Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Ronald Arkin z Georgia Institute of Technology wybrał sobie nietypową specjalizację. Od lat pracuje nad "systemem winy" u robotów. Właśnie wygasł jego trzyletni kontrakt z US Army, w ramach którego Arkin pracował nad "etyką" robotów bojowych.

Zdaniem naukowca, w niedalekiej przyszłości tego typu maszyny mogą zostać wyposażone w "moralność", dzięki czemu na polach bitew będą zachowywały się bardziej humanitarnie niż ludzie.

Arkin udzielił interesującego wywiadu serwisowi CNET, w którym mówi o swojej 25-letniej pracy w dziedzinie robotyki oraz o etyce maszyn. Podkreśla w nim, że nie chodzi tutaj o odczuwanie empatii przez roboty, ale o to, by postępowały etycznie. "Obecnie pracujemy nad systememi, które będą przestrzegały międzynarodowych przepisów dotyczących prowadzenia wojny, naszych własnych kodeksów etycznych i zasad oraz warunków przystąpienia do walki i jej prowadzenia" - mówi Arkin. Dlatego też, stwierdza, zdecydowano, że roboty należy wyposażyć w system poczucia winy. Byłby on rodzajem "kary" dla robota, która polega na automatycznym zmniejszeniu jego zdolności do prowadzenia walki w sytuacji, gdy dotychczasowe działania maszyny doprowadziły do większych niż założono ofiar i zniszczeń. System poczucia winy ma też powstrzymywać robota przed podjęciem akcji bądź też użyciem broni które mogą spowodować nieakceptowalne w danej sytuacji zniszczenia.

Jak mówi Arkin: "Nie tworzymy etyki. Etyka pochodzi z traktatów stworzonych przez prawników i filozofów. Przepisy te były kodyfikowane przez tysiące lat i obecnie istnieją w formie międzynarodowych umów. To, czym się zajmujemy, to przełożenie tych zasad na język, który roboty zrozumieją i będą mogły z nim pracować".

Cały wywiad dostępny jest w serwisie CNET.com.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka etyka robota, jaka programisty. Mocno przeceniana jest "inteligencja" takich maszyn. Ciężko mi zrozumieć pojęcie humanitarności na polu bitwy... Będą strzelać ślepakami? Czy też może strzelać po kolanach zamiast zabijać, zapełniając szpitale kalekami? Wspomniany wybór broni będzie wymuszał wyposażanie w mini arsenał, co podniesie koszty i sprawi nieopłacalnym ryzyko utraty takiej maszyny. Wojna to głupota. To przywódcy zwaśnionych narodów powinni lać się na pięści na ringu zamiast siedzieć w bunkrach. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawszy pomysł - jak już musi być "wojna" szaraczków to zrobić wielkie zawody, gdzie np. 10 000 wybrańców jednego ludu walczy z wybrańcami drugiego ludu - ot takie wesołe 4 letnie igrzyska, po których wszyscy razem pójdą na browara.

 

@ wilk: to co mówisz jest najlepszym rozwiązaniem, ale rozsądniej by było z automatu zamykać prezydenta/duce/führera/cara na 100 lat, gdy tylko zacznie coś nabąkiwać o jakiejkolwiek wojnie "stabilizacyjnej".

 

Podstawowy problem z "inteligentnymi" i moralnymi robotami - jak ten robot ma odróżnić swojego od wroga- po skośnych oczach, czy po pejsach? Zakładając, że "swoi" mają plakietkę, którą robot rozpoznaje, a co jak ktoś tą plakietkę zgubi/ jak przejmie ją wróg... zbyt dużo pytań jak na to, aby robot mógł sam decydować o tym, kto jest wrogiem - skończy się tak jak w terminatorach i innych bajeczkach - roboty będą wycinać wszystkich w pień, jak popadnie. (Co z wirusami i bugami...).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możliwe, że będzie to działać podobnie do systemu IFF w samolotach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna robotów to mrzonka. Po wybiciu się wszystkich robotów i tak zostaną skonfliktowani ze sobą ludzie, więc prędzej czy później oni sami chwycą za karabiny i bagnety.

 

Świat to chore miejsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zdaniem naukowca, w niedalekiej przyszłości tego typu maszyny mogą zostać wyposażone w "moralność", dzięki czemu na polach bitew będą zachowywały się bardziej humanitarnie niż ludzie.

