Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Choć trudno to sobie wyobrazić, istnieją na świecie ludzie, w których języku nie ma słów oznaczających cyfry czy liczby. Są to członkowie plemienia Piraha z północno-zachodnich rubieży Brazylii. Językiem posługuje się zaledwie 300 osób (Cognition).

Zespół profesora Edwarda Gibsona z MIT-u stwierdził, że Indianie wyrażają jedynie ilości względne: "trochę" lub "więcej". Często zakłada się, że liczenie stanowi część ludzkiej natury, ale, jak widać, istnieje grupa, która tego nie robi. Ludzie ci mogą opanować liczenie, ale w ich kulturze jest ono bezużyteczne, więc się tym nie zajmują.

Okazuje się zatem, że słowa oznaczające cyfry/liczby są konceptami wynajdowanymi w kulturach, które tego potrzebują i nie są dziedziczną częścią języka.

Omawiane badanie to kontynuacja studium opublikowanego w 2004 roku. Cztery lata temu stwierdzono, że Piraha posługują się wyrazami oznaczającymi "jeden", "dwa" i "dużo". Naukowcy z MIT-u początkowo zaobserwowali to samo zjawisko, gdy poprosili Indian o opisywanie powiększającego się zestawu obiektów (mógł on liczyć od 1 do 10 elementów). Interpretacja umiejętności Piraha zupełnie się jednak zmieniła, gdy lingwiści poprosili o odliczanie wstecz. Tym razem eksperyment zaczęto z 10 elementami i stopniowo je zabierano. Gdy na stole znajdowało się 5-6 obiektów, Indianie używali do ich opisu słowa uznanego wcześniej za "dwa". Gdy widzieli od 1 do 4 obiektów, posługiwali się wyrazem przetłumaczonym pierwotnie jako "jeden". To wcale nie są cyfry, lecz oznaczenia wartości względnych.

Gibson podkreśla, że wcześniej u nikogo nie zaobserwowano podobnej strategii liczenia, ale niewykluczone, że istnieją inne języki, w których powinno się analogicznie zrewidować znaczenie słów "jeden", "dwa" oraz "dużo".

Dokument zespołu Gibsona to fragment większego projektu, w ramach którego badane są związki między kulturą plemienia Piraha a jego językiem i przebiegiem procesów poznawczych. To próba falsyfikacji niektórych twierdzeń teorii Daniela Everetta. Językoznawca z Uniwersytetu Stanowego Illinois przedstawił ją w 2005 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

co za ciemne plemię! - powinni rzec naukowcy. przecież cały czas próbują wmówić mi, że już pierwsi ludzie najstarszych cywilizacji (np.Majowie) posługiwali się zaawansowaną matematyką z liczbami po kilkadziesiąt cyfr i że to była normalka przecież!

 

ROTFL

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co za ciemni ludzie, którzy nie doceniają plemienia, które radzi sobie bez takich pojęć! To żadna sztuka stworzyćskomplikowany język. Wręcz przeciwnie - język powinien być możliwie prosty przy zachowaniu pełnej komunikatywności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

język powinien być możliwie prosty przy zachowaniu pełnej komunikatywności.

 

niestety w 'cywilizowanym' świecie to niemożliwe. trochę wątpię czy członkom plemienia Piraha wytłumaczyłbyś np. działanie Windowsa XP bez wcześniejszego dodania do bazy językowej 500 nowych słów.

poza tym ciekawe jak to jest żyć z mózgiem, który nie liczy czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostaje pytanie, po co mieliby znać działanie Windowsa XP? Na co im to, skoro żyją spokojnie i nie mają większych zmartwień? Na identycznej zasadzie ja nie potrzebuję znać historii podbojów miłosnych Ludwika XIV, choć historyk mógłby ją uznać za rzecz absolutnie podstawową dla istnienia świata. Masz zabawną opinię jak na rzekomego obrońcę praw mniejszości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dirtym. myślisz że oni nie liczą czasu?przecież mają mało i dużo,tak też można liczyć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ot, daleko szukają, a pod nosem mają... wszak nawet w polszczyźnie mamy rudymenty takiego sposobu rachowania.

