Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Badania prowadzone nad wpływem nieobecności ojca ujawniły, że dziewczynki z niepełnych rodzin wcześniej dojrzewają, prędzej stają się aktywne seksualnie i z większym prawdopodobieństwem zachodzą w ciążę jako nastolatki. Chłopcy mają z kolei niższą samoocenę i unikają intymności. Zespół z Centrum Medycznego Mc Gill University postanowił odnaleźć biologiczne podstawy zaobserwowanych różnic.

Gabriella Gobbi i inni skupili się na myszakach kalifornijskich (Peromyscus californicus), które podobnie jak ludzie, są monogamiczne i wspólnie wychowują potomstwo. Kanadyjczycy odseparowali od części młodych ojców, ale nie matki. Samce zniknęły z otoczenia swojego potomstwa 3 dni po narodzinach i pojawiły się ponownie w okresie odstawiania od piersi w wieku 30-40 dni. Naukowcy przyglądali się aktywności kory przedczołowej, czyli rejonu związanego z kontaktami społecznymi i wyrażaniem osobowości, w odpowiedzi na oksytocynę i inne neuroprzekaźniki, np. serotoninę, dopaminę i NMDA (kwas metyloasparginowy).

Okazało się, że neurony młodych pozbawionych ojców słabiej reagowały na oksytocynę (hormon przywiązania), odpowiadały za to silniej na NMDA, substancję zaangażowaną w funkcjonowanie pamięci. Myszaki, które nie znały swoich ojców, były też mniej zainteresowane spotkaniami z innymi gryzoniami. Zwykle kiedy w klatce umieści się dwa osobniki, zaczynają się badać i wzajemnie dotykać. Gdy jednak "padało" na okazy wychowane bez ojca, kompletnie się ignorowały – opowiada Gobbi.

Na razie nie wiadomo, czy istnieją jakieś biochemiczne różnice w funkcjonowaniu mózgów dzieci wychowujących się bez ojców. Michael Meaney, również z McGill University, zastrzega, że u myszaków kalifornijskich to głównie samiec zajmuje się wylizywaniem młodych, a ponieważ tego typu zabiegi wpływają na rozwój, to ich wyeliminowanie, a nie sam brak ojca, powoduje zmiany w działaniu mózgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prosiłbym o sprostowanie - ludzie biologicznie nie są monogamiczni. Biologicznie są nastawieni na wielopartnerstwo. Monogamia jest jedynie wymysłem cywilizacyjnym. Nie będę tu wnikał w jej słuszność, bo znajdą się zarówno argumenty za jak i przeciw, niemniej stwierdzenie że człowiek z natury jest monogamiczny jest tak samo prawdziwe jak stwierdzenie że człowiek z natury wierzy w Boga (tego czy innego).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy mózgi ludzi się nie różnią od myszy skoro badania na myszach służą do formułowania teorii dotyczących zachowań ludzi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teoretycznie różnią się, ale zdecydowana większość badań znajduje potem potwierdzenie w testach na ludziach. Poza tym robienie badań z udziałem człowieka byłoby jednak trochę nieetyczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

# lucky_one

Jesteś biologiem, że stwierdzasz jacy ludzi są biologicznie ?

 

# mikroos

Według mnie badania na zwierzętach są równie nieetyczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro są równie nieetyczne, to zgodzisz się testować na sobie nowe leki, których bezpieczeństwa nigdy wcześniej nie sprawdzano? Jeśli nie, jaką widzisz alternatywę?

 

Bo widzisz, ja sam nie jestem entuzjastą poświęcania myszy, ale moim zdaniem jest to najmniejsze możliwe zło. Jeśli widzisz skuteczną alternatywę, świat nauki z pewnością będzie Tobie bardzo wdzięczny za podsunięcie dobrego pomysłu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ proszę:

 

1. Sztuczne tkanki.

2. Więźniowie skazani na karę śmierci, myślę że oni też by to woleli o ile nie testuje się na nich trucizn, a możliwie najbardziej przeanalizowane leki.

 

W tej chwili się mało analizuje, bo poco, przecież można od razu na zwierzętach.

A z tego co wiem, to mimo że małe ssaki genetycznie się mało różnią od ludzi, to jednak większość leków działa na nie inaczej i te badania są i tak o ścianę rozbij.

Share this post


Link to post
Share on other sites

2. Więźniowie skazani na karę śmierci, myślę że oni też by to woleli o ile nie testuje się na nich trucizn, a możliwie najbardziej przeanalizowane leki.

