Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

SRT1720 - nadzieja obżartuchów

Recommended Posts

Badania szwajcarskich naukowców przybliżają nas do momentu wyprodukowania pigułki zwalczającej otyłość. Okazało się bowiem, że jeden z nowych leków przeciwcukrzycowych chroni myszy przed otyłością i problemami z metabolizmem.

Mowa tutaj o lekarstwie amerykańskiej firmy Sirtris Pharmaceuticals, które pomaga leczyć myszy z cukrzycą typu 2.

Obecnie zespół profesora Johana Auwerksa z Ecole Polytechnique Federale de Lausanne (EPFL) wykazał, że zawarty w lekarstwie związek SRT1720 zapobiega otyłości oraz związanym z nią chorobą, a także zwiększa wytrzymałość mięśni.

Podczas eksperymentów Szwajcarzy przez 10 tygodni podawali myszom wysokokaloryczne pożywienie bogate w tłuszcze, które było wymieszane z SRT1720. W przeliczeniu na kilogram masy ciała myszy dostawały codziennie od 100 do 500 miligramów tłuszczu. Myszy nie ćwiczyły regularnie, chociaż od czasu do czasu naukowcy umieszczali zwierzęta w kołowrotku, by zbadać ich wytrzymałość.

Myszy, które jadły SRT1720 były znacznie bardziej wytrzymałe od zwierząt, w których diecie zabrakło tego związku. Chronił on też myszy przed otyłością, zaburzeniami metabolizmu i insulinoodpornością. Lepsze były też wyniki badania cholesterolu.

Oddziaływanie SRT1720 jest zatem podobne do oddziaływania odpowiednio dobranej diety. Biolog David Sinclair z Harvard Medical School zauważył, że objadające się tłuszczem myszy były równie zdrowe jak zwierzęta poddane specjalnej diecie i ćwiczeniom. Wiadomo, że molekuła działa na gen SIRT1, odpowiedzialny za regulowanie długości życia.

Już wcześniej zauważono, że podobne właściwości ma składnik czerwonego wina - resweratrol. Jednak SRT1720 działa tysiąc razy silniej, może być więc przyjmowany w mniejszych dawkach.

W przyszłym roku rozpoczną się testy kliniczne molekuły bardzo podobnej do SRT1720. Już teraz wiadomo, że ma ona silniejszy pozytywny wpływ na zwierzęta chorujące na cukrzycę typu 2. Być może za kilkanaście miesięcy dowiemy się czegoś więcej na temat perspektyw stworzenia "pigułki na otyłość".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to jest chyba oczywiste, że takiej pigułki nie będzie. Jedynym rozwiązaniem jest dieta - jeżeli ktoś będzie pochłaniał tony tłuszczu, i nagle jego metabolizm zostanie radykalnie zmieniony, aby nie tył, na pewno coś innego się zepsuje. Przyroda nie pozwoli na taką nagłą zmianę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jedynym rozwiązaniem jest dieta - jeżeli ktoś będzie pochłaniał tony tłuszczu, i nagle jego metabolizm zostanie radykalnie zmieniony, aby nie tył, na pewno coś innego się zepsuje. Przyroda nie pozwoli na taką nagłą zmianę.

Jeśli sobie gruby człowiek postanowi, że od jutra będzie codziennie uprawiał sport, zrezygnuje z wysokokalorycznej diety przestawiając się głownie na warzywka, to czy nie jest to radykalna zmiana? Przyroda (organizm) na to nie pozwoli? Pozwoli, co więcej - wyjdzie to jemu na dobre :D

 

Czy pigułka powoduje jakieś poważne skutki uboczne, to nie wiemy. Jak na razie brzmi obiecująco.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brzmi obiecująco, ale też niepokojąco. Miliony ludzi na świecie będą się teraz opychać hamburgereami, frytkami, colą i do tego tabletka ? Okej, nie będą mieli przyrostu masy tłuszczowej, nie zachorują na cukrzycę typu 2, będą mieli zwiększoną wytrzymałość mięśni - ale co z tego, skoro tych mięśni nikt nie będzie używał ?

Oczywiście generalizuję, bo taka pigułka może pomóc w przejściu na dietę i zrzuceniu kilku(nastu/dziesięciu) kilogramów i pozwoli komuś wykonywać jakieś ćwiczenia i odstawić tabletki. Ale znając ludzi, to większość i tak pójdzie na łatwiznę i skoro będą mogli się obżerać, nie tyć i nie ćwiczyć jednocześnie, to tak też będą robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No widzicie, jeżeli taka osoba nagle przestanie jeść tłuszcze, a zacznie jeść warzywa, i z leżenia na kanapie, rozpocznie super skonstruowany trening to tłuszcz będzie z niej wręcz spływał - sęk w tym, że im więcej go spłynie, tym organizmowi się będzie to mniej podobało. I ważne jest to, co napisałeś. DIETA i ĆWICZENIA. Równomierne pozbywanie się tkanki tłuszczowej, przy tym dostarczanie odpowiedniej ilości danych substancji i mikroelementów organizmowi. Taka tabletka będzie działać, jak każde niepoprawne odchudzanie. Tłuszcz zleci, następnie przyrośnie - i ta wzrostowa tendencja organizmowi się spodoba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekaw jestem, czy zauważyliście to samo, co ja.

