Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'smartfon'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 65 results

  1. Dwa różne raporty analityków mówią o dużym wzroście zamówień na wyświetlacze AMOLED (active matrix organic light-emitting diode) i spadku zainteresowania technologią LCD. Analitycy prognozują, że zapotrzebowanie na AMOLED będzie rosło w tempie 40% rocznie i zwiększy się z 49,4 milionów sztuk w roku 2010 do 271,2 milionów w roku 2015. W tym czasie wartość tego rynku wyniesie 3,6 miliarda USD. „AMOLED są coraz częściej używane w smartfonach, ponieważ oferują szerszy kąt widzenia, wyższą częstotliwość odświeżania oraz są cieńsze od konwencjonalnych LCD wykorzystywanych w większości telefonów komórkowych" - stwierdził Vinita Jakhawal, analityk z HIS iSuppli. Obecnie wyświetlacze AMOLED są od 30 do 60 procent droższe od LCD, jednak,jak zauważa Jakhanwal, w drugiej połowie roku ruszają nowe fabryki Samsunga, co powinno obniżyć cenę. Zauważalne jest też zainteresowanie tego typu wyświetlaczami na rynku smartfonów z dużym ekranem oraz tabletów. Samsung zapowiada, że w 2013 roku uruchomi produkcję AMOLED o większej przekątnej niż obecnie.
  2. Na kanadyjskim Queen's University powstał rewolucyjny interaktywny papierowy komputer. Jego twórca, Roel Vertegaal porównuje go do elastycznego iPhone'a. To przyszłość. Za pięć lat wszystko będzie wyglądało i będzie używane w taki właśnie sposób. Ten komputer wygląda, zachowuje się i pracuje jak niewielki kawałek interaktywnego papieru. Pracujesz z nim zginając go w kształt telefonu komórkowego, wyginając róg by przewrócić kartkę lub też pisząc na nim za pomocą długopisu - mówi Vertegaal. PaperPhone robi to wszystko, co współczesny smartfon - może przechowywać książki, odtwarzać muzykę, nawiązywać połączenia elektroniczne. Jest przy tym elastyczny, oferuje 9,5-calowy cienki wyświetlacz z technologią e-ink. Oficjalna premiera PaperPhone'a będzie miała miejsce 10 maja podczas konferencji Computer Human Interaction 2011. Doktor Vertegaal mówi, że jego wynalazek pozwoli np. pozbyć się z biur tradycyjnego papieru. Wszystko może być przechowywane w formie cyfrowej, a komputery PaperPhone można po prostu układać jeden na drugim jak kartki papieru czy też porozkładać na biurku - stwierdza. W pracach nad rewolucyjnym komputerem brali udział uczeni z Arizona State University, Queent University oraz E Ink Corporation. http://www.youtube.com/watch?v=Rl-qygUEE2c
  3. Brytyjska firma Cambridge Mechatronics Ltd. (CML) zaprezentowała technologię stabilizacji obrazu dla aparatów fotograficznych umieszczanych w smartfonach. OIS (Optical Image Stabilisation) korzysta z niklowo-tytanowego stopu z pamięcią kształtu oraz wyspecjalizowanego układu ASIC odpowiedzialnego za chłodzenie i ogrzewanie całości. Kable niklowo-tytanowe bardzo precyzyjnie zapamiętują kształt i można nimi manipulować za pomocą energii cieplnej. Są one odpowiedzialne za kontrolę położenia soczewek w odpowiedzi na ruchy ręki użytkownika smartfonu. Informacje o ruchach otrzymują z częstotliwością 1-30 herców z żyroskopu wbudowanego w smartfon. W taki sam sposób kontrolowane jest też ustawienie ostrości. CML przeprowadziła już pierwsze testy swojej technologii i wynika z nich, że możliwe jest 20-krotne wydłużenie czasu ekspozycji bez utraty ostrości obrazu spowodowanej ruchami ręki. To z kolei pozwoli posiadaczom smartfonów na wykonywanie dobrej jakości zdjęć w złych warunkach oświetleniowych oraz kręcenie filmów, w których obraz będzie znacznie bardziej stabilny niż obecnie. Przedstawiciele CML mówią, że ich konstrukcja jest bardziej wytrzymała, prostsza i zużywa mniej energii niż silniki ultrasoniczne wykorzystywane w obiektywach lustrzanek. Ponadto są tak małe, że nie zwiększają ogólnych wymiarów aparatów. CML zaprezentowała prototypowy 8-megapikselowy aparat fotograficzny wyposażony w nowy system stabilizacji obrazu. Wymiary całości wynosiły 8,5x8,5x5,7 mm, a zatem odpowiadały wymiarom aparatów standardowo montowanych obecnie w smartfonach. Stabilizacja obrazu za pomocą silnika ultrasonicznego wymaga użycia 6 metrów miedzianego kabla o przekroju 25 mikrometrów oraz 18 magnesów. My potrzebowaliśmy zaledwie 8 centymetrów kabli o przekroju 25 mikrometrów ze stopu zapamiętującego kształt - stwierdził prezes CML Simon Calder.
  4. Nokia ogłosiła, że w najbliższym zmniejszy zatrudnienie o 7000 osób. Ma to związek ze skupieniem się firmy na rynku smartfonów. Pracę straci 4000 osób, a 3000 zostaną przeniesione do Accenture, która przejmie od Nokii produkcję związaną z platformą Symbian. Nokia od dłuższego czasu przeżywa kłopoty związane z rynkową ekspansją Google'a i Apple'a. Fiński koncern podpisał z Microsoftem umowę przewidującą, że na smartfony Nokii trafi system Windows Phone 7. Wiadomo też było, że Nokia będzie rezygnowała z Symbiana. Zmiana strategii musiała pociągnąć za sobą restrukturyzację firmy i zwolnienia. Teraz wiadomo, ile osób one obejmą.
