Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Envia Systems wyprodukowała najtańsze - w przeliczeniu na ilość przechowywanej energii - ogniwo dla samochodów elektrycznych. Dzięki niemu można będzie znacząco zwiększyć zasięg niedrogich pojazdów. Envia poinformowała, że gęstość energetyczna urządzenia wynosi 400 watogodzin na kilogram, a gotowe akumulatory zostaną wycenione na 125 USD za kilowatogodzinę pojemności. To z kolei oznacza, że samochód elektryczny za 20 000 dolarów będzie miał zasięg około 480 kilometrów na pojedynczym ładowaniu.

W tym przemyśle gęstość energetyczna akumulatorów rośnie średnio o 5% rocznie. My ją podwoiliśmy, jednocześnie obniżając o połowę cenę, co pozwoli nam na wprowadzenie tych akumulatorów na masowy rynek pojazdów o zasięgu 300 mil - powiedział szef Envii, AtulKapadia.

Nowe ogniwo zbudowane jest z krzemowo-węglowego nanokompozytu, który posłużył do stworzenia anody oraz z katody HCMR (High Capacity Manganese Rich). Udoskonalono także sam elektrolit. Wymiary urządzenia to 97x190x10 milimetrów, waga wynosi 365 gramów, a pojemność 46 Ah.

O tym jak wiele osiągnęła Envia może świadczyć fakt, że najbliższym konkurentem jej urządzenia jest ogniowo firmy Panasonic montowane w samochodach Tesla Model S, którego gęstość wynosi 245 Wh/kg.

Obecnie ogniwa Envii przechodzą niezależne testy w ośrodku marynarki wojennej. Na rynek mają trafić w 2015 roku.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już zaczyna energii brakować bo jest zbyt duży popyt, np takie niemcy chcą wycofać wszystkie elektrownie atomowe, co osobiście uważam za szczyt idiotyzmu.

To jest dobra technologia tylko co z tego jak ceny poszybują do astronomicznych kwot.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bardzo liczę na rozwój samochodów elektrycznych i ogniw słonecznych. Piękny to będzie dzień, gdy będę mógł zatankować samochód z gniazdka, wyprodukowaną przez siebie energią i nie będę musiał płacić haraczu politykom i urzędnikom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bardzo liczę na rozwój samochodów elektrycznych i ogniw słonecznych. Piękny to będzie dzień, gdy będę mógł zatankować samochód z gniazdka, wyprodukowaną przez siebie energią i nie będę musiał płacić haraczu politykom i urzędnikom.

 

Oj piękny, tylko że nigdy nie nadejdzie. Do wszystkiego zostanie doliczona akcyza tak by zrekompensować utratę wpływów. Podatki rosną a nie maleją. Koniec końców, wprowadzą podatek drogowy. Taniej już było!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bardziej pokładam nadzieję w napędach wodorowych. Eksperymentalnie w Ameryce już to działa (w Kanadzie i USA, na terenach pozamiejskich wzdłuż wschodniego wybrzeża, o ile dobrze kojarzę). Sprowadza się to do tego, że ludzie płacą generalnie rzecz biorąc za wodę - mają na dachu i w ogródku panele słoneczne i wiatraki, które generują prąd potrzebny nie dla domu jako takiego, a do małej elektrowni wodorowej - tj. maszyny, która oczyszcza wodę i przerabia ją na wodór (który robi za paliwo - czyli jest formą gromadzenia energii), a sam dom (elektryczność w nim) jest zasilany silnikiem zasilanym spalaniem wodoru. Tym sposobem niezależnie od pogody dopóki się nie skończy paliwo (wodór) w zbiornikach, jest prąd - a ten się stale uzupełnia dopóki nie jest odcięty dopływ wody, oraz świeci słońce i/lub wieje wiatr, lub tez zbiorniki są po prostu pełne.

Co ciekawsze - podobne silniki (tylko odpowiednio mniejsze) ci sami ludzie (testujący technologię) mają w samochodach i wodór, który samemu produkują w domu tankują do samochodu na własną rękę. Ponoć sprawdza się to BDB.

