Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Microsoft będzie zwalniał

Recommended Posts

Microsoft ogłosił oczekiwane z niecierpliwością wyniki finansowe za ostatni kwartał 2008 roku, który dla koncernu jest drugim kwartałem roku podatkowego 2009. Pomiędzy październikiem a grudniem przychody koncernu wyniosły 16,63 miliarda dolarów, czyli o 2% więcej, niż w analogicznym okresie roku 2007. Zysk operacyjny firmy wyniósł 5,94 miliarda USD (spadek o 8%), a zysk netto zmniejszył się do 4,17 miliarda USD (spadek o 11%).

Przedsiębiorstwo zanotowało 8-procentowy spadek przychodów na rynku klienta indywidualnego, spowodowany zwiększającym się zainteresowaniem tańszymi notebookami. Z kolei przychody z oprogramowania i narzędzi serwerowych wzrosły o 15%. O 3% zwiększyły się przychody wydziału Entertainment and Devices. Do sukcesu przyczyniła się rekordowo duża sprzedaż konsoli Xbox 360. W ciągu trzech ostatnich miesięcy ubiegłego roku nabywców znalazło 6 milionów tych urządzeń.

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że w związku ze słabszymi wynikami Microsoft będzie obcinał koszty i na trzy lata odłożył rozbudowę swojego kampusu w Redmond. Ogłoszono również zmniejszenie wydatków na podróże biznesowe.

Teraz poinformowano o kolejnych cięciach. Jako część planu obniżenia kosztów przedsiębiorstwo w ciągu najbliższych 18 miesięcy zwolni do 5000 pracowników w działach badawczo-rozwojowym, marketingu, sprzedaży, finansowym, prawnym, IT oraz zarządzania zasobami ludzkimi. Wśród nich 1400 osób straci pracę już teraz. Dzięki temu roczne koszty operacyjne firmy spadną o 1,5 miliarda dolarów.

To pierwsze tak duże zwolnienia w Microsofcie, które obejmą pracowników wszystkich działów. Zwykle rocznie pracę w Microsofcie traciło mniej niż 1000 osób. Zwalniano pracowników, których oceniano jako najsłabszych.

Microsoft znany jest z tego, że chętnie zatrudnia nowych ludzi. W ciągu ostatnich sześciu lat liczba pracowników koncernu wzrosła dwukrotnie. Rekordowy pod względem liczby nowo zatrudnionych był rok podatkowy 2008. Wówczas to pracę w Microsofcie znalazły 12 694 osoby. W listopadzie koncern zatrudniał niemal 96 000 osób. Od pewnego jednak czasu firma z jednej strony ograniczyła zatrudnianie nowych pracowników - np. w listopadzie 2008 przyjęto do pracy tylko 380 osób, podczas gdy jeszcze w październiku było to 1000 osób - i zaczęła sygnalizować, że szuka oszczędności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale co to ma do rzeczy, jak wiele osób zatrudnia firma? Żeby działać, musi zarabiać. Nikt pracownikowi nie każe iść do pracy w danej firmie. Poza tym akurat MS jest uznawany za firmę dającą wybitnie dobre warunki pracy, więc takie narzekanie może być trochę chybione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czego chcieć od wielkich koncernów, one nigdy nie będą dbać o ludzi.

 

Tu nie chodzi o "dbanie o ludzi". Ludzie mają zadbać sami o siebie. Małe firmy też zwalniają. To nie jest żadna tragedia.

Zwolnienia pracowników to najszybszy sposób na oszczędności i tyle. A zadniem firmy jest przynoszenie profitów właścicielom, a nie "dbanie o ludzi". Bo jak prezes takie Microsoftu ma wytłumaczyć posiadaczowi kilku milionów akcji, że on "dba o ludzi" i w związku z tym właściciel dostanie mniej pieniędzy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo jak prezes takie Microsoftu ma wytłumaczyć posiadaczowi kilku milionów akcji, że on "dba o ludzi" i w związku z tym właściciel dostanie mniej pieniędzy?

