Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Palacze mają niższy iloraz inteligencji od osób niepalących, a im więcej palą, tym niższe jest ich IQ – do takich wniosków doszli naukowcy po zbadaniu ponad 20 tys. izraelskich rekrutów.

Młodzi mężczyźni, którzy wypalają dziennie paczkę lub więcej papierosów, mają o 7,5 punktu niższy iloraz inteligencji od swoich niepalących kolegów – twierdzą dr Mark Weiser z Sheba Medical Center i jego współpracownicy. Na łamach pisma Addiction akademicy sugerują, by objąć młodzież z niższym IQ programem zapobiegającym paleniu.

Weiser i inni wyjaśniają, że pomimo wcześniejszych doniesień o związkach między paleniem a niższym ilorazem, autorzy wielu studiów polegali na testach przeprowadzanych w dzieciństwie i obejmowali badaniem również osoby z zaburzeniami zachowania i psychicznymi, które z większym prawdopodobieństwem palą i mają niższe IQ.

Chcąc lepiej zrozumieć relacje łączące palenie oraz iloraz inteligencji, Izraelczycy skupili się na grupie 20211 osiemnastolatków rekrutowanych do tutejszej armii. Nie było wśród nich ludzi z poważnymi problemami psychicznymi, ponieważ są oni uznawani za niezdolnych do służby wojskowej.

Jak ustalono, 28% mężczyzn paliło co najmniej jednego papierosa dziennie, ok. 3% badanych stanowili ekspalacze, a 68% grupy nigdy nie sięgnęło po papierosa. Palacze mieli znacznie niższy iloraz inteligencji od osób niepalących. Pozostawało tak nawet po uwzględnieniu potencjalnie istotnych czynników, w tym pozycji socjoekonomicznej mierzonej latami edukacji szkolnej ojca.

Średnie IQ niepalącego mężczyzny wynosiło 101, a w przypadku człowieka, który zaczął palić przed powołaniem do służby, 94 punkty. IQ stale spadało wraz z liczbą wypalanych papierosów: z 98 dla chłopców zaciągających się 1-5 papierosami dziennie do 90 u osób wypalających ponad paczkę w ciągu doby. Należy zaznaczyć, że wszystkie wymienione wartości mieszczą się w przedziale inteligencji przeciętnej.

Jako że rekruci nie mogli palić w okresie przeprowadzania testów na inteligencję, niewykluczone, że ich wyniki obniżył zespół abstynencyjny. By to sprawdzić, zespół Weisera przyglądał się IQ mężczyzn, którzy nie palili w wieku 18 lat, ale zaczęli, będąc w wojsku. Ci mężczyźni również mieli niższy iloraz inteligencji od rówieśników, którzy nigdy nie palili (średni wynik wynosił 97 pkt.). Oznacza to, że nikotynowy zespół abstynencyjny nie stanowił przyczyny zaobserwowanych różnic.

Kiedy badacze zestawili ze sobą ilorazy inteligencji 70 par braci (jeden z nich palił, drugi nie), ponownie średnie IQ niepalącego brata było wyższe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zważywszy na wyniki badań, dowodzące że palenie szkodzi na mózg i poważnie osłabia sprawność intelektualną w starszym wieku, jest to dość logiczne i do przewidzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy iloraz inteligencji proporcjonalnie wzrasta do poziomu wyjściowego wraz z ograniczaniem liczby wypalanych papierosów, czy zmiany są nieodwracalne?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzi o paczkę z 20 petami? Jak wypalę 19.5 peta to już IQ nie spadnie?

 

Jak byś zrozumiał tekst newsa, to byś wiedział. Zauważono obniżenie IQ już w przy wypalaniu od 1 do 5 papierosów dziennie. Ty - paląc 19,5 peta na dobę, możesz obniżać sobie IQ nawet powyżej 10pkt %.

 

No ale pewnie tego nie zrozumiesz... w końcu jesteś palaczem. <rotfl>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też mi odkrycie, trzeba mieć zdecydowanie mniejsze iq, żeby zdecydować się na trucie własnego organizmu i innych...

 

Stefan Banach był nałogowym palaczem. Sądzisz, że miał "zdecydowanie mniejsze iq"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stefan Banach był nałogowym palaczem. Sądzisz, że miał "zdecydowanie mniejsze iq"?