 

Jedyny problem z tą technologia, to kontrowersje, czy oby na pewno napędy wodorowe, a przede wszystkim gromadzenie tego gazu w miejscach zamieszkałych, jest bezpieczne. Wiadomo - odrobina nieszczelności, iskra... i BUM. Domu/samochodu (i wszystkiego wokół) niet. Jednak ponoć są tam jakieś zabezpieczenia, że jak na razie wg. moich informacji u testujących działa to wszystko bezawaryjnie i jeszcze nie zdarzyło się żadne nieszczęście - ale to wciąż jest mała grupka wybranych ludzi, którzy się tym posługują, wiadomo, że na masową skalę ryzyko użycia tego typu technologii niesamowicie wzrasta (zwłaszcza, że ludzie to niechluje i głupki i sami na siebie nieszczęścia bezmyślnością ściągają).

 

Tak więc, jak czekam na dzień, aż doprowadzą tę wodorową technologię do absolutnej pewności, że jest bezpieczna i może być wprowadzona na masową skalę. Odciąć się od rachunków za prąd (a co za tym może iść: za gaz, ogrzewanie - w zasadzie wszystko w domu da się zrobić zasilane elektrycznością) oraz za paliwo w samochodzie - bezcenne.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bardziej pokładam nadzieję w napędach wodorowych [...]

A ja większą nadzieję pokładam w zimnej fuzji, no a jeśli nie w zimnej to gorącej.... i szybkich i pojemnych akumulatorach ;-)

 

Ten system który opisałeś nie może się sprawdzać, po prostu mamy większe wymagania na prąd i na pewno nie wystarczy nam energii z domowych wiatraków i ogniw słonecznych jeszcze na produkcję wodoru do aut. Nawet na samo ładowanie samochodu z akumulatorem byłoby mało, a co dopiero produkcja wodoru.

 

Sama instalacja którą przytoczyłeś jest nieracjonalna- z elektryczności, tworzymy wodór, który spalamy w generatorach elektrycznych. Dwa ostatnie punkty są nieracjonalne, a najgorsze jest to ostatnie - spalanie. Akumulator miałby o wiele mniej strat. Więc po co to wszystko ?

 

Teraz wodór produkowany jest głównie z węglowodorów, a te są jeszcze tanie, dodatkowo wodór nie jest objęty akcyzą. W przyszłości w której będzie nam brakować paliw kopalnych wodór będzie znacznie droższy.

 

IMHO przyszłość jest w akumulatorach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja większą nadzieję pokładam w zimnej fuzji, no a jeśli nie w zimnej to gorącej.... i szybkich i pojemnych akumulatorach ;-)

 

Z fuzją jest drobny problem. Jeśli porównać wielkość Słońca z jego promieniowaniem to wyjdzie, że jądro (1/4 R) produkuje około 16 W/m3. SZESNAŚCIE WATóW. Jeśli wziąć pod uwagę, że potrzeba całej masy Słońca by uruchomić fuzję siłami natury to mamy dumne 0,3 W/m3. Jeśli nie usprawnimy tego procesu to czarno to widzę. Sądzę, że układ pole->owies->koń->kierat ma większą gęstość mocy.

 

Wodór jako nośnik dostarczany do punktu odbioru mam nikłe szanse. Niewygodny w przechowywaniu i transporcie, wybuchowy w szerokich granicach - można go opanować jedynie w warunkach przemysłowych.

 

Ja stawiam na jakieś połączenie superkondensatorów z superakumulatorami. Wodór do elektrowni wodorowych będą dostarczać zmodyfikowane mikroorganizmy - biochemicy i genetycy wygrają ten wyścig.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

sylkis - bajki wypisujesz nikt nie prowadzi takich testów, bo sam pomysł z produkowaniem wodoru w warunkach domowych jest całkowicie nierealny, koszty instalacji o której piszesz sięgają setek tysięcy $ - do tego sam proces wytwarzania wodoru z wody jest bardzo mało wydajny. Wystarczy powiedzieć, że z każdego kW włożonego w wytworzenie wodoru uda się odzyskać w warunkach idealnych może jakieś 150-200W energii. Jak zauważył fuzja - znacznie sensowniejszym(i chyba ze 100 razy tańszym) pomysłem jest przechowywanie energii w akumulatorach.

