Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' Wrocław'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 3 results

  1. Niedawno informowaliśmy o odnalezieniu kanczyla srebrzystogrzbietego, gatunku uznawanego za wymarły. Teraz dowiadujemy się, że ważną rolę odegrało tutaj wrocławskie ZOO i jego prezes, Radosław Ratajszczak. W 2018 pod auspicjami Global Wildlife Conservation zebrało specjalny zespół badawczy, którego celem był odnalezienie kanczyla. Jednak brakowało funduszy na rozpoczęcie badań. Wtedy zareagował dyrektor Ratajszczak i zasilił projekt kwotą 2500 USD. Badania ruszyły, a pierwsze wyniki uzyskano bardzo szybko. Na przełomie 2018 i 2019 roku pracujący w terenie naukowcy, po rozmowach z lokalnymi mieszkańcami, rozmieścili w lasach Wietnamu południowego aparaty pułapkowe. Na zdjęciach widoczne było zwierzę, które należało jednoznacznie zidentyfikować. Trafiły one do ekspertów z całego świata specjalizujących się w faunie wietnamskiej. Jednym z nich jest właśnie Ratajszczak, znany specjalista ds. fauny Azji, który ma na swoim koncie odnalezienie i pierwsze fotografie niektórych gatunków ssaków. Pamiętam dokładnie, to był styczeń tego roku, kiedy dostałem mejlem zdjęcia z foto pułapki z pytaniem, czy jestem w stanie zidentyfikować gatunek ze zdjęć. Spojrzałem i mnie dosłownie wbiło w fotel. Od razu wiedziałem, że to kanczyl, ale żaden ze znanych mi z autopsji gatunków. Kiedy powiększyłem zdjęcia i zacząłem się im przyglądać, nie mogłem uwierzyć, że patrzę na najmniejszego ssaka kopytnego świata, którego uznano za utraconego, wspomina Radosław Ratajszczak. To był jednak pierwszy etap weryfikacji. Po nim nastąpił trudniejszy – trzeba było odnaleźć ślady bytności kanczyla, zebrać próbki, zsekwencjonować DNA i przeprowadzić badania porównawcze z ostatnio widzianym osobnikiem, czyli z kanczylem, którego przed 30 laty zabili wietnamscy myśliwi. Badania te trwały pół roku, ale się udało. Ostatecznie potwierdzono, że mamy do czynienia z kanczylem srebrnogrzbietym. Dostaliśmy od losu prezent, a właściwie to cud, którego nie możemy zmarnować. Straciliśmy tak wiele gatunków zwierząt, że nie możemy sobie pozwolić na odpuszczenie i musimy działać dalej. Za zaginione uznaje się ok. 1 200 gatunków roślin i zwierząt. Wśród nich jest saola – gatunek odkryty w 1992 r. Jednak żaden biolog nie widział tego zwierzęcia w środowisku naturalnym od tego czasu. Mamy zdjęcia z fotopułapek i tyle. Trwają poszukiwania, w których również bierze udział nasze zoo. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc jestem pełen optymizmu na przyszłość, mówi Ratajszczak. Dyrektor już deklaruje, że wrocławskie ZOO zaangażuje się w przygotowanie programu ochrony rezerwatu, który ma chronić kanczyle oraz będzie rezerwat wspierać finansowo. Na terenie wrocławskiego ZOO prowadzona jest hodowla zachowawcza ponad 300 gatunków zwierząt, w tym takich unikatów jak milu, okapi, manaty, kuskusy niedźwiedzie czy gibony czarne. Dzięki biletom „ZOO NA RATUNEK”, które kupili zwiedzający, zoo zebrało w ubiegłym roku 280 tys. zł i przeznaczyło je na pomoc zwierzętom w środowisku naturalnym w tym łuskowcom (pangolinom), waranom z Komodo, okapi, szczurom laotańskim czy polskim żółwiom błotnym. Wspiera również projekty gatunków zagrożonych, których przedstawiciele mieszkają na jego terenie, jak pingwiny przylądkowe, czy pantery mgliste. Organizuje, wraz