Przypuśćmy, że taka pigułka się pojawia i nie ma skutków ubocznych. Ale budzi sprzeciw, prawda? To widać zresztą po komentarzach. A dlaczego budzi sprzeciw? Przecież powinno cieszyć, że ci, którzy lubią się obżerać niezdrowym jedzeniem, będą zdrowsi. W końcu to ich sprawa, a wszyscy na tym zyskają.

Czy ten sprzeciw nie jest czasem spowodowany tym, że podświadomie uważamy, iż za pewne zachowania (tu: nieumiarkowanie w jedzeniu) należy się kara?

 

Ja mam o tyle dobrze, że mogę jeść co chcę i ile chcę, i nadal wyglądam jak Apollin czy insza Wenus, więc akurat pigułka nie dla mnie. Ale sam fakt, że budzi sprzeciw jest zastanawiający, prawda?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już Ci odpowiadam dlaczego :D Otóż, np. ja wkładam na prawdę dużo pracy, czasem bólu, i 8 poty aby pozostać w formię. Aby gubić tkankę tłuszczową, no cóż, kto stosował radykalną dietę i radykalny trening, ten wie jak łatwo wszystko zepsuć. Krótko mówiąc, dlaczego ktoś ma dostać za darmo to, w co ja wkładam tyle wysiłku i tyle wyrzeczeń? Oczywiście nie myślę tak, ale na pewno gdzieś w podświadomości leży ta czysta zazdrość, widać taki charakter :)

 

Jeżeli taka tabletka miałaby pomóc setkom tysięcy ludzi pozbyć się otyłości, jestem za! Aczkolwiek mam wątpliwości co do efektów takiej masowej korekty ludzkości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dlaczego ktoś ma dostać za darmo to, w co ja wkładam tyle wysiłku i tyle wyrzeczeń?

Raczej za cenę kuracji tymi tabletkami. Ty też mógłbyś brać tabletki, rezygnując z ćwiczeń itp.

Otóż, np. ja wkładam na prawdę dużo pracy, czasem bólu, i 8 poty aby pozostać w formię.

To niesprawiedliwe! Niektórzy przecież tak nie muszą i są cały czas "w formie"! Proponuję zatem, by UE wydała dyrektywę obciążającą wszystkich nieotyłych obywateli eurolandu - tj. nakaz przytycia do osiągnięcia odpowiedniej wagi, by potem tak samo musieli się męczyć, by schudnąć! Wszak wszyscy jesteśmy "równi" i nie powinniśmy nikogo "dyskryminować".

Share this post


Link to post
Share on other sites

przecież nie wszystkim otyłym przeszkadza ich otyłość.

poza tym osobiście bardziej podoba mi się troche za dużo niż troche za mało. ale to tylko taka dygresja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytajcie uważniej :D

Oczywiście nie myślę tak, ale na pewno gdzieś w podświadomości leży ta czysta zazdrość, widać taki charakter :)

(...)

Jeżeli taka tabletka miałaby pomóc setkom tysięcy ludzi pozbyć się otyłości, jestem za! Aczkolwiek mam wątpliwości co do efektów takiej masowej korekty ludzkości.

Jest to jeden z powodów, z których sprzeciw wobec tej tabletki może się rodzić.

Inna sprawa, jeżeli ktoś jest chory, inna sprawa jeżeli ktoś ma lekką nadwagę, lub zachwianą proporcję między tkanką mięśniową, a tłuszczową.

To niesprawiedliwe! Niektórzy przecież tak nie muszą i są cały czas "w formie"! Proponuję zatem, by UE wydała dyrektywę obciążającą wszystkich nieotyłych obywateli eurolandu - tj. nakaz przytycia do osiągnięcia odpowiedniej wagi, by potem tak samo musieli się męczyć, by schudnąć! Wszak wszyscy jesteśmy "równi" i nie powinniśmy nikogo "dyskryminować".

Czemu próbujesz być na siłę wredny? Nie jestem psem ogrodnika, po prostu wiem ile pracy kosztuje stopniowa redukcja masy, i wiem, jak działa efekt yoyo, bo zrzuciłem kiedyś 7 kg w niecałe 2 tygodnie. Stąd moje obawy co do efektów nagłej redukcji tkanki tłuszczowej, bez treningu, przyzwyczajania organizmu do nowej sytuacji.

