jakimi wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Tego typu zjawiska już mają miejsce. Choroby tropikalne zaczynają pojawiać się w bardziej umiarkowanych strefach klimatycznych, a w 2014 roku w mózgu pewnego Chińczyka znaleziono pasożyta, który dotychczas nie atakował ludzi. Spowodował on u ofiary drgawki i zapalenie mózgu.
      W wielu przypadkach mamy pozytywny stosunek do zwierząt lub potrafimy nadać im wartość. Jednak w przypadku pasożytów takie odczucia są mniej prawdopodobne. Na szczęście obecnie biologia podchodzi do gatunków neutralnie jeśli chodzi o potrzebę ich ochrony i stoi na stanowisku, że należy chronić zarówno gospodarza jak i organizmy na nim pasożytujące, mówi Kevin Lafferty, ekolog z US Geological Survey.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tajemnicze szkielety znad jeziora Roopkund w Himalajach należały do różnych genetycznie grup ludzi, którzy zginęli podczas co najmniej dwóch katastrof, a ich śmierć dzieli od siebie tysiąc lat. Wyniki analiz genetycznych przeczą więc przekonaniu, że wszyscy ci ludzie ponieśli śmierć podczas tego samego wydarzenia.
      Jezioro Roopkund znajduje się na wysokości ponad 5000 metrów, w indyjskiej części Himalajów. Po tym, jak u jego wybrzeży znaleziono setki szkieletów, zyskało ono nazwę Jeziora Szkieletów i Tajemniczego Jeziora.
      Jezioro Roopkund od dawna było przedmiotem spekulacji. Wszyscy się zastanawiali, kim byli zmarli, co ich tu przywiodło i  jak zginęli, mówi jeden z autorów badań, Niraj Rai z Birbal Sanhi Institute of Paleoscience w Lucknow w Indiach. Jest on jednym z członków 28-osobowego międzynarodowego zespołu naukowego z Indii, USA i Europy, który przeprowadził analizy genetyczne tajemniczych szkieletów.
      Okazuje się, że tajemnicze szkielety pochodzą od co najmniej trzech różnych grup ludności. Po raz pierwszy zauważyliśmy, że mamy tu do czynienia z różnymi grupami gdy przeanalizowaliśmy mitochondrialne DNA 72 szkieletów. Wiele z tych osób posiadało haplogrupy typowe dla współczesnej populacji Indii, jednak zidentyfikowaliśmy też wiele osób, których haplogrupy są bardziej typowe dla zachodniej Eurazji, mówi Kumarasamy Thangaraj, który rozpoczął projekt badawczy przed 10 laty.
      Sekwencjonowanie całego genomu 38 osób ujawniła, że szkielety z Roopkund to szczątki osób z co najmniej trzech odmiennych genetycznie grup. Pierwsza z nich, złożona z 23 osób, jest spokrewniona ze współczesnymi mieszkańcami Indii. Druga grupa, w skład której wchodzi 14 osób, wykazuje pokrewieństwo genetyczne z dzisiejszymi mieszkańcami wschodniej części Morza Śródziemnego, przede wszystkim z mieszkańcami Grecji i Krety. Pozostałe osoby są spokrewnione ze współczesnymi mieszkańcami Azji Południowo-Wschodniej.
      Skład genetyczny szkieletów z Roopkund był całkowitym zaskoczeniem. Obecność tam ludzi znad Morza Śródziemnego wskazuje, że nie było to miejsce, którym interesowali się wyłącznie okoliczni mieszkańcy, ale przyciągało ono ludzi z całego świata, mówi Éadaoin Harney z Uniwersytetu Harvarda.