Gdybyś byłą skazana na śmierć(załóżmy, że bez powodu) to: bardziej myślałabyś o życiu całego świata czy byłabyś tak przerażona, że nie mogłabyś się utrzymać 20sec na nogach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lililea

 

1. Nie jestem biologiem, ale na studiach miałem między innymi biologię oraz kilka powiązanych z nią przedmiotów, prowadzonych przez pewnego wszechstronnie obeznanego doktora od którego dowiedziałem się, że skłonność gatunku do mono/poligamii można między innymi rozpoznać po wielkości penisa u samców. To znaczy - szympans oraz człowiek mają proporcjonalnie do ciała większe penisy niż taki np goryl - znacznie od nich przecież potężniejszy. Szympansy żyją w luźnych związkach, goryle łączą są monogamiczne.. Wniosek jest zatem dość oczywisty. Dodam, że gdzieś, byćmoże nawet tutaj, przeczytałem również o tej informacji.

 

2. Miałem styk z toksykologią na studiach i widzę że nie masz zbytnio pojęcia o czym mówisz pisząc tu o skazańcach czy sztucznych tkankach. Tak się składa że leki/trucizny nie są testowane na pierwszych lepszych myszach z targowiska, tylko osobnikach specjalnie do tego celu hodowanych, o możliwie jak najbardziej ujednoliconym DNA, w sterylnych warunkach - w ten sposób, aby wyeliminować wszelkie wpływy środowiska mogące wpływać na działanie leku/trucizny. Chodzi mi zarówno o podatność jak i oporność, ewentualnie działania niepożądane. Jedna taka mysz kosztuje kilkadziesiąt-kilkaset dolarów. Do badań stosuje się z reguły 100, żeby była reprezentatywność statystyczna i względnie niski koszt (lepsza dokładność byłaby dla 500 lub 1000 myszy, ale koszta nieadekwatne do zwiększenia dokładności).

 

Nie mów mi zatem, że można testować leki na skazańcach, bo każdy z nich jest zupełnie inny genetycznie, i był pod wpływem innych czynników środowiskowych. Owszem, to było by fajne, takie dwa w jednym - ale nie myśl że ktoś przed Tobą już na to nie wpadł.. Wpadł niejeden, ale po prostu wniosek zawsze był ten sam - nie da się.

 

No chyba że chciałbyś przywrócić czasy hitlerowskie i eksperymenty na populacjach równych ludności małych miasteczek.. Dodam że później wiele narodów z wyników tych badań korzystało, bo po prostu nie można etycznie czegoś takiego powtórzyć. Zaś wśród totalnie irracjonalnych eksperymentów znalazło się wiele takich, które były naukowo cenne..

 

Co do sztucznych tkanek - po pierwsze nie zachowają się one jak cały organizm, po drugie podejrzewam że są droższe od tych myszy..

 

Również współczuję myszom, ale tak jak powiedział mikroos - nikt nic lepszego na razie nie wymyślił. Poza tym tak jest skonstruowany ten świat - żeby jedni żyli, inni muszą umierać.. krąg życia. Lepiej żeby zginęło 100 myszy, specjalnie do tego wyhodowanych, niż podobna lub nieporównywanlnie większa ilość (wskutek wprowadzenia nieprzetestowanego leku) ludzi - w większości nieprzeznaczonych do celów badawczych.

 

Poza tym, testy na ludziach też się prowadzi - jeśli zgłoszą się ochotnicy. Ponadto testy są prowadzone na pacjentach szpitali klinicznych - może nie na taką skalę, zazwyczaj są to leki już wstępnie przetestowane, ale ostatnim etapem są badania kliniczne. Po to żeby później jakiś Kowalski czy Smith mógł sobie np łyknąć taką aspirynkę jak ma kaca i nie musiał się bać że nie dożyje następnego dnia..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prosta sprawa.

Sorki, przeczytałem nieuważnie :P

Jaką gwarancje mamy, gdy morderca dzieci wyjdzie na wolność, że nie stanie się więcej nieszczęścia przez tego człeka? Mógłby jedynie kare śmierci zamienić na inną formę odgrodzenia od ludzi - stworzyć komuny pracy mordercom. To byłoby ciekawe czy wtedy by się zmienili? po ok 20 latach. Jeśli to nie psychopata to coś powinno z tego wyjść(pogląd na życie lecz nie wyjście na wolność)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Sztuczne tkanki.

