Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Abydos: archeolodzy odsłonili prawdopodobnie najstarszy na świecie browar o dużej produkcji

Recommended Posts

Egipsko-amerykańska misja archeologiczna, której pracami kierowali dr Matthew Adams z Uniwersytetu Nowojorskiego i dr Deborah Vischak z Uniwersytetu Princeton, odsłoniła w północnym Abydos pozostałości obiektu będącego najprawdopodobniej najstarszym na świecie browarem o wysokiej wydajności.

Jak poinformował Mostafa al-Waziri, sekretarz generalny Służby Starożytności, wydaje się, że wytwórnia o mocy produkcyjnej rzędu 22.400 l datuje się na czasy Narmera. Archeolodzy natrafili na 8 dużych sektorów produkcyjnych. Każdy miał ok. 20 m długości, 2,5 m szerokości i 0,4 m głębokości. W każdym umieszczano po 40 naczyń-kadzi (były one rozstawione w 2 rzędach). Służyły do podgrzewania ziaren zmieszanych z wodą. Naczynia były przytrzymywane w miejscu przez pierścienie z glinianych podpór.

Wg Adamsa, wytwórnia mogła zostać wybudowana w tym miejscu, by dostarczać piwo wykorzystywane w królewskich rytuałach pogrzebowych.

W latach 1911-13 brytyjski archeolog T. Eric Peet prowadził wykopaliska północnych okolic stanowiska w Abydos. Jak wyjaśnił w przesłanym nam mailu dr Adams, opublikował on dość pobieżny raport na temat odkrycia dużych, enigmatycznych obiektów [...]; uznał je za piece do suszenia ziarna (suszenie miało zapobiegać psuciu podczas przechowywania). Z biegiem lat ich lokalizacja uległa zapomnieniu. Odkrycia dokonane w ostatnich latach w innych miejscach, szczególnie w Hierakonpolis w pobliżu dzisiejszego Idfu i na stanowisku Tell el-Farcha w północno-wschodniej Delcie Nilu, gdzie znaleziono podobne struktury, jasno pokazały, że to, co Peet wziął za piece do suszenia ziarna, służyło tak naprawdę do produkcji piwa. Ponieważ wczesne prace Peeta nie dały odpowiedzi na wiele pytań, zdecydowaliśmy się odnaleźć ten rejon [...].

Adams wyjaśnia, że archeolodzy pracowali w browarze przez 2 sezony - w 2018 i 2020 r. Teraz mamy o wiele pełniejszy obraz tego, co się tu działo. Naukowiec zaznacza, że browar z Abydos nie jest najstarszy w Egipcie; zarówno w Hierakonpolis, jak i w Tell el-Farcha piwo produkowano wcześniej. Tym, co wyróżnia Abydos, jest jednak niesamowita skala produkcji. [Należy podkreślić, że] szacuje się, że w jednej partii browary z innych lokalizacji były w stanie uwarzyć od kilkuset do tysiąca litrów napitku. W przypadku Abydos [...] wiemy o co najmniej 8 indywidualnych sekcjach. W każdej z nich znajdowało po 40 stanowisk na kadzie; służyły one do przygotowywania zacieru. [...] Całościową zdolność produkcyjną browaru oceniono na ponad 20 tys. litrów. Tyle napoju wystarczy, by ludziom zgromadzonym na 40-tysięcznym stadionie wydać po 500 ml piwa. To najstarszy egipski, a być może i światowy, przykład prawdziwie przemysłowej skali wytwarzania piwa. A wszystko to miało miejsce ok. 5000 lat temu, w przybliżeniu w czasach panowania wspominanego wcześniej Narmera (jest on uznawany za twórcę państwa "Obydwu Krajów"). Tu rodzi się ważne pytanie: po co produkowano wtedy tak duże ilości piwa?

Abydos było "domem" przodków pierwszych władców Egiptu, dlatego Narmer i jego następcy z Pierwszej Dynastii oraz dwaj władcy z Drugiej Dynastii wznieśli swoje grobowce w pierwszej wielkiej królewskiej nekropolii. Nekropolia ta wyrosła z wcześniejszego cmentarza, na którym spoczywali predynastyczni lokalni władcy. Wspomniani królowie z I i II Dynastii wznieśli też monumentalne świątynie pogrzebowe. [...] W czasie odbywanych tam rytuałów składano ofiary na wielką skalę, podobnie jak w świątyniach poświęconych bogom. Jedną z najważniejszych rzeczy ofiarowywanych podczas tych obrzędów było zaś piwo. Wiemy to, gdyż w i wokół niektórych świątyń pogrzebowych znaleziono liczne naczynia na piwo. Dlatego też możemy przypuszczać, że w dużym browarze położonym na północy Abydos produkowano piwo w takiej skali, jakiej wymagały rytuały pogrzebowe.