  5. Amerykańska Armia przed kilkoma miesiącami postanowiła wyposażyć żołnierzy w smartfony, jednak nie mogła zdecydować, czy wybrać system iOS czy Androida. Teraz już wiemy, że wojskowi postawili na Androida. Do rąk żołnierzy trafi oparta na systemie Google'a Joint Battle Command-Platform. Na razie jeszcze nie zdecydowano, czy zostaną użyte smarfony zaprojektowane specjalnie na zamówienie rządowe, czy też Armia zakupi komercyjne urządzenia zamknięte we wzmocnionych obudowach. Tak czy inaczej JBCP ma działać na różnych wersjach Androida. Jeszcze latem bieżącego roku do rąk prywatnych developerów trafi rządowe SDK (narzędzie do rozwoju oprogramowania) o nazwie Mobile/Handheld Computing Environment, które wykorzystywano podczas prac nad JBCP. W rękach Armii pozostanie opracowywany właśnie Mission Command Apps, który będzie zawierał m.in. programy do tworzenia map, narzędzia pozwalające na śledzenie i identyfikację własnych jednostek oraz narzędzie komunikacyjne. Za wyborem Androida przemówił najprawdopodobniej fakt, że iOS działa tylko na sprzęcie Apple'a. Zanim JBCP trafi na pole walki, wojskowi specjaliści będą musieli rozwiązać poważne problemy takie jak bezpieczeństwo samych urządzeń czy zapewnienie łączności w różnych warunkach. Pierwsze wojskowe smartfony mają trafić do rąk użytkowników w 2013 roku.
  6. Samsung zapowiedział, że do końca bieżącego roku wypuści na rynek smartfon z dwurdzeniowym procesorem, taktowanym zegarem o częstotliwości 2 GHz. Obecnie najbardziej wydajnym procesorem w smartfonach jest dwurdzeniowy układ taktowany 1,2-gigahercowym zegarem, zastosowany w telefonie Galaxy S II. Na razie nie wiadomo, jaka kość znajdzie się w zapowiadanym telefonie Samsunga. Być może będzie to procesor z rodziny Exynos, którą Samsung pokazał w lutym. Wiadomo jednak, że jej wydajność będzie większa, niż wydajność procesorów spotykanych w wielu pecetach czy notebookach.
  7. O tym, że mobilne systemy operacyjne zyskują na znaczeniu, nie trzeba nikogo przekonywać. Niestety, wraz ze wzrostem ich popularności zwiększa się liczba znajdowanych w nich dziur. IBM-owski zespół X-Force zaprezentował fragmenty raportu bezpieczeństwa, który w całości zostanie pokazany w połowie marca. W dokumencie czytamy, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba dziur znalezionych w systemach mobilnych zwiększyła się ośmiokrotnie. Ze szczególnie gwałtownym wzrostem mamy do czynienia od 2009 roku, gdy dziur takich odkryto 70. W 2010 było ich już ponad 160. Jeszcze w roku 2006 odkryto mniej niż 20 luk w systemach mobilnych. Oprogramowaniem takim coraz bardziej interesują się też przestępcy. W roku 2006 nie istniał żaden szkodliwy kod atakujący systemy mobilne. W roku 2008 znaleziono cztery zagrożenia, a w 2010 odkryto już 14 różnych fragmentów malware'u przeznaczonego do atakowania urządzeń przenośnych. Eksperci z IBM-a twierdzą, że w przyszłości przestępcy będą tworzyli kod zdolny do atakowania zarówno oprogramowania mobilnego jak i desktopowego. Tom Cross z IBM-a radzi przedsiębiorstwom, by już teraz zaczęły myśleć o odpowiednich strategiach ochrony dla firmowych smartfonów czy tabletów. Jego zdaniem wśród podstawowych zaleceń zwiększenia bezpieczeństwa należy wymienić: korzystanie z wirtualnych sieci prywatnych dla smartfonów, kontrolowanie instalowania aplikacji firm trzecich oraz niepodpisanych programów, ustanowienie polityki tworzenia haseł blokujących dostęp do urządzenia, opracowanie procedur postępowania na wypadek utraty urządzenia oraz zastosowanie oprogramowania antywirusowego.