Bardzo często te testy nijak się mają do testów na organizmach żywych. Jak sprawdzisz np. skutki uboczne działania leku albo tempo jego metabolizmu, uwalniania itp., kiedy w naczyniu hodowlanym masz tylko komórki jednego typu?

2. Więźniowie skazani na karę śmierci

W UE mamy moratorium na KŚ.

myślę że oni też by to woleli

A ja myślę, że chętnie zrzekłabyś się swojego majątku na rzecz mnie :P Łatwo jest decydować o czyimś losie, prawda?

o ile nie testuje się na nich trucizn, a możliwie najbardziej przeanalizowane leki.

A skąd wziąć najbardziej przeanalizowane leki, skoro nie ma innych metod analizy?

W tej chwili się mało analizuje, bo poco, przecież można od razu na zwierzętach.

Proszę Cię, zanim coś napiszesz, upewnij się, czy piszesz prawdę. Tym razem akurat kompletnie się z prawdą minęłaś (świadomie lub celowo bądź nie, tego nie wiem, ale na pewno Twoje słowa nijak się mają do rzeczywistości).

A z tego co wiem, to mimo że małe ssaki genetycznie się mało różnią od ludzi, to jednak większość leków działa na nie inaczej i te badania są i tak o ścianę rozbij.

Tak? A to ci dopiero! :D

 

A oprócz tego podpisuję się pod słowami lucky_one'a (+6 ode mnie :D ), bo nie chce mi się powielać tego, co on napisał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ ja mam podobne wrażenie.

 

Wy wierzycie że to się robi mądrze, a ja że głupio.

Ani wy ani macie, ani ja nie mam rzetelnego źródła danych na ten temat.

Chyba że któreś z was pracuje w takiej instytucji ?

 

A mój wniosek że ktoś by coś wolał opiera się akurat na prostej zasadzie, instynktu przeżycia. Człowiek bez skłonności samobójczych woli "cokolwiek" niż umrzeć.

 

A ja nigdzie nie napisałam żeby ich wypuszczać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wy wierzycie że to się robi mądrze, a ja że głupio.

Ja nie powiedziałem, że mądrze. Powiedziałem jedynie, że jest to rozwiązanie niedoskonałe, ale najlepsze z dostępnych.

Ani wy ani macie, ani ja nie mam rzetelnego źródła danych na ten temat.

Chyba że któreś z was pracuje w takiej instytucji ?

Na temat czego dokładnie? Bo jeśli mówimy o procedurach i wymaganiach co do przeprowadzania badań (przed)klinicznych, to śmiem twierdzić, że znam je dość dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi się wydaje że jest to raczej rozwiązanie najłatwiejsze, a nie najlepsze z dostępnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lililea

 

1. Nie jestem biologiem, ale na studiach miałem między innymi biologię oraz kilka powiązanych z nią przedmiotów, prowadzonych przez pewnego wszechstronnie obeznanego doktora od którego dowiedziałem się, że skłonność gatunku do mono/poligamii można między innymi rozpoznać po wielkości penisa u samców. To znaczy - szympans oraz człowiek mają proporcjonalnie do ciała większe penisy niż taki np goryl - znacznie od nich przecież potężniejszy. Szympansy żyją w luźnych związkach, goryle łączą są monogamiczne.. Wniosek jest zatem dość oczywisty. Dodam, że gdzieś, byćmoże nawet tutaj, przeczytałem również o tej informacji.

 

No i dla ilu gatunków zachodzi taka zależność?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W takim razie może odpowiedz na nasze zarzuty wobec innych metod? Bo argumentów podanych przez lucky_one'a nie zakwestionowałaś jeszcze w żaden sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Atak na mnie nie jest dyskusją. Chcecie podyskutować czy sobie pokrzyczeć.

 

2. Jak każdy skazaniec byłby inny genetycznie od ludzi, to mysz się jeszcze więcej różni.

 

3. Nie rozumiem dlaczego badania miałby być przeprowadzane na identycznych genetycznie osobnikach, skoro lek ma służyć dowolnym genetycznie ludziom. Przecież dowiemy się tylko jak lek działa na identyczne genetycznie myszy.

 

4. To samo z wpływem środowiska, w realnym świecie ono istnieje. Jest to jakieś zawężenie zakresu badań, aby znaleźć dokładniejszą zależność, ale wnioski mogą być mało przydatne praktyczne.

 

5. Na temat konstrukcji świata też nie uważam że wiecie dostatecznie dużo żeby się wypowiadać, na takiej podstawie można usprawiedliwić każde niehumanitarne zachowanie.