Jedynym sensownym rozwiązaniem na przyszłość jest właśnie doskonalenie akumulatorów.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co ja się orientuje to nie wolno aktualnie trzymać wodoru w pobliżu zabudowań w ogóle, to jest strefa wybuchu jakaś tam, i obostrzenia a propos tego są dosyć mocne. Główny problem z paliwem wodorowym to właśnie jego magazynowanie. Bo z otrzymywaniem chyba nie jest tak źle, gdzieś mi się obiło o uszy że wydajność elektrolizera do otrzymywania wodoru z wody to nawet około 90% wykorzystywana w jakiejś pilotażowej instalacji - sam proces jest dosyć skomplikowany i ma bardzo nie wiele wspólnego z włożeniem dwóch elektrod do wody i zbieraniem gazu znad jednej z nich. Inna sprawa że elektrolizer to był tak oko wielkości forda transita. Wodór ma bardzo dużą gęstość energii to jest jego zasadniczy plus nad akumulatorami, plus pojemniki do jego przechowywania nie zmniejszają swojej pojemności z czasem.

I spalać go raczej nie opłaca, lepszy jest układ z ogniwem wodorowym i kompensacją energii z akumulatorów albo superkondensatorów.

 

@Jajcenty - fuzja w słońcu zachodzi prawdopodobnie w niewielkiej jego części, my nie jesteśmy w stanie wytworzyć takich ciśnień, więc pozostaje nam punktowe przegrzewanie plazmy wodorowej przy pomocy wydajnych laserów, takie układy powoli wychodzą energetycznie na plus. Ale nie ma i raczej jeszcze długo nie będzie w miarę dokładnych modeli opisujących gorącą fuzję, więc wszystko trzeba opracowywać eksperymentalnie, a to wszystko trwa.

Zawsze pozostaje stary pomysł z wykorzystaniem cyklotronów, przy zapewnieniu odpowiedniego kształtu linii pola magnetycznego które zapewniałoby odpowiednio ciasne trajektorie zwiększające "gęstość trafień" oraz odpowiedniego "środka spychającego" protony na sąsiedni tor. Tutaj również jest problem, ale z kolei z niskim ciśnieniem, nie można za bardzo zwiększać ciśnienia w układzie bo elementy wewnątrz takiego cyklotronu w końcu się usmażą.

 

PS. przypomniało mi się, ten elektrolizer służył do produkcji wodoru do utwardzania masła roślinnego :)

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Chemik_młody:

Nie znam się, ale słyszałem że elektroliza ma mniejszą ma sprawność ~70%. Na Wiki pisze coś o 50-80% http://en.wikipedia....lysis_of_water.

 

A tak łącząc to ze mierną sprawnością silnika spalinowego wyszłoby tak jak pisze Rahl - absolutne maksimum odzyskania energii to 20%. Dużo większa wydajność byłaby dla ogniw paliwowych, ale to i tak gorzej niż w przypadku akumulatorów, gdzieś widziałem takie porównanie na wiki, różnice są spore.

 

@Jajcenty: Może to i technicznie problem, ale naukowcy są po to żeby go rozwiązać, liczby które przytoczyłeś są bardziej pesymistyczne, a ja patrzę na to tak że jednak reakcja termojądrowa w Car Bomba była bardzo wydajna energetycznie ;-) . Nie twierdzę że łatwe, ale raczej dożyjemy początku ery nowej energetyki jądrowej (w perspektywie 50-lat), bo jak nie to tylko zostaną nam kolejne generacje elektrowni atomowych. We wszelkie niemieckie cuda jak wiatraki i baterie słoneczne nie wierzę... nie mamy warunków do tego.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja patrzę na to tak że jednak reakcja termojądrowa w Car Bomba była bardzo wydajna energetycznie ;-) .

 

Ta bombka jest przyczyną dla której liczyłem to już ze trzy razy. Zachęcam do samodzielnego policzenia. Wg mnie gęstość energetyczna Słońca to jakieś 0,3 W/m3 :) Dane brałem z pl.wiki. Hipoteza podana przez Chemika_Młodego, że Słońce wytwarza większość energii w bardzo małym jądrze jądra wyjaśnia jak Car Bomba mogła osiągnąć 1% mocy Słońca.

 

Mój pesymizm bierze się z faktu, że o bliskości realizacji fuzji czytałem już u prof. Sylwestra Kaliskiego kiedy węgiel kamienny był jeszcze brunatny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS. przypomniało mi się, ten elektrolizer służył do produkcji wodoru do utwardzania masła roślinnego :)

 

Oraz chloru . ZTCP, chlor jest dość cennym produktem elektrolizy.

