Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Chińska firma Zhong Tai pokazała samochód elektryczny, który jest w stanie pokonać odległość 400 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii. Pojazd Zotye 2008 to przerobiony mini-SUV Daihatsu Terios, w którym silnik spalinowy zastąpiono elektrycznym.

W samochodzie zmieściło się 300 kilogramów baterii, dzięki którym może on przejechać 274 kilometry ze średnią prędkością 100 km/h, a 351 kilometrów ze średnią prędkością 77 km/h. Od 0 do 100 km/h samochód rozpędza się w ciągu 12 sekund.

Seryjna produkcja pojazdu ma się rozpocząć w przyszłym roku. Zhong Tai prowadzi rozmowy o współpracy z firmami z USA i Wielkiej Brytanii. Cena samochodu będzie wahała się od 18600 do 23400 euro.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miejmy nadzieje ze to nie jest tak jak z telefonami... gdy jest nowy ładuje się go godzinę,a trzyma 14 dni gdy starszy ładuje się 14 dni a trzyma godzinę ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mogę pokazać samochód, który na jednym 'ładowaniu' przejeżdża ponad 1000 km z prędkością powyżej 100 km/h. 'Ładowanie' trwa kilka minut, a 'baterie' ważą tylko 60 kg. Takie rzeczy potrafi dwudziestoletni diesel...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak? I czym będziesz go zasilał za jakieś 20 lat? Ropą syntetyczną? Powodzenia dla Twojego portfela ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tego akurat już nie będę zasilał, bo pewnie buda przerdzewieje. Ale pomyślmy... rzepak? odpady z fastfoodów? plastikowe śmieci upłynnione impulsami mikrofalowymi? W sumie silniki wysokoprężne mogą działać na cokolwiek (np. pył węglowy).

 

A ogólnie chodzi mi o porażającą niewydolność systemów bateryjnych. Prawie tak, jakby nad ich rozwojem pracowali jacyś sabotażyści. O ile dobrze pamiętam, systemy DMFC Ballarda popędzały autobusy jeszcze w czasach kiedy nie miałem reumatyzmu. ;) I nic...

 

Powodzenia dla portfela kogokolwiek sprawiającego sobie samochód na baterie. Powodzenia dla tych, co będą te zużyte 300-kilogramowe baterie sprzątali z lasów i pozostałego 'pleneru'. Powodzenia dla mieszkańców okolic elektrowni, które powstaną, żeby co noc doładowywać te wynalazki.

 

Przy okazji: wiecie, że w USA już kwitnie biznes przerabiania hybryd z powrotem na napęd "czysto" spalinowy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tego akurat już nie będę zasilał, bo pewnie buda przerdzewieje. Ale pomyślmy... rzepak? odpady z fastfoodów? plastikowe śmieci upłynnione impulsami mikrofalowymi? W sumie silniki wysokoprężne mogą działać na cokolwiek (np. pył węglowy).

Tak. Ale raczej długo tak nie popracują.

Przy okazji: wiecie, że w USA już kwitnie biznes przerabiania hybryd z powrotem na napęd "czysto" spalinowy?

Nie ma się co patrzeć na naród, który całkiem niedawno produkowały samochody z 8 litrowymi silnikami a jedynym powodem takiej polityki była cena ropy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak. Ale raczej długo tak nie popracują.

W wersjach z preheaterem właściwie nie ma problemu żywotności.

 

 

Nie ma się co patrzeć na naród, który całkiem niedawno produkowały samochody z 8 litrowymi silnikami a jedynym powodem takiej polityki była cena ropy.

 

W USA hybrydy kupowali ci, co chcieli być zieloni. Po roku używania nadal chcą, ale może bez kupowania kolejnego samochodu. A ich kryzys dał im w kość dużo mocniej niż nam - przynajmniej do tej pory.

 

Natomiast duże niskoobrotowe silniki benzynowe mają swoje zalety i wcale mnie nie dziwi, że tak długo tam się utrzymały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy popracować nad fuzją jądrową, bądź nad odzyskiwaniem energii z promieniowania cieplnego słońca i elektrownie (te zaśmiecające środowisko) przejdą do lamusa. Jeśli nie uda się zrobić samonapędzalnych pojazdów, to będzie trzeba popracować nad ich szybkim ładowaniem i rozległą siecią dystrybutorów "paliwa"... Tylko przy tym wszystkim auta z tradycyjnymi silnikami nadal będą stały w miejscu - tutaj jest różnica :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z fuzją jest ten problem, że ma być za 25 lat. 30 lat temu tez miała być za 25 lat. Do zwiększenia wydajności baterii słonecznych (których produkcja diabelnie zatruwa środowisko) potrzebny będzie chyba nowy Model Standardowy - na razie mamy dreptanie w miejscu przerywane pokazami nanorurek (ile to już lat?).

