Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Do tej pory powtarzano, że opuszczenie domu przez dziecko to dla rodziców, a zwłaszcza matek, powód do smutku, przygnębienia i wyczekiwania na jego powrót. W literaturze fachowej pojawił się nawet termin syndrom pustego gniazda. Okazuje się jednak, że pozostawieni sami sobie matka i ojciec zaczynają ponownie bardziej dbać o swoje małżeństwo, co wszystkim wychodzi na dobre (Psychological Science).

Troje psychologów z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Sara M. Gorchoff, Oliver P. John i Ravenna Helson, przez 18 lat śledziło zmiany dotyczące satysfakcji z małżeństwa pewnej grupy kobiet. Gdy studium się rozpoczynało, panie miały nieco powyżej czterdziestu lat, a pod jego koniec właśnie przekroczyły sześćdziesiątkę. Okazało się, że ich zadowolenie ze związku wzrastało z wiekiem. Dotyczyło to zarówno kobiet pozostających z tym samym partnerem, jak i tych, które ponownie wyszły za mąż.

Co więcej, silniej zaznaczony skok satysfakcji występował u przedstawicielek płci pięknej, których dzieci się wyprowadziły niż u ich rówieśnic nadal mieszkających z potomstwem. Ponieważ w obu przypadkach dzieci stawały się z wiekiem całkowicie samodzielne, nie chodziło o ilość dostępnego czasu dla siebie. Po prostu kobiety, które zostawały same z mężem, bardziej się z niego cieszyły. Jak tłumaczą Amerykanie, kluczem jest zmiana o charakterze jakościowym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak samo w rodzinach gdzie dzieci nie są na pierwszym miejscu ale na pierwszym miejscu jest związek pomiędzy mężczyzną a kobietą. Takie rodziny mają szczęśliwszych i małżonków i dzieci.

Niestety kobiety zazwyczaj wybierają pierwszeństwo dzieci nad mężami i psują w ten sposób życie zarówno swoje jak i dzieci. Dzieciom brak wzorca miłości.

No ale cóż, wszystko można wyjaśnić na zasadzie:

dlaczego kobieta rozbija rodzinę?... bo tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudno się nie zgodzić, thikim. Zaniedbywanie małżonka na dłuższą metę i tak odbije się negatywnie na dziecku, bo będzie dorastało w nieprzyjaznej atmosferze. Z kolei dziecko bardzo szybko uczy się, że jest na pierwszym miejscu i zaczynają się wszelakiej maści szantaże emocjonalne. Tak samo szkodliwe jest i dla dziecka, i dla rodziców, nadgorliwe i nadopiekuńcze reagowanie na każdy płacz dziecka. Niby nie dziwię się kobietom, bo rozsadzają je hormony, ale nad swoim zachowaniem też trzeba umieć panować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety kobiety zazwyczaj wybierają pierwszeństwo dzieci nad mężami i psują w ten sposób życie zarówno swoje jak i dzieci

 

Kobieta po porodzie nie ma nic do gadania , to chemiczny proces uzależnienia a ty tu o jakichś wyborach piszesz. Zresztą zobaczysz jak to jest niebawem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muszę jedynie dodać, że zapomnieliście o ojcach. Oni też się czasem tak zachowują i zaniedbują małżonki stawiając na pierwszym miejscu dziecko. Nie chcę porównywać  statystycznie które z rodziców częściej tak robi, chodzi mi jedynie o oddanie sprawiedliwości i włączenie w ten ciąg części ojców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oni też się czasem tak zachowują i zaniedbują małżonki stawiając na pierwszym miejscu dziecko

 

To są pozerzy, nie ojcowie (jeszcze takiego nie spotkałem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

To są pozerzy, nie ojcowie (jeszcze takiego nie spotkałem).

Mówi to "prawdziwy kochający ojciec", który wcześniej popisał się np. takim kwiatkiem:

 

Miłość to trzy substancje które powodują pernamentny stan narkotyczny przez 24 miesiące góra. Więc go okłamujesz.

albo

dzisiejszy swiat należy do endeków którzy od małych lat wciskają bajki w szkole o konkurencji, miłości i innych usypiaczach

 

ROTFL!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę sprzeczności w/w tekstach poza:

 

Mówi to "prawdziwy kochający ojciec",

 

Coś sobie ubzdurałeś??

