Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Dziewczynka pochowana z głową zięby w ustach przybyła z najeźdźcami podczas potopu szwedzkiego

Recommended Posts

Dziewczynka - ok. 10-12-latka - pochowana z czaszką zięby w ustach w bardzo płytkim grobie w jaskini Tunel Wielki na terenie dzisiejszego Ojcowskiego Parku Narodowego najprawdopodobniej przybyła do Polski z najeźdźcami podczas potopu szwedzkiego.

Czaszki zięby w ustach i przy policzku

Nie było żadnych dóbr funeralnych, ale w ustach dziecka znajdowała się czaszka zięby. Druga ptasia czaszka leżała po lewej stronie, tuż przy ustach dziewczynki. Ponieważ głowa zmarłej była lekko obrócona w lewo, możliwe, że pierwotnie obie czaszki (głowy) ptaków znajdowały się w jej ustach, ale wskutek tego, co działo się po pochówku, jedna z nich wypadła. Obie ptasie czaszki należą do zięby zwyczajnej (Fringilla coelebs).

Szkielet znaleziono kilkadziesiąt lat temu - podczas prac prowadzonych w drugiej połowie lat 60. XX w. przez zespół Waldemara Chmielewskiego. W ostatnich latach naukowcy przyjrzeli się odkryciu i przeprowadzili szczegółowe analizy, w tym genetyczne.

Wg nich, dziewczynka mogła przybyć do Polski z wojskami najeźdźczymi podczas potopu szwedzkiego. Jak napisano w artykule "The girl with finches: a unique post-medieval burial in Tunel Wielki Cave, southern Poland" opublikowanym na łamach pisma Praehistorische Zeitschriftcechy pochówku w połączeniu z analizami genetycznymi i datowaniem radiowęglowym przemawiają na korzyść hipotezy wiążącej ją z fino-karelskimi wojskami szwedzkiego garnizonu wojskowego stacjonującego w pobliskim zamku w Ojcowie podczas Potopu szwedzkiego w latach 1655-1657.

Detektywistyczna praca

Dr Małgorzata Kot z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, która z zespołem analizuje znalezisko, powiedziała PAP-owi, że badania nie były typowymi badaniami archeologicznymi. Aby dojść do [wskazanego] wniosku, musieliśmy zastosować szerokie spektrum metod badawczych. To była detektywistyczna praca. Próbując wyjaśnić fenomen tego pochówku, akademicy przeprowadzili wieloaspektową analizę ludzkich i ptasich szczątków kostnych, uwzględniającą badania genetyczne i izotopowe, tomografię komputerową, datowania radiowęglowe oraz pomiary antropologiczne i paleontologiczne.

Badacze bazowali na licznych dowodach pośrednich. Jak podkreślili, pochówek był bardzo nietypowy jak na obszar Polski. Ponadto analizy genetyczne wykazały, że dziewczynka nie była Słowianką (wskazówki wiązały ją głównie z ziemiami zamieszkanymi przez Finów).

Zespół miał problem z precyzyjnym ustaleniem czasu śmierci dziewczynki. Ostatecznie badania radiowęglowe pozwoliły ustalić, że doszło do niej w drugiej połowie XVII albo w XVIII w.

Gdy specjaliści rozglądali się za zbliżonym rytuałami pogrzebowymi w ówczesnej Skandynawii, nie znaleźli bezpośrednich analogii, ale stwierdzili, że w pewnych regionach Skandynawii kilkaset lat temu chrześcijaństwo nie było mocno zakorzenione i wcale nie tak rzadkie były praktyki nawiązujące do czasów pogańskich. Dr Kot podkreśliła, że w pewnych jej częściach (np. w Karelii) jeszcze w XIX w. osoba, która zginęła w lesie, była chowana w lesie, a nie na cmentarzu.

Nasz fiński kolega, doktor Frog, zwrócił uwagę na to, że ptaki symbolizowały nawet wówczas wędrówkę duszy po śmierci. Jednak pochówków z głowami ptaków nie znamy z terenu północno-wschodniej Skandynawii - dodała badaczka.