 

Auta z tradycyjnymi silnikami to ta sama kategoria paliw co tradycyjne elektrownie. Jeśli działa jedno, będzie działać i drugie, przy czym wyprodukowanie, transfer, przechowanie i odzyskanie energii w samochodzie elektrycznym wcale nie ma wyższej wydajności (łącznej) niż w spalinowym. Kupując teraz samochód elektryczny i ładując go z gniazdka znacznie bardziej trujemy niż jeżdżąc po staremu. Ponadto ze względu na masę potrzebujemy więcej energii niż normalnie, a produkcja i utylizacja takiego samochodu jest znacznie bardziej uciążliwa dla środowiska. Do tego dochodzi "miejski" zasięg. Nie wiem, co hipotetyczni eko-dywersanci mogliby tu jeszcze "poprawić"...

Share this post


Link to post
Share on other sites
rzepak? odpady z fastfoodów? plastikowe śmieci upłynnione impulsami mikrofalowymi?

Jakoś do tej pory wszystkie te metody są uznawane za nieopłacalne :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos

Niemcy już podczas wojny produkowali syntetyczną benzyne.

To nie jest opłacalne dziś ale jak zabraknie ropy to będzie opłacalne bardziej niż elektryka. Elektryka jest droga jeśli się uwzględni koszty produkcji prądu strat na liniach przesyłowych sprawności akumulatorów ilości cykli ładowania.

 

Diesel pociągnie na czym bądź znane mi są przypadki (z relacji naocznego świadka notabene inżyniera oraz technika mechanika) z połowy ubiegłego wieku lania do traktorów ropy (tak ropy nie ON) branej z dziury na polu lanej przez sitko żeby ziemia na sitku zostawała było to w Polsce w okolicach roponośnych.

 

Rudolf Diesel uruchomił swój pierwszy silnik na oleju oleju arachidowym.

Rudy 102 A dokładniej t-34 miał tak niewybredny silnik ze był się w stanie zadowolić mazutem (jak ORP Błyskawica tylko ze tam zupełnie inaczej spalanym).

i tak dalej.

Silnik przystosowany do ON spala najlepiej ON ale stary diesel spali byle co, nowy będzie wybredny. Ale nic nie stoi na przeszkodzie by tak skonstruować silnik by spalał inne paliwo.

 

Poczciwy maluch czy komarek nawet na benzynie ekstrakcyjnej pojedzie tylko trzeba dolać trochę mixolu bo za sucha jest.

 

Ursus c45 średnioprężny tez na czymkolwiek szedł.

Połowa ameryki południowej (nie znam dokładnych danych) jeździ na alkoholu.

Benzyniaki idą na LPG albo CNG. 

 

A co do samych akumulatorów to jest w Polsce taki pan Kopeć ma na nazwisko i bawi się w rożne elektryczne auta (jako pierwszy w PL takie zarejestrował) sledze sobie jego poczynania

 

http://www.samochodyelektryczne.pl/

No i jest kicha na pewnym forum chwalił się trasą z Gdańska do Warszawy swoja TOYOTĄ bez miedzy ładowania z prędkością 70 na godzinę po czym napisał ze ma tam akumulatorów za 100 tysięcy. I tym miłym akcentem....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niemcy już podczas wojny produkowali syntetyczną benzyne. To nie jest opłacalne dziś ale jak zabraknie ropy to będzie opłacalne bardziej niż elektryka. Elektryka jest droga jeśli się uwzględni koszty produkcji prądu strat na liniach przesyłowych sprawności akumulatorów ilości cykli ładowania.

Dlaczego zakładasz brak rozwoju energetyki? Pamiętaj, że za te 20 lat, kiedy ropa się skończy, najprawdopodobniej będziemy mieli do dyspozycji reaktory termojądrowe. Mało tego, bardzo możliwe jest, że rozwiniemy fotowoltaikę do poziomu pozwalającego na indywidualizację produkcji energii. A jeszcze inna rzecz jest taka, że prąd wytworzysz i z ropy, i z alkoholu, i z wodoru, i ze Słońca i z ruchu wody - a ON zrobisz tylko z ropy albo z b. drogiej syntezy.

