Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dziennikarze Wall Street Journal dowiedzieli się, że aż 10 000 pracowników Microsoftu używa... iPhone'a. Takie dane miał im przekazać ktoś, kto wie, jak wielu z nich sprawdza firmową pocztę za pomocą tego urządzenia.

Z jednej strony to ciekawostka, pokazująca, że nawet rynkowi rywale powszechnie korzystają z telefonu Apple'a, z drugiej - są to pierwsze dane pokazujące, jak bardzo jest on popularny w środowisku korporacyjnym.

WSJ twierdzi, że we wrześniu ubiegłego roku podczas jednego z firmowych spotkań, jeden z pracowników Microsoftu wyjął iPhone'a i zrobił nim zdjęcie Steve'owi Ballmerowi. Prezes koncernu wziął urządzenie, położył je na ziemi i udawał, że je rozdeptuje. Scenę tę widziało podobno tysiące pracowników koncernu z Redmond. Nie potraktowali tego najwyraźniej poważnie, skoro tak powszechnie używają produktu Apple'a i wcale się z tym nie kryją. iPhone'y są używane podczas spotkań służbowych, w przerwach w pracy, widać je wszędzie w kampusie Microsoftu. Wiadomo, że wśród wysokich rangą menedżerów iPhone'a używa dyrektor ds. technologicznych i doświadczenia użytkownika wiceprezes J Allard.

Jednocześnie Kevin Turner, dyrektor wykonawczy Microsoftu, zaleca osobom z działu sprzedaży, by nie używali iPhone'a. Podobne stanowisko wyraża Steve Ballmer.

Skądinąd wiadomo, że pracownicy Apple'a są bardzo wierni produktom swojej firmy. Ponoć na kampusie tego przedsiębiorstwa ze świecą szukać kogoś, kto używałby telefonu innego niż iPhone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bądź co bądź, iPhone to kawał dobrej roboty. Zapewne wielu może się z tym nie zgodzić, podając ile to a ile ficzerów mają jego konkurenci a nie ma iPhone, ale Jabłfon bije konkurencję na głowę, jeżeli chodzi o przyjemność użytkowania i codzienne posługiwanie się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mógłby ktoś sprawdzić ilu pracowników Appla używa Internet Explorera i systemu Śmindows? Jestem Ciekaw  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co to, znowu reklama iPhona? Przecież MS ma ok. 100 tys. pracowników, czyli jest to 10% ogółu. Całkiem normalna liczba "odmieńców" w danej społeczności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jabłfon bije konkurencję na głowę, jeżeli chodzi o przyjemność użytkowania i codzienne posługiwanie się.

 

no to żeś wyskoczył z niepodważalnym, miarodajnym i statystycznie powtarzalnym argumentem :D "przyjemność użytkowania" lol... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy iPhone to dobre urządzenie, czy nie, myślę jest subiektywnym odczuciem każdego użytkownika. Obiektywnie można jedynie stwierdzić, iż Apple na pewno z premedytacją ogranicza możliwości urządzenia, aby związać użytkownika z marką. Takie działanie mi osobiście nie odpowiada i jako firma Apple ma u mnie minusa jak stąd do Cupertino. Miałem iPhone'a przez kilka miesięcy i nie sprawdzał się dla mnie jako telefon. Nie jestem biznesmenem, więc nie wiem, jak w takich warunkach się sprawdza, ale cenię sobie wolność wyboru i pomysł z brakiem możliwości łączenia i przesyłania plików z innymi urządzeniami, niż produkty Apple uważam za zbyt daleko idące posunięcie (chyba, że wynika to z jakichś programowych czy sprzętowych ograniczeń, aczkolwiek nie chce mi się w to wierzyć, jak pokazuje choćby przykład wciskania- bo inaczej trudno to nazwać, że nie można nagrywać wideo itd....), do tego brak możliwości personalizacji urządzenia pod kątem przydzielania dowolnej mp3 do kontaktu, brak możliwości tworzenia więcej niż jednej playlisty z poziomu telefonu, brak możliwości kasowania plików z tegoż poziomu, do tego dochodziły jakieś braki z obsługą sms-ów (nie pamiętam już co to było, ale bardzo mi przeszkadzało:). Jednym słowem- mogło by być o wiele lepiej:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

iPhone to jedynie gadżet. W dodatku został skonstruowany z myślą o przygłupawych Amerykanach... Mój kuzyn (posiadacz iPhone) widząc mojego Touch Pro stwierdził "phi, taki mały ekran i bez multi-touch?". Hm... no tak, mały, ale to nie ja mam w telefonie rozdzielczość tamagochi. Swoją drogą ciekawe co by powiedział na 480x800 4.3" HTC HD2 w porównaniu do zaledwie 320x480 3.5" iPhona. Nie wspominając już o 448RAM, 1GHz CPU, aparacie 5MP z flashem (dual LED, ale zawsze) czy zwykłym radiu... Z resztą, zainteresowanych porównaniem HD2 do iPhona zapraszam tutaj:

http://www.gsmarena.com/compare.php3?idPhone1=2826&idPhone2=2957

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aksil wszystko zależy od preferencji. Dla mnie zabawne jest jedynie przekonanie ludzi, że wsadzenie w telefon matrycy powyżej 2Mpix robi z niego fajny aparat i wciskanie ludziom, że bez optyki potrafi to robić porządne zdjęcia.

 

iPhone ma minusy i to spore ale przewaga plusów jest przytłaczająca. Wiadomo, że wiele rzeczy mogłoby być o wiele lepszych ale tak na prawdę kto na to pójdzie i kto za to zapłaci? Weźcie pod uwagę, że żadna z wymienionych firm nie udostępnia swoich rozwiązań na zasadzie działalności charytatywnej, tylko to jest biznes. Myślicie, że dlaczego jeszcze nikt nie zbudował wiecznej żarówki? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

przewaga plusów jest spora?

 

Wymień choć jeden plus iphona. Jedną jedyną funkcję którą posiada iPhone, a której nie posiadają jego konkurenci. Omnia II czy HTC HD2.

 

Nie ma takiej funkcji w tym sprzęcie. We wszystkim jest słabszy, absolutnie we wszystkim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

przewaga plusów jest spora?

 

Wymień choć jeden plus iphona. Jedną jedyną funkcję którą posiada iPhone, a której nie posiadają jego konkurenci. Omnia II czy HTC HD2.

 

Nie ma takiej funkcji w tym sprzęcie. We wszystkim jest słabszy, absolutnie we wszystkim.

 

App Store  :D

Co prawda nie korzystałem z podobnych rozwiązań konkurencji, ale dla mnie jest to perfekcyjne rozwiązanie - łatwość wyszukiwania i prostota instalacji.

Poza tym, o ile się nie mylę w momencie premiery iPhone właściwie nie miał konkurencji (w szczególności jeżeli chodzi o ekran dotykowy), a od tego czasu minęło już ponad 2 i pół roku - więc nic dziwnego, że przez ten czas zdążyły się pojawić szybsze modele. Co prawda to nic nie znaczy dla osób które teraz kupują telefon, jednak już sam fakt, że iPhone jest w stanie konkurować z najnowszymi modelami po takim czasie coś znaczy.