Ale skoro już przy elektrolizie jesteśmy to może wyjaśnisz mi pochodzenie słynnej soli wypadowej?

Prasa jest pełna dziwnych doniesień, a na wiki jest artykuł z którego wynika, że sól wypadowa to odpad przy produkcji chlorku wapnia.

Zgłupiałem, myślałem, że CaCl2 to uciążliwy odpad w metodzie Solvaya - już się nie używa tej technologii?

Określenie "wypadowa" sugeruje że to odpad z krystalizacji frakcyjnej, ale...wczoraj przeczytałem. że to odpad z membranowej elektrolizy solanki - 96%NaCl i odpad? Nawet jeśli te 4% siarczanu sodu przeszkadza w elektrolizie to znamy mnóstwo nierozpuszczalnych siarczanów - od kredy po baryt :)

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta bombka jest przyczyną dla której liczyłem to już ze trzy razy. Zachęcam do samodzielnego policzenia. Wg mnie gęstość energetyczna Słońca to jakieś 0,3 W/m3 :) Dane brałem z pl.wiki. Hipoteza podana przez Chemika_Młodego, że Słońce wytwarza większość energii w bardzo małym jądrze jądra wyjaśnia jak Car Bomba mogła osiągnąć 1% mocy Słońca.

Tyle samo mi wyszło... to by tylko tłumaczyło dlaczego Słońce powinno się palić jeszcze przez miliardy lat :)

Mój pesymizm bierze się z faktu, że o bliskości realizacji fuzji czytałem już u prof. Sylwestra Kaliskiego kiedy węgiel kamienny był jeszcze brunatny.

Tak to bywa jeśli z przesadnego optymizmu może rodzić się pesymizm... tak jak 60-70 lat temu mówiono że dzięki elektrowniom atomowym z uranu w przyszłości energia będzie za darmo ;-)

Może nie potrafimy jeszcze wyjść na plus energetycznie, jednak myślę że jesteśmy na dobrej drodze. (Gdzieś czytałem że fuzor typu Polywell może zrobić nawet nastolatek). Myślę że póki wystarcza nam ropa i zwykłe elektrownie atomowe które muszą się spłacić trudno będzie znaleźć pieniądze na konkurencyjne technologie.

 

Wreszcie mam nadzieję że może ktoś wkrótce zweryfikuje "zimną fuzję", czytałem o kilkudziesięciu patentach które pozwalają na produkcje pierwiastków z transmutacji oraz nadmiar energii. Tych badań jest tak dużo że trudno mi uwierzyć że wszystkie są błędne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wymiary urządzenia to 97x190x10 milimetrów, waga wynosi 365 gramów, a pojemność 46 Ah.

O tym jak wiele osiągnęła Envia może świadczyć fakt, że najbliższym konkurentem jej urządzenia jest ogniowo firmy Panasonic montowane w samochodach Tesla Model S, którego gęstość wynosi 245 Wh/kg.

Trochę przypomina porównanie śliwek do kartofli. Kompletnie nie ma czego porównywać, bo żadne z jednostek nie odpowiadają sobie w porównywanych akumulatorach. Co prawda wcześniej w artykule jest wspomniana pojemność nowego ogniwa, ale ma się nijak do tego porównania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak czy owak miejmy nadzieje ze technologie "jutra" zostana wdrozone "dzisiaj" B) jest duzo pomyslow ale jak na razie malo konkretow. Musimy opracowac wydajne technologie produkcji jak i magazynowania energii bo niestety z tym jestesmy zacofani... Coraz wieksze zapotrzebowanie a technologie energetyczne sa szczerze powiedziawszy na tak niskim poziomie ze wstyd wspominac tutaj, nawet wydajnosc baterii do telefonow, nie mowiac juz o smartfonach... <_<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę przypomina porównanie śliwek do kartofli. Kompletnie nie ma czego porównywać, bo żadne z jednostek nie odpowiadają sobie w porównywanych akumulatorach. Co prawda wcześniej w artykule jest wspomniana pojemność nowego ogniwa, ale ma się nijak do tego porównania.

