Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Microsoft'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 681 results

  1. Microsoftowi nie wystarcza już publiczne stwierdzanie, że przyjaciel nie pozwoli przyjacielowi używać Internet Explorera 6, ani wysyłanie bukietów na pogrzeb leciwej przeglądarki. Koncern uruchomił właśnie witrynę, której celem jest zachęcanie do porzucania IE6 oraz monitorowanie światowego poziomu rozpowszechnienia tego programu. Autorzy strony z niecierpliwością oczekują na moment, w którym rynkowe udziały IE6 spadną poniżej 1%. Microsoft namawia właścicieli witryny internetowych, by pobrali i zainstalowani na nich specjalny baner, widoczny tylko dla osób, korzystających z IE6, który zachęca ich do zaktualizowania przeglądarki. Prosi też o edukowanie innych i pomoc w jak najszybszym doprowadzeniu do spadku udziałów IE6. Na witrynie umieszczono też mapę, która pokazuje udziały IE6 w poszczególnych krajach. Przestarzała przeglądarka najbardziej popularna jest w Chinach, gdzie korzysta z niej 34,5% internautów. Jest ona ulubionym browserem w Korei Południowej (24,8%). Spore udziały ma też w Indiach (12,3%), Arabii Saudyjskiej (10,7%), na Tajwanie (10,7%), w Japonii (10,3%) i w Wietnamie (10%). W Polsce IE6 jest wykorzystywane przez 1,4% internautów. Jedynymi zielonymi wyspami są Finlandia i Norwegia (po 0,7%).
  2. Google i Microsoft połączyły siły w walce z firmą z Teksasu, która posiada patent na technikę geotaggingu. Patent został użyty dotychczas w niemal 400 pozwach. Oba wspomniane koncerny, występując o unieważnienie patentu, chronią swoje usługi Google Maps i Bing Maps. Jednak to kolejny przykład, po opowiedzeniu się wielu przedsiębiorstw po stronie Microsoftu w sporze z firmą i4i, kiedy najwięksi gracze rynku IT łączą siły w celu walki z tzw. "trollami patentowymi". Wniosek o opatentowanie geotaggingu złożono w roku 1996, a w 1999 przyznano patent. Microsoft i Google twierdzą, że istnieją przykłady prior art, czy użycia technologii przed przyznaniem patentu, których amerykański urząd patentowy nie wziął pod uwagę. Analityk Florian Mueller mówi, że od czasu przyznania patent wielokrotnie zmieniał właściciela. Był on w posiadaniu firm zarejestrowanych w Lichtensteinie czy na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Przed dwoma laty za 119 milionów USD kupiła go firma GeoTag, która zdążyła już pozwać 397 przedsiębiorstw.
  3. Craig Mundie, prezes Microsoftu ds. badań i strategii, zaprezentował prototyp nowego interfejsu użytkownika, który całkowicie zrywa z tym, z czym mamy do czynienia we współczesnych systemach operacyjnych. W miejsce używanych obecnie ikon widzimy "bąble" reprezentujące różne typy aktywności. Bąble tworzone są automatycznie w różnych kategoriach, mogą być też budowane samodzielnie przez użytkownika. Kliknięcie na bąbel daje dostęp do programu i plików. Kolory bąbli reprezentują kategorie, do których należą, np. praca, rozrywka, dom, serwisy społecznościowe itp. itd. Znaczenie mają też pozycja i wielkość bąbli, które wskazują na aktualnie aktywne kategorie oraz na ile są one istotne dla użytkownika. Jeśli np. planujemy podróż samolotem, możemy kliknąć na przyporządkowany jej bąbel i zobaczyć dane na temat lotu, sprawdzić terminy wylotów, zmienić rezerwację i wykonać wszelkie inne czynności związane z podróżą. Komputer łączy ze sobą różne dane tak, by dostarczyć użytkownikowi jak najbardziej trafnej informacji. Proponując np. kolejne terminy wylotów, sprawdza pogodę na lotniskach, przygląda się kalendarzowi użytkownika, by znaleźć odpowiadające mu terminy, ostrzega przed możliwymi zakłóceniami w podróży. Wspomniany interfejs to obecnie projekt badawczy, lecz już wywołał sporo kontrowersji. Zauważono, że można nim sterować za pomocą telefonu komórkowego wyposażonego w system Windows Phone, pojawiły się zatem domysły, że może być to następca WP7. Z drugiej strony, dziennikarze przypomnieli sobie, że Steve Ballmer mówił, iż Windows 8 będzie najbardziej ryzykownym projektem w historii Microsoftu i wysnuli z tego wniosek, że zaprezentowany interfejs ma trafić do następcy Windows. Bardzo jednak prawdopodobne, że jest to jeden z wielu projektów badawczych z Redmond, które nigdy nie zaistnieją w formie, w jakiej je pokazane, a których poszczególne elementy trafią do szeregu różnych produktów. http://www.youtube.com/watch?v=MqUaxnhp7rc
  4. Microsoft, zachęcony popularnością Kinecta wśród hakerów, którzy udowodnili, że kontroler można wykorzystać w znacznie większym zakresie niż tylko do gier, postanowił udostępnić SDK (software development kit) dla tego urządzenia. SDK do użytku własnego pojawi się już na wiosnę, a z czasem koncern z Redmond przygotuje jego komercyjną wersję. Microsoft ma nadzieję, że taka decyzja przyciągnie do Kinecta wielu developerów, którzy wpadną na nowe, świeże pomysły wykorzystania urządzenia. Gdy przełomowa technologia, taka jak ta, zyska pewien poziom popularności, kreatywność i pomysłowość jej użytkowników otwierają przed nami całkiem nowe możliwości - stwierdził Craig Mundie, odpowiedzialny w Microsofcie za badania i strategię.
