Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Chyba nikt nie wątpi, że oczyszczalnie ścieków to zakłady kluczowe dla ochrony ludzkości przed zakażeniami. Okazuje się jednak, że mogą one odgrywać także rolę w procesie... generowania nowych szczepów mikroorganizmów potencjalnie groźnych dla ludzi.

Odkrycia dokonał dr Chuanwu Xi, pracownik Uniwersytetu Michigan. Naukowiec analizował wodę pobraną z pięciu różnych miejsc w oczyszczalni ścieków na terenie miasta Ann Arbor oraz w jej okolicach. Celem studium była ocena charakterystyki bakterii z rodzaju Acinetobacter żyjących w badanych próbkach.

Wyniki eksperymentu są dość niepokojące. Okazuje się bowiem, że woda opuszczająca zakład zawiera co prawda znacznie mniej bakterii, niż woda do niego wpadająca, lecz znajdowała się w niej znaczna liczba bakterii opornych na działanie antybiotyków. Oznacza to, że gdyby zakaziły one organizm człowieka, leczenie takiej infekcji byłoby wyjątkowo trudne.

 "Rekordowe" okazy bakterii zidentyfikowanych przez dr. Xi wykazywały oporność na 7-8 antybiotyków jednocześnie. Tak silnie zmodyfikowane mikroorganizmy to rzadkość nawet na oddziałach szpitalnych. Co gorsze, nie istnieją jakiekolwiek dane na temat ewentualnego wpływu wieloopornych szczepów Acinetobacter na zdrowie człowieka, przez co oszacowanie ewentualnego ryzyka infekcji jest bardzo ciężkie. 

Główną przyczyną wytworzenia oporności jest ilość antybiotyków odprowadzanych do ścieków. Jak szacuje dr Xi, 20-30 lat temu dowolny lek z tej grupy błyskawicznie zniszczyłby praktycznie wszystkie bakterie obecne w wodzie przepływającej przez oczyszczalnię. Niestety, wiele lat nadużywania i niepoprawnego stosowania antybiotyków sprawiło, że mikroorganizmy dojrzewające w roztworze tych substancji stopniowo stawały się coraz mniej podatne na ich działanie. 

Czy w świetle uzyskanych wyników można uznać, że oczyszczanie ścieków jest procesem szkodliwym? Absolutnie nie. Problemem jest jedynie niedostateczne oczyszczanie wody z leków (pisaliśmy o tym problemie już rok temu). Można więc przypuszczać, że opracowanie technologii usuwających farmaceutyki ze ścieków mogłoby niemal całkowicie rozwiązać problem odkryty przez dr. Xi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

. Można więc przypuszczać, że opracowanie technologii usuwających farmaceutyki ze ścieków mogłoby niemal całkowicie rozwiązać problem odkryty przez dr. Xi.

Może się czepiam ale jaką treść niesie zacytowane zdanie?

Rozumiem, że autor przypuszcza, że usunięcie farmaceutyków ze ścieków / oczywiście przed ich wprowadzeniem do oczyszczalni / niemal całkowicie zmniejszy liczbę bakterii odpornych na antybiotyki w oczyszczonych ściekach.  Nie rozumiem dlaczego stosuje tryb warunkowy skoro udowodnił, że bakterie te powstają głównie w oczyszczalni z powodu istnienia w wodzie farmaceutyków. Jeśli ich nie będzie to nie powstaną. Powinien więc napisać: opracowanie technologii usuwających farmaceutyki ze ścieków całkowicie rozwiąże problem odkryty przez dr. Xi. Druga sprawa to opracowanie technologii. Musiała by to być co najmniej technologia zastosowana w nerce. Polega ona na wydzielenie z wodnego roztworu  wszystkiego i następnie zawrócenie określonych substancji ponownie do roztworu. Tylko w ten sposób można by oczyścić ściek z farmaceutyków / ogromnej grupy związków chemicznych istniejących i tych które zostaną później wprowadzone /. Pomijając już problem opracowania takiej technologii, po oddzieleniu farmaceutyków nie ma potrzeby dalszego oczyszczania bo to co otrzymamy to już nie będzie ściek.

