Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jak pokazują wyniki wcześniejszych badań i doświadczenie, kobiety lubią u mężczyzn niskie głosy. Gdyby okazała muskulatura i niski tembr głosu oznaczały wysoką jakość spermy, poszukując w wyglądzie płci przeciwnej cech związanych z atrakcyjnością, kobiety mogłyby znaleźć najwartościowszego partnera i najlepszego ojca dla swoich dzieci (hipoteza płodności związanej z fenotypem). Okazuje się jednak, że panowie z niższymi głosami wcale nie mają spermy najlepszej jakości.

Leigh W. Simmons, Marianne Peters i Gillian Rhodes, naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Australii, których artykuł opublikowano tuż przed Bożym Narodzeniem w PLoS ONE, twierdzą, że uzyskane przez nich wyniki potwierdzają raczej hipotezę "coś za coś". Podczas zorganizowanego przez nich eksperymentu kobiety ponownie preferowały niższe głosy, twierdząc, że są bardziej męskie i atrakcyjne, ale ustalono, że w ejakulacie mężczyzn z niższym głosem występuje niższe stężenie plemników. A zatem, choć wyższy poziom testosteronu wiąże się z niższym głosem, bardziej męskim wyglądem, bardziej dominującym zachowaniem i powodzeniem u partnerek, musi też w jakiś sposób upośledzać produkcję plemników. Coś za coś...

Podczas studium naukowe trio prosiło 54 mężczyzn o dostarczenie próbek spermy. Nagrywano ich głos, który był później analizowany przez specjalne oprogramowanie i oceniany pod względem atrakcyjności przez 30 kobiet. Wszyscy badani panowie byli biali i heteroseksualni. Mieli od 18 do 32 lat, a średnia wieku wynosiła 22 lata. Podczas nagrywania głosu wymawiali w jednosekundowych odstępach samogłoski a, e, i, o oraz u. Na wstępie wypełniali oni kwestionariusz dotyczący stylu życia, w tym wieku, spożycia alkoholu i kofeiny, wzorców aktywności, obecnie zażywanych leków, nawyków żywieniowych i potencjalnych kontaktów z ksenobiotykami, a więc związkami niebędącymi naturalnymi składnikami organizmu (należą do nich leki, ale i trucizny).

Przed pozyskaniem próbki spermy panowie musieli powstrzymać się od współżycia przez minimum 2, a maksimum 6 dni. Ze spermą do laboratorium należało dostarczyć drugi kwestionariusz, w którym zapisywano godzinę ejakulacji, datę poprzedniego wytrysku oraz oszacowania dotyczące ilości wyłapanej do pojemnika spermy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Struny głosowe też rosną co wpływa na możliwość generowania niskich dźwięków (rosną pomimo tego że proces wzrostu osobnika już dawno stanął). Technicznie - zbadali ilość plemników w zależności od wieku.

 

Ciekawostką jest rozkład selenu w organizmie połowa w mózgu a druga w jądrach (tutaj musi być zawsze) więc po seksie należy go sobie suplementować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiałem się dlaczego kobiety moga preferować partnerów (mężów) z mniejszą ilością plemników i jedyne na co wpadłem, to zmniejszenie prawdopodobieństwa dzieci z innymi kobietami.

 

Zakładając, ze stosunki ze stałą partnerką odbywają się w miarę regularnie szanse na zajśćie jej w ciążę i tak są dość duże. Przy jednorazowych skokach w bok taki mężczyzna jest "skazany" (tylko) na przyjemność fizyczną, bo prawdopodobieństwo zapłodnienia jest bardzo niewielkie.

Taki stan rzeczy zapewnia, ze mąż i ojciec będzie inwestował cały dochód w swoje potomstwo z prawego łoża, a nie dzielił go jeszcze dla potomków z nieprawego. To może być prawdziwy powód preferowania przez kobiety niskiego tonu głosu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Taki stan rzeczy zapewnia, ze mąż i ojciec będzie inwestował cały dochód w swoje potomstwo z prawego łoża, a nie dzielił go jeszcze dla potomków z nieprawego. To może być prawdziwy powód preferowania przez kobiety niskiego tonu głosu.

 

Powinieneś się zacząć leczyć (natura nie wie co to pieniądz), obniżanie głosu trwa do momentu kiedy sperma jest najwyższej jakości potem znów (dziadkom) tembr głosu się podnosi (jak u chłopców) więc ich organizmy są ekscytowane (na poziomie podświadomym) stąd takie zainteresowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

natura nie wie co to pieniądz

 

Ale za to doskonale wie co to koszt. Wygrywają te zestawy genów, które potrafią się replikować przy optymalnym koszcie. U niektórych ptaków samica oczekuje od samca zbudowania kilku gniazd, tak by jego inwestycja była zbyt duża by mógł z niej zrezygnować gdzie indziej też "nie dostanie za darmola".

