Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W USA na ponad miesiąc energetyka odnawialna zdetronizowała energetykę węglową

Recommended Posts

Po raz pierwszy w historii USA źródła odnawialne przez ponad miesiąc dostarczyły więcej energii elektrycznej niż elektrownie węglowe. Stan taki trwał przez 47 dni bez przerwy. To imponujące osiągnięcie. Dość wspomnieć, że poprzedni rekord – ustanowiony w czerwcu ubiegłego roku – wynosił 9 dni bez przerwy. Te 47 dni to również więcej niż w całym ubiegłym roku, kiedy to źródła odnawialne miały przewagę nad węglem przez 38 dni.

Jak poinformował Institute for Energy Economics and Financial Analysis (IEEFA), pomiędzy 25 marca a 10 maja do amerykańskiej sieci energetycznej trafiało więcej energii ze źródeł odnawialnych niż z węgla. Trzeba tutaj dodać, że na 10 maja zakończono analizę. "Prawdopodobnie pod koniec maja podamy wyniki nowej analizy, więc okres ten będzie jeszcze dłuższy", mówi analityk Dennis Wamsted. Podano też konkretne liczy. W całym kwietniu elektrownie wiatrowe, słoneczne i wodne dostarczyły 58,7 TWh (22,2% całości energii), podczas gdy elektrownie węglowe wyprodukowały 40,6 TWh (15,3%). Jak mówi Wamsted, rzeczywista różnica jest jeszcze większa, gdyż w analizie nie są uwzględniane panele słoneczne umieszczone na dachach budynków. A one również są wielkim źródłem energii.

Jak zauważa Brian Murray, dyrektor Duke Univeristy Energy Initiative, zaobserwowane zjawisko nie jest dla specjalistów zaskoczeniem. Po raz pierwszy miało ono miejsce w ubiegłym roku, również w kwietniu. Ma ono kilka przyczyn. Po pierwsze kwiecień jest miesiącem, gdy kończy się sezon grzewczy, a jeszcze nie pojawia się zapotrzebowanie na energię do klimatyzacji. W tym czasie popyt na energię elektryczną jest najmniejszy, więc wiele elektrowni węglowych obniża moc i przeprowadza prace konserwatorskie. Po drugie wiosna to  największej produkcji energii z elektrowni wiatrowych oraz hydroelektrowni. Topnieją śniegi, więc sporo wody trafia do rzek i zbiorników. Normalnie spodziewalibyśmy się latem zwiększenia produkcji energii z węgla. Jednak sądzę, że w tym roku do tego nie dojdzie. Jedną z przyczyn jest koronawirus, mówi Murray.

Ocenia się, że w związku z epidemią i spowolnieniem gospodarczym w całym bieżącym roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w USA zmniejszy się o 5% w porównaniu z rokiem ubiegłym. To spowoduje spadek produkcji energii z węgla o 25%. Spodziewany jest za to 11-procentowy wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Ma to miejsce w dużej mierze z tym, w jaki sposób energia jest przesyłana sieciami. Jako, że przesyłanie energii ze źródeł odnawialnych jest najtańsze najpierw to ona trafia do sieci, później wysyłana jest energia z elektrowni atomowych, następnie z elektrowni gazowych, a węgiel dostarcza energii na samym końcu.

Niezależnie jednak od tegorocznej wyjątkowej sytuacji, od dekady obserwowany jest stały wzrost rynkowych udziałów energetyki odnawialnej i stały spadek energetyki węglowej. Przeciętna amerykańska elektrownia węglowa liczy sobie 40 lat. Starzejące się, mało wydajne zakłady coraz gorzej radzą sobie z nowoczesnymi elektrowniami produkującymi coraz tańszą energię ze źródeł odnawialnych. Jeszcze 10 lat temu przeciętna elektrownia węglowa pracowała na 67% swojej mocy. Obecnie pracuje na 48%.

