Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Nie Elon Musk i jego Space X, a izraelska firma SpaceIL może być pierwszym prywatnym przedsiębiorstwem, które umieści na Księżycu własny lądownik. Izraelczycy, zachęceni Google'owską Lunar X Prize, zapowiadają, że już w przyszłym miesiącu wystrzelą księżycowy lądownik. SpaceIL to prywatna organizacja non-profit. Współpracuje ona z państwową firmą działającą w przemyśle kosmicznym.

W grudniu SpaceIL poinformowała, że zbudowany przez państwową firmę lądownik o nazwie Beresheet zostanie w lutym wyniesiony przez rakietę Falcon 9 firmy SpaceX.

SpaceIL jest jedyną izraelską firmą, która zdecydowała się na wystartowanie w Lunar X Prize. W ramach projektu Google zaoferował 30 milionów dolarów dla pierwszej prywatnej firmy, która umieści na Księżycu lądownik zdolny do wykonania określonych zadań. Projekt zakończył się 31 marca ubiegłego roku. Jego założeń nie spełniła żadna firma. SpaceIL zdecydowała się jednak kontynuować prace nad lądownikiem.

Na pokładzie Beresheet znajdą się trzy niewielkie nośniki, na kórych zapisano izraelską deklarację niepodległości, hymn państwowy, pieśni po hebrajsku, modlitwę, rysunki wykonane przez dzieci, Stary Testament, dzieła literackie i inne dane. Lądownik ma bezterminowo pozostać na powierzchni Srebrnego Globu.

SpaceIL ma zamiar ambitnie wkroczyć na rynek kosmiczny. Firma liczy na to, że udane lądowanie na Księżycu pobudzi gospodarkę i będzie powodem do dumy dla całego kraju.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Na pokładzie Beresheet znajdą się trzy niewielkie nośniki, na kórych zapisano izraelską deklarację niepodległości, hymn państwowy, pieśni po hebrajsku, modlitwę, rysunki wykonane przez dzieci, Stary Testament, dzieła literackie i inne dane. Lądownik ma bezterminowo pozostać na powierzchni Srebrnego Globu.

Mi to bardziej wygląda na manifest polityczny i trwałe samopotwierdzenie państwowości, a nieco mniej na pobudki naukowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, lester napisał:

Mi to bardziej wygląda na manifest polityczny i trwałe samopotwierdzenie państwowości, a nieco mniej na pobudki naukowe.

A mi to wygląda na zaśmiecanie Księżyca rupieciami :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mi to wygląda na mydlenie oczu. Na księżycu zdecydowanie jest jakiś cenny minerał, po który już sięgają Chiny, USA być może się nie chwali, a już go pozyskuje, a teraz Izrael. Kto ma kasę ten będzie miał jeszcze większą kasę.

Edited by h4r

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, h4r napisał:

A mi to wygląda na mydlenie oczu. Na księżycu zdecydowanie jest jakiś cenny minerał, po który już sięgają Chiny, USA być może się nie chwali, a już go pozyskuje, a teraz Izrael. Kto ma kasę ten będzie miał jeszcze większą kasę.

H3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Drapak. Mam fajną lekturę na weekend. Tryt okazuje się być bardzo cenny. $30 000 / gram