z fundacją Dodo, bieg charytatywny przez zoo WILD RUN i cykle spotkań otwartych „ZOO i DODO NA RATUNEK”, na które zapraszani są goście specjalni zajmujący się ochroną zwierząt w miejscu jej występowania np. w Laosie czy na Sumatrze. Wydaje nam się, że żyjąc w Polsce, nie mamy wpływu na to, co dzieje się na drugim końcu globu. To nieprawda, każda codzienna decyzja zakupowa niesie ze sobą konsekwencje. Cokolwiek kupujemy zostało gdzieś wyprodukowane, zużyto to tego celu konkretne surowce, zostało w coś zapakowane i przetransportowane do sklepu. Każde to działania wpływa na środowisko. Dlatego jest tak ważne dla nas, aby mówić o ochronie zwierząt i namawiać ludzi, aby przyłączali się do nas i wspierali nasze działania. Chodzi nie tylko o przyszłość naszych wnuków, ale już nas samych – podkreśla Radosław Ratajszczak. « powrót do artykułu
  2. We wrocławskich tramwajach przejeżdżających ulicą Grodzką (linie 6 i 7) można usłyszeć głos profesora Jana Miodka. Znany polonista zapowiada przystanek „Uniwersytet Wrocławski”. Głos jednego z najsławniejszych wrocławian usłyszymy dwukrotnie. Najpierw profesor poinformuje nas „następny przystanek Uniwersytet Wrocławski”, a po zatrzymaniu się pojazdu powtórzy nazwę przystanku. To wrocławskie MPK wpadło na pomysł poproszenia profesora Miodka o odczytanie nazwy przystanku, a uczony chętnie się na to zgodził. Warto wsłuchać się w głos uczonego. W zapowiedzi słowa „uniwersytet” użyłem elitarnego akcentu proparoksytonicznego, czyli na trzecią sylabę od końca, poinformował Miodek. Polonista jest zresztą od dziesięcioleci wiernym pasażerem wrocławskiej komunikacji zbiorowej. Nie posiada samochodu, więc po mieście porusza się tramwajami i autobusami. Profesora Miodka można posłuchać zresztą nie tylko w MPK we Wrocławiu. Od pewnego czasu jego głos jest też wykorzystywany przez Filharmonię Szczecińską, gdzie prosi publiczność, by nie klaskała pomiędzy poszczególnymi częściami koncertu. Wrocławskie MPK nie zamierza na tym poprzestać. Firma chce, by więcej przystanków było zapowiadanych przez znanych wrocławian. « powrót do artykułu
  3. Fundacja OnWater prowadzi od trzech lat projekt budowy roślinnych wysp pływających w rzekach w centrum miasta. I nie chodzi tutaj o którąś z wielkich światowych metropolii, a o... Wrocław. Pływające ogrody mają zwiększać bioróżnorodność, oczyszczać wodę, dawać schronienie ptakom. Ich bazę stanowią kosze, w których umieszcza się ziemię wraz z nasadzeniem. Przedstawiciele OnWater zapewniają, że sadzą głównie gatunki rodzime, a ich ogrody ewoluują, gdyż trafiają tam nowe rośliny, których nasiona roznosi wiatr i ptaki. O ptakach też zresztą pomyślano i na wyspach-ogrodach umieszczane są budki lęgowe dla kaczek. Pierwsze takie konstrukcje powstały w 2016 roku w pobliżu Mostu Grunwaldzkiego. Rok później wyspy trafiły na Oławę, a następnie zagościły też w Poznaniu. Z fundacją skontaktował się bowiem poznański Urząd Miasta i poprosił o stworzenie takich wysp.  To zresztą dopiero początek współpracy, gdyż w Poznaniu chcą też rewitalizować betonowe nabrzeża Warty. Nie wszystko, co robi fundacja, widać na powierzchni. OnWater zaprojektowała też wyspy podwodne, składające się m.in. z rogatka sztywnego, wywłocznika kłosowego czy grążeli żółtej. Wyspy takie są schronieniem dla drobnej fauny, w tym narybku i kijanek płazów. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...