Pozdrawiam,

MK

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft poinformował, że od początku pandemii użycie jego usług w chmurze zwiększyło się o 775%. Koncern donosi o znaczącym wzroście zainteresowania takimi usługami jak Microsoft Teams, Windows Virtual Desktop, Power BI oraz innymi. Firma została zmuszona do wprowadzenia pewnych ograniczeń, by dobrze zrównoważyć nagły wzrost ruchu.
      Ograniczyliśmy naszą bezpłatną ofertę, by zapewnić moce przerobowe płacącym klientom. Nałożyliśmy też pewne ograniczenia na nowych klientów. W celu ich poluzowania należy skontaktować się z obsługą techniczną, stwierdziła firma.
      W usłudze Xbox Live czasowo ograniczono możliwość przesyłania zrzutów ekranowych z gier i innych grafik. Priorytetem jest zapewnienie niezakłóconego działania głównej usługi. Pojawiła się też konieczność zmian w usłudze Microsoft Teams. Doszło bowiem do gwałtownego wzrostu zainteresowania tą usługą. Microsoft zdradza, że obecnie ta aplikacja do wideokonferencji obsługuje ponad 44 miliony użytkowników na dobę, którzy od tygodnia przeprowadzają ponad 900 milionów minut rozmów i wideokonferencji dziennie. To olbrzymie obciążenie dla infrastruktury.
      W związku z tym Microsoft został zmuszony do przeprowadzenia takich zmian, jak np. rzadsze sprawdzanie czy użytkownik wciąż jest podłączony, zmiana interwałów, w których pokazywane jest, że użytkownik pisze na klawiaturze czy zmniejszenie rozdzielczości przekazywanego obrazu.
      Koncern informuje jednocześnie, że priorytetem są w tym momencie firmy i organizacje związane z opieką zdrowotną i bezpieczeństwem, dlatego też to właśnie one otrzymują usługi najwyższej jakości.
      Pandemia spowodowała, że setki milionów ludzi pozostają w domu. Pracują zdalnie lub mają wolne, a czas ten często spędzają przed komputerem. Ruch w sieci wzrósł tak znacząco, że YouTube, Netflix czy Amazon zmniejszyły rozdzielczość obrazu przesyłanego na terenie Europy, ty odciążyć sieć.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia COVID-19 zmienia działanie gospodarki nawet tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewali. Microsoft poinformował właśnie, że od maja przestaje dostarczać opcjonalne poprawki niezwiązane z bezpieczeństwem systemu Windows. To oznacza, że właściciele obecnie wspieranych OS-ów Microsoftu będą mogli liczyć jedynie na poprawki związane z bezpieczeństwem.
      Nowe zasady mają obowiązywać od maja, co oznacza, że kwietniowe poprawki już są ukończone lub zostaną ukończone lada chwila.
      Poprawki niezwiązane z bezpieczeństwem są dostarczane przez Microsoft zwykle w 3. i 4. tygodniu każdego miesiąca. Poprawki bezpieczeństwa są zaś publikowane w każdy drugi wtorek miesiąca, tzw. Patch Tuesday.
      Tymczasowa rezygnacja z poprawek opcjonalnych ma ułatwić firme pracę w czasie pandemii. Dodatkowe poprawki wymagają nie tylko dodatkowego zaangażowania osób je przygotowujących, ale i pracy olbrzymiej rzeszy testerów. Jeśli ponadto już po ich udostępnieniu okaże się, że pojawiły się błędy, oznacza to dla koncernu dodatkową pracę.
      Microsoft nie jest jedyną firmą, która w związku z koronawirusem zmienia sposób działania. Także Google ogłosił, że użytkownicy przeglądarki Chrome mogą liczyć jedynie na poprawki bezpieczeństwa.
      Microsoft zdecydował też, że odracza termin zakończenia wsparcia wersji Windows 10 Enterprise, Education i IoT Enterprise. Miało się ono zakończyć 14 kwietnia. Obecnie przedłużono je do 13 października bieżącego roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple sprzeciwia się pomysłowi, by w Unii Europejskiej wprowadzić jeden typ ładowarki dla wszystkich urządzeń. Rozwiązanie takie zmniejszyłoby ilość elektronicznych odpadów i ułatwiło życie konsumentom, jednak nie wszystkim się ono podoba.
      W przeszłości firmy takie jak Apple, Samsung, Nokia, LG czy Huawei podpisały wspólną deklarację, w której zobowiązały się do rozpoczęcia prac nad ujednoliceniem standardu ładowarek. Jednak porozumienie nie dotyczy wszystkich producentów elektroniki i nie obejmuje wszystkich urządzeń. Dlatego też europejscy prawodawcy chcą, by jeden standard ładowarek stał się obowiązkiem na terenie Unii Europejskiej.
      Nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte, najbardziej uderzą właśnie w Apple'a. Firma ta bowiem od czasu rozpoczęcia sprzedaży iPhone'a woli stosować własne ładowarki, a nie standardowe rozwiązania. Ostatnio takim standardem stał się USB Type-C. Nawet Apple stosuje to rozwiązanie w swoich laptopach i tabletach. Ale odmawia stosowania go w smartfonach.
      Uważamy, że rozwiązania wymuszające unifikację ładowarek wbudowanych we wszystkie smartfony będą blokowały innowacyjność, zaszkodza konsumentom w Europie i całej gospodarce, oświadczyli przedstawiciele Apple'a. Zauważyli przy tym, że standard USB-C szeroko się rozpowszechnił, zatem wymuszanie unifikacji nie jest potrzebne. Koncern zamówił nawet specjalne badania, z których wynika, że wymuszenie na Apple'u stosowania takiej ładowarki jak inni kosztowałoby co najmniej 1,5 miliarda euro, podczas gdy korzyści środowiskowe z takiego działania oceniono na 13 milionów euro.
