Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Nietypowego odkrycia dokonali lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego podczas próby rozprawienia się z nawracającymi infekcjami u jednej ze swoich pacjentek. Oprócz ustalenia przyczyny, dla której organizm kobiety nie radził sobie z zakażeniami, udało im się zaobserwować zjawisko, które może pomóc leczyć choroby autoimmunizacyjne, takie jak np. reumatoidalne zapalenie stawów.

Po kilku latach nieudanego leczenia i wielu wykonanych testach, badacze z Kalifornii postanowili sprawdzić, jakie rodzaje przeciwciał są wytwarzane przez komórki odpornościowe ich pacjentki. Wiedząc, że każde z nich wiąże się wybiórczo tylko z określonymi czasteczkami i wpływa na ich funkcjonowanie, byli przekonani, że pomoże to w zrozumieniu istoty tajemniczej choroby.

Szczegółowe analizy wykazały, że krew kobiety zawiera przeciwciała skierowane przeciwko 1-fosforanowi sfingozyny (ang. sphingosine 1-phosphate - S1P). Cząsteczka ta, zlokalizowana m.in. na kluczowych dla odporności limfocytach T, odgrywa istotną rolę w "organizowaniu" ich migracji. Zablokowanie funkcji S1P przez przeciwciała sprawiało, że limfocyty T nie były w stanie pełnić prawidłowo swojej roli. Efektem były właśnie uporczywe zakażenia.

W prawidłowo funkcjonującym organizmie ogromna część komórek układu odpornościowego spędza większość swojego życia w węzłach chłonnych - "gniazdach", w których przesiadują, czekając na płynące z organizmu sygnały o zagrożeniu. Gdy tak się stanie, opuszczają węzeł i docierają wraz z krwią do miejsca, w którym potrzebna jest ich aktywność. Jedną z cząsteczek istotnych dla uruchomienia tego procesu jest właśnie S1P.

Sytuacja ta, choć jest zwykle korzystna dla organizmu, w pewnych okolicznościach może być niepożądana. Dzieje się tak np. podczas rozwoju tzw. chorób autoimmunizacyjnych, w przebiegu których układ odpornościowy atakuje własne, zdrowe tkanki, oraz po przeszczepach, gdy organizm odrzuca organ pochodzący od innego człowieka.

Lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego wierzą, że odkrycie niezwykłych molekuł otwiera drogę ku nowej generacji leków, których zadaniem będzie blokowanie funkcji S1P. Swoje przypuszczenia potwierdzili wstępnie w doświadczeniu na myszach. Zwierzęta te cierpiały wrzodziejące zapalenie jelita grubego - jedną z chorób autoimmunizacyjnych najczęściej spotykanych u ludzi. Okazało się, że przeciwciała wiążące S1P istotnie zmniejszały intensywność objawów schorzenia, poprawiając stan zdrowia zwierzęcia. 

Niestety, autorzy odkrycia nie wspomnieli w swojej publikacji o tym, czy chorej kobiecie udało się pomóc z jej własnym schorzeniem... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

no tak tylko że wtedy uzyskają efekt upośledzenia odporności swoistej=nabytej czyli to z czym walczyli u tej pacjentki, chociaż hmmm może dało by się wykombinować coś żeby wyłączać tylko komórki autoreaktywne trzeba pomyśleć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oto, czego się dowiedziałem będąc na 2-tygodniowym szkoleniu/wczasach zdrowotnych:

 

* Nadwrażliwość na niektóre pokarmy powoduje zwiększoną ilość przeciwciał klasy IgG we krwi przeciw pokarmom alergizującym

* U około 45% populacji występują nietolerancje pokarmowe. Jest to łagodna forma alergii pokarmowej.

* Pierwsze objawy nietolerancji występują dość późno (od kilku godzin do 3 dni), dlatego nie są kojarzone z jedzonym pokarmem

* Długotrwałe spożywanie produktów, na które jest się uczulonym prowadzi do przewlekłych chorób – jest to związane z miejscem odkładania się tzw. „kompleksów immunologicznych”.