Widzisz, właśnie o to mi chodzi, na górze siedzi nie człowiek, który ceni wskaźniki na koncie ponad ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomyśl o tym, że gdyby nie ten człowiek, pracownicy w ogóle nie mieliby gdzie pracować. Dobrze by więc było, żeby docenili, że przez parę lat mieli z czego żyć.

 

Inna sprawa, że gdyby przedkładano dobro jednostki ponad dobro firmy, prędzej czy później firma by upadła. Powstałby w niej klasyczny ustrój socjalistyczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Inna sprawa, że gdyby przedkładano dobro jednostki ponad dobro firmy, prędzej czy później firma by upadła. Powstałby w niej klasyczny ustrój socjalistyczny.

Ciesz się puki masz pracę, stałeś się bezużyteczny / niepotrzebny / nieopłacalny, to won na bruk.

Wiesz co to może lepiej z momentem utraty pracy zlikwidujemy jednostkę, na rzecz walki z głodem? Albo nie, mam jeszcze lepszy pomysł: obowiązkowo powinieneś pracować za darmo, bo w końcu oddychasz powietrzem, a życie przecież nie powinno być darmowe.

Koniec sarkazmu.

Ja się tylko zapytam: gdzie tu humanitaryzm?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy naprawdę nie rozumiesz, że masowe utrzymywanie nierentownych stanowisk prowadzi nieuchronnie do upadku firmy? Budżet nie jest z gumy i trzeba na czymś oszczędzać, żeby firma funkcjonowała i mogła rozwijać swoje produkty i usługi. Trzymanie się na siłę humanitaryzmu sprawiłoby, że zamiast 5000 osób trzeba by było w końcu zamknąć całą firmę i wywalić wszystkich, bo firma musiałaby utrzymywać stanowisko asystenta ds. zalewania kawy rozpuszczalnej, bo Kowalski obowiązkowo chciał dalej pracować. I zamiast sprawnie funkcjonującej firmy mielibyśmy PKP-bis.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy naprawdę nie rozumiesz, że masowe utrzymywanie nierentownych stanowisk prowadzi nieuchronnie do upadku firmy?

Ja myślałem że chodzi tutaj o cięcia związane z kryzysem a nie "nieefektywnością pracowników:, zresztą wątpię czy wielki koncern, który wyciska ostatnie soki z "robotnic" trzymałby człowieka "od kawy".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja myślałem że chodzi tutaj o cięcia związane z kryzysem a nie "nieefektywnością pracowników

Kryzys oznacza jednoznacznie nieefektywność firmy, a więc także pracowników. Bo jeżeli zmniejsza się popyt i w ślad za tym zmniejsza się podaż, to siłą rzeczy zachowanie tej samej liczby pracowników będzie oznaczało spadek wydajności. Czysta matematyka.

zresztą wątpię czy wielki koncern, który wyciska ostatnie soki z "robotnic" trzymałby człowieka "od kawy".

Ale przecież Ty dokładnie to postulujesz! W telegraficznym skrócie właśnie tyle oznacza Twój "humanitaryzm" - oczekujesz, że firma będzie zatrzymywała ludzi, którzy nie są jej do niczegi potrzebni i generują koszty, nie przynosząc odpowiednich zysków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że gdyby jeszcze przez rok potrzymali tych ludzi, do momentu aż naprawdę zaczną tracić, to byłoby wpożądku. Ale oni po prostu się zabezpieczają przed ewentualnymi problemami.

Ale najłatwiej jest zwolnić od razu ludzi i cieszyć się że firma nie poniesie aż tak dużych strat (czytaj: małych zysków).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomku, sprawa jest prosta: chcesz pracować dla kogoś, musisz się liczyć ze zwolnieniem. Chcesz mieć pewność, że nikt Ciebie nie wyleje, załóż własną firmę. Ale nigdy nie otrzymasz gwarancji, że z danej działalności da się wyżyć wiecznie. Za to nie martw się: wylano najsłabszych, a najlepsi mają praktycznie pewną pracę. Samo z nieba nie spadnie i trzeba być dobrym, żeby się utrzymać, ale poza MS jest mnóstwo firm - może nieco gorszych, ale po pracy dla MS kolejną pracę znajdziesz na pewno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomku, de facto zarzucasz firmie egoizm. Bo oczywiście, taki gigant jak Microsoft mógłby nie zwalniać, gdyż ma tyle gotówki, że jest w stanie przez pewien czas utrzymywać tysiące nierentownych stanowisk.