  8. Telefony komórkowe coraz częściej są wykorzystywane do przeprowadzania transakcji finansowych, czy to do przelewów bankowych czy do zakupów w sieci. Tymczasem specjaliści z firmy Cryptography Research udowodnili, że mogą się stać one bardzo niebezpieczne dla swoich właścicieli, gdyż cyberprzestępcy są w stanie sklonować klucz kryptograficzny telefonu i poszywać się pod urządzenie. Zbudowali oni urządzenie zdolne do monitorowania sygnału smartfonu, mapowania zmian i zidentyfikowania tej jego części, która zawiera klucz kryptograficzny używany do przeprowadzania transakcji. To nie jest błąd systemu, to kwestia implementacji kryptograficznej, którą trzeba wykonać bardzo starannie - mówi Ben Yun, szef Cryptography Research. Eksperci za kwotę 2000 dolarów zbudowali niewielkie radio, antenę i kupili peceta. Taki ekwipunek wystarczał do przeprowadzenia ataku. Atak jest całkowicie pasywny, a zatem urządzenia podsłuchowe nie muszą wysyłać żadnych sygnałów. "Przyglądają się" one jedynie sygnałowi wybranego smartfonu i wybierają ten jego fragment, w którym zawarty jest klucz kryptograficzny. Dokonanie wyboru jest możliwe, gdyż podczas pewnych operacji, w tym szyfrowania, zużywane jest więcej energii, co objawia się zmianą właściwości emitowanego sygnału. Tranzystory, które prowadzą obliczenia, nie działają w sposób jednolity. Ten, kto projektował układ scalony, wiedział o tym. Człowiek, który pisał aplikację do płatności prawdopodobnie o tym nie wiedział, a ten, kto tworzył aplikację kryptograficzną z pewnością nie miał o tym pojęcia. To problem, który leży u samych podstaw urządzenia, które upowszechnia pewną informację, a atakujący może tę informację zdobyć - mówi Yun. Ekspert dodaje, że istnieją sposoby ochrony przed takim atakiem. Producenci telefonów mogliby np. stosować mechanizmy balansowania poboru mocy, by uniknąć widocznych wzrostów zapotrzebowania na prąd. Cryptgraphy Research chce teraz skonsultować się z różnymi ekspertami, by opracować technikę, która pozwoli na ochronę urządzeń przenośnych przed opisaną metodą ataku.
  9. Prezes Nokii, Stephen Elop, ostrzega w liście do pracowników firmy, że sytuacja koncernu jest, delikatnie mówiąc, nie najlepsza. Analitycy mówią, że prawdopodobnie zgadzając się na objęcie stanowiska prezesa Elop nie zdawał sobie sprawy z tego, z jak olbrzymim wyzwaniem przyjdzie mu się zmierzyć. Elop pisze, że Nokia stoi na "płonącej platformie" i w najbliższym czasie konieczne będzie podjęcie kluczowych decyzji. W liście czytamy: W roku 2008 udziały Apple'a w segmencie rynku, na którym sprzedawane są smartfony o cenie przewyższającej 300 USD wynosiły 25%. Teraz zwiększyły się do 61%. Mają niesamowity wzrost, który dał im 78% zwiększenie się dochodów w ciągu roku. Apple pokazuje, że konsumenci kupią drogie telefony, o ile są one dobrze zaprojektowane, oferują atrakcyjną obsługę, a developerzy chętnie piszą dla nich programy. Oni zmienili zasady gry i teraz Apple posiada wyższy segment rynku. Pierwszy iPhone ukazał się w 2007 roku, a my wciąż nie mamy produktu, który by mu dorównywał. Elop odniósł się też do systemu Google'a. Android pojawił się zaledwie przed dwoma laty, a w tym tygodniu wyprzedzili nas pod względem sprzedaży. To niewiarygodne. Android pojawił się na wyższym segmencie rynku, teraz wygrywa na średnim i szybko będzie podbijał rynek tanich smartfonów - stwierdza Elop. W dalszej części wspomina on nieudane eksperymenty Nokii z systemem MeeGo, problemy z Symbianem oraz tanią chińską konkurencję. Jego zdaniem atak na pozycje Nokii trwa ze wszystkich stron, a koncern nie robi nic, by się bronić. Pojawienie się listu Elopa pokazuje, że Nokię mogą czekać poważne kłopoty, jeśli szybko nie znajdzie wyjścia z sytuacji. Uprawdopodabnia to tylko krążące pogłoski, jakoby fińska firma miała zamiar rozpocząć współpracę z Microsoftem i zastosować w swoich produktach system Windows Phone 7. Rozwiązanie takie jest tym bardziej naturalne, że system zbiera dobre opinie, jednak Microsoft nie jest w stanie go wypromować i zależałoby mu na współpracy z tak znaczącym graczem jak Nokia. Ponadto warto pamiętać, że Elop, który do Nokii trafił we wrześniu ubiegłego roku, wcześniej był wiceprezesem Microsoftu. Decyzja, co do platformy, jaką będą wykorzystywały przyszłe smartfony Nokii, zostanie ogłoszona najprawdopodobniej 11 lutego.
  10. Ralf-Philipp Weinmann z Uniwersytetu w Luksemburgu odkrył w smartfonach używających systemu Android oraz iPhone'ach dziurę, która pozwala cyberprzestępcom na uczynienie z nich urządzeń do podsłuchiwania właścicieli. Szczegóły ataku mają zostać ujawnione podczas konferencji Black Hat 2011. Na razie wiadomo tylko tyle, że umożliwia on wykonanie szkodliwego kodu na wspomnianych telefonach. To z kolei pozwala na ich włączenie i nasłuchiwanie rozmów toczących się w pobliżu telefonu. Pojawienie się opensource'owych rozwiązań używanych w stacjach bazowych GSM zmieniło reguły gry. Złośliwe stacje bazowe nie były uwzględniane w modelach bezpieczeństwa GSMA i ETSI (European Telecommunications Standards Institute) - powiedział Wienmann. Szczegóły ataku powinniśmy poznać jeszcze dzisiaj.