Silnik przystosowany do ON spala najlepiej ON ale stary diesel spali byle co, nowy będzie wybredny. Ale nic nie stoi na przeszkodzie by tak skonstruować silnik by spalał inne paliwo.

Ta, a skąd weźmiesz to inne paliwo, jak ropy i tak już nie będzie? :D

Połowa ameryki południowej (nie znam dokładnych danych) jeździ na alkoholu.

A wiesz, że to droższe od ropy?

chwalił się trasą z Gdańska do Warszawy swoja TOYOTĄ bez miedzy ładowania z prędkością 70 na godzinę po czym napisał ze ma tam akumulatorów za 100 tysięcy.

Twierdzisz, że to dużo? Eksperymentalny POJEDYNCZY egzemplarz, akumulatory starej generacji (bo skądże miałby mieć najnowsze, nad którymi prace dopiero trwają, a my przecież i tak rozmawiamy o czasach za 20 lat) ma kosztować mniej? No proszę Cię :P Weź też jeszcze pod uwagę, że aku może i kosztowały 100K zł, ale takie auto nie musi mieć ani wydechu, ani sondy lambda/katalizatora, ani skomplikowanego wtrysku itd., co daje oszczędność dobrych kilku tysięcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Straty przesyłowe są nie do uniknięcia jak kolwiek się nie posuną do przodu w  energetyce. Na sprawność pojazdów elektrycznych ma wpływ cały proces pordukcji energi.

A jeśli każdy będzie mógł produkować energie to państwa to opodatkuje.

 

Nowoczesny silnik diesla jest przystosowany do paliwa o określonej lepkości i czystości sumie to tyle. Jemu jest naprawde obojętne co spala byle tylko było w odpowiednim momencie pod odpowiednim ciśnieniem dostarczone.

Polski ON jest jakościowo NIKCZEMNY. Polsce silniki cierpią na pewne uszkodzenia znacznie częściej niż gdzieś indziej.

Paliwo wezmę na przykład z upraw rzepaku czy czego bądź i co ciekawe są już instalacje do domowej produkcji.

http://www.drewnozamiastbenzyny.pl/biodiesel-produkcja/

 

"A wiesz, że to droższe od ropy?"

Ale tańsze od energii elektrycznej już dziś.

 

Co do pana Kopcia

Problem polega na tym ze właśnie na nie byle jakich akumulatorach ten wynik, jak byś wpakował do toyoty za tyle ołowiowych to by się z miejsca nie ruszyła albo w pół złamała. Poza tym akumulatorami ołowiowymi byś toyotę wypełnił w całości za jakieś 20 tyś.

 

Takie auto za to musi mieć skomplikowany system sterowania silnikiem elektrycznym a elementy wykonawcze dla takich mocy tanie nie są przy prądzie stałym zasięg był by śmieszny. Mam niestety wątpliwa przyjemność bliższego zapoznania z pojazdem elektrycznym, coś podobnego do wózka golfowego. I jest to daremne a dla właściciela w użytkowaniu kłopotliwe z rożnych względów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętaj, że za te 20 lat, kiedy ropa się skończy[...]

 

Ja pamiętam taki okres w dziejach ludzkości (byłem mały, ale pamiętam). Lata siedemdziesiąte. Gorące lata, zielone wiosny, zimy pełne śniegu. I kryzys paliwowy w Ameryce. Zgadnijcie, na ile lat miało wtedy starczyć ropy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wykorzystanie roślin do wytwarzania paliw to największa głupota jaką wymyślił człowiek.

-roślina nie wykorzystuje całej energii słońca (ogniwa dp 40 %)

-potrzebuje nawozów i WODY

-potrzebuje ZIEMI

-potrzebuje uprawiania (czas, pieniądze, energia, opryski)

-potrzebuje przetworzenia (j.w.)

-paliwo wymaga dystrybucji

-silnik wykorzysta do 40 % energii w paliwa czyli ponad połowa pracy idzie w błoto.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"A wiesz, że to droższe od ropy?"

Ale tańsze od energii elektrycznej już dziś.