Gdyby nie palił, miałby jeszcze wyższe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dosc ciekawe, bo powszechnie wśród mojego towarzystwa (muzyków) jest palenie dla spokojnego przemyślenia nowych projektów, kompozycji. Okazuje się, ze większości z nich mocno wzrasta kreatywność po zapaleniu papierosa, ponieważ jak mówią, pozwala im się odprężyć i uruchomić działanie wyobraźni oraz myślenia abstrakcyjnego.

Oczywiste nie mowie, ze palenie nie obniża IQ, ale mimo iż sama nie pale, nie mam nic przeciwko papierosom.  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jim Morrison wszystkie przeboje pisał narąbany jak bela, co wcale nie oznacza, że alkohol podnosi kreatywność (albo IQ, albo cokolwiek). Chyba nikt nie zaprzeczy, że alkohol generalnie źle działa na funkcjonowanie zdolności intelektualnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jim Morrison wszystkie przeboje pisał narąbany jak bela, co wcale nie oznacza, że alkohol podnosi kreatywność (albo IQ, albo cokolwiek). Chyba nikt nie zaprzeczy, że alkohol generalnie źle działa na funkcjonowanie zdolności intelektualnych.

 

Nie no, oczywiście masz 100% racje. Ja absolutnie nie powiedziałam, ze palenie pomaga ich kreatywności, tylko zauważyłam ciekawe wypowiedzi kolegów i koleżanek. Jednakowoż trafiłam na dziwne badania (niestety nie mogę ich przytoczyć, gdyż nie są jeszcze na internecie - czytałam prace doktorancka), jakoby alkohol oprócz zabijania komórek mózgu, działa tez w trochę inny bardziej pozytywny sposób. Mianowicie poprawia komunikacje w mózgu, ale tylko alkohol w małych ilościach i bodajże nie każdy. Nie pamiętam szczegółów. Na zaś tylko powiem, ze nie twierdze, iż się z tym zgadzam. Zwyczajnie poddaje taka możliwość, o ile ktoś tej tezy zupełnie nie obali.  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg pewnych badań, spożywanie alkoholu powoduje nawet przyrost ilości komórek mózgowych. Co może oznaczać cokolwiek. Jeśli ktoś potrzebuje używek dla kreatywności, to jest to problem psychologiczny (to co, że powszechny…).

Bohater „Dnia świra” nie mógł pracować, jak mu się spodnie marszczyły pod tyłkiem, co nie oznacza, że gładź materiału miała działanie wspomagające jego intelekt. :D Pod tym kątem widzę wszelkie rozluźnianie się używkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W świetle tych żydowskich wyników wielce zastanawiajaca jest uwaga Szymborskiej: "pokażcie mi inteligentnego człowieka, który nie pali". Ale chyba nikt takich badań nie robił, lub przynajmniej nie publikował wyników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mógłbym pokazać bardzo wielu, i to wybitnie inteligentnych, a nie tylko inteligentnych.

Może to kwestia pokoleniowa: w pewnych „czasach” palenie było bardzo modne, uznawane za lans, a o jego szkodliwości miano nikłe bądź żadne pojęcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg badań IQ obniża się o 7,5 punktów.Genialnej Dodzie to nie zaszkodzi,cały czas będzie geniuszem ale Marianek z IQ 80 spadnie do niższej kategorii i tu jest problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej dyskusji zaszła pewna pomyłka. Autor badań uparcie bowiem obstaje przy twierdzeniu, że z jego badań wynika, iż to ci, co sięgają po papierosy mają niższe IQ, a nie, że palenie skutkuje obniżeniem IQ.

 

Nie wiem jak on to widzi w związku z tak ścisłą korelacją do ilości wypalanych papierosów, ale to właśnie twierdzi. I nie wiem dlaczego nie zbadał w takim razie bliźniaków jednojajowych, którzy statystycznie mają zbliżone IQ.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS. I ciekaw jest jeszcze jednego jego tłumaczenia: jak wytłumaczy fakt, że z samych jego badań wynika, iż osoby, które zaczęły palić po 18 roku życia, mają statystycznie IQ bliższe niepalącym, niż osoby, które zaczęły palić wcześniej.