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiałem się dlaczego kobiety moga preferować partnerów (mężów) z mniejszą ilością plemników i jedyne na co wpadłem, to zmniejszenie prawdopodobieństwa dzieci z innymi kobietami.

 

Zakładając, ze stosunki ze stałą partnerką odbywają się w miarę regularnie szanse na zajśćie jej w ciążę i tak są dość duże. Przy jednorazowych skokach w bok taki mężczyzna jest "skazany" (tylko) na przyjemność fizyczną, bo prawdopodobieństwo zapłodnienia jest bardzo niewielkie.

Taki stan rzeczy zapewnia, ze mąż i ojciec będzie inwestował cały dochód w swoje potomstwo z prawego łoża, a nie dzielił go jeszcze dla potomków z nieprawego. To może być prawdziwy powód preferowania przez kobiety niskiego tonu głosu.

 

Chyba jednak inaczej bez rozpatrywania typu maż-żona. To są sprawy czysto biologiczne i ewolucyjne.

 

Kobiety preferują niski głos bo jest dla nich to oznaka męskości itp. nie idzie za tym informacja że dany samiec ma słabe plemniki. Tak sztuczka ewolucyjna, oszustwo. Aby aby samce z niską szansą na zapłodnienie były bardziej atrakcyjne dla samic, co za tym idzie zwiększona ilość kontaktów seksualnych i większe prawdopodobieństwo potomka.

Innymi słowy Kobiety dają się nabierać.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale za to doskonale wie co to koszt. Wygrywają te zestawy genów, które potrafią się replikować przy optymalnym koszcie.

 

Podejdź do tego tak: natura wie jak ma wyglądać idealny np: skowronek (idealny na każdym poziomie) i skleja geny z robaczków , bakterii testuje wirusami , a czy skowronek ma gniazdo?? ten bliższy ideału ma (w odróżnieniu od ludzi ma, bo zbudował a nie ukradł lub dostał w spadku). I co to koszt nie zna bo wszystko jest jej.

 

Ktoś powiedział: że kura to ogniwo pośrednie wyprodukowane przez jajko w celu powielenia i udoskonalenia samego siebie. Być może ludzkość też do tego służy wszak z jajka pochodzimy.

 

 

Kobiety preferują niski głos bo jest dla nich to oznaka męskości itp. nie idzie za tym informacja że dany samiec ma słabe plemniki.

 

Co to znaczy słabe?? z 2milionów w jednym wystrzale wystarczy jeden, a dla samca w Europie średnio dwa na całe życie .

 

Jedna kobieta przy zapłodnieniu in vitro i ciąży pozamacicznej mogłaby być matką dla 20 tysięcy dzieci (kto oglądał "seksmisję" ten wie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I co to koszt nie zna bo wszystko jest jej.

 

Przeczytaj "Samolubny gen" Dawkinsa - zaczniesz patrzeć na ewolucję przez pryzmat kosztów i dylematu więźnia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie zastanawia trochę inna sprawa związana min. z głosem u samca. Jakiś czas temu czytałem stwierdzenie naukowców, iż mężczyzna zakochany łagodnieje, zmienia się barwa jego głosu na wyższy, zachowanie jest bardziej stonowane, jest mniej agresywny. Natomiast kobiety zakochane są mniej wyrozumiałe, mniej cierpliwe, są bardziej agresywne, dominujące i mniej kompromisowne.

Dawno temu, czytałem również, że mężczyzna będący w zwiazku produkuje więcej testosteronu od kolegi który nie jest w związku.

Moja konkluzja odnosi się do przebadania mężczyzn "wolnych" i "zajętych". Czy jakość spermy oscyluje między "dobra" i "kiepska" w czasie kiedy facet jest zakochany i kiedy ten stan mija?!

Trzeba również wziąć inne aspekty pod uwagę, przecież zawsze kilka czynników może mieć wpływ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

waldi nr ....

 

Chętnie zacznę się leczyć- tylko napisz mi na co :)

 

P.S.

Dziwię się, ze zabierasz głos kwestionując rolę ekonomii (kosztów) w reprodukcji i wychowaniu potomstwa. Najlepiej doczytaj i jak masz inne zdanie- popraw dyskutanta, zamiast obrażać. A twój argument z pieniędzmi mnie akurat ubawił.