Tyle, że energetyka (w sensie wytwarzania elektryczności) będzie się rozwijała, a ropa jaka była, taka będzie.

Problem polega na tym ze właśnie na nie byle jakich akumulatorach ten wynik, jak byś wpakował do toyoty za tyle ołowiowych to by się z miejsca nie ruszyła albo w pół złamała. Poza tym akumulatorami ołowiowymi byś toyotę wypełnił w całości za jakieś 20 tyś.

Ale mimo wszystko najnowsze akumulatory są ciągle niedostępne, bo są aktualnie rozwijane. Mało tego - pomyśl sobie (choćby na podstawie artykułów w KW), jakie będą dostępne za 20 lat.

 

@ Przemek

 

idąc tym tropem można by bylo stwierdzić, że zasoby ropy są nieskończone, więc w ogóle nie warto inwestować w inne źródła energii. A co tam, inwestujmy w tanią ropę, najwyżej jak naprawdę zabraknie, wtedy "jakoś to będzie" :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm..

 

..taką chyba trochę syntezę zrobi wypowiedzi mikroosa i jego przeciwników :D

 

Wg mnie ważny jest sam trend - na razie samochody elektryczne to faktycznie jedynie drogie zabawki.. Ale prace w tej dziedzinie mogą w istocie pozwolić na stworzenie czegoś, co za 20 czy ile tam lat zastąpi poczciwego benzyniaka czy diesela..

 

Natomiast obecnie rzeczywiście lepiej kupić sobie samochód spalinowy, gdyż ropa mimo rosnącej ceny jest najtańszym i najefektywniejszym paliwem.. ale trzeba pamiętać że nie zawsze tak było - amerykańskie samochody paliły po 20-50 litrów na 100km.. Natomiast poziom zanieczyszczeń przed wynalezieniem konwertorów katalitycznych sięgał 1000-krotnie wyższego poziomu niż obecnie.. Wydajność energetyczna pewnie też plasowała się na poziomie kilkunastu procent, póki nie wymyślono lepszej konstrukcji silnika, nie zaczęto tworzyć wysokooktanowych paliw.. Więc na piedestały spaliniaków też nie ma co wynosić - przeszły taką samą ewolucję, jaką zapewne przejdą elektryki :P

 

Nie zgodzę się natomiast z Dougerem, że paliwo z roślin to najgłupsza rzecz jaką wymyślił człowiek. Przede wszystkim, pomysł jest o tyle dobry, że pozwala na względnie niewyczerpane zapasy paliwa produkowanego w miarę ekologicznie. Po drugie, woda krąży w obiegu ciągłym, więc zużywanie jej nie powoduje marnowania się - ona później i tak wróci w jakiejś formie do przyrody.. Zaś co do kwestii potrzebnego terenu oraz wydajności wykorzystania paliwa - TAK, przy OBECNEJ sytuacji ekonomicznej na świecie jest to nieopłacalne. Ale jeśli skończy się ropa, ceny paliw skoczą niesamowicie w górę.. I wtedy takie rozwiązanie może się okazać jednym z niewielu możliwych, i prawdopodobnie będzie całkiem opłacalne.

 

Aczkolwiek też stawiałbym na energetykę termojądrową, o ile uda się ją stworzyć, oraz myślałem o czymś takim, że fajnie gdyby nauczono się za pomocą biotechnologii przeprowadzać rozkład wody do tlenu i wodoru, z użyciem na przykład energii słonecznej - to było by niezwykle czyste i bardzo wydajne źródło energii..

 

Jego wadą była by niestabilność - ale jak doszliśmy do wniosku z moim znajomym, każde źródło energii im więcej jest jej w stanie przechować, tym bardziej staje się niestabilne i niebezpieczne.