 

Że niby ten, kto sięga po fajki już w wieku świadomym, jest bardziej inteligentny? A może wszyscy z naprawdę niskim IQ już dawno w tym wieku palą? :D I jak to jest, że istnieją państwa w których pali znakomity odsetek osób. Czy tam przeciętna IQ jest niższa?

 

Wyniki badań jakie przedstawił wprost sugerują związek przyczynowo-skutkowy tego rodzaju, że palenie obniża IQ; a jednak twierdzi, że jest na odwrót.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Autor badań uparcie bowiem obstaje przy twierdzeniu, że z jego badań wynika, iż to ci, co sięgają po papierosy mają niższe IQ, a nie, że palenie skutkuje obniżeniem IQ.

Gdzie to znalazłeś? Ja widzę tylko stwierzdenie korelacji, a nie identyfikację przyczyny i efektu.

jak wytłumaczy fakt, że z samych jego badań wynika, iż osoby, które zaczęły palić po 18 roku życia, mają statystycznie IQ bliższe niepalącym, niż osoby, które zaczęły palić wcześniej.

Zakładając, że jest to prawda(!), można to wyjaśnić bardzo łatwo: skoro nikotyna zaburza pracę mózgu (bądź co bądź, wywołuje w nim nierównowagę biochemiczną i powoduje niedotlenienie), działając na etapie rozwoju mózgu będzie ona bardziej szkodliwa, niż przy odziaływaniu na mózg dojrzały. To dokładnie takie samo zjawisko, jak w przypadku alkoholu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzie to znalazłeś? Ja widzę tylko stwierzdenie korelacji, a nie identyfikację przyczyny i efektu.

 

Wpisałem w googlu nazwisko autora, IQ i smoking i szperałem po stronach. W niektórych artykułach jest przytoczona wypowiedź, iż związek przyczynowo-skutkowy jest niejasny. W innych, autor w cytatach (nawet kilkuzdaniowych) mówi, że jego badania stwierdzają, iż to niskie IQ powoduje sięganie po papierosy, a nie papierosy niskie IQ.

 

 

Zakładając, że jest to prawda(!), można to wyjaśnić bardzo łatwo: skoro nikotyna zaburza pracę mózgu (bądź co bądź, wywołuje w nim nierównowagę biochemiczną i powoduje niedotlenienie), działając na etapie rozwoju mózgu będzie ona bardziej szkodliwa, niż przy odziaływaniu na mózg dojrzały. To dokładnie takie samo zjawisko, jak w przypadku alkoholu.

 

Oczywiście, ale mi chodzi o to, że gość twierdzi, iż przyczynowości jest odwrotna; to niskie IQ ma sprawiać, że ludzie palą.

 

Chyba nawet w tłumaczeniu na Kopalni jest fragment o tym, że testy IQ były przeprowadzane w czasie deprywacji palenia, a więc wyróżniono specjalnie osoby, które zaczęły palić dopiero w wojsku (a więc po 18 roku życia), ażeby rolę deprywacji wyeliminować. I okazało się, że te osoby również mają niższe IQ. To jakoby również jedna ze wskazówek, że przyczynowość zachodzi w kierunku: niskie IQ -> palenie.

 

Można to jednak tłumaczyć na różne inne sposoby. Korelację zakładamy odmienną, niż autor: palenie -> niższe IQ. Osoby, które paliły od małego mają niskie IQ. Osoby o niższym IQ w wojsku kolegują się raczej z osobami o zbliżonym IQ i częściej popadają w nałóg (bo częściej kolegują się z palącymi). Wymyśliłoby się jeszcze kilka takich interpretacji.

 

Możliwe też, że przyczynowość idzie w dwóch kierunkach. Ale - jak mówiłem - gość specjalnie podkreślał, że jego badania jasno wskazują na to, że to niskie IQ (z tego by wynikało również, że: tak precyzyjnie) przekłada się na zaistnienie i rozmiar przyszłego nałogu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gość twierdzi, iż przyczynowości jest odwrotna; to niskie IQ ma sprawiać, że ludzie palą.

Patrz, a ja taką interpretację uznawałem za złośliwy przytyk. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patrz, a ja taką interpretację uznawałem za złośliwy przytyk. :D

 

Ja w taką interpretację szczerze nie wierzę :D Nie wiem jakich karkołomnych zabiegów myślowych należałoby użyć, ażeby tak ścisły związek wysokości IQ z rozmiarem nałogu uzasadnić.