  5. Grupa 9 akcjonariuszy Nokii, młodych osób, które pracowały w przeszłości dla koncernu, sprzeciwia się nowej strategii swojej firmy. Wysłali oni otwarty list to innych akcjonariuszy, w którym opisują swój plan działania i szukają sojuszników przed Walnym Zgromadzeniem Akcjonariuszy, które odbędzie się 3 maja. Wspomniani akcjonariusze będą chieli doprowadzić wówczas do zmiany zarządu Nokii. W liście czytamy, że ich celem jest odwołanie Stephena Elopa z funkcji prezesa i dyrektora wykonawczego Nokii, przeformułowanie umowy z Microsoftem tak, by jej wdrażanie służyło jako "taktyczne ćwiczenie" na terenie Ameryki Północnej. Buntownicy chcą, by główną platformą software'ową Nokii było MeeGo oraz planują przedłużenie życia Symbiana o co najmniej 5 lat. Planują skonsolidowanie prac badawczo-rozwojowych, zaprzestanie zlecania tych prac na zewnątrz, zmiany w kierownictwie firmy, rekrutację młodych inżynierów oraz opracowanie nowej strategii dla platform S40 i Ovi. Takie działania mają, zdaniem młodych akcjonariuszy, pozwolić na powrót do wysokiej rentowności, zapewnić Nokii posiadanie własnej platformy programowej, wyeliminować przestarzałe mechanizmy i biurokrację z prac badawczo-rozwojowych. Buntownicy nazwali swoją strategię "Nokia Plan B".
  6. Prezes Nokii, Stephen Elop, ostrzega w liście do pracowników firmy, że sytuacja koncernu jest, delikatnie mówiąc, nie najlepsza. Analitycy mówią, że prawdopodobnie zgadzając się na objęcie stanowiska prezesa Elop nie zdawał sobie sprawy z tego, z jak olbrzymim wyzwaniem przyjdzie mu się zmierzyć. Elop pisze, że Nokia stoi na "płonącej platformie" i w najbliższym czasie konieczne będzie podjęcie kluczowych decyzji. W liście czytamy: W roku 2008 udziały Apple'a w segmencie rynku, na którym sprzedawane są smartfony o cenie przewyższającej 300 USD wynosiły 25%. Teraz zwiększyły się do 61%. Mają niesamowity wzrost, który dał im 78% zwiększenie się dochodów w ciągu roku. Apple pokazuje, że konsumenci kupią drogie telefony, o ile są one dobrze zaprojektowane, oferują atrakcyjną obsługę, a developerzy chętnie piszą dla nich programy. Oni zmienili zasady gry i teraz Apple posiada wyższy segment rynku. Pierwszy iPhone ukazał się w 2007 roku, a my wciąż nie mamy produktu, który by mu dorównywał. Elop odniósł się też do systemu Google'a. Android pojawił się zaledwie przed dwoma laty, a w tym tygodniu wyprzedzili nas pod względem sprzedaży. To niewiarygodne. Android pojawił się na wyższym segmencie rynku, teraz wygrywa na średnim i szybko będzie podbijał rynek tanich smartfonów - stwierdza Elop. W dalszej części wspomina on nieudane eksperymenty Nokii z systemem MeeGo, problemy z Symbianem oraz tanią chińską konkurencję. Jego zdaniem atak na pozycje Nokii trwa ze wszystkich stron, a koncern nie robi nic, by się bronić. Pojawienie się listu Elopa pokazuje, że Nokię mogą czekać poważne kłopoty, jeśli szybko nie znajdzie wyjścia z sytuacji. Uprawdopodabnia to tylko krążące pogłoski, jakoby fińska firma miała zamiar rozpocząć współpracę z Microsoftem i zastosować w swoich produktach system Windows Phone 7. Rozwiązanie takie jest tym bardziej naturalne, że system zbiera dobre opinie, jednak Microsoft nie jest w stanie go wypromować i zależałoby mu na współpracy z tak znaczącym graczem jak Nokia. Ponadto warto pamiętać, że Elop, który do Nokii trafił we wrześniu ubiegłego roku, wcześniej był wiceprezesem Microsoftu. Decyzja, co do platformy, jaką będą wykorzystywały przyszłe smartfony Nokii, zostanie ogłoszona najprawdopodobniej 11 lutego.
