Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' policja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 8 results

  1. Thomas Moyer, szef Apple'a ds. bezpieczeństwa oraz dwóch policjantów z Biura Szeryfa Hrabstwa Santa Clara zostało oskarżonych o przekupstwo. Moyer, zastępca szeryfa Rick Sung oraz kapitan James Jensen oraz lokalny przedsiębiorca Harpreet Chadha zostali oficjalnie oskarżeni o przekupstwo związane z wydaniem pozwolenia na broń pracownikom Apple'a. Jak czytamy w akcie oskarżenia, Sung i Jensen celowo opóźniali wydanie czterem pracownikom Apple'a zgody na noszenie broni w sposób niewidoczny dla otoczenia (CCW). Zgodzili się na wydanie zezwoleń dopiero, gdy Moyer zaoferował biuru szeryfa 200 iPadów. Umowa nie doszła jednak do skutku, gdyż w ostatniej chwili Sung i Moyer dowiedzieli się, że prokurator okręgowy Jeff Rosen nakazał przeprowadzenie śledztwa ws. działań policji z Santa Clara. W ramach śledztwa wydano też nakaz przeszukania biura, celem sprawdzenia procedury wydawania zezwoleń na ukryte noszenie broni. Hrabstwo Santa Clara jest jednym z zaledwie trzech kalifornijskich hrabstw, w których zdobycie pozwolenia CCW jest niemal niemożliwe. Uzyskać mogą je osoby, którym ktoś groził śmiercią. W wyniku przeprowadzonego śledztwa Rosen oskarżył Sunga i Jensena o to, że traktowali zgodę na CCW jako przedmiot handlu i szukali ludzi, którzy są skłonni za takie zezwolenia zapłacić. Jednym z tych ludzi jest wspomniany biznesmen Harpreet Chadha. Prokurator oskarża go, że w zamian z zezwolenie na broń przekazał on obu policjantom bilety na wydarzenia sportowe. Biznesmen wydał 6000 USD na najlepsze miejsce na stadionie. Prokurator mówi, że ani Moyer ani Chadha nie powinni przyjmować propozycji od policjantów i powinni natychmiast poinformować o takiej propozycji biuro prokuratora. Obrońcy Moyera i Chadhy twierdzą, że ich klienci są ofiarami i nie powinni zostać oskarżeni. Przedstawiciele Apple'a stwierdzili, że firma przeprowadziła własne śledztwo w tej sprawie i nie stwierdziło, by ktoś postępował niewłaściwie. Oskarżeni staną przed sądem 11 stycznia. Grozi im kara więzienia. « powrót do artykułu
  2. Warte fortunę rzadkie książki, które skradziono w styczniu 2017 r. z magazynu tranzytowego w Feltham, zostały znalezione pod podłogą domu w Rumunii. Odzyskanie dzieł, w tym pierwszych wydań prac Galileusza czy Newtona, to kulminacyjny moment 3-letniej operacji Met, Poliția Română i włoskiego Korpusu Karabinierów (policje krajowe wspierały Europol i Eurojust). Książki, które dostarczono z Włoch i Niemiec, skradziono z magazynu tranzytowego; stamtąd miały trafić na aukcję w Las Vegas. Daniel David i Victor Opariuc włamali się przez otwory wycięte w świetlikach dachowych. Mężczyźni spuścili się do środka na linie. Przysiadając na regałach, nie uruchomili systemu alarmowego. W samochodzie czekał na nich Narcis Popescu. Wyczyszczony pojazd został później porzucony. Dzięki próbkom DNA udało się zidentyfikować Davida i Popescu. Koniec końców śledczy dotarli do Neamț w Rumunii. Szesnastego września br. miejscowa policja znalazła pakunki z książkami w murowanej skrytce. Rumuński gang włamywał się do magazynów na terenie Wielkiej Brytanii. Zawsze stosowano tę samą metodę. Przestępcy unikali kary, bo przylatywali na Wyspy tylko po to, by wykonać skok (wyjeżdżali od razu po wykonaniu zadania). Skradzione dobra były transportowane przez innych ludzi. W przypadku opisywanego skoku krótko po kradzieży Popescu wynajął dom w Balham (tam książki były przechowywane). Na rozprawie