  11. Microsoft po raz pierwszy od debiutu systemu Windows Phone 7 podał dane dotyczące jego sprzedaży. Achim Berg, odpowiedzialny w Redmond za kwestie biznesowe i marketingowe WP7 powiedział, że w ciągu pierwszych 6 tygodni do sklepów dostarczono 1,5 miliona smartfonów z nowym systemem Microsoftu. To mniej, niż w analogicznym okresie sprzedało się iPhone'ów, jednak Berg jest zadowolony z takiego wyniku. Mówi, że spełnił on oczekiwania firmy. Wiemy, że konkurencja jest bardzo ostra, a to jest całkowicie nowy produkt. Bierzemy udział w wyścigu. To nie sprint, ale z pewnością mamy dobry start i jesteśmy gotowi na długi bieg - stwierdził Berg. Poinformował jednocześnie, że aplikacje dla nowego systemu tworzy 18 000 developerów na całym świecie. Obecnie w sklepie Windows Marketplace for Mobile znajduje się około 4000 programów. Najbliższe miesiące pokażą, czy Microsoftowi uda się przekonać klientów do swojego systemu i czy będzie miał on zostać liczącym się konkurentem dla iOS-a lub Androida. Jednocześnie, jak w najnowszej analizie piszą pracownicy firmy IDC, Windows Marketplace for Mobile rozwija się znacznie szybciej niż sklep dla Androida po debiucie tego systemu, zatem nie będzie zaskoczeniem, jeśli do połowy przyszłego roku Microsoft będzie dysponował trzecim pod względem wielkości portfolio dla urządzeń przenośnych.
  12. Potwierdziły się wcześniejsze pogłoski o powrocie na rynek... Kina. Smartfon Microsoftu, którego produkcję zakończono latem bieżącego roku, trafił do oferty Verizona. Przypomnijmy, że koncern z Redmond oferował przez dwa miesiące urządzenia Kin One i Kin Two. Były to smartfony powstałe z myślą o korzystaniu za ich pośrednictwem z serwisów społecznościowych. Wyposażono je w kilka interesujących rozwiązań, jednak brakowało w nich pewnych podstawowych aplikacji. Ponadto Kin sprzedawany był wraz z abonamentem w podobnej wysokości, jaki musieli płacić użytkownicy znacznie bardziej zaawansowanych urządzeń, np. iPhone'a. To właśnie mogło być jedną z głównych przyczyn rynkowej klęski Kina. Teraz urządzenie powróciło. Smartfon przemianowano na Kin Onem i Kin Twom, a jego cenę obniżono do, odpowiednio 20 i 50 USD. Poprzednio użytkownicy musieli zapłacić 50 i 100 dolarów. Ponadto urządzenie będzie sprzedawane bez abonamentu, z których wcześniej żądano 30 dolarów.
  13. Serwis MyPhoneDeals.co.uk twierdzi, że Android jest postrzegany jako iPhone dla ubogich. Z badań serwisu wynika, że niemal 33% użytkowników Androida chciałoby mieć iPhone'a, ale główną przeszkodą jest cena. To z kolei może wskazywać, że dobre wyniki sprzedaży Androida wynikają z przystępnej ceny urządzeń z tym systemem. Android wciąż nie jest rozpoznawalną marką, szczególnie wśród kobiet. Na przykład, wielu konsumentów chce telefon HTC Desire HD, ale nie mają pojęcia, że korzysta on z Androida. Myślę, że głównym problemem smartfonów z Androidem jest fakt, iż ciągle gonią one iPhone'a. Za każdym razem, gdy Apple zrobi coś nowego, konkurencja to powtarza, co sprawia wrażenie, że iPhone jest najbardziej innowacyjnym produktem - mówi rzecznik prasowy witryny. Wspomniane badania wykazały też, że jedynie 16% respondentów stwierdziło, iż chciałoby mieć telefon z Androidem, co bardzo kontrastuje z wynikami sprzedaży, dającymi Androidowi aż 40% rynku nowo kupionych smartfonów. Tylko 7% posiadaczy iPhone'a wyraziło chęć nabycia smartfona z Androidem.
  14. Motorola, która jeszcze kilka lat temu przeżywała olbrzymie problemy, teraz poinformowała o zanotowaniu pierwszego od trzech lat kwartału, w którym jej wydział odpowiedzialny za produkcję urządzeń przenośnych przyniósł zysk. To tym bardziej zaskakujące, że sama firma twierdziła, iż nie spodziewa się zysków przed rokiem 2011. Do finansowego sukcesu Motoroli przyczyniła się świetna sprzedaż smartfonów z systemem Android. Dzięki temu w trzecim kwartale bieżącego roku zysk operacyjny wydziału urządzeń mobilnych wyniósł 3 miliony dolarów. Rok wcześniej zanotował on stratę w wysokości 183 milionów USD. Całkowity zysk Motoroli w trzecim kwartale to 109 milionów USD. Z kolei w trzecim kwartale 2009 roku było to zaledwie 12 milionów dolarów, co jasno wskazuje, jak katastrofalny wpływ na firmę miały złe wyniki wydziału urządzeń mobilnych. Całkowite wpływy wzrosły o 6% i zamknęły się kwotą 5,8 miliarda USD.
