Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Gdy przed kilku laty Novell i Microsoft podpisały porozumienie o współpracy, w linuksowym światku zawrzało. Komentujący to wydarzenie miłośnicy opensource'owego systemu odsądzili Novella od czci i wiary, oskarżając go o "zdradę" oraz wieszcząc rychły koniec firmy. Tymczasem Novell ma się dobrze, a w jego ślady idzie kolejny wielki gracz na rynku Linuksa - Red Hat.

Firma podpisała właśnie z koncernem z Redmond umowę o współpracy swoich środowisk wirtualizacyjnych. W jej ramach przedsiębiorstwa będą certyfikowały nawzajem swoje oprogramowanie i koordynowały pomoc techniczną. Umowa została określona jako "duże zwycięstwo" klientów obu firm, którzy coraz częściej w centrach bazodanowych instalują zarówno oprogramowanie Microsoftu jak i Red Hata.

Porozumienie pomiędzy przedsiębiorstwami różni się od umowy Novell-Microsoft przede wszystkim tym, że nie zawiera ono klauzuli o wymianie własności intelektualnej, która miałaby chronić klientów obu firm przed ewentualnymi pozwami.

Najbardziej zmartwione układem Red Hata i koncernu Ballmera jest zapewne VMware, obecny lider na rynku technologii wirtualizacyjnych. Obie firmy chcą odgrywać na nim znacznie większą rolę niż obecnie. Taktyka "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" może się tutaj sprawdzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Globalizacji nic nie powstrzyma... Kolejne koncerny będą łączyć się ze sobą tworząc molochy rozgniatające na swojej drodze każdą pomniejszą konkurencję... Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy ;/ No ale Red Hat nigdy nie był przeze mnie uznawany za przykładny system dla geeków - bo to właśnie tą społeczność mam na myśli mówiąc Linux. Nawiasem mówiąc prawdziwe Tuxtopy jeszcze nie istnieją więc nie biorę ich pod uwagę, także z drugiej strony niewielka strata - a niech sobie Red Hat ucieka od swoich ambicji i idei przez okno. My będziemy dzielnie trwać w pogotowiu przed konsolą widniejącą na monitorze i będziemy robić swoje ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zupełnie nie rozumiem strategii Microsoftu. Kto mnie oświeci? Przecież niezgodność standardów jest obecnie jedyną (?) rzeczą, która trzyma ludzi przy Windowsie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś kombinują to pewne :)

Też mi się nie podoba stopień globalizacji jaki osiąga współczesny świat. Do czego to doprowadzi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale się czepiacie. MS powoduje bałagan w standardach - źle. MS zaczyna współpracę z różnymi firmami (w domyśle wymusi to na nich jakąś współpracę i opracowanie/dostosowanie się do standardów) - też źle.

Ja tam się cieszę. Jest szansa że wyniknie z tego coś dobrego.

 

PS. Używam Windowsa i Office`a nie dlatego że są niezgodne ze standardami, lecz dlatego że są funkcjonalne i przyjemne w obsłudze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale się czepiacie. MS powoduje bałagan w standardach - źle. MS zaczyna współpracę z różnymi firmami (w domyśle wymusi to na nich jakąś współpracę i opracowanie/dostosowanie się do standardów) - też źle.

Spokojnie. Istnieje grupa, którą zadowoli dopiero pełna dominacja Linuksa, tak, jak obecnie światem rządzi Windows :) Ot, informatyczna wersja skrajnego feminizmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O nie nie nie... Mimo że jestem ekstremalnym zwolennikiem systemów różnych od Windowsa to jestem przeciwny kompletnej dominacji Linuksa. Dziwne? Wręcz przeciwnie. Linux nie byłby wtedy Linuksem tylko taką samą żądną pieniędzy maszyną do zabijania standardów jak MS w dzisiejszych czasach - do tego dążył Red Hat. Nie bezpośrednio ale taka była wypadkowa jego kierunków.

 

W świecie systemów powinna panować przynajmniej względna równowaga. Tak jak pomiędzy obecnymi przeglądarkami. Ostra konkurencja sprawia że są zgodne ze standardami W3C. Co prawda jeszcze nie do końca ale to już jest coś. Teraz tylko czekamy aż twórcy stron (użytkownicy) przestaną być bezdusznymi wyznawcami jednej religii.

 

PS:

Używam Windowsa i Office`a nie dlatego że są niezgodne ze standardami, lecz dlatego że są funkcjonalne i przyjemne w obsłudze.