 

gdy samemu się nie kocha własnych dzieci

 

i znów coś sobie ubzdurałeś??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazywanie ojca pozerem, gdy samemu się nie kocha własnych dzieci, to zwykła hipokryzja. Tyle w tym temacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To są pozerzy, nie ojcowie (jeszcze takiego nie spotkałem).

 

Pozerzy nie pozerzy ja tez nigdy nie widzialam ojca, ktory by zaniedbywal malzonke na rzecz dziecka... no chyba, ze jest to cudze 20-letnie dziecko plci pieknej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczyło tylko inaczej sformułować to co inni wyżej pisali i z czym się kłócono aby teraz nikt nie zaprzeczył. Piękne są te zabiego językowe. Zazwyczaj coś dotyczy i kobiet i mężczyzn. W tym wypadku jednak problem dotyczy niemal każdej kobiety i niemal żadnego mężczyzny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okazuje się jednak, że pozostawieni sami sobie matka i ojciec zaczynają ponownie bardziej dbać o swoje małżeństwo, co wszystkim wychodzi na dobre

 

a co jak sie zostaje ojcem lub matka to sie przestaje dbać o małżeństwo?

 

żal.pl

 

syndrom pustego gniazda??

 

chciałbym przypomnieć co niektórym, że człowiek nie jest ani zwierzęciem, ani stadnym. (....uu... łał.... czaisz?)

 

takie rzeczy to tylko w hejaaa

Share this post


Link to post
Share on other sites

a co jak sie zostaje ojcem lub matka to sie przestaje dbać o małżeństwo?

 

żal.pl

 

syndrom pustego gniazda??

 

chciałbym przypomnieć co niektórym, że człowiek nie jest ani zwierzęciem, ani stadnym. (....uu... łał.... czaisz?)

 

takie rzeczy to tylko w hejaaa

Kolejny żal.pl, kolejna porcja głupot, kolejny ignor.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wina nigdy nie leży po jednej stronie:

 

1. Mężczyźni "porzucają" często żony na rzecz pracy. Uciekają do pracy przed dziećmi, kobieta musi zająć się nimi sama i jest zmęczona.

 

2. Kobita wychowując dziecko często nie ma czasu na zadbanie o siebie, co na partnerach dla których jakby nie patrzeć wygląd ma znacznie odbija się dramatycznie.

 

3. Nawet w przypadku małżeństw w których dwa powyższe zjawiska nie zachodzą często rodzą się kłótnie związane z wychowaniem dziecka, kwestie pozwalnia/nie pozwalanie, zapłacenia/nie zapłacenia za coś ze wspólnego budżetu. To nie wpływa na małżeństwo pozytywnie, a trudno tego uniknąć.

 

4. Para która ma często mieszkanie/dom dla siebie bardziej się ze sobą zgrywa.

 

To są między innymi powody tego zjawiska, bardzo łatwo jest zwalić winę na jedną stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Mężczyźni "porzucają" często żony na rzecz pracy. Uciekają do pracy przed dziećmi, kobieta musi zająć się nimi sama i jest zmęczona.

Prawda, ale:

a) mężczyzna często czuje ze strony kobiety presję, by więcej zarabiać, więc musi ciężej pracować

:D kobiety często robią podobnie, a w ostatnich latach zdarza się to jeszcze częściej, niż kiedyś

 

3. Nawet w przypadku małżeństw w których dwa powyższe zjawiska nie zachodzą często rodzą się kłótnie związane z wychowaniem dziecka, kwestie pozwalnia/nie pozwalanie, zapłacenia/nie zapłacenia za coś ze wspólnego budżetu. To nie wpływa na małżeństwo pozytywnie, a trudno tego uniknąć.

Popieram, choć rozwiązanie jest proste: rozmowa na takie tematy, i to znacznie wcześniej, niż problem zacznie doskwierać. Przecież wiele takich problemów można przewidzieć. Wystarczy wówczas choćby prosty podział obowiązków.

 

4. Para która ma często mieszkanie/dom dla siebie bardziej się ze sobą zgrywa.

Ale często jest też zupełnie odwrotnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Mężczyźni "porzucają" często żony na rzecz pracy. Uciekają do pracy przed dziećmi, kobieta musi zająć się nimi sama i jest zmęczona.