Dla mnie ta mrzonka wygląda na nadzieję dla Ronalda Arkin z Georgia Institute of Technology. Tak poważnie po co robot ma być humanitarny względem innego robota? Poza tym zawsze znajdzie się ktoś, kto "dobry pomysł" wykorzysta w nieodpowiedni sposób, przykładem niech będzie chociażby energia atomowa.

 

Na szczęście stopień zaawansowania/rozmiar/koszt robotów na dzień dzisiejszy są nieadekwatne do działań na polu walki, ale za sto lat... Przynajmniej to nie będzie już naszym zmartwieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ wilk

to nie inteligencja, ani etyka robotów taka jak programisty, w art. wyraźnie jest napisane że oni nie wymyślają etyki tylko ją stosują bo tworzą ją traktaty międzynarodowe.

A jak nie widzisz różnicy w prowadzeniu wojny np przez hitlera, albo stalina a np USA w iraku w latach 90' to już trudno.

 

 

"wojna robotów" będzie efektem konfliktu ludzi a nie odwrotnie

 

wojna to przecież nie zbiórka kiboli po to by pokazać kto jest silniejszy ale narzucanie swojej woli innemu państwu siłą , więc igrzyska itp to jakieś nieporozumienia a żeby zamknąć takiego hitlera czy stalina trzeba by to zrobić siła czyli wojna :P

 

 

uważam że pomineli wszyscy to co najistotniejsze, najciekawsze w tym arcie

 

badania prowadzone od tylu lat nad zagadnieniem "moralności" robotów mogą świadczyć o tym że USA ma autonomiczne roboty wyposażone w broń i nie mam tu na myśli maszyn SWORDS ale roboty

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ wilk

to nie inteligencja, ani etyka robotów taka jak programisty, w art. wyraźnie jest napisane że oni nie wymyślają etyki tylko ją stosują bo tworzą ją traktaty międzynarodowe.

 

O ile żywi żołnierze bezpośrednio podlegają traktatom (choć statystyk nikt nie prowadzi), to roboty ktoś musi wpierw zaprogramować, jakiś robotyk (sztab robotyków), jak np. właśnie Ronald Arkin. I o tym pisałem. Człowiek ma wiele opcji do rozważenia widząc wroga i teren oraz posiada indywidualną moralność i strach, robot wykona to co ma na liście.

 

A jak nie widzisz różnicy w prowadzeniu wojny np przez hitlera, albo stalina a np USA w iraku w latach 90' to już trudno.

 

A co to ma wspólnego? Mieszasz kompletnie inne podłoża konfliktów i jednocześnie próbujesz nietrafnie mi wmówić nieznajomość tematu, w dodatku niezwiązanego z artykułem. Nie baw się w sofizmaty, bo polegniesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jak nie widzisz różnicy w prowadzeniu wojny np przez hitlera, albo stalina a np USA w iraku w latach 90' to już trudno.

Ja nie widzę różnicy - i tu i tu ginęli niewinni ludzie, poza tym USA co chwilę pląta się w jakąś głupią wojnę - wojna wietnamska...

A, jest jedna różnica pomiędzy wojną Hitlera i USA - Hitler walczył dla (poronionej)idei, Bush walczył o złoża ropy naftowej, co się okazało już po "wejściu" Amerykańców do Iraku.

 

wojna to przecież nie zbiórka kiboli po to by pokazać kto jest silniejszy ale narzucanie swojej woli innemu państwu siłą , więc igrzyska itp to jakieś nieporozumienia a żeby zamknąć takiego hitlera czy stalina trzeba by to zrobić siła czyli wojna :P

Wystarczy dokonać stosownej zmiany w konstytucji(wszystkich państw) i już sam naród zaopiekuje się swoim wyrodnym przywódcą bez ingerencji z zewnątrz. Brak zmian w konstytucji - nie ma sprawy, wystarczy nałożyć 100% embargo. Szkoda tylko, że wtedy cywile też cierpią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie chodzi o zapis pozwalający obywatelom usunięcie przywódcy. Tylko nie wiem jakby to zaimplementować żeby nie było nadużyć (że np zbierze się 1000 fanatyków i ich 1000 podpisów wystarczy do odwołania albo w drugą stronę - że potrzeba >50% głosów na tak, a z reguły frekwencja w jakichkolwiek głosowaniach wynosi u nas ~45%).