 

Windows jest wygodny i funkcjonalny ponieważ jest niezgodny ze standardami ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

O nie nie nie... Mimo że jestem ekstremalnym zwolennikiem systemów różnych od Windowsa to jestem przeciwny kompletnej dominacji Linuksa. Dziwne? Wręcz przeciwnie. Linux nie byłby wtedy Linuksem tylko taką samą żądną pieniędzy maszyną do zabijania standardów jak MS w dzisiejszych czasach (...)

A gdyby rynek zdominował darmowy Linux zgodny ze standardami ?

 

Windows jest wygodny i funkcjonalny ponieważ jest niezgodny ze standardami ;]

Gdzie Windows jest niezgodny ze standardami ? Nie mówimy o przeglądarce, ani o osobnym pakiecie Office, ale o systemie. Są jakieś standardy robienia systemów ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałoby ci się modernizować oprogramowanie na którym ktoś zarobi komercyjnie?

Wyobraź sobie:

robisz coś za darmo, a ktoś wykorzystuje twoją pracę by nań zarobić i nie pozwoli na udostępnienie tego za darmo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyobraź sobie:

robisz coś za darmo, a ktoś wykorzystuje twoją pracę by nań zarobić

 

Ale przecież świadczysz pracę aby ktoś (pracodawca) na niej mógł zarobić na tym polega kapitalizm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chciałoby ci się modernizować oprogramowanie na którym ktoś zarobi komercyjnie?

Jeśli wolno się wtrącić, ja sobie wyobrażam. Nawet więcej powiem: można podać przykłady z życia, że tak się dzieje. Licencja GNU GPL, na której wydawana jest wiekszość programów Open Source, pozwala na taką praktykę. A mimo to ruch OS jakoś się trzyma, a developerzy Wine nie zaprzestali pracy tylko dlatego, że zrobiony na jego podstawie Crossover jest programem płatnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale przecież świadczysz pracę aby ktoś (pracodawca) na niej mógł zarobić na tym polega kapitalizm.

Ale nie pracujesz wtedy za darmo. To jest zasadnicza różnica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale w czym jest problem? Jeśli wydajesz program/kod źródłowy na licencji GNU GPL, to wiesz, co może się stać z kodem tego programu. Jak Tobie nie pasuje, to przecież nikt Ciebie nie zmusza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale nie pracujesz wtedy za darmo. To jest zasadnicza różnica.

 

Dobre :), pracujesz za absolutne minimum jakie jesteś w stanie zaakceptować (nieliczy się ile twoja praca jest warta).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale w czym jest problem? Jeśli wydajesz program/kod źródłowy na licencji GNU GPL, to wiesz, co może się stać z kodem tego programu. Jak Tobie nie pasuje, to przecież nikt Ciebie nie zmusza.

Aż jestem ciekaw czy znajdzie się chętny :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry że tak późno odpowiadam ale nie miałem dostępu do kompa od jakiegoś czasu...

 

A gdyby rynek zdominował darmowy Linux zgodny ze standardami?

Wtedy nie byłoby linuksowców a przynajmniej nie byliby tacy cool ;]

 

Gdzie Windows jest niezgodny ze standardami ? Nie mówimy o przeglądarce, ani o osobnym pakiecie Office, ale o systemie. Są jakieś standardy robienia systemów?

Skoro wykluczyłeś największego indywidualistę w postaci IE to może inny prosty przykład: kodowanie. To w Window$'ie korzysta się głównie z Windows-1250 (cp-1250) Co jest niezgodne z większością innych kodowań. Na ogół używa się ISO-8859-2 dla polskich znaków. Albo Unikodu. (Kwestia czasu - kiedy c++ przejdzie na unikoda to on się stanie standardem) Do tego dochodzą jeszcze znaki nowej linii. Istnieją ich dwa typy. CR (carriage return głównie używany w starych MAC'ach) oraz LF (line feed pochodzi z UNIX'ow obecnie używany tak samo w MAC'ach jak i w Linuksach). Z jednej strony MS zrobił przypadkowy krok w kierunku standaryzacji i używa obu tych znaków. To znaczy że aby postawić "Enter" wypisuje na ekranie znak "CRLF" ale z drugiej strony spóźnił się i nie zauważył że wszyscy używają już tylko LF... I teraz jeśli przeniesiesz plik z Windows'a na przykładowo Linuksa przy każdym enterze ujrzysz piękny kwadracik :)

 

Kwestia opłat pobieranych za aplikacje moim zdaniem jest prosta:

1. Programy komercyjne/płatne, posiadają coś takiego jak marketing, beta testerzy, pracuje nad nimi armia zawodowa programistów którzy biorą pieniądze za godziny stracone w wieku studenckim na naukę niepotrzebnych przedmiotów. (coś o tym wiem ;)). Oprogramowanie wyraźnie profesjonalne.