Rozumku, kultury i samokształcenia życzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chętnie zacznę się leczyć- tylko napisz mi na co

 

Spokojnie :D , chodziło o leczenie się z poglądu że pieniądze z punktu widzenia natury mają większość wartość niż na wagę równoważna kupka drewna kominkowego.

 

masz inne zdanie- popraw dyskutanta, zamiast obrażać

 

a teraz przeczytaj co napisałeś linijkę niżej:

 

Rozumku, kultury i samokształcenia życzę.

 

... i powiedz kto tu komu personalnie próbuje dokopać?? :)

 

Wracając do tematu , jeśli "Natura" (szerokie pojęcie uwzględniające tzw. Boga lub Bogów, Architekta i inne czynniki również) znajdzie właściwy perspektywiczny genom ludzki (rokujący zbliżenie się do zaplanowanego modelu-wzorca-Człowiek) bez zastanowienia ni zawahania wykasuje 99% populacji (przypowieść o zagubionej owcy , Adamie i Ewie, czy wymierające gatunki, potop ) i żaden czynnik kosztowy w ludzkim rozumieniu jej nie powstrzyma. Obecnie jest na etapie testowania 7mld egzemplarzy na raz (rozmach zaiste wielki zwiastujący intensywne poszukiwania - pośpiech).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę zadziwiłeś mnie tą wypowiedzią i muszę przyznać że specjalnie założyłem sobie konto na tej stronie aby napisać małe sprostowanie. W sumie to zastanawiam się czy na pewno wyraziłeś to co chciałeś w tekście powyżej.

 

jeśli "Natura" (szerokie pojęcie uwzględniające tzw. Boga lub Bogów, Architekta i inne czynniki również) znajdzie właściwy perspektywiczny genom ludzki (rokujący zbliżenie się do zaplanowanego modelu-wzorca-Człowiek)

 

Jeśli dobrze zrozumiałem to pojęcia takie jak: Bóg, natura, ewolucja, biocenoza, biom, ekosystem i na dodatek jeszcze architekt (nie wiem czemu z dużej litery skoro to tylko nazwa zawodu) wrzucasz do jednego worka? Cóż jeśli tak to chciałbym Tobie uświadomić że tak nie jest. Do definicji odsyłam Ciebie do Wikipedii albo jakiejś mądrej książki.

 

W skrócie:

A więc Bóg to istota bezcielesna, duchowa która realizuje jakieś zamierzone cele oddziaływając niebezpośrednio na całe nasze życie oraz otoczenie. Przynajmniej tak się dziś uważa.

 

Ewolucja to proces przystosowywania się organizmów do zmieniających się warunków otoczenia. Polega on na ciągłym doborze osobników które są w stanie przeżyć w warunkach naturalnych (wysoka temperatura/niska temperatura, mało wody/dużo wody, itp) a następnie przekazać swoje cechy potomstwu. A przynajmniej tak się obecnie uważa.

 

znajdzie właściwy perspektywiczny genom ludzki (rokujący zbliżenie się do zaplanowanego modelu-wzorca-Człowiek) bez zastanowienia ni zawahania wykasuje 99% populacji (przypowieść o zagubionej owcy , Adamie i Ewie, czy wymierające gatunki, potop )

 

Tutaj przyznam się czuje się trochę skołowany. Uważasz że według ciebie: natura=ewolucja=Bóg+Architekt sam w sobie ma jakiś "plan" jak człowiek powinien wyglądać? Jakie powinien mieć geny? I ta cała różnorodność nie tylko odnosząca się do człowieka ale też do.... hmmm ptaków? ryb? czy nawet insektów? Istnieje tylko po to aby znaleźć ten jeden "właściwy" i "doskonały" genom? A jak już to się stanie to resztę zaleje wielka fala i koniec, game over?

 

i żaden czynnik kosztowy w ludzkim rozumieniu jej nie powstrzyma. Obecnie jest na etapie testowania 7mld egzemplarzy na raz (rozmach zaiste wielki zwiastujący intensywne poszukiwania - pośpiech).

 

Hmm czyli natura=ewolucja=Bóg+Architekt testuje tylko populacje ludzi? A czy nie istnieje cień szansy że testuje mrówki albo rośliny których jest kilka razy więcej niż nas, a ludzie to tylko efekt uboczny tego "zaplanowanego" procesu??

Share this post


Link to post
Share on other sites
Naprawdę zadziwiłeś mnie tą wypowiedzią i muszę przyznać że specjalnie założyłem sobie konto na tej stronie aby napisać małe sprostowanie.

 

Cieszę się że Cię zadziwiłem, fajnie że założyłeś konto .