 

Zresztą, swoją drogą nie wiem czy nasza konstytucja nie daje nam furtki do odwołania władzy. Bo de facto władza jest reprezentantem narodu i jest wybierana z jego woli.. Więc jeśli naród traci wolę? Nie wiem.. w każdym razie wszędzie gdzie władza i pieniądze oraz gdzie odpowiedzialność się rozmywa (zbiorowiska ludzi powyżej kilkuset osó:P to zawsze będą przekręty i chachmęctwa, niezależnie od systemu politycznego i przepisów w konstytucji..

 

Faktycznie ważna tutaj wydaje się inna rzecz - skoro jest projektowana taka 'moralność robotów', to możliwe że USA już ma lub niedługo będzie mieć autonomiczne roboty bojowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wystarczy dokonać stosownej zmiany w konstytucji(wszystkich państw) i już sam naród zaopiekuje się swoim wyrodnym przywódcą bez ingerencji z zewnątrz. Brak zmian w konstytucji - nie ma sprawy, wystarczy nałożyć 100% embargo. Szkoda tylko, że wtedy cywile też cierpią.

Zarówno wszelkie zapisy w konstytucjach, jak i zasada embarga są tylko umowne i przestrzega je grupa ludzi z określonego rejonu kulturowego zgadzając się na daną umowę. Jak wiesz różnych cywilizacji/kultur/sposobów życia jest na świecie ogromna ilość i często jedna nie jest w stanie zaakceptować postępowania innej.

 

Wojny na świecie można wyeliminować w jeden sposób: doprowadzając cały świat do stanu znacznej kontroli i zniewolenia przy jednoczesnym zapewnieniu względnego dobrobytu. Jednak jakimi nadużyciami i degeneracją to grozi, to sami możecie się przekonać na podstawie historii ludzkości lub chociaż obserwując obecnie powstawanie eurosocjalizmu.

 

A jedyny według mnie sposób na skuteczne ograniczenie wrodzonej agresji/zawiści człowieka to promowanie określonego kodeksu moralnego w społeczności o możliwie najwyższym zakresie wolności postępowania i odpowiedzialności za czyny w ramach rodziny, gdzie majestat państwowy/monarszy wtrąca się do lokalnych prolebmów tylko w wyjątkowych okolicznościach, a głównym sposobem "dyscyplinowania" człowieka jest ostracyzm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zresztą, swoją drogą nie wiem czy nasza konstytucja nie daje nam furtki do odwołania władzy.

 

Jasne, że daje, ale wymagałoby to jego działań na szkodę państwa, czyli wbrew konstytucji lub ustawom i postawieniu go przed Trybunał Stanu. Wtedy zajmuje się tym Zgromadzenie Narodowe (Sejm + Senat). Może też z własnej woli ustąpić lub umrzeć w trakcie kadencji w sposób naturalny lub wspomagany... :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie zmiany w konstytucji - wystarczy wykreślić prawo wypowiedzenia wojny, pozostawiając jedynie możliwość obrony.

 

Z drugiej strony prowokacja gliwicka... najlepiej wszystkich do izolatek powsadzać, wtedy na pewno wojny nie będzie :P

 

Zarówno wszelkie zapisy w konstytucjach, jak i zasada embarga są tylko umowne i przestrzega je grupa ludzi z określonego rejonu kulturowego zgadzając się na daną umowę. Jak wiesz różnych cywilizacji/kultur/sposobów życia jest na świecie ogromna ilość i często jedna nie jest w stanie zaakceptować postępowania innej.

A myślisz, że czemu mówię o zmianie w konstytucji wszystkich państw - jest to tak utopijne, jak sama utopia, gdzie takie zmiany nie były by konieczne

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prezydent w Polsce ma prawo wypowiadania wojny, ale nigdy jako agresor.

 

Art. 116 Konstytucji:

 

"Sejm może podjąć uchwałę o stanie wojny jedynie w razie zbrojnej napaści na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub gdy z umów międzynarodowych wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji. Jeżeli Sejm nie może się zebrać na posiedzenie, o stanie wojny postanawia Prezydent Rzeczypospolitej."

 

Czyli RP może wypowiedzieć wojnę wyłącznie w samoobronie lub obronie sojusznika, ale tylko wtedy, gdy jest to przewidziane przez umowę międzynarodową.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prowokacja gliwicka - dla chcącego nic trudnego, to że w polsce tak jest nie znaczy że tak samo jest w konstytucji Hameryki, czy chin i japonii

 

Poza tym co robi polskie wojsko w Afganistanie/Iraku - broni granic Polski? Może choć zagrożonego interesu polskiego? Niepoważny* minister/prezydent wysyła jeszcze głupszych(dobrowolnie godzących się na odstrzelenie tyłka) żołnierzy... Wiem, nie chcę obrażać żołnierzy, bo oni akurat mają najmniej do gadania, ale jednak niektórzy MUSZĄ jechać dobrowolnie, cudów niema.