 

Niestety nie czytałem tekstu samych badań, ale z tego co autor (poprzez prasę) nam udostępnił, taka interpretacja w ogóle nie wynika, jest skrajnie wątpliwa,uderzająco mniej przekonująca, niż odwrotna. Może się okazać, że za cały jego wniosek odpowiada tak banalna i możliwa do wytłumaczenia na wiele sposobów* obserwacja, jak niższe IQ tych, którzy później w wojsku zaczęli palić.

 

*Kolejny jaki mi przychodzi do głowy to np. fakt specyfiki wojska. Bo wcześniejsze tło społeczne, jak nam się mówi, zbadano, ale co z tłem w wojsku. Jest oczywiste, że w wojsku istnieje mniejsza, lub większa fala i prześladuje się przede wszystkim tych, którzy są w jakiś sposób niekumaci. Związek zaś tego typu kłopotów z paleniem wydaje się istnieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wypalanie ponad 20 papierosów dziennie może prowadzić do uszkodzenia wzroku.
      W badaniu uwzględniono 71 zdrowych osób, które w ciągu życia wypaliły mniej niż 15 papierosów, oraz 63 osoby ze zdiagnozowanym uzależnieniem, które nigdy nie próbowały zerwać z nałogiem i wypalały ponad 20 papierosów dziennie. Ochotników w wieku 25-45 lat zbadano za pomocą tablic służących do oceny ostrości wzroku; wszyscy mieli wzrok normalny bądź skorygowany do normalnego.
      Podczas eksperymentu sprawdzano, jak dobrze badani radzą sobie z rozróżnianiem subtelnych różnic odcieni (poziomów kontrastu) i kolorów. Naukowcy sadzali ich w odległości 1,5 m od 19-calowego monitora CRT.
      Okazało się, że u palaczy występowały znaczące zmiany w widzeniu barwnym w zakresie niebiesko-żółtym i czerwono-zielonym (cechowała ich obniżona zdolność dyskryminacji kontrastów i barw). To sugeruje, że przyjmowanie substancji o działaniu neurotoksycznym może prowadzić do utraty widzenia barwnego.
      Wcześniejsze badania wskazywały, że długotrwałe palenie podwaja ryzyko związanego z wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej. Powiązano je także z żółknięciem soczewki oraz zapaleniem [błony naczyniowej]. Nasze badania pokazują, że wypalanie dużej liczby papierosów lub przewlekła ekspozycja na substancje związane z ich używaniem wpływają na rozróżnianie wzrokowe [...] - podkreśla Steven Silverstein z Rutgers University.
      Badania, których wyniki ukazały się w Psychiatry Research, nie dają fizjologicznego wyjaśnienia zaobserwowanych zjawisk, ale naukowcy podejrzewają, że przyczyną są uszkodzenia naczyń i neuronów siatkówki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do tej pory donoszono o badaniach, które pokazywały, że synowie matek palących w czasie ciąży mają niższą liczbę plemników w ejakulacie. Najnowsze studium naukowców z Uniwersytetu w Lund pokazuje zaś, że mężczyźni, których ojcowie palili w czasie ciąży, mają aż o połowę mniej plemników niż synowie ojców niepalących.
      Badanie przeprowadzono na 104 Szwedach w wieku 17-20 lat. Po wzięciu poprawki na ekspozycję matki na nikotynę, czynniki socjoekonomiczne, a także na palenie samego badanego, okazało się, że u synów palących ojców występuje o 41% niższa koncentracja plemników i 51% mniej plemników niż u mężczyzn z niepalącymi ojcami.
      Byłem bardzo zaskoczony, że bez względu na matczyną ekspozycję na nikotynę, liczba plemników u mężczyzn, których ojcowie palili, była o tyle niższa - podkreśla Jonatan Axelsson.
      Kotynina jest szkodliwym metabolitem nikotyny. Mierząc jej poziom, naukowcy mogli ustalić, czy to sami rodzice palili, czy też byli narażeni na bierne palenie.
      Axelsson podkreśla, że potrzeba dalszych badań, by zrozumieć, jakie mechanizmy leżą u podłoża zjawiska opisanego na łamach PLoS ONE.