Ina rzecz,że opisane wynik - jeśli są prawdziwe - każą się zastanowić nad niektórymi ustaleniami psychologii eksperymentalnej odnośnie liczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostaje pytanie, po co mieliby znać działanie Windowsa XP? Na co im to, skoro żyją spokojnie i nie mają większych zmartwień? Na identycznej zasadzie ja nie potrzebuję znać historii podbojów miłosnych Ludwika XIV, choć historyk mógłby ją uznać za rzecz absolutnie podstawową dla istnienia świata. Masz zabawną opinię jak na rzekomego obrońcę praw mniejszości.

 

a co to ma do komunikatywności? nie musisz znać podbojów Ludwika, ale wiesz co znaczy słowo król. oni zapewne nawet nie wiedza co znaczy komputer. ja nie wnikam czy im to przeszkadza czy nie. jednak bez matematyki nigdzie indziej by się nie odnaleźli. nie wspominając już o jakimkolwiek postępie technicznym czy pracach badawczych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie - bez nerw! U nas jeszcze przed wojną niewielu umiało liczyć. Nawet po wojnie wielu takich było. Stąd tez w obiegu była przed wojną taka dykteryjka. Pan kazał słudze kupić 4 pączki. Ten dwa zjadł po drodze. Pan się potem pyta: ile ci kazałem kupić pączków? Cztery - odpowiada sługa. A ile przyniosłeś? Dwa. To gdzie są jeszcze dwa? Ano lezom dwa!

Share this post


Link to post
Share on other sites
a co to ma do komunikatywności?

A co ma do komunikatywności znajomość działania Windowsa XP?! I kto powiedział, że rozwój badań naukowych i matematyki jest plemieniu Piraha potrzebny? Jeśli stwierdzą, że niepotrzebne im komputery, nazwiesz ich spedalonymi cwelami, bo nie pasują do 'cywilizowanego' świata, panie tolerancyjny?

Share this post


Link to post
Share on other sites

halo halo ja tu jedynie stwierdzam, że bez matematyki nie ma postępu technologicznego. i wcale nie wciskam im Windowsa XP, tylko mówię, że język jako język pozbawiony liczb jest mało funkcjonalny. bez liczb nie ułożysz sekwencji genów ani nie wyślesz rakiety w kosmos. nawet nie poradzisz sobie w sklepie z pieniędzmi.

poza tym nigdzie nie napisałem, że nie pasują do cywilizowanego świata co nie zmienia faktu, że oni by się w nim nie odnaleźli. gdzie tu jest jakies najeżdżanie na mniejszości? LOL

Share this post


Link to post
Share on other sites

"co za ciemni ludzie" - jeżeli to nie jest najeżdżanie, to naprawdę masz nieźle sfiksowany system wartości.

 

Powtarzam moje pytanie: kto powiedział, że plemię Piraha potrzebuje do rozwoju matematyki, sekwencji genów i rakiet kosmicznych?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"co za ciemni ludzie" - jeżeli to nie jest najeżdżanie, to naprawdę masz nieźle sfiksowany system wartości.

 

Powtarzam moje pytanie: kto powiedział, że plemię Piraha potrzebuje do rozwoju matematyki, sekwencji genów i rakiet kosmicznych?

 

nie nazwałem plemienia Piraha ciemnymi - nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

i nie obchodzi mnie w ogóle, w jakim kierunku będą się rozwijać - stwierdziłem jedynie, w jakim na pewno nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

poza tym ciekawe jak to jest żyć z mózgiem, który nie liczy czasu.

 

Przeczytaj sobie książki Cejrowskiego z podróży do Indian. W jednej z nich pisze, że Indianie nie liczą czasu, a przynajmniej nie tak, jak my. Przyczyna jest banalna. Żyjąc w lesie nie widzisz przesuwania się Słońca po niebie czy faz księżyca.

Skoro jakieś plemię nie wykształciło liczb, to oznacza, że nie były one im do niczego potrzebne.