sądowej prokurator dowodziła, że wywieźli je Marian Mamaliga i Ilie Ungureanu. Pierwszy dotarł do Wielkiej Brytanii vanem przez Eurotunel. Drugi przyleciał samolotem. Ładunek przemycono Eurotunelem. Książki miały być sprzedane na czarnym rynku. W czerwcu zeszłego roku przeprowadzono serię zmasowanych aresztowań w trzech krajach. Zatrzymano 13 osób (zarzuty dot. włamań popełnionych między grudniem 2016 r. a kwietniem 2019 r. i nabywania nielegalnych dóbr postawiono im w Wielkiej Brytanii). Met poinformowała, że orzeczono już winę 12 z nich. Proces 13. podejrzanego zaplanowano na marzec przyszłego roku. « powrót do artykułu
  3. Amerykańskie Dowództwo Operacji Specjalnych (US SOCOM) prowadzi III, ostatnią, fazę projektu Advanced Tactical Facial Recognition at a Distance Technology. W jego ramach powstaje technologia, która ma pozwolić na szybką precyzyjną identyfikację twarzy z odległości 650–1100 metrów. Wszystko wskazuje na to, że obecnie taki system do rozpoznawania twarzy będzie wdrażany i testowany w warunkach polowych. Prace nad systemem rozpoczęły się w 2016 roku. Ich głównym celem jest stworzenie przenośnej technologii, która pozwoli jednostkom naziemnym na szybkie rozpoznawanie twarzy z dużej odległości, nawet w warunkach słabego połączenia z dowództwem lub jego braku. Jak czytamy w opisie projektu United States Special Operation Command poszukuje możliwości precyzyjnego zidentyfikowania wrogich osób w krótkim czasie, w warunkach słabej łączności i z dużego dystansu. Wymagamy przenoszonego przez człowieka systemu do rozpoznawania twarzy z odległości do 1 kilometra. SOCOM chce, by system był w stanie przechwycić obraz twarzy, wyodrębnić go z otoczenia, usunąć zakłócenia spowodowane warunkami atmosferycznymi, rozpoznawać twarz na zdjęciach zrobionych pod różnym kątem i w różnych warunkach, być w stanie rozpoznać twarz nawet jeśli jest ona częściowo zasłonięta przez brodę, bandanę czy hidżab. Cały system ma być łatwy w obsłudze i przyjazny dla użytkownika. Założono, że na projekt złożą się trzy fazy. W pierwszej z nich zostały przeprowadzone studia wykonalności, zidentyfikowano technologie potrzebne do zbudowania systemu, przeprowadzono niezbędne badania naukowe i laboratoryjne. W ramach II fazy zbudowano prototyp wyposażony we wszelkie technologie potrzebne do wykonania docelowego systemu oraz stworzono plan badawczo-rozwojowy przystosowania prototypu do przenoszenia przez człowieka i używania w warunkach polowych. Prototyp taki zademonstrowano w grudniu ubiegłego roku. Obecnie SOCOM przyznaje, że prace nad Advanced Tactical Facial Recognition at a Distance Technology trwają, jednak odmówiono dalszego komentarza. W związku z tym, że przeprowadzono pokaz prototypu, można przypuszczać, że obecnie rozpoczyna się ostatnia, trzecia faza projektu. Z opublikowanych dokumentów wiemy, że w tej fazie nowa technologia ma trafić do użycia zarówno w wojsku, jak i w policji. Mimo, że powstaje ona głównie z myślą o jednostkach naziemnych, może być również wykorzystywana przez drony czy lotnictwo. « powrót do artykułu