Wiedząc to wszystko, naukowcy musieli jeszcze poszukać okoliczności, kiedy w XVII i XVIII w. "ludzie z północy" mogli się znaleźć w rejonie Ojcowa. Na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się tutaj czas potopu szwedzkiego, podczas którego najeźdźcy jeszcze w 1655 r. zajęli ojcowski zamek, obsadzając go swoją załogą - wyjaśnił PAP-owi dr Michał Wojenka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Skąd w XVII-XVII-w. Polsce wzięła się mała dziewczynka z Finlandii?

Odnosząc się do tego, skąd w tym czasie wzięła się w naszym kraju mała dziewczynka z Finlandii, akademicy tłumaczą, że w potopie uczestniczyły także wojska fińskie. Wczesną jesienią 1655 r. najeźdźcy okupowali zamek w Ojcowie (wykorzystywali go do przechowywania żywności i amunicji). Jest bardziej niż prawdopodobne, że w szwedzkim garnizonie z Ojcowa stacjonowało wielu Finów, ponieważ [np. z relacji XVII-w. poety i historyka Wespazjana Kochowskiego] wiemy, że w oddalonym o zaledwie 20 km Krakowie [na Wawelu] obóz obsadzono 3-tys. załogą, przede wszystkim Finami - piszą autorzy artykułu z Praehistorische Zeitschrift. Nawet jeśli zaakceptujemy bardzo prawdopodobną obecność fińskich żołnierzy w Ojcowie w połowie XVII w., nadal pozostaje istotne pytanie: czy dziewczynka pogrzebana w jaskini Tunel Wielki jest z nimi jakoś powiązana? Taka możliwość staje się jasna w świetle ważnej pracy Geoffreya Parkera ["The Army of Flanders and the Spanish Road. The Logistics of Spanish Victory and Defeat in the Low Countries' War", 1972] na temat obozów wojskowych czasów wojny, która pokazywała, że były to miejsca pełne kobiet i dzieci. Żołnierzom, najczęściej niższej rangi, często towarzyszyły żony, kochanki, a niekiedy też służące [F. Tallett, "War and Society in Early-Modern Europe", K. Łopatecki, "Blaski i cienie funkcjonowania rodzin w nowożytnych wojskach Europy Zachodniej" oraz "Disciplina militaris w wojskach Rzeczypospolitej do połowy XVII wieku"]. Dla przykładu, w 1630 r. 368 kawalerzystom z obozu w Langenau (Badenia-Wirtembergia) towarzyszyło 66 kobiet i 78 dziewcząt, zaś pod koniec XVII w. w garnizonie w Spandau (Brandenburgia) grupie 261 mężczyzn towarzyszyło 171 żon i 295 dzieci [Tallet].

Często sobie wyobrażamy, że w czasie potopu do Polski wkroczyła wyłącznie regularna armia, ale z ówczesnych relacji wiemy, że w taborach było też całkiem sporo kobiet i dzieci. Tak też było i w przypadku szwedzkiego garnizonu na zamku w Ojcowie - opowiada dr Wojenka.

Pochówek w niepoświęconej ziemi

Pochowanie na niepoświęconej ziemi i lokalizacja pochówku w jaskini wskazują na najbardziej prawdopodobne scenariusze: fino-karelskie pochodzenie zmarłej (okoliczności śmierci nie pozwalały na przetransportowanie jej z lasu i zgodnie ze zwyczajem 12-latka musiała być pochowana w pobliżu miejsca zgonu) lub bycie ofiarę brutalnej zbrodni (ciało ofiary ukryto).

Druga z hipotez jest o wiele mniej prawdopodobna. Tak czy siak wiadomo, że dziewczynka nie miała lekkiego życia. Widoczne w kościach długich linie Harrisa (jeden z markerów stresu szkieletowego) świadczą o tym, że cierpiała głód.

Naukowcy dodają, że części ptasiego ciała najtrudniej dopasować do scenariusza związanego ze zbrodnią. Stosunkowo łatwo je za to połączyć z wierzeniami pewnych grup etnicznych.

Łączenie elementów układanki

Elementy układanki wydają się wskazywać, że dziewczynka przybyła z najeźdźcami w czasie potopu i nigdy już Polski nie opuściła. Jak z cytryny wycisnęliśmy z dostępnych analiz tyle informacji, ile było to możliwe. Uważamy, że na 95 proc. nasza wersja wydarzeń jest właściwa - podsumowuje dr Wojenka.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zięba była symbolem dziewictwa. Z racji na to, że śpiewa w zimie miała symboliczne ludowe znaczenie wiecznego życia na całej słowiańszczyźnie. Archeolodzy zawszy wszystko co nie rozumieją od razu zaliczają do wierzeń "religijnych-pogańskich".