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trwa wyścig z czasem inżynierów pracujących przy europejsko-rosyjskiej misji ExoMars. Nie potrafią sobie oni poradzić ze spadochronami, które mają posadowić łazik na Marsie. Jeśli w ciągu najbliższych miesięcy problem nie zostanie rozwiązany, misji grozi 2-letnie opóźnienie.
      ExoMars składa się z dwóch części. W ramach pierwszej z nich, która została wystrzelona w 2016 roku, w kierunku Czerwonej Planety wysłano Trace Gas Orbiter oraz lądownik Schiparelli. Trace Gas Orbiter pracuje na orbicie Marsa, gdzie bada skład atmosfery planety, a Schiparelli rozbił się przy próbie lądowania.
      Druga część misji, która ma wystartować latem przyszłego roku, składa się z lądownika i łazika.
      ExoMars to największa w historii Europy misja planetarna i pierwsza od 2001 roku próba wysłania łazika na Marsa. Łazik Rosalinda ma rozmiary 3-krotnie mniejsze od łazika, jaki NASA chce wysłać na Marsa w 2020 roku, i będzie szukał śladów życia. Zostanie wyposażony w wiertło, które pozwoli mu na pobranie próbek z głębokości 2 metrów.
      Przed około 10 laty ExoMars było wspólną misją europejsko-amerykańską. Europejska Agencja Kosmiczna porozumiała się z NASA w sprawie transportu i przeprowadzenia lądowania łazika. Jednak w 2012 roku Amerykanie, z powodu problemów budżetowych, wycofali się z misji. ESA zwróciła się więc do Roskosmosu. Problem w tym, że Rosjanie nie dysponują tak potężnymi silnikami hamującymi jak NASA, konieczne więc stało się opracowanie odpowiednio dużych spadochronów.
      Lądowanie ma przebiegać w następujący sposób: gdy ExoMars wejdzie w atmosferę Marsa, rozwinięta zostanie osłona termiczna, która spowolni pojazd z 21 000 km/h do 1700 km/h. Przy tej prędkości rozwinie się spadochron o średnicy 15 metrów. Ma on wyhamować pojazd do 400 km/h. Następnie spadochron jest odrzucany i rozwija się 35-metrowy spadochron – największy jaki był kiedykolwiek używany na Marsie. Gdy i on odpowiednio spowolni pojazd, na wysokości około 1 kilometra zostaną uruchomione silniki hamujące.
      Spadochron o średnicy 15 metrów był już testowany na Czerwonej Planecie podczas misji lądownika Schiparelli. Zdał egzamin, a lądownik rozbił się, gdyż jego komputer uznał, że już wylądował, podczas gdy w rzeczywistości znajdował się 4 kilometry nad powierzchnią. Spadochron został wówczas odrzucony, a silniki wyłączone.
      W maju bieżącego roku ESA testowała w Szwecji oba spadochrony. Były one zrzucane z balonu z wysokości 30 kilometrów. Oba – 15- i 35-metrowy – podarły się podczas wysuwania z pokrowców. ESA wzmocniła spadochrony, a same pokrowce i uprzęże pokryto teflonem, by zmniejszyć tarcie. W czasie sierpniowego testu doszło do gwałtownego rozdarcia spadochronów.
      Europejscy inżynierowie postanowili zwrócić się o pomoc do Amerykanów. We wrześniu pojechali do Jet Propulsion Laboratory, gdzie wzięli udział w zorganizowanych dla nich 3-dniowych warsztatach. Ponadto 2 inżynierów z JPL przyleciało do Europy i przebadało podarte spadochrony. Zalecili zmianę sposobu sznurowania pokrowców. ESA wdrożyła te porady.
      W ciągu najbliższych dni w JPL zostaną przeprowadzone testy poprawionych spadochronów. Najpierw będą one mechanicznie wyciągane z pokrowców. Prędkość wyciągania będzie stopniowo zwiększana, aż do 60 m/s. Jeśli testy zakończą się sukcesem, w lutym i w marcu w Oregonie zostaną przeprowadzone testy zrzucania z dużej wysokości. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem ESA będzie miała wystarczająco dużo czasu, by zainstalować spadochrony we Francji i dostarczyć całość do Kazachstanu.
      Ostateczne sprawdzenie spadochronów nastąpi w kwietniu, gdy całemu systemowi przyjrzą się eksperci z ESA. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak, ExoMars będzie musiała poczekać 2 lata na kolejne okienko startowe na Marsa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najbliższy z księżyców Neptuna, Najada, wykonuje niezwykły taniec, który pozwala mu uniknąć zderzenia z innym księżycem, Talassą. Najada ma bardziej nachyloną orbitę i wędruje w górę i w dół względem Talassy.