  15. Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge z powodzeniem przetestowali system, który pozwala śledzić ludzkie emocje za pomocą telefonu. EmotionSense, bo o nim mowa, wykorzystuje oprogramowanie do rozpoznawania mowy oraz czujniki wbudowane w smartfony. W ten sposób naukowcy mogą ustalić, jak różne czynniki, np. otoczenie, pora dnia czy relacje z innymi, oddziałują na uczucia. Wstępne wyniki sugerują, że technologia ułatwi zadanie psychologom, którzy próbują dociec, w jaki sposób emocjonalne wzloty – okresy szczęścia, stresu czy gniewu – zależą od miejsca, w którym jesteśmy, aktualnie wykonywanej czynności lub towarzystwa. Każdy [lub niemal każdy] ma telefon komórkowy, dlatego potencjalnie stanowi on idealne narzędzie do monitorowania zachowania albo stanu emocjonalnego dużej liczby ludzi – uważa dr Cecilia Mascolo. Akademikom zależy na metodzie, która nie byłaby inwazyjna i nie naruszałaby prywatności badanych. By zdobyć próbki mowy użytkownika do analizy, EmotionSense wykorzystuje dyktafony, które już występują w wielu komórkach. Porównuje się je ze specjalną biblioteką (Biblioteką Transkrypcji i Prozodii Emocjonalnej Mowy, ang. Emotional Prosody Speech and Transcripts Library). Zgromadzono w niej nagrania aktorów odczytujących daty i liczby w tonacji odpowiadającej 14 różnym kategoriom emocji. Próbki są przydzielane do jednej z 5 kategorii: 1) emocji szczęśliwych (należą tu np. uniesienie i zainteresowanie), 2) smutku, 3) strachu, 4) złości (przypisuje się tu również wstręt) oraz 5) emocji neutralnych (grupuje się tu m.in. znudzenie i bierność). Wbudowany w aparat telefoniczny GPS pozwala zestawić nagrania z lokalizacją użytkownika, a łączność bezprzewodowa umożliwia zidentyfikowanie znajdujących się obok osób. Poza tym komórka zapisuje dane dotyczące czasu i osoby, z którą rozmawiano. Dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu wszelkie analizy są przeprowadzane w telefonie, eliminując konieczność przesyłania danych. Poza tym po zakończeniu interpretacji mogą być one usunięte, co gwarantuje zachowanie prywatności badanych. W tym roku Brytyjczycy testowali swój system na grupie 18 ochotników. Każdego na okres 10 dni wyposażono w telefon Nokia 6210 Navigator. Badanym polecono, by prowadzili dziennik stanów emocjonalnych (wystarczyło odpowiadać na zestaw standardowych pytań). Okazało się, że w ok. 70% przypadków wyniki telefonicznej analizy pokrywały się z rezultatami kwestionariusza. Psycholodzy stwierdzili też, że czynnikiem silnie wpływającym na uczucia było miejsce. Kiedy wolontariusze przebywali w domu, w danych dominowały szczęśliwe emocje (45% wszystkich odnotowanych uczuć), gdy znajdowali się w pracy, przeważał smutek (54%). Akademicy ustalili także, że wieczorem ludzie przejawiali intensywniejsze emocje niż o poranku i że częściej ujawniali je w mniejszych grupach niż w tłumie. Obecnie naukowcy pracują nad ulepszeniem systemu. Chcą precyzyjniej kategoryzować emocje i wyeliminować szum tła. Jeden z członków ekipy, dr Jason Rentfrow, cieszy się, że w przyszłości uda się "podrasować" metodologię badań. Będzie można zrezygnować z samoopisu, a to duży plus, bo ludzie nie pamiętają o szczegółach i nie potrafią prawidłowo oszacować częstotliwości angażowania w określone czynności.
  16. Dzisiaj będziemy świadkami oficjalnej premiery systemu Windows Phone 7. Wraz z nim Microsoft przystępuje do ofensywy na rynku urządzeń mobilnych. Celem koncernu nie jest po prostu powstrzymanie spadku udziałów w rynku, ale nawiązanie równorzędnej walki z Apple'em i Google'em. Największy światowy producent oprogramowania z pewnością chciałby być numerem 1 na rynku urządzeń mobilnych tak, jak jest nim na rynku komputerów stacjonarnych. Tym bardziej, że rynek mobilny postrzegany jest jako kluczowy dla przyszłego przetwarzania danych. Analitycy Gartnera uważają, że w bieżącym roku na całym świecie zostanie sprzedanych 270 milionów smartfonów, czyli o 56% więcej niż w roku 2009. Jednocześnie sprzedaż pecetów wzrośnie jedynie o 19% do 368 milionów sztuk. Niewykluczone, że Windows Phone 7 to dla Microsoftu ostatnia szansa do nawiązania rywalizacji z Apple'm i Google'em. Walka nie będzie łatwa, jednak koncern z Redmond może wykorzystać fakt, że jego systemy operacyjne już są obecne na smartfonach. Z najnowszych danych Gartnera wynika, że do Windows należy 5% rynku smartfonów. Złą wiadomością dla koncernu jest szybki spadek jego udziałów. Jeszcze przed rokiem należało doń 9% rynku. Najpoważniejszym wyzwaniem będzie walka z Google'em i robiącym błyskawiczną karierę Androidem. Rok temu do systemu Google'a należało 2%. a obecnie należy doń 17% rynku. Jednak nie tylko koncern Page'a i Brina będzie walczył z firmą Ballmera. Inni poważni konkurenci to kanadyski RIM ze swoim BlackBerry oraz Apple'owski iPhone. W tej wojnie analitycy nie dają Microsoftowi wielkich szans. Uważają, że w przyszłości rynek podzielą między siebie Symbian (Nokia) i Android (Google). Już obecnie widać, że te dwie firmy mają największe szanse na sukces. Obecnie rynkowym liderem jest Symbian (41%), daleko za nim plasuje się BlackBerry (18%), któremu po piętach depcze Android (17%). System Google'a coraz bardziej wyprzedza Apple'a (14%), a w ogonku, z 5-procentowym udziałem, wlecze się Microsoft. Nic zatem dziwnego, że koncern pokłada wielkie nadzieje w Windows Phone 7. Jednak analitycy Gartnera są sceptyczni. Ich zdaniem w roku 2014 na świecie nabywców znajdzie około 875 milionów smartfonów. Symbian i Android będą miały wówczas po 30% rynku, Apple ma być w posiadaniu około 15%, do RIM-a będzie należało 12%, a Microsoft będzie musiał zadowolić się zaledwie 4-procentowym udziałem.