  7. Prezesi Nokii, Stephen Elop, i Microsoftu, Steve Ballmer, opublikowali otwarty list, w którym oświadczyli, że ich firmy będą współpracowały na rynku telefonii komórkowej. Potwierdziły się zatem krążące od pewnego czasu pogłoski, jednak współpraca nie będzie tak daleko idąca i sformalizowana, jak można się było spodziewać. Szefowie obu koncernów informują, że Windows Phone będzie podstawową platformą wykorzystywaną przez Nokię, a fińska firma będzie wspólnie z Microsoftem rozwijała tę platformę. Nokia i Microsoft będą również prowadziły wspólne działania marketingowe i uzgadniały swoje plany badawczo-rozwojowe. Bing stanie się oficjalną wyszukiwarką w usługach i urządzeniach Nokii, a microsoftowe adCenter będzie wykorzystywane przez fińską firmę do zarządzania reklamą. Ponadto Nokia Maps będzie zasadniczą częścią microsoftowych serwisów mapowych, może zostać zintegrowana z Bingiem. Obaj panowie porozumieli się też co do tego, że Nokia wprowadzi ułatwienia w zakupie telefonów na tych rynkach, gdzie karty płatnicze nie są zbyt popularne. Dojdzie też do integracji sklepu Nokii, w którym sprzedawana jest zawartość i aplikacje z Microsoft Marketplace. Nokia najwyraźniej utraciła wiarę w system MeeGo czego symbolem jest odejście z firmy Alberto Torresa, menedżera odpowiedzialnego za jego rozwój. Elop zapowiedział też restrukturyzację firmy, jednak zmiany będą znacznie skromniejsze, niż wielu się spodziewało. Kierownictwo Nokii pozostaje w większości bez zmian, a koncern zostanie zorganizowany w dwa wydziały - urządzeń inteligentnych oraz urządzeń mobilnych. Zmiany wejdą w życie od 1 kwietnia. Warto też zauważyć, że Nokia i Microsoft ani nie założyły nowej spółki, ani nie wydzieliły żadnych swoich zasobów, by te zajmowały się tylko realizacja umowy. Będą ona zatem mniej zobowiązująca i mniej formalna niż to było możliwe. Elop nie chciał też mówić o możliwych wynikach finansowych Nokii w najbliższym czasie. Lata 2011-2012 nazwał on "przejściowymi".
  8. Nokia nie rezygnuje, jeszcze, z MeeGo i Symbiana. Co prawda Alberto Torres, menedżer odpowiedzialny za rozwój platormy MeeGo, odszedł z fińskiego koncernu, jednak nie oznacza to, że producent telefonów komórkowych porzuca MeeGo. Nokia podkreśla, że w jej nowej strategii nadal jest miejsce dla MeeGo i obiecuje, że jeszcze w bieżącym roku rozpocznie sprzedaż urządzeń z tym systemem. Jak powiedział Elop, MeeGo to dobra platforma do uczenia się. MeeGo będzie opensource'owym mobilnym projektem. Ma on podkreślać chęć długoterminowej eksploracji rynku przyszłych urządzeń i platform - czytamy. Znacznie mniej ciekawie rysuje się przyszłość Symbiana. Nokia zdecydowała, że będzie on tracił na znaczeniu i w dłuższym terminie zostanie całkowicie zastąpiony przez system Microsoftu. W nowej strategii założono, że w następnych latach sprzedanych zostanie około 150 milionów urządzeń z Symbianem. Należy z całą pewnością stwierdzić, że wielkim wygranym jest Microsoft. Dotychczas Windows Phone miał szansę być jedynie drugim systemem dla Samsunga i HTC. Teraz stanie się pierwszym systemem dla jednego z największych graczy na rynku telefonów komórkowych. Jednak na umowie zyska z pewnością nie tylko gigant z Redmond. Jest ona korzystna też dla ARM-a, ponieważ Nokia używająca MeeGo to Nokia, będąca partnerem Intela. Jako, że WP7 działa na platformie ARM, nic nie stoi na przeszkodzie, by ją wykorzystywać. Dla Nokii umowa z Microsoftem oznacza nie tylko szansę na zmianę rynkowych trendów. To również przyznanie się firmy do porażki. Koncern nie był w stanie ani powstrzymać upadku Symbiana, ani spowodować, by MeeGo stał się platformą mogącą konkurować z iOS i Androidem.
  9. Red Hat jest kolejną firmą, która wsparła Microsoft w walce z i4i. Producent opensource'owego oprogramowania wystąpił właśnie jako amicus curiae przed Sądem Najwyższym USA. Wcześniej z podobną inicjatywą wystąpiły Apple, Intel, Yahoo, Google, Verizon, Comcast, Dell, HP, Mastercard i Time Warner. Każda z tych firm ma własne powody, dla których domaga się reformy amerykańskiego prawa patentowego. Obecnie amerykańskie sądy, sprawdzając ważność przyznanego patentu, korzystają z zasady "jasnego i przekonującego dowodu". Tymczasem Microsoft i inne firmy walczące o zmianę systemu patentowego chciałyby, żeby obowiązywała zasada "przewagi dowodowej". Zmiana taka byłaby korzystna dla oskarżanych o naruszenie patentów. Obecnie muszą oni dostarczyć sądowi "jasny i przekonujący dowód", iż patent, o którego naruszenie zostali oskarżeni, jest nieważny. Po ewentualnej zmianie wystarczyłoby, żeby przedstawione przez nich dowody były bardziej przekonujące, niż dowody strony skarżącej. Właśnie na ten problem zwrócił uwagę Red Hat, występując do Sądu Najwyższego.
  10. Starszy analityk Berenberg Banku wezwał Microsoft i Nokię do połączenia sił na rynku smartfone'ów i zawarcia umowy dotyczącej Windows Phone 7. W otwartym liście, opublikowanym na łamach Financial Times, Adnaan Ahmad zauważa, że rynkowa sytuacja zaczęła przerastać obie firmy. Zwracając się do prezesów firm, pisze: Obaj musicie pamiętać ile na pojawieniu się pecetów i małych serwerów stracili producenci mainframe'ów, tacy jak WANG, Unisys, IBM i Burroughs. Czy też jak Xerox i Kodak zostały przyćmione przez Adobe i Sandiska. A Ty Steve wraz z Billem pamiętacie, jak zjedliście IBM-a na przystawkę. To z pewnością wywołało uśmiech na waszych twarzach Steve, prawda? A teraz mamy do czynienia z "konwergencją", a tak naprawdę to trzęsienie ziemi, które może zetrzeć ten uśmiech. Ahmad przestrzega obu prezesów przed zmarnowaniem szansy i przypomina, że obecnie rynek IT kieruje się w stronę urządzeń przenośnych, przede wszystkim smartfonów. Jego zdaniem tylko dzięki współpracy oba koncerny będą w stanie konkurować z Apple'em i Google'em.
