Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' Norwegia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 6 results

  1. Norwescy badacze poinformowali o młodej samicy lisa arktycznego, która w ciągu 4 miesięcy zawędrowała z północnej Norwegii do Kanady, pokonując dystans 4415 kilometrów. Norweski Instytut Polarny zarejestrował, że młoda samica opuściła miejsce swojego urodzenia, Svalbard, 1 marca 2018 roku, przeszła przez Grenlandię i 1 lipca 2018 roku dotarła do kanadyjskiej Ellesmere Island. To jedna z najdłuższych tras, jakie pokonał lis arktyczny poszukujący partnera. Trasę samicy śledzono dzięki obroży z nadajnikiem, którą założono jej w lipcu 2017 roku. Zwierzę przedarło się przez lodowce i olbrzymie połacie lodu morskiego. Średnio każdego dnia 2-letnia samica przebywała 46,3 kilometra. « powrót do artykułu
  2. Mieszkańcy norweskiej wyspy Sommarøya, na której od 18 maja do 26 lipca nie zachodzi słońce, chcą, by oficjalnie uznać ją za pierwszą na świecie strefę bezczasową. Wg nich, byłoby to usankcjonowanie prawne wielowiekowych praktyk; ponieważ słońce świeci całą dobę, wiele czynności, np. sprzątanie czy pracę, wykonuje się tu o nietypowych dla innych ludzi porach, np. o 3 nad ranem. Cały czas jest jasno, a my się do tego dostosowujemy. W środku "nocy" [...] można więc zobaczyć dzieci grające w piłkę, ludzi malujących swoje domy lub koszących trawniki czy grupy nastolatków idące popływać - mówi Kjell Ove Hveding. Ludzie z wyspy Sommarøya chcieliby sformalizować tę tradycję. Po zebraniu podpisów pod petycją 13 czerwca Hveding spotkał się z przedstawicielem parlamentu, by przekazać dokumentację oraz przedyskutować kwestie praktyczne i prawne związane z inicjatywą. Wyspiarze chcieliby się uwolnić od tradycyjnych godzin otwarcia np. sklepów i wprowadzić elastyczne godziny nauki i pracy. Jak można się domyślić, w grę wchodzi (także, a może przede wszystkim) reklama wyspy i lokalnych biznesów. Już teraz można mówić o sporym rozgłosie u progu okresu wakacyjnego. Miejscową ciekawostką jest to, że turyści przechodzący ze stałego lądu na Sommarøyę nie zobaczą na moście symbolizujących wieczną miłość kłódek, ale zegarki. Znajdują się one przy wejściu w strefę, o której czas zapomniał... « powrót do artykułu
  3. W zeszłym tygodniu w wodach norweskiej Arktyki pojawiła się oswojona białucha (Delphinapterus leucas) z ciasno dopasowaną uprzężą. Znajdował się na niej uchwyt na kamerę sportową. Wybuchły spekulacje, że zwierzę pochodzi z rosyjskich ośrodków wojskowych; jak poinformował Jørgen Ree Wiig z Fiskeridirektoratet, na pasku znajduje się bowiem napis "Equipment St. Petersburg", a zwierzę wydaje się aktywnie szukać łodzi. W zeszłym tygodniu białuchę dostrzegli rybacy. W piątek jeden z nich, Joar Hesten, usunął obrożę przy pomocy Ree Wiiga. Urzędnik dodaje, że uprzężą zainteresowały się norweskie służby wojskowe. Profesor Audun Rikardsen z Wydziału Biologii Arktycznej i Morskiej Uniwersytetu w Tromsø sądzi, że najprawdopodobniej białucha pochodzi z centrów wojskowych na Półwyspie Kolskim (z okolic Murmańska). Nie wiadomo, do czego białucha miałaby być szkolona. Rikardsen opowiada, że sprawdzał tę kwestię we współpracy z naukowcami z Norwegii i Rosji i nie udało się znaleźć żadnego programu czy eksperymentów prowadzonych z udziałem D. leucas. To oswojone zwierzę, przyzwyczajone do podawania jedzenia, dlatego nawiązało kontakt z rybakami. Rodzi się pytanie, czy będzie w stanie przetrwać, znajdując pokarm samodzielnie. [Jesteśmy jednak dobrej myśli, bo] widzieliśmy już przypadki innych waleni, które najpierw żyły w niewoli