Końcowe zdanie powinno więc brzmieć: Opracowanie technologii usuwających farmaceutyki ze ścieków całkowicie rozwiązuje problem oczyszczania ścieków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że obecność antybiotyku w wodzie spowodowała powstanie oporności, nie oznacza jeszcze automatycznie, że brak antybiotyku usunie tę oporność. Dlatego też problem może pozostać aktualny. A poza tym sama elementarna oporność na pojedyncze antybiotyki rozwija się jeszcze przed oczyszczalnią, a w oczyszczalni zachodzi dopiero wymiana genów pomiędzy poszczególnymi bakteriami. Mówiąc najprościej, oznacza to, że może się okazać, że usuwanie antybiotyków na terenie oczyszczalni to spóźnione działania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może tak być ale wówczas tytuł "Oczyszczalnie ścieków wylęgarnią bakterii?" nie przystaje do treści. To co napisałeś ma więcej sensu niż teza zawarta w tytule. Nie  mamy do czynienia z wylęgarnią lecz z selekcją bakterii. W obecności farmaceutyków powoduje, że większe szanse przeżycia procesu oczyszczania mają bakterie wykazujące oporność. A pomysł z usuwaniem antybiotyków na terenie oczyszczalni jest bez sensu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słuchaj, fakty są takie, że sprawę dopiero co odkryto. Ciężko oczekiwać, że ktokolwiek poda pełne wyjaśnienie sprawy, skoro nawet autor odkrycia odcina się od jakichkolwiek jednoznacznych odpowiedzi. Dlatego znak zapytania jest całkiem trafny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy opracowanie szybkiej i taniej (energetycznie) technologii ekstrakcji ze ścieków wodoru i tlenu, a późniejsze ich złożenie do kupy(wody) załatwiłoby problem ? Jeśli jest to dość nieopłacalne, to może by taką technologię wdrożyć w miejscach szczególnie zatruwających wodę antybiotykami ? Zakłady farmaceutyczne zgaduję, ale pewności nie mam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat firmy farm. i wszelkie tego typu laboratoria pracują w oparciu o wyjątkowo ścisłe normy i przepisy. Nie wolno im ot tak sobie wylewać ścieków - takie pracownie zwykle mają dwa, a niekiedy nawet trzy osobne systemy kanalizacyjne, z czego ten przenoszący odpady produkcyjne nigdy nie odprowadza wody do systemu publicznego. Przeważnie po takie odpady przyjeżdża co jakiś czas ciężarówka, a potem zabiera się je do utylizacji.

 

Gdybyśmy już mieli wprowadzać jakieś zmiany, to obstawiałbym raczej ściślejszą kontrolę nad ściekami szpitalnymi. To tam używa się nowych antybiotyków, więc ograniczenie ich wypływu zmniejszyłoby ryzyko, że bakterie ze środowiska nabyłyby oporność. Stare, standardowe antybiotyki to przy tym stosunkowo (tylko stosunkowo!) mały problem, bo w razie wystąpienia oporności pozostają właśnie te nowoczesne, "szpitalne" antybiotyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy takie źródło antybiotyków jest w ogóle do ustalenia ? Ciekawi mnie to czy większościowym ich udziałowcem będą szpitale/placówki medyczne, czy zwykłe gospodarstwa domowe ?