 

Bo np jeszcze najwydajniejsza byłaby antymateria.. W zasadzie urządzenia i pojazdy działające na antymaterię nie potrzebowały by tankowania - jedna porcja wystarczałaby dożywotnio.. Problem w tym że w razie wypadku jedno urządzenie wybuchało by z siłą bomby atomowej z Hiroshimy albo większą, powodując wybuch innego urządzenia, z podobną lub większą siłą, itd.. Wysadziło by po trochu całą planetę :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

@mikroos

Trochę nie tak. Po prostu zaczynają być rozwijane wcześniej nieopłacalne technologie wydobycia. Poza tym trafiają się takie niespodzianki, jak roponośne piaski w Kanadzie (ropa z odkrywki...). Prawdopodobnie nie dożyjemy końca epoki ropy naftowej, o ile nie będzie przełomu po stronie elektrycznej. A tu akumulatory raczej odpadają, kondensatory nowej generacji - obiecujące, ale pewnie za 20 lat, ogniwa paliwowe - obiecujące, ale za 10 lat (podkreślam wyraz "paliwowe"), wodór jako paliwo albo źródło prądu - obiecujące, ale niebezpieczne i pewnie za 15 lat...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli mniej więcej się zgadzamy. Ropa jest nieco niepewna i czego by o niej nie mówić, jest jej coraz mniej, a nie coraz więcej, więc prędzej czy później się skończy. Z prądem elektrycznym będzie niemal na pewno odwrotnie - będzie można go wytwarzać coraz więcej (samej energii słonecznej jest przecież tyle, że pokryłaby potrzeby Ziemi kilkunastokrotnie), choć dzisiaj rzeczywiście jest to wciaż dość odległa perspektywa.

 

W co lepiej inwestować na przyszłość? Ja osobiście wybieram prąd (choć nie mówię tu o kupowaniu auta dzisiaj :P ). Można go wytworzyć wszędzie, a nie tylko tam, gdzie są tereny roponośne. W razie wojny wystarczy, żeby odciąć kraj od dostaw ropy, by całkowicie go sparaliżować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak abstrahując, zawsze się zastanawiam tak w kwestii ropy, czy po wykończeniu się jej zapasów imprezy takie jak F1, Dakar i inne rajdy samochodowe przejdą razem z nią do historii, czy będzie się wytwarzać syntetycznie paliwo na ich potrzeby :P Bo jeżeli chodzi o osiągi, to silniki elektryczne chyba nie mają aż tak wielkiego potencjału.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo jeżeli chodzi o osiągi, to silniki elektryczne chyba nie mają aż tak wielkiego potencjału.

Poczytaj o samochodach Tesla - zdziwisz się trochę :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

energia elektryczna  w procesie produkcji przesyłu i magazynowania generuje bardzo podobne straty jednak nikt się nie zastanawia ile z tego co płaci za energie elektryczną to energia którą zużył a ile ta która poszła na grzanie tysięcy kilometrów kabli a ukryta w cenie kilowatogodziny

Juz kiedyś ze 100 lat temu pracowały maszyny na holzgaz z pokładowym generatorem gazu

I raczej wg mnie rozwój nie pójdzie kierunku gromadzenia energii tylko tak jak zostało powiedziane w kierunku ogniw paliwowych łatwiej jest gromadzić substancje chemiczne chociażby nawet sprawiający problemy wodór niż energie elektryczną.

 

Silniki elektryczne maja duży potencjał chociażby dla tego ze mają bardzo szeroki zakres w którym osiągają wysoka moc przy odpowiednim sterowaniu pracują równo bez nazwijmy to udarów Które obecnie w nowych autach są tłumione przez koła dwumasowe. Ale przy wyższych prędkościach są prądożerne i drastycznie spada zasięg poza tym cały czas kulamy ciężkie akumulatory.

 

Dziś to porostu niema najmniejszego sensu za jakiś czas tak ale to jest technologia która ma na tyle dużo wad ze nie będzie z wyboru tylko raczej z przymusu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wiesz, ile kosztował projekt stworzenia Veyrona? A wiesz, że każda sztuka jest sprzedawana ze stratą? :P Zresztą... ja nie powiedziałem, że elektryki to absolutnie najlepsze auta świata, tylko chodziło mi o to, że Tesla wcale nie jest powolnym Meleksem, tylko prawdziwym samochodem sportowym. Tylko tyle :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopcy, 1000-konne silniki spalinowe to żaden wyczyn. Przeszukajcie sobie youtube pod kątem "skyline from hell" albo "supra from hell". 700-konny sprzęt elektryczny też już widziałem w jakimś głupawym programie na discovery (wypchali bagażnik akumulatorkami z wiertarek). Jeśli ktoś widział 80-konny silnik z systemu KERS McLarena to zrozumie jaki to ma potencjał (gabaryty garczka do gotowania mleka).