Zauważ jednak (pomijam tu już zupełnie kwestię przyszłości firmy, która tak postępuje oraz reakcji jej właścicieli), że jeśli twierdzisz, że egoizm w gospodarce jest czymś złym, to podważasz jej podstawy.

Dlaczego powstał Microsoft, Intel, IBM, Apple, Google i miliony innych firm? Dlatego, że ludzie, którzy je założli, działali z czysto egoistycznych pobudek. Nikt nie zakłada firmy po to, by dawać innym pracę. Zakłada się je po to, by samemu mieć coraz więcej pieniędzy. Jednak "efektem ubocznym" takiego podejścia jest praca dla milionów ludzi i rozwój całej ludzkości. Suma egoizmów daje bardzo dobre efekty.

 

Wyobraźmy sobie taki scenariusz: MS nie zwalnia nikogo i ponosi straty. Akcje firmy spadają. Problemy w związku z tym się pogłębiają, bo na utrzymywanie nierentownych stanowisk firma wydaje własne zapasy gotówki, a więc zaczyna jej brakować na inwestycje. Traci też wiarygodność w bankach, które nie udzielają jej wobec tego kredytów. Za jakiś czas MS bankrutuje. W imię "dbałości" o kilka tysięcy ludzi pracę traci 90 000 w samym MS. Ponadto na całym świecie olbrzymia liczba ludzi pracuje w firmach, które istnieją właśnie dzięki temu, że jest MS - świadczą związane z tym usługi, piszą oprogramowanie itp. itd. Znaczna część z nich straciłaby pracę. Wiele takich firm by upadło. To oznacza np. mniejsze wpływy z podatków do budżetów wielu państw. A dla krajów w Azji czy Afryce mogą być do znaczące kwoty.

I tak w imię humanitaryzmu setki tysię osób byłyby (przynajmniej czasowo) bez pracy. Ci, o których MS miałby "zadbać" też by ją stracili.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I tak w imię humanitaryzmu setki tysię osób byłyby (przynajmniej czasowo) bez pracy.

Czasowo? Wprost przeciwnie! Przecież nikt by nie założył już nigdy firmy, bo w świecie bez egoizmu nikomu nie zależałoby na pieniądzach z jej prowadzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomek, przeraża mnie to co piszesz. To takie typowe dla "ludziów pracy". Tam, gdzie najważniejsze jest "tworzenie" czy też "utrzymywanie" miejsc pracy i "humanitaryzm", próżno szukać dobrobytu.

Dlaczego powstał Microsoft, Intel, IBM, Apple, Google i miliony innych firm? Dlatego, że ludzie, którzy je założli, działali z czysto egoistycznych pobudek. Nikt nie zakłada firmy po to, by dawać innym pracę. Zakłada się je po to, by samemu mieć coraz więcej pieniędzy. Jednak "efektem ubocznym" takiego podejścia jest praca dla milionów ludzi i rozwój całej ludzkości. Suma egoizmów daje bardzo dobre efekty.

Oczywiście. To chęć zysku jest motorem gospodarki. Nie "humanitaryzm" czy chęć tworzenia dla kogoś miejsc pracy.

 