 

6. Z tego co się słyszy nie zawsze łatwo zostać ochotnikiem do takich testów, nawet jeśli jest to ostatnia nadzieje na pokonanie choroby.

 

Generalnie argumenty mnie nie przekonały :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Atak na mnie nie jest dyskusją. Chcecie podyskutować czy sobie pokrzyczeć.

A gdzie którykolwiek z nas jest agresywny?

2. Jak każdy skazaniec byłby inny genetycznie od ludzi, to mysz się jeszcze więcej różni.

Nieprawda. Myszy stosowane do testów są selekcjonowane, a następnie przez wiele pokoleń hodowane wsobnie. Ich poziom jednorodności genetycznej oscyluje wokół 99,9%

3. Nie rozumiem dlaczego badania miałby być przeprowadzane na identycznych genetycznie osobnikach, skoro lek ma służyć dowolnym genetycznie ludziom. Przecież dowiemy się tylko jak lek działa na identyczne genetycznie myszy.
Przed chwilą twierdziłaś, że myszy są bardziej różnorodne od ludzi? No, ale odpowiadając na Twoje słowa: zgodnie z najnowszymi wymogami, testy robi się nie tylko na kilku odmianach myszy, ale nawet na kilku gatunkach zwierząt, to po pierwsze. Po drugie, wstępne testy robi się na jednorodnej populacji, żeby mieć pewność, że obserwowane zjawiska są efektem działania leku, a nie konsekwencją różnorodności. Właśnie na tym polegają badania na modelach, ze z założenia są nieco uproszczone, ale pozwalają na uzyskanie cennych informacji.

 

Zwróć uwagę, że nic nie jest przypadkowe: kiedy już potwierdzi się skutecznośc i bezpieczeństwo na zwierzętach, przychodzi test na ludziach, który jest niejako ostatecznym sprawdzianem. To wtedy sprawdza się, czy dany lek działa na wszystkich, a jeśli nie, to jakie różnice decydują o powodzeniu terapii lub jego braku.

4. To samo z wpływem środowiska, w realnym świecie ono istnieje. Jest to jakieś zawężenie zakresu badań, aby znaleźć dokładniejszą zależność, ale wnioski mogą być mało przydatne praktyczne.

Oczywiście, że jest to zawężenie, ale jest ono jak najbardziej celowe. Znów: chodzi o upewnienie się, czy badane zjawisko jest efektem działania leku. Gdyby badania prowadzone w warunkach rzeczywistych, nigdy nie byłoby pewności, czy powodzenie terapii u danej osoby jest efektem działania nowego leku, czy też mieszkania w lepszym klimacie.

5. Na temat konstrukcji świata też nie uważam że wiecie dostatecznie dużo żeby się wypowiadać, na takiej podstawie można usprawiedliwić każde niehumanitarne zachowanie.

To jest argument czysto emocjonalny - każdy ma swoją opinię i każda jest równie dobra, więc polemizował nie będę.

6. Z tego co się słyszy nie zawsze łatwo zostać ochotnikiem do takich testów, nawet jeśli jest to ostatnia nadzieje na pokonanie choroby.

Tutaj akurat się zgadzam - w takich sytuacjach dostęp do terapii eksperymentalnych powinien być łatwiejszy.

Generalnie argumenty mnie nie przekonały :D

I wzajemnie, co widzisz po mojej odpowiedzi :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieprawda. Myszy stosowane do testów są selekcjonowane, a następnie przez wiele pokoleń hodowane wsobnie. Ich poziom jednorodności genetycznej oscyluje wokół 99,9%

Chodzi mi o to ile różnią się od ludzi!!! Nie od siebie nawzajem!!!

 

Skoro te myszy są tak do siebie podobne, to po co ich aż tyle mordować. Po co badania powtarza się w każdym kraju do którego lek jest wprowadzany, skoro w innym lek przeszedł badania na ludziach.

 

Co z tego ze zabijesz wiele różnych takich samych myszy, a potem takich samych zwierząt innych gatunków, hodowanych w sterylnych warunkach. Ludzie nie żyją w sterylnych warunkach.

 

Znów: chodzi o upewnienie się, czy badane zjawisko jest efektem działania leku.

A skąd wiadomo że leku, a nie tego konkretnie starannie przygotowanego środowiska

Share this post


Link to post
Share on other sites
    Znów: chodzi o upewnienie się, czy badane zjawisko jest efektem działania leku.