 

Ale na dzisiaj, jeśli ma nie śmierdzieć z rury, to proponowałbym zainteresować się sprzętem na sprężone powietrze (ostatnie co słyszałem miało zasięg bodajże 1000 km przy połowie kosztów ładowania prądem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Envia Systems wyprodukowała najtańsze - w przeliczeniu na ilość przechowywanej energii - ogniwo dla samochodów elektrycznych. Dzięki niemu można będzie znacząco zwiększyć zasięg niedrogich pojazdów. Envia poinformowała, że gęstość energetyczna urządzenia wynosi 400 watogodzin na kilogram, a gotowe akumulatory zostaną wycenione na 125 USD za kilowatogodzinę pojemności. To z kolei oznacza, że samochód elektryczny za 20 000 dolarów będzie miał zasięg około 480 kilometrów na pojedynczym ładowaniu.
      W tym przemyśle gęstość energetyczna akumulatorów rośnie średnio o 5% rocznie. My ją podwoiliśmy, jednocześnie obniżając o połowę cenę, co pozwoli nam na wprowadzenie tych akumulatorów na masowy rynek pojazdów o zasięgu 300 mil - powiedział szef Envii, AtulKapadia.
      Nowe ogniwo zbudowane jest z krzemowo-węglowego nanokompozytu, który posłużył do stworzenia anody oraz z katody HCMR (High Capacity Manganese Rich). Udoskonalono także sam elektrolit. Wymiary urządzenia to 97x190x10 milimetrów, waga wynosi 365 gramów, a pojemność 46 Ah.
      O tym jak wiele osiągnęła Envia może świadczyć fakt, że najbliższym konkurentem jej urządzenia jest ogniowo firmy Panasonic montowane w samochodach Tesla Model S, którego gęstość wynosi 245 Wh/kg.
      Obecnie ogniwa Envii przechodzą niezależne testy w ośrodku marynarki wojennej. Na rynek mają trafić w 2015 roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Producent samochodów elektrycznych, Tesla Motors, zaprezentował poljazd, który błyskawicznie podbił serca wielu fanów motoryzacji. W ciągu zaledwie 1 dnia od premiery crossovera Model X Tesla otrzymała w ramach przedpłat 40 milionów dolarów. Jako, że wymagana jest przedpłata w wysokości 40 000 USD, w ciągu dnia zamówiono tysiąc sztuk. Termin „Model X“ był również trzecią najpopularniejszą frazą wyszukiwaną w Google’u. „W czwartek wieczorem, gdy pokazaliśmy nowy model, ruch na witrynie teslamotors.com wzrósł o 2800 procent. Dwie trzecie z odwiedzających to były osoby, które przyszły po raz pierwszy“ - oświadczyli przedstawiciele Tesli.
      Model X przyspiesza od 0 do 100 km/h w ciągu 4,4 sekundy, wyposażony jest z 300-konny silnik z tyłu. Klient może zamówić też 150-konny silnik z przodu. Zasięg pojazdu wynosi od 345 do 430 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii.
      Ostateczna cena samochodu nie została ujawniona, ale Tesla zapewnia, że będzie ona konkurencyjna w stosunku do podobnych pojazdów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed pięcioma laty informowaliśmy o stworzeniu przez Massachusetts Institute of Technology technologii bezprzewodowego przesyłania prądu - Witricity. Teraz firma o tej samej nazwie zapowiada, że jej pierwsze urządzenia trafią na rynek jeszcze w bieżącym roku.
      Eric Giler, prezes firmy, dokonał pokazu dla dziennikarzy. Skierował pilota na niewielki czarny panel przymocowany do ściany, a naciśnięcie przycisku spowodowało, że zapaliły się trzy lampki, a leżący na biurku komputer przenośny zaczął się ładować Panelu z lampkami i komputerem nie łączył żaden kabel, energia przesyłana była bezprzewodowo.
      Witricity zapewnia, że pierwszy produkt firmy, urządzenie służące do bezprzewodowego zasilania elektroniki przenośnej, znajdzie się w sklepach jeszcze w bieżącym roku. Za rok lub dwa właściciele samochodów elektrycznych dostaną do swoich rąk urządzenie, które pozwoli na ładowanie akumulatorów bez potrzeby podłączania samochodu kablami. Później mogą pojawić się urządzenia do bezprzewodowego ładowania rozruszników serca i innych implantów.