w Rosji, a później [na wolności również] sobie radziły. Hesten dodaje, że przy pierwszym spotkaniu białucha zaczęła się ocierać o burtę jego łodzi. Nic nie wiadomo o rosyjskich programach wojskowych obejmujących walenie, wątki związane z tymi zwierzętami pojawiały się już jednak w niedalekiej przeszłości. W 2016 r. rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło bowiem na swojej stronie internetowej, że otwiera przetarg na dostawę pięciu delfinów: 3 samców i 2 samic w wieku 3-5 lat. We wniosku nie sprecyzowano, czym zwierzęta miałyby się zajmować, ale jako warunek ich zakupu wymieniano dobry stan uzębienia. Dokument szybko zniknął z Internetu.   « powrót do artykułu
  4. W Parku Narodowym Borre w Norwegii nieopodal wikińskich kurhanów wykryto za pomocą georadaru anomalię w kształcie łodzi. Archeolodzy uważają, że to rzadki wikiński pochówek łodziowy. Dane GPR wyraźnie pokazywały kształt łodzi. Widać też słabe ślady okrągłego zagłębienia wokół łodzi. To może sugerować istnienie kopca, który później został usunięty - opowiada Terje Gansum, szef Wydziału Zarządzania Dziedzictwem Kulturowym okręgu Vestfold, i dodaje, że naukowcy będą prowadzić dalsze badania, by ocenić wielkość znaleziska. W sumie w Europie znanych jest 13 pochówków łodziowych datowanych na okres między 570 a 1050 r. Jeśli doda się do tego zeszłoroczne odkrycie z Jellestad w regionie Østfold i opisywany pochówek z Vestfold, liczba ta zwiększy się do 15. Tylko 7 tych pochówków, w tym 3 z Vestfold, można jednak kategorycznie powiązać z erą wikingów (AD 800-1050). Dzięki temu odkryciu wzrasta szansa wpisania unikatowych pochówków łodziowych z Vestfold na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO [...] - uważa Kåre Pettersen. « powrót do artykułu
  5. Na ołtarzach wielu kościołów położonych wzdłuż norweskiego wybrzeża znajdują się średniowieczne nastawy ołtarzowe, pale. Są one często nazywane palami lubeckimi, gdyż uważa się, że były importowane z Lubeki przez Ligę Hanzeatycką. Jednak badania przeprowadzone właśnie przez Kristin Kausland dowodzą, że wiele pal zostało wykonanych w Norwegii. Kausland na potrzeby swojej pracy doktorskiej zbadała ponad 60 pal, w większości z Niemiec i Norwegii, chociaż wzięła na warsztat również zabytki ze Szwecji i Danii. Wraz z zespołem wykorzystała zaawansowane techniki, by ujawnić pochodzenie badanych przedmiotów. Naukowcy używali kamer na podczerwień, kamer ultrafioletowych oraz mikroskopu elektronowego. Analizując najdrobniejsze nawet fragmenty farby poszukiwałam fizycznych śladów charakterystycznych dla rzemieślników oraz dla różnych środowisk, w których tworzone były pale. Można to nazwać odciskiem palca artysty, mówi Kausland. Jako, że nie istnieją zapiski dotyczące pochodzenia pal, ich badania i wyszukiwanie charakterystycznych cech są jedynym sposobem, by dowiedzieć się, gdzie zostały wytworzone. W Niemczech rzemieślnicy byli zorganizowani w cechy. Posiadały one ścisłe zasady, mówiące co wolno, a czego nie wolno robić. Zasady te określały na przykład miejsca pali, w których użycie innych materiałów niż złoto było niedopuszczalne. W tych czasach wnętrza kościołów były bardzo ciemne. Ścisłe zasady miały spowodować, że światło odbijało się od złota w kierunku wiernych, stwarzając wrażenie czegoś świętego. Miało to oświetlać wnętrze, wyjaśnia uczona. Podczas swoich badań Kausland trafiła na wiele pal, w których użyto imitacji złota. Dlatego też uczona sądzi, że zostały one wykonane w Norwegii. Ponadto w palach, które Kausland podejrzewa o norweskie pochodzenie, używano różnych gatunków dębu. W palach z północnych