 

Może to tak wygląda z waszej strony, tylko że po porodzie olewacie nas przez dobre dwa lata a potem trzeźwiejecie i jesteście zdziwione że w tym czasie coś z sobą musieliśmy zrobić i trudno to tak sobie zostawić . Na tatusiowanie przychodzi okres tak od 2-go roku życia (powoli) a maxa osiąga tak przy 10 roku, potem idziemy w stronę partnerstwa. Gdy w tym czasie wy chciałybyście że by dzieciak był taki malutki bezbronny i tak do 60 (w nadzieji na ten poporodowy haj).

 

2. Kobita wychowując dziecko często nie ma czasu na zadbanie o siebie, co na partnerach dla których jakby nie patrzeć wygląd ma znacznie odbija się dramatycznie.

 

To kolejny mit (tak jakby pięć karmień i pieć pieluch zajmowało 24godz.) jestescie rozbite tak jak alkoholik na kacu, nic wam się nie chce, mało tego przyzwyczajone do ciążowego nadskakiwania myślicie że tak bedzie całe życie.

Mówię wam czasem jak jestem z psem na spacerze a zobaczę młodą zadbaną (a czasem nawet odpieprzoną)  mamę to czuję coś takiego jakbym po trzech dniach deszczu zobaczył słońce od razu widać że dziewczyna rozumie iż konkurencja nie śpi.

 

4. Para która ma często mieszkanie/dom dla siebie bardziej się ze sobą zgrywa.

 

Tak, to jest Święta Prawda i do tego należy dażyć (nic gorszego jak rodzice mają możliwość wpieprzać się do małżeństwa).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zajmij się niemowlakiem przez rok, najlepiej w stanie wycieńczenia organizmu w którym kobieta jest po porodzie to pogadamy. Jak się człowiek niemowlakiem opiekuje to nie ma na nic czasu i śpi po trzy godziny najdłużej po potem dziecko się budzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zajmij się niemowlakiem przez rok, najlepiej w stanie wycieńczenia organizmu w którym kobieta jest po porodzie to pogadamy

 

Rok stanu wycieńczenia?? lililea matka jest chemicznym niewolnikiem dziecka (2lata) i ja to wiem , rozumiem , szanuję , współczuję , ale jeśli ty zdasz sobie z tego sprawę,  to zrozumiesz swojego faceta ze on wcale wiele wiecej nie pracuje niż zazwyczaj tylko ty to inaczej postrzegasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak bo jak ty nie jesteś w centrum uwagi przez jakiś czas to ci się dzieje straszna krzywda.

Całe szczęście że nie każdy facet tak ma.

Znam wiele par z małymi dziećmi w których tatuś mamusi pomaga, dzięki temu ona ma czas odpocząć i zająć się swoim mężczyzną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Poprawiłem post lililea :D ,mam nadzieje: zobaczycie zmianę w dobrym świetle :)

Znam wiele par z małymi dziećmi w których tatuś mamusi pomaga, dzięki temu Kobieta ma czas odpocząć i zająć się WRESZCIE swoim Mężczyzną.

+ irlandzkie dudy , polecam utwór "i'm shipping up to boston"

 

                          :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
No tak bo jak ty nie jesteś w centrum uwagi przez jakiś czas to ci się dzieje straszna krzywda.

Całe szczęście że nie każdy facet tak ma.

 

Jak twój facet dotyka pieluchy to i tak mu patrzysz na ręce?? czyż nie?? i każdy facet tak ma bo wy do drugiego roku życia jesteście na chemicznym haju (stąd jesteście zaniedbane i czasu nie macie).

 

Ps: przestań się obrażać tylko poczytaj , a że to prawda zobaczysz jak bedziesz chciała wrócić do zawodowego życia (ile ci uciekło).