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ergo Sum napisał:

Archeolodzy zawszy wszystko co nie rozumieją od razu zaliczają do wierzeń "religijnych-pogańskich".

Trudno nie wiązać zachowań czy rytuałów pogrzebowych z wierzeniami. Pogaństwo ma swoją dobrą, stosunkowo ścisłą definicję. Na moje oko zięba w ustach nie jest chrześcijańska, zatem jest pogańska.

19 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Uważamy, że na 95 proc. nasza wersja wydarzeń jest właściwa - podsumowuje dr Wojenka.

Jak to zostało zmierzone? 0.95 to jednak bardzo precyzyjne oznaczenie. Figura retoryczna?

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Jajcenty napisał:

Jak to zostało zmierzone? 0.95 to jednak bardzo precyzyjne oznaczenie. Figura retoryczna?

No napisali, że tak uważają, czyli popytali siebie i wyciągnęli średnią na przykład ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z zalinkowanego artykułu wynika, że autorzy jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie zagadki wskazują wierzenia charakterystyczne dla kręgu kultur Uralu i powiązanych z nimi kultur ugrofińskich, zwaszcza z rejonu Karelii. Chodzi tu o wierzenia w ptaka-duszę. W Karelli wierzono, że dusza wędruje w zaświaty pieszo, ale zamieniając się w ptaka może odwiedzać żywych. 

Choć te  pogańskie przesądy  były z terenu Finlandii rugowane, zwłaszcza w okresie reformacji, to w prawosławnej i odludnej Karelii  były obecne jeszcze w XX w. Należy przy tym pamietać, że jeszcze w XVII chrystianizacja, zwłaszcza Europy Wschodniej, a zwłaszcza jej obszarów odludnych, była bardzo powierzchowna, choćby z racji bardzo słabo rozwiniętej sieci parafii. 

Kiedy w XV w. przeciętna parafia w Europie Zach. miała poww.  25 km2 to w Polsce bywały takie o powierzchni 140 km2. Niektóre parafie były nieobsadzone, bo było mało chętnych na proboszczostwo w biednej wiejskiej parafii. W trakcie reformacji bywało tak, że mszę w obrządku katolickim sprawował pastor i na odwrót - w zależności kto przywędrował akurat na parafie. Inną kwestią był bardzo niski poziom intelektualny i słabe wyksztalcenie wiekszości wiejskich księży. 

Badanie Cezarego Kuklo na temat  ksiąg metrykalnych dla parafii Trzciniec na Podlasiu, wskazywały, że w I poł XVII, jedynie 14 z 32 wsi parafii były pod realnym wpływem Kościoła.

Nic więc dziwnego, że pogańskie zwyczaje utrzymywały się długo.

Na synodzie w 1726 r. biskup łucki groził „kto w polu lub w gajach pochowa zmarłego, będzie wyklęty„. W 1744 synod wileński głosił: „za pochowanie ciała w polu lub lesie wzbrania winnemu wstępu do kościoła przez 3 miesiące

Cyt z http://mediewalia.pl/publicystyka/kiedy-zakonczyla-sie-chrystianizacja-polski/

Nie inaczej było w Finlandii, więc nie powininien  dziwić pogański obyczaj pochówku.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.06.2021 o 10:19, Jajcenty napisał:

Jak to zostało zmierzone? 0.95 to jednak bardzo precyzyjne oznaczenie. Figura retoryczna?