@ k0mandos

 

no comment

Skoro tak twierdzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten cały sprzeciw (mój też) bierze się z zazdrości. Dlaczego ktoś ma mieć łatwiej niż ja ? Ja się męczyłem aby wypracować taką formę, ja robiłem sobie wyrzeczenia aby utrzymać taką formę. Ktoś inny po prostu zeżre pigułę i już ? Niesprawiedliwe, chociaż nie zakazuję - sam takich piguł brał nie będę. Wolę mieć radochę, że sam z siebie potrafię mieć taką formę, a nie z powodu tabletek.

Tak samo jest z mięśniakami - są ludzie co ćwiczą pół życia by mieć metr w bicepsie, są też ludzie którzy dojdą do tego w tydzień i po tonie prochów. Pomijam kwestię efektów ubocznych. Gdyby ich nie było - to kto by miał lepiej ? Efekt ten sam, środki inne. Od człowieka zależy czy będzie zazdrościł drugiemu wybranej drogi do tych efektów. Ja zazdroszczę, zazdrość rozumiem, ale na taką łatwą i bezbolesną drogę się nie skuszę. Chyba mam coś z sado-maso :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlaczego ktoś ma mieć łatwiej niż ja ? Ja się męczyłem aby wypracować taką formę, ja robiłem sobie wyrzeczenia aby utrzymać taką formę.

 

Wygląda na to że to twoje ja się tak męczyło a nie TY.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekaw jestem, czy zauważyliście to samo, co ja.

Przypuśćmy, że taka pigułka się pojawia i nie ma skutków ubocznych. Ale budzi sprzeciw, prawda? To widać zresztą po komentarzach. A dlaczego budzi sprzeciw? Przecież powinno cieszyć, że ci, którzy lubią się obżerać niezdrowym jedzeniem, będą zdrowsi. W końcu to ich sprawa, a wszyscy na tym zyskają.

Czy ten sprzeciw nie jest czasem spowodowany tym, że podświadomie uważamy, iż za pewne zachowania (tu: nieumiarkowanie w jedzeniu) należy się kara?

 

Ja mam o tyle dobrze, że mogę jeść co chcę i ile chcę, i nadal wyglądam jak Apollin czy insza Wenus, więc akurat pigułka nie dla mnie. Ale sam fakt, że budzi sprzeciw jest zastanawiający, prawda?

przeglądam sobie artykuły o otyłości, i oczywiście rzucają mi się w oczy 2 tendencje. Albo doczekamy się stworzenia środka (co będzie pierwsze :P), który będzie pozwalal się obżerać bezkarnie bez skutków w postaci wałków tłuszczu (i tu zagadka, co wymysli w odpowiedzi natura, która uwielbia sobie robić żarty i nie dawać sie wpuszczać w maliny :D), albo skutecznego hamowania laknienia (czyli manipulacja neuroprzekaźnikami czy/i grzebanie w dna, ale ta droga wydaje mi się mieć o tyle sens, że wyregulowanie pracy osrodków sytości i łaknienia nie wizualizuje się gdzieś w tle perspektywą przekształcania organizmu w perpetuum mobile :D, jak w przypadku przepuszczania związków przez ciało, tak by bylo fajnie bo słodko i z kremem :D, a nie odkładalo się jako ten bojlerek czy w biodrach, czy gdzie tam ;)).

I teraz jedyne ;) co mnie tu ciekawi, to rzecz wynikająca ze zwykłego pragmatyzmu; na dzień dzisiejszy wielu ludzi musi trzymać gębę na kłódkę, chcąc mieć zgrabną sylwetkę. I, chociaż, jeśli db się orientuję, obecnie wykorzystywana jest ok 1/3 produkowanej żywności, kto wykarmiłby ludzkość, która nie musiałaby mieć nad sobą bata w postaci konieczności odmawiania sobie jednego pączka po drugim (czyli patrz wariant nr 1). ;)

 