Share this post


Link to post
Share on other sites

z waszych postów wynika, że dziecko to jest jakiś kłopot, który dzieli kobietę i mężczyznę na jakieś dwa oddzielne światy. raczej chyba powinno być na odwrót. (?*($&#?) rozumiecie w ogóle co to jest dziecko? to jest nowe życie. to jest radość, to jest "cud", to jest zaje*iste, o to właśnie chodzi. przez dziecko nie masz czasu dla partnera? jeśli dziecko was nie zbliża do siebie, to znaczy, że między wami nie ma miłości. smutne, ale da się wszystko zmienić. wystarczy chęć zrozumienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby w związkach małżeńskich są silniejsze fizycznie niż osoby stanu wolnego, wynika z najnowszych badań przeprowadzonych na University College London. W swoich badaniach uczeni skupili się na porównaniu możliwości fizycznych osób powyżej 60. roku życia. Dane do badań pochodziły od ponad 20 000 osób z Wielkiej Brytanii i USA, które w 2008 roku wzięły udział w English Longitudinal Study of Ageing oraz w US Health and Retirement Study z roku 2006 i 2008.
      Z wcześniejszych badań wiemy, że osoby w związkach małżeńskich żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem fizycznym oraz psychicznym, jednak mamy ograniczoną liczbę dowodów na istnienie związku pomiędzy stanem cywilnym a możliwościami fizycznymi, mówi główna autorka badań, doktor Natasha Wood.
      Zespół naukowy mierzył dwa wskaźniki możliwości fizycznych osób po 60. roku życia – prędkość chodzenia oraz siłę uścisku dłoni. To dobre wskaźniki niezależności w życiu codziennym oraz wskaźniki przyszłych potrzeb co do opieki nad nimi oraz śmiertelności. Osoby ze słabszymi dłońmi mają więcej problemów np. z otwarciem słoika, a osoby, które wolniej chodzą, mogą nie zdążyć na przejściu dla pieszych przed zmianą światła na czerwone.
      Szczegółowe badania wykazały, że mężczyźni, którzy byli w pierwszym małżeństwie mieli o 0,73 kg silniejszy uścisk niż wdowdy i o 0,61 kg silniejszy uścisk niż ci, którzy nigdy się nie ożenili. W USA uścisk dłoni mężczyzn w pierwszym małżeństwie był o 0,80 kg silniejszy od uścisku dłoni wdowców i o 1,45 kg silniejszy niż tych, którzy nigdy żony nie mieli. Z kolei mężczyźni, którzy mieli więcej niż jedną żonę mieli też uścisk dłoni silniejszy od mężczyzn, którzy poprzestali na jednej żonie. Różnica ta wynosiła 0,61 kg w przypadku Anglii i 0,22 kg w przypadku USA.
      Jeśli zaś chodzi o prędkość poruszania się, to w Anglii mężczyźni pozostający w pierwszym małżeństwie chodzili o 8 cm/s szybciej niż wdowcy i o 11 cm/s szybciej niż wieczni kawalerowie. W USA różnica ta wynosiła, odpowiednio, 7 cm/s i 4 cm/s.
      Zaobserwowano też, że żonate kobiety w Anglii chodziły o od 5 do 8 cm/s szybciej niż ich koleżanki, które nigdy nie wyszły za mąż. W USA różnica ta wynosiła 4–5 cm/s. Osoby, które powtórnie się ożeniły lub wyszły za mąż chodziły równie szybko jak ci w pierwszych małżeństwach.
      Jako, że z innych badań wiadomo, iż za lepsze zdrowie osób w związkach małżeńskich odpowiada w pewnym stopniu fakt, iż są one bogatsze, mają więc lepsze warunki życia, naukowcy wzięli pod uwagę status majątkowy badanych. Po jego uwzględnieniu różnice w sile i prędkości poruszania się niemal zniknęły.
      Doktor Wood komentuje: Jako, że w wiek sędziwy wkracza coraz więcej osób, które nigdy nie były w związku małżeńskim lub w nim nie są z powodu rozwodu lub owdowienia, uzyskane przez nas wyniki mogą oznaczać, że w przyszłości starsi ludzie będą coraz gorzej sobie radzili z codziennymi czynnościami. Jako, że wiele z różnic fizycznych pomiędzy osobami w związkach małżeńskich i tymi, którzy nigdy w nich nie byli, da się wytłumaczyć statusem majątkowym, można wysnuć wniosek, że ochrona i poprawa statusu majątkowego osób nieposiadających małżonków może pomóc im w osiągnięciu podobnej sprawności fizycznej jaką mają ludzie w związkach małżeńskich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone przez Birmingham Science City na 500-osobowej próbie wykazały, że ponad połowa (54%) dzieci w wieku 6-15 lat korzysta w razie wątpliwości czy pytań najpierw z wyszukiwarki Google'a, a dopiero potem zwraca się z problemem do rodziców albo nauczycieli.