      Na przełomie stycznia i lutego mają się z kolei ukazać badania zamówione przez Komisję Europejską. Ich celem jest oszacowanie korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zunifikowanego standardu ładowarek na europejskim rynku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft poinformował, że błąd w konfiguracji zabezpieczeń jednej z firmowych baz danych spowodował, że 250 milionów rekordów o klientach firmy było publicznie dostępnych. Nasze śledztwo wykazało, że zmiany dokonane 5 grudnia 2019 roku w polityce zabezpieczeń zawierały źle skonfigurowane zasady bezpieczeństwa, które spowodowały wystawienie danych na widok publiczny, czytamy w oświadczeniu koncernu.
      Gdy zostaliśmy poinformowani o problemie nasi inżynierowie naprawili go 31 grudnia 2019 roku i zablokowali nieautoryzowany dostęp do danych. Problem dotyczył bazy danych wykorzystywanej do analizy systemu udzielania wsparcia.
      Wiadomo, że dane sięgały aż do roku 2005 i zawierały zapisy rozmów pomiędzy klientami Microsoftu, a pracownikami odpowiedzialnymi za wsparcie techniczne. Wiadomo też, że baza była przez co najmniej 2 dni dostępna dla każdego internauty. Przeglądać ją można było bez konieczności logowania się.
      Problem zauważyli pracownicy firmy BinaryEdge, zajmującej się wykrywaniem zagrożeń. Poinformowali Microsoft o problemie 31 grudnia. Brawa dla pracowników Microsoftu, że błyskawicznie zareagowali mimo sylwestra, stwierdził Bob Diachenko, który przekazał koncernowi informację o błędzie.
      Przeprowadzone przez Microsoft śledztwo wykazało, że zdecydowana większość danych była zanonimizowana. Jednak w pewnych szczególnych wypadkach niektóre dane można było powiązać np. z konkretnym adresem e-mail. Dlatego też, mimo że nie znaleziono dowodów, by do bazy dostał się ktoś nieuprawniony – poza pracownikami BinaryEdge – koncern rozpoczął informowanie klientów, których mógł dotyczyć problem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple poszło na rękę FBI i zrezygnowało z planów wprowadzenia pełnego szyfrowania kopii bezpieczeństwa, jakie użytkownicy iPhone'ów przechowują w firmowej usłudze iCoud. Federalne Biuro Śledcze skarżyło się, że taki ruch znacząco utrudni prowadzenie mu postępowań kryminalnych. Informację o takiej decyzji, podjętej przez Apple'a już dwa lata temu, potwierdziło mediom sześć różnych osób.
      To pokazuje, że koncern współpracuje z organami ścigania w znacznie szerszym stopniu, niżby to wynikało z publicznie prowadzonych sporów przy okazji głośnych spraw, jak ataki terrorystyczne w San Bernardino czy też grudniowe wydarzenia, kiedy to pilot wojskowy z Arabii Sadyjskiej, przebywający w USA na szkoleniu, zabił trzy osoby w bazie marynarki wojennej na Florydzie.
      Spory takie przybierają czasem ostre formy. Ostatnio dotarły one na same szczyty władzy. Najpierw Prokurator Generalny USA wezwał Apple'a do odblokowania obu iPhone'ów używanych przez wspomnianego pilota, następnie prezydent Trump skrytykował firmę za odmowę odblokowywania telefonów, używanych przez morderców, dilerów narkotyków i sprawców innych poważnych przestępstw kryminalnych. Nacisk wywierają też republikańscy i demokratyczni senatorowie, grożąc, że uchwalą przepisy zakazujące stosowania tak silnych algorytmów szyfrowania, że organy ścigania nie mogą sobie z nimi poradzić, przez co nie są na przykład zdobyć dowodów w sprawach dotyczących molestowania dzieci.
      Apple przekazało śledczym kopie zapasowe telefonów pilota-mordercy przechowywane w iCloud.
      Jednak, jak się dowiadujemy, firma udzieliła FBI dodatkowej pomocy, niezwiązanej z żadną konkretną sprawą. Otóż dwa lata temu koncern poinformował FBI,że ma zamiar zastosować równie silne mechanizmy szyfrowania w stosunku do kopii zapasowych przechowywanych w iCloud. Do tak zaszyfrowanych danych nawet Apple nie miałoby dostępu, więc nie mogłoby ich ujawnić nawet na żądanie sądu. Przedstawiciele FBI stwierdzili, że takie szyfrowanie pozbawi ich skutecznego narzędzia śledczego. W związku z tym Apple zrezygnowało ze swoich planów.
      Jak dowiedzieli się dziennikarze, firma nie chciała ryzykować, że stanie się celem ataków ze strony polityków i urzędników twierdzących, że chroni przestępców. Chciała też uniknąć ewentualnych pozwów sądowych, czy pojawienia się przepisów skierowanych przeciwko silnemu szyfrowaniu. Stwierdzili, że nie będą już więcej drażnili niedźwiedzia, powiedział dziennikarzom były pracownik Apple'a. Z kolei byli pracownicy FBI twierdzą, że biuro po prostu przekonało Apple'a swoimi argumentami. Pomijając publicznie prowadzony spór w związku ze sprawą z San Bernardino, Apple zasadniczo zgadza się ze stanowiskiem rządu, powiedzieli. Wedle jeszcze innej teorii, Apple porzuciło plany, gdyż obawiało się, że jeszcze więcej użytkowników niż zwykle będzie traciło dostęp do swoich danych.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...