      Pomysł na bezprzewodowe przesyłanie prądu nie jest nowy. Pierwsze urządzenia prezentował Nikola Tesla przed stu laty. Od pewnego czasu są dostępne np. specjalne maty, które zapewniają energię myszkom komputerowym. Jednak wszystkie tego typu sprzedawane już urządzenia mają poważną wadę - wymagają fizycznego kontaktu z ładowanym urządzeniem. Nie jest to zatem dużo wygodniejsze niż podłączanie urządzenia do prądu.
      Przesyłanie prądu na odległość zakłada wykorzystanie pola magnetycznego. Przepuszcza się prąd przez cewkę, co powoduje powstanie takiego pola. Gdy w bezpośrednim sąsiedztwie mamy podobną cewkę, również i w niej pojawia się pole magnetyczne, generujące prąd elektryczny. Wystarczy jednak obie cewki od siebie odsunąć, by wydajność tej metody przekazywania energii gwałtownie spadła. Dlatego też wymagany jest obecnie bezpośredni kontakt urządzenia ładującego z ładowanym.
      Witricity radzi sobie z tym problemem dobierając precyzyjnie częstotliwość drgań każdej cewki, dzięki czemu straty są minimalne. Odległość, na jaką można w ten sposób przekazać energię zależy od wielkości cewki. Małe cewki, mieszczące się np. w telefonach komórkowych, pozwolą na efektywne ładowanie ich z odległości kilkunastu centymetrów. Witricity pokazało jednak prototypy pozwalające na przesyłanie energii na odległość około metra. Co prawda można przesyłać też energię za pomocą laserów i mikrofal, jednak po pierwsze oba urządzenia muszą znajdować się wówczas na wprost siebie, a po drugie są do metody niebezpieczne. Możliwe jest także zwiększenie odległości używając dodatkowych cewek pośredniczących. Podczas pokazu urządzonego przez Gilera cewki umieszczono też pod dywanem pomieszczenia, co pozwoliło na ładowanie komputera i zapalanie lampek na większą odległość.
      Witricity opracowało też prototypowy stół ładujący położone na nim urządzenia nawet wówczas, gdy znajdują się w torbie czy pudełku. Stworzyło też prototypową myszkę i klawiaturę ładowaną bezprzewodowo z monitora komputerowego. Firma podpisała wielomilionowy kontrakt z Toyotą na opracowanie systemu do bezprzewodowego ładowania samochodów elektrycznych.
      Witricity to jedna z wielu firm pracujących nad tego typu technologiami. Co więcej powstają nawet pomysły ładowania samochodów elektrycznych będących w ruchu. Utah State University otrzymało federalny grant w wysokości 2,7 miliona dolarów, dzięki któremu na przystankach autobusowych w Utah powstają urządzenia bezprzewodowo ładujące autobusy. Z kolei badacze z Oak Ridge National Laboratory i Stanford University pracują nad systemem cewek wbudowanych w drogi. Zapewniałyby one przejeżdżającemu pojazdowi wystarczająco dużo energii, by mógł dojechać do kolejnego zestawu cewek znajdującego się milę dalej. Umieszczone przy cewkach urządzenie wykrywałoby nadjeżdżający pojazd i rozpoczynało jego ładowanie. Specjaliści oceniają, że każdy z takich zestawów cewek kosztowałby mniej niż milion dolarów.
      Bezprzewodowe ładowanie pojazdów elektrycznych jest niezwykle wygodne. Nie musisz zmagać się z kablami, nie przejmujesz się pogodą, nawet nie musisz pamiętać o tym, by załadować samochód. Myślę, że ten pomysł szybko chwyci - mówi John Miller z Oak Ridge.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Akumulator opracowany przez Nanotek Instruments ma wszelkie szanse stać się przełomowym urządzeniem na rynku pojazdów elektrycznych. Specjaliści zaprojektowali urządzenie przechowujące energie, która jest w stanie bardzo szybko uwięzić dużą liczbę jonów litu pomiędzy elektrodami, których działania wspomagają duże ilości grafenu. Naładowanie takiego akumulatora, który mógłby napędzać samochody elektryczne, może trwać mniej niż minutę. Urządzenie przyda się również np. do przechowywania energii ze źródeł odnawialnych.