A skąd wiadomo że leku, a nie tego konkretnie starannie przygotowanego środowiska

 

Można to wyjaśnić matematycznie  :P

 

a = x * y * lek / z + n

 

a = x * lek

 

w którym równaniu łatwiej oszacować wynik ?

Oczywiste że w tym w którym mniej jest zmiennych - dlatego właśnie w testowane są leki we wzrocowym zawsze stałym środowisku.

 

Dlaczego tak wiele zwierząt jest poświęcanych? Dlatego że ich identyczność to 99% czyli trzeba wyeliminować 1% niepewności za pomocą eliminacji odchyleń

 

Od razu przyznaje że moja wiedza na temat opisywanych tu badań jest żadna  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Acha to już praktyczne zastosowanie tego leku nie jest istotne.

Chcemy po prostu oszacować wynik równania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wynik musi być znany przed eksperymentami gdyby było inaczej tworzenie leków było by jak gra w totolotka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

#w46

Nie no to już jest jakaś bzdura.

 

Jak się stawia jakąś tezę to się nie mówi że jest prawdziwa póki nie jest udowodniona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skoro te myszy są tak do siebie podobne, to po co ich aż tyle mordować.

Dla trafnej statystyki. Gdyby zabijać jedną, wyniki byłyby absurdalne, bo wystarczyłaby jedna mysz, która umiera z niewyjaśnionych powodów, żeby całkowicie zawalić całe testy leku.

Po co badania powtarza się w każdym kraju do którego lek jest wprowadzany, skoro w innym lek przeszedł badania na ludziach.

Mam propozycję: zanim się bierzesz za dyskusję, sprawdź dane. Testów nie trzeba przeprowadzać wszędzie. W każdym z trzech najwazniejszych obszarów rejestracyjnych (USA, Europa, Japonia) trzeba jedynie powtórzyć procedurę rejestracji, a nie przetestować lek od nowa. Już kilka razy z rzędu mam wrażenie, że wypowiadasz się na temat, na który masz średnie pojęcie :-\

Co z tego ze zabijesz wiele różnych takich samych myszy, a potem takich samych zwierząt innych gatunków, hodowanych w sterylnych warunkach. Ludzie nie żyją w sterylnych warunkach.

Ale skądś musisz mieć wstępne wyniki, żeby w ogóle wiedziec, czy warto ten lek badać dalej. A może jesteś taka pewna siebie, że łykałabyś każdy lek, który przyniesie Tobie jakiś lekarz, który z uśmiechem na twarzy oświadczy "nie wiemy, czy to działa, ale pani będzie pierwsza, żeby to sprawdzić"?

A skąd wiadomo że leku, a nie tego konkretnie starannie przygotowanego środowiska

Stąd wiadomo, że prowadzi się też grupę kontrolną hodowaną w takich samych warunkach, ale nieleczoną niczym albo leczoną placebo.

Acha to już praktyczne zastosowanie tego leku nie jest istotne.

Chcemy po prostu oszacować wynik równania.