A co do sprzeciwu jako takiego, nie sądzę, aby chodziło tylko o kary (choć w zawoalowany sposób na pewno tak, ściśle powiązane z tym, co już tu powiedziano, czyli zwykla, nazwijmy to, niechęc: jak to, ja muszę harować na zgrabny tylek i się katować odmową wciągania ciasteczek, a ona wyda dolara :P i może tankować ile chce ;)), co o pigułkowanie wszystkiego. Pigulka na piekno, pigulka na pamięć, pigułka na mądrość, genialność z pipety ;), itd; żaden łyżwiarz śmigający po raz 20tysięczny tą sama jaskółkę nie zdzierżyłby tego, że niedzielny sportowiec robi to samo, bo pyk do buzi tabletka, i proszę, po4ny Salchow. ;) Albo, że nie trafiałby człowieka szlag, gdyby musiał leżeć w ksiązkach n-godzin, ryjąc (przykład choćby medycyna, ale nie tylko, gdzie bez względu na to, jak się jest zdolnym, swoje trzeba zwyczajnie w siebie napchać (i bez skojarzeń :P) ;)), a inny kolo: ciach, i 1000 stron przekartkowanych przez Fakty ;-), a pamięc jak w zabawce Bonda. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, ale mam jedno "ale". Powstrzymanie łaknienia moim zdaniem nic nie da - wg moich obserwacji ludzie jedzą, bo lubią, a nie dlatego, że są wiecznie głodni. Oczywiście wykluczam tu przypadki prawdziwych zaburzeń, ale zdecydowana większość jest otyła/ma nadwagę przez własne lenistwo i obżarstwo, a nie przez głód.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie jedzą bo lubią, jasna sprawa, ale zauważ, że mimo ględzenia niekórych, słusznego bardziej lub mniej lub wcale, na temat uzalezniania od takiej chociażby pornografii - seksoholizm nie jest problemem tego rodzaju (analogicznie, seks, nie licząc osób aseksualnych, teoretycznie wszyscy lubią :P), co otyłośc wlaśnie (w znaczeniu, że to nie jest choroba cywilizacyjna; problem na skalę społeczną), a która, jak wiadomo, niszczy zycie od strony fizycznej i psychicznej (podobnie jak seksoholizm czy uzależnienie od hazardu).

Choć co do seksoholizmu, czy innych nałogów, to jeszcze czas pokaże, jak jest (będzie) ze skalą ich występowania (zdaje się, TVN np. lubi uświadamiać, że automaty do gier dostępne jak kioski zbieraja swoje niezbyt fajne żniwo).

 

Dramat w tym, że u osób otyłych punkt sytosci utrzymuje się na wysokim poziomie, łatwo jest powiedzieć, i będzie to prawdą, jak najbardziej, że wszystko jest winą braku samodyscypliny, poblażania sobie, odpuszczania, lenistwa, etc. Ot, zwykla idea życia, co nie. I jak to mówią, miłe złego początki.

Prawda jest tez taka, że osoba szczupła, która nie ma napadów obżarstwa, nie musi jeść dużych ilości, aby poczuć się najedzona, nie zrozumie, co naturalne, że to nie jest takie proste funkcjonować w społeczeństwie, gdzie żywność jest ogólnodostepna (i trudno, aby bylo inaczej) i musieć się samemu kontrolować, bo osoba szczupła panuje nad wlasnym cialem w dużo wiekszym stopniu, niż osoba otyla nad swoim. Sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że wychodząc z alkoholizmu musisz przestać pić, a z otyłości - nie możesz przestać jeść.

Ktoś, kto pije tyle co na imprezach też spojrzy z niechecią na tego, co leży w rowie, i nie zastanawia się, że nikt do rowu nie kladzie się od razu na wstępie :D, i że za 5 czy 15 lat sam może zostawiać Las Vegas. :D

 

Dlatego, moim zdaniem, środki hamujące łaknienie, przy okazji nierozwalające wątroby, czy mózgu :D, rózne takie tam wynalazki, jak najbardziej wiele mogą w życiu takich ludzi zmienić. Mogą po prostu osobie otylej dac luksus uwolnienia się od potrzeby siegnięcia po kolejne ciastko; podobnie jak, zdaje się, metadon pomaga heroinistom (choć to z kolei też nie jest taka różowa sprawa, ale już mniejsza).

 

Zresztą. Z tego, co ja wiem, ludzi potrafiących zmienić swoje życie (a czego potrzebę jeśli db pamiętam deklrauje co najmniej 70%), skutecznie do tego, w społeczeństwie mamy aż całe 2%.

To chyba najlepiej świadczyłoby o tym, jak to jest w czlowieku z tą silną wolą i chceniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do seksoholizmu - skala jest znacznie mniejsza, bo seks jest dość drogim towarem, jeśli chce się go kupować. A poza tym jest ogromnym tabu w społeczeństwie. Poza tym seksoholika dość ciężko jest rozpoznać na pierwszy rzut oka, a osoba otyła jest rozpoznawalna od razu.

 

Natomiast co do otyłości najlepszym rozwiązaniem byłaby chyba szeroko zakrojona edukacja, no i skupienie się na nawykach żywieniowych w rodzinach. Jeżeli matka na obiad zabiera dzieciaki do McDonald's albo zostawia im zamrożoną pizzę, to nawet najlepsza pigułka nie rozwiąże tego problemu. Pigułka zmniejszająca łaknienie mogłaby pomóc, ale moim zdaniem w stosunkowo niewielu sytuacjach, bo pierwotnym problemem nie jest zaburzenie łaknienia, tylko zwykłe obżarstwo :P mam wrażenie, że większość osób wpadających później w otyłość je dużo po prostu dlatego, że lubi i że jest to przyjemne, nawet jeśli czasem ma aż od tego boleć brzuch :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się, najwięcej w uswiadamianiu społeczeństwa i roli rodziców (pomijam, że mediow również); za sukcesem chyba kazdego tzw. wielkiego człowieka stoi jego wychowawca, a który zadbał o rozwijanie talentu. Żaden 4 latek sam z siebie nie będzie piłował godzinami na skrzypcach. :P