  17. Dane firmy Nielsen Company pokazują, że Android jest bardziej popularny wśród klientów od iPhone'a i BlackBerry. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy bieżącego roku aż 32% osób kupujących smartfony wybrało urządzenie z systemem Android. BlackBerry zdobyło 26% nowych klientów, a iPhone znalazł 25% nabywców. Wciąż największym graczem BlackBerry, do którego należy 31% rynku smartfonów. Na drugim miejscu - z 28-procentowym udziałem - plasuje sie iPhone, a na trzecim jest Android, będący już w posiadaniu 19% rynku. Od stycznia do sierpnia bieżącego roku rynkowe udziały BlackBerry spadły z 36 do 31 procent. Stan posiadania Apple'a waha się pomiędzy 27 a 29 procent, a udziały Androida szybko rosną z 8 do 19 procent. Analitycy Nielsena nie są jednak pewni, czy w przyszłości będziemy świadkami równie szybkiego wzrostu Androida. Najbliższe miesiące pokażą, czy system Google'a osiągnął już szczyty swojej popularności czy też nadal będzie podbijał rynek w imponującym tempie.
  18. Microsoft jest jedynym graczem na rynku smartfonów, który pobiera od producentów sprzętu opłaty licencyjne za swój system operacyjny. Android i Symbian są bezpłatne, Palm po przejęciu przez HP nie licencjonuje już swojego systemu, podobnie jak Apple i RIM używając własnych OS-ów tylko w swoim sprzęcie. Jednak Microsoft nie ma zamiaru zmieniać swojej polityki, gdyż w zamian za opłaty licencyjne oferuje producentom urządzeń pewne korzyści. Największą z nich jest niewątpliwie rodzaj immunitetu od pozwów dotyczących naruszenia własności intelektualnej przez oprogramowanie. Jeśli któryś z producentów smartfonów wykorzystujących system Microsoftu, zostałby pozwany o naruszenie własności intelektualnej przez oprogramowanie, koncern z Redmond zastąpiłby go przed sądem. Kolejną korzyścią jest wsparcie w zintegrowaniu systemu z urządzeniem. Ci, którzy używają bezpłatnych systemów nie mogą na tego typu pomoc liczyć. Tymczasem, jak przyznają niektórzy producenci korzystający z Androida, koszt integracji może być spory. Analitycy wspominają też o dobrze zarządzanym i koordynowanym ekosystemie platform Microosftu, któremu nie grozi taka fragmentacja, z jaką mamy do czynienia np. w przypadku Androida. Jednak najważniejszym argumentem jest wspomniana na początku obietnica zastąpienia producenta hardware'u przed sądem. Umowa taka może zyskiwać na wartości w miarę rozwoju rynku mobilnego. Wówczas z pewnością pojawi się coraz więcej firm, uważających, że ich patenty zostały naruszone. Pierwsze oznaki tego procesu już widzimy. W sierpniu Oracle pozwał Google'a twierdząc, że sposób w jaki Android obsługuje Javę narusza patenty Oracle'a. Oczywiście trudno stwierdzić, ile ochrona przed pozwami jest warta dla producentów smartfonów. Analitycy uważają, że za Windows Mobile koncern z Redmond pobierał 12 dolarów od każdego telefonu. To bardzo dużo na rynku smartfonów, na którym panuje ostra konkurencja i margines zysku jest niewielki. Ponadto niewykluczone, że w przypadku Windows Phone 7 Microsoft będzie musiał zmniejszyć opłatę licencyjną, by móc konkurować z silnym Apple'em i Google'em. Wyższe opłaty powodują bowiem, że na wykorzystanie systemu Microsoftu zdecyduje się mniej firm i trafi on do mniejszej liczby urządzeń. Analitycy uważają, że być może za jakiś czas koncern zostanie zmuszony do rezygnacji z opłat w ogóle. Po pierwsze, chcąc wypromować Binga, będzie musiał zapłacić za to, by był on domyślną przeglądarką w danym telefonie. Po drugie, model biznesowy na rynku smartfonów staje się bardzo skomplikowany i skupia się wokół aplikacji, zawartości, reklamy czy mikropłatności. Może okazać się, że na płatny system operacyjny nie ma tam miejsca, a producenci będą woleli narazić się na procesy o naruszenie patentów i samodzielnie ponosić koszty dostosowania OS-u do swojego sprzętu, niż znacząco zmniejszać margines swojego zysku.