 

Podczas odwiertów za ropą w Jakucji co osiem metrów mułu wiertło trafiało na ślady a to garnków , murów, pokładów skamieniałych roślin (nawet w Krakowie 8m pod płytą rynku są stare ruiny, na rondzie Mogilskim również) tak więc pojawia się tu cykliczny nazwijmy to kataklizm który likwiduje prawie wszystko . Patrząc na naszą cywilizację która po krótkim okresie bujnego technicznego wzrostu wzniosła się na orbitę i nakopała podziemnych schronów - śmiało można założyć że każda z poprzednich to robiła (nie byli to głupki jak się nam to wmawia ) niestety żadna nie osiągnęła w całości poziomu wystarczającego (bo pojawił się kataklizm ) . Stare Pisma (nazwane Świętymi) trochę opisują jak rozwój przebiegał i jak nie popełniać błędów poprzedników ale to jest tylko ich zdaje mi się (wszak kataklizm był) . To co obecnie się dzieje to tak jakby świadomość prawdziwych władców tego świata dotarła do tego punktu i nie bardzo wiadomo w którym kierunku z dalszą ewolucją ruszyć, (stąd tyle wolności w dziedzinie seksu, kontemplacji, kultury , wiedzy - to okres wypatrywania kierunku i obserwowania skutków (owoców) ) potem jeśli wybór będzie bez błędu to całość ruszy w nowym kierunku , jeśli taki się nie pojawi to jakaś arka pozbiera tych najbardziej rokujących a reszta do kasacji i znów będzie jak już było, tylko z większą ilością wyciągniętych wniosków.

 

Co do słowa Natura (Życie)(zakładam że jest jedna, ja poznałem Ją w jakimś stopniu, Ty Ją też poznałeś , ale Bóg też ją poznał w jakimś stopniu, Architekt również, inne cywilizacje również ) wszyscy ją poznajemy mrówka innymi zmysłami, pszczoła innymi zbiór tych doświadczeń pozwala zajmować jakąś niszę stąd możemy wyróżnić jakiś gatunek .

Ważne by zauważyć że z naszego poziomu klasyfikujemy niższe gatunki , sami będąc obserwowani i klasyfikowani przez Wyższe , a te przez jeszcze Wyższe (brak właściwego rozwoju daje kataklizm jako jedyny wniosek) - wydaje się że Pokój i wzajemny Szacunek jest nieodzowną częścią dalszego rozwoju - czego Sobie i Wszystkim Życzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.01.2012 o 10:26, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Przed pozyskaniem próbki spermy panowie musieli powstrzymać się od współżycia przez minimum 2, a maksimum 6 dni.

Ale atrakcyjny samiec z niskim głosem to raczej wytrzymywał 2 dni, "cieniasy" z łatwością dobijały do 6. Pierwsza istotna niewiadoma w badaniu. 