  11. Jeśli ktoś wątpił w rosnące znaczenie urządzeń przenośnych, to ostatnie wyniki finansowe ARM-a powinny go ostatecznie przekonać. Brytyjska firma poinformowała właśnie, że jej wpływy w roku 2010 zwiększyły się o 33% i wyniosły 406,6 miliona funtów, a zysk wzrósł o 73% do poziomu 167,4 miliona GBP. Dobre wyniki sprzedaży to w dużej mierze zasługa rosnącej popularności iPada i iPhone'a, jednak specjaliści zwracają uwagę na jeszcze jeden niezwykle istotny szczegół. Cena akcji ARM-a wyniosła ponad 547 funtów, czyli najwięcej od czasów dotkomowej bańki spekulacyjnej sprzed 10 lat. Przyczyny takiej zwyżki są dwie. Pierwsza to pojawiające się pogłoski o tym, że ARM zostanie przejęty przez inną firmę. Druga, to ogłoszenie podczas CES 2011 podpisania umowy partnerskiej pomiędzy ARM-em i Microsoftem. Zostało to odebrane przez rynek jako utrata przez Microsoft wiary w to, że Intel jest w stanie konkurować z energooszczędnymi kośćmi ARM-a. Dzięki tej umowie architektura ARM ma szanse na zdobycie znacznych udziałów na rynku pecetów. Prezes ARM, Warren East, dodał jednocześnie, że jego firma spodziewa się pierwszych profitów z umowy z Microsoftem nie wcześniej niż za cztery lata, gdyż najpierw trzeba zaprojektować i zbudować produkty. Wszystko sprowadza się do pytania, kiedy ARM pojawi się na pecetach. Nie spodziewam się wielkich udziałów w tym rynku w krótkim terminie, ale z pewnością można się ich spodziewać na rynku tabletów - stwierdził.
  12. Yahoo! wydało oświadczenie, w którym stwierdza, że za problemy z Yahoo! Mail, których doświadczają użytkownicy Windows Phone 7 odpowiada Microsoft. Firma potwierdziła, że dotyczą one implementacji IMAP, jednak nie występują na innych platformach, a zatem to nie błędy ze strony Yahoo! są przyczyną nagłego wzrostu transferów. Jak czytamy w oświadczeniu Yahoo!, problem jest "specyficzny dla wybranego przez Microsoft sposobu implementacji IMAP dla Yahoo! Mail". Koncern zaoferował pomoc firmie z Redmond w rozwiązaniu problemu. Przypomnijmy, że dopiero przed tygodniem Microsoft zidentyfikował przyczynę niechcianych transferów, a wczoraj poinformował, że wina leży po stronie Yahoo!.
  13. Na początku bieżącego roku część użytkowników telefonów z systemem Windows Phone 7 zaczęło skarżyć się, że ich urządzenie wysyła i odbiera duże ilości danych, szybko wyczerpując limity transferu przysługujące w ramach miesięcznego abonamentu. Dość szybko okazało się, że winnym niepożądanych transferów nie jest sam system. Dotychczas jednak nie wiedziano, co się dzieje. Dopiero w ubiegłym tygodniu specjaliści Microsoftu wpadli na trop winnego, a dzisiaj zdecydowali się go wskazać. Okazuje się, że zawiniło... Yahoo!. Błąd w kodzie Yahoo! Mail, który informuje system Windows Phone 7 w jaki sposób należy synchronizować pocztę z tą usługą, spowodował, że transfery danych pomiędzy smartfonem, a skrzynką pocztową użytkownika mogły być nawet 25-krotnie większe niż to konieczne. Microsoft współpracuje już z Yahoo! i błąd powinien zostać naprawiony w najbliższym czasie. Jednak krytycy koncernu z Redmond pytają, dlaczego tak długo zajęło wskazanie winnego. I dlaczego Microsoft zdecydował się na to dopiero wówczas, gdy niezależny badacz, Rafael Rivera, samodzielnie odkrył przyczynę i zmusił firmę do ujawnienia źródła błędu.