 

*jeszcze mi brakowało żeby mnie ciągali po sądach za obrazę głowy państwa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiem najkrócej: będąc żołnierzem zawodowym musisz mieć świadomość tego, że jedziesz na wojnę.

 

A co do prowokacji, to jest tak: wywołanie wojny w takiej sytuacji jest bezprawiem, ale nie możesz przez to twierdzić, że prawo jest złe. Na szczęście zawsze są jeszcze sądy. Poza tym jak Ty to widzisz - całkowity zakaz wypowiadania wojny nawet w razie agresji? Jak rozumiem, obrońcy Westerplatte powinni byli według Twojej wizji wyjść z białymi flagami i powitać załogę pancernika chlebem i solą?

Share this post


Link to post
Share on other sites

chlebem w głowę, solą w oczy :D

 

 

A tak na poważnie.. W sumie ktoś słusznie powiedział że wojny będą zawsze, bo po prostu w człowieku narasta agresja, chęć władzy..

 

Kiedyś się z kolegą zastanawiałem czy wszystko nie ma podłoża seksualnego trochę:

 

Przyjął się, wbrew naturze człowieka, system monogamiczny ze związkami stałymi, z powodu którego zapewne powstają różne frustracje. To raz. Dwa, seks zazwyczaj musi być poprzedzony czymś w rodzaju godów, tak jak u zwierząt, tylko że u ludzi przybiera to formy nieraz bardzo rozdmuchane: wielkie bogactwo, posiadanie ogromnej władzy..

 

Gdyby partnerzy byli oceniani wyłącznie na podstawie cech fizycznych, zapewne nie było by to potrzebne (władza i bogactwo). Gdyby można podejść na ulicy do obcej osoby i zaproponować jej seks i gdyby to była normalna praktyka a coś niemoralnego, tak jak teraz, mogłoby się okazać że spadłaby chęć rywalizacji, pogoń za władzą i pieniędzmi.. Ogółem spadłby poziom agresji i pewnie wtedy wojen też by nie musiało być..

 

To taka luźna dygresja, bo zapewne należy wziąć pod uwagę również szereg innych czynników. Mi chodziło tylko o wskazanie, że wiele obecnych potrzeb człowieka jest wykreowanych sztucznie lub są właśnie takim rozbudowanym systemem 'atrakcyjności godowej'.

 

Ta teoria jako całość jest pewnie nie do końca słuszna, ale podejrzewam że ziarnko prawdy w niej jest :P

 

Poza tym w tej sytuacji też cały pomysł bierze w łeb w momencie gdy przychodzi do realizacji, gdyż warunkiem sukcesu byłoby, aby właśnie nagle te wszystkie kręgi kulturowe były w stanie przyjąć tego typu postawę..

 

 

---------------

 

Innym remedium na agresywność człowieka było by może uprawianie przez wszystkich jakiegoś sportu? Wiem że to nie rozładowuje tak jak zabijanie innych, ale może trochę by pomogło i nawet jeśli konflikty by nie zniknęły, to ich poziom by się obniżył?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiem najkrócej: będąc żołnierzem zawodowym musisz mieć świadomość tego, że jedziesz na wojnę.

 

A co do prowokacji, to jest tak: wywołanie wojny w takiej sytuacji jest bezprawiem, ale nie możesz przez to twierdzić, że prawo jest złe. Na szczęście zawsze są jeszcze sądy. Poza tym jak Ty to widzisz - całkowity zakaz wypowiadania wojny nawet w razie agresji? Jak rozumiem, obrońcy Westerplatte powinni byli według Twojej wizji wyjść z białymi flagami i powitać załogę pancernika chlebem i solą?

Możliwe, że nie zauważyłeś przez moje ciągłe edity:

Odnośnie zmiany w konstytucji - wystarczy wykreślić prawo wypowiedzenia wojny, pozostawiając jedynie możliwość obrony.

Odnośnie żołnierza zawodowego, o ile nie jesteś w legii cudzoziemskiej twoim głównym zadaniem jest ochrona granic państwa, a nie smykanie się po świecie i bicie z kim popadnie tylko dlatego że np. Bush uznał, że chce mieć dostęp do złóż ropy w Iraku.