Dr Adams podsumowuje, że browar z Abydos pokazuje skalę zasobów, jaka była dostępna już dla wczesnych władców Egiptu, a także ich umiejętność zorganizowania potrzebnej siły roboczej.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam, że piwo w tamtych czasach spełniało nie tyle rolę "rozrywkową" co często konieczność, gdyż często nie było źródeł czystej wody a piwo miało właściwości bakteriobójcze i jego picie było dużo bezpieczniejsze niż wody ze źródeł! A często też... smaczniejsze!

Share this post


Link to post
Share on other sites

To bzdura.

Piwo było bezpieczne, bo było wysterylizowane w wysokiej temperaturze. Dokładnie to samo robiło się już wtedy z każdą inną wodą, jeśli miało się wątpliwości co do jej bezpieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niebawem znajdą piasek na pustyni i powiedzą, że jest tam z powodów obrzędowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodałbym dwie rzeczy. Wspomniane moce produkcyjne, dotyczyły jednej szarży (made at a time), a nie całościowej wydajności np. rocznej.

A także, że współczesne piwo dość mocno różni się od niegdysiejszego. Dziś mamy wspaniały klarowny napitek, kiedyś piwo bardziej przypominało gęstą zupę i było ważnym elementem diety dostarczając nie tylko bezpiecznej wody, ale też cennych witamin, mikroelementów i białka (kalorie).