  4. We wrześniu firma Boston Dynamics ujawniła, że produkowany przez nią robot-pies Spot jest testowany podczas wykonywania takich zadań jak monitorowanie budów, sprawdzanie infrastruktury gazowej, energetycznej i paliwowej oraz w zadaniach związanych z bezpieczeństwem publicznym. Teraz dowiadujemy się, że Spot był przez 90 dni testowany przez jednostkę saperską Massachusetts State Police (MSP). American Civil Liberties Union (ACLU) zwrócila się o szczegółowe informacje na temat reklamowanego przez MSP na Facebooku wydarzenia pod tytułem „Robotyka w organach ścigania”. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że stanowa policja wypożyczyła Spota na 3 miesiące. Jak wyjaśnia rzecznik prasowy MSP, Spot był używany w roli zdalnego mobilnego urządzenia obserwacyjnego, które dostarczało policji obraz miejsc niebezpiecznych, gdzie mogły znajdować się np. materiały wybuchowe czy uzbrojeni przestępcy. Roboty to wartościowe narzędzia, gdyż mogą dostarczyć informacji o potencjalnie niebezpiecznych miejscach, stwierdził David Procopio. Spot wyposażony jest w kamerę rejestrującą obraz w promieniu 360 stopni i radzi sobie w nieprzyjaznym terenie. Może też przenosić ładunki o wadze do 14 kilogramów. We wrześniu Boston Dynamics rozpoczęła sprzedaż Spota wraz z SDK, dzięki czemu klienci mogą rozwijać własne aplikacje oraz lepiej kontrolować robota.   « powrót do artykułu
  5. Po raz pierwszy w historii sąd federalny nakazał udostępnienie policji całej bazy danych DNA, w tym profili, których właściciele nie wyrazili zgody na udostępnienie. Od czasu, gdy w ubiegłym roku policja – po przeszukaniu publicznej bazy danych DNA – schwytała seryjnego mordercę sprzed dziesięcioleci, udało się dzięki takim bazom rozwiązać wiele nierozstrzygniętych spraw. Jednak działania policji budzą zastrzeżenia dotyczące prywatności. We wrześniu Departament Sprawiedliwości, by rozwiać te obawy, wydał instrukcję, zgodnie z którą policja może przeszukiwać tego typu bazy danych wyłącznie w sprawach o przestępstwa związane z użyciem przemocy oraz tam, gdzie właściciel profilu wyraził zgodę.  Już zresztą wcześniej, bo w maju witryna GEDmatch, na którą każdy może wgrać swój profil DNA, ograniczyła policji dostęp do tych profili, których właściciele wyrazili zgodę. Tym samym liczba profili DNA do których policja ma dostęp na GDAmatch spadła z 1,3 miliona do zaledwie 185 000. Pewien policyjny detektyw z Florydy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego gwałciciela. Uznał, że dostęp jedynie do 185 000 profili z GEDmatch to zbyt mało i wystąpił do sądu z wnioskiem, by ten, nakazał witrynie udostępnienie mu całej bazy. Detektyw ma nadzieję, że jacyś krewni gwałciciela wgrali tam informacje o swoim DNA, dzięki którym uda się znaleźć sprawcę. Sędzia przychylił się do prośby detektywa. Wyrok taki od razu wzbudził kontrowersje. Prawnicy mówią, że to, czy właściciele profili mają powody do zmartwień zależy od prowadzenia każdej ze spraw i trudno jest na tym etapie wyrokować, jak rozstrzygnięcie sądu ma się do amerykańskiego prawa. Zwracają jednak uwagę, że GEDmatch to niewielka firma. Mimo to posiadana przez nią baza 1,3 miliona profili oznacza, że w bazie tej znajduje się profil kuzyna trzeciego stopnia lub kogoś bliżej spokrewnionego z 60% białych Amerykanów. Firmy takie jak 23andMe czy Ancestry posiadają znacznie bardziej rozbudowane bazy, a zatem pozwalają na sprofilowanie znacznie większej liczby obywateli USA. Zresztą 23andMe już zapowiedziała, że jeśli otrzyma podobny wyrok to będzie się od niego odwoływała. Prawnicy zauważają, że z jednej strony, jeśli w przyszłości pojawi się takie odwołanie i rozpocznie się batalia sądowa, którą będzie rozstrzygał jeden z Federalnych Sądów Apelacyjnych lub Sąd Najwyższy, to ustanowiony zostanie silny precedens. Z drugiej strony osoba, która zostałaby oskarżona dzięki przeszukaniu takiej bazy mogłaby zapewne powoływać się na Czwartą Poprawkę, która zakazuje nielegalnych przeszukań. Specjaliści mówią, że jeśli podobne wnioski zaczną pojawiać się coraz częściej i sądy będą się do nich przychylały, to będzie to poważny problem dla witryn z bazami danych DNA. « powrót do artykułu