      Wynalazcy nazwali je „surface-mediate cells" (SMCs). Już w tej chwili, mimo, że materiały oraz konstrukcja urządzenia nie zostały zoptymalizowane, charakteryzuje się ono osiągami przewyższającymi zarówno konstrukcje litowo-jonowe jak i superkondensatory. Gęstość mocy urządzenia wynosi 100 kW/kg, jest zatem 100-krotnie większa od baterii litowo-jonowych i 10-krotnie przekracza możliwości superkondensatorów. Im większa zaś jest gęstość mocy, tym szybszy transfer energii, a co za tym idzie - tym krótsze czasy ładowania. Ponadto gęstość energii - czyli ilość energii, którą można przechowywać w danej objętości lub masie - sięga 160 Wh/kg. Jest więc porównywalna z gęstością baterii litowo-jonowych i 30 razy większa od gęstości konwencjonalnych superkondensatorów.
      Jeśli porównamy SMC i baterie litowo-jonowe o tej samej wadze, to napędzany nimi samochód elektryczny będzie mógł przejechać mniej więcej taką samą trasę na pojedynczym ładowaniu. Nasze SMCs, podobnie jak współczesne urządzenia litowo-jonowe, mogą być jeszcze ulepszone pod względem gęstości energii. Jednak SMC mogą być ładowane w ciągu minut (prawdopodobnie w mniej niż minutę), a akumulatory litowo-jonowe wymagają godzin ładowania - mówi Bor Z. Jang, współzałożyciel Nanotek Instruments.
      Nanotek i jego firma-córka, Angstron Materials, która współpracowała przy SMC, specjalizują się w badaniach nad nanometeriałami. Angston to największy na świecie producent płytek nanografenowych (NGP).
      Jak widzimy, SMC łączą zalety baterii i superkondensatorów. Te pierwsze charakteryzują się większą gęstością energetyczną, te drugie - większą gęstością mocy. Nanotek i Angstron stworzyły nową architekturę urządzenia do przechowywania energii, która potencjalnie może zrewolucjonizować przemysł samochodowy.
      Kluczem do sukcesu są anoda i katoda wyposażone w olbrzymie powierzchnie grafenowe. Podczas produkcji naukowcy umieścili na anodzie metaliczny lit (w postaci cząsteczek lub folii). W czasie pierwszego rozładowania, dochodzi do jonizacji litu, w wyniku czego pojawia się znacznie większa liczba jonów niż w urządzeniach litowo-jonowych. W czasie pracy urządzenia jony migrują poprzez płynny elektrolit do katody. Z kolei podczas ładowania, olbrzymia liczba jonów litu szybko przechodzi od katody do anody. Dzięki wielkiej powierzchni obu elektrod możliwe jest szybkie przesyłanie dużych ilości jonów. Dzięki temu, że jony litu przemieszczają się pomiędzy porowatymi powierzchniami elektrod udało się wyeliminować czasochłonny proces interkalacji.
      Naukowcy prowadzili badania z różnymi rodzajami grafenu i mówią, że konieczne są dalsze eksperymenty. Chcą teraz przede wszystkim skupić się na zwiększeniu żywotności swojego urządzenia. Dotychczasowe badania wykazały, że może ono zachować 95% pojemności po 1000 cykli ładowania/rozładowania, a nawet po 2000 cykli nie zauważono, by dochodziło do powstawania zmniejszających pojemność akumulatorów kryształów dendrytycznych.
      Nie widzimy żadnych poważniejszych przeszkód, które mogłyby uniemożliwić komercjalizację technologii SMC. Chociaż grafen jest obecnie drogi, to Angstron Materials pracuje nad technologiami umożliwiającymi jego produkcję na skalę przemysłową. Przewidujemy, że w ciągu najbliższych 1-3 lat jego cena dramatycznie spadnie - mówi Jang.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemiecki zespół Schluckspecht zaprezentował eksperymentalny pojazd elektryczny, który jest w stanie przejechać 1631 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii. Samochód Schluckspecht E przebył trasę o takiej długości w ciągu 36 godzin. Łatwo zatem obliczyć, że jego średnia prędkość wynosiła nieco powyżej 45 km/h.
      Niemcy pobili poprzedni rekord wynoszący 1003 kilometry na pojedynczym ładowaniu, który należał do Japońskiego Klubu Miłośników Pojazdów Elektrycznych. Samochód Japończyków nie dość, że przejechał krótszy odcinek, to jego średnia prędkość wynosiła 40 km/h.
×
×
  • Create New...