W językoznawstwie od dawna nie mówi się np. o językach bardziej i mniej prymitywnych tylko dlatego, że jakiś język nie posiada pewnych kategorii. Bo ważne jest, by spełniał swoje funkcje. Język polski, w którym używane są raptem 3 czasy musiałby zostać przecież uznany za prymitywny w porównaniu z angielskim czy hiszpańskim. A przecież ważne, że możemy równie swobodnie rozmawiać między sobą jak Anglicy czy Hiszpanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Nie liczą czasu bo czas nie istnieje :)

Nie rozumiem powyższej dyskusji na temat przydatności matematyki itd. takiemu plemieniu. Zapewne znają oni wiele ciekawych rzeczy o których my nie mamy pojęcia, no i vice versa. Jak coś jest niepotrzebne, to po co ??? Polskie szkolnictwo nastawia nas w młodym wieku na przyswajanie wielkiej ilości czasami zbędnej teorii, lecz podobnie potem wymaga się jej od nas dla ogólnej ogłady ;) No chore, pozazdrościć dzikusom ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostaje pytanie, po co mieliby znać działanie Windowsa XP? Na co im to, skoro żyją spokojnie i nie mają większych zmartwień?

 

Skoro się zetknęli z nami, to będą musieli - albo faktycznie szybko przestaną mieć jakiekolwiek zmartwienia. Znajomość historii wskazuje nam wiele takich przykładów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Chyba, że zamkną ich w rezerwacie, ale do spełnienia się wizji Huxleya chyba jeszcze daleko :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostaje pytanie, po co mieliby znać działanie Windowsa XP? Na co im to, skoro żyją spokojnie i nie mają większych zmartwień?

Skoro się zetknęli z nami, to będą musieli - albo faktycznie szybko przestaną mieć jakiekolwiek zmartwienia. Znajomość historii wskazuje nam wiele takich przykładów.

Ale historia pokazuje też, że wiele razy władze obudziły się odpowiednio wcześnie i doceniły, jak wielką wartością jest różnorodność kulturowa. Moja propozycja: bądźmy ostrożni i troskliwi, ale nie panikujmy na zapas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

co daje różnorodność kulturowa?możliwość ciekawych wycieczek?utrudnia życie tworząc bariery między ludźmi

Share this post


Link to post
Share on other sites

co daje różnorodność kulturowa?możliwość ciekawych wycieczek?utrudnia życie tworząc bariery między ludźmi

Proponuję Tobie dostosowanie się do wymogów życia plemienia Piraha - od dziś nie używaj liczb i komputerów w imię jedności. Zrozum, że każda grupa etniczna ma swoje normy, które dla innych mogą być dziwaczne lub nieakceptowalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rozumiem tej "poprawnosci politycznej"  Ja uwazam ze "co za ciemne plemię!" , jak ja nie lubie tego humanistycznego myslenia, zachwycania sie jakimis w "pol" rozwinietymi "cywilizacjami" , trzeba spojrzec prawdzie w oczy sa w tyl za nami i nazwac to po imieniu..

argumenty ze liczby nie sa im potrzebne i takie inne wymysly sprowadza nas do pytania a po co nam byly potrzebne? ...

ISTOTA CZLOWIEKA I LUDZKOSCI JEST ROZWOJ!!!! a jak go nie ma , niczym sie nie roznimy od zwierzat......

Share this post


Link to post
Share on other sites
zachwycania sie jakimis w "pol" rozwinietymi "cywilizacjami" , trzeba spojrzec prawdzie w oczy sa w tyl za nami i nazwac to po imieniu..

 

Czy gybyś miał skrzydła to potrzebowałbyś rower ?? 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
zachwycania sie jakimis w "pol" rozwinietymi "cywilizacjami" , trzeba spojrzec prawdzie w oczy sa w tyl za nami i nazwac to po imieniu..

 

Czy gybyś miał skrzydła to potrzebowałbyś rower ?? 8)

 

mam skrzydal w postaci samolotu mam tez i rower , obie rzeczy uzywa sie do roznych zadan