 

Dlatego też mówiłem - wiem że żołnierz nie ma nic do gadania: "Albo zgłosisz się dobrowolnie na misję, albo zwijaj manatki i wypad do domu", tyle że to ci, którzy ryzykują niepotrzebnie życiem żołnierzy powinni za to prawnie odpowiadać. Chociażby głośna sprawa żołnierzy oskarżonych o "masakrę" w "NANGAR KHEL" - czyj interes oni bronili, na pewno nie państwa polskiego. Niezależnie od winy żołnierzy beknąć powinien ten, który ich wysłał, chociażby za to że wysłał (być może) niekompetentnych wojaków, bądź niekompetentnego dowódcę w celu innym niż obrona granic kraju.

 

Przecież każdy wie - żołnież bez rozkazu nawet po nosie się podrapać nie może :P

 

Odnośnie prowokacji z tego co pamiętam zwycięzców się nie rozlicza z grzechów. Poza tym skoro za prowokację idziesz pod sąd - dlaczego od razu nie zapuszkowano  Hitlera...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hitler nie poszedł pod sąd głównie dlatego, że jego własny naród tak zadecydował. Przecież jego ugrupowanie miało w tamtych czasach szalone poparcie.

 

A co do wojny - o ile pamiętam, to jakieś zgromadzenie przywódców NATO zadecydowało, że atak na WTC był atakiem na USA. Formalnie mieliśmy więc pełne prawo zaatakować. To, że wprowadzono w błąd Busha i to, że moralnie nie powinnismy byli tego robić, to osobna sprawa. Nie próbuję przez to powiedzieć, że to była dobra decyzja, ale zwróć uwagę, że z punktu widzenia prawa mogliśmy to zrobić w majestacie własnej Konstytucji. Wniosek? Konstytucję mamy bardzo dobrą, ale przy odpowiednim zaangażowaniu sił politycznych możliwe jest manipulowanie nawet całymi krajami, na dodatek nawet tymi, które mają słusznie skonstruowaną konstytucję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze powiedziane mikroos.

 

Jak pisałem - Ci co są na górze, zawsze znajdą sposób na chachmęctwa - między innymi właśnie przez to, że odpowiedzialność przy tylu ludziach i tak dużej liczbie szczebli się rozmywa.. I po pierwsze nie wiadomo kto coś schrzanił, a po drugie nie da się go pociągnąć do odpowiedzialności, bo albo się wytłumaczy jakimś przepisem, chwilową niepoczytalnością, złym stanem zdrowia albo że ktoś mu kazał (oczywiście ktoś kogo albo nie można znaleźć albo komu nie można tego udowodnić) itd..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ironicznie rzecz ujmując: a w ostateczności zawsze pozostaje immunitet...

Share this post


Link to post
Share on other sites

W takiej sytuacji pociąga się urzędnika do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Wiem, że Twoja wypowiedź była ironiczna, ale warto pamiętać o tej instytucji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wojna robotów to mrzonka. Po wybiciu się wszystkich robotów i tak zostaną skonfliktowani ze sobą ludzie, więc prędzej czy później oni sami chwycą za karabiny i bagnety. Świat to chore miejsce.

Swiat nie jest chorym miejscem. Chore są umysły ludzi, którzy zamiast wykorzystać potencjał intelektu do kreacji i rozwoju, wykorzystują go do destrukcji i egoistycznych egocentrycznych zachcianek nie szanujących delikatnego systemu matki natury. A wojna robotów to tylko nazwa dla ludzkiej wojny, prowadzonej za pomocą stworzenia zwanego robotami. Kolejny przejaw ludzkiej głupoty włożonej w nową finezyjną i technologicznie zaawansowaną postać. Tak samo jak z energią atomu... można z niej czerpać, można nią niszczyć. Przypisanie zastosowania zależy tylko i wyłącznie od twórcy, czyli NAS LUDZI

Chora fascynacja wojną, nienawiść w każdej jednostce społeczeństwa przejawiająca się w polityce... zanim zabierzemy się za robotykę, za cokolwiek, trzeba popracować nad socjologią psychologią kulturą i mentalnością społeczeństwa, wejść na nowy pułap świadomości społecznej żeby uniknąć samodestrykcji... Zachodnia cywilizacja uważa się za cywilizowaną kiedy tak naprawdę lubujemy się w tym w czym starożytni Rzymianie !!!