Co do sfery seksualnej, szczerze mówiąc, choć o tym sie głosno i wystepując przed szereg, nie mowi, to nie wiem, czy to jest tabu. Jak najbardziej rozumiem, ale to nie jest moim zdaniem, kwestia marginalna, za dużo tego, od gadżetów na allegro po zwierzenia pań na forach internetowych na temat tego, jacy ich panowie są w łóżku. Ale, tu, jak mówię - jak dla mnie - to się wszystko jeszcze (dopiero) okaże.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z seksoholizmem jest jak z każdym innym uzależnieniem. Możliwość rozmów o seksie sama w sobie zła nie jest - przecież nie jest wykluczone, że wielu osobom faktycznie takie fora pomogły. Podobnie z akcesoriami - przecież samo ich używanie przeważnie nie jest jeszcze chorobą (pomijam np. okaleczanie się, bo i tacy są, ale to już są skrajności). To tak samo, jak z jedzeniem i otyłością - samo jedzenie nie jest przecież złe, szkodzi dopiero nieumiejętne korzystanie z możliwości konsumpcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale tak jak na chwilę obecną otyłość stanowi problem w pewnych społeczeństwach, tak wydaje mi się (w związku z tym, że seks w gruncie rzeczy nie stanowi tematu tabu), z seksoholizmem tak nie jest (przynajmniej jeszcze), podobnie jak z hazardem (w tym sensie, że rzecz dotyczy pewnego marginesu). Ale być może jestem w błędzie. Nie wydaje mi się też, by seks był dość drogim towarem, przynajmniej nie dla mieszkańców krajów, w których sytuacja gospodarcza jest lepsza niż w Pl, tak to ujmę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seks być może nie jest tematem tabu w sensie anonimowego gadania, ale opowiadanie o własnym życiu seksualnym, a tym bardziej o problemach, to jednak wciąż rzadkość. Popatrz choćby na to, jak niewielu ludzi chodzi do seksuologa - niedawno czytałem, że od momentu wystapienia zaburzeń erekcji do wizyty u lekarza mija u typowego faceta półtora roku(!!!).

 

Za to na pewno masz rację, że mimo wszystko seksoholizm jest zjawiskiem znacznie rzadszym od otyłości.

 

Pozdrawiam :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie mikroosie mnie co raz bardziej przekonujesz do swojego poglądu. Czytałem kiedyś taką krótką historyjkę napisaną przez ćpuna (w sensie profesjonalnego opiatowaca:)). Opowiadał o swoim poranku, pobudka na skręcie, wymioty, krew, syf brud, zimnica. Udawał się do bramy po dawkę. I najdokładniej był opisany proces przygotowywania heroiny. Dla niego to oczekiwanie na ulgę, kiedy już nakładał igłę, wypuszczał powietrze, kierował się w stronę żyły, to było podstawą nałogu. Określił to jako najprzyjemniejsze oczekiwanie na to uczucie euforii i lekkości, kiedy był pewien, że nic już mu jej nie zabierze. Wydaje mi się, że z jedzeniem jest dokładnie tak samo. Otyli nie jedzą bo lubią być najedzeni - tylko sam proces jedzenia, kiedy widzą już przed sobą na talerzu swoją ulubioną potrawę i wiedzą, że nikt im jej już nie zabierze. To by faktycznie trzymało się kupy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie mikroosie mnie co raz bardziej przekonujesz do swojego poglądu. Czytałem kiedyś taką krótką historyjkę napisaną przez ćpuna (w sensie profesjonalnego opiatowaca:)). Opowiadał o swoim poranku, pobudka na skręcie, wymioty, krew, syf brud, zimnica. Udawał się do bramy po dawkę. I najdokładniej był opisany proces przygotowywania heroiny. Dla niego to oczekiwanie na ulgę, kiedy już nakładał igłę, wypuszczał powietrze, kierował się w stronę żyły, to było podstawą nałogu. Określił to jako najprzyjemniejsze oczekiwanie na to uczucie euforii i lekkości, kiedy był pewien, że nic już mu jej nie zabierze. Wydaje mi się, że z jedzeniem jest dokładnie tak samo. Otyli nie jedzą bo lubią być najedzeni - tylko sam proces jedzenia, kiedy widzą już przed sobą na talerzu swoją ulubioną potrawę i wiedzą, że nikt im jej już nie zabierze. To by faktycznie trzymało się kupy.