  14. Podczas zakończonej w ubiegłym miesiącu konferencji Defcon przeprowadzono test, polegający na wykorzystaniu technik inżynierii społecznej do uzyskanie od pracowników korporacji istotnych danych na temat ich firmy. Spośród 135 zaatakowanych osób tylko 5 odmówiło podania informacji. Co ciekawe, wszystkie 5 to... kobiety. Szczegółowy raport na temat ataków zostanie opublikowany w najbliższym czasie. Obecnie wszelkie dane analizuje FBI. Atakujący wzięli na cel 17 firm z listy Fortune 500, wśród nich Google, Microsoft, Forda, Wal-Mart, Symantec, Cisco, Pepsi i Coca-Colę. Napastnicy siedzieli w przeszklonych budkach i dzwonili do pracowników wspomnianych firm, próbując wydobyć od nich istotne informacje. Ataki okazały się niezwykle udane. Tylko jedna firma się przed nimi obroniła, a to tylko dlatego, że telefon odbierały automaty. Atakujący nie mogli pozyskiwać najistotniejszych informacji, takich jak hasła czy numery ubezpieczeń społecznych, ale mieli prawo pytać o takie dane, które mogą zostać wykorzystane przez cyberprzestępców - takie jak rodzaj systemu operacyjnego, oprogramowania antywirusowego czy używanej przeglądarki. Rozmówców usiłowano również nakłonić do odwiedzenia konkretnej witryny WWW. Podczas testu dokonano dwóch istotnych odkryć. Połowa firm wciąż używa niebezpiecznego Internet Explorera 6, ponadto okazało się, że zawsze udaje się namówić rozmówcę do odwiedzenia dowolnej witryny. To z kolei wskazuje, że nawet najbardziej dbającą o bezpieczeństwo firmę można zaatakować. Kobiety stanowiły mniej niż połowę spośród 135 osób, do których dzwoniono. Jednak to płeć piękna, z nieznanych jeszcze przyczyn, przeszła test znacznie lepiej niż mężczyźni. Pięć pań, natychmiast po odebraniu telefonu nabrało podejrzeń i w ciągu 15 sekund odłożyły słuchawkę. Trzy z nich pracowały na stanowiskach menedżerskich. Być może w tym tkwi przyczyna sukcesu gdyż, jak mówi Jonathan Ham z firmy Lake Missoula Group, która specjalizuje się w testach penetracyjnych, kobiety menedżerowie są bardziej odporne na techniki inżynierii społecznej. Ham przyznaje, że gdyby był cyberprzestępcą atakującym firmę, to unikałby kontaktu z kobietami na stanowiskach kierowniczych. Znacznie łatwiej zaatakować menedżerów płci brzydkiej.
  15. Rosyjska witryna Wzor.net, znana z tego, iż wyspecjalizowała się w wyciekach oprogramowania Microsoftu poinformowała, że Milestone 2 (M2) systemu Windows 8 jest na ukończeniu, a w marcu bieżącego roku rozpoczną się prace nad fazą M3. Następnie mają powstać wersje Beta 1 i Beta 2, które zostaną publicznie udostępnione. Później koncern z Redmond pokaże wersję RC (Release Candidate), a pod koniec 2012 roku zostanie ukończona ostateczna wersja Windows 8. "Z naszych informacji wynika, że Microsoft ma zamiar rozpocząć sprzedaż Windows 8 dla klientów indywidualnych w poniedziałek, 7 stycznia 2013 roku" - czytamy na Wzor.net. Jedną z ważnych cech nowego systemu ma być bardzo szybki start lub nawet technologia, dzięki której będzie on zawsze gotowy do pracy. Windows 8 ma też ponoć wykorzystywać technologie rozpoznawania twarzy i obsługiwać standardy Bluetooth 3.0, USB 3.0 i nowsze. Pojawiają się też informacje, że interfejs graficzny OS-u będzie można personalizować, a co najmniej będzie on bardzo elastyczny.
  16. Opublikowane właśnie przez Microsoft wyniki finansowe za ostatni kwartał (dla koncernu jest to drugi kwartał roku finansowego 2011), będą z pewnością przedmiotem dogłębnych analiz. Koncern udowodnił, że jego finanse są bardzo stabilne, jednak analitycy poszukują sygnałów świadczących o tym, jak firma poradzi sobie na zmieniającym się rynku IT. Przychody firmy zwiększyły się o 5%, do 19,9 miliarda USD, ale zysk netto spadł z 6,66 do 6,63 miliarda dolarów. Od ogólnych wyników firmy znacznie bardziej interesujące są wyniki cząstkowe. Dowiadujemy się z nich, że Kinect rzeczywiście okazał się strzałem w dziesiątkę. Przychody wydziału rozrywki i urządzeń, który odpowiada właśnie za Kinekta i Xboksa zwiększyły się o 55%, a zysk wzrósł aż o 83% i wyniósł 679 milionów USD. Jednocześnie jednak jeden z głównych koni pociągowych Microsoftu, wydział odpowiedzialny za system operacyjny Windows, zanotował duże spadki. Jego przychody spadły o 30% (do 5 miliardów USD), a zysk zmniejszył się aż o 40% i wyniósł 3,2 miliarda dolarów. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy była nienajlepsza sprzedaż pecetów, która w całym 2010 roku zwiększyła się jedynie o 3%. Analityków pozytywnie zaskoczyły natomiast wyniki wydziału biznesowego, drugiego z microsoftowych koni pociągowych. Jest on odpowiedzialny za produkcję m.in. pakietu Office i oprogramowania Sharepoint. Jego przychody wzrosły o 24%, a zyski o 34%. Najnowsze wyniki pokazują, że na razie główne źródła finansowanie Microsoftu pozostają bez zmian. Wydział Windows daje firmie 40% zysków, a wydział biznesowy - 48%. Wydział rozrywki i urządzeń zapewnia przedsiębiorstwu zaledwie 8% zysku. "Na pierwszy rzut oka to świetne wyniki. Ale gdy się im przyjrzeć głębiej, to zauważymy, że wydział Windows zawiódł i przyniósł o 300 milionów mniej zysku, niż przewidywano. Wielką niespodziankę sprawił natomiast dział produktów biznesowych, którego zysk jest o 600 milionów wyższy od spodziewanego. To niewątpliwie zasługa Office 10" - mówi Brendan Barnicle z Pacific Crest Securities. Lepszego zdania jest Colin Gillis z BGC Financial. "Główne wydziały firmy biją rekordy. Są dobrze usytuowani na najważniejszych dla siebie rynkach. Dobrze kontrolują koszty i solidnie zarabiają. Są świetni jeśli chodzi o generowanie zysków dla akcjonariuszy. Sprzedali 300 milionów kopii Windows 7. Pecety nie znikną z rynku. Porównajmy to z 7 milionami tabletów sprzedanymi przez Apple'a. Oczywiście nie jest to obraz bez skaz, jednak niektóre negatywne opinie są przesadzone". Na razie największym zawodem okazały się wyniki Binga. Co prawda przychody wyszukiwarki rosną, jednak ciągle przynosi ona straty. Podobnie zresztą jak cały wydział Online Services. Od połowy 2007 roku Microsoft musiał dopłacić do niego aż 6,3 miliarda USD i wciąż nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie koncern mógł liczyć na zyski.