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z Rutgers University stworzyli kierowanego USG robota do pobierania krwi, który radził sobie z tym zadaniem tak samo dobrze, a nawet lepiej niż ludzie. Odsetek skutecznych procedur wyliczony dla 31 pacjentów wynosił 87%. Dla 25 osób z łatwo dostępnymi żyłami współczynnik powodzenia sięgał zaś aż 97%.
      W urządzeniu znajduje się analizator hematologiczny z wbudowaną wirówką. Może ono być wykorzystywane przy łóżkach pacjentów, a także w karetkach czy gabinetach lekarskich.
      Wenopunkcja, czyli nakłuwanie żyły, by wprowadzić igłę bądź cewnik, to częsta procedura medyczna. W samych Stanach rocznie przeprowadza się ją ponad 1,4 mld razy. Wcześniejsze badania wykazały, że nie udaje się to u 27% pacjentów z niewidocznymi żyłami, 40% osób bez żył wyczuwalnych palpacyjnie i u 60% wyniszczonych chorych.
      Powtarzające się niepowodzenia związane z wkłuciem pod kroplówkę zwiększają ryzyko zakażeń czy zakrzepicy. Czas poświęcany na przeprowadzenie procedury się wydłuża, rosną koszty i liczba zaangażowanych w to osób.
      Takie urządzenie jak nasze może pomóc pracownikom służby zdrowia szybko, skutecznie i bezpiecznie pozyskać próbki, zapobiegając w ten sposób niepotrzebnym komplikacjom i bólowi towarzyszącemu kolejnym próbom wprowadzenia igły - podkreśla doktorant Josh Leipheimer.
      W przyszłości urządzenie może być wykorzystywane w takich procedurach, jak cewnikowanie dożylne, dializowanie czy wprowadzanie kaniuli tętniczej.
      Kolejnym etapem prac ma być udoskonalenie urządzenia, tak by zwiększyć odsetek udanych procedur u pacjentów z trudno dostępnymi żyłami. Jak podkreślają Amerykanie, dane uzyskane w czasie tego studium zostaną wykorzystane do usprawnienia sztucznej inteligencji w robocie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Robot z piórami gołębia to najnowsze dzieło naukowców z Uniwersytetu Stanforda. Korzysta ono z dodatkowego elementu, ułatwiającego ptakom latanie – możliwości manipulowania rozstawem piór i kształtem skrzydeł.
      David Lentink ze Stanforda przyglądał się sposobowi pracy skrzydeł, poruszając skrzydłami martwego gołębia. Zauważył, że najważniejszy dla zmiany kształtu skrzydeł są kąty poruszania się dwóch stawów: palca i nadgarstka. To dzięki ich zmianie sztywne pióra zmieniają kształt tak, że zmienia się cały układ skrzydeł, co znakomicie pomaga w kontroli lotu.
      Korzystając z tych doświadczeń Lentink wraz z zespołem zbudowali robota, którego wyposażyli w prawdziwe pióra gołębia.
      Robot to urządzenie badawcze. Dzięki niemu naukowcy z USA mogą prowadzić eksperymenty bez udziału zwierząt. Zresztą wielu testów i tak nie udało by się przeprowadzić wykorzystując zwierzęta. Na przykład uczeni zastanawiali się, czy gołąb może skręcać poruszając palcem tylko przy jednym skrzydle.
      Problem w tym, że nie wiem, jak wytresować ptaka, by poruszył tylko jednym palcem, a jestem bardzo dobry w tresurze ptaków, mówi Lentink, inżynier i biolog z Uniwersytetu Stanforda. Robotyczne skrzydła rozwiązują ten problem. Testy wykazały, że zgięcie tylko jednego z palców pozwala robotowi na wykonanie zakrętu, a to wskazuje, że ptaki również mogą tak robić.
      Uczeni przeprowadzili też próby chcąc się dowiedzieć, jak ptaki zapobiegają powstaniu zbyt dużych przerw pomiędzy rozłożonymi piórami. Pocierając jedno pióro o drugie zauważyli, że początkowo łatwo się one z siebie ześlizgują, by później się sczepić. Badania mikroskopowe wykazały, że na krawędziach piór znajdują się niewielkie haczyki zapobiegające ich zbytniemu rozłożeniu. Gdy pióra znowu się do siebie zbliżają, haczyki rozczepiają się. W tym tkwi ich tajemnica. Mają kierunkowe rzepy, które utrzymują pióra razem, mówi Lentink.