  19. W sieci krąży coraz więcej informacji na temat planowanej premiery systemy Windows Phone 7. Zainteresowanie nim jest o tyle zrozumiałe, że z jednej strony na rynku smartfonów może pojawić się poważny konkurent dla Apple'a i Google'a, a z drugiej - od reakcji klientów na Phone 7 zależeć może dalsza obecność Microsoftu na rynku urządzeń przenośnych. Większość informacji wskazuje, że system zadebiutuje już w październiku, być może nawet w pierwszej połowie miesiąca. Pojawiają się też reklamy nowego OS-u. Jednak znacznie ciekawsze od reklam i spekulacji dotyczących daty premiery jest przygotowane przez serwis pocketnow.com porównanie iPhone'a z telefonem wyposażonym w Windows Phone 7. Warto zauważyć, że główne różnice pomiędzy systemami wynikają z różnej filozofii ich przygotowania. Po włączeniu iPhone pokazuje użytkownikowi tylko aktualną datę i godzinę. Z kolei telefon z Windows Phone 7 informuje też o SMS-ach czy zapisanych w kalendarzu wydarzeniach. Po odblokowaniu obu urządzeń, zyskujemy dostęp do ekranu startowego. Tutaj widać największe różnice. iPhone jest skoncentrowany na aplikacjach, dlatego też na głównym ekranie możemy zobaczyć i dodawać tylko ikony programów. Z kolei Phone 7 pozwala na większą swobodę, stąd też na ekranie startowym możemy umieścić np. skróty do klipów wideo, wybranych kontaktów czy poczty elektronicznej. W systemie Microsoftu ekran podzielono na interaktywne pola, w których można umieścić praktycznie dowolną zawartość i łatwo uzyskać do niej dostęp. Jednak nie w każdym aspekcie użytkownicy Phone 7 będą mogli cieszyć się większą swobodą niż osoby korzystające z iPhone'a. Sposób dostępu do aplikacji przemawia na korzyść produktu Apple'a. iPhone pozwala na zakładanie folderów czy tworzenia skrótów i grupowanie podobnych programów, dzięki czemu, gdy mamy ich zainstalowanych bardzo dużo, odnalezienie właściwego staje się prostsze. W Windows Phone 7 aplikacje są domyślnie uporządkowane w kolejności alfabetycznej, a jedyna swoboda, jaką ma użytkownik, to przeniesienie najczęściej używanych na początek listy. O tym, że twórcy iPhone'a koncentrowali się przede wszystkim na sprawnej obsłudze aplikacji świadczy również możliwość bardzo prostego przełączania się pomiędzy nimi. W Phone 7 wszelkie operacje powrotu z jednej aplikacji do drugiej wymagają wykonania większej liczby kroków niż na to miejsce w telefonie Apple'a i jest mniej intuicyjne. Porównanie obu systemów pokazuje, że Windows Phone 7 nie będzie wielką rynkową rewolucją, ale też jego twórcy nie mają się czego wstydzić. Wybór pomiędzy propozycjami Microsoftu i Apple'a ograniczy się zatem, przy założeniu, że mamy do czynienia ze sprzętem podobnej klasy, do określenia swoich potrzeb i sposobu użytkowania smartfonu. http://www.youtube.com/watch?v=Gngr3RF_eBY
  20. Dwurdzeniowe procesory dla smartfonów jeszcze nie zagościły w dostępnych na rynku urządzeniach, a Marvell już zaprezentował układ trzyrdzeniowy. Kość Armada 628 jest taktowany zegarem o częstotliwości 1,5 GHz i obsługuje grafikę 3D, dzięki możliwość wyświetlenia 200 milionów trójkątów na sekundę. Armada została zbudowana z dwóch rdzeni symetrycznych oraz trzeciego, który dynamicznie przydziela zadania i zarządza poborem mocy. Jak zapewnia Marvell, procesor jest w stanie obsłużyć dwa wyświetlacze 1080p i pokazywać na nich obraz 3D bez zbytniego zużywania baterii. Ma o tym świadczyć fakt, że na pojedynczym ładowaniu baterii Armada 628 może przez 10 godzin wyświetlać obraz o rozdzielczości 1080p lub przez 140 godzin umożliwiać słuchanie muzyki. Główne rdzenie procesora pracują z zegarem 1,5 GHz, a rdzeń zarządzający - 624 MHz. Układ wyposażono w 1 megabajt pamięci L2, możliwość obsługi dwóch wyświetlaczy, łącza HDMI, kontroler EPD, USB 3.0 oraz interfejsy MIPI CSI, MIPI SDI, HDMI ze zintegrowanym PHY, SPMI, UniPro i Slimbus. Marvell jest gotowy do dostarczania próbek procesora swoim klientom. Nie wiadomo, kiedy na rynek mogą trafić pierwsze urządzenia z Armadą 628.
  21. Samsung poinformował o powstaniu dwurdzeniowego procesora dla tabletów, netbooków i smartfonów. Układ Orion korzysta z dwóch rdzeni ARM Cortex A9 taktowanych zegarem o częstotliwości 1 GHz. Nowy procesor pozwoli na odtwarzanie obrazu o rozdzielczości 1080p z prędkością 30 klatek na sekundę. Co więcej, urządzenie wyposażone w Oriona będzie mogło korzystać z dwóch wbudowanych wyświetlaczy i jednocześnie obsłużyć trzeci wyświetlacz (np. telewizor), podłączony doń za pośrednictwem HDMI. Koreańska firma zapewnia, że Orion obsługuje grafikę 3D z aż 5-krotnie większą wydajnością niż poprzednia generacja procesorow Samsunga. Pierwsze egzemplarze Oriona trafią do rąk partnerów Samsunga w czwartym kwartale bieżącego roku. Seryjna produkcja układu rozpocznie się w pierwszej połowie 2011. Wtedy też na rynek powinny trafić pierwsze urządzenia z Orionem.