 

* Mechanizm:

- W zdrowym organizmie strawiony pokarm przedostaje się z jelita do krwi (żyła wrotna) i rozprzestrzenia się po całym układzie

- Wadliwe żywienie, przyjmowanie leków, stres prowadzą do niedoboru enzymów trawiennych i w rezultacie do „zespołu przeciekających jelit”

- Nie strawione cząstki pokarmu (np. białka) przenikają do krwi, gdzie rozpoznawane są jako ciało obce

- Układ immunologiczny zaczyna się przed nimi bronić wytwarzając przeciwciała typu IgG przeciw pokarmom, których organizm nie toleruje

- Przeciwciała łączą się z tymi resztkami tworząc w ten sposób „kompleksy immunologiczne” (alergen+przeciwciało IgG) odkładają się one głównie w stawach, ale również w innych narządach (np. zatokach)

- Odkładanie się kompleksów immunologicznych w narządach przez wiele lat powoduje uaktywnianie się leukocytów próbujących zwalczyć nagromadzone depozyty, co prowadzi do przewlekłych chorób autoimmunologicznych.

 

Lekarstwem na to jest kilkutygodniowa dieta ważywno-owocowa (bezglutenowa). Badania dowodzą, że dieta ta przywraca poprawne działanie układu immunologicznego nawet na poziomie genetycznym (błędnie działające geny wracają do swojej pierwotnej funkcji).

Moja żona doświadczyła tego na własnej skórze. Wiele lat leczenia zatok przeróżnymi antybiotykami nic nie pomogło, a nawet pogorszyło jej stan. Po wczasach na długo zapomniała, że w ogóle ma zatoki.

 

Dla mnie antybiotyk to ostateczność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, kappa

 

Wszystko, co napisałeś/aś jest prawdą, ale tylko przy jednym założeniu: alergenem jest gluten. Jeżeli źródłem nadwrażliwości jest inny składnik, dieta bezglutenowa nic Tobie nie da. I wtedy zaczynają się problemy, bo jak sam zauważyłeś/aś, skojarzenie choroby z czynnikiem wywołującym ją jest bardzo ciężkie.

 

A na zatoki bardzo dobrze pomagają kropelki ze sterydami - warto zapytać o nie lekarza, bo u większości chorych bardzo dobrze opanowują objawy w przypadku ich zaostrzenia.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odradzam sterydy będą pomagać ale na krótką metę(to tak jak by choremu na depresje przepisać amfetamine ,na krótką metę pomoże a potem już będzie równia pochyła ).

 

Polecam inhalacje olejkami z drzewa herbacianego i eukaliptusa 2/3 razy dziennie to powinno pomóc nie naruszając odporności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko, co napisałeś/aś jest prawdą, ale tylko przy jednym założeniu: alergenem jest gluten.

 

Masz racje, zastosowalem 'skrot myslowy' :)