Podstawą nałogu faktycznie było zaspokojenie głodu, jego ulga przez Ciebie opisywana wiązala się po prostu z  tym, co miało nastąpić i tyle. Nie ma ćpania dla idei ćpania, picia dla idei picia, i obżerania się dla idei obżerania, owszem, jedzenie jest przyjemną czynnością ale w gruncie rzeczy chodzi o to, aby się napchać i był spokój. Z seksem podobnie, czynności doprowadzające do orgazmu, stymulowanie nerwów, jest fajne, po finale drażniące. Za to picie wódki samo w sobie przyjemne nie jest, podobnie jak dawanie sobie w kanał, przyjemne jest dopiero to, co wiesz, że dzięki temu nastąpi. Stąd oczywiscie przygotowywanie działki może być wręcz celebrą, podobnie jak od razu zrobi się milej gdy trzyma się butelkę w ręce; gdy się widzi cysternę butelek i wszystkie z nalepką: tylko twoje. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ha! Cud pigułka! Nie podoba mi się to. Pigułki nie zawsze wiele dają.

All the fuckin right!! Zależy od chemii konkretnego mózgu/całego organizmu.

Lub innej specyfiki źródła tych samych objawów dla uogólnionego problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy naukowcy odkryli, że receptor węglowodorów aromatycznych (ang. aryl hydrocarbon receptor, AHR), który znajduje się w niemal wszystkich komórkach i jest aktywowany przez wielopierścieniowe związki organiczne, takie jak dioksyny i ich pochodne, odgrywa ważną rolę również w metabolizmie. Eksperymenty na myszach pokazały, że blokowanie AHR nie tylko zapobiegało otyłości, ale i ją odwracało.
      Ustalenia zespołu z Centrum Medycznego Dartmouth–Hitchcock są bardzo istotne, zważywszy że otyłość to czynnik ryzyka różnych nowotworów, np. raka piersi. Wyniki badań ukazały się w International Journal of Obesity.
      Przeprowadziliśmy badania, w których wykazaliśmy, że gdy do wysokotłuszczowej paszy dodawano blokujący receptory AHR lek aNF (a-naftoflawon), myszy nie stawały się grubsze od gryzoni żywionych niskotłuszczową karmą kontrolną. Po takim samym okresie zwierzęta spożywające wysokotłuszczową karmę bez aNF stawały się bardzo otyłe. Nie wykazano skutków ubocznych leku - opowiada dr Craig Tomlinson.
      Później specjaliści zadali sobie pytanie, czy blokując receptor AHR za pomocą aNF, można nie tylko zapobiegać otyłości, ale i ją likwidować. By to sprawdzić, pozwoliliśmy, by myszy przytyły na wysokotłuszczowej diecie zachodniej, a następnie połowę gryzoni "przestawiliśmy" na wysokotłuszczową karmę z blokerem AHR. Na przestrzeni kolejnych tygodni myszy z tej podgrupy schudły, osiągając wagę zwierząt jedzących karmę niskotłuszczową. Reszta zwierząt stała się otyła. Ponownie nie zaobserwowano skutków ubocznych.
      Koniec końców Amerykanie postanowili zbadać mechanizmy stojące za zaobserwowanymi zjawiskami. Wiedząc, że AHR reguluje geny kluczowe dla metabolizmu tłuszczu, ekipa zaobserwowała, że gdy receptor węglowodorów aromatycznych zostaje zablokowany w komórkach wątroby i adipocytach, nie udaje mu się zwiększyć ekspresji genów istotnych dla magazynowania i syntezy tłuszczów.
      Bardzo mało badań, jeśli w ogóle jakieś, wykazało, że otyłość można odwrócić za pomocą farmakoterapii [...].
      Obecnie ekipa Tomlinsona poszukuje odpowiedzi na kilka pytań. Amerykanie próbują np. ustalić, jakie składniki pokarmowe aktywują AHR. Badają też rolę mikrobiomu w odniesieniu do AHR i otyłości. Co najważniejsze, rozpoczęły się testy kliniczne, które mają pokazać, czy AHR może być celem terapeutycznym dla zmniejszenia otyłości u ludzi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koreańscy naukowcy opracowali inteligentne fotoniczne soczewki kontaktowe do diagnozowania/monitorowania cukrzycy i leczenia retinopatii cukrzycowej.
      Prof. Sei Kwang Hahn i jego doktorant Geon-Hui Lee z Uniwersytetu Nauki i Technologii w Pohangu opisali swój wynalazek na łamach Nature Reviews Materials. Powstał on we współpracy z Zhenanem Bao i Davidem Myungiem z Uniwersytetu Stanforda.
      Zespół opracował inteligentne soczewki kontaktowe ze zintegrowanymi mikrodiodami LED oraz fotodetektorem. Za pomocą spektroskopii w bliskiej podczerwieni mogą one mierzyć poziom glukozy w naczyniach spojówek.