A tak w ogóle, to taki Microsoft czy Google od jakiegoś czasu przodują w rankingu najlepszych pracodawców :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft ostrzega przed niedawno wydaną przez siebie poprawką. Opublikowana 15 października opcjonalna niezwiązana z bezpieczeństwem KB45200062 może bowiem zaburzyć działanie usługi Windows Defender Advanced Threat Protection (ATP).
      Koncern z Redmond informuje, że po zainstalowaniu poprawki ATP może przestać działać i wysyłać raporty. Ponadto w podglądzie zdarzeń (Event Viewer) może zostać zarejestrowany błąd 0xc0000409.
      Błąd nie dotknie wszystkich użytkowników Windows, jednak jego występowanie to zła wiadomość dla wieru firm, które korzystają z Windows Defender ATP i zainstalowały KB4520062. Poprawka ta poprawia działanie modułów zarządzania energią, Bluetootha i wielu innych. Informacja, że może ona spowodować, iż firmowe komputery staną się mniej bezpieczne z pewnością nie ucieszy przedsiębiorców.
      Windows Defender ATP ma za zadanie chronić sieci firmowe przed zaawansowanymi atakami, wykrywać je, umożliwiać ich analizę i reakcję na nie. Mechanizm ten korzysta z narzędzi analitycznych i dla wielu firm jest istotnym elementem systemu bezpieczeństwa.
      Poprawka sprawia problemy w wersjach Windows 10 build 1809, Windows 10 Enterprise LTSC 2019, Windows Server build 1809 oraz Windows Server 2019. Jako, że jest to poprawka opcjonalna, niezwiązana z bezpieczeństwem bez większego problemu można z niej zrezygnować.
      Microsoft obiecuje udostępnienie pozbawionej błędów wersji poprawki około połowy listopada.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że Microsoft ponownie znajdzie się na celowniku urzędników. Jak zapewne niektórzy pamiętają, w przeszłości koncern z Redmond dość często miał kłopoty z amerykańskimi i europejskimi urzędami. Jednak w ostatnich latach działania urzędników skupiały się przede wszystkim na Facebooku, Amazonie, Google'u czy Apple'u. Postępowanie Microsoftu nie budziło zastrzeżeń, wydawało się, że firma ani nie wykorzystuje swojej rynkowej pozycji, ani nie narusza prawa.
      Jednak te czasy mogą właśnie odchodzić do przeszłości. Unia Europejska wysyła sygnały, że j Windows 10 oraz Office naruszają przepisy GDPR regulujące kwestie prywatności. Konsekwencje śledztwa w UE mogą być zaś na tyle poważne, że nie można wykluczyć, iż działaniami Microsoftu zajmą się też odpowiednie władze w USA.
      Wątpliwości europejskich urzędników budzi sposób zbierania informacji przez Windows 10. Pytania pojawiały się już przed uchwaleniem GDPR w marcu ubiegłego roku.
      Na przykład w 2017 roku holenderska Agencja Ochrony Danych uznała, że sposób zbierania danych telemetrycznych przez Windows 10 narusza prawo. Koncern nie został ukarany, ale nakazano mu zmianę sposobu zbierania danych. Microsoft wprowadził żądane zmiany w kwietniu 2018 roku. Udostępniono wówczas m.in. Diagnostic Data Viewer, a koncern ogłosił, że narzędzie to czyni zbieranie danych w pełni transparentnym.
      Pojawiły się jednak głosy,że Diagnostic Data Viewer niczego nie czyni bardziej przejrzystym. Jego użytkownik otrzymuje bowiem długą listę niewiele mówiących informacji, takich jak „TelClinetSynthetic.PdcNetworkActivation_4” czy „Microsoft.Windows.App.Browser.IEFrameProcessAttached”. Kliknięcie na tak opisane pozycje wyświetla użytkownikowi kod, który trudno jest analizować nawet specjalistom.
      Holendrzy zabrali się za analizowanie informacji, jakie użytkownik może uzyskać dzięki Diagnostic Data Viewer i doszli do wniosku, że narzędzie spełnia wymagania, jakie postawili Microsoftowi. Zauważyli jednak coś jeszcze. Narzędzie pokazało bowiem, że Microsoft zdalnie zbiera jeszcze inne dane użytkowników. To zaś oznacza, że firma nadal może naruszać przepisy, stwierdzili przedstawiciele Agencji Ochrony Informacji. Holendrzy powiadomili o sprawie irlandzki Komitet Ochrony Danych, gdyż to właśnie w Irlandii mieści się europejska kwatera główna Microsoftu. To Irlandczycy mają zbadać, czy Microsoft narusza GDPR.
      Na razie sprawa nie wygląda dla Microsoftu korzystnie. Holendrzy stwierdzili odkryli bowiem, że Microsoft zbiera dane diagnostyczne i niediagnostyczne. Chcielibyśmy wiedzieć, czy zbieranie danych niediagnostycznych jest konieczne i czy użytkownicy są o tym w jasnym sposób informowani.
      Jeśli europejskie urzędy stwierdzą, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić grzywna sięgająca nawet 4 miliardów dolarów. Jeśli zaś europejskie urzędy dojdą do wniosku, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić podobne postępowanie w USA, zarówno przed Kongresem jak i przed władzami poszczególnych stanów, które tworzą własne przepisy dotyczące prywatności. Ostatnie problemy z amerykańskimi