Niemiec dopuszczano do użycia tylko dąb znad Bałtyku. Wydaje się, że w Norwegii używano tego materiału, który był łatwiej dostępny. Nie istniały też żadne zasady budowy pal. Było to bardziej praktyczne podejście, gdyż rzemieślnicy prawdopodobnie nie podlegali żadnym przepisom narzucanym przez cechy. Z tego też powodu możemy zobaczyć tutaj różne rodzaje dębu. Istnieją też różnice w sposobie montowania pal. Na terenie dzisiejszej Holandii używano charakterystycznych zawiasów i sposobów projektowania. W Niemczech pale składano w inny sposób. Tam zasady montowania pali były określane przez cechy, a regulował je tradycyjny związek cechów ze sztuką budowy skrzyń. Kausland sądzi, że około 10 z przebadanych przez nią pal powstało w Holandii. To sensacyjne odkrycie, gdyż tego typu zabytków jest niewiele. W Holandii podczas Reformacji celowo niszczono ozdoby kościołów. Przepadły również i pale. Fakt, że część z nich zachowała się w Norwegii ma olbrzymie znaczenie dla historii sztuki. Jedna z takich holenderskich pal znajduje się w kościele Trondenes w Troms. To najbardziej na północ wysunięty kamienny średniowieczny kościół w Norwegii. To jednocześnie położony najdalej na północ średniowieczny budynek na świecie. Jeszcze do niedawna sądzono, że bogate ozdoby kościoła zostały wykonane przez hanzeatyzkiego artystę Bernta Notke, jednak od pewnego czasu zaczęto kwestionować to autorstwo. Kolejna holenderska pala pochodzi z kościoła w Austevoll i znajduje się obecnie w muzeum w Bergen. Kausland sądzi, że w Norwegii może znajdować się więcej tego typu zabytków z Holandii. « powrót do artykułu
  6. Sosny koło Kåfjord w Norwegii noszą ślady stacjonowania w tych okolicach niemieckiego pancernika Tirpitz. Był to bliźniaczy okręt Bismarcka, a także największa jednostka Kriegsmarine w latach 1941-44. By powstrzymać konwoje zaopatrzeniowe Lend-Lease Act wysyłane przez aliantów do ZSRR, na pewnym etapie wojny Niemcy postanowili przebazować Tirpitza do Norwegii. "Chemiczna mgła", którą wykorzystywano do maskowania pancernika, odcisnęła swoje piętno na wzroście okolicznych drzew. Dr Claudia Hartl z Uniwersytetu Johanna Gutenberga w Moguncji dokonała odkrycia zupełnie przypadkowo, badając sosny z okolic Kåfjord. Dendrochronolog zbierała rdzenie drzewne, na podstawie których zamierzała odtworzyć przeszły klimat. Niemka podkreśla, że bardzo niskie temperatury czy ataki owadów mogą znacząco zmniejszyć przyrost roczny, ale żadna z tych przyczyn nie wyjaśniała braku pierścieni przyrostu w latach 40. XX w. Kolega zasugerował, że może ma to coś wspólnego z Tirpitzem. Dokumenty archiwalne sugerują bowiem, że by zakamuflować swoją pozycję, pancernik wykorzystywał kwas chlorosulfonowy. Uważamy, że sztuczny dym uszkodził igły drzew. Bez igieł nie da się zaś prowadzić fotosyntezy i produkować biomasy. W zimozielonych sosnach igły utrzymują się ok. 3-7 lat. Jeśli więc drzewa stracą igły [z nienaturalnej przyczyny], regeneracja zajmuje dużo czasu. W jednym z drzew nie widać żadnego przyrostu przez 9 lat, poczynając od 1945 r. Później sosna się odrodziła, ale powrót do normalnego wzrostu zajął jej aż 30 lat. Nadal tam jest, nadal żyje i jest imponującym drzewem. W innych sosnach przyrosty są, ale bardzo małe, łatwe do przeoczenia. Wpływ malał z odległością od fiordu. Dopiero w odległości 4 km nie obserwowano żadnego efektu. Dr Hartl podejrzewa, że jej wojenna dendrochronologia pozwoli odkryć jeszcze więcej podobnych przypadków. https://ichef.bbci.co.uk/news/624/cpsprodpb/EBD2/production/_100807306_point-nc.png « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...