Ale generalnie prawda jest taka, ze glutaminian sodu jest dodawany praktycznie do wszystkiego jako polepszacz smaku i prawdopodobnie nie toleruja go organizmy duzej wiekszosci ludzi, dlatego mowilem o diecie wazywno-owocowej. Poza tym dieta ta jest zbawienna nie tylko w kwestii nietolerancji (wazywa bardzo rzadko uczulaja-zdarzylo sie tam w historii pare osob, ktore mialo nietolerancje na surowy seler), ale tez niesamowicie (ale naprawde niesamowicie) pomaga na wiele schorzen jak np. cukrzyca, nadcisnieniem, miazdzyca ... Widzialem kobiete, ktora stracila wzrok wlasnie przez cukrzyce. Po kilku tygodniach zaczela widziec. Opowiadali o gosciu, ktory nie widzial od 10 lat. Nawet lekarze z osrodka nie dawali mu szans. Po kilku tygodniach zaczal rozpoznawac ciemno/jasno i ciagle robil postepy. Byl tez ktos sparalizowany. Po kilku tygodniach (!) zaczal poruszac konczynami. Oczywiscie nie byl to paraliz z powodu uszkodzenia rdzenia, ale wlasnie z powodu zablokowania przez toksyny ukladu nerwowego. Nikt go nie potrafil wyleczyc. Uwolnienie organizmu od toksyn naprawde daje niestamowite rezultaty. Spotkalem tez chlopaka, ktory przyjezdza tam od kilku lat. Mial taka degeneracje stawow, ze lekarze w Anglii przepowiadali mu juz wozek inwalidzki. Teraz musi jesc wazywka trzy lub cztery razy w roku (kuracja trwa jednorazowo 2 tygodnie), no ale jest po co sie meczyc - chlopak porusza sie bez najmniejszego problemu i bolu.

 

Kurde, jak czytam to, co napisalem, to to sobie mysle, ze jestem jakis nawiedzony :D Ale wiem, co widzialem. Widzialem tez wyniki mojego ojca (tak, tak, byla tam juz cala moja rodzinka :P) Z 16 przeroznych tabletek dziennie zszedl na 2. Potem musial wrocic do brania lekow, bo przerwal diete.

 

Jesli chodzi o inne nietolerancje (mleko, kakao, zyto, jajka, itd. itp.), to wystarczy po prostu na kilka miesiecy odstawic te produkty. Nietolerancja po tym czacie przechodzi. Niestety test na nietolerancje jest dosc drogi. Kosztuje 600PLN, ale chyba warto raz na pare lat sobie zrobic zamiast wydawac na lekarstwa (ktore, nota bene, tez sie odkladaja w stawach).

 

Dobra juz sie zamykam, bo zaraz mnie zbanuja ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt Ciebie nie zbanuje, nie martw się :) Tylko mam małą uwagę: mylisz glutaminian sodu (sól aminokwasu) i gluten (białko), dwa zupełnie różne związki o bardzo różnym charakterze chemicznym i biologicznym. Faktem jest, że glutaminian jest podejrzewany o wiele niekorzystnych działań na ludzki organizm, ale jest to związek zupełnie inny od glutenu.

 

A co do cukrzycy - szczerze mówiąc, wierzyć mi się nie chce, że ktoś odzyskał wzrok po 10 latach. Neurony (to one są odpowiedzialne za przenoszenie informacji wzrokowych) nie regenerują się tak łatwo, więc jeśli raz zginą, to raczej już się nie odbudowują. Chociaż bez wątpienia prawdą jest, że dieta warzywna potrafi zdziałać cuda ;)

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzieki za info. Zwracali tam uwage na oba zwiazki, a ze z chemii bylem dosc cienki, to myslalem, ze to jeden pies :)

Jesli chodzi o wzrok, to sa dwa przypadki: kobieta, ktora go stracila po cukrzycy i odzyskala calkowicie (bylem z nia na jednym turnusie, wiec mialem okazje porozmawiac) - ona byla niewidoma krocej - z tego, co pamietam, to nie wiecej niz kilka(moze nascie) miesiecy. Drugi przypadek, to gosc, ktory nie widzial 10 lat. Nie wiem z jakiego powodu stracil i nie wiem czy calkowicie odzyskal. Wiem tylko tyle, ze zmiany zaczely sie cofac - mimo, ze nawet lekarze z osrodka nie dawali mu wiele nadziei.