Wspomniałeś o utylizacji odpadów produkcyjnych - wiesz może jak się to wykonuje ? Jakieś ciała stałe potrafię sobie wyobrazić, ale ścieki z takiej fabryczki już troszkę mniej. Chyba, że działa to na zasadzie oczyszczalni - mało opłacalnego bloku do działań specjalnych, który w normalnej oczyszczalni by generował same koszty, a tam może na siebie zarabiać - dodatkowo ma mniejszą partię ścieków do obróbki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz co, dokładnych danych nie znam - moje zainteresowanie tematem kończy się w momencie wlania resztek z hodowli do specjalnego pojemniczka ;) Ale wiem, że przyjeżdża jakaś tam firma i odbiera to wszystko, żeby pozbyć się wszelkiego śmiecia z tej wody. Na ile dokładnie usuwają resztki leków, tego nie wiem, ale przepisy są rzekomo b. ostre.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A farmy hodowlane zwierząt? Dużo się mówi, że zwierzęta rzeźne masowo szpikuje się antybiotykami, żeby nie chorowały, a przecież jakaś część tych leków jest potem wydalana w różny sposób i trafia do środowiska. Sądzę, że to przynajmniej równie duży problem jak szpitale.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza się, ale na fermach stosuje się zwykle stosunkowo prymitywne antybiotyki. Zagrożenie ze strony szeroko rozumianej medycyny jest o tyle gorsze, że ludzie stosują te bardziej nowoczesne, przez co jest ryzyko, że najlepsze znane nam obecnie antybiotyki stracą skutecnzość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko skąd ten problem? W oczyszczalniach ścieków stosuje się zazwyczaj chlorowanie wody i to jest zazwyczaj skuteczna metoda na bakterie. Nie słyszałem o technologii uzdatniania wody wykorzystującej antybiotyki. Ponadto raz w miesiącu każdy lokalny sanepid zobowiązany jest ustawą do badania wody w określonych punktach a ilości tych bakterii oraz rodzaj są znane

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem w tym, że ciągle stosowanie jednego środka nieuchronnie prowadzi do powstania oporności. Poza tym chlorowanie jest fatalną metodą, mającą wpływ na skład chemiczny wody i jej smak. Sanepid z kolei robi przeważnie tylko badania ilościowe, a nie jakościowe, tzn. nie prowadzi antybiogramów (zresztą nawet gdyby prowadził, to w momencie wykrycia niebezpiecznych bakterii mogłoby już być za późno).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko skąd ten problem? W oczyszczalniach ścieków stosuje się zazwyczaj chlorowanie wody i to jest zazwyczaj skuteczna metoda na bakterie. Nie słyszałem o technologii uzdatniania wody wykorzystującej antybiotyki. Ponadto raz w miesiącu każdy lokalny sanepid zobowiązany jest ustawą do badania wody w określonych punktach a ilości tych bakterii oraz rodzaj są znane

Za chlorowaniem wody jest jeszcze odżelaziacz, dwa zmiękczacze i filtr węglowy. No i na końcu podwójna osmoza. Sanepid robi badania ilościowe i podaje wyniki w cfu/ml dla określonych rodzajów bakterii i z podaniem agaru. Wynik, o ile przekroczy normy podawany jest natychmiast telefonicznie do użytkownika systemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Za chlorowaniem wody jest jeszcze odżelaziacz, dwa zmiękczacze i filtr węglowy. No i na końcu podwójna osmoza. Sanepid robi badania ilościowe i podaje wyniki w cfu/ml dla określonych rodzajów bakterii i z podaniem agaru. Wynik, o ile przekroczy normy podawany jest natychmiast telefonicznie do użytkownika systemu.

A gdzie ty widziałeś taką oczyszczalnie ścieków?? Przeważnie to jest napowietrzanie (utlenianie i flotacja zanieczyszczeń) reszta do rzeki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może ty się kiedyś przejdź do oczyszczalni, bo najwyraźniej zatrzymałeś się na latach 70.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos, jeśli jesteś zainteresowany to zapraszam na zwiedzanie uzdatniacza wody ultraczystej ( ma potrzeby medyczne). Rok produkcji 2007 (nie mylić z latami 70 - tymi).

Moja pierwsza wypowiedź dotyczyła 1. Oczyszczalni ścieków 2. Uzdatniania wody.

To to dwie różne, choć pokrewne dziedziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos zapewne się odnosił do wypowiedzi trolla, który pisał post przed nim :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

@JakinBooz

 

jeśli nie cytuję odpowiedzi, możesz zakładać, że odnoszę się do poprzedniej :D Na temat oczyszczania wody na potrzeby laboratoriów akurat co nieco wiem, bo bawiłem się taką aparaturą przez kilka lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@JakinBooz

 

jeśli nie cytuję odpowiedzi, możesz zakładać, że odnoszę się do poprzedniej :D Na temat oczyszczania wody na potrzeby laboratoriów akurat co nieco wiem, bo bawiłem się taką aparaturą przez kilka lat.