To co się liczy to nie ilość plemników a szanse na zapłodnienie jak największej ilości kobiet, to nie musi następować liniowo. Być może w warunkach bojowych ilość ejakulatu również odgrywać znaczenie i i niscy panowie bardziej rozcieńczają, by móc uszczęśliwić potomstwem więcej pań?
Dla takiego cieniasa każdy strzał to może być ostatnia okazja w życiu wkłada w efekt całe swoje serce... :P
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kobiety i mężczyźni różnią się między sobą pod względem przebiegu rozwoju, fizjologii czy przebiegu chorób. Różnice pomiędzy płciami manifestują się w wielu chorobach, w tym w nowotworach, zaburzeniach neurologicznych, chorobach układu krążenia czy autoimmunologicznych. Różnice te, które wpływają zarówno na częstotliwość występowania, przebieg jak i reakcję na leczenie różnych chorób znacząco utrudniają zarówno zapobieganie chorobom jak i sam proces leczenia. Słabo bowiem rozumiemy czynniki i mechanizmy biologiczne wpływające na różnice między płciami.
      Wiemy, że przynajmniej częściowo ma na to wpływ genetyka, że różnice biorą się działań chromosomów X i Y czy hormonów płciowych. Niewielkie różnice w ekspresji genów mogą przekładać się na spore zmiany. Wiadomo np. że pomiędzy płciami występują różnice w dostępności chromatyny, a to może objawiać się w różnym poziomie ekspresji genów.
      Naukowcy już wcześniej wykazali, że istnieją międzypłciowe różnice w pracy sieci regulacji genowych w przebiegu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc czy raka jelita grubego. Tym razem postanowili systematycznie zbadać molekularne podstawy różnic pomiędzy płciami w różnych rodzajach tkanek.
      Na potrzeby badań przeanalizowali informacje o ekspresji 30 243 genów, w tym 1074 kodowanych przez chromosomy płciowe. W badaniach uwzględniono tylko te tkanki, które uzyskano zarówno od kobiet, jak i mężczyzn, w liczbie po ponad 30 próbek dla każdej z płci. W ten sposób od 548 osób (360 mężczyzn i 188 kobiet) uzyskano 8279 próbek reprezentujących 29 typów tkanek.
      Badania wykazały, że najwięcej genów o różnej ekspresji pomiędzy płciami występuje w tkance piersi, podskórnej tkance tłuszczowej, mięśniach szkieletowych, tkance skóry oraz tkance tarczycy. Najmniejsze zaś pod tym względem różnice zauważono w tkance układu pokarmowego, z wyjątkiem błony śluzowej przełyku.
      W piersiach różnice ekspresji występowały w 4181 genach (w tym w 4009 autosomalnych, czyli nie płciowych), drugą pod względem różnic tkanką była tłuszczowa podskórna, gdzie różnice pomiędzy płciami stwierdzono w ekspresji 482 genów (431 autosomalnych). W innych tkankach różnice były mniejsze. Ogólnie rzecz biorąc we wszystkich badanych 29 tkankach mediana liczby genów o różnej ekspresji wynosiła 64 (28 autosomalnych), czyli różnice dotyczyły 0,2% analizowanych genów (0,1% autosomalnych).
      Jak stwierdzają autorzy badań w podsumowaniu swojej pracy różnice pomiędzy płciami to jedne z najsłabiej poznanych aspektów chorób. Historycznie rzecz ujmując, płeć nie była odpowiednio brana pod uwagę. Wiele eksperymentów wykonywano tylko na mężczyznach, z analiz wykluczano chromosomy płciowe, a protokoły mapowania genów nie brały pod uwagę różnic płciowych. [...] Uzyskane przez nas wyniki wskazują, że proces regulacji genów, taki jak zmienność epigenetyczna, może być tym czynnikiem napędzającym różnice pomiędzy płciami o odniesieniu do zdrowia i chorób. Podkreślają przy tym, że różnice w regulacji genów pomiędzy płciami występują w każdej tkance, co wskazuje, że jest to proces systemowy, a nie izolowane zjawisko.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni stanowią większe zagrożenie na drogach niż kobiety, a pojazdami nieproporcjonalnie zagrażającymi innym uczestnikom drogi są motocykle. Takie wnioski płyną z badań opublikowanych na łamach British Medical Journal. Badania te, w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych, brały pod uwagę nie tylko sposób korzystania z drogi, ale też rodzaj pojazdu, jakim się poruszamy liczbę przebytych kilometrów.
      Ryzyko związane z ruchem drogowym jest zwykle oceniane w przeliczeniu na mieszkańca danego kraju. Jednak w ostatnim czasie coraz częściej zbiera się dane, które pozwalają obliczyć ryzyko w zależności od liczby przejechanych kilometrów czy czasu podróży. To zaś pozwala specjalistom na dokonywanie bardziej szczegółowych ocen, związanych z wykorzystaniem konkretnego środka transportu.
      Rachel Aldred i Rob Johnson z University of Westminster oraz Christopher Jackson i James Woodcock z University of Cambridge postanowili szczegółowo sprawdzić zagrożenie, jakie na drogach Anglii stanowią różne kategorie kierowców oraz różne pojazdy.
      W podsumowaniu badań [PDF] czytamy, że w przeliczeniu na każdy przejechany kilometr, autobusy i ciężarówki stwarzają największe ryzyko spośród samochodów dla innych użytkowników drogi, a rowery stanowią najmniejsze ryzyko. Motocykle stwarzają zaś znacząco większe ryzyko niż samochody. Ryzyko zgonu innych użytkowników drogi stwarzane na każdy kilometr przejechany przez samochody osobowe i furgonetki jest większe na drogach wiejskich. Generalnie, ryzyko jest większe na większych drogach, co sugeruje związek ryzyka z prędkością. Nie dotyczy to jednak ciężarówek. Mężczyźni stwarzają większe zagrożenie niż kobiety, z wyjątkiem sytuacji, w której kierują autobusami. Mężczyźni są też nadreprezentowani jako kierowcy pojazdów stwarzających większe ryzyko.