      Na dalszym etapie badań akademicy testowali soczewki u królików z retinopatią cukrzycową. Przez miesiąc prowadzono cykliczne naświetlanie. Okazało się, że skutkowało to ograniczeniem angiogenezy, czyli powstawania nowych naczyń. Ma to ogromne znaczenie dla leczenia chorób przebiegających z patologiczną angiogenezą siatkówki, w tym retinopatii cukrzycowej.
      Koreańczycy podkreślają, że nowe urządzenie nie tylko pozwala diabetykom monitorować poziom glukozy w czasie rzeczywistym, ale i umożliwia terapię retinopatii cukrzycowej będącej powikłaniem cukrzycy.
      We współpracy ze Stanford Medicine zamierzamy skomercjalizować soczewki oraz inne opracowane przez nas ubieralne urządzenia - podsumowuje prof. Hahn.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Karolinska Institutet odkryli diabetogenną rolę pewnego kanału wapniowego w komórkach beta wysp Langerhansa. Wg nich, jego zablokowanie może być nową strategią leczenia cukrzycy.
      Kanały CaV3.1 odgrywają marginalną rolę w zdrowych komórkach beta, ale przy cukrzycy stają się hiperaktywne. To zrodziło pytanie, czy hiperaktywacja tych kanałów stanowi przyczynę, czy skutek cukrzycy. Ostatnio Szwedzi odkryli, że zwiększona ekspresja CaV3.1 prowadzi do nadmiernego napływu wapnia, upośledzając ekspresję białek uczestniczących w egzocytozie w komórkach beta.
      To prowadzi do obniżenia zdolności uwalniania insuliny oraz nieprawidłowej homeostazy glukozy - podkreśla dr Jia Yu.
      Rolę CaV3.1 badano na wiele sposobów, w tym w ramach eksperymentów na szczurzych i ludzkich wyspach trzustkowych oraz na gryzoniach z cukrzycą. Wydaje się, że uzyskane wyniki odnoszą się zarówno do cukrzycy typu 1., jak i 2., ale by to potwierdzić, konieczne są dalsze studia.
      Przez długi czas pomijano patologiczną rolę kanałów CaV3.1 komórek beta w rozwoju cukrzycy i jej powikłań. Nasze badania pokazują [jednak], że zwiększona ekspresja tych kanałów to krytyczny patomechanizm cukrzycy, co oznacza, że CaV3.1 nie wolno zaniedbywać w badaniach diabetologicznych - dodaje prof. Shao-Nian Yang.
      Teraz naukowcy chcą sprawdzić, czy zwiększona ekspresja CaV3.1 zmienia profile transkryptomiczne także w innych komórkach, np. komórkach mięśniówki gładkiej naczyń czy limfocytach T, przyczyniając się do rozwoju cukrzycy i jej powikłań.
      Prof. Per-Olof Berggren podejrzewa, że wybiórcza blokada CaV3.1 może się okazać użyteczną strategią terapeutyczną. Testy kliniczne z blokerami kanałów CaV3.1 u pacjentów z cukrzycą będą jednym z naszych priorytetów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aminokwas glutamina może pomóc otyłym ludziom w zmniejszeniu stanu zapalnego tkanki tłuszczowej i ograniczeniu masy tłuszczowej - ustalili naukowcy z Karolinska Institutet i Uniwersytetu w Oksfordzie.
      Autorzy artykułu z pisma Cell Metabolism zademonstrowali także, jak poziom glutaminy może zmienić ekspresję genów w różnych typach komórek.
      Szwedzko-brytyjski zespół zastrzega jednak, że dopiero dalsze badania pokażą, czy będzie można zalecać suplementację glutaminową jako terapię otyłości.
      W ramach najnowszego studium ekipa porównywała procesy metaboliczne w tkance tłuszczowej pobranej z brzucha 52 otyłych i 29 nieotyłych kobiet. Okazało się, że glutamina była aminokwasem, w przypadku którego stwierdzono największe różnice międzygrupowe.
      Osoby otyłe miały średnio niższy poziom glutaminy w tkance tłuszczowej niż osoby o prawidłowej wadze. Niższe poziomy glutaminy wiązały się zaś z większymi rozmiarami adipocytów, czyli komórek tłuszczowych, i większym procentowym udziałem tkanki tłuszczowej w całej masie ciała (niezależnie od wskaźnika masy ciała, BMI).
      Nasze wyniki sugerują, że leczenie glutaminą może się przydać w walce z otyłością oraz insulinoopornością. Wiemy też jednak, że glutamina jest ważna dla podziałów komórkowych i metabolizmu komórek nowotworowych, dlatego nim będzie polecana jako suplement diety do terapii otyłości i jej powikłań, konieczne są dalsze badania nad potencjalnymi długofalowymi skutkami ubocznymi - podkreśla prof. Mikael Ryden.