      W odróżnieniu od matczynego jaja, gamety ojca dzielą się stale w ciągu życia i w momencie podziału występują niekiedy mutacje. Wiemy, że dym papierosowy zawiera wiele substancji mutagennych, dlatego można sobie wyobrazić, że w okresie zapłodnienia gamety przeszły mutacje i doszło do przekazania genów obniżających jakość nasienia u potomków męskich.
      Większość nowo powstałych mutacji (mutacji de novo) wiąże się z ojcem. Oprócz tego Szwedzi wspominają o spostrzeżeniach, że palenie prowadzi do uszkodzeń DNA plemników. Skądinąd wiadomo też, że u palaczy występuje więcej przerw w łańcuchu DNA.
      Wiemy, że istnieje związek między liczbą plemników i szansami na ciążę, dlatego opisane zjawisko może wpływać na prawdopodobieństwo, że synowie palaczy będą mieć dzieci. Palenie ojca połączono też ze skróceniem wieku reprodukcyjnego córek, dlatego stwierdzenie, że wszystko zależy od tego, czy matka pali, czy nie, nie wydaje się przekonujące. Dalsze badania mogą nas przybliżyć do związku przyczynowo-skutkowego - podsumowuje Axelsson.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy uszczupli się pokłady samokontroli palacza, ulegają one odbudowaniu po zapaleniu papierosa (Journal of Abnormal Psychology).
      Naukowcy z Moffitt Cancer Center pokazywali 132 uzależnionym od nikotyny osobom poruszający film o zniszczeniu środowiska naturalnego. Jednej grupie (kontrolnej) pozwalano wyrazić emocje, dlatego zasoby samokontroli nie ulegały tu uszczupleniu. Druga (eksperymentalna) nie miała takiej możliwości, stąd ich zmniejszenie. Później połowie każdej grupy pozwalano zapalić. Na końcu wszyscy wykonywali frustrujące zadanie.
      Naszym celem było sprawdzenie, czy palenie tytoniu wpływa na indywidualne zasoby samokontroli. Dywagowaliśmy, że gdy nikomu nie wolno było palić, to w porównaniu do osób z nietkniętą samokontrolą, badani, którzy przeszli zadanie zmniejszające zdolność samokontroli, będą mniej wytrwali przy zadaniach behawioralnych. Zakładaliśmy też, że nie zaobserwujemy spadku wykonania u ochotników, którym pozwolono zapalić - tłumaczy Bryan W. Heckman. Okazało się, że naukowcy mieli rację.
      Odkryliśmy, że palenie miało regenerujący wpływ na zasoby samokontroli. Co więcej, po części palenie odnawiało samokontrolę, poprawiając ludziom nastrój.
      Wcześniej zademonstrowano, że nikotyna poprawia zdolności motoryczne, a także wpływa korzystnie na procesy uwagi i pamięci. Studium Moffitt Cancer Center jako pierwsze dotyczyło wpływu palenia na samokontrolę. Sugeruje ono, że do uzależnienia od tytoniu może się przyczyniać chęć odnowienia zasobów samokontroli.
      Dr Thomas H. Brandon podkreśla, że istnieją zdrowsze i bardziej przystosowawcze sposoby relaksowania. Wykazano, że podniesienie poziomu glukozy, np. przez wypicie słodkiego napoju, również pozwala odbudować samokontrolę.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Palenie marihuany na 3 godziny przed prowadzeniem samochodu 1,92 razy zwiększa ryzyko wypadku, zwłaszcza ze skutkiem śmiertelnym.
      Zespół profesora Marka Asbridge'a z Dalhousie University przeprowadził metaanalizę 9 badań obserwacyjnych, w przypadku których łączna liczebność prób poszkodowanych w wypadkach osób wynosiła 49.411. Naukowcy wyliczyli prawdopodobieństwo wypadku, gdy palenie marihuany potwierdziły badania toksykologiczne pełnej krwi (występował w niej psychoaktywny metabolit THC - 11-OH-THC) albo sam kierowca wspominał, że palił 3 godziny przez wypadkiem lub później, a jednocześnie wykluczono picie alkoholu i zażywanie narkotyków innych niż marihuana.