      Autorzy badań oceniali ryzyko dla innych użytkowników drogi stwarzane przez rowery, samochody osobowe (w tym taksówki), furgonetki, autobusy, ciężarówki i motocykle. Uwzględniali przy tym płeć kierowcy oraz rodzaj drogi. Drogi zostały podzielone na główne w obszarach miejskich, boczne w obszarach miejskich, główne w obszarach pozamiejskich, boczne w obszarach pozamiejskich oraz niesklasyfikowane. Ryzyko zgonu szacowano w przeliczeniu na każdy miliard kilometrów. Wykorzystano dane dotyczące wypadków na terenie Anglii w latach 2005–2015. Jako, że szacowano ryzyko stwarzane dla innych użytkowników drogi, z danych tych usunięto informacje o 24% wypadków, w których zaangażowanych był wyłącznie pojazd sprawcy oraz o 3% wypadków, gdzie nie określono rodzaju pojazdu sprawcy.
      W zestawie analizowanych danych większość informacji (85% wszystkich poszkodowanych i 75% ofiar śmiertelnych) przypadało na kolizje dwóch pojazdów. W takim wypadku ofiary przypisywano drugiemu z pojazdów. Na przykład jeśli doszło do kolizji samochodu i roweru, w której ranni zostali i kierujący rowerem i kierujący samochodem, wówczas rannego rowerzystę przypisywano do ryzyka stwarzanego dla innych uczestników drogi przez samochód, a rannego kierowcę – do ryzyka stwarzanego dla innego uczestnika drogi przez rower.
      Jeśli w kolizji brało udział więcej pojazdów podobnej wielkości, poszkodowanych przypisywano losowo do każdego z pojazdów. Gdy zaś było więcej pojazdów o różnej wielkości, każdego z poszkodowanych przypisywano do ryzyka stwarzanego przez największy z pojazdów.
      W analizie nie uwzględniono autostrad, gdyż tam nie jest dopuszczalny ruch pieszych ani wielu rodzajów pojazdów.
      W sumie naukowcy mieli więc do przeanalizowania wypadki, w których zginęło 14 425 osób (to 69% wszystkich wypadków śmiertelnych w badanym okresie), w tym 4509 pieszych. Uczeni mieli do dyspozycji informacje o liczbie kilometrów przejeżdżanych w Anglii przez poszczególne typy pojazdów, informacje o podziale płci wśród posiadaczy praw jazdy, o kategoriach praw jazdy wydanych kobietom i mężczyznom itp. itd. Na przykład, jako że kobiety stanowią 4% posiadaczy praw jazdy upoważniających do kierowania pojazdami o ładowności powyżej 3500 kg, badacze przyjęli, że kobiety odbywają 4% podróży takimi pojazdami.
      Z analizy dowiadujemy się, że samochody osobowe można powiązać z 66% ofiar śmiertelnych na drogach, ciężarówki z 16,5%, furgonetki z 9%, autobusy z 5,3%, motocykle z 2,3%, a rowery z 0,4%. Widoczne są różnice w proporcjach w zależności od rodzaju drogi. Na przykład na dużych drogach pozamiejskich ciężarówki są powiązane z 23,6% ofiar śmiertelnych. Z kolei autobusy powiązano z 9,3% ofiar śmiertelnych na dużych drogach miejskich i z 7,8% ofiar śmiertelnych na podrzędnych drogach miejskich.
      Okazuje się, że na wszystkich rodzajach dróg autobusy są powiązane z 19,2 wypadkami śmiertelnymi na każdy miliard kilometrów. Dla ciężarówek jest ot 17,1 zgonów na miliard kilometrów. Motocykle, pomimo ich niewielkich rozmiarów, są powiązane z 7,6 zgonów na miliard kilometrów. Z kolei samochody, które powodują najwięcej zgonów, można powiązać z 3,3 zgonów wśród innych użytkowników dróg na każdy miliard kilometrów. Furgonetki to 2,6 zgonów, a rowery to 1,1 zgonu.
      Ryzyko znacznie się różni w zależności od typu drogi. Samochody ciężarowe stwarzają znaczne, podobne, ryzyko na wszystkich rodzajów dróg. Jednak już w innych typach pojazdów widać różnice. Motocykle stwarzają trzykrotnie większe ryzyko na dużych drogach miejskich niż na podrzędnych drogach miejskich. Podobny wzorzec widoczny jest w przypadku autobusów. Tutaj każde miliard kilometrów przejechanych na dużych drogach miejskich jest powiązane z dwukrotnie większą liczbą zgonów wśród innych uczestników ruchu niż miliard kilometrów przejechany na podrzędnych drogach miejskich.
      W przypadku rowerów ryzyko na dużych drogach pozamiejskich jest znacznie wyższe niż dla wszystkich innych typów dróg. W przypadku samochodów osobowych, furgonetek i rowerów ryzyko jest generalnie wyższe na drogach poza miastami niż w miastach.
      Naukowcy przedstawili też dane dotyczące osób rannych w wypadkach, jednak są to dane mniej wiarygodne, gdyż większość wypadków z rannymi nie jest zgłaszanych na policję. Obowiązek taki dotyczy tylko wypadków z ofiarami śmiertelnymi.
      Okazuje się też, że mężczyźni stwarzają większe zagrożenie na drogach niż kobiety. W przypadku samochodów osobowych i furgonetek kierowanych przez mężczyzn zagrożenie zgonem dla innych uczestników drogi jest 2-krotnie większe niż w przypadku tych samych pojazdów kierowanych przez kobiety. Jeśli zaś mężczyźni siadają za kierownicę ciężarówki, to na każdy miliard kilometrów stwarzają oni 4-krotnie większe zagrożenie niż w przypadku kobiet. Jeszcze gorzej jest w przypadku motocykli. Tutaj ryzyko stwarzane dla innych uczestników drogi przez mężczyzn jest aż 10-krotnie wyższe, niż gdy motocyklem kieruje kobieta.
      Kobiety i mężczyźni kierujący rowerami i autobusami stwarzają dla innych porównywalne ryzyko na każdy miliard kilometrów.
      Ogólnie rzecz biorąc z badań wynika, że autobusy i ciężarówki stwarzają na drogach znacząco większe zagrożenie niż samochody osobowe i furgonetki. Ryzyko stwarzane przez motocykle plasuje się pomiędzy ciężarówkami/autobusami a osobówkami/furgonetkami, co, biorąc pod uwagę wielkość motocykli oznacza, że stwarzają one nieproporcjonalnie duże zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Najmniejsze zagrożenie stwarzają rowery.