A czy mógłbyś, tak z ciekawości, napisać czy chlorowałeś wodę czy coś coś innego. Bo z chlorowaniem są mega problemy. A ściślej mówiąc z chloraminami, które węglem trudno usunąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chlorowania u mnie nie używano - sterylizacji wody dokonywano przez filtrowanie przez 0,22 um. Dalsze oczyszczanie szło m.in. dzięki filtrom weglowym i RO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podawanie antybiotyków wcześniakom może mieć długotrwałe negatywne skutki dla ich zdrowia, informują naukowcy z Washington University w St. Louis. Niemal wszystkie wcześniaki otrzymują przez pierwsze tygodnie antybiotyki, które mają chronić je przed potencjalnie śmiertelnymi infekcjami. To ratuje ich życie, ale niszczy mikrobiom jelit.
      Autorzy artykułu opublikowanego na łamach Nature Microbiology sugerują, by starannie dobierać antybiotyki podawane wcześniakom tak, by zminimalizować ich negatywny wpływ na mikrobiom jelit. Jako, że mikrobiom ten odgrywa kolosalną rolę, jego naruszenie może skutkować rozwojem chorób w późniejszym życiu.
      Naukowcy z St. Louis zauważyli, że półtora roku po opuszczeniu przez wcześniaki szpitala wciąż widać u nich skutki podawania antybiotyków. W porównaniu z dziećmi urodzonymi w terminie, które nie brały antybiotyków, w mikrobiomie wcześniaków występuje więcej bakterii związanych z pojawianiem się chorób, mniej bakterii powiązanych z dobrym stanem zdrowia oraz więcej antybiotykoopornych bakterii.
      Bakteriami, które z największym prawdopodobieństwem są w stanie przetrwać antybiotykoterpapię, nie są bakterie wiązane ze zdrowiem jelit. Skład mikrobiomu w zdecydowanej mierze ustala się do 3. roku życia i pozostaje dość stabilny. Jeśli zatem bakterie chorobotwórcze zdobędą tam przyczółki we wczesnym dzieciństwie, to człowiek będzie odczuwał tego skutki przez długi czas. Jedna lub dwie dawki antybiotyków w pierwszych tygodniach życia mogą mieć swoje konsekwencje, gdy człowiek ma 40 lat, wyjaśnia profesor Gautam Dantas, specjalista patologi, mikrobiologii i inżynierii biomedycznej.
      Zdrowa flora jelitowa jest powiązana ze zmniejszonym ryzykiem wielu chorób immunologicznych i metabolicznym, w tym ze zmniejszonym ryzykiem występowania alergii, cukrzycy, otyłości czy nieswoistego zapalenia jelit.
      Dantas i jego zespół chcieli dowiedzieć się, czy u wcześniaków po antybiotykoterapii mikrobiom jelit powraca do normy. W tym celu przeanalizowali 437 próbek kału pobranych od 58 dzieci w wieku 0–21 miesięcy. Wśród nich znajdowało się 41 dzieci, które urodziły się średnio o 10 tygodni zbyt wcześnie. Pozostałe dzieci były urodzone w terminie.
      Wszystkim wcześniakom podawano antybiotyki. Dziewięcioro z dzieci otrzymało pojedynczą dawkę, a pozostałych 32 otrzymało średnio 8 dawek, które były im podawane przez połowę ich pobytu na oddziale intensywnej opieki neonatologicznej. Żadne z dzieci urodzonych w terminie nie otrzymało antybiotyków.
      Badania wykazały, że wcześniaki, którym podawano liczne dawki antybiotyków, w wieku 21 miesięcy miały w jelitach znacznie więcej antybiotykoopornych bakterii, niż wcześniaki, którym podano pojedynczą dawkę oraz dzieci urodzone w terminie. Obecność antybiotykoopornych bakterii w jelitach niekoniecznie musi oznaczać kłopoty, o ile bakterie te w jelitach pozostaną. Jeśli jednak przedostaną się do krwioobiegu, układu moczowego czy innych części ciała, mogą wywołać trudne w leczeniu infekcje.