  6. Środowy wieczór zdecydowanie nie był dla mieszkańców Armentières standardowy. Ich oczom ukazał się bowiem czarny jaguar, który przez około godzinę spokojnie spacerował po dachu i gzymsach i od czasu do czasu wchodził do jednego z mieszkań przez otwarte okno. Szybko powiadomiono policję i straż. W razie gdyby jaguar zeskoczył, służby ustawiły kordon ochronny. Kiedy kot wszedł do mieszkania z otwartym oknem, został uśpiony za pomocą strzałki. Jak powiedział gazecie La Voix du Nord Kader Laghouati z Ligi Ochrony Zwierząt, zwierzę waży ok. 30 kg i ma ok. 5-6 miesięcy. Jest udomowione i zupełnie nieagresywne. Ma przycięte pazury. Kota umieszczono w klatce i przekazano agentowi z Biura ds. Polowań i Dzikiej Przyrody. Potem zajęła się nim Liga. Ostatecznie jaguar ma trafić do zoo. Z wywiadu przeprowadzonego przez dziennikarzy La Voix du Nord wśród mieszkańców wynika, że jaguar może należeć do kogoś, kto wyjechał na urlop.   « powrót do artykułu
  7. Holenderska policja będzie rozdawać ludziom próbki perfum pachnących podobnie do ecstasy (MDMA). Działaniom tym przyświeca cel edukacyjny. Zaznajomieni z zapachem narkotyku obywatele mają bowiem wykrywać laboratoria produkcyjne i powiadamiać stróżów prawa o ich lokalizacji. Mimo wysiłków policji Holandia nadal pozostaje światową stolicą ecstasy. Ponieważ tradycyjne metody zawiodły, pojawił się pomysł na perfumy. Buteleczka Xtacy kojarzy się niektórym z Chanel N°5. Zapach jest właściwie identyczny z MDMA, dlatego nikomu nie przyjdzie raczej do głowy, by się nim spryskiwać. Obecnie Xtacy są dostarczane na posterunki w całym kraju. Należy się więc spodziewać, że już wkrótce policjanci zaczną rozdawać przechodniom próbniki o zapachu narkotyku.   « powrót do artykułu
  8. Ze spalonego dachu oraz iglicy katedry Notre Dame do środowiska dostały się olbrzymie ilości ołowiu. Trafiły one m.in. na dziedziniec, który od 2006 r. nosi nazwę placu Jana Pawła II, i na okoliczne ulice. Jak podaje paryska policja, ilość ołowiu sięga 10-20 g na kg gruntu, a to 32-65-krotność obowiązującego we Francji limitu 0,3 g/kg. Tereny publiczne najbliższe zabytkowi, m.in. ogród po wschodniej stronie katedry, są obecnie zamknięte. Ponowne ich otwarcie nastąpi, gdy poziom Pb wróci do normy. Zgodnie z oświadczeniem policji, największym zagrożeniem jest ołowiany pył, który może pokryć powierzchnie w domach i firmach. W związku z tym zaleca się sprzątanie mokrą szmatką. Kobiety w ciąży i dzieci powinny zaś często myć ręce. Testy wykryły ołów na obszarach w pobliżu katedry. Zanieczyszczenie ma miejscowy charakter i dotyczy głównie lokali, które były otwarte w czasie pożaru [...]. Jak dodaje policja, zagrożenie nie należy do wysokich, gdyż zatrucie ołowiem jest zazwyczaj skutkiem długiej ekspozycji. Od pożaru, który zniszczył część gotyckiej katedry, nie odnotowano żadnych przypadków ostrego zatrucia tym pierwiastkiem. W zeszłym tygodniu organizacja ekologiczna Robin des Bois podała, że pożar uwolnił z iglicy i dachu ok. 300 t ołowiu. Katedra została zredukowana do stanu toksycznego odpadu - napisali przedstawiciele grupy i zaapelowali do władz o zajęcie się skażonym popożarowym gruzem, popiołem i ściekami. AIRPARIF, organizacja, która zajmuje się monitoringiem jakości powietrza w aglomeracji paryskiej, podkreśla, że dzień po pożarze poziom ołowiu nie wykroczył poza normę. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...