Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Serwis DailyTech dowiedział się do Hakona Wium Lie, prezesa Opery ds. technicznych, jak będzie wyglądała możliwość wyboru przeglądarki podczas instalacji Windows 7. Otóż, jak twierdzi Lie, użytkownikowi pokaże się ekran wyboru z różnymi przeglądarkami. Wystarczy zaznaczyć jedną z nich, a ona właśnie zostanie zainstalowana.

Zdaniem Lie do okna wyboru w Windows 7 będą mogły trafić przeglądarki, których udziały rynkowe wynoszą więcej niż 0,5%. Jednak przeglądarek takich ma być nie więcej niż 10. Obecnie podobno Microsoft proponuje nie tyle dostarczanie samej przeglądarki na płycie, a odnośnika do niej. Oznacza to, że gdy już wybierzemy którąś z przeglądarek, system operacyjny po zainstalowaniu automatycznie połączy się z witryną producenta przeglądarki i ją pobierze. Przedstawiciel Opery podkreśla, że jego firma wolałaby, żeby przeglądarki były dostarczane na płycie instalacyjnej wraz z Windows 7.

Jeśli przedstawiciel Opery się nie myli, to na pewno podczas instalacji Windows 7 będziemy mogli wybrać Firefoksa, Chrome'a, Operę i Safari.

Zasady te mogą się zmienić, gdyż jeszcze muszą zostać przeprowadzone konsultacje pomiędzy UE i Microsoftem.

Tymczasem serwis NetworkWorld przeprowadził z Lie e-mailowy wywiad, w którym zapytano, czy po Apple'u i Ubuntu należałoby się spodziewać, że umieszczą podobne ekrany wyboru przeglądarki. Lie odpowiedział: Sprawa przeciwko Microsoftowi była prowadzona w oparciu o przepisy antymonopolowe, które dotyczą tylko monopoli. Apple i Ubuntu nie są monopolami w rozumieniu definicji prawnej.Mimo to sądzę, że byłoby dobrym pomysłem, gdyby zaoferowały ekran wyboru - dla wielu z nas przeglądarka jest najważniejszym narzędziem i posiadanie dostępu do lepszych przeglądarek jest ważne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z firefoksem nie ma problemu, przy 1 uruchomieniu się zaktualizuje. dawanie opery na płytę to faktycznie marny pomysł (bo wśród miliarda i 2 funkcji tej jakże przydatnej brak) niewiem co z chrome i safari (swoją drogą można już używać tego ostatniego legalnie na pc? bo licencja wczesnych wersji (Windowsowego safari rzecz jasna) pozwalała tylko na mac-i.

Share this post


Link to post
Share on other sites

sig: Opera 10 (już wkrótce) będzie się sama aktualizować, więc dylemat zniknie. Dziewiątka rzeczywiście tylko powiadamia o nowej wersji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja jestem ciekaw, jakiego to dżina z butelki wypuściła Opera et consortes. Czy nie okaże się, że w imię walki z "monopolem" za kilka lat podobnych problemów doczeka się Linux czy Apple.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby to powiedzieć: tak też myślałem :P. Taki pomysł na jaki ja wpadłem oni też wymyślili - super :D... a może czytają kopalniewiedzy? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

News ze strony dobreprogramy.pl sprzed paru minut:

 

Opera chce, aby także w systemach operacyjnych Mac OS X oraz Ubuntu zawarty był ekran wyboru przeglądarki.

 

Håkon Wium Lie, CTO (chief technology officer) w firmie Opera Software, wyraził przekonanie, że choć w przypadku Windows chodziło o monopol Microsoftu, to także w innych systemach operacyjnych powinna być wbudowana funkcja pozwalająca wybrać przeglądarkę. Według niego zwiększy ona konkurencję między przeglądarkami co doprowadzi do lepszego wspierania standardów, np. SVG w Internet Explorerze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem decyzja komisji europejskiej która wymusiła dodanie przeglądarek do Windowsa oznacza koniec demokracji i początek poronionego socjalizmu. Twórcom opery natomiast należy się kubeł zimnej wody na głowę, bo widać są w zbyt gorącej wodzie kąpani.