      Uczeni hodowali też bakterie, które pozyskali z próbek w odstępach 8–10 miesięcy. Okazało się, że antybiotykooporne bakterie u starszych dzieci były dokładnie tymi samymi szczepami, jakie pozyskano, gdy dzieci te były młodsze. To nie były podobne bakterie. To były te same szczepy. Antybiotyki otworzyły im drogę do skolonizowania jelit, a gdy już się tam znalazły, nie pozwoliły się stamtąd usunąć. I mimo tego, że nie wykazaliśmy, by bakterie te spowodowały zachorowania u badanych dzieci, to są te same rodzaje bakterii, które wywołują infekcje układu moczowego, układu krwionośnego i inne problemy. Mamy tutaj więc do czynienia z sytuacją, w której potencjalne patogeny zasiedlają organizm w pierwszych tygodniach życia i w nim pozostają, mówi Dantas.
      Dalsze analizy wykazały, że do 21. miesiąca życia u wszystkich dzieci doszło do zróżnicowania mikrobiomu. To dobry znak, gdyż brak takiego zróżnicowania jest wiązany z licznymi chorobami immunologicznymi i metabolicznymi u dzieci i dorosłych. Jednak zauważono również, że u wcześniaków, które brały wiele antybiotyków, różnicowanie mikrobiomu przebiegało wolniej niż u pozostałych dzieci. Co więcej, mikrobiom dzieci, którym wielokrotnie podawano antybiotyki miał mniej korzystny skład. Występowało u nich mniej bakterii z pożytecznych rodzin takich jak Bifidobacteriaceae, a więcej z grup szkodliwych, takich jak Proteobakterie.
      Jednym z autorów badań jest Barbara Warner, dyrektor Wydzaiłu Medycyny Noworodków. W związku z uzyskanymi wynikami doktor Warner, która jest też odpowiedzialna za opiekę nad wcześniakami w Oddziale Intensywnej Opieki Neonatologicznej St. Louis Children's Hospital wydała zalecenie, by zmniejszyć dawki antybiotyków podawane dzieciom. Już nie mówimy: „włączmy antybiotyki, bo lepiej, by były bezpieczne, niż gdybyśmy mieli później żałować, że tego nie zrobiliśmy”, stwierdza Warner. Teraz wiemy, że istnieje ryzyko, iż w ten sposób dokonamy negatywnej selekcji mikroorganizmów, które pozostaną w mikrobiomie i mogą zwiększyć ryzyko zachorowań w dzieciństwie czy późniejszym okresie życia. Znacznie bardziej ostrożnie podchodzimy do podawania antybiotyków i przerywamy terapię natychmiast po tym, jak stwierdzimy, że pozbyliśmy się chorobotwórczych bakterii. Wciąż musimy używać antybiotyków – kwestią bezdyskusyjną jest, że ratują one życie – jednak byliśmy w stanie znacząco obniżyć ich dawki i nie zauważyliśmy przy tym negatywnych skutków dla dzieci.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Vitamica, firma powiązana z Uniwersytetem w Bristolu (UB), ocenia użyteczność testu diagnostycznego AST (antimicrobial susceptibility test). Zwykle na wyniki badania wrażliwości bakterii na antybiotyk trzeba czekać ok. 2 dni (w tym czasie laboranci inkubują bakterie, a potem sprawdzają, jak reagują one na leki), tymczasem AST może dać odpowiedź w czasie krótszym niż 2 godziny.
      Brytyjczycy pracują z bakteriami wyizolowanymi z próbek klinicznych: od chorych z zakażeniami dróg moczowych. Poddają je działaniu antybiotyków powszechnie stosowanych w takich przypadkach.
      W AST wykorzystuje się technikę opracowaną niedawno w Szkole Fizyki UB - obrazowanie fluktuacji subkomórkowych (ang. Sub-cellular Fluctuation Imaging, SCFI). Pozwala ona wykryć i śledzić w czasie rzeczywistym drobne fluktuacje w bakteryjnej osłonie komórkowej (specjaliści podkreślają, że nie widać ich pod zwykłym mikroskopem optycznym). Co ważne, występują one tylko w żywych komórkach.