      Uczeni, aby potwierdzić swoje spostrzeżenia, odwrócili pióra i tak skonstruowane skrzydło umieścili w tunelu aerodynamicznym. Pęd powietrza utworzył takie przerwy między piórami, że wydajność skrzydła znacznie spadła.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z amerykańsko-chińskiego zespołu zbudowali miękkiego robota z funkcjami neurobiomimetycznymi. Naukowcy twierdzą, że to pierwszy krok w kierunku bardziej złożonego sztucznego układu nerwowego.
      Prof. Cunjiang Yu z Uniwersytetu w Houston podkreśla, że dzięki temu w przyszłości powstaną protezy, które będą się bezpośrednio łączyć z nerwami obwodowymi w tkankach biologicznych, zapewniając sztucznym kończynom funkcje neurologiczne. Osiągnięcie autorów publikacji z pisma Science Advances przybliża też perspektywę miękkich robotów, które będą potrafiły myśleć i podejmować decyzje.
      Akademicy z ekipy Yu dodają, że ich odkrycia przydadzą się zarówno specjalistom z dziedziny neuroprotetyki, jak i obliczeń neuromorficznych (chodzi o przetwarzanie dużych ilości danych przy niewielkim zużyciu energii; a wszystko to za pomocą urządzeń naśladujących elektryczne działanie sieci nerwowych).
      Czerpiąc inspiracje z natury, naukowcy zaprojektowali tranzystory synaptyczne, czyli tranzystory działające podobnie do neuronów, które spełniają swoje funkcje nawet po rozciągnięciu o 50%.
      Podczas testów tranzystor umożliwiał np. powstanie potencjału postsynaptycznego pobudzającego czy zjawiska facylitacji (ang. paired-pulse facilitation, PPF), a także realizował funkcje pamięciowe.
      Koniec końców miękki robot został wyposażony w odkształcalną sztuczną skórę z gumy wrażliwej na nacisk i tranzystorów synaptycznych. Dzięki temu był w stanie "wyczuwać" interakcje ze środowiskiem zewnętrznym i odpowiednio na nie reagować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Antropolodzy z Uniwersytetu w Oksfordzie odkryli 7 uniwersalnych zasad moralnych. Na podstawie badań 60 kultur wyodrębnili zasady, które wydają się uniwersalne dla całej ludzkości. Te zasady to: pomagaj członkom rodziny, pomagaj członkom grupy, odwdzięczaj się przysługami za przysługę, bądź dzielny, szanuj starszych, uczciwie dziel się dostępnymi zasobami oraz szanuj własność innych.
      Autorzy wcześniej prowadzonych podobnych badań skupiali się na badaniu tych zasad w niektórych miejscach. Nikt jednak nie sprawdził, czy są one ważne w dużych próbkach różnych kultur. Obecne badania, których wyniki opublikowano na łamach Current Anthropology, są największymi i najdokładniejszymi multikulturowymi badaniami dotyczącymi postaw moralnych.
      Naukowcy z Instytutu Antropologii Kognitywnej i Ewolucyjnej przeanalizowali ponad 600 źródeł biorąc pod uwagę ponad 600 000 słów z 60 społeczności. Od wieków toczy się debata pomiędzy uniwersalistami a relatywistami moralnymi. Teraz mamy odpowiedzi na niektóre pytania. Ludzie na całym świecie spotykają się z podobnymi problemami społecznymi i używają podobnych zasad moralnych, by je rozwiązać. Siedem wymienionych przez nas zasad wydaje się uniwersalnymi we wszystkich kulturach. A to oznacza, że wszędzie używany jest podobny kod moralny. Wszyscy chyba zgodzą się, że współpraca i promocja wspólnego dobra jest czymś właściwym, mówi doktor Oliver Scott Curry, główny autor badań.
      Celem autorów badań było sprawdzenie teorii mówiącej, że moralność wyewoluowała, by promować współpracę oraz, że jako istnieją różne typy współpracy, istnieją też różne typy moralności.
      Badacze zauważyli przede wszystkim, że siedem wymienionych zasad było we wszystkich kulturach uznawanych za moralnie dobre. Po drugie, w niemal wszystkich społeczeństwach znaleziono przykłady na większość takich zachowań. Co bardzo ważne, nie było kontrprzykładów, czyli nie istnieje społeczeństwo, w którym któraś z tych zasad byłaby uznawana za moralnie naganną. Po trzecie, zasady te były obserwowane z równą częstotliwością na wszystkich obszarach, więc nie można było wyróżnić np. „zachodniej” moralności.