      Dzięki niezwykłej orbicie Najady, oba księżyce – pomimo blisko przebiegających orbit – ani na siebie nie wpadną, ani żaden z nich nie zostanie wyrzucony w przestrzeń kosmiczną.
      Taki układ, jak w przypadku obu księżyców, nazywa się rezonansem orbitalnym. Dwa ciała tak na siebie wpływają, że utrzymują swoje orbity. Znamy inne przykłady rezonansu orbitalnego. Istnieje on np. pomiędzy Neptunem a Plutonem. Pluton okrąża Słońce dwukrotnie w czasie, gdy Neptun okrąża je trzykrotnie. Rezonans ten zapewnia obu planetom stabilne orbity. Rezonans orbitalny może być jednak siłą niszczycielską. Na przykład w pasie asteroid znajdują się obiekty, których orbity zostały zaburzone w wyniku rezonansu ze strony Jowisza.
      Rezonans Najady i Talassy jest jednak wyjątkowy w skali Układu Słonecznego. To dwa niewielkie księżyce, o średnicy około 100 kilometrów każdy. Talassa okrąża Neptuna w ciągu 7,5 godziny, a Najadzie zajmuje to 7 godzin. Jednak orbita Najady jest nachylona pod kątem niema 5 stopni względem orbity Talassy i równika Neptuna. To powoduje, że Najada porusza się w górę i w dół względem orbity Talassy, a ruch ten utrzymuje oba księżyce w bezpiecznej odległości. Ich orbity są stabilne, mimo że znajdują się blisko siebie.
      Oba księżyce znajdują się wewnątrz granicy Roche'a, co oznacza, że grozi im rozerwanie przez siły pływowe Neptuna.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że zanim na Księżyc trafią ludzie, wyśle tam misję, której celem będzie znalezienie źródeł wody dla astronautów. O misji VIPER (Volatiles Investigating Polar Exploration Rover) poinformowano w ostatni piątek, podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. NASA chce, by łazik wylądował na Srebrnym Globie do grudnia 2022 roku.
      Misja VIPER miałaby potrwać 100 dni. W tym czasie łazik ma przejechać kilkanaście kilometrów poszukując śladów wody. Przeprowadzone przez niego badania pozwolą zdecydować, gdzie będą lądowli astronauci pracujący w ramach programu Artemis.
      VIPER zostanie wyposażony w cztery instrumeny do poszukiwania wody. Najważniejszy będzie Neutron Spectrometer System, który ma wykrywać wilgoć pod powierzchnią Srebrnego Globu. Następnie wiertło TRIDENT pobierze próbki, a dwa kolejne instrumenty je przeanalizują. VIPER będzie pobierał i analizował próbkiz różnych miejsc, co pozwoli stworzyć mapę obszaru, na którym z największym prawdopodobieństwem występuje woda.
      Woda na Księżycu będzie kluczowym elementem długotrwałej obecności ludzi na Srebrnym Globie. Potrzebna ona będzie nie tylko do picia, ale również do produkcji paliwa dla rakiet, które w przyszłości zawiozą człowieka na Marsa.
      Lód został znaleziony na południowym biegunie Księżyca już przed 10 laty. Tamten region jest więc przedmiotem szczególnego zainteresowania. Nie tylko zresztą NASA. We wrześniu Indie próbowały wysłać tam swój pierwszy księżycowy łazik. Niestety urządzenie rozbiło się podczas lądowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Scott S. Sheppard i jego koledzy z Carnegie Institution for Science odkryli 20 nowych księżyców Saturna. Z liczbą 82 znanych księżyców Saturn wyprzedził Jowisza i jego 79 księżyców.
      Każdy z nowo odkrytych księżyców ma około 5 kilometrów średnicy. Siedemnaście z nich obiega planetę w kierunku przeciwnym do kierunku jej ruchu obrotowego (ruch wsteczny). Kierunek ruchu trzech pozostałych jest zgodny z tym, jak wiruje Saturn (ruch prosty). Dwa z tych trzech księżyców znajdują się bliżej planety i pełen obieg wokół niej zajmuje im około 2 lat. Trzeci z księżyców poruszających się ruchem prostym oraz księżyce poruszające się ruchem wstecznym są dalej od Saturna i potrzebują ponad trzech lat na przebycie całej orbity.
      Badanie orbit tych księżyców może zdradzić nam ich pochodzenie oraz informacje o warunkach panujących w otoczeniu Saturna w czasie jego formowania się, mówi Sheppard.
      Wydaje się, że zewnętrzne księżyce Saturna są zorganizowane w trzy grupy w zależności od nachylenia ich orbity względem planety. Dwa z nowo odkrytych księżyców poruszających się ruchem prostym pasują do grupy inuickiej. W jej skład wchodzą księżyce, których orbity są nachylone o około 46 stopni względem planety. Nadawane są im nazwy z mitologii Inuitów. Niewykluczone, że wszystkie one powstały z jednego księżyca, który w przeszłości się rozpadł.