 

Pozdro!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz co, podejrzewam, że "utrata" wzroku w tej sytuacji to raczej jego poważne osłabienie (zdarza się, że ktoś określa utratę jako osłabienie do takiego stopnia, że wzrok przestaje tak naprawdę spełniać swoje zadanie, choć w rzeczywistości nie jest to utrata jako taka). Gdyby wzrok całkowicie zaniknął, oznaczałoby to prawdopodobnie śmierć komórek nerwowych z powodu wysokiego stężenia glukozy. Problem w tym, że jeśli raz obumrą, nie odtworzą się - tak już jest zbudowany nasz organizm. Także podejrzewam, że te komórki były raczej uszkodzone, co doprowadziło raczej do poważnego osłabienia wzroku, ale wątpię, czy do jego utraty.

 

Swoją droga, może pochwalisz się, cóż to był za wyjazd? Prezentowana tam wiedza wygląda bardzo rozsądnie, w przeciwieństwie do wielu przypadków, gdy zaprzeczanie konieczności stosowania leków zahacza mocno o odcięcie się od zdrowego rozsądku.

 

Pozdrawiam... no i zdrówka życzę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może rzeczywiście było to tylko 100% osłabienie. Wiadomo - dieta nie naprawi np. przerwanego rdzenia, a raczej potrafi tylko przywrócić prawidłowe działanie komórek wynikające z ich genetycznego zaprogramowania, za czym idzie niestety fakt, ze nie radzi sobie z chorobami genetycznymi - błędnym programem. To tak jak by procesor wykonywał wadliwie niektóre instrukcje. Nawet najpiękniej napisany program w języku wysokiego poziomu nie poradzi sobie z takim problemem. Wtedy jest potrzebny magik od assemblera (genetyk), który będzie umiał obejść problem :)

 

Ośrodek mieści się w miejscowości Gołubie. Tzn. są tam dwa ośrodki: jeden tańszy - ludzie którzy byli w obu wracają właśnie do tego, bo jest bardziej klimatyczny i ma lepsze jedzenie, drugi droższy - z atrakcjami typu korty tenisowe, basen itp. Wykładowcy ci sami. Myślę, że warto tam jechać, chociaż ja przez jakiś czas tam nie pojadę, bo raczej nie można tego wyjazdu traktować jak normalnego urlopu wypoczynkowego. Jednak dwa tygodnie na warzywkach z codziennymi zajęciami sportowymi to nie to samo, co wylegiwanie się na basenie w Egipcie i popijanie drinków :P

 