"oni" nie maja ani skrzydel ani roweru , obie te rzeczy sa pochodna matematyki!! kto nie wierzy ten glupi!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Włosi to jedni z najszybszych mówców na Ziemi. Wymawiają oni nawet do 9 sylab w ciągu sekundy. Na drugim biegunie znajduje się wielu Niemców, którzy w ciągu sekundy wymawiają 5-6 sylab. Jednak, jak wynika z najnowszych badań, średnio w ciągu minuty i Niemcy i Włosi przekazują tę samą ilość informacji. Okazuje się, że niezależnie od tego, jak szybka jest wymowa danego języka, średnie tempo przekazywania informacji wynosi 39 bitów na sekundę. To około 2-krotnie szybciej niż komunikacja za pomocą alfabetu Morse'a.
      Językoznawcy od dawna podejrzewali, że te języki, które są bardziej upakowane informacją, które w mniejszych jednostkach przekazują więcej danych na temat czasu czy płci, są wymawiane wolniej, a takie, które przekazują mniej tego typu danych, są wymawiane szybciej. Dotychczas jednak nikomu nie udało się tego zbadać.
      Badania nad tym zagadnieniem rozpoczęto od analizy tekstów pisanych w 17 językach, w tym w angielskim, włoskim, japońskim i wietnamskim. Uczeni wyliczyli gęstość informacji w każdej sylabie dla danego języka. Okazało się, że na przykład w języku japońskim, w którym występują zaledwie 643 sylaby, gęstość informacji wynosi nieco około 5 bitów na sylabę. W angielskim z jego 6949 sylabami jest to nieco ponad 7 bitów na sylabę.
      W ramach kolejnego etapu badań naukowcy znaleźli po 10 użytkowników (5 mężczyzn i 5 kobiet) 14 z badanych języków. Każdy z użytkowników na głos czytał 15 identycznych tekstów przetłumaczonych na jego język. Naukowcy mierzyli czas, w jakim tekst zostały odczytane i liczyli tempo przekazywania informacji.
      Uczeni wiedzieli, że jedne języki są szybciej wymawiane od innych. Gdy jednak przeliczyli ilość przekazywanych informacji w jednostce czasu zaskoczyło ich, że dla każdego języka uzyskali podobny wynik. Niezależnie od tego, czy język był mówiony szybko czy powoli, tempo przekazywania informacji wynosiło około 39,15 bitów na sekundę.
      Czasem interesujące fakty ukrywają się na widoku, mówi współautor badań, Francois Pellegrino z Uniwersytetu w Lyonie. Lingwistyka od dawna zajmowała się badaniem takich cech języków jak np. złożoność gramatyczna i nie przywiązywano zbytnio wagi do tempa przekazywania informacji.
      Rodzi się pytanie, dlaczego wszystkie języki przekazują informacje w podobnym tempie. Pellegrino i jego zespół podejrzewają, że odpowiedź tkwi w naszych mózgach i ich zdolności do przetworzenia informacji. Hipoteza taka znajduje swoje oparcie w badaniach sprzed kilku lat, których autorzy stwierdzili, że w amerykańskim angielskim górną granicą przetwarzania informacji dźwiękowych jest 9 sylab na sekundę.
      Bart de Boer, lingwista ewolucyjny z Brukseli, zgadza się, że ograniczenie tkwi w mózgu, ale nie tempie przetwarzania informacji, ale w tempie, w jakim jesteśmy w stanie zebrać własne myśli. Zauważa on bowiem, że przeciętna osoba może wysłuchiwać mowy odtwarzanej z 20-procentowym przyspieszeniem i nie ma problemu z jej zrozumieniem. Wąskim gardłem jest tutaj złożenie przekazywanych danych w całość, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Różnice w liczebności pewnych bakterii żyjących na języku pozwalają odróżnić ludzi z wczesnym rakiem trzustki od osób zdrowych.
      Dotąd zaburzenia mikrobiomu wykrywano w innych tkankach pacjentów z rakiem trzustki. Artykuł z Journal of Oral Microbiology prezentuje pierwsze dowody dot. zmian w obrębie bakterii pokrywających język. Jeśli doniesienia uda się potwierdzić podczas większych badań, utoruje to drogę ratującym życie metodom wczesnego wykrywania czy zapobiegania tej chorobie.
      Naukowcy zebrali grupę pacjentów z wczesnym rakiem trzustki (guzem zlokalizowanym w głowie trzustki) oraz 25-osobową grupę kontrolną. Uczestnicy badania mieli 45-65 lat, nie cierpieli na inne choroby, nie mieli problemów stomatologicznych i przez 3 miesiące przed badaniem nie przyjmowali antybiotyków ani innych leków.