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas Aspen Security Forum Microsoft zaprezentował swój pierwszy system do elektronicznego głosowania oparty na Microsoft ElectionGuard. Prezentacja miała udowodnić, że system nadaje się dla osób niepełnosprawnych i jest na tyle tani, iż mogą z niego korzystać nawet władze lokalne. Jednocześnie dobrze zabezpiecza wybory.
      ElectionGuard to jedno z rozwiązań oferowanych w ramach microsoftowego Defending Democracy Program. Wraz z innymi narzędziami proponowanymi przez przemysł technologiczny i uczelnie, jest potrzebny do obrony demokracji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu.
      W ubiegłym roku Microsoft poinformował niemal 10 000 swoich klientów, że byli przedmiotem ataków ze strony państw. Około 84% takich ataków przeprowadzono przeciwko przedsiębiorstwom, a około 16% – przeciwko osobom prywatnym. Wiele z tych ataków nie miało nic wspólnego z wyborami czy innymi procesami demokratycznymi, jednak ich skala pokazuje, że państwa coraz częściej wykorzystują cyberataki do zdobycia informacji wywiadowczych, wpłynięcia na decyzje polityczne czy w innych celach.
      Większość ze wspomnianych ataków zostało przeprowadzonych przez Iran, Koreę Północną i Rosję. Irańskie źródła ataków otrzymały kryptonimy Holmium i Mercury, źródła rosyjskie nazwano Yttrium i Strontium, a źródło koreańskie zyskało kryptonim Thallium.
      W sierpniu ubiegłego roku Microsoft uruchomił też usługę AccountGuard, która zawiera system ostrzegający o atakach i jest skierowana do partii politycznych, organizacji pozarządowych itp.Od tamtego czasu system wysłał 781 ostrzeżeń o atakach przeprowadzonych przez państwa na organizacje uczestniczące w programie AccountGuard.
      Wracając zaś do Election Guard, należy zauważyć, że podczas pokazu zademonstrowano trzy główne elementy systemu.
      Pierwszy to możliwość głosowania bezpośrednio z ekranu Microsoft Surfece lub za pomocą Xbox Adaptive Controler, który został stworzony we współpracy z organizacjami pomagającymi osobomniepełnosprawnym. Drugi element, to specjalny kod, który jest generowany po oddaniu głosu. Wyborca może następnie wpisać ten kod na witrynie organizacji przeprowadzającej głosowanie, by upewnić się, że jego głos został policzony i nie został zmieniony. Wykorzystana technika szyfrowania homomorficznego pozwala na upewnienie się co do prawidłowości przebiegu głosowania bez jednoczesnego zdradzania, jak wyborca głosował. Co więcej, w ostatecznej wersji ElectionGuard SDK pojawi się możliwość niezależnej weryfikacji, przez mężów zaufania, członków komisji wyborczych, dziennikarzy czy inną dowolną osobę, czy głosy zostały zliczone i nie zmienione. Trzeci element ElectionGuard to możliwość dodatkowej końcowej weryfikacji przebiegu głosowania. Każdy z wyborców będzie mógł wydrukować swoją kartę do głosowania z zaznaczonym głosem, wrzucić ją do urny, a następnie sprawdzić na specjalnej witrynie, czy jego papierowy głos został zliczony.
      ElectionGuard to rozwiązanie opensource'owe i w ciągu najbliższych kilku tygodni Microsoft udostępni jego SDK na GitHubie. Koncern już porozumiał się z Columbia University i podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich wspólnie przeprowadzą pilotażowe testy ElectionGuard.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Londynu, niedaleko głównego sklepu Apple'a, Microsoft otwiera swój pierwszy sklep w Europie. Koncern zajął ponad 3 piętra i 2043 metry kwadratowe w historycznym budynku znajdującym się na roku Regent Street i Oxford Street. Budynek został zaprojektowany w 1912 roku, a od roku 1996 mieścił się tam główny sklep Benettona w Wielkiej Brytanii.