Przykład:

Adobe Photoshop chociażby. Albo Maxon Cinema 4D.

 

2. Programy darmowe/open source/whatever, zazwyczaj pracuje nad nim (jednym programem) jeden zapaleniec któremu nie opłaca się wydawać pieniędzy na ochronę tego oprogramowania a wie też że nie opłaca się wystawiać programu jako komercyjny dla paru dolarów bo ktoś inny napisze go i udostępni za darmo. Nawet jeśli pracuje nad danym kodem taka sama armia programistów jak w przypadku aplikacji komercyjnych to pewnie tak samo jak ten jeden programista - for fun. Jeśli zamierzacie zarobić na darmowym oprogramowaniu to jednym słowem musi być przynajmniej tak dobre jak komercyjne za duże pieniądze.

Przykład: mplayer, mocp, ekg. Linuks do jasnej cholery -.-

 

To gdzie się pracuje (czy przy projektach komercyjnych czy for fun) jest kwestią wyboru. Nikt nie każe Ci rozwijać jądra linuksa za darmo. Robią to ludzie samoistnie. I to jest właśnie open source. Jeśli szukasz pieniędzy w tej dziedzinie to pisz programy na zamówienie albo zatrudnij się w Apple albo MS albo Adobe. Bo żeby zarobić na open source musisz być naprawdę dobry ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kodowanie w Windowsie jest niezgodne z innymi kodowaniami ? Ale standardy przyjętego chyba nie ma (albo ja nic o tym nie wiem). Tak samo sprawa znaków końca linii. Rozumiem że dobrym zwyczajem jest iść z duchem czasu i starać się wypracowywać wspólne standardy dla różnych systemów, ale czegoś podobnego do W3C w kwestii tego co napisałeś raczej nie ma. Można by nawet stwierdzić, że to Linux jest niezgodny ze standardami, skoro to on został napisany później - nie Windows :)

Do czasu podobnych sojuszy jak ten z newsa nie uda się wypracować żadnych standardów na rynku OS`ów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Specjalistą nie jestem, ale o ile mi wiadomo, standardem dla kodowania znaków są normy ISO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ISO to ZALECENIE, a nie OBOWIĄZEK. Dopiero byłyby problemy, gdyby ISO było obowiązkowe. Jak wówczas myślicie, czy byłyby jakiekolwiek "wolne" standardy? Jeśli sądzicie, że przy obowiązkowych standardach ktokolwiek poza potężnymi graczami (IBM, MS) miałby cokolwiek do powiedzienia, to się mylicie. A ci potężni wcześniej czy później by się ze sobą dogadali tak, żeby obaj byli zadowoleni.

 

Co do umowy Red Hat - Microsoft. Obie strony coś na tym zyskają, lub, co najmniej, uważają, że zyskają. Jeśli mamy do czynienia z wolnym rynkiem i dobrowolnie podpisaną umową, to umowa taka zostanie podpisana TYLKO wówczas, gdy wszyscy podpisujący mogą na niej skorzystać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ISO to ZALECENIE, a nie OBOWIĄZEK. Dopiero byłyby problemy, gdyby ISO było obowiązkowe. Jak wówczas myślicie, czy byłyby jakiekolwiek "wolne" standardy?

Uważasz, że byłby to problem, że by ich nie było? Moim zdaniem byłby to wyłącznie powód do radości. Gdyby nie przyjmowanie standardów, mielibyśmy dzisiaj np. czterdzieści typów wtyczek i gniazdek elektrycznych, a Internet by nie istniał, bo nie zaakceptowano by powszechnie np. protokołu http. Rozumiem potrzebę i sens tworzenia wolnego oprogramowania, ale standardy, jak sama nazwa wskazuje, nie powinny być wolne ani dowolne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ISO - International Organization for Standardization
;>

 

Można by nawet stwierdzić, że to Linux jest niezgodny ze standardami, skoro to on został napisany później - nie Windows
Tego tematu proponuje nie rozgrzebywać. Windows też nie był pierwszym z napisanych systemów i jeszcze trochę to standardy będzie dyktowało nam nintendo :)

 

Do czasu podobnych sojuszy jak ten z newsa nie uda się wypracować żadnych standardów na rynku OS`ów.