No mamy 95%, 99% i 100%, przy czym to ostatnie mniej więcej pokrywa się ze 100% sytuacją w piłce nożnej :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedno z największych anglosaskich cmentarzysk to kolejne odkrycie na trasie budowy szybkiej kolei HS2. Odkrycie tym cenniejsze, że większość pochówków zawiera cenne dobra grobowe wysokiej jakości, co sugeruje, że miejsce spoczynku w dzisiejszym Wendover w Buckinghamshire służyło bogatej społeczności, zamieszkującej te ziemie już po odejściu Rzymian, a przed podbojem Wysp Brytyjskich przez armię Wilhelma zdobywcy.
      Znalezione w grobach przedmioty pochodzą z V i VI wieku, okresu, co do którego istnieje wiele niewiadomych. Dlatego też specjaliści uważają, że odkrycie w znaczący sposób poszerzy naszą wiedzę o codziennym życiu oraz kulturze tamtego okresu. Prowadzone badania ujawniły, że obszar ten był wykorzystywany przez ludzi od bardzo dawna. Znaleziono tam bowiem ślady obecności ludzi neolitu, epoki brązu, żelaza i czasów rzymskich. Jednak najważniejszym znaleziskiem jest duży cmentarz z czasów anglosaskich. Składa się on ze 138 grobów zawierających 141 pochówków szkieletowych i 5 ciałopalnych.
      W wielu grobach na obojczykach zmarłych znaleziono po dwie brosze, co wskazywało, że służyły one do spięcia w tym miejscu odzienia. Brosze różnią się stylem. Niektóre to złocone brosze w kształcie dysku, inne zaś to brosze wykonane ze srebrnych monet. Znaleziono też parę małych zapinek z czworoboczną główką (square-headed brooch), będących miniaturową wersją wielkich zapinek tego typu, jak np. słynna Chessel Down Brooch.
      Archeolodzy sądzą, że niektóre z materiałów, z których wykonano ozdoby – jak bursztyn, różne metale i inne materiały – mogły być importowane z kontynentu. Znaleziono m.in. dwa nietknięte szklane puchary w kształcie rogu, które są podobne do naczyń wytwarzanych na północy Francji. Trzeba jednak pamiętać, że w tym samym czasie podobne przedmioty powstawały też w Anglii. Jednak obecność takich naczyń w grobach może sugerować, że złożone w nich osoby miały dostęp do wysokiej jakości zagranicznych trunków.
      Uwagę zwraca pochówek jednej z kobiet, z którą złożono liczne dobra wysokiej jakości, wskazujące na jej wysoki status w lokalnej społeczności. W grobie zmarłej znaleziono m.in. ozdobną misę z zielonego szkła. Misa powstała prawdopodobnie na przełomie IV i V wieku, może więc być pozostałością z czasów rzymskich. Obok misy archeolodzy znaleźli liczne pierścienie ze stopu miedzi, srebrny pierścień w kształcie zwierzęcia, brosze, dyski, żelazne sprzączki do pasa oraz obiekty z kości słoniowej.
      W innym wyróżniającym się grobie znaleziono szkielet z ostrym żelaznym przedmiotem wbitym w kręgosłup zmarłego. Pochowano tutaj mężczyznę w wieku 17–24 lat, a osteolog badający szkielet sądzi, że przedmiot został wbity od przodu tułowia. Nie wiadomo, czy to on był przyczyną zgonu.
      W sumie na cmentarzu odkryto ponad 2000 koralików, 89 brosz, 40 sprzączek, 51 noży, 15 grotów włóczni i 7 umb. W grobach znaleziono też liczne przedmioty higieny osobistej, jak zestawy do czyszczenia uszu, wykałaczki, grzebienie, pincety oraz tubkę, która mogła zawierać tusz do rzęs lub podobny kosmetyk.
      To już kolejne fascynujące doniesienie z trasy budowy HS2. Już wcześniej informowaliśmy, że we Fleet Marston znaleziono dziesiątki rzymskich pochówków z odciętymi głowami, w Stoke Mandeville archeolodzy trafili na kościół pod kościołem, a pod nim znajdowało się rzymskie mauzoleum. Brytyjczycy pochwalili się też odkryciem rzadkiej drewnianej rzymskiej rzeźby antropomorficznej oraz niezwykłej osady.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół antropologów i archeologów z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu (UPWr) wykonał we współpracy z plastykami z Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu rekonstrukcje wyglądu trojga mieszkańców Górnych Łużyc. Czaszki - 2 męskie i 1 żeńską - znaleziono we wczesnośredniowiecznym grodzisku w miejscowości Göda w zachodniej Saksonii. Dziś są one przechowywane w Muzeum Miejskim w Budziszynie.