      Nie wiadomo, jaki dokładnie poziom THC (tetrahydrokannabinolu) upośledza umiejętności psychomotoryczne potrzebne do prowadzenia pojazdów mechanicznych, ponieważ w większości studiów (6) poprzestawano na wykryciu THC we krwi, a tylko w 3 ustalano stężenie głównej substancji psychoaktywnej konopi. Mimo że nie sprawdzaliśmy wpływu dawki na ryzyko i powagę wypadku, badanie kierowców, którzy zginęli, ujawniło większe ilości THC we krwi. Choć stopień upośledzenia zdolności prowadzenia samochodu może nie być tak duży jak przy upojeniu alkoholowym, to jednak się pojawia i wymaga reakcji służb zdrowia publicznego [oraz ustawodawców] - napisano w raporcie opublikowanym na łamach British Medical Journal.
      Wiele z badań oceniających wpływ konopi na zdolność kierowania samochodem prowadzi się w laboratorium, dlatego choć mają one wysoką trafność wewnętrzną (na zmienną zależną wpływa tylko zmienna niezależna), nie wiadomo, jak wyniki uzyskane na symulatorze mają się do stylu prowadzenia prawdziwego auta. Ich uczestnikami dość często są palacze marihuany z długim stażem, którzy wykonują zadania nie odzwierciedlające złożoności jazdy w naturalnych warunkach. Z tego powodu naukowcy skoncentrowali się na studiach obserwacyjnych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iloraz inteligencji może znacząco wzrosnąć lub spaść w wieku nastoletnim. Zjawisko to wiąże się ze zmianami w budowie naszego mózgu.
      Dotąd inteligencję uznawano za stabilną cechę i iloraz wyliczony na pewnym - zazwyczaj dość wczesnym - etapie życia wykorzystywano do przewidywania osiągnięć szkolnych i przebiegu kariery zawodowej. Naukowcy z Wellcome Trust Centre for Neuroimaging z Uniwersyteckiego College'u Londyńskim pokazali jednak ostatnio, że IQ wcale nie jest stały.
      Zespół prof. Cathy Price testował w 2004 roku 33 zdrowe osoby, które miały wtedy 12-16 lat. Test powtórzono w 2008 r. Za każdym razem wykonywano badanie rezonansem magnetycznym.
      Naukowcy odnotowali znaczące zmiany w IQ. W przypadku niektórych nastolatków iloraz inteligencji wzrósł nawet o 20 punktów, a u części spadł o podobną liczbę punktów. By stwierdzić, czy wahnięcia te są istotne statystycznie, Brytyjczycy zestawili z nimi skany MRI. Odkryliśmy wyraźną korelację między zmianami w osiąganych wynikach a budową mózgu, dlatego możemy z określoną dozą pewności stwierdzić, że zmiany w IQ są czymś realnym - wyjaśnia Sue Ramsden.
      Akademicy mierzyli zarówno iloraz słowny, jak i bezsłowny każdego nastolatka. Dzięki temu stwierdzili, że wzrost słownego IQ wiązał się ze zwiększeniem gęstości istoty szarej w lewej korze ruchowej, która jest aktywowana podczas tzw. produkcji mowy. Poprawa bezsłownego IQ towarzyszyła wzrostowi gęstości istoty szarej w związanym z ruchami ręki przednim płacie móżdżku. Wzrostowi słownego ilorazu inteligencji niekoniecznie towarzyszył wzrost bezsłownego IQ.
      Prof. Price podkreśla, że nie wiadomo, skąd taka zmiana IQ i dlaczego u jednych nastolatków doszło do poprawy, a u innych do pogorszenia wyników. Niewykluczone, że wyjaśnieniem może być przynależność do podgrupy osób rozwijających się wcześnie lub późno (zawsze porównuje się do norm dla grupy wiekowej, więc ktoś rozwijający się wcześniej zdystansuje pozostałych, a przede wszystkim rówieśników później rozpoczynających dany etap dojrzewania). Należy także uwzględnić ewentualną rolę edukacji w zmianie IQ.
      Rodzi się pytanie, czy skoro budowa mózgu zmienia się w życiu dorosłym [vide badania na uczących się czytać partyzantach z Kolumbii], może się także zmienić iloraz inteligencji. Przypuszczam, że tak - podsumowuje prof. Price.
×
×
  • Create New...