      Również analiza izotopów, która pozwoliła na prześledzenie diety badanych ludzi potwierdza, że mamy do czynienia z różnymi grupami. Osoby należące do grupy spokrewnionej ze współczesnymi mieszkańcami Indii miały wysoce zróżnicowaną dietę, opierającą się w dużej mierze na pokarmach o metabolizmie C3 i C4. To odkrycie jest zgodne z dowodami genetycznymi wskazującymi na pochodzenie z Azji Południowej. W przeciwieństwie do nich osoby, pochodzące z regionu Morza Śródziemnego, spożywały bardzo mało kaszy, wyjaśnia Ayushi Nayak z Instytutu Hisotrii Człowieka im. Maxa Plancka.
      Drugim zaskoczeniem, jakie czekało naukowców, było odkrycie, że badani ludzie nie zginęli w tym samym momencie. Jako pierwsze zginęły osoby spokrewnione z mieszkańcami współczesnych Indii. Ich śmierć nastąpiła pomiędzy VII a X wiekiem naszej ery, prawdopodobnie w wyniku różnych zdarzeń. Kolejne dwie grupy przybyły i zginęły nad Roopkund pomiędzy XVII a XX wiekiem.
      Wciąż nie wiemy, co przywiodło tych ludzi nad jezioro, ani jak zginęli, stwierdza Niraj Rai. Analizy biomolekularne pozwoliły nam stwierdzić, że historia jeziora Roopkund jest bardziej złożona, niż sądziliśmy. Każą nam też one postawić pytanie, w jaki sposób zaledwie kilkaset lat temu zginęli tutaj ludzie pochodzący znad Morza Śródziemnego, o genomie wysoce nietypowym dla tego regionu, podsumowuje David Reich z Harvard Medical School.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy wystawione na oddziaływanie słońca polimery rozkładają się w środowisku, dochodzi do uwolnienia gazów cieplarnianych: metanu i etylenu.
      Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego w Mānoa analizowali poliwęglany, poliakrylany, polipropylen, poli(tereftalan etylenu), polistyren, a także polietyleny dużej i małej gęstości (HDPE i LDPE).
      Wykorzystywany w reklamówkach polietylen jest produkowanym w największych ilościach i najczęściej wyrzucanym syntetycznym polimerem na świecie. Trudno się więc dziwić, że to on okazał się najbardziej "produktywnym" emitentem obu gazów cieplarnianych.
      Wskaźnik emisji gazów z granulatu surowego LDPE wzrósł w czasie 212-dniowego eksperymentu. Znalezione w oceanie drobiny LDPE także emitowały gazy cieplarniane pod wpływem ekspozycji na światło słoneczne. Co więcej, raz wystawione na oddziaływanie promieniowania, uwalniały gazy cieplarniane również w ciemności.
      Rosnącą w czasie emisję gazów cieplarnianych z granulatu przypisujemy fotodegradacji plastiku oraz powstaniu naznaczonej pęknięciami i zagłębieniami warstwy powierzchniowej. Z czasem defekty te zwiększają powierzchnię dostępną dla dalszego fotochemicznego rozkładu, przez co rośnie także tempo produkcji gazów - wyjaśnia dr Sarah-Jeanne Royer.
      Produkcję metanu i etylenu może też przyspieszać powstanie mikroplastiku.
      Prof. David Karl dodaje, że źródło gazów w postaci plastiku nie jest uwzględniane przy ocenie globalnych cykli metanu i etylenu, a może ono mieć znaczący wpływ.
      Jeśli weźmie się pod uwagę ilość plastiku pływającego w morzach i oceanach oraz ilość polimerów stykających się z warunkami zewnętrznymi, na podstawie uzyskanych wyników po raz kolejny dojdziemy do wniosku, że przede wszystkim musimy ograniczyć produkcję plastików, zwłaszcza tych jednorazowych - podsumowuje Royer.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Działalność człowieka zaczęła zmieniać cykl obiegu wody i energii w Amazonii. Artykuł opublikowany w najnowszym Nature pokazuje, że istnieje związek pomiędzy wycinką lasów, pożarami a zmianami klimatycznymi, a całość tych zjawisk może wpłynąć na obieg węgla, opady oraz poziom wody w rzekach.