Jeżeli mamy do czynienia z olbrzymim kompleksem świątynnym, to musiało tam stacjonować wojsko by zachować porządek. A skoro żołnierze, to i piwo musi być, bo żołnierz miał urzędowo zagwarantowany przydział chleba i piwa. Później żołnierzy karmiono już tylko gorzej - suchary i woda na popitkę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy w ubiegłym roku doktor Anthony Romilio analizował słynne „Gęsi z Meidum”, jedno z największych arcydzieł malarstwa starożytnego Egiptu, dostrzegł coś, czego nie zauważono od 150 lat. Dotychczas sądzono, że dzieło przedstawia gęś gęgawą, gęś białoczelną oraz berniklę rdzawoszyją. Australijski uczony zauważył jednak, że rzekome bernikle rdzawoszyje wyglądają inaczej niż współcześnie znany gatunek.
      Gęsi z Meidum to wspaniałe malowidło ze ściany grobowca wezyra Nefermaata. Obecnie można je oglądać w Muzeum Egipskim w Kairze.
      Obraz jest podziwiany od czasu jego odkrycia w XIX wieku i uważany jest za egipską Mona Lisę. Wygląda na to, że nikt nie zauważył, iż uwieczniono na nim nieznany gatunek gęsi. Oczywiście można uznać, że różnice to wynik wyobraźni artystycznej. Jednak musimy zauważyć, że wszystkie obrazy znalezione w tym miejscu charakteryzują się niezwykle realistycznymi odwzorowaniami innych ptaków oraz ssaków, mówi Romilio.
      Naukowiec zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. Dotychczas na żadnym egipskim stanowisku archeologicznym nie znaleziono kości bernikli rdzawoszyjej. Co interesujące, kości podobnego, ale nie identycznego, ptaka znaleziono na Krecie, dodaje naukowiec. Z zoologicznego punktu widzenia egipski malunek jest jedyną dokumentacją tej wyjątkowo ubarwionej gęsi. Wydaje się, że ptak wyginął, stwierdza Romilio. Do analizowanej gęsi zastosował naukowe metody identyfikacji i na tej podstawie doszedł do wniosku, że mamy do czynienia z nieznanym gatunkiem.
      Cywilizacja starożytnego Egiptu pojawiła się, gdy Sahara była znacznie bardziej zielona niż obecnie. Był to więc obszar o większej bioróżnorodności. Wiele z żyjących zwierząt zostało odwzorowanych w grobowcach i świątyniach. Dotychczas nauka zidentyfikowała stosunkowo niewiele z nich, dodaje.
      Na egipskich obrazach udało się zidentyfikować tura, nieznane gatunki gazeli, oryksa, antylopy i osła. Te przedstawienia pozwalają nam badać bioróżnorodność sprzed tysięcy lat, mówi Romilio.
      Z pracą uczonego można zapoznać się w artykule Assessing 'Meidum Geese' species identification with the ‘Tobias criteria’" opublikowanym na łamach Journal of Archeological Science: Reports.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szczegółowe badania egipskiej mumii przechowywanej w Chau Chak Wing Museum na Uniwersytecie w Sydney ujawniły, że na tej australijskiej uczelni znajduje się jedyny w swoim rodzaju zabytek. Nigdy wcześniej nie znaleziono bowiem egipskiego pochówku przygotowanego w taki właśnie sposób.
      Uczeni z Sydney ze zdumieniem zauważyli, że badana mumia jest pokryta mułem. Muł umieszczono pomiędzy warstwami lnianych bandaży wykorzystanych do mumifikacji, więc nie był z zewnątrz widoczny. Badanie radiowęglowe ujawniło, że fragmenty lnu pochodzą z roku około 1207 przed Chrystusem, a analiza technik mumifikacyjnych wskazała na okres pomiędzy XIX a XX dynastią.
      Dzięki dodatkowym badaniom stwierdzono, że fragmenty mułu w okolicach głowy składają się z trzech warstw. To cienka (2,5–3,5 mm) podstawowa warstwa mułu pokryta białym kalcytowym pigmentem, na który nałożono czerwony barwnik. Nie wiadomo, czy cały „pancerz” z mułu został pomalowany na czerwono.
      Utwardzone „pancerze” mumii są znane z pochówków elity od początków Nowego Królestwa po XXI dynastię, czyli od 1550 do 943 roku p.n.e. Badania mumii przechowywanych w Muzeum Egipskim w Kairze ujawniło, że pomiędzy warstwami lnianych bandaży stosowano żywicę. Mumia z Sydney jest jedyną w swoim rodzaju. Niestety, niewiele o niej wiadomo.
      Mumię w trumnie nabył sir Charles Nicholson podczas swojej podróży do Egiptu w latach 1856–1857. Najprawdopodobniej pochodziła ona z Teb Zachodnich i została zakupiona w Luksorze. W 1860 roku Nicholson podarował ją Uniwersytetowi w Sydney.
      Inskrypcja na trumnie mówi, że wewnątrz pochowano kobietę imieniem Meruah. Polski archeolog Andrzej Niwiński datował trumnę na lata 1010–945 p.n.e. Ostatnia analiza ikonografii wskazuje na mniej więcej rok 1000. Początkowo sądzono, że w trumnie rzeczywiście spoczęła kobieta. Gdy jednak przed 15 laty przeprowadzono badania DNA stwierdzono, że zwłoki należą do mężczyzny, który zmarł znacznie wcześniej niż przygotowano trumnę. Na tej podstawie uznano, że miejscowi handlarze zabytkami wsadzili mumię do pustej trumny, by sprzedać kompletny zestaw. Jednak obecne badania podważają ten pogląd.