Ja tu nie zauważam porównania... po pierwszym zdaniu jest kropka, to są dwa oddzielne zdania nienawiązujące do siebie. Mogłoby to być ładniej sformowane ale nie ma żadnego błędu. Jeśli miałbym się czepiać to wartość pojemności 46 Ah bez napięcia na aku nic nam nie mówi. Akumulatory różnią się przecież napięciami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No jeśli nie widzisz tutaj porównania to ja już eot, bo w takim razie nie ma o czym. Poza tym chodziło mi o zwrócenie uwagi na błąd logiczny, a nie dyskusję czy jest porównanie czy go nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wodór w powietrzu (np: podłączony do kuchenki) pali się jak zwykły gaz bez szczególnych fajerwerków. Co do zbiorników przydomowych to są oparte o wypieranie wody bezciśnieniowe (w razie awarii gaz błyskawicznie unoisi się do góry nie jak benzyna która się rozlewa) i bez możliwości zaprószenia ognia , do tego opłaca się je napełniać przez elektrolizę na tzw. drugiej taryfie kiedy wiatru brak.

 

Ciekawym wydaje się rozwiązanie HHO szeroko propagowane na filmikach .

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jajcenty

Nie wiem czy określenie sól wypadowa jest w tym kontekście dobrze używane, według wikipedii jest to odpad po syntezie chlorku wapnia. Ale przyglądając się produktom produkowanym przez zakład Anwil (z tych zakładów pochodziła podobno sól przemysłowa - co być może jest lepszą nazwą) oraz z tego co zasłyszałem, sól której dotyczy afera jest pozostałością po syntezie chloru na drodze elektrolizy. Więc albo sól wypadowa jest określeniem znacznie szerszym, lub nazwa ta została błędnie przypisana przez media.

Zależnie od metod syntezy, jedna elektroda jest stała (mniejsza o to z czego wykonana), drugą elektrodą stanowi rtęć. W wyniku elektrolizy na elektrodzie stałej wydziela się gazowy chlor, na elektrodzie rtęciowej wydziela się metaliczny sód, który rozpuszcza się w amalgamacie. Rtęć krąży w układzie zamkniętym, i metaliczny sód jest z niej wydzielany w różny sposób w zależności od technologii oraz tego czy chcemy uzyskać metaliczny sód lub wodorotlenek sodu.

 

W przypadku jakichkolwiek reakcji chemicznych, w szczególności reakcji elektrolitycznych należy pamiętać że wszystkie wzory były wyprowadzone dla AKTYWNOŚCI jonów, nie stężeń. Wykorzystywanie stężeń zamiast aktywności nie jest dużym błędem jedynie dla bardzo małych stężeń, im większe stężenie tym mniejszy współczynnik aktywności danych jonów, co wiąże się z tym, że po przekroczeniu pewnej granicy wzrost stężenia, powoduje bardzo mały lub wręcz niezauważalny wzrost aktywności. Dlatego też nawet stosunkowo niewielkie zanieczyszczenia, w przypadku wykorzystywania stężonych roztworów (a w przemyśle wykorzystuje się raczej roztwory na granicy rozpuszczalności a nie rozcieńczone), mogą powodować poważne zaburzenie procesów elektrolitycznych lub wydzielanie się niepożądanych produktów.

Nie chce mi się szukać jakie są potencjały wydzielania gazowego chloru oraz siarki na elektrodach, ale należy pamiętać, że siarka nie jest gazem i w przypadku jej wydzielania będzie dochodziło do "zapychania" się powierzchni elektrody, plus elektroda rtęciowa jest wrażliwa na obecność siarki i kwasu siarkowego, dlatego też najprawdopodobniej unika się nadmiernego wzrostu stężenia siarczków w układzie.

 

Nie wiem czy ktoś kiedyś próbował podpalać wodór, ale wcale się nie pali jak metan, a już na pewno nie można go podpiąć pod normalną kuchenkę gazową. Wodór posiada bardzo wysoką górną granicę wybuchowości - 75%, czyli mieszanina której 75% stanowi wodór a 25% powietrze nie spala się, ale wybucha. Dla porównania dla metanu górna granica wybuchowości wynosi 15%, a gaz ziemny posiada jeszcze mniejszą granicę wybuchowości (obecność wyższych alkanów, plus rozcieńczanie gazu ziemnego gazami inertnymi. Przy wykorzystaniu domowej kuchenki, wodór zapali się i wybuchnie praktycznie zaraz po opuszczeniu dyszy redukującej regulującej przepływ gazu, czyli tak naprawdę we wnętrzu palnika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jajcenty

Nie wiem czy określenie sól wypadowa jest w tym kontekście dobrze używane, według wikipedii jest to odpad po syntezie chlorku wapnia.