Musi się dać. Tak jak wspomniany przez Ciebie W3C. Kiedyś może powstanie organizacja zakładająca z jakiego kodowania "powinien" korzystać OS itp. Oczywiście nikt przecież nie narzuca W3C. Niedawno widzieliśmy zestawienie najbardziej "zbugowanych" stron wg tych standardów a mimo to działają. Przeglądarki się nie lubią a mimo to dążą to tych standardów. Może to utopijne dążenie jest pewnego rodzaju modą ale działa. Także sojuszom nadal jestem przeciwny. Szczególnie Ambicjonalno - Komercyjnym ;] Przecież to właśnie takie ambicje napędzają rozwój w programowaniu. Aj za dużo by pisać...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft ostrzega przed niedawno wydaną przez siebie poprawką. Opublikowana 15 października opcjonalna niezwiązana z bezpieczeństwem KB45200062 może bowiem zaburzyć działanie usługi Windows Defender Advanced Threat Protection (ATP).
      Koncern z Redmond informuje, że po zainstalowaniu poprawki ATP może przestać działać i wysyłać raporty. Ponadto w podglądzie zdarzeń (Event Viewer) może zostać zarejestrowany błąd 0xc0000409.
      Błąd nie dotknie wszystkich użytkowników Windows, jednak jego występowanie to zła wiadomość dla wieru firm, które korzystają z Windows Defender ATP i zainstalowały KB4520062. Poprawka ta poprawia działanie modułów zarządzania energią, Bluetootha i wielu innych. Informacja, że może ona spowodować, iż firmowe komputery staną się mniej bezpieczne z pewnością nie ucieszy przedsiębiorców.
      Windows Defender ATP ma za zadanie chronić sieci firmowe przed zaawansowanymi atakami, wykrywać je, umożliwiać ich analizę i reakcję na nie. Mechanizm ten korzysta z narzędzi analitycznych i dla wielu firm jest istotnym elementem systemu bezpieczeństwa.
      Poprawka sprawia problemy w wersjach Windows 10 build 1809, Windows 10 Enterprise LTSC 2019, Windows Server build 1809 oraz Windows Server 2019. Jako, że jest to poprawka opcjonalna, niezwiązana z bezpieczeństwem bez większego problemu można z niej zrezygnować.
      Microsoft obiecuje udostępnienie pozbawionej błędów wersji poprawki około połowy listopada.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że Microsoft ponownie znajdzie się na celowniku urzędników. Jak zapewne niektórzy pamiętają, w przeszłości koncern z Redmond dość często miał kłopoty z amerykańskimi i europejskimi urzędami. Jednak w ostatnich latach działania urzędników skupiały się przede wszystkim na Facebooku, Amazonie, Google'u czy Apple'u. Postępowanie Microsoftu nie budziło zastrzeżeń, wydawało się, że firma ani nie wykorzystuje swojej rynkowej pozycji, ani nie narusza prawa.
      Jednak te czasy mogą właśnie odchodzić do przeszłości. Unia Europejska wysyła sygnały, że j Windows 10 oraz Office naruszają przepisy GDPR regulujące kwestie prywatności. Konsekwencje śledztwa w UE mogą być zaś na tyle poważne, że nie można wykluczyć, iż działaniami Microsoftu zajmą się też odpowiednie władze w USA.
      Wątpliwości europejskich urzędników budzi sposób zbierania informacji przez Windows 10. Pytania pojawiały się już przed uchwaleniem GDPR w marcu ubiegłego roku.
      Na przykład w 2017 roku holenderska Agencja Ochrony Danych uznała, że sposób zbierania danych telemetrycznych przez Windows 10 narusza prawo. Koncern nie został ukarany, ale nakazano mu zmianę sposobu zbierania danych. Microsoft wprowadził żądane zmiany w kwietniu 2018 roku. Udostępniono wówczas m.in. Diagnostic Data Viewer, a koncern ogłosił, że narzędzie to czyni zbieranie danych w pełni transparentnym.
      Pojawiły się jednak głosy,że Diagnostic Data Viewer niczego nie czyni bardziej przejrzystym. Jego użytkownik otrzymuje bowiem długą listę niewiele mówiących informacji, takich jak „TelClinetSynthetic.PdcNetworkActivation_4” czy „Microsoft.Windows.App.Browser.IEFrameProcessAttached”. Kliknięcie na tak opisane pozycje wyświetla użytkownikowi kod, który trudno jest analizować nawet specjalistom.
      Holendrzy zabrali się za analizowanie informacji, jakie użytkownik może uzyskać dzięki Diagnostic Data Viewer i doszli do wniosku, że narzędzie spełnia wymagania, jakie postawili Microsoftowi. Zauważyli jednak coś jeszcze. Narzędzie pokazało bowiem, że Microsoft zdalnie zbiera jeszcze inne dane użytkowników. To zaś oznacza, że firma nadal może naruszać przepisy, stwierdzili przedstawiciele Agencji Ochrony Informacji. Holendrzy powiadomili o sprawie irlandzki Komitet Ochrony Danych, gdyż to właśnie w Irlandii mieści się europejska kwatera główna Microsoftu. To Irlandczycy mają zbadać, czy Microsoft narusza GDPR.
      Na razie sprawa nie wygląda dla Microsoftu korzystnie. Holendrzy stwierdzili odkryli bowiem, że Microsoft zbiera dane diagnostyczne i niediagnostyczne. Chcielibyśmy wiedzieć, czy zbieranie danych niediagnostycznych jest konieczne i czy użytkownicy są o tym w jasnym sposób informowani.
      Jeśli europejskie urzędy stwierdzą, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić grzywna sięgająca nawet 4 miliardów dolarów. Jeśli zaś europejskie urzędy dojdą do wniosku, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić podobne postępowanie w USA, zarówno przed Kongresem jak i przed władzami poszczególnych stanów, które tworzą własne przepisy dotyczące prywatności. Ostatnie problemy z amerykańskimi