      Na podstawie obrazowania tomografem komputerowym stwierdzono, że pochowana osoba miała w chwili śmierci 26–35 lat, a na podstawie wyglądu kości miednicy, czaszki i żuchwy uznano, że najprawdopodobniej była to kobieta. Autorzy obecnych badań uważają, że przed laty doszło do zanieczyszczenia materiału biologicznego, stąd dlatego też badania DNA wskazywały na mężczyznę. Stwierdzono też liczne pośmiertne uszkodzenia ciała.
      Podsumowując autorzy badań uznali, że mamy tutaj do czynienia z kobietą w wieku 26–35 lat, której ciało – w różnych okresach starożytności i współczesności – było poddawane różnym zabiegom. Kobieta zmarła, została zmumifikowana i owinięta bandażami pod koniec Nowego Królestwa. Później, w nieznanych okolicznościach, ciało uległo uszkodzeniom, w tym poważnym złamaniom kości i oddzieleniom różnych części ciała. Jeszcze w starożytności podjęto się naprawy mumii, co wiązało się z ponownym owinięciem bandażami i nałożeniem pancerza z mułu. Warstwa mułu została pomalowana, przynajmniej w części okrywającej głowę. Później doszło do ponownych uszkodzeń ciała. Tym razem już w czasach współczesnych. Wykonano wówczas ponowne bandażowanie, tym razem bez rozwijania starych bandaży. Na skanach widoczne są też współczesne metalowe szpilki, którymi mocowano poszczególne elementy rozpadającej się mumii.
      Zdaniem australijskich naukowców, dodanie warstwy mułu miało na celu zarówno naprawienie uszkodzonej mumii, umożliwienie przejścia do świata zmarłych, jak i miało naśladować pochówki królewskiej elity, na której mumie po śmierci nakładano warstwę żywicy. Tezę o chęci upodobnienia badanej mumii do pochówku elity uprawdopodabnia fakt ozdobienia twarzy czerwonym barwnikiem. W czasach XXI dynastii twarze zmarłych mężczyzn z rodziny królewskiej były malowane na czerwono, a kobiet na żółto. Jednak kolorystyka, jak twierdzą autorzy najnowszych badań, nie przeczy identyfikacji mumii z Sydney jako żeńskiej, gdyż znamy też tebańskie pochówki z XIX i XX dynastii, gdzie twarze kobie malowano na ciemny brązowo-czerwony kolor.
      Mumia ta może być unikatowym przykładem naśladownictwa elitarnych pochówków wśród Egipcjan nie należących do rodu królewskiego, stwierdzają badacze.
      Artykuł Multidisciplinary discovery of ancient restoration using a rare mud carapace on a mummified individual from late New Kingdom Egypt został udostępniony na łamach PLOS ONE.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy opublikowali odkryty 10 lat temu notatnik Juliusza Słowackiego z jego podróży po Grecji i Bliskim Wschodzie. Na trzytomową publikację składają się m.in. faksymile tego dzieła i jego transliteracja. Do 2010 r. uważano, że rękopis ten spłonął w czasie II wojny światowej.
      Juliusz Słowacki (1809-1849) w latach 1836-1837 odbył podróż po krajach śródziemnomorskich i Bliskim Wschodzie – Grecji, Egipcie, Ziemi Świętej i Libanie. W czasie wyprawy miał ze sobą dwa notatniki. Naukowcy długo sądzili, że do naszych czasów zachował się tylko jeden z nich – drugi miał spłonąć w Warszawie w czasie II wojny światowej. Jednak w 2010 r. historyk z UJ prof. Henryk Głębocki odkrył go niespodziewanie w Rosyjskiej Bibliotece Państwowej w Moskwie.
      Po 5 latach prac na notatnikiem ukazała się trzytomowa publikacja. Znajduje się w niej wierne odwzorowanie zaginionego dokumentu, jego transliteracja i komentarze. Zespołem, który zajmował się opracowaniem tego dzieła, kierowała historyk literatury polskiej okresu romantyzmu prof. Maria Kalinowska z Wydziału Artes Liberales UW. Środki na ten cel pochodziły z NCN. Wśród naukowców zaangażowanych w projekt byli poloniści, znawcy twórczości Słowackiego, archeolodzy, egiptolog, historyk sztuki, arabistka i orientalistka.
      Wyprawa Słowackiego na Bliski Wschód jest gotowym scenariuszem na film sensacyjny – podobnie zresztą, jak losy zaginionego notatnika, o których dowiadujemy się coraz więcej. Są one również opisane w naszej publikacji – powiedziała w rozmowie z PAP prof. Maria Kalinowska. Wiele aspektów tej podróży poety owianych jest mgłą tajemnicy, mimo że badacze uzyskali nowe źródła na ten temat. Na przykład prof. Henryk Głębocki przybliża szerzej w jednym z tomów hipotezę o rzekomo politycznym charakterze podróży poety na Wschód – Słowacki lub towarzysze jego podróży mogli być tajnymi emisariuszami ks. Adama Jerzego Czartoryskiego.
      W ocenie prof. Kalinowskiej poezja Słowackiego jest nadal aktualna. Zarówno jego twórczość, jak i podróż na Bliski Wschód może stanowić inspirację dla młodych ludzi. Pracuję ze studentami i mając kontakt z młodzieżą absolutnie jestem pewna, że nie ubywa miłośników Słowackiego, tylko przybywa – dodała.