Na miejscu Microsoftu zgodził bym się jedynie/co najwyżej na dodanie zestawienia stron z alternatywnymi przeglądarkami. Cała sprawa jest śmiechu warta (dziwi mnie, że Ms nie podał KE do sądu o działanie na niekorzyść firmy), bo jak już wcześniej pisałem Microsoft nie ograniczał możliwości instalacji jakiegokolwiek oprogramowania, czego nie da się powiedzieć np o Apple...

Po zainstalowaniu u siebie Linuksa już wiem czego przede wszystkim brakuje Windowsowi - porządnego menedżera pakietów, aplet dodaj/usuń w Windowsie jest godny politowania w porównaniu z APT. (APT mogło by mieć podział na kategorie*, no ale...)

 

*Mam pclinuxOS 2008, możliwe że w przypadku innych dystrybucji jest lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Paczki .deb mają podział na kategorie i ostatnio jeszcze tagi dodali. Bardziej rozbudowane menadżery niż apt korzystają z nich. Zastanawiam się jak to będzie w przyszłości z Linuxami. Taki np. Debian ma swoją politykę i nie umieszcza na płycie, ani nie uaktywnia repozytoriów oprogramowania niewolnego. I pomyśleć, że kiedyś UE może zażądać zmiany tej polityki. Niedługo odezwą się twórcy komunikatorów internetowych, jest MSN Messenger to dlaczego nie Skype, GG, itp. Potem klienci poczty, news, ftp, menadżery plików, itd. Każdy będzie chciał się rozpowszechniać razem z Windowsem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie o tym mówię. Definicję "monopolu" przycięto tak, by pasowała do MS. A można ją przyciąć tak, by pasowała np. do Linuksa.

Bo czym jest monopol? Moim zdaniem to sytuacja, gdy jakiś producent ma 100% rynku lub też, gdy ma mniej, ale przez swoje działanie uniemożliwia konkurencji dostęp do rynku (np. moglibyśmy mówić o monopolu MS gdyby uniemożliwiał instalowanie obcych programów w swoim systemie).

MS na rynku przeglądarek ma ponad 60% udziałów, a więc monopolu nie ma. Na rynku OS-ów ma około 90% udziałów, a więc tez monopolu nie ma. Jednak do walki z MS używa się stwierdzenia, że ma monopol "na rynku komputerów domowych z procesorami x86". A taka definicja oznacza: 1) bardzo mocne zawężenie pojęcia rynku, 2) pochodzi sprzed 10 lat i nawet tak zawężona definicja straciła już ważność.

Pisałem o dżinie wypuszczonym przez Operę, bo kto wie, czy za jakiś czas ktoś nie zwróci uwagi, że Linux ma "monopol na rynku urządzeń z procesorem ARM", a Opera Mini ma "monopol na rynku przeglądarek dla smartfonów". Jak się raz pozwoli urzędnikom i politykom w czymś grzebać, to już będą grzebali zawsze. Opera dla własnego zysku poprosiła eurourzędników by decydowali, co producent oprogramowania ma prawo sprzedawać. Jestem pewien, że na tym urzędnicze interwencje się nie skończą.

Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że MS jest takim strasznym monopolistą w Europie, która rękoma swych przedstawicieli dzielnie walczy z monopolem, a ma dużo słabszą pozycję w USA, gdzie z monopolem tak bardzo się nie walczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Opera dla własnego zysku poprosiła eurourzędników

A pozostali twórcy przeglądarek przyklasnęli.

 

Jak się raz pozwoli urzędnikom i politykom w czymś grzebać, to już będą grzebali zawsze.

To niestety prawda. Co gorsza - rychło zaczną grzebać pod dyktando silnych lobbystów, jak to jest już widoczne np. w przypadku praw autorskich, odcinania internetu bez wyroku, itp.

 

Jestem jak najbardziej za dywersyfikacją na rynku przeglądarek, ale jestem przeciw próbom ustawowego jej wymuszania (zwłaszcza, że sytuacja poprawia się sama w szybkim tempie).

Argumenty za takim ustawowym wymuszaniem bardzo mi przypominają argumenty zwolenników wszelkich parytetów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

*Mam pclinuxOS 2008, możliwe że w przypadku innych dystrybucji jest lepiej.