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas Aspen Security Forum Microsoft zaprezentował swój pierwszy system do elektronicznego głosowania oparty na Microsoft ElectionGuard. Prezentacja miała udowodnić, że system nadaje się dla osób niepełnosprawnych i jest na tyle tani, iż mogą z niego korzystać nawet władze lokalne. Jednocześnie dobrze zabezpiecza wybory.
      ElectionGuard to jedno z rozwiązań oferowanych w ramach microsoftowego Defending Democracy Program. Wraz z innymi narzędziami proponowanymi przez przemysł technologiczny i uczelnie, jest potrzebny do obrony demokracji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu.
      W ubiegłym roku Microsoft poinformował niemal 10 000 swoich klientów, że byli przedmiotem ataków ze strony państw. Około 84% takich ataków przeprowadzono przeciwko przedsiębiorstwom, a około 16% – przeciwko osobom prywatnym. Wiele z tych ataków nie miało nic wspólnego z wyborami czy innymi procesami demokratycznymi, jednak ich skala pokazuje, że państwa coraz częściej wykorzystują cyberataki do zdobycia informacji wywiadowczych, wpłynięcia na decyzje polityczne czy w innych celach.
      Większość ze wspomnianych ataków zostało przeprowadzonych przez Iran, Koreę Północną i Rosję. Irańskie źródła ataków otrzymały kryptonimy Holmium i Mercury, źródła rosyjskie nazwano Yttrium i Strontium, a źródło koreańskie zyskało kryptonim Thallium.
      W sierpniu ubiegłego roku Microsoft uruchomił też usługę AccountGuard, która zawiera system ostrzegający o atakach i jest skierowana do partii politycznych, organizacji pozarządowych itp.Od tamtego czasu system wysłał 781 ostrzeżeń o atakach przeprowadzonych przez państwa na organizacje uczestniczące w programie AccountGuard.
      Wracając zaś do Election Guard, należy zauważyć, że podczas pokazu zademonstrowano trzy główne elementy systemu.
      Pierwszy to możliwość głosowania bezpośrednio z ekranu Microsoft Surfece lub za pomocą Xbox Adaptive Controler, który został stworzony we współpracy z organizacjami pomagającymi osobomniepełnosprawnym. Drugi element, to specjalny kod, który jest generowany po oddaniu głosu. Wyborca może następnie wpisać ten kod na witrynie organizacji przeprowadzającej głosowanie, by upewnić się, że jego głos został policzony i nie został zmieniony. Wykorzystana technika szyfrowania homomorficznego pozwala na upewnienie się co do prawidłowości przebiegu głosowania bez jednoczesnego zdradzania, jak wyborca głosował. Co więcej, w ostatecznej wersji ElectionGuard SDK pojawi się możliwość niezależnej weryfikacji, przez mężów zaufania, członków komisji wyborczych, dziennikarzy czy inną dowolną osobę, czy głosy zostały zliczone i nie zmienione. Trzeci element ElectionGuard to możliwość dodatkowej końcowej weryfikacji przebiegu głosowania. Każdy z wyborców będzie mógł wydrukować swoją kartę do głosowania z zaznaczonym głosem, wrzucić ją do urny, a następnie sprawdzić na specjalnej witrynie, czy jego papierowy głos został zliczony.