Analitycy spodziewają się też, że w ciągu najbliższych 5 lat produkcja energii elektrycznej w węgla spadnie w USA do 2/3 poziomu z roku 2014. Elektrownie węglowe będą produkowały o 90 GW mniej niż obecnie. A to bez uwzględnienia zmian w polityce energetycznej, która w przyszłości jeszcze bardziej wzmocni pozycję energetyki odnawialnej. Już teraz ponad 1/3 obywateli USA mieszka w miastach czy stanach, które postawiły sobie za cel przejście w 100 procentach na energetykę odnawialną, mówi Mike O'Boyle, dyrektor w think-tanku Energy Innovation.

Cały świat powoli odchodzi od węgla. W ubiegłym roku światowe zużycie energii z węgla spadło o 3%, to najwięcej od niemal 40 lat. W Europie spadek ten wyniósł aż 24%. Niedawno Szwecja i Austria zamknęły swoje ostatnie elektrownie węglowe, a Wielka Brytania obeszła się bez produkcji energii z węgla przez 35 kolejnych dni. Taka sytuacja nie miała miejsca od czasów rewolucji przemysłowej. Również dwaj najwięksi na świecie konsumenci węgla – Chiny i Indie – inwestują w energetykę odnawialną. Chiny są rekordzistą pod względem ilości energii produkowanej ze źródeł odnawialnych. Z kolei Indie zapowiadają, że do roku 2022 z samych tylko źródeł fotowoltaicznych będą pozyskiwały 100 GW.

Obecnie źródła odnawialne zaspokajają około 30% światowego popytu na energię elektryczną. Specjaliści szacują, że do roku 2050 odsetek ten wzrośnie do 50%.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tymczasem gdzieś w Europie, a konkretniej w Polsce:
https://www.gramwzielone.pl/trendy/100788/udzial-oze-w-polskiej-energetyce-coraz-nizszy-minister-optymista
Osobiście sądzę, że podejście przedstawione poniżej (UE) zachęca tylko nieodpowiedzialnych ludzi do zlewania tematu ("mamy węgla na 200 lat"):
https://www.gramwzielone.pl/trendy/102673/co-sie-stanie-jesli-polska-go-nie-osiagnie-celu-oze-na-2020
Czyli zabawy "w zielone" ciąg dalszy... Po kolejnej podwyżce cen energii znów usłyszymy zapewne, że to wina "wrednej UE", zamiast "Boże, że tylko tyle zapłaciliście...".
 

P.S. Dodam tylko (ponownie) przez analogię "sportową i drogową", że nie bardzo ma sens rozdawać na boisku "zielone kartki" za fair play, podobnie jak i wypłatę "zielonych mandatów" przez policję za przepisową jazdę. Nic tak nie boli debila i wreda jak zapłacenie ze swojej* kieszeni za to, że jest tym, kim się jest (zamiast wypłacać coś z pieniędzy publicznych za to, że przestrzega się przepisów i zasad).
* w przypadku polskich producentów energii zapłaci oczywiście pan, pani i ja, ale może zachęci to wreszcie przeciętnego Nowaka do przemyślenia prostego problemu: dlaczego mieszkając 20 km od elektrowni płaci więcej za prąd niż mieszkaniec Londynu.

Znaczy i tak płaci już więcej, ale widać mało ogarnia taki Nowak...

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Astro napisał:

Osobiście sądzę, że podejście przedstawione poniżej (UE) zachęca tylko nieodpowiedzialnych ludzi do zlewania tematu ("mamy węgla na 200 lat"):

Gdyby energetyka odnawialna miała sens ekonomiczny, to nie musiałaby być "wspierana".
Polska nie jest na pozycji aby uzyskać tak wysoki udział w postaci energii odnawialnej bez spadku produkcji energii.
Największy potencjał ma prywatna fotowoltaika.
Jeśli celem jest ograniczenie całkowitej konsumpcji paliw kopalnych, to najlepszą inwestycją jest wspieranie badań w zakresie taniej fotowoltaiki i przyspieszanie momentu naturalnej rynkowej transformacji a nie wyrzucanie pieniędzy w przestarzałe instalacje pro forma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby energetyka odnawialna była traktowana równo z energetyką nieodnawialną, to rzeczywiście, nie musiałaby być wspierana. Tymczasem w energetykę węglową pompuje się tak kolosalne kwoty z publicznych pieniędzy, że nie ma mowy o uczciwej walce rynkowej pomiędzy energetyką odnawialną, a węglową.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, peceed napisał:

Polska nie jest na pozycji aby uzyskać tak wysoki udział w postaci energii odnawialnej bez spadku produkcji energii.