      Datowania radiowęglowe szczątków ludzkich wykazały, że cmentarzysko na majdanie [...] funkcjonowało pomiędzy końcem wieku XV a początkiem XVII – to znaczy w czasach, kiedy gród był już opuszczony. Wygląd starszego mężczyzny odtworzono w postaci pełnoplastycznego realistycznego popiersia. Rekonstrukcje wyglądu młodszego mężczyzny i młodej kobiety wykonano cyfrowo – podkreśla archeolog dr Paweł Konczewski.
      Rekonstrukcje trafiły na wystawę w Muzeum Miejskim w Budziszynie. Wystawa to pokłosie polsko-niemieckiego projektu naukowo-edukacyjnego „1000 lat Górnych Łużyc – ludzie, grody, miasta”.
      Wbrew pozorom [o Słowianach] nie wiemy wielu rzeczy. Do tej pory uważano, że przybyli na te tereny około VI-VII wieku, ale dzisiaj coraz częściej zakłada się, że był to wiek VIII. Ja uważam, że przybyli z Europy Wschodniej, dokładniej z Naddnieprza, wypierani przez Awarów. Szukali nowych terenów do życia, a może też uciekali przed konfliktami zbrojnymi. Wielka wędrówka Słowian we wczesnym średniowieczu miała różne podłoże, ale dokładnie tak samo z różnych przyczyn również dzisiaj ludzie emigrują i szukają nowych miejsc do lepszego życia - komentuje archeolog.
      Grody, które przybysze zbudowali, wykorzystując ukształtowanie terenu, powstały prawdopodobnie wskutek niepokojów wojennych oraz ekspansji Państwa zachodniofrankijskiego na wschód; na początku X w. Karolingowie dążyli do podporządkowania sobie plemienia Milczan, które żyło na Górnych Łużycach.
      Ważnym elementem badań jest zebranie informacji o mieszkańcach grodów. Specjaliści chcą poznać ich życie codzienne, dowiedzieć się, co jedli, na co chorowali, jak długo byli karmieni piersią matki. To wszystko powiedzą nam badania izotopowe kości, bo historia naszego życia jest zawarta w naszych kościach i tę księgę można odczytać - podsumowuje dr Konczewski.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół ekspertów przyjrzał się bliżej zwyczajom grzebalnym w najstarszym mieście świata, Çatalhöyük. Domy w Çatalhöyük noszą ślady odbywania w nich rytuałów, w tym rytuałów pogrzebowych. Zmarli chowani byli w domach, w przypadku niektórych z nich używano pigmentów, a miejsca pochówku malowano.
      Już z wcześniejszych badań wiemy o związkach pomiędzy użyciem pigmentów a rytuałami pogrzebowymi. Na Bliskim Wschodzie wykorzystanie barwników w kontekście funeralnym i architektonicznym rozpowszechniło się szczególnie w drugiej połowie IX i w VIII tysiącleciu przed Chrystusem. Nowe badania ujawniły, że w Çatalhöyük w przypadku pochówków niewielkiej liczby zmarłych użyto pigmentu.
      Wydaje się, że na decyzję o samym użyciu pigmentu nie miał wpływu ani wiek, ani płeć zmarłem osoby. Jednak wszystko wskazuje na to, że użycie konkretnego koloru – cynobrowego, błękitu miedzi czy malachitu – jest już powiązane z rolą społeczną zmarłego. Prawdopodobnie stosowanie cynobru na głowę zostało zarezerwowane głównie dla mężczyzn. Cynober ma specjalne znaczenie w wielu kulturach na przestrzeni ludzkiej historii. To jaskrawo czerwony barwnik, który nie blaknie, a po podgrzaniu ma właściwości halucynogenne i uspokajające.