      Bakterie potraktowane skutecznym antybiotykiem będą po zaledwie kilku minutach wykazywać zmiany w zakresie tych fluktuacji, a to oznacza, że możemy bardzo szybko orzec, czy dany lek nadaje się dla konkretnego pacjenta. Ekscytująca wiadomość jest taka, że uzyskaliśmy obiecujące wyniki dla gamy antybiotyków powszechnie stosowanych do leczenia zakażeń dróg moczowych. Teraz musimy rozszerzyć testy na bakterie z innych próbek, np. krwi, gdzie sepsa stanowi realne zagrożenie życia - podsumowuje dr Paul Meakin, dyrektor wykonawczy Vitamiki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z MIT wykazali, że dzięki kombinacji antybiotyków i probiotyków możliwe jest wytępienie dwóch szczepów lekoopornych bakterii, które często infekują rany. Aby to osiągnąć, zamknęli bakterie probiotyczne w ochronnej powłoce z kwasu alginowego, co uchroniło je przed zabiciem przez antybiotyki.
      Obecnie wiele bakterii zyskało oporność na antybiotyki, co jest poważnym problemem z punktu widzenia ludzkiego zdrowia. Myślimy, że jednym ze sposobów walki z nimi jest zamknięcie w kapsułach probiotyków i umożliwieniem im wykonywania ich pracy, mówi Ana Jaklenec z Koch Institute for Integrative Cancer Research na MIT.
      Jeśli przyszłe testy na zwierzętach i ludziach wykażą skuteczność tego podejścia, odpowiednie kombinacje probiotyków i antybiotyków mogą zostać zintegrowane ze środkami opatrunkowymi, gdzie pomogą leczyć chronicznie zakażone rany.
      Już wcześniej naukowcy próbowali leczyć chroniczne rany za pomocą bakterii probiotycznych i w przypadku pacjentów z oparzeniami można było mówić o pewnych sukcesach. Jednak zwykle bakterie probiotyczne nie są w stanie zwalczyć mikroorganizmów infekujących rany. Połączenie probiotyków z antybiotykami mogłoby dać lepsze wyniki, ale antybiotyki zabiją probiotyki.
      Naukowcy z MIT poradzili sobie z tym problemem, zamykając probiotyki w ochronnej powłoce. Wybrali kwas alginowy, ponieważ jest już on używany w opatrunkach, a jego zadaniem jest odciąganie wilgoci z rany. Ponadto zespół z MIT zauważył, że kwas ten wchodzi w skład biofilmu, za pomocą którego bakterie chronią się przed antybiotykami. Przeanalizowaliśmy skład biofilmów i odkryliśmy, że podczas infekcji bakteriami Pseudomonas kwas alginowy odgrywa ważną rolę, chroniąc bakterię przed antybiotykami. Dotychczas nikt nie wpadł na pomysł, by wykorzystać to do ochrony dobroczynnych bakterii przed antybiotykami, mówi główny autor badań, Zhihao Li.
      Na potrzeby badań wykorzystano komercyjnie dostępny środek Bio-K+, który zawiera trzy szczepy Lactobacillus. Wiadomo, że zabijają one metycylinoopornego gronkowca złocistego (MRSA). Nie jest jednak znany mechanizm, za pomocą którego są w stanie tego dokonać. Probiotyk został zamknięty z ochronnej powłoce z kwasu alginowego i połączony z tobramycyną, antybiotykiem, który zabija Pseudomonas aeruginosa, kolejną bakterię infekującą rany. Podczas testów laboratoryjnych połączony antybiotyk z probiotykiem zabijały wszystkie MRSA i Pseudomonas aeruginosa na szalce Petriego. Gdy podobne testy przeprowadzono bez zamykania probiotyków w powłoce ochronnej, ginęły one od antybiotyku, przez co MRSA przeżywały.