Pozdrawiam i również życzę zdrowia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, które przechodzą COVID-19 bezobjawowo mogą być znacznie słabiej uodpornione na kolejne infekcje wirusem, wynika z badań przeprowadzonych przez Chińczyków. Obecnie bardzo mało wiemy o osobach, które zaraziły się koronawirusem SARS-CoV-2, ale nie wykazują objawów infekcji. W związku z tym trudno do nich dotrzeć i je przebadać.
      Sztuka ta udała się w Chinach, gdzie badaniom poddano dwie grupy osób zarażonych nowym wirusem. Każda z nich składała się z 37 osób. W jednak były osoby wykazujące objawy choroby, w drugiej osoby przechodzące infekcję bezobjawowo.
      Kilka tygodni po wyzdrowieniu naukowcy zbadali krew osób z obu grup i okazało się, że w grupie bezobjawowej 62,2% osób miało krótkoterminowe przeciwciała przeciwko wirusowi. W grupie objawowej odsetek ten wynosił 78,4%. Ponadto 8 tygodni po wyzdrowieniu poziom przeciwciał spadł u 81,1% osób z grupy bezobjawowej i u 62,2% z grupy objawowej. Co więcej, okazało się, że osoby z grupy bezobjawowej mają mniejszy poziom protein przeciwzapalnych.
      Autorzy najnowszych badań, które opublikowano na łamach Nature Medicine, zauważają, że uzyskane przez nich wyniki stawiają pod znakiem zapytania hipotezę, że wszyscy, którzy przeszli zarażenie COVID-19 są odporni na przyszłe infekcje. Nasze dane mogą wskazywać, że z wydawaniem 'paszportów odporności' na COVID-19 wieże się ryzyko. Wskazują one również, że należy dłużej stosować obostrzenia, takie jak zachowanie dystansu społecznego, higieny, izolowania grup narażonych na wysokie ryzyko oraz należy prowadzić szeroko zakrojony program testowania, czytamy w artykule.
      Profesor immunologii Danny Altman z Imperial College London i rzecznik British Society form Immunology, komentując wyniki Chińczyków stwierdził, że stawiają one pod znakiem zapytania to, co dotychczas wiemy. Większość danych immunologicznych, jakimi dotychczas dysponujemy, pochodzi od najbardziej chorych ludzi, hospitalizowanych pacjentów. Jednak większość osób przechodzi chorobę łagodnie lub bezobjawowo i powinniśmy wiedzieć, czy są oni odporni na kolejne zachorowania.
      Uczonego najbardziej martwi fakt, że u wielu pacjentów zaobserwowano znaczący spadek ilości przeciwciał już w ciągu dwóch miesięcy od wyzdrowienia. Co prawda Chińczycy przeprowadzili badania na małej grupie osób, jednak ich wyniki sugerują, że niektórzy specjaliści mogli mieć rację mówiąc o krótkoterminowej odporności na koronawirusa, stwierdza Altmann.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Immunolodzy z Polskiej Akademii Nauk wydali zalecenia na czas epidemii koronawirusa. Naukowcy podkreślają, że nie istnieją żadne leki i preparaty, które mógłby wzmocnić odporność i uchronić nas przed zakażeniem. Możemy jednak postępować tak, by nie osłabiać swojego układu odpornościowego.
      Człowiek dysponuje układem odpornościowym, który może skutecznie nas chronić przed wirusami. Należy podkreślić, że odpowiedź immunologiczna zaczyna się rozwijać dopiero po kontakcie z fragmentami (zwanymi antygenami) wirusa. Przed wniknięciem wirusów do organizmu człowieka liczba komórek układu odpornościowego (limfocytów) w krwiobiegu, jest niewystarczająca i, na dodatek, limfocyty te nie są jeszcze gotowe do obrony, czytamy w komunikacie PAN.
      Należy podkreślić, iż nie istnieją żadne leki, które mogłyby wzmocnić odporność człowieka i uchronić go przed zakażeniem. Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.
      Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego. Czynniki, które osłabiają funkcjonowanie układu odpornościowego i których należy unikać: nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, przyjmowanie narkotyków, przewlekły deficyt snu, nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość), brak wysiłku fizycznego.