  17. Matt Miszewski, niedawny pracownik Microsoftu, dostał tymczasowy zakaz pracy w firmie Salesforce.com. Zakaz taki wydał sąd na wniosek koncernu z Redmond. Miszewski do końca ubiegłego roku pracował w Microsofcie na stanowisku głównego menedżera ds. produktów dla administracji państwowej. Już 18 stycznia, kilkanaście dni po opuszczeniu Microsoftu, Miszewski został zatrudniony w Salesforce.com. W związku z tym koncern Ballmera wystąpił do sądu z pozwem przeciwko Miszewskiemu, w którym domaga się wydania mu zakazu pracy u bezpośredniego konkurenta, jakim jest Salesforce. David Howard, prawnik odpowiedzialny w Microsofcie za przygotowywanie pozwów, wyjaśni: Microsoft wystąpił dzisiaj do sądu i uzyskał tymczasowy [do czasu rozpatrzenia sprawy - red.] zakaz uniemożliwiający byłemu pracownikowi, Mattowi Miszewskiemu, złamanie podpisanej przezeń klauzuli o zakazie konkurencji. Sprawa ta dotyczy pracownika, który jest w posiadaniu istotnych informacji o ważnych klientach oraz innych ważnych danych, a który ma zamiar pracować dla bezpośredniego konkurenta, Salesforce.com, na stanowisku, które zakłada odwoływanie się przezeń do tych samych rozwiązań i klientów. Stanowi to bezpośrednie naruszenie zasady poufności oraz klauzuli o zakazie pracy u konkurencji, którą pracownik podpisał rozpoczynając pracę u nas. Microsoft traktuje tę sprawę bardzo poważnie i jest to pierwszy krok w kierunku wyegzekwowania prawa. Sąd wydal Miszewskiemu tymczasowy zakaz, gdyż na podstawie dostarczonych przez Microsoft dowodów uznał, że mamy tutaj do czynienia z przypadkiem złamania dobrowolnie podpisanej klauzuli zakazującej pracownikowi zatrudnienia się u bezpośredniej konkurencji przez rok po opuszczeniu Microsoftu.
  18. George Hotz, lepiej znany jako GeoHot, zdobył sławę przed czterema laty, gdy jako nastolatek złamał zabezpieczenia iPhone'a. Od tamtej pory George łamał kolejne systemy bezpieczeństwa telefonu Apple'a oraz zabezpieczenia konsoli PlayStation 3. Działania takie ściągnęły na niego gniew producentów urządzeń. Pojawiły się też groźby pozwów sądowych. Niedawno GeoHot ogłosił, że ma zamiar złamać telefon z Windows Phone 7. Wówczas Brandon Watson, menedżer produktu z Microsoft Developer Platform zaoferował, że wyśle mu taki telefon z podpisem "pozwól rozkwitnąć kreatywności developerów". Rzecznik prasowy Microsoftu potwierdził, że GeoHot i Watson są w kontakcie, a koncern z Redmond ma zamiar dostarczyć hakerowi obiecane urządzenie. Microsoft już sporo zainwestował w rozwijanie dobrych stosunków z developerami i miłośnikami nowych technologi i jest zawsze zainteresowany tym, czego można się od tych społeczności nauczyć - stwierdził rzecznik. To nie pierwsze tego typu działanie koncernu. W ubiegłym roku hackerzy złamali system DRM używany przez WP7. Zostali wówczas zaproszeni do Redmond, gdzie omawiano z nimi sposoby, które z jednej strony umożliwiłyby użytkownikom instalowanie ich własnego oprogramowania, a z drugiej - zapewniały komercyjnym aplikacjom ochronę przed nielegalnym kopiowaniem. Jeśli GeoHot złamie Windows Phone 7 to powinniśmy być świadkami szybkiego wzrostu liczby aplikacji dla tego systemu. Obecnie w oficjalnym sklepie Windows Marketplace for Mobile znajduje się ponad 5000 programów.