      Wiele wskazuje na to, że miał on też specjalne znaczenie w Çatalhöyük, gdzie znaleziono go w przypadku niewielkiej liczby pochówków i malunków naściennych. Naukowcy przypuszczają, że obecność cynobru jedynie na kościach czołowych i skroniowych zmarłych oraz obecność fitolitów może sugerować obecność opasek na głowę, które zmarli mogli nosić również za życia. Tutaj warto przypomnieć, że np. etniczni mieszkańcy Vanuatu uważają opaski na głowę za wartościowe przedmioty i mogą je nosić tylko wysoko postawieni w społeczności mężczyźni. Z kolei w Chinach epoki neolitu i brązu cynober był zarezerwowany dla pochówków elit. Oczywiście to daleko posunięte porównania, jednak obecność cynobru może wskazywać na osoby o wysokim statusie społecznym. Trzeba też zauważyć, że wciąż prowadzone w Çatalhöyük badania genetyczne nie wykazały dotychczas pokrewieństwa ani pomiędzy zmarłymi zdobionymi cynobrem, ani zmarłymi pochowanymi w tym samym domu. To zaś może wskazywać, że status społeczny w Çatalhöyük się nabywało, a nie dziedziczyło. Jednak na razie jest zbyt wcześnie, by wysuwać ostateczne wnioski, gdyż badania DNA przeprowadzono na zbyt małej próbce osób.
      Drugi widoczny trend w zwyczajach funeralnych to wykorzystanie kolorów niebieskiego (błękit miedzi) i zielonego (malachit), w pochówkach kobiet i nastolatków. najstarsze znane nam przykłady wykorzystania tych kolorów pochodzą z późnego okresu kultury natufijskiej sprzed ok. 11 000 lat. Kolory te kojarzone są czasem z płodnością i dojrzałością, to zaś może mieć też dodatkowy związek z rozwojem społeczeństw rolniczych.
      W Çatalhöyük znaleziono też zbiorniki na pigmenty, narzędzia do ich nakładania oraz ślady ich produkcji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mumifikowanie zmarłych było w prehistorii bardziej rozpowszechnione niż sądzimy. Naukowcy z Uniwersytetu w Uppsali donoszą o zidentyfikowaniu najstarszego znanego przypadku zabiegów mumifikacyjnych. Co więcej, dowody takie znaleziono w Europie, a dokładniej na terenie Portugalii, w pochówkach mezolitycznych łowców-zbieraczy w dolinie Sado.
      Dotychczas najstarsze znane przykłady celowego mumifikowania zwłok pochodziły z pustyni Atacama, gdzie przedstawiciele kultury Chinchorro stosowali takie praktyki już przed około 7000 lat temu. Tymczasem portugalskie pochówki ze śladami mumifikacji mają około 8000 lat.
      Badanie prehistorycznych procesów mumifikacyjnych jest niezwykle trudne, gdyż trudno je zauważyć, jeśli nie zachowały się tkanki miękkie. Te zaś rzadko się zachowują. Szczególnie w umiarkowanym wilgotnym klimacie, jaki panuje w większości Europy.
      Uczeni wykorzystali niedawno odkryte fotografie szkieletów 13 osób, które odkryto w latach 60. na stanowiskach Arapouco i Poças de S. Bento. Na ich podstawie byli w stanie zrekonstruować pozycję ciał, by więcej dowiedzieć się o praktykach grzebalnych sprzed 8000 lat.
      Badacze połączyli techniki archeotanatologii z wiedzą na temat rozkładu ludzkiego ciała. Archeotanatologia dokumentuje i analizuje ludzkie szczątki na podstawie układu przestrzennego kości. W ten sposób można dowiedzieć się, jak przebiegał rozkład zwłok, a to z kolei pozwala na odtworzenie, w jaki sposób ciało było traktowane po śmierci i jak je pochowano. Specjaliści od archeotanatologii z Uniwersytetu w Uppsali skorzystali podczas badań z wyników eksperymentów nad rozkładem zwłok, mumifikacją i pochówkiem prowadzonych w Forensic Anthropology Research Facility na Texas State University.
      Na podstawie takich informacji stwierdzili, że jeśli miał miejsce proces mumifikacji, to powinniśmy mieć do czynienia z nadmiernym zgięciem kończyn, brak wyłuszczeń w stawach na dużych obszarach ciała oraz szybkie zbieranie się osadów wokół kości. Wszystkie te zjawiska wystąpiły w co najmniej jednym ze szkieletów. Analizy wykazały, że niektóre z ciał pochowano w pozycji mocno zgiętej, z kolanami ułożonymi przed klatką piersiową.