      Jednocześnie profesorowie Dominika Nowis i Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zalecają m.in. unikanie kontaktu z dzikimi zwierzętami, przejście na dietę roślinną, a w szczególności unikanie spożywania surowego mięsa i mleka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komórki macierzyste hemopoezy (ang. hemapoietic stem cell, HSC) wspierają odporność, zachowując pamięć wcześniejszych infekcji. Ustalenia te mogą mieć znaczący wpływ na przyszłe strategie szczepień, a także utorują drogę nowych metodom leczenia niedoborów odporności i nadreaktywnego układu odpornościowego.
      Jeszcze jakiś czas temu uważano, że HSC są niewyspecjalizowanymi komórkami, „ślepymi” na zewnętrzne sygnały, takie jak infekcje i że tylko ich wyspecjalizowane komórki potomne mogą wyczuć te sygnały i aktywować odpowiedź immunologiczną. Prace laboratorium prof. Michaela Sieweke'a i innych w ciągu ostatnich lat pokazały, że to nieprawda i że HSC mogą wykryć zewnętrzne czynniki, tak by na żądanie wyprodukować podtypy komórek odpornościowych do zwalczenia zakażenia.
      Pozostawało jednak pytanie odnośnie roli HSC w reagowaniu na powtarzające się epizody infekcyjne. Układ odpornościowy dysponuje pamięcią immunologiczną, która pozwala mu lepiej reagować na nawracające czynniki zakaźne. Badanie, którego wyniki ukazały się właśnie w piśmie Cell Stem Cell, wykazało centralną rolę, odgrywaną przez HSC w tej pamięci.
      Odkryliśmy, że HSC mogą napędzić szybszą i bardziej wydają odpowiedź immunologiczną, jeśli wcześniej były wystawiane na oddziaływanie lipopolisacharydu (LPS), bakteryjnej cząsteczki naśladującej infekcję [LPS to endotoksyna bakteryjna] - opowiada dr Sandrine Sarrazin z Insermu.
      Pierwsza ekspozycja na LPS powoduje, że na DNA komórek macierzystych, przy genach ważnych dla odpowiedzi immunologicznej, pojawiają się markery epigenetyczne. Podobnie jak zakładka do książki, makery DNA zapewniają, że geny te są łatwe do znalezienia, dostępne i łatwe do aktywacji, by uzyskać szybką reakcję na kolejne zakażenie przez podobny czynnik - dodaje Sieweke.
      Naukowcy odkryli, że opisywana pamięc epigenetyczna jest zależna od czynnika transkrypcyjnego C/EBPβ (czynnik ten odgrywa ważną rolę także w doraźnych reakcjach immunologicznych, ang. emergency immune response). Zespół ma nadzieję, że dzięki temu uda się opracować lepsze strategie szczepienia i dostrajania układu odpornościowego.
      Zdolność układu odpornościowego do śledzenia przeszłych infekcji i skuteczniejszego reagowania przy kolejnych spotkaniach [z tym samym patogenem] to podstawowa zasada, do której odwołują się szczepionki. Teraz, gdy znamy rolę spełnianą przez komórki macierzyste hemopoezy, możemy zoptymalizować strategie szczepienia. Mogą też powstać metody zwiększania odpowiedzi układu immunologicznego tam, gdzie jest ona zbyt mała i jej osłabiania tam, gdzie dochodzi do reakcji zbyt silnej, mówi profesor Michael Sieweke.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy naukowcy z Cardiff University analizowali próbki krwi, szukając w nich komórek odpornościowych, które mogłyby zwalczać bakterie, nie spodziewali się, że znajdą nieznany dotychczas typ limfocytów T zdolnych do zabijania wielu rodzajów komórek nowotworowych. Testy laboratoryjne wykazały, że limfocyty te zabijają komórki nowotworów płuc, który, krwi, jelita grubego, piersi, kości, prostaty, jajników, nerek i macicy.
      Te nowo odkryte limfocyty T posiadają nieznany dotychczas receptor limfocytu T (TCR), dzięki któremu rozpoznają i zabijają większość komórek nowotworowych, nie czyniąc przy tym krzywdy zdrowym komórkom. Ten TCR rozpoznaje molekułę, która jest obecna na powierzchni wielu komórek nowotworowych oraz komórek zdrowych. Jednak, i w tym tkwi największa siła nowej populacji limfocytów T, w jakiś sposób potrafi rozróżnić komórki zdrowe od chorych i zabija tylko te drugie.