      Sondaż ujawnił, że 1/4 dzieci spytałaby na początku rodziców, a 3% nauczycieli. Encyklopedie uplasowały się na ostatnim miejscu, w dodatku aż 1/4 ankietowanych nie miała pojęcia, co to takiego. Czterdzieści pięć procent dzieci nigdy nie korzystało z papierowej encyklopedii, a 19% z drukowanego słownika.
      Ze śmiesznych (lub jeśli ktoś woli - przerażających) przypuszczeń związanych z zastosowaniem encyklopedii można wymienić definicje "to coś do podróżowania" oraz "urządzenie/narzędzie wykorzystywane w czasie operacji".
      Dla odmiany prawie 50% badanej grupy korzystało z wyszukiwarki Google'a co najmniej 5 razy dziennie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas oceny atrakcyjności potencjalnego partnera zdrowy koloryt skóry jest dla kobiet ważniejszy niż to, jak męsko wygląda jego twarz (Evolution and Human Behaviour).
      Psycholodzy z malezyjskiego kampusu Uniwersytetu w Nottingham sfotografowali w kontrolowanych warunkach twarze 34 białych i 41 czarnych mężczyzn. Następnie określili kolor skóry. Okazało się, że w jednej i drugiej populacji ocena atrakcyjności przez kobiety zależała od zawartości koloru złotego.
      By stwierdzić, jak męsko wygląda dana twarz, zespół doktora Iana Stephena wykorzystał geometryczną metodę morfometryczną. Posłużyliśmy się tą techniką [komputerową], by matematycznie porównywać kształt męskich twarzy do podobnej próbki kobiecych twarzy z tej samej populacji. Dzięki temu każdej z fizjonomii przypisano wskaźnik męskości.
      Później zdjęcia pokazywano 30 czarnoskórym i 32 białym kobietom, które oceniały atrakcyjność uwiecznionych na nich osób.
      Przeciwutleniające barwniki karotenoidowe ze spożywanych owoców i warzyw wpływają na funkcjonowanie układów odpornościowego i rozrodczego. Uwzględniając je w swojej diecie, stajemy się zdrowsi i bardziej płodni, a złoty kolor skóry jest wyraźnym tego sygnałem. Nasze studium pokazuje, że bycie zdrowym to dla mężczyzn najlepszy sposób na atrakcyjny wygląd.
      Kobiety muszą prawdopodobnie być zaznajomione z wyglądem danej populacji mężczyzn, bo o ile złota barwa była bardzo ważna przy ocenie atrakcyjności twarzy własnej grupy etnicznej, o tyle panie wydawały się nie dbać o koloryt skóry mężczyzn z innej grupy etnicznej. Niewykluczone, że działo się tak dlatego, że barwa skóry innych grup była czymś nieznanym, trudno więc wykryć stosunkowo niewielkie różnice koloru.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak pokazują wyniki wcześniejszych badań i doświadczenie, kobiety lubią u mężczyzn niskie głosy. Gdyby okazała muskulatura i niski tembr głosu oznaczały wysoką jakość spermy, poszukując w wyglądzie płci przeciwnej cech związanych z atrakcyjnością, kobiety mogłyby znaleźć najwartościowszego partnera i najlepszego ojca dla swoich dzieci (hipoteza płodności związanej z fenotypem). Okazuje się jednak, że panowie z niższymi głosami wcale nie mają spermy najlepszej jakości.
      Leigh W. Simmons, Marianne Peters i Gillian Rhodes, naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Australii, których artykuł opublikowano tuż przed Bożym Narodzeniem w PLoS ONE, twierdzą, że uzyskane przez nich wyniki potwierdzają raczej hipotezę "coś za coś". Podczas zorganizowanego przez nich eksperymentu kobiety ponownie preferowały niższe głosy, twierdząc, że są bardziej męskie i atrakcyjne, ale ustalono, że w ejakulacie mężczyzn z niższym głosem występuje niższe stężenie plemników. A zatem, choć wyższy poziom testosteronu wiąże się z niższym głosem, bardziej męskim wyglądem, bardziej dominującym zachowaniem i powodzeniem u partnerek, musi też w jakiś sposób upośledzać produkcję plemników. Coś za coś...