 

W tym przypadku wiki jest bezwartościowa. Z wersji angielskiej (medalowy artykuł) wynika, że tak jak 30 lat temu (kiedy ja byłem młodym chemikiem) tak i dzisiaj chlorek wapnia to odpad w metodzie Solvaya.

Co do elektrolizy: w Anvilu używają znacznie nowocześniejszej elektrolizy membranowej. Odpad z elektrolizy soli miałby mieć 96-98% soli? Jaki to stopień przemiany? Nic się nie zgadza....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chlorek wapnia nadal się syntezuje - nie wolno lub czasami nie można stosować tego z metody Solvaya do celów spożywczych oraz części syntez chemicznych.

 

96-98% to rzeczywiście dużo, ale pytanie jest ile substrat zawiera siarczków, jeżeli powiedzmy około 0,1%, to na odpad idzie 3-5% wykorzystanego w produkcji chlorku sodu, jak na przemysł jest to całkiem sporo, z drugiej strony chlorek sodu jest tani, na taki produkt również jest zbyt, może po prostu nie opłacać się przeprowadzać krystalizacji frakcyjnej zwłaszcza że obie sole nieźle się rozpuszczają w wodzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chlorek wapnia nadal się [...]

 

Dzięki za informację. Znalazłem (od tego powinienem był zacząć) normę zakładową: http://www.anwil.pl/download.php?id=112 W zakresie normy podano: W niniejszej normie podano wymagania i badania dotyczącej soli wypadowej otrzymywanej w procesie zatężania solanki po elektrolizie membranowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Producent samochodów elektrycznych, Tesla Motors, zaprezentował poljazd, który błyskawicznie podbił serca wielu fanów motoryzacji. W ciągu zaledwie 1 dnia od premiery crossovera Model X Tesla otrzymała w ramach przedpłat 40 milionów dolarów. Jako, że wymagana jest przedpłata w wysokości 40 000 USD, w ciągu dnia zamówiono tysiąc sztuk. Termin „Model X“ był również trzecią najpopularniejszą frazą wyszukiwaną w Google’u. „W czwartek wieczorem, gdy pokazaliśmy nowy model, ruch na witrynie teslamotors.com wzrósł o 2800 procent. Dwie trzecie z odwiedzających to były osoby, które przyszły po raz pierwszy“ - oświadczyli przedstawiciele Tesli.
      Model X przyspiesza od 0 do 100 km/h w ciągu 4,4 sekundy, wyposażony jest z 300-konny silnik z tyłu. Klient może zamówić też 150-konny silnik z przodu. Zasięg pojazdu wynosi od 345 do 430 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii.
      Ostateczna cena samochodu nie została ujawniona, ale Tesla zapewnia, że będzie ona konkurencyjna w stosunku do podobnych pojazdów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed pięcioma laty informowaliśmy o stworzeniu przez Massachusetts Institute of Technology technologii bezprzewodowego przesyłania prądu - Witricity. Teraz firma o tej samej nazwie zapowiada, że jej pierwsze urządzenia trafią na rynek jeszcze w bieżącym roku.
      Eric Giler, prezes firmy, dokonał pokazu dla dziennikarzy. Skierował pilota na niewielki czarny panel przymocowany do ściany, a naciśnięcie przycisku spowodowało, że zapaliły się trzy lampki, a leżący na biurku komputer przenośny zaczął się ładować Panelu z lampkami i komputerem nie łączył żaden kabel, energia przesyłana była bezprzewodowo.
      Witricity zapewnia, że pierwszy produkt firmy, urządzenie służące do bezprzewodowego zasilania elektroniki przenośnej, znajdzie się w sklepach jeszcze w bieżącym roku. Za rok lub dwa właściciele samochodów elektrycznych dostaną do swoich rąk urządzenie, które pozwoli na ładowanie akumulatorów bez potrzeby podłączania samochodu kablami. Później mogą pojawić się urządzenia do bezprzewodowego ładowania rozruszników serca i innych implantów.