Tyle tylko, że to równanie jest akurat bardzo bezpośrednio związane z zastosowaniem leku. Dzięki niemu wiemy np. o ile dłużej przeżywa zwierzę albo jaki odsetek zwierząt w danej grupie udaje sie wyleczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas gdy dorośli przetwarzają różne zadania w wyspecjalizowanych obszarach mózgu w jednej z półkul, niemowlęta i dzieci używają do tego celu obu półkul. To może być przyczyną, dla której dzieci znacznie łatwiej regenerują się po urazach mózgu niż dorośli. Autorzy najnowszych badań skupili się na języku i odkryli, że dzieci podczas przetwarzania języka mówionego używają obu półkul mózgu.
      To bardzo dobra wiadomość dla dzieci, które odniosły urazy mózgu. Użycie obu półkul zapewnia mechanizm kompensujący po urazie. Na przykład, jeśli w wyniku udaru zaraz po urodzeniu dojdzie do uszkodzenia lewej półkuli mózgu, dziecko nauczy się języka korzystając z prawej półkuli. Dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym, które uszkodzi tylko jedną półkulę, może rozwinąć wszystkie potrzebne zdolności poznawcze w drugiej półkuli. Nasze badania pokazują, jak to jest możliwe, mówi profesor Elissa L. Newport, dyrektor Center for Brain Plasticity and Recovery, które jest wspólnym przedsięwzięciem Georgetown University i MedStar National Rehabilitation Network.
      Niemal wszyscy dorośli przetwarzają mowę tylko w lewej półkuli. Potwierdzają to zarówno badania obrazowe jak i fakt, że po udarze, który dotknął lewą półkulę, ludzie często tracą zdolność do przetwarzania mowy.
      Jednak u bardzo małych dzieci uraz jednej tylko półkuli rzadko prowadzi do utraty zdolności językowych. Nawet, jeśli dochodzi do poważnego zniszczenia lewej półkuli, dzieci nadal potrafią korzystać z języka. To zaś sugeruje – jak zauważa Newport – że dzieci przetwarzają język w obu półkulach. Jednak tradycyjne metody obrazowania nie pozwalały na obserwowanie tego zjawiska. Nie było jasne, czy dominacja lewej półkuli w zakresie zdolności językowych jest widoczna już od urodzenia, czy rozwija się z wiekiem, stwierdza uczona.
      Teraz, dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu udało się wykazać, że u małych dzieci żadna z półkul nie ma w tym zakresie przewagi. Lateralizacja pojawia się z wiekiem. Ustala się ona w wieku 10-11 lat.
      W najnowszych badaniach udział wzięło 39 zdrowych dzieci w wieku 4–13 lat, których wyniki porównano z 14 dorosłymi w wieku 18–29 lat. Obie grupy zmierzyły się z zadaniem polegającym na rozumieniu zdań. W czasie rozwiązywania zadania każdy z uczestników poddany był skanowaniu za pomocą fMRI, a wyniki potraktowano indywidualnie. Później stworzono mapę aktywności mózgu dla grup wiekowych 4–6 lat, 7–9 lat, 10–13 lat i 18–29 lat.
      Badacze stwierdzili, że wyniki uśrednione dla każdej z grup pokazują, iż nawet u małych dzieci występuje preferencja (lateralizacja) lewej półkuli mózgu w czasie przetwarzania mowy. Jednak znaczny odsetek najmłodszych dzieci wykazuje silną aktywację prawej półkuli mózgu. U osób dorosłych prawa półkula aktywuje się podczas rozpoznawania ładunku emocjonalnego niesionego z głosem. Natomiast u dzieci bierze ona udział i w rozpoznawaniu mowy i w rozpoznawaniu ładunku emocjonalnego.
      Naukowcy sądzą, że jeśli udałoby im się przeprowadzić podobne badania u jeszcze młodszych dzieci, to obserwowaliby jeszcze większe zaangażowanie prawej półkuli mózgu w przetwarzanie języka.
      Obecnie Newport i jej grupa skupiają się na badaniach przetwarzania mowy w prawej półkuli mózgu u nastolatków i młodych dorosłych, u których lewa półkula mózgu została poważnie uszkodzona podczas udaru zaraz po urodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

    • By KopalniaWiedzy.pl
      U dzieci, które na początku życia były narażone na kontakt z dużą ilością zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego, w wieku 12 lat występują zmiany strukturalne w budowie mózgu. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Medyczne Szpitala Dziecięcego w Cincinnati, u dzieci takich wyraźnie widać mniej istoty szarej oraz cieńszą korę mózgową w porównaniu z dziećmi, które były narażone na niższy poziom zanieczyszczeń.
      Chociaż są to wstępne badania, to ich wyniki wskazują, że miejsce w którym mieszkasz i powietrze, którym oddychasz, mogą mieć wpływ na rozwój mózgu, mówi główny autor badań, doktor Travis Beckwith. Chociaż utrata istoty szarej jest tutaj znacząco mniejsza niż w chorobach neurodegeneracyjnych, to może być na tyle duże, że wpłynie na rozwój psychiczny i fizyczny.
      Z przeprowadzonych badań wynika, że utrata istoty szarej w płacie czołowym, płacie ciemieniowym i móżdżku wynosi u takich dzieci 3–4 procent.
      W badaniach, których wyniki opublikowano na łamach PLOS One, wzięło udział 147 dzieci w wieku 12 lat. To część z dzieci, które biorą udział w wieloletnich badaniach o nazwie Cincinnati Childhood Allergy and Air Pollution Study (CCAAPS). Do badań tych rekrutowano dzieci w wieku poniżej 6 miesięcy, a ich celem jest sprawdzenie wpływu zanieczyszczeń z ruchu samochodowego na rozwój i zdrowie dzieci.
      Do CCAAPS rekrutowane są dzieci, które w pierwszym roku życia były narażone na wysoki lub niski poziom zanieczyszczeń powietrza z ruchu samochodowego. Dzieci podlegają szczegółowym badaniom w wieku 1, 2, 3, 4, 7 i 12 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...