Myślę, że w Polsce właśnie odpowiednie przełożenie pieniążków publicznych "z kupki na inną kupkę" uczyniłoby cuda. Może nie 30%, ale 20% udziału nie jest jakimkolwiek problemem. Prawie "od zaraz". Dodam, że postępujący deficyt (energia wytwarzana/ energia zużywana) jest jedynie pokłosiem energetyki węglowej. Górnicy to takie fajne chłopaki są... :)

Czy warto przypominać baronessę Thatcher? To dobry kierunek* jest, bo uważam, że z socjalizmem można rozmawiać, ale tylko z pozycji siły (nie zawahała się zastosować bardzo łagodnego rozwiązania jak konnica policyjna z długimi pałami).

* A w USA zwyczajnie 100 razy mniej górników wydobywa to samo co górnicy polscy. Co ciekawe, nawet to nie pozwala łatwo wygrać z OZE.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@peceed

https://www.eesi.org/papers/view/fact-sheet-fossil-fuel-subsidies-a-closer-look-at-tax-breaks-and-societal-costs

i z naszego podwórka: 

https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=15586

https://www.wnp.pl/gornictwo/rzad-przyjal-program-dla-gornictwa-wegla-kamiennego-do-2030-roku,315909.html

Kasę jaka ładujemy w nierentowne kopalnie można by było zainwestować najlepiej w elektrownię atomową, a od biedy w elektrownie gazową + fotowoltaika  i wiatr. Myślę że w naszych warunkach przydała by się też jakaś bateria jako bufor energii.

 

Co do stwierdzenia Astro na temat wydobycia węgla  w Polsce i w USA to mogę tylko potwierdzić. Zapisałem sobie takie dane kiedyś:

Największa kopalnia w USA ( odkrywkowa) North Antelope Rochelle Mine

Produkcja 2015: 109.3 mln ton

Załoga 2011: 1365 ludzi ( ciągle redukowana )

80073 tony na osobę

 

Roczna produkcja węgla w Polsce

2015: 70 mln ton

2015: 94,800 zatrudnienie

744 tony na osobę

I jeden wykres który ładnie obrazuje wydajność naszego górnictwa (szkoda że nie podali jeszcze kosztów na osobę)

Zatrudnienie w górnictwie

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, dexx napisał:

Kasę jaka ładujemy w nierentowne kopalnie można by było zainwestować najlepiej w elektrownię atomową, a od biedy w elektrownie gazową + fotowoltaika  i wiatr. Myślę że w naszych warunkach przydała by się też jakaś bateria jako bufor energii.

Zgodnie z przyjętym przez rząd programem, łączna maksymalna wartość pomocy publicznej dla sektora górniczego w latach 2016-2018 to ponad 7,2 mld zł, z czego ok. 3,3 mld zł to koszty redukcji zdolności produkcyjnych kopalń, a prawie 2,4 mld zł - koszty roszczeń pracowniczych (w tym 2,1 mld zł osłony socjalne).

Tak naprawdę jest koszt zamykania kopalń. Tak więc nie ma kasy na atomówkę. Mamy za to agencję do spraw elektrowni atomowych i tam jest taka kasa przewalana po cichu, że głowa boli. Pamiętajcie też, że górnictwo konsumuje sporo energii, stali, usług. Nie da się przełączyć z dnia na dzień. Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Przez ostatnie 5 lat mieliśmy rynek pracownika, i zamiast redukować zatrudnienie w górnictwie było ono sztucznie utrzymywane, co widać po wydajności na osobę. Teraz jak cokolwiek będzie trzeba redukować na śląsku to będzie płacz i lament, bo gdzie oni pracę znajdą. Największy problem górnictwa to związki zawodowe i koncentracja w jedym regionie. Jeśli ktokolwiek rozsądnie rządzący chciałby zredukować zatrudnienie w kopalniach i je urynkowić od razu narazi się 200 różnym związkom zawodowym i dodatkowo straci poparcie całego regionu . 