      Podczas badań zwierzęco-komórkowych naukowcy zademonstrowali, że poziom glutaminy wpływa na ekspresję różnych genów. Niski poziom aminokwasu zwiększa np. ekspresję genów prozapalnych w tkance tłuszczowej. Eksperymenty pokazały, że u otyłych myszy, którym przez 2 tygodnie podawano zastrzyki z glutaminy, stan zapalny tkanki tłuszczowej był mniejszy niż u gryzoni z grupy kontrolnej (tutaj iniekcje wykonywano z soli fizjologicznej). Masa tłuszczowa, objętość adipocytów i poziom cukru we krwi również były obniżone.
      Gdy badano hodowle ludzkich komórek tłuszczowych, inkubacja z coraz większymi ilościami glutaminy powodowała spadki ekspresji genów prozapalnych i zawartości lipidów.
      Na dalszym etapie badań akademicy sprawdzali, co się dzieje w komórkach tłuszczowych, gdy zmienia się poziom glutaminy. Okazało się, że aminokwas oddziałuje na proces zwany O-GlcNAcylacją (O-GlcNAcylacja kontroluje zaś zmiany epigenetyczne). Co istotne, stwierdzono, że u osób otyłych w tkance tłuszczowej poziom O-GlcNAcylacji jest większy. Mysie i ludzkie komórki "przeleczone" glutaminą miały natomiast niższy poziom O-GlcNAcylacji w jądrze komórkowym.
      Nasze badanie pokazuje, że glutamina wywiera przeciwzapalny wpływ na tkankę tłuszczową, zmieniając ekspresję genową w kilku typach komórek. To oznacza, że niedobór glutaminy, który może się rozwinąć w przebiegu otyłości, może prowadzić do zmian epigenetycznych napędzających stan zapalny w organizmie - podsumowuje Ryden.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posługując się rezonansem magnetycznym (MRI), naukowcy wykryli w mózgach otyłych nastolatków oznaki uszkodzeń, które mogą być powiązane ze stanem zapalnym mózgu. Wyniki badań zostaną zaprezentowane na dorocznej konferencji Towarzystwa Radiologicznego Ameryki Północnej.
      Dane WHO wskazują, że na świecie liczba niemowląt i dzieci w wieku 5 lat bądź młodszych z nadwagą lub otyłością wzrosła z 32 mln w 1990 r. do 41 mln w roku 2016.
      Bezpośrednie badanie uszkodzeń zapalnych w mózgach pacjentów z otyłością umożliwił rozwój metod MRI, np. rezonansu tensora dyfuzji (ang. diffusion tensor imaging, DTI).
      W ramach najnowszego studium zespół porównał wyniki DTI 59 otyłych i 61 zdrowych nastolatków w wieku 12-16 lat. Naukowcy opierali się na wskaźniku anizotropii frakcyjnej (FA), który koreluje z kondycją istoty białej; zmniejszenie FA wskazuje na narastające uszkodzenie (spadek integralności) substancji białej.
      Naukowcy wykazali, że u otyłych nastolatków występują spadki FA w obrębie ciała modzelowatego (łac. corpus callosum), czyli najsilniej rozwiniętego spoidła (pasma istoty białej) łączącego półkule mózgu. Zmniejszenie FA wykazano także w środkowym zakręcie okołooczodołowo-czołowym, a więc w regionie mózgu związanym z kontrolą emocjonalną i układem nagrody.
      Związane z leptynoopornością i stanem zapalnym zmiany w mózgach otyłych nastolatków dotyczyły ważnych regionów, odpowiedzialnych za kontrolę apetytu, emocji i funkcji poznawczych - opowiada Pamela Bertolazzi, doktorantka z Uniwersytetu w São Paulo.
      Jak wyjaśniają naukowcy, stwierdzono, że istnieje ujemna korelacja m.in. między TNF-ß i FA w zgrubiałej części tylnej ciała modzelowatego (spelnium corporis callosi) czy między IL6 i FA w środkowym zakręcie okołooczodołowo-czołowym.
      Brazylijka tłumaczy, że leptyna to hormon wydzielany głównie przez komórki tłuszczowe (adipocyty), który spełnia ważną rolę w regulacji spożywania pokarmu i gospodarki energetycznej organizmu. U niektórych ludzi z otyłością mózg nie reaguje na leptynę (jest leptynooporny). Prowadzi to do wytwarzania zwiększonych ilości tego białka i jedzenia mimo adekwatnych, a nawet nadmiernych zapasów tłuszczu. A że leptynę powiązano z neurozapaleniem, można przypuszczać, co się w takiej sytuacji dzieje.
      Po zakończeniu wielospecjalistycznego leczenia odchudzającego chcielibyśmy powtórzyć MRI u tych nastolatków, by sprawdzić, czy [zaobserwowane] zmiany w mózgu są odwracalne, czy nie.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...