      Większe drogi wiążą się z większym zagrożeniem, ale nie dotyczy to ciężarówek. Mężczyźni stwarzają od 2 do 4 razy większe zagrożenie na drogach niż kobiety, ale i tutaj są dwa wyjątki – autobusy gdzie zagrożenie jest podobne i motocykle, gdzie zagrożenie stwarzane przez mężczyzn jest znacznie wyższe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzy tysiące lat po śmierci egipski kapłan i skryba Nesyamun odzyskał głos. Dosłownie. Naukowcy zeskanowali bowiem odpowiednie części jego mumii i wydrukowali w 3D górne drogi oddechowe. Potem poddany Ramzesa XI, władcy starożytnego Egiptu w latach 1103–1070 p.n.e., mógł "przemówić" z zaświatów.
      Jako kapłan z Teb, by wykonywać swoje obowiązki, które obejmowały m.in. śpiew, Nesyamun musiał mieć donośny głos.
      Prof. David Howard z Royal Holloway, University of London oraz prof. John Schofield, Joann Fletcher i dr Stephen Buckley z Uniwersytetu Yorku rozpoczęli projekt Voices from the Past w 2013 r.
      Po niezbędnych przygotowaniach we wrześniu 2016 r. zespół przetransportował Nesyamuna z Muzeum Miejskiego w Leeds. Operację nadzorowała Katherine Baxter. Tomografia komputerowa, przeprowadzona w Leeds General Infirmary, miała pokazać, w jakim stanie zachowały się tkanki miękkie krtani i gardła. Jak napisano na łamach Scientific Reports, język okazał się zasuszony, a podniebienia miękkiego brakowało.
      Na podstawie zdjęć dokonano pomiarów i odtworzono trójwymiarowy układ narządów mowy. Koniec końców, wykorzystując VTO (od ang. Vocal Tract Organ), uzyskano dźwięk samogłoskowy. Warto dodać, że Nesyamun chciał być słyszany w życiu po życiu. Zostało to zapisane na jego trumnie. [...] W ten sposób sprawiliśmy, że jego życzenie się ziściło - podkreśla Fletcher.
      W czerwcu 2013 r. demonstrowałem VTO kolegom - opowiada inżynier elektronik David Howard. Myślał wtedy o osobach, które straciły głos w wyniku wypadku lub po operacji usunięcia nowotworu krtani. Pomysł zainteresował jednak archeologa Johna Schofielda. Siedziałem tam i zastanawiałem się, czy dałoby się wykorzystać tę technologię do odtworzenia głosu z odległej przeszłości, zakładając, że ważne tkanki miękkie [...] pozostały nietknięte.
      Podczas skanowania mumii kapłana znaleziono wystarczającą ilość tkanki miękkiej. Zdjęcia pozwoliły uzyskać model komputerowy, który wykorzystano do druku 3D. Przed wydrukowaniem repliki ekipa dodała do cyfrowego modelu pewne elementy, istotne dla generowania dźwięku. Do krańca krtani dodano np. cylinder sprzęgający, który pozwala na połączenie z głośnikiem podającym dźwięk.
      W ludzkim organizmie powietrze wydychane z płuc powoduje, że struny głosowe zostają wprawione w ruch. W aparacie Howarda głośnik spełnia funkcję zarówno płuc, jak i strun głosowych.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dane od blisko 600 ochotniczek pokazują, że postrzeganie męskiej atrakcyjności nie zmienia się w zależności od poziomu hormonów.
      Nie znaleźliśmy dowodów, że zmiany w poziomie hormonów wpływają na typ mężczyzny, który jest dla kobiet atrakcyjny. To badanie jest godne uwagi ze względu na skalę; wcześniejsze badania obejmowały [bowiem] zazwyczaj małe grupy kobiet i miały ograniczenia związane z pomiarami. Przy o wiele większej próbie i bezpośrednim pomiarze statusu hormonalnego nie byliśmy w stanie powtórzyć (zreplikować) wpływu hormonów na preferowanie przez panie męskich twarzy - opowiada Benedict C. Jones z Uniwersytetu w Glasgow.
      Zespół Jonesa zebrał grupę 584 heteroseksualnych kobiet. Brały one udział w cotygodniowych sesjach testowych. Za każdym razem uczestniczki mówiły, czy są aktualnie w związku i czy używają hormonalnej antykoncepcji. Oprócz tego pobierano od nich próbki śliny do pomiaru poziomu hormonów.
      Na końcu kobiety wykonywały zadanie, za pomocą którego mierzono ich preferencje dot. różnych typów męskich twarzy. Paniom demonstrowano 10 par męskich twarzy. Należało wskazać, która z nich bardziej się podoba i jak silna jest preferencja. Obie twarze z pary były zmienionymi cyfrowo wersjami tej samej fotografii; w ten sposób jedna stawała się bardziej sfeminizowana, a druga bardziej męska. Aby zamaskować cel badania, oceny atrakcyjności wpleciono między inne pytania.
      Tak jak się spodziewano, generalnie kobiety uznawały zmaskulinizowane twarze za bardziej atrakcyjne niż twarze sfeminizowane. Preferencja bardziej zmaskulinizowanych twarzy była także nieco silniejsza, gdy panie oceniały atrakcyjność w kontekście ewentualnego związku krótkoterminowego (w porównaniu do relacji długoterminowej).
      Nie znaleziono jednak dowodów, że preferencje kobiet zmieniały się w zależności od poziomu hormonów związanych z płodnością, np. estradiolu czy progesteronu. Nie odnotowano także korelacji między oceną atrakcyjności i poziomem innych potencjalnie istotnych hormonów, np. testosteronu i kortyzolu.
      Uzyskane wyniki przeczą tezie, że presje związane z doborem płciowym doprowadziły do tego, że gdy kobiety są najbardziej płodne, preferują bardziej męskich (czytaj: sprawnych) partnerów. Badanie autorów publikacji z pisma Psychological Science nie potwierdziło też, że stosowanie antykoncepcji hormonalnej tłumi kobiecą preferencję bardziej męskich twarzy.