      Na tym jednak nie kończą się zalety nowo odkrytego typu limfocytów T.
      Jak to wszystko działa?
      Zwykle limfocyty T wykorzystują TCR do sprawdzania powierzchni innych komórek w poszukiwaniu nieprawidłowości. Stosowany przez nie system rozpoznaje na powierzchni komórki ludzki antygen leukocytarny (HLA) i na tej podstawie wybiera, które komórki należy zabić. Jednak HLA znacznie się różnią pomiędzy poszczególnymi ludźmi, przez co dotychczas niemożliwe było stworzenie uniwersalnej immunoterapii przeciwnowotworowej. Najszerzej stosowana terapia tego typu, CAR-T, musi być zindywidualizowana, a to oznacza że jest bardzo kosztowna i trudna w stosowaniu. Ponadto działa tylko na kilka rodzajów nowotworów i jest bezsilna wobec guzów litych, stanowiących większość nowotworów.
      Tymczasem, jak na łamach Nature Immunology donoszą uczeni z Cardiff, odkryty przez nich TCR rozpoznaje wiele typów nowotworów biorąc na celownik molekułę MR1. W przeciwieństwie do HLA molekuła MR1 nie różni się pomiędzy poszczególnymi ludźmi, jest więc obiecującym celem dla efektywnej uniwersalnej immunoterapii.
      Co udało się wykazać?
      Jak już wspominaliśmy, nowa populacja limfocytów T z nowym TCR zabija podczas testów laboratoryjnych wiele różnych rodzajów nowotworów. Prowadzono też badania na myszach, które wyposażono w ludzki układ odpornościowy. Dały one zachęcające wyniki, porównywalne z wynikami uzyskiwanymi za pomocą CAR-T.
      Naukowcy na tym nie poprzestali. Wykazali, że gdy pacjentom cierpiącym na czerniaka wstrzyknięto limfocyty T zmodyfikowane tak, by dochodziło u nich do ekspresji nowego typu TCR, to limfocyty niszczyły nie tylko komórki nowotworowe pacjenta, ale również – w laboratorium – komórki nowotworowe innych pacjentów, niezależnie od typu HLA.
      Główny autor badań, profesor Andrew Sewell mówi, że jest czymś niezwykłym znalezienie TCR o tak szerokim spektrum działania. Mamy nadzieję, że te nowe TCR pozwolą na opracowanie nowej metody leczenia wielu rodzajów nowotworów u wszystkich ludzi. Obecne terapie wykorzystujące TCR działają jedynie u mniejszości pacjentów cierpiących na niektóre rodzaje nowotworów, stwierdził uczony.
      Co dalej?
      Trwają badania, których celem jest określenia dokładnego mechanizmu, za pomocą którego nowe TCR odróżniają komórki zdrowe od nowotworowych. Jak mówi profesor Sewell, kluczowym aspektem będą testy bezpieczeństwa, podczas których naukowcy muszą się upewnić, że limfocyty T wyposażone w nowy TCR zabijają tylko komórki nowotworowe. Jeśli to się uda, już za kilka lat mogłyby odbyć się pierwsze testy kliniczne nowej metody leczenia.
      To daje nadzieję na opracowanie jednej metody leczenia różnych nowotworów. Dotychczas nikt nie sądził, że może istnieć pojedynczy typ limfocytu T, który będzie niszczył wiele różnych typów nowotworów u różnych ludzi, dodaje profesor Sewell.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa wykorzystali pewną cechę układu odpornościowego, dzięki czemu otworzyli drogę dla użycia komórek do naprawienia mózgu. Podczas eksperymentów na myszach zwierzętom przeszczepiono komórki nerwowe bez konieczności długotrwałego podawania im środków immunosupresyjnych. W szczegółowym artykule, opublikowanym w piśmie Brain, czytamy, jak uczeni selektywnie ominęli mechanizmy obrony układu odpornościowego przeciwko obcym komórkom i wszczepili komórki, które przetrwały, rozwijały się i chroniły mózg na długo po zaprzestaniu podawania leków.