      Zespół Lanjuan Li ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Zhenjiangu posłużył się sekwencjonowaniem. Okazało się, że osoby chore można było odróżnić od zdrowych dzięki niskiemu poziomu bakterii Haemophilus i Porphyromonas oraz wysokiemu Leptotrichia i Fusobacterium.
      Choć konieczne są dalsze badania weryfikujące, nasze wyniki jako kolejne sugerują, że istnieje związek między zaburzeniami mikrobiomu a rakiem trzustki - podkreśla Li.
      Akademicy podejrzewają, że za związkiem mikrobiom-rak trzustki stoi układ immunologiczny i np. rozwój choroby wpływa na reakcje immunologiczne, sprzyjając rozwojowi jednych bakterii i przeszkadzając wzrostowi innych. Gdyby się to potwierdziło, można by zacząć pracować nad nowymi strategiami leczenia za pomocą antybiotyków czy immunoterapii, a nawet preparatami probiotycznymi dla osób z grupy wysokiego ryzyka raka trzustki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Technologie informatyczne spowodowały, że informacje krążą szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, a każdy z nas ma dostęp do ich znacznie większej ilości niż mieli nasi przodkowie. Tym bardziej mogą dziwić wyniki badań, z których dowiadujemy się, że rewolucja cyfrowa powoduje, iż języki... ubożeją. Grupa włoskich naukowców twierdzi, że nowe wyrazy pojawiają się wolniej niż w przeszłości, a stare szybciej przestają być używane.
      Uczeni, podejrzewając, że nowoczesne narzędzia, jak na przykład automatyczne słowniki sprawdzające poprawność tekstu mogą zapobiegać powstawaniu nowych słów, sprawdzili dynamikę 107 angielskich, hiszpańskich i hebrajskich wyrazów, korzystając z bazy 10 milionów słów zdigitalizowanych przez Google Books. Pochodzą one z około 4% wszystkich istniejących książek. Analizowane słowa występują w dziełach stworzonych pomiędzy rokiem 1800 a 2008.
      Jednym z najbardziej zdumiewających odkryć, jakich dokonali było stwierdzenie, że na przestrzeni ostatnich 10-20 lat z języków zniknęło więcej wyrazów niż w analogicznym czasie w we wcześniejszych okresach. Jednocześnie okazało się, że dodawanych jest mniej nowych wyrazów. A to oznacza, że zasób słownikowy współczesnych języków się kurczy. Uczeni podejrzewają, iż częściowo winne są automatyczne narzędzia do sprawdzania pisowni, które powodują, że w e-mailach i SMS-ach używanych jest mniej wyrazów, gdyż te rzadsze oznaczane są jako błędne. Ponadto nowoczesne technologie znacznie zwiększyły dominację języka angielskiego.
      Włosi spostrzegli też, że nowe słowa pojawiające się w języku rozpowszechniają się znacznie szybciej niż w przeszłości. Może mieć to związek z coraz mniejszym zasobem słownikowym.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rozpowszechnienie pasożyta Ceratothoa italica, który wyjada język ryby i osiedla się w jej jamie gębowej, jest dużo większe w rejonach nadmiernego odławiania.
      Dr Stefano Mariani z University of Salford oraz biolodzy z University College Dublin oraz Uniwersytetu Wschodniej Anglii przeprowadzali inspekcję populacji morlesza pręgowanego (Lithognathus mormyrus) z Morza Śródziemnego. Stwierdzili, że ryby złapane w pobliżu wód hiszpańskich, gdzie wprowadzono zakaz łowienia, były znacznie rzadziej zainfekowane pasożytem niż osobniki z intensywnie odławianych wód włoskich. Odsetek zakażonych morleszów wynosił, odpowiednio, 30 i 47%.
      Ichtiolodzy zauważyli, że o ile zakażenie równonogiem upośledzało wzrost i kondycję włoskich ryb, o tyle nie miało ono wykrywalnego wpływu na fizjologię ryb hiszpańskich.
      Larwy C. italica dostają się do jamy gębowej ryb przez skrzela. Osobniki żeńskie ustawiają się w pozycji języka i żywią się krwią. Choć pasożyt nie zagraża człowiekowi, ogranicza rozmiary i długość życia ryb.
      Biorąc pod uwagę, że po pierwsze, ryby z okolic hiszpańskich i włoskich żyją w podobnych warunkach środowiskowych, a po drugie, obie populacje morleszów i C. italica są ze sobą bardzo blisko spokrewnione, jedyną różnicą pozostaje intensywność odławiania i to ona stanowi główny czynnik "zjadliwości" pasożyta.