      Badania prowadzone były pod kierownictwem specjalistów z Woods Hole Research Center przez 13 brazylijskich i amerykańskich uczelni, agend rządowych i organizacji pozarządowych. W ramach programu Large-Scale Biosphere-Atmosphere Experiment in Amazon (LBA) badany jest związek pomiędzy zmianami klimatu, zwiększaniem areałów ziemi uprawnej, wycinką drzew a ryzykiem wystąpienia pożarów.
      Jednym z bardzo ważnych wskaźników poważnego zachwiania równowagi jest duża liczba wielkich pożarów, które są produktem ubocznym celowego wypalania lasu. Takie pożary występują niezwykle często, co kilka lat, podczas gdy w przeszłości zdarzały się raz na kilkaset lat - mówi Jennifer K. Balch, współautorka badań.
      W ostatnich dziesięcioleciach aktywność człowieka w basenie Amazonki gwałtownie się zwiększa, a wskutek działalności Homo sapiens zaczyna dochodzić do zachwiania równowagi ekosystemu. Jego zniszczenie może mieć katastrofalne skutki dla całej planety, gdyż z Amazonii pochodzi około 20% światowych zasobów słodkiej wody, a w tamtejszych lasach uwięzione jest około 100 miliardów ton węgla.
      Tymczasem naukowcy dowodzą, że już w tej chwili można zauważyć zmiany w przepływie rzek, tworzeniu się osadów i przedłużaniu okresu suchego w południowych i wschodnich częściach basenu Amazonki. To czy zmiany takie wystąpią też w innych jego częściach będzie zależało od decyzji, które ludzie podejmą w najbliższych latach oraz od zmian klimatycznych - mówi Eric Davidson z Woods Hole.
      Badania wykazały też, że Amazonia jest odporna na coroczne zmiany klimatyczne, jednak nie radzi sobie z przedłużającymi się lub szczególnie ciężkimi suszami.
      Brazylia odniosła już pewne sukcesy w walce o zachowanie Amazonii. Przed ośmioma laty corocznie wycinano niemal 28 000 kilometrów kwadratowych lasu. W 2010 roku liczba ta spadła do 7000 km2. Niestety, w tym samym czasie nie zmniejszyła się liczba wielkich pożarów, które prowadzą do dalszej degradacji lasu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa biologów morskich stwierdziła, że wśród rekinów żyjących w pobliżu wschodnich wybrzeży Australii rozpowszechnione jest krzyżowanie dwóch gatunków. To pierwszy udokumentowany przypadek rekiniej hybrydyzacji.
      Obszary występowania Carcharhinus tilstoni i żarłaczy czarnopłetwych (C. limbatus) pokrywają się wzdłuż północnych i wschodnich wybrzeży Australii. Za pomocą testów genetycznych, m.in. sekwencjonowania mitochondrialnego DNA, i pomiarów ciała (długości osobnika dojrzałego płciowo, długości po urodzeniu i liczby kręgów) zespół pracujący pod przewodnictwem naukowców z University of Queensland zidentyfikował 57 hybryd w 5 lokalizacjach. Chociaż blisko spokrewnione, wymienione gatunki osiągają inne maksymalne rozmiary i są różne genetycznie.
      Dr Jennifer Ovenden uważa, że inne blisko spokrewnione rekiny i płaszczki z całego świata mogą zachowywać się podobnie. Dzikie hybrydy spotyka się zazwyczaj bardzo rzadko, dlatego znalezienie krzyżówek i ich potomstwa jest czymś niezwykłym. Hybrydyzacja może pozwalać rekinom przystosować się do zmian środowiskowych, ponieważ mniejsze C. tilstoni wolą obecnie tropikalne wody na północy, a większe żarłacze czarnopłetwe występują liczniej w subtropikalnych i umiarkowanych wodach wzdłuż południowo-wschodniej linii brzegowej Australii.
      Teraz naukowcy badają zasięg strefy krzyżowania oraz sprawność fizyczną hybryd.
×
×
  • Create New...