  19. Microsoft przygotował interesujące narzędzie o nazwie Attack Surface Analyzer. Pokazuje ono użytkownikowi wszelkie zmiany wprowadzone w systemie Windows przez zainstalowany program. Narzędzie informuje o zainstalowanych plikach, dodanych wpisach w rejestrze, kontrolkach ActiveX i otwartych portach. Informuje też o prawach dostępu do zainstalowanych plików. Attack Surface Analyzer powstał przede wszystkim z myślą o twórcach oprogramowania, którzy chcą sprawdzić, jak ich program wpływa na bezpieczeństwo systemu. Jednak przyda się ono również administratorom systemu i użytkownikom końcowym, którzy dzięki niemu będą mogli przeanalizować, czy instalowany program nie ma negatywnego wpływu na bezpieczeństwo systemu. Narzędzie działa dzięki przeskanowaniu systemu przed i po instalacji programu. Trzeba przy tym pamiętać, że Attack Surface Analyzer nie szuka luk bezpieczeństwa w oprogramowaniu. Bada on zmiany, jakie program wprowadza w systemie. Wersję beta nowego narzędzia Microsoftu można bezpłatnie pobrać z witryny koncernu.
  20. W raporcie dla amerykańskiej Komisji Giełd (SEC) Novell ujawnił, jakie patenty kupi od ich firmy holding CPTN, w skład którego wchodzi Microsoft. Informacja o transakcji wywołała paniczne spekulacje w niektórych serwisach. "Patenty, które zostaną sprzedane CPTN są związane przede wszystkim z oprogramowaniem do zarządzania biznesowymi systemami komputerowymi, biznesowymi systemami plików oraz oprogramowania do współpracy oraz z biznesowymi programami do zarządzania tożsamościami i bezpieczeństwem. Możliwe jest jednak, że niektóre z tych patentów odnoszą się do innych produktów" - czytamy w raporcie. "Używaliśmy tych patentów do ułatwienia i ochrony naszych obecnych oraz planowanych działań biznesowych oraz do zredukowania możliwości wytoczenia nam pozwów o naruszenie praw do własności intelektualnej" - stwierdzili przedstawiciele Novella. Obecnie żaden ze wspomnianych patentów nie jest licencjonowany. CPTN kupi 882 patenty Novella, spośród których 43% zostało wydanych w USA, kolejne 30% to wnioski patentowe złożone przed USPTO, około 22% to patenty przyznane w innych krajach, a 5% - wnioski o przyznanie patentów w innych krajach. Na podstawie dość lakonicznego opisu eksperci uważają, że Novell sprzeda CPTN prawa m.in. do patentów opisujących narzędzia z rodziny PlateSpin.
  21. Redaktorzy serwisu Heise uważają, że Service Pack 1 dla Windows 7 i Windows Server 2008 R2 może zostać udostępniony w ciągu najbliższych dni. W Windows Update pojawiła się bowiem "ważna" poprawka, która może być wymagana do instalacji SP1. Poprawka datowana jest na 11 stycznia bieżącego roku, jednak zauważono ją już wcześniej. Najpierw trafiła do sieci w październiku, ale, co dziwne, Microsoft nie opublikował jej opisu ani żadnych informacji wskazujących, dlaczego należy ją zainstalować. Później poprawka zniknęła, na krótko pojawiła się ponownie, a teraz znowu została udostępniona. Wciąż brak jest opisującego ją dokumentu, a sama poprawka nie instaluje się automatycznie. Niewykluczone, że łatka oznaczona jako Update 976902 jest potrzebna do instalacji SP1. Podobnie było w przypadku SP1 dla Windows Visty. Można go było zainstalować tylko po wcześniejszej instalacji innej aktualizacji. Jak wiadomo nie od dzisiaj, SP1 dla Windows 7 nie przyniesie większych zmian. Będzie to zbiór poprawek udoskonalających już istniejące mechanizmy i poprawiających niedociągnięcia, a nie zestaw nowych funkcjonalności. Jedną z niewielu nowych funkcji, z których będą mogli korzystać użytkownicy Windows 7 SP1 będzie obsługa zestawu instrukcji Advanced Vector Extensions (AVX), które będą używane przez przyszłe generacje procesorów. W przypadku Server 2008 R2 takimi nowościami będą RemoteFX (rozszerzenie już istniejących Remote Desktop Services) oraz Dynamic Memory (mechanizm inteligentnej alokacji pamięci). Przydadzą się one jednak tym, którzy wykorzystują wspomniany system w rozległych sieciach.