 

 

Mam mandrivę, odkąd sięgam pamięcią w graficznej nakładce na managera pakietów kategorie i podkategorie (typu multimedia, rozrywka a w niej gry itp) jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam mandrivę, odkąd sięgam pamięcią w graficznej nakładce na managera pakietów kategorie i podkategorie (typu multimedia, rozrywka a w niej gry itp) jest.

Faktycznie, po przyjrzeniu się menedżerowi pakietów znalazłem widok kategorii - całkiem szczegółowy, tak więc mój błąd wynikł z niedoszukania - Microsoft powinien się tym bardziej wstydzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Menadżer pakietów nie byłby dobry, bo ktoś musiałby zarządzać nim i byłyby problemy co umieścić a co nie, i na jakich serwerach itp...

Ale z drugiej strony - pomysł wydaje się być ciekawy i niezależni deweloperzy mogliby stworzyć takie coś... Jeśli instalki byłyby rozprowadzane za pomocą formatu .msi, to chyba nie byłoby problemu - tylko zarządzanie serwerem i pakietami ktoś by musiał robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie Google'a ostrzegają przed błędami w przeglądarce Chrome. Jeden z nich to dziura typu zero-day, jest zatem aktywnie wykorzystywana przez cyberprzestępców. Błędy znaleziono w Chrome dla wszystkich platform.
      Google nie zdradza szczegółów najgroźniejszego błędu. Firma zapowiedziała, że poinformuje o nich dopiero, gdy błąd zostanie załatany przez większość użytkowników. Jeśli jednak okaże się, że dziura istnieje też w bibliotekach firm trzecich, to informacja na jej temat może zostać wstrzymana.
      Luka zero-day została oznaczona jako CVE-2019-13720. Wiadomo jedynie, że jest ona podobna do innej znalezionej właśnie luki, CVE-2019-13721. Obie pozwalają na doprowadzenie do awarii podsystemu pamięci i przejęcia kontroli nad systemem. O ile jednak CVE-2019-13721 występuje w bibliotece PDFium, to CVE-2019-13720 to podatność w komponencie audio Chrome'a.
      Wszystkie dziury mają zostać załatane w wersji 78.0.3904.87 Chrome'a dla systemów Windows, Mac i Linux.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed trzema dniami magazyn „Variety” poinformował, że w Los Angeles wielu specjalistów zajmujących się obróbką programów telewizyjnych czy filmów nie mogło uruchomić swoich stacji roboczych. Pojawiły się spekulacje, że doszło do ataku na maszyny Mac Pro, szczególnie zaś na użytkowników oprogramowania Avid Media Composer, z których często korzysta przemysł rozrywkowy. Prawda okazała się jednak bardziej banalna, niż atak cyberprzestępców. Przyczyną problemów okazała się wadliwa aktualizacja dla przeglądarki Chrome.
      Jak poinformował Google, po jej zainstalowniu doszło do wyłączenia mechanizmów dbających o integralność systemu operacyjnego oraz pojawiły się inne liczne błędy, w tym uszkodzenie systemu plików. Komputery przestały się uruchamiać. "Wstrzymaliśmy rozpowszechnianie poprawki i pracujemy nad rozwiązaniem", poinformowano na blogu Google'a.
      SIP (System Integrity Protection) to mechanizm, który w macOS zagościł w 2015 roku. Chroni on integralność systemu m.in. uniemożliwiając usuwanie i modyfikacje pewnych plików i katalogów. Prawo do takich działań mają tylko niektóre autoryzowane procesy. Wydaje się, że poprawka dla Chrome'a próbowała modyfikować system plików macOS-a chroniony przez SIP. Jeśli SIP był włączony – a jest uruchomiony domyślnie – zapobiegał takiej modyfikacji. Jednak tam, gdzie SIP wyłączono dochodziło do takich zmian, które uniemożliwiały uruchomienie systemu. Szczególnie duże problemy stwarzało usunięcie dowiązania symbolicznego do folderu /var.
      Przyczyną, dla którego problemy dotknęły tak wielu użytkowników Avid Media Composer jest fakt, że aby móc używać kart graficznych firm trzecich muszą oni wyłączyć SIP.