      Gdy użyjemy jednego z tych środków, albo probiotyku, albo antybiotyku, nie będzie on w stanie zabić wszystkich patogenów. To bardzo ważne w praktyce klinicznej, gdzie mamy do czynienia z ranami zakażonymi różnymi bakteriami, a antybiotyki nie są w stanie zabić ich wszystkich, dodaje Li.
      Dodatkową zaletą środków wykorzystanych podczas wspomnianych badań jest fakt, że zarówno probiotyki, jak i kwas alginowy są już dopuszczone do użytku na ludziach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy zwykle sądzą, że łączenie więcej niż dwóch leków w celu zwalczania bakterii nie jest wskazane. Rozpowszechniona teoria mówi, że połączenie więcej niż trzech leków nie da tak dużych korzyści, by takie działanie miało sens lub też, że interakcje pomiędzy lekami będą na tyle duże, że zniweczą wszelkie korzyści z połączenia.
      Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) znaleźli tysiące kombinacji czterech i pięciu antybiotyków, które po połączeniu są znacznie bardziej efektywne niż przewidują teorie. Odkrycie to może być ważnym krokiem w kierunku walki z bakteriami, szczególnie istotnym w czasach, gdy powszechnie rośnie antybiotykooporność.
      Tradycyjnie używa się jednego leku, może dwóch. My oferujemy bardzo obiecującą alternatywę. Nie powinniśmy ograniczać się do jednego czy dwóch antybiotyków. Sądzimy, że co najmniej kilkanaście z odkrytych przez nas połączeń będzie działało znacznie lepiej niż istniejące antybiotyki, mówi profesor ekologii i biologii ewolucyjnej Pamela Yeh z UCLA.
      Naukowcy, którzy pracowali z ośmioma antybiotykami, stworzyli wszystkie możliwe połączenia czterech i pięciu leków w różnych dawkach. Otrzymali 18 278 kombinacji, które testowali przeciwko E. coli. Wśród połączeń czterech leków było 1676 takich, które dały lepsze wyniki niż spodziewane, wśród połączeń 5 leków aż 6443 było bardziej efektywnych niż oczekiwane.
      Byłem całkowicie zaskoczony tym, jak bardzo wzrosła liczba skutecznych połączeń, gdy zwiększyliśmy liczbę lekarstw. Wielu specjalistów uważa, że wiedzą, w jaki sposób dochodzi do interakcji pomiędzy lekami. Jednak tak naprawdę nie wiedzą tego, mówi profesor Van Savage.
      Część z badanych połączeń była bardziej efektywna, gdyż wchodzące w ich skład leki w różny sposób atakują E. coli. Osiem wspomnianych antybiotyków wykorzystywało sześć różnych metod zwalczania bakterii. Niektóre leki atakują ścianę komórkową, inne DNA. To jak atakowanie zamku. Połączenie różnych metod może być bardziej skuteczne niż jeden sposób, dodaje uczony.
      W obliczu rosnącej antybiotykooporności i realnego zagrożenia, że sytuacja powróci do tej sprzed epoki antybiotyków, wykorzystanie skutecznych połączeń leków jest bardzo potrzebne. Te badania przyspieszą testy na ludziach, stwierdził Michael Kurilla, szef Division of Clinical Innovation w Narodowych Instytutach Zdrowia.
      Autorzy wspomnianych badań tworzą właśnie otwartoźródłowe oprogramowanie, które pozwoli innym grupom badaczy prowadzić podobne analizy i udostępniać wyniki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Myszy z mikrobiomem przetrzebionym przez antybiotykoterapię (ang. antibiotic-induced microbiome depletion, AIMD) mają niższy poziom glukozy i lepszą wrażliwość na insulinę. Wyniki uzyskane przez naukowców z Instytutu Salka rzucają nowe światło na rolę mikrobiomu w cukrzycy. Powinny też dać lepszy wgląd w skutki uboczne obserwowane u pacjentów leczonych dużymi dawkami antybiotyków.