      Podczas studium naukowe trio prosiło 54 mężczyzn o dostarczenie próbek spermy. Nagrywano ich głos, który był później analizowany przez specjalne oprogramowanie i oceniany pod względem atrakcyjności przez 30 kobiet. Wszyscy badani panowie byli biali i heteroseksualni. Mieli od 18 do 32 lat, a średnia wieku wynosiła 22 lata. Podczas nagrywania głosu wymawiali w jednosekundowych odstępach samogłoski a, e, i, o oraz u. Na wstępie wypełniali oni kwestionariusz dotyczący stylu życia, w tym wieku, spożycia alkoholu i kofeiny, wzorców aktywności, obecnie zażywanych leków, nawyków żywieniowych i potencjalnych kontaktów z ksenobiotykami, a więc związkami niebędącymi naturalnymi składnikami organizmu (należą do nich leki, ale i trucizny).
      Przed pozyskaniem próbki spermy panowie musieli powstrzymać się od współżycia przez minimum 2, a maksimum 6 dni. Ze spermą do laboratorium należało dostarczyć drugi kwestionariusz, w którym zapisywano godzinę ejakulacji, datę poprzedniego wytrysku oraz oszacowania dotyczące ilości wyłapanej do pojemnika spermy.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z myślą o spokojnym, zdrowym i długim śnie jedni piją ciepłe mleko, inni melisę, a okazuje się, że mogliby też sięgnąć po zwykły sok czy koncentrat z wiśni. Naukowcy z Northumbria University zauważyli bowiem, że dorośli, którzy codziennie piją 2 szklanki soku z wiśni, śpią dłużej (średnio o 39 min) i lepiej, co oznacza, że spędzają większość czasu w łóżku na odpoczynku, a nie przekręcaniu z boku na bok (tzw. efektywność snu wzrasta o 6%).
      Zespół doktora Glyna Howatsona potwierdził, że wiśnie zwiększają w organizmie poziom melatoniny - hormonu regulującego dobowy rytm snu i czuwania. Z tego powodu przygotowywany z nich koncentrat przyda się osobom pracującym na zmiany, cierpiącym z powodu bezsenności czy doświadczającym zespołu nagłej zmiany strefy czasowej (ang. jet lag syndrome).
      W eksperymencie wzięło udział 20 zdrowych ochotników, którzy przez tydzień 2 razy dziennie pili 30 ml koncentratu wiśniowego rozcieńczonego wodą lub tę samą ilość soku owocowego (placebo). Po jedną szklankę soku sięgali po przebudzeniu, a po drugą przed położeniem się spać. Na początku studium i w jego trakcie zbierano próbki moczu, by zbadać je pod kątem stężenia melatoniny.
      Przez cały czas badani nosili aktografy - urządzenia do wielodobowego pomiaru aktywności ruchowej. Poza tym prowadzili oni dzienniczki dotyczące wzorców snu. Akademicy stwierdzili, że u osób pijących rozcieńczony koncentrat wiśniowy wzrost poziomu melatoniny w moczu był o 15-16% wyższy niż w grupie kontrolnej.
      Pomiary z aktografów pokazały, że ludzie pijący sok wiśniowy przebywali w łóżku mniej więcej o kwadrans dłużej, ogólny czas snu wzrastał o 25 min, dodatkowo następowała 5-6-proc. poprawa efektywności snu. Badani "pojeni" sokiem wiśniowym rzadziej drzemali w dzień (w porównaniu z własnymi zwyczajami sennymi sprzed studium oraz w zestawieniu z ludźmi pijącymi sok owocowy inny niż wiśniowy).
      Odkrycia zespołu z Northumbria University na pewno zaciekawią mieszkańców państw, w których melatoniny nie można kupić bez recepty, a więc np. Brytyjczyków. Trzydzieści ml koncentratu wiśniowego to odpowiednik zjedzenia 90-100 wiśni. W normalnych warunkach niewykonalne, zwłaszcza zimą, chyba że ktoś bardzo lubi kwaśne smaki.
      Badania Howatsona to kolejny dowód na właściwości prosenne wiśni. W zeszłym roku zespół naukowców z Uniwersytetu Pensylwanii, University of Rochester oraz Canandaigua VA Medical Center odkrył, że sok z wiśni skraca czas zasypiania. Starsi ochotnicy, którzy przez dwa tygodnie rano i wieczorem wypijali 0,23 l napoju z wiśni, wspominali o skróceniu średnio o 17 minut okresu leżenia w łóżku przed zaśnięciem.
×
×
  • Create New...