  22. Android szybko zdobywa serca Brytyjczyków. W ostatnim kwartale liczba jego użytkowników wzrosła o 350% w porównaniu z pierwszym kwartałem bieżącego roku. Obecnie do Androida należy już 10,2% brytyjskiego rynku smartfonów. Co więcej urządzenia HTC Desire i HTC Legend, które korzystają właśnie z Androida, są najbardziej popularnymi smartfonami na Wyspach. Tak gwałtowny wzrost oznacza, zdaniem analityk Megan Baldock, jedno - system operacyjny przestał być jedynie dodatkiem do smartfonu, klienci najwyraźniej szukają urządzeń z konkretnym oprogramowaniem.
  23. Ledwie przed dwoma miesiącami na rynek trafiły smartfony Kin i Kin 2 Microsoftu, a już gigant z Redmond zdecydował o... zakończeniu ich produkcji. Telefony nie trafią, jak planowano, do Europy, a cały zespół, który się nimi zajmował, został włączony do grupy rozwijającej system Windows Phone 7. Podjęliśmy decyzję, by skupić się wyłącznie na Windows Phone 7 i nie dostarczymy, jak planowaliśmy, Kina do Europy najbliższej jesieni - czytamy w oświadczeniu koncernu. Firma zapewniła jednocześnie, że będzie współpracowała z Verizonem przy sprzedaży już wyprodukowanych telefonów Kin. Prace nad Kinem trwały kilka lat (projekt "Pink") i przyspieszyły po przejęciu przez Microsoft w roku 2008 firmy Danger. Smartfony mają kilka interesujących rozwiązań, jednak były krytykowane za brak podstawowych aplikacji, jak np. kalendarza. Ponadto ich użytkownicy musieli płacić abonament podobny jak opłaty wnoszone przez użytkowników znacznie bardziej zaawansowanych techniczne urządzeń, np. iPhone'a czy urządzeń z Androidem. Kin sprzedawał się bardzo słabo, Microsoft zdecydował więc o zakończeniu produkcji. Podobno w ciągu dwóch miesięcy od debiutu sprzedano mniej niż 10 000 tych urządzeń.
  24. Jim Zemlin, dyrektor Linux Foundation mówi, że głównym konkurentem na rynku smarfonów jest dla Linuksa firma Apple i wzywa linuksowych developerów, by tworzyli "bajeczny system". Zdaniem Zemlina obecna sytuacja na rynku rozwiązań mobilnych jest nieco podobna do tej na rynku pecetów. Także i tutaj jest jeden główny przeciwnik. Nie jest nim jednak Microsoft, a Apple. Linux musi bardziej efektywnie konkurować ze Steve'em Jobsem i magią Apple'a. Bardzo ważne jest, by produkty opensource'owe oferowały użytkownikowi coś poza tym, że są po prostu za darmo - mówił Zemlin. Zwrócił on szczególną uwagę na wygląd i funkcjonalność. Linux, jeśli chce skutecznie konkurować z rozwiązaniami koncernu Jobsa musi zerwać z obrazem ubogiego graficznie systemu z linią komend. Oprogramowanie opensource'owe też musi być bajeczne. Twórcy mobilnych Linuksów muszą zwiększyć inwestycje i uczynić każdy ich komponent takim, by użytkownik z przyjemnością z niego korzystał. To oznacza, że urządzenia na Linuksie muszą uruchamiać się szybciej, bezproblemowo łączyć się z siecią i dobrze wyświetlać grafikę - dodał.
  25. W pierwszym kwartale bieżącego roku firmy RIM oraz Apple prześcignęły Motorolę na liście największych producentów telefonów komórkowych. Oba przedsiębiorstwa zajmują, odpowiednio, piąte i szóste miejsce. Motorola spadła na miejsce ósme. RIM, producent Blackberry, zanotował największy przyrost spośród wszystkich firm z pierwszej dziesiątki. W porównaniu z ostatnim kwartałem ubiegłego roku Kanadyjczycy sprzedali o 364 000 (czyli 3,6%) urządzeń więcej. To dało im awans z miejsca ósmego na piąte. Tymczasem Apple sprzedało 8,8 miliona iPhone'ów, co oznacza wzrost o 0,2% w porównaniu z poprzednim kwartałem. Dzięki takiemu wynikowi koncern Jobsa awansował z 9. miejsca. Pierwsze trzy miesiące bieżącego roku nie były dobre dla Motoroli. Sprzedaż jej telefonów spadła aż o 29,2%, do 8,5 miliona sztuk. Jeszcze w ostatnim kwartale 2009 nabywców znalazło aż 12 milionów urządzeń tej firmy. Tak słabe wyniki spowodowały, że Motorola spadła nie tylko za RIM i Apple'a, ale też za chińską firmę ZTE. Zjawisko to jest jednak w dużej mierze wynikiem świadomej decyzji kierownictwa firmy, które zdecydowało o zmianie strategii. Koncern chce skupić się przede wszystkim na rynku droższych urządzeń. Już zanotowano pierwsze pozytywne efekty takiego działania. Liczba sprzedanych telefonów spadła, jednak dochody firmy wzrosły. Największym producentem telefonów komórkowych pozostaje Nokia, to której należy 37,4% rynku. Fińska firma zanotowała co prawda 15,1-procentowy spadek sprzedaży kwartał do kwartału, jednak rok do roku odnotowała wzrost w wysokości 15,7%. Po piętach depcze jej Samsung z 22,3% udziałem i 40,4-procentowym wzrostem rdr. Na trzecim miejscu jest LG (9,4% udziału w rynku i 19,9% wzrost rok do roku). Czwarte miejsce zajmuje Sony Ericsson, które o ułamki procenta wyprzedza RIM. W bieżącym roku powinniśmy zatem być świadkami dalszego rynkowego awansu RIM i Apple'a.
×
×
  • Create New...