      « powrót do artykułu
    • By Mariusz Błoński
      Dr Piotr Sorokowski jest adiunktem w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie kieruje Zakładem Eksperymentalnej Psychologii Społecznej. Zainteresowania naukowe i badawcze dra Sorokowskiego obejmują w szczególności adaptacyjną rolę kanonów urody i piękna oraz ludzkie strategie w doborze płciowym, które analizował m.in. wśród plemion Himba w Namibii i Yali w Papui Zachodniej. Obecnie przygotowuje się do wyjazdu badawczego do plemienia Tsimane zamieszkującego amazońską część Boliwii. Autor lub współautor 27 artykułów naukowych z zakresu szeroko pojętej psychologii ewolucyjnej, międzykulturowej i społecznej. Stypendysta w programach Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (2008-2009), National Geographic (2009) i Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (2012-2014). Laureat nagrody im. Andrzeja Malewskiego nadanej przez Komitet Psychologii Polskiej Akademii Nauk (2011), nominowany do nagrody naukowej Polityki (2011). Członek International Society for Human Ethology.
      Naszym czytelnikom z chęcią odpowie na wszelkie pytania dotyczące atrakcyjności człowieka (na przykład dlaczego niektóre cechy wyglądu się nam podobają a inne nie, czy piękno faktycznie znajduje się w oczach patrzącego czy też jest uniwersalne, jakie są różnice kulturowe w spostrzeganiu atrakcyjności, jakie inne od bodźców wizualnych cechy wpływają na ocenę atrakcyjności itp.) o tym jak prowadzi się badania naukowe wśród pierwotnych plemion żyjących w różnych zakątkach świata, a jeśli będzie potrafił na każde inne pytanie zadane przez czytelników.
×
×
  • Create New...