      Google przygotował instrukcję opisującą, w jaki sposób uruchomić komputery, które ucierpiały w wyniku zainstalowania aktualizacji. Obecnie nie wiadomo, kiedy ukaże się jej dobrze działająca wersja.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Hakerzy aktywnie wykorzystują dziurę we wbudowanym w Chrome czytników PDF-ów. Dziura daje napastnikowi dostęp do takich informacji jak adres IP komputera, dane o wersji systemu operacyjnego, wersji Chrome'a czy pełną ścieżkę dostępu do pliku PDF.
      Wiadomo, że złośliwe PDF-y wykorzystujące lukę pojawiły się już w grudniu ubiegłego roku. Gdy użytkownik otworzy taki plik, informacje na temat komputera są przesyłane na serwer napastnika. Na szczęście dziura nie pozwala na kradzież haseł, co było możliwe dzięki niedawno odkrytej luce w Adobe Readerze.
      Odkrywcy dziury poinformowali Google'a o problemie pod koniec grudnia. W lutym firma odpowiedziała, że wyda łatę do końca kwietnia. W takiej sytuacji firma, która znalazła dziurę zdecydowała się o niej poinformować wcześniej. Użytkownicy Chrome'a powinni korzystać z alternatywnego czytnika PDF lub też odłączać komputer od sieci podczas otwierania pliku PDF za pomocą Chrome'a.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mozilla ujawniła swoje tegoroczne plany dotyczące rozwoju przeglądarki Firefox. Jeśli zapowiedzi zostaną zrealizowane, znikną główne powody do narzekań na przeglądarkę.
      Firma zapowiada, że skończą się problemy z kompatybilnością dodatków. Od kilku miesięcy wszystkie dodatki powinny być  domyślnie kompatybilne. Te, które działały w Firefoksie 4 i kolejnych, powinny bezproblemowo działać w Firefoksie 10 i kolejnych. Ponadto od Firefoksa 11 możliwa jest synchronizacja dodatków. Te zmiany już zostały wprowadzone.
      Najważniejszą ze zmian, z którymi jeszcze nie mieliśmy do czynienia jest system cichych poprawek. Trafią one do Firefoksa 12. Pierwotnie miały być one obecne już w Firefoksie 10, jednak prace się przeciągnęły.
      Mechanizm cichych poprawek sprawi, że przeglądarka będzie samodzielnie, bez informowania użytkownika, pobierała łaty i je instalowała. Taką technikę stosuje już Chrome. W Firefoksie jednak, w przeciwieństwie do Chrome’a, użytkownik będzie mógł wyłączyć ten mechanizm.
      Mozilla zapowiedziała też liczne zmiany w swoich narzędziach dla deweloperów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mozilla powoli kapituluje przed faktami. Firma najprawdopodobniej zastosuje w Firefoksie opatentowany kodek H.264. Dotychczas firma, wierząc w otwartość internetu, nie chciała stosować technologii chronionych płatnymi patentami. Dlatego też Mozilla zdecydowała się na używanie kodeka VP8, który jest częścią google’owskiego projektu WebM. Jednak WebM nie tylko nie zdobył popularności. ale nawet sam Google nie dotrzymał obietnicy usunięcia z Chrome’a H.264, by w ten sposób popularyzować WebM.
      Tymczasem H.264 stał się niezwykle popularny, szczególnie na rynku wideo. WebM była potrzebna promocja ze strony większego gracza niż Mozilla i była ona potrzebna rok temu. Teraz to może już nie wypalić, nawet jeśli zaangażowałby się Google - stwierdził Brendan Eich, dyrektor ds. technologicznych Mozilli.
      Google i Mozilla chciały, by wideo było rozpowszechnione w sieci tak bardzo i równie łatwe w użyciu co pliki JPG. Jednak zdominowanie rynku przez H.264 oznacza, że opatentowane technologie, za licencjonowanie których trzeba płacić, zdobyły silną pozycję na rynku.
      Już samo rozpoczęcie dyskusji na ten temat spotkało się z poważną krytyką ze strony zwolenników dotychczasowego podejścia Mozilli. Jednak przedstawiciele firmy wydają się przekonani do konieczności zmian.
×
×
  • Create New...