      Dlatego w piątek wieczorem naukowcy zaangażowani w projekt dotyczący opracowania notatnika uruchomią stronę internetową. Witryna ta ma być przestrzenią, w której naukowcy, nauczyciele, uczniowie i pasjonaci twórczości Słowackiego będą mogli korzystać z rzetelnie opracowanych materiałów, prezentować swoje dokonania, dzielić się wiedzą, czy też skorzystać z konsultacji ze środowiskiem naukowym. Przygotowała ją dr Milena Chilińska.
      Według prof. Kalinowskiej odkryty w Moskwie notatnik Słowackiego był przede wszystkim brudnopisem – w przeciwieństwie do drugiego zachowanego notesu, pisanego raczej „na czysto”.
      Zeszyt zawiera między innymi rękopis jednego z arcydzieł polskiego romantyzmu: poematu Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu oraz szereg innych tekstów, listów poetyckich, planów utworów, notatek, szkiców, akwarel i rysunków Słowackiego. To właśnie ilustracje zwróciły szczególną uwagę badaczy; jest ich kilkadziesiąt, część nigdy nie była reprodukowana. Poeta wykonywał je, aby udokumentować swoją podróż i odnotować interesujące go, często egzotyczne zjawiska.
      Najwięcej ilustracji dotyczy Egiptu - przedstawiają one starożytne posągi i inne zabytki, bo choć Grecja zachwyciła poetę - Egipt ją przyćmił.
      Formę odnalezionego notatnika najlepiej oddaje określenie „raptularz” – tak właśnie nazywano dawniej brudnopis czy notatnik, który służył do zapisywania „na gorąco” bieżących spraw. Forma notatek pozwala sądzić, że Słowacki miał swój zeszyt zawsze pod ręką - kiedy pracował twórczo lub gdy chciał coś szybko zanotować. Między strofami poezji wieszcz odnotował swoje emocje, ale także zapisywał rachunki – wynika z obserwacji naukowców.
      W raptularzu nie odkryto żadnego nowego wiersza, za to ustalono ich właściwe formy. Analizy literaturoznawców wykazały, że w wielu przypadkach pierwsi edytorzy tekstów wieszcza wprowadzali modyfikacje w jego utworach, a nawet... dodawali strofy. Mogło się tak dziać m.in. ze względu na trudności w odczytaniu rękopisów Słowackiego.
      Raptularz do dziś pozostaje w Moskwie. W 2012 r. polski resort kultury wystąpił drogą dyplomatyczną za pośrednictwem MSZ z wnioskiem restytucyjnym – czytamy w jednym z tomów opracowanego raptularza.
      Spotkanie online z autorami opracowania rozpocznie się w piątek o godz. 17.00. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Sakkarze w szybie grobowym znaleziono 13 drewnianych trumien, które pozostawały zamknięte przez ok. 2500 lat (od momentu pochówku). Niektóre zachowały się tak dobrze, że widać, jak zostały pomalowane. Wg Ministerstwa Turystyki i Starożytności, trumny były ułożone jedna na drugiej.
      Odkrycia dokonano na głębokości 11 metrów. Natrafiono także na zamknięte nisze. Minister Khaled Al-Anani powiedział, że niewykluczone, że zostaną znalezione kolejne trumny.
      Na razie nie wiadomo, kim byli pochowani tu ludzie. Wykopaliska są kontynuowane. Ministerstwo zapowiedziało serię promocyjnych filmów na temat odkrycia.
      To największa liczba trumien, jaką znaleziono w pojedynczym miejscu pochówku od października zeszłego roku. Przypomnijmy, że 19 października 2019 r. egipska Służba Starożytności zaprezentowała 30 pięknie zdobionych drewnianych trumien kobiet, mężczyzn i dzieci. Znaleziono je w Tebach w nekropolii Asasif. Leżały zaledwie metr pod powierzchnią ziemi. Dwie z nich otwarto na konferencji prasowej. Oczom zgromadzonych ukazały się idealnie zachowane mumie. Trumny datują się na XXII dynastię. Ułożono je w dwóch warstwach. W pierwszej znajdowało się 18 trumien, w drugiej 12. W 23 pogrzebano mężczyzn, w 5 kobiety, a w 2 dzieci.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rani al-Mashat, egipska minister ds. współpracy międzynarodowej, zaprosiła Elona Muska do obejrzenia piramid, cmentarzy ich budowniczych oraz zapoznania się z pracami naukowymi na temat piramid. Powodem zaproszenia był wpis Muska na Twitterze, w którym szef SpaceX stwierdził: Piramidy wybudowali obcy. To oczywiste.
      Groby budowniczych piramid zostały odkryte w latach 90. ubiegłego wieku i jak mówią eksperci, są one ostatecznm dowodem, że piramidy zostały wybudowane przez starożytnych Egipcjan.
      Wpis Muska o wybudowaniu piramid przez obcą cywilizację został udostępniony 85 tysięcy razy.
      Śledzę Pańskie poczynania z podziwem. Zapraszam Pana i SpaceX do przestudiowania prac nt. budowy piramid oraz odwiedzenia grobów ich budowniczych. Panie Musk, czekamy na Pana, napisała al-Mashat.
      Do słów Muska odniósł się też znany egipski archeolog Zahi Hawass, który w materiale wideo stwierdził, że wpis na Twitterze to „całkowita halucynacja”. Odkryłem groby budowniczych piramid, dzięki którym wiemy,że byli oni Egipcjanami, nie byli niewolnikami.
      Później Musk najwyraźniej się zmitygował i umieścił odnośnik do BBC Historia, z komentarzem, że można tam znaleźć rozsądne wyjaśnienie, w jaki sposób powstały piramidy.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...