      Możliwość przeszczepienia zdrowych komórek do mózgu bez konieczności stosowania leków immunosupresyjnych może znacząco udoskonalić terapie leukodystrofii, grupy chorób istoty białej, w których następuje postępująca utrata mieliny. Jako, że choroby tego typu są zapoczątkowywane przez mutację powodującą dysfunkcję jednego typu komórek, są dobrym celem dla terapii, w czasie których przeszczepia się zdrowie komórki lub powoduje, by zmodyfikowane genetycznie komórki przeważyły nad komórkami chorymi, mówi Piotr Walczak, profesor radiologii na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.
      Główną przeszkodą utrudniającą wykorzystanie zdrowych komórek do zastąpienia nimi chorych jest nasz układ odpornościowy, który atakuje obce komórki. To chroni nas przed bakteriami czy wirusami, ale znakomicie utrudnia przeszczepy. Dlatego też stosuje się leki immunosupresyjne, które tłumią reakcję układu odpornościowego. Obca tkanka nie jest odrzucana, ale pacjent – który musi przyjmować takie leki do końca życia – jest narażony na choroby zakaźne i inne skutki uboczne.
      Naukowcy z Johnsa Hopkinsa, chcąc powstrzymać układ odpornościowy bez konieczności stosowania leków immunosupresyjnych, wzięli na cel limfocyty T, a konkretnie na sygnałach, które wywołują atak limfocytów T. Te sygnały są potrzebne, by limfocyty T nie zaatakowały własnej zdrowej tkanki organizmu, do którego należą, wyjaśnia profesor Gerald Brandacher.
      Naukowcy postanowili tak wpłynąć na te sygnały, by za ich pomocą wytrenować układ immunologiczny, by na stałe uznał przeszczepione komórki za własne. W tym celu wykorzystali przeciwciała CTLA4-Ig oraz anty-CD154, które łączą się z powierzchnią limfocytów T, blokując sygnały zachęcające do ataku. Wcześniej taka kombinacja przeciwciał była z powodzeniem używana do zablokowania odrzucenia przeszczepionych organów u zwierząt, jednak nie testowano jej na komórkach mających za zadanie naprawę otoczki mielinowej w mózgu.
      Podczas serii eksperymentów Walczak i jego zespół wstrzykiwali to mózgów myszy chroniące je komórki gleju, które wytwarzają otoczkę mielinową wokół neuronów. Wszczepione komórki zmodyfikowano tak, by były fluorescencyjne, dzięki czemu naukowcy mogli je śledzić. Komórki wszczepiano trzem grupom myszy. Jedna, która była genetycznie zmodyfikowana tak, by nie wytwarzały się u niej komórki gleju, druga grupa składała się ze zdrowych myszy, a trzecia z myszy u których nie działał układ odpornościowy. Czwartą grupą była grupa kontrolna.
      Po sześciu dniach od przeszczepu obcych komórek zwierzętom przestano podawać przeciwciała i śledzono, co dzieje się z komórkami. W grupie kontrolnej obce komórki zostały zaatakowane natychmiast po przeszczepie i wszystkie zginęły w ciągu 21 dni. Natomiast u myszy, którym podawano przeciwciała, wysoki poziom przeszczepionych komórek wciąż utrzymywał się po 203 dniach od przeszczepu. To pokazuje, że komórki przetrwały, nawet na długo po zaprzestaniu leczenia. Naszym zdaniem oznacza to, że udało się selektywnie zablokować limfocyty T tak, by nie atakowały przeszczepionych komórek, mówi Shen Li, jeden z autorów badań.
      Kolejnym krokiem było zbadanie, czy przeszczepione komórki wykonały pracę, której od nich oczekiwano, zatem czy wytworzyły chroniącą neurony mielinę. W tym celu użyto rezonansu magnetycznego, by zbadać różnice pomiędzy myszami z komórkami gleju i ich pozbawionymi. Okazało się, że wszczepione komórki gleju kolonizowały te obszary mózgu, które powinny. To potwierdza, że przeszczepione komórki namnażały się i podjęły swoje normalne funkcjonowanie.
      Profesor Walczak podkreśla, że na razie uzyskano wstępne wyniki. Udowodniono, że komórki można przeszczepić i że kolonizują one te obszary mózgu, do których je wprowadzono. W przyszłości uczony wraz z zespołem chce wykorzystać inne dostępne metody dostarczania komórek do mózgu tak, by móc naprawiać go całościowo.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...