      Na przykład wśród zamieszkującego centralną Etiopię ludu Amhara świadome lekceważenie obowiązków wobec krewnych jest uznawane za coś wstydliwego i wskazuje na zły charakter. W Korei zaobserwowano bardzo egalitarną etykę wzajemnej pomocy i współpracy wśród sąsiadów oraz silną solidarność grupową. Wśród ludu Garo, mieszkającego w Indiach i Bangladeszu odwdzięczanie się za przysługi widoczne jest w każdym aspekcie życia i zajmuje bardzo wysoką pozycję w ich strukturze wartości. Masajowie bardzo cenią dzielnych wojowników, a odwaga na polu bitwy jest uznawana za ascetyczne samopoświęcenie i najwyższy dowód lojalności. Bemba z Kongo niezwykle mocno szanują starszych, a dla uto-azteckich Tarahumarów z Meksyku poszanowanie cudzej własności jest kluczowe dla wszelkich relacji interpersonalnych.
      Badacze zauważyli też, że różne społeczności nadają tym samym zasadom moralnym różny priorytet. O ile wszędzie zgadzano się, co do wymienionych siedmiu zasad, to ich gradacja wedle priorytetu była w różnych społecznościach różna. Uczeni pracują teraz nad nowym kwestionariuszem badawczym, z którego chcą się dowiedzieć, czy to nadawanie różnej wagi poszczególnym zasadom moralnym odzwierciedla różnice w ocenie współpracy w różnych warunkach społecznych.
      Nasze badanie bazowało na historycznych opisach kultur z całego świata. Dane te zabrano niezależnie od teorii, które testowaliśmy, i jeszcze zanim się one pojawiły. W ramach przyszłej pracy badawczej chcemy zebrać więcej szczegółów i uczynić to bardziej systematycznie, mówi współautor badań, profesor Harvey Whitehouse.
      Z artykułem Is It Good to Cooperate? Testing the Theory of Morality-as-Cooperation in 60 Societies można zapoznać się na łamach najnowszego numeru Current Anthropology.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za kilka tygodni w Tokio ruszy kawiarnia, której pomysłodawcy wpadli na niezwykłą ideę jednoczesnego zatrudnienia osób z bardzo poważnym stopniem niepełnosprawności oraz robotów. W kawiarni mają pracować roboty, które będą kontrolowane zdalnie przez niepełnosprawnych przebywających we własnych domach.
      Androidy, wysokości mniej więcej 7-letniego dziecka, zostały wyposażone w kamery oraz mikrofony, dzięki czemu ich operatorzy zobaczą i usłyszą to, co dzieje się wokół. Pomysłodawcy mają nadzieję, że dzięki ich działaniom więcej firm zdecyduje się na zatrudnienie osób z ciężkimi niepełnosprawnościami, np. z chorobami prowadzącymi do zaniku mięśni.
      Wspomniane roboty OriHime-D. Ich operatorami będą osoby cierpiące np. na stwardnienie zanikowe boczne (choroba Lou Gehringa), tę samą chorobę, na którą cierpiał Stephen Hawking. Jeśli testy wypadną pomyślnie, to niewykluczone, że jeszcze przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio w 2020 roku kawiarnia będzie na stałe zatrudniała roboty i niepełnosprawnych. Każdy powinien mieć prawo do pracy, mówi jeden z pomysłodawców, Masatane Muto, który sam cierpi na stwardnienie zanikowe boczne.
      Roboty OriHime-D mają 120 centymetrów wysokości i ważą około 20 kilogramów, będą pracowały w dzielnicy Akasaka od 26 listopada do 7 grudnia.
      Mniejsze wersje podobnych urządzeń sprzedaje około 70 japońskich firm. Są one wykorzystywane m.in. przez uczniów, którzy z jakichś powodów nie mogą chodzić do szkoły.
      Przedsiębiorstwem, które stoi za niezwykłą kawiarnią i które samo produkuje roboty, jest Ory Lab. Jego szef, Kentaro Yoshifuji, cierpiał w młodości na chorobę wywołaną stresem, przez co jako dziecko był izolowany od kolegów. Studiował robotykę na tokijskim Waseda University, chcąc opracować system porozumiewania się ludzi za pośrednictwem robotów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...