Tu nie potrzeba pośpiechu tylko odwagi.

Proponuje sobie odpowiedzieć na retoryczne pytanie dlaczego do roku 2015 wydajność  rosła a zatrudnienie spadało a później do teraz zatrudnienie jest na stałym poziomie ?

Przypadek ? Nie sądzę. 

 

I jeszcze to proponuję sobie poczytać 7,9% wzrost wynagrodzń rdr:

https://www.fakt.pl/pieniadze/finanse/przecietne-wynagrodzenie-2019-gus-sa-oficjalne-dane/67257cd

Edited by dexx

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, dexx napisał:
Cytat

The largest subsidizers are China ($1.4 trillion in 2015), the United States ($649 billion) and Russia ($551 billion).

To wystarczy aby nazwać artykuł manipulacją. Dokładna lektura pozwala poznać sztuczki które jej służą. Pewne elementy listy są standardem funkcjonowania biznesów. Pewne elementy są rozumiane źle. Na przykład sprzedaż najdrożej kupionego towaru  na potrzeby liczenia zysków w celach podatkowych nie przynosi korzyści wynikłych z różnicy cen: ona przede wszystkim opóźnia opodatkowanie, sprzedaż w innej kolejności przyniosłaby mniejsze zyski i podatki potem. Na stabilnym cenowo rynku różnica i tak wynosi 0, na niestabilnym chroni przedsiębiorstwa przed utratą płynności finansowej.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jajcenty napisał:

Tak naprawdę jest koszt zamykania kopalń.

O nie... To koszt zamykania kopalń i robienia dobrze tym, którym wydaje się, że mogą, choć już dawno nie mogą. Czysty żywy socjalizm z uśmiechniętą buźką człowieka, który ponoć ma doktorat... :(

2 godziny temu, Jajcenty napisał:

Pamiętajcie też, że górnictwo konsumuje sporo energii, stali, usług. Nie da się przełączyć z dnia na dzień.

Układ zamknięty? Nie Jajcenty. Jeśli opowiadasz się za karmicielami wszy, to zrozumiem, ale wiesz...
Nie da się, ale od czegoś trzeba ZACZĄĆ!. Widzisz światełko w tunelu? Ja nie bardzo....

1 godzinę temu, dexx napisał:

Tu nie potrzeba pośpiechu tylko odwagi.

Zdecydowanie, choć więcej rozwagi trzeba. Odważni zwykle są idioci.

Godzinę temu, peceed napisał:

Pewne elementy są rozumiane źle.

Przetłumacz to Nowakowi i Kowalskiemu... :P Zwłaszcza na jego poprawny wybór. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Astro napisał:

Przetłumacz to Nowakowi i Kowalskiemu... :P Zwłaszcza na jego poprawny wybór. ;)

Odnosiłem do artykułu, który jest mocno zmanipulowany. Być może z myślą o Nowaku i Kowalskim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem, szacun, ale wyszło kiepsko. Dla Nowaka i Kowalskiego wcale nie wyszło, bo nic nie zakumał jeden z drugim... :/
Ba! Obawiam się, że odniesie to "odpowiednio" i jak zwykle racja będzie "po ich stronie"...

Powiem Ci na marginesie i w zaufaniu, że szkoda tak marnować intelekt... I tak wyjdzie na ich. Nic nie poradzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, Astro napisał:

Układ zamknięty? Nie Jajcenty. Jeśli opowiadasz się za karmicielami wszy, to zrozumiem, ale wiesz...

Ano zamknięty. Naprawiam fryzjerowi drzwi, za 100 (pkb +=100), potem się u niego strzygę (pkb+=50). Gdzieś po drodze jakieś vaty i pity, żeby sfinansować przedszkola, z których nie korzystam