      Jako, że budujemy własny sprzęt, jak Surface, i poszerzamy ofertę dla biznesu, ta lokalizacja jest dla nas bardzo wartościowa. Zespół ludzi pracował nad tym od lat, mówi dyrektor ds. marketingu w Microsofcie Chris Capossela. Nie zakładamy sklepu tylko dlatego, że ktoś tego nie zrobił. Dla nas to okazja do zapoznania z naszą ofertą klientów, którzy chcieliby się dowiedzieć, co dzieje się w naszej firmie, dodaje.
      W sklepie znalazły się m.in. wielkie na całą ścianę wyświetlacze czy liczne pokoje konferencyjne, w których będą odbywały się szkolenia. Klienci będą mogli wypróbować Hololens, kupić laptopa czy kabel do ładowarki. Miłośnicy Xboksa znajdą zaś duży wydzielony obszar przeznaczony wyłącznie dla nich, wypełniony konsolami, kamerami i wszelkiego typu urządzeniami oraz wyświetlaczami potrzebnymi do prowadzenia turniejów gier wideo czy streamingu popularnych tytułów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tablety tracą na popularności, ale wygląda na to, że mimo to Microsoft chce zwiększyć swoje udziały w tym rynku. Jak donosi Bloomberg, w drugiej połowie bieżącego roku ma zadebiutować tania linia urządzeń Surface, która ma konkurować z edukacyjnymi iPadami Apple'a.
      Microsoft już raz próbował konkurować z Apple'em ceną. W 2012 roku rozpoczął sprzedaż urządzeń Surface RT, które początkowo sprzedawano po 499 dolarów. Gdy nie zdobyły one popularności, koncern z Redmond postawił na droższe Surface Pro. Te spotkały się z dobrym przyjęciem i prawdopodobnie przyczyniły się do tego, iż klienci zaczęli domagać się od Apple'a by i ten wypuścił droższe lepiej wyposażone iPady. Apple zaprezentował je w roku 2015.
      Nowy tablet Microsoftu ma mieć 10-calowy wyświetlacz i zaokrąglone brzegi, czym będzie różnił się od obecnych urządzeń Surface. Zostanie wyposażony też w złącze USB-C. Początkowa cena urządzenia ma wynieść około 400 dolarów.
      Jak twierdzi cytowane przez Bloomberga źródło, nowe tablety będą o 20% lżejsze niż high-endowe modele i będą w stanie pracować około 9 – 10 godzin na pojedynczym ładowaniu.  Procesor i układ graficzny będą produkowane przez Intela.
      Microsoft wciąż nie rezygnuje z walki z Apple'em. Co prawda w ubiegłym roku podatkowym wpływy z Surface spadły o 2%, gdyż zmniejszyła się sprzedaż Surface Pro, ale już w ostatnim kwartale wzrosły one o 32%, co wskazuje, że klienci znowu zaczęli interesować się sprzętem Microsoftu.
      W ciągu ostatnich czterech kwartałów Apple sprzedało 44 miliony iPadów i zanotowało niemal 20 miliardów USD wpływu. W tym samym czasie cały microsoftowy biznes związany ze sprzętem Surface przyniósł 4,4 miliarda dolarów wpływów. Według firmy badawczej ICD w pierwszym kwartale 2018 roku Microsoft sprzedał 725 000 tabletów, czyli o 1,8% więcej niż rok wcześniej. Apple sprzedał w tym samym czasie 9,1 miliona iPadów.
      Wiadomo też, że Microsoft przygotowuje tańszą wersję swojej klawiatury, myszki i piórka dla tabletu. Firma planuje kilka modeli taniego Surface'a. Będą się one różniły m.in. ilością dostępnej pamięci masowej oraz możliwością skorzystania z łączności LTE. Na urządzeniach zostanie zainstalowany Windows 10 Pro.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...