      Pomysł na bezprzewodowe przesyłanie prądu nie jest nowy. Pierwsze urządzenia prezentował Nikola Tesla przed stu laty. Od pewnego czasu są dostępne np. specjalne maty, które zapewniają energię myszkom komputerowym. Jednak wszystkie tego typu sprzedawane już urządzenia mają poważną wadę - wymagają fizycznego kontaktu z ładowanym urządzeniem. Nie jest to zatem dużo wygodniejsze niż podłączanie urządzenia do prądu.
      Przesyłanie prądu na odległość zakłada wykorzystanie pola magnetycznego. Przepuszcza się prąd przez cewkę, co powoduje powstanie takiego pola. Gdy w bezpośrednim sąsiedztwie mamy podobną cewkę, również i w niej pojawia się pole magnetyczne, generujące prąd elektryczny. Wystarczy jednak obie cewki od siebie odsunąć, by wydajność tej metody przekazywania energii gwałtownie spadła. Dlatego też wymagany jest obecnie bezpośredni kontakt urządzenia ładującego z ładowanym.
      Witricity radzi sobie z tym problemem dobierając precyzyjnie częstotliwość drgań każdej cewki, dzięki czemu straty są minimalne. Odległość, na jaką można w ten sposób przekazać energię zależy od wielkości cewki. Małe cewki, mieszczące się np. w telefonach komórkowych, pozwolą na efektywne ładowanie ich z odległości kilkunastu centymetrów. Witricity pokazało jednak prototypy pozwalające na przesyłanie energii na odległość około metra. Co prawda można przesyłać też energię za pomocą laserów i mikrofal, jednak po pierwsze oba urządzenia muszą znajdować się wówczas na wprost siebie, a po drugie są do metody niebezpieczne. Możliwe jest także zwiększenie odległości używając dodatkowych cewek pośredniczących. Podczas pokazu urządzonego przez Gilera cewki umieszczono też pod dywanem pomieszczenia, co pozwoliło na ładowanie komputera i zapalanie lampek na większą odległość.
      Witricity opracowało też prototypowy stół ładujący położone na nim urządzenia nawet wówczas, gdy znajdują się w torbie czy pudełku. Stworzyło też prototypową myszkę i klawiaturę ładowaną bezprzewodowo z monitora komputerowego. Firma podpisała wielomilionowy kontrakt z Toyotą na opracowanie systemu do bezprzewodowego ładowania samochodów elektrycznych.
      Witricity to jedna z wielu firm pracujących nad tego typu technologiami. Co więcej powstają nawet pomysły ładowania samochodów elektrycznych będących w ruchu. Utah State University otrzymało federalny grant w wysokości 2,7 miliona dolarów, dzięki któremu na przystankach autobusowych w Utah powstają urządzenia bezprzewodowo ładujące autobusy. Z kolei badacze z Oak Ridge National Laboratory i Stanford University pracują nad systemem cewek wbudowanych w drogi. Zapewniałyby one przejeżdżającemu pojazdowi wystarczająco dużo energii, by mógł dojechać do kolejnego zestawu cewek znajdującego się milę dalej. Umieszczone przy cewkach urządzenie wykrywałoby nadjeżdżający pojazd i rozpoczynało jego ładowanie. Specjaliści oceniają, że każdy z takich zestawów cewek kosztowałby mniej niż milion dolarów.
      Bezprzewodowe ładowanie pojazdów elektrycznych jest niezwykle wygodne. Nie musisz zmagać się z kablami, nie przejmujesz się pogodą, nawet nie musisz pamiętać o tym, by załadować samochód. Myślę, że ten pomysł szybko chwyci - mówi John Miller z Oak Ridge.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Akumulator opracowany przez Nanotek Instruments ma wszelkie szanse stać się przełomowym urządzeniem na rynku pojazdów elektrycznych. Specjaliści zaprojektowali urządzenie przechowujące energie, która jest w stanie bardzo szybko uwięzić dużą liczbę jonów litu pomiędzy elektrodami, których działania wspomagają duże ilości grafenu. Naładowanie takiego akumulatora, który mógłby napędzać samochody elektryczne, może trwać mniej niż minutę. Urządzenie przyda się również np. do przechowywania energii ze źródeł odnawialnych.