      W kolei nowo odkryte księżyce o ruchu wstecznym wykazują podobieństwa do grupy nordyckiej. To duża bardzo zróżnicowana grupa, której nadawane są nazwy z mitologii nordyckiej. Jedynym wyjątkiem jest tutaj Febe, postać z mitologii greckiej. Księżyc ten został odkryty w 1899 roku, na długo przed innymi, a do roku 2000 był najdalej położonym od Saturna znanym nam księżycem tej planety. Od dzisiaj tytuł ten należy do jednego z nowo odkrytych księżyców z grupy nordyckiej. Również grupa nordycka może być pozostałością jednego księżyca.
      Podobne grupy księżyców zewnętrznych widzimy też wokół Jowisza. Wskazuje to, że dochodziło do potężnych zderzeń albo pomiędzy samymi księżycami, albo z księżycami i zewnętrznymi obiektami, jak asteroidy czy komety, mówi Sheppard.
      Trzeci z nowych księżyców poruszających się ruchem prostym ma orbitę nachyloną pod kątem 36 stopni, co czyni go podobnym do grupy galijskiej. Jednak, jako że jego orbita znajduje się znacznie dalej niż orbita jakiegokolwiek innego księżyca o ruchu prostym, nie można wykluczyć, że albo jest zewnętrznym obiektem przechwyconym przez Saturna, albo nie ma nic wspólnego z innymi księżycami o ruchu prostym.
      Obecność tak licznych niewielkich księżyców sporo mówi o warunkach w chwili ich powstawania. Jeśli bowiem wokół Saturna znajdowałoby się dużo pyłu i gazu w chwili, gdy rozpadały się jego duże księżyce, to z czasem małe księżyce zostałyby na tyle spowolnione przez tarcie, że opadłyby na powierzchnię planety. Fakt, że te małe księżyce obiegają Saturna po tym, jak rozpadły się księżyce, od których pochodzą, wskazuje, iż do kolizji doszło gdy proces formowania się planety był w większości ukończony i dysk protoplanetarny nie wpływał na księżyce.
      W ubiegłym roku Sheppard odkrył 12 nowych księżyców Jowisza, a niedawno informowaliśmy o nadaniu imion pięciu z nim.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W materiale wyrzucanym przez gejzery Enceladusa odkryto nowy związek organiczny, który wchodzi w skład aminokwasów. Odkrycia dokonano dzięki szczegółowej analizie danych przekazanych przez sondę Cassini.
      Na Enceladusie, księżycu Saturna, działają potężne gejzery. Wyrzucają one cząstki lodu z prędkością 400 m/s. Szacuje się, że w ciągu sekundy księżyc wyrzuca 250 kilogramów wody w postaci lodu i pary. Sonda Cassini przechwyciła ten materiał i poddała go analizie. Teraz wiemy, że w ziarnach lodu znajdują się związki organiczne zawierające azot i tlen. Na Ziemi podobne związki wchodzą w reakcje chemiczne tworzące aminokwasy, a cała reakcja napędzana jest energią z kominów hydrotermalnych. Naukowcy sądzą, że podobny proces ma miejsce na Enceladusie, gdzie gejzery zapewniają energię potrzebną do powstawania aminokwasów.
      Jeśli panują tam odpowiednie warunki, to te molekuły pochodzące z głębi oceanicznych Enceladusa mogą podlegać takim samym reakcjom chemicznym, jakie mają miejsce na Ziemi. Nie wiemy jeszcze, czy aminokwasy są niezbędne, by powstało życie poza Ziemią, ale znalezienie molekuł tworzących aminokwasy to ważna część układanki, mówi Nozair Khawaja z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.
      Misja sondy Cassini zakończyła się przed 2 laty, ale dostarczyła ona tyle danych, że naukowcy będą je analizowali przez wiele dekad. Zespół, na którego czele stoi Khawaja, wykorzystał dane z urządzenia Cosmic Dust Analyzer, które w pierścieniu E Saturna wykryło lód pochodzący z Enceladusa.
      Odkryte związki najpierw rozpuściły się w oceanie Enceladusa, później zamarzły na jego powierzchni skąd zostały wyrzucone przez gejzery. Ich odnalezienie uzupełnia ubiegłoroczne odkrycie tego samego zespołu, który stwierdził, że na powierzchni oceanu Enceladusa pływają duże nierozpuszczalne molekuły organiczne. Teraz znaleźliśmy mniejsze rozpuszczalne molekuły, potencjalne prekursory aminokwasów i innych składników, niezbędnych do powstania życia na Ziemi, mówi współautor badań Jon Hillier.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...