  22. W maju, po niemal 3 latach prac, Microsoft rozpocznie sprzedaż swojej TouchMouse. Myszka zadebiutuje na rynku półtora roku po debiucie podobnej Apple'owskiej MagicMouse. Urządzenie wyceniono na 79,99 USD. Zaprezentowanie TouchMouse było sporym zaskoczeniem. W sierpniu Microsoft pokazał bowiem myszkę ArcTouch i wówczas sądzono, że to właśnie ona jest projektem "Mouse 2.0", nad którym prace były prowadzone od 2008 roku. Przypuszczenia te okazały się, jak właśnie się dowiedzieliśmy, nieprawdziwe. TouchMouse to połączenie myszki z funkcjami wielodotykowego gładzika. Użytkownik może zatem ruchami myszy przesuwać kursor po ekranie i klikać, a jednocześnie przesuwając palce po jej powierzchni może przewijać okna, przełączać się pomiędzy nimi, powiększać, zmniejszać itp. W porównaniu do produktu Apple'a TouchMouse ma większe możliwości, gdyż pozwala na korzystanie nawet z trzech palców oraz kciuka. To jednak nie jest jeszcze gwarancją sukcesu. MagicMouse, pomimo że nie miała żadnego konkurenta, nie podbiła serc użytkowników. Za kilka miesięcy przekonamy się, czy Microsoft będzie w stanie dokonać tego, co nie udało się Apple'owi. http://www.youtube.com/watch?v=sVsFcKd6NjU
  23. Rozpoczęty właśnie rok będzie prawdopodobnie niezwykle ważny dla przyszłości Microsoftu. Podczas wystąpienia na CES 2011 prezes firmy mówił nie tylko o Windows obsługującym ARM, ale również o Windows Phone 7, Xboksie 360 i Kinect. Podczas wystąpienia Ballmera dowiedzieliśmy się, że Kinect odniósł spory rynkowy sukces. W ciągu dwóch miesięcy klienci kupili 8 milionów tych urządzeń, gdy tymczasem początkowo Microsoft prognozował, że w roku 2010 sprzedanych zostanie 5 milionów sztuk. Prezes Microsoftu zapowiedział udoskonalenia w Kinect, takie jak przełożenie ruchów gracza na ruchy jego awatara, co pozwoli na jego wykorzystanie do organizowania wirtualnych konferencji. W przyszłości Kinect ma również rozpoznawać mimikę twarzy i obrazować ją ekranie. Koncern z Redmond zapowiedział też, że jeszcze w bieżącym roku subskrybenci serwisu Xbox LIVE Gold będą mogli używać Kinecta do korzystania z serwisu Netflix. Urządzenie pozwoli na zatrzymywanie, uruchamianie i przewijanie filmów za pomocą gestów oraz głosu. Ballmer zdradził również, że liczba sprzedanych Xboksów 360 przekroczyła 50 milionów, a z usługi Xbox LIVE korzysta 30 milionów osób. Szykuje się także aktualizacja dla Windows Phone 7, dzięki której do systemu trafią takie funkcje jak kopiowanie i wklejanie. Przyspieszone zostanie też ładowanie aplikacji i przełączanie pomiędzy nimi. Jeszcze w pierwszej połowie bieżącego roku telefony z WP7 znajdą się w ofercie Sprinta i Verizona. Pojawią się też nowe wersje językowe systemu. Ballmer pokazał też kolejną generację urządzenia Surface, produkt SUR40 powstały we współpracy z Samsungiem. Prototyp wyposażono w najważniejsze funkcje oryginału, takie jak wielodotykowy ekran, możliwość rozpoznawania dłoni, palców i różnych obiektów, a jednocześnie został znacząco odchudzony, gdyż funkcje projektora i kamer przejmuje ekran LCD. We wrześniu bieżącego roku Microsoft zapowiedział, że w ciągu trzech lat na rynek trafi Surface o grubości nie przekraczającej tafli szkła. Zapowiedzi Microsoftu wywarły duże wrażenie na inwestorach. Kurs akcji firmy na zamknięciu giełdy wynosił 28,82 USD. Ostatni raz taką cenę papiery koncernu zanotowały w maju 2010 roku.
  24. Serwis Bloomberg twierdzi, że w przyszłym miesiącu, podczas targów CES, Microsoft pokaże pełną wersję Windows obsługującą, obok x86, również architekturę ARM. Poufne plany koncernu zdradziły dziennikarzom dwie anonimowe osoby. Pojawienie się Windows dla ARM pozwoli koncernowi z Redmond na zdecydowane wejście na rynek tabletów i urządzeń przenośnych, gdyż znaczna część z nich korzysta właśnie z tej architektury. Procesory ARM produkują tacy giganci jak Qualcomm, Texas Instruments czy Samsung. Robert Breza, analityk z firmy RBC Capital Markets uważa, że Windows obsługujący ARM to najlepszy dla Microsoftu sposób na zaistnienie na rynku tabletów. Koncern z Redmond praktycznie na nim nie istnieje. Wersje Windows obsługujące ARM istnieją już od dawna. Nie są to jednak "duże" systemy, znane nam z desktopów, ale edycje dla urządzeń wbudowanych. Informacje Bloomberga są tym bardziej prawdopodobne, że, jak informowaliśmy, Microsoft kupił przed kilkoma miesiącami pełną licencję ARM.
  25. Microsoft po raz pierwszy od debiutu systemu Windows Phone 7 podał dane dotyczące jego sprzedaży. Achim Berg, odpowiedzialny w Redmond za kwestie biznesowe i marketingowe WP7 powiedział, że w ciągu pierwszych 6 tygodni do sklepów dostarczono 1,5 miliona smartfonów z nowym systemem Microsoftu. To mniej, niż w analogicznym okresie sprzedało się iPhone'ów, jednak Berg jest zadowolony z takiego wyniku. Mówi, że spełnił on oczekiwania firmy. Wiemy, że konkurencja jest bardzo ostra, a to jest całkowicie nowy produkt. Bierzemy udział w wyścigu. To nie sprint, ale z pewnością mamy dobry start i jesteśmy gotowi na długi bieg - stwierdził Berg. Poinformował jednocześnie, że aplikacje dla nowego systemu tworzy 18 000 developerów na całym świecie. Obecnie w sklepie Windows Marketplace for Mobile znajduje się około 4000 programów. Najbliższe miesiące pokażą, czy Microsoftowi uda się przekonać klientów do swojego systemu i czy będzie miał on zostać liczącym się konkurentem dla iOS-a lub Androida. Jednocześnie, jak w najnowszej analizie piszą pracownicy firmy IDC, Windows Marketplace for Mobile rozwija się znacznie szybciej niż sklep dla Androida po debiucie tego systemu, zatem nie będzie zaskoczeniem, jeśli do połowy przyszłego roku Microsoft będzie dysponował trzecim pod względem wielkości portfolio dla urządzeń przenośnych.
×
×
  • Create New...