      Niestety, nadmierne odławianie doprowadza do zachwiania równowagi między pasożytem a gospodarzem i wpływa na cały ekosystem.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy od dziesięcioleci spierają się, dlaczego języki ewoluują. Wybitny językoznawca, Noam Chomsky uważa, że języki nie wyewoluowały po to, by ludzie mogli się komunikować. Ta funkcja to jedynie produkt uboczny prawdziwego celu pojawienia się języków, jakim ma być zapewnienie możliwości myślenia, ustrukturyzowania myśli.
      Dowodem na potwierdzenie tej teorii ma być istnienie wyrazów mających wiele znaczeń. W systemie, który służyłby komunikacji, takie słowa powinny być eliminowane, by nie utrudniać wzajemnego rozumienia się, nie powodować pomyłek.
      Teraz naukowcy z MIT-u wysunęli inną teorię. Twierdzą, że słowa o wielu znaczeniach istnieją po to, by komunikacja była bardziej efektywna. By można było używać tych samych krótkich dźwięków na oznaczanie różnych rzeczy. Zauważają, że pomyłek można uniknąć, gdyż w zdecydowanej większości przypadków z kontekstu wynika, o które znaczenie danego słowa chodzi.
      „Ludzie mówią, że wieloznaczność to problem w komunikowaniu się. Ale gdy zrozumiemy, że kontekst usuwa wieloznaczność, wówczas przestaje ona być problemem. Staje się czymś przydatnym, ponieważ pozwala na wykorzystywanie tych samych wyrazów w różnych kontekstach“ - mówi profesor Ted Gibson.
      Naukowcy hipotetyzują, że słowa o wielu znaczeniach to takie, które są najłatwiejsze do przetwarzania w procesie mowy. Dlatego też mają dużo znaczeń - ich wykorzystywanie jest bowiem najbardziej efektywne. Uczeni stwierdzili, że jeśli mają rację, to wyrazy o mniejszej liczbie sylab, łatwiejszej wymowie i częstszym występowaniu powinny mieć więcej znaczeń niż inne słowa.
      Aby sprawdzić swoje przypuszczenie Gibson i współpracujący z nim Steven Piantadosi i Harry Tily, zbadali słowniki języków angielskiego, holenderskiego i niemieckiego. Porównując właściwości wyrazów z liczbą ich znaczeń stwierdzili, że ich przepuszczenia były prawdziwe. Wyrazy częściej występujące, o mniejszej liczbie sylab i lepiej pasujące do dźwięków typowych dla danego języka, miały więcej znaczeń niż inne wyrazy.
      Naukowcy wyjaśniają, że w procesie komunikacji nadawca jest zainteresowany przekazaniem jak największej liczby informacji za pomocą jak najmniejszej liczby słów, a odbiorcę interesuje jak najpełniejsze i najdokładniejsze zrozumienie przekazu. Jednak, jak zauważają uczeni, bardziej ekonomicznym jest wymuszenie na odbiorcy, by pewne informacje wnioskował z kontekstu, niż wymaganie od nadawcy, by wszystko dokładnie wyjaśniał. W ten sposób powstaje system, w którym „najłatwiejsze“ wyrazy mają więcej znaczeń, gdyż z kontekstu wynika to właściwe.
      Tom Wasow, profesor językoznawstwa i filozofii z Uniwersytetu Stanforda uważa prace uczonych z MIT-u za bardzo ważne. „Można by się spodziewać, że skoro języki podlegają ciągłej ewolucji, to będzie z nich usuwana niejednoznaczność. Jednak gdy przyjrzymy sie językom naturalnym zauważymy, że w dużej mierze są one niejednoznaczne. Wyrazy mają wiele znaczeń, istnieje wiele sposobów na ich ułożenie w ciąg wypowiedzi... Badania te przyniosły naprawdę ważkie argumenty wyjaśniające, dlaczego niejednoznaczność jest w procesie komunikacji czymś funkcjonalnym, a nie dysfunkcyjnym“.
      Piantadosi zauważa, że spostrzeżenia jego i jego kolegów mają olbrzymie znaczenie dla specjalistów pracujących nad rozumieniem języka naturalnego przez maszyny. Ludzie bardzo dobrze radzą sobie z wieloznacznością, jednak dla komputerów jest to bardzo poważny problem. Gibson zauważa jednak, że eksperci od dawna zdają sobie sprawę z wyzwań, jakie stoją przed maszynami, a dzięki badaniom zespołu z MIT-u zyskali lepsze teoretyczne i ewolucyjne wyjaśnienie istnienia wieloznaczności.
×
×
  • Create New...