      Wynalazcy nazwali je „surface-mediate cells" (SMCs). Już w tej chwili, mimo, że materiały oraz konstrukcja urządzenia nie zostały zoptymalizowane, charakteryzuje się ono osiągami przewyższającymi zarówno konstrukcje litowo-jonowe jak i superkondensatory. Gęstość mocy urządzenia wynosi 100 kW/kg, jest zatem 100-krotnie większa od baterii litowo-jonowych i 10-krotnie przekracza możliwości superkondensatorów. Im większa zaś jest gęstość mocy, tym szybszy transfer energii, a co za tym idzie - tym krótsze czasy ładowania. Ponadto gęstość energii - czyli ilość energii, którą można przechowywać w danej objętości lub masie - sięga 160 Wh/kg. Jest więc porównywalna z gęstością baterii litowo-jonowych i 30 razy większa od gęstości konwencjonalnych superkondensatorów.
      Jeśli porównamy SMC i baterie litowo-jonowe o tej samej wadze, to napędzany nimi samochód elektryczny będzie mógł przejechać mniej więcej taką samą trasę na pojedynczym ładowaniu. Nasze SMCs, podobnie jak współczesne urządzenia litowo-jonowe, mogą być jeszcze ulepszone pod względem gęstości energii. Jednak SMC mogą być ładowane w ciągu minut (prawdopodobnie w mniej niż minutę), a akumulatory litowo-jonowe wymagają godzin ładowania - mówi Bor Z. Jang, współzałożyciel Nanotek Instruments.
      Nanotek i jego firma-córka, Angstron Materials, która współpracowała przy SMC, specjalizują się w badaniach nad nanometeriałami. Angston to największy na świecie producent płytek nanografenowych (NGP).
      Jak widzimy, SMC łączą zalety baterii i superkondensatorów. Te pierwsze charakteryzują się większą gęstością energetyczną, te drugie - większą gęstością mocy. Nanotek i Angstron stworzyły nową architekturę urządzenia do przechowywania energii, która potencjalnie może zrewolucjonizować przemysł samochodowy.
      Kluczem do sukcesu są anoda i katoda wyposażone w olbrzymie powierzchnie grafenowe. Podczas produkcji naukowcy umieścili na anodzie metaliczny lit (w postaci cząsteczek lub folii). W czasie pierwszego rozładowania, dochodzi do jonizacji litu, w wyniku czego pojawia się znacznie większa liczba jonów niż w urządzeniach litowo-jonowych. W czasie pracy urządzenia jony migrują poprzez płynny elektrolit do katody. Z kolei podczas ładowania, olbrzymia liczba jonów litu szybko przechodzi od katody do anody. Dzięki wielkiej powierzchni obu elektrod możliwe jest szybkie przesyłanie dużych ilości jonów. Dzięki temu, że jony litu przemieszczają się pomiędzy porowatymi powierzchniami elektrod udało się wyeliminować czasochłonny proces interkalacji.
      Naukowcy prowadzili badania z różnymi rodzajami grafenu i mówią, że konieczne są dalsze eksperymenty. Chcą teraz przede wszystkim skupić się na zwiększeniu żywotności swojego urządzenia. Dotychczasowe badania wykazały, że może ono zachować 95% pojemności po 1000 cykli ładowania/rozładowania, a nawet po 2000 cykli nie zauważono, by dochodziło do powstawania zmniejszających pojemność akumulatorów kryształów dendrytycznych.
      Nie widzimy żadnych poważniejszych przeszkód, które mogłyby uniemożliwić komercjalizację technologii SMC. Chociaż grafen jest obecnie drogi, to Angstron Materials pracuje nad technologiami umożliwiającymi jego produkcję na skalę przemysłową. Przewidujemy, że w ciągu najbliższych 1-3 lat jego cena dramatycznie spadnie - mówi Jang.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemiecki zespół Schluckspecht zaprezentował eksperymentalny pojazd elektryczny, który jest w stanie przejechać 1631 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii. Samochód Schluckspecht E przebył trasę o takiej długości w ciągu 36 godzin. Łatwo zatem obliczyć, że jego średnia prędkość wynosiła nieco powyżej 45 km/h.
      Niemcy pobili poprzedni rekord wynoszący 1003 kilometry na pojedynczym ładowaniu, który należał do Japońskiego Klubu Miłośników Pojazdów Elektrycznych. Samochód Japończyków nie dość, że przejechał krótszy odcinek, to jego średnia prędkość wynosiła 40 km/h.
×
×
  • Create New...