      Badanie jest bardzo ekscytujące, bo sytuacja, jaką wytworzyliśmy u myszy, jest bardzo podobna do ludzi, którzy przeszli terapię licznymi antybiotykami. Teraz, gdy wiemy o oddziaływaniach [antybiotykoterapii] na metabolizm glukozy, możemy poszukać składowych mikrobiomu, które zwykle go kształtują - opowiada prof. Satchidananda Panda.
      By usunąć przed interwencją bakterie, wielu naukowców prowadzących eksperymenty mikrobiomowe na myszach stosuje antybiotyki [o szerokim spektrum działania]. My pokazaliśmy, że taki zabieg ma olbrzymi wpływ na metabolizm zwierząt. Z tego powodu niektóre skutki metaboliczne można przypisać przetrzebieniu mikroflory, a nie samej interwencji - dodaje prof. Amir Zarrinpar z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego.
      Autorzy publikacji z pisma Nature Communications nie zamierzali się przyglądać, jak "wybicie" mikrobiomu przez antybiotyk oddziałuje na poziom glukozy. Zamierzali analizować metaboliczne rytmy okołodobowe po przetrzebieniu mikroflory przez lek (warto dodać, że takie eksperymenty prowadzi się często na zwierzętach wyhodowanych w sterylnych warunkach).
      Ponieważ nie mieliśmy dostępu do myszy pozbawionych kontaktu z mikroorganizmami, tzw. myszy aksenicznych [ang. germ free mice, GF], postanowiliśmy zniszczyć mikrobiom za pomocą popularnych antybiotyków [w tym neomycyny czy wankomycyny]. Problem - nieposiadanie właściwych myszy - stał się ostatecznie czymś bardzo pozytywnym, bo pozwolił nam dokonać tego niespodziewanego odkrycia - opowiada Panda.
      Po podaniu leków zaobserwowano oczekiwany spadek różnorodności mikrobiomu jelitowego (gatunków reprezentujących typy Firmicutes i Bacteroidetes). Gdy przyjrzano się metabolizmowi, okazało się, że myszy są w stanie usunąć glukozę z krwi o wiele szybciej niż sądzono.
      Dalsze badania pokazały, że tkanka jelita grubego pochłaniała dodatkową glukozę. Odkrycie to pasowało do ustalenia, że myszy miały znacznie powiększone jelito grube.
      Generalnie AIMD obniżało wyjściowe poziomy glukozy w surowicy, poprawiało wrażliwość na insulinę, a także zmniejszało wzrosty poziomu cukru w czasie testów na tolerancję. Zmiany te zachodziły w warunkach zmniejszonego poziomu krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (ang. short-chain fatty acids, SCFAs), a zwłaszcza maślanów, oraz puli wtórnych kwasów żółciowych w świetle jelita (wtórne kwasy żółciowe są produkowane przez bytujące w jelicie cienkim bakterie, które odszczepiają od pierwotnych kwasów tłuszczowych glicynę, taurynę i grupy -OH).
      U myszy AIMD zmieniała się ekspresja genów w jelicie ślepym oraz jelitowa sygnalizacja związaną z glukagonopodobnym peptydem 1 (ang. glucagon-like peptide 1, GLP-1). Wiele wskazuje na to, że znaczące remodelowanie tkanki i ograniczona dostępność SCFAs przestawiają metabolizm kolonocytów, czyli komórek nabłonka jelitowego, na wykorzystanie glukozy.
      Pogłębione badania wykazały, że dla odmiany wątroba reaguje na AIMD jak na głodówkę, zwiększając ekspresję genów glukoneogenezy i zmniejszając ekspresję genów glikolizy.
      Choć może się tak wydawać, nie sugerujemy, że cukrzycę typu 2. powinno się leczyć antybiotykami - podsumowuje Panda.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...