      Podczas rozkładu kości zwykle oddzielają się od siebie w miejscach słabszych połączeń, np. w stawie skokowym. Jednak w przypadku wspomnianych pochówków nie doszło do takiego zjawiska. Naukowcy uważają, że zarówno pochówek w silnie zgiętej pozycji jak i brak oddzielenia kości w stawach skokowych można wyjaśnić, jeśli przyjmiemy, że przed pochówkiem zwłoki były wysuszone i pochowano zmumifikowane ciała. Wysuszenie nie tylko zachowuje bowiem słabe połączenia w stawach, ale również pozwala na silne wyginanie ciała, gdyż zakres możliwych ruchów zwiększa się w miarę zmniejszania się ilości tkanek miękkich.
      Jako, że ciała przed pochówkiem wysuszono, pomiędzy kośćmi brak jest osadów pochodzących z rozkładających się tkanek, a połączenia stawów zostały zachowane również dzięki temu, że szybko gromadzące się osady z gleby utrzymały kości na pozycji.
      Zdaniem autorów badań zaobserwowane zjawiska to skutek celowej naturalnej mumifikacji zwłok. W jej trakcie zwłokami manipulowano tak, by skutecznie się osuszały i zachowały integralność. Jednocześnie krępowano je, by uzyskać pożądaną pozycję. Gdy zaś proces się zakończył, ciało było lżejsze, mniejsze i łatwiejsze w transporcie do miejsca pochówku, jednocześnie zaś zachowało integralność anatomiczną.
      Szczegóły badań zostały opublikowane na łamach European Journal of Archeology.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badane od ponad roku pozostałości rzymskiej osady w miejscowości Fleet Marston w Wielkiej Brytanii dowodzą, że istniało tam tętniące życiem miasto i zdradzają wiele szczegółów na temat codzienności mieszkańców Brytanii. Jednym z bardziej interesujących znalezisk jest cmentarz z dużą liczbą pochówków, na którym około 10% zmarłych miało odcięte głowy.
      Budowa linii szybkiej kolei HS2 stała się okazją do przeprowadzenia szeroko zakrojonych badań archeologicznych w wielu miejscach Anglii. Informowaliśmy już o znalezieniu kościoła pod kościołem oraz rzymskiego mauzoleum poniżej nich, odkryciu rzadkiej rzeźby czy niezwykłej osady.
      W Fleet Marston archeolodzy znaleźli pozostałości domów oraz budynków przemysłowych i handlowych. Istniejące tutaj miasto było położone wzdłuż drogi łączącej regionalną stolicę Verulaminum (obecnie St. Albans) z Corinium Dobunnorum (Cirencester). Droga była utwardzona piaskowcem, a wzdłuż niej rozciągał się system odwadniający. Znaleziono też ponad 1200 monet oraz ołowiane odważniki. Poszerzona część drogi mogła zaś odgrywać rolę placu handlowego z dodatkowym miejscem na wozy i stoiska. Archeolodzy odkryli też sztućce, szpile, broszki oraz kości do gry. Wydaje się, że miasteczko było ważnym punktem postoju dla podróżnych i żołnierzy przemieszczających się pomiędzy garnizonami.
      Niezwykle interesujący jest cmentarz pochodzący z okresu późnorzymskiego. Zawiera on około 425 pochówków i jest największą rzymską nekropolią w Buckinghamshire. Zgodnie z panującymi wówczas zwyczajami, ciała większość zmarłych złożono w ziemi, chociaż natrafiono też na nieco kremacji. Tak duża liczba pochówków wskazuje, że pod koniec okresu rzymskiego w mieście osiedlało się coraz więcej osób. Mogło być to związane z rosnącą produkcją rolną. Specjaliści zauważyli, że cmentarz podzielony jest na dwie części, być może więc był on zorganizowany według podziałów plemiennych, rodzinnych czy etnicznych.
      Co ciekawe, około 10% pochowanym odcięto głowy, które w niektórych przypadkach zostały umieszczone między nogami zmarłych. Zjawisko to można interpretować na różne sposoby. Być może były to pochówki przestępców, chociaż wiadomo też, że w późnym okresie rzymskim zmarłym czasem odcinano głowy. Był to normalny, ale rzadko spotykany obyczaj pogrzebowy.
      Dalej na południe od miejsca budowy HS2, na jednym z niskich wzgórz, znaleziono ślady struktur z wczesnej epoki żelaza. W tej chwili nie wiadomo, czym one były, jednak pewne wskazówki sugerują działalność rolniczą sprzed okresu założenia miasta. W okolicy wydobywano kamień, być może potrzebny na budowę drogi między Verulaminum – Corinium Dobunnorum.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...