      ElectionGuard to rozwiązanie opensource'owe i w ciągu najbliższych kilku tygodni Microsoft udostępni jego SDK na GitHubie. Koncern już porozumiał się z Columbia University i podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich wspólnie przeprowadzą pilotażowe testy ElectionGuard.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Londynu, niedaleko głównego sklepu Apple'a, Microsoft otwiera swój pierwszy sklep w Europie. Koncern zajął ponad 3 piętra i 2043 metry kwadratowe w historycznym budynku znajdującym się na roku Regent Street i Oxford Street. Budynek został zaprojektowany w 1912 roku, a od roku 1996 mieścił się tam główny sklep Benettona w Wielkiej Brytanii.
      Jako, że budujemy własny sprzęt, jak Surface, i poszerzamy ofertę dla biznesu, ta lokalizacja jest dla nas bardzo wartościowa. Zespół ludzi pracował nad tym od lat, mówi dyrektor ds. marketingu w Microsofcie Chris Capossela. Nie zakładamy sklepu tylko dlatego, że ktoś tego nie zrobił. Dla nas to okazja do zapoznania z naszą ofertą klientów, którzy chcieliby się dowiedzieć, co dzieje się w naszej firmie, dodaje.
      W sklepie znalazły się m.in. wielkie na całą ścianę wyświetlacze czy liczne pokoje konferencyjne, w których będą odbywały się szkolenia. Klienci będą mogli wypróbować Hololens, kupić laptopa czy kabel do ładowarki. Miłośnicy Xboksa znajdą zaś duży wydzielony obszar przeznaczony wyłącznie dla nich, wypełniony konsolami, kamerami i wszelkiego typu urządzeniami oraz wyświetlaczami potrzebnymi do prowadzenia turniejów gier wideo czy streamingu popularnych tytułów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska NSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa) dołączyła do Microsoftu zachęcając użytkowników systemu Windows, by pilnie zaktualizowali swój system operacyjny. W Remote Desktop Services for Windows odkryto bowiem dziurę, która podobna jest do luki, którą w 2017 roku wykorzystało ransomware WannaCry, powodując wielomiliardowe straty na całym świecie.
      Dziura, nazwana „BlueKeep”, może też istnieć w starszych systemach operacyjnych z rodziny Windows, jak Windows 7, Windows XP, Windows Server 2003 oraz Server 2008. Stanowi ona poważne zagrożenie, gdyż szkodliwy kod może rozprzestrzeniać się i zarażać bez interakcji ze strony użytkownika.
      Microsoft poinformował o istnieniu dziury wraz z publikacją w ubiegłym miesiącu odpowiedniej poprawki. Wówczas firma nie zdradziła zbyt wielu informacji. Poinformowano jedynie, że na atak może być narażonych około 7 milionów urządzeń na całym świecie. Później dokładniej przyjrzano się zagrożeniu i liczbę narażonych urządzeń zmniejszono do 1 miliona.
      „BlueKeep”, oficjalnie skatalogowana jako CVE-2017-0708, to krytyczna luka pozwalająca napastnikowi na uruchomienie dowolnego kodu, który kradnie dane i szpieguje użytkowników. Na blogu NSA czytamy: to typ luki, jaką cyberprzestępcy często wykorzystują. Można jej użyć na przykład do przeprowadzenia ataku DoS. Ukazanie się i rozpowszechnienie szkodliwego kodu atakującą tę lukę jest prawdopodobnie kwestią czasu.
      Niektóre firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem już stworzyły prototypowy szkodliwy kod, by móc na tej podstawie stworzyć mechanizmy zabezpieczające. Microsoft i NSA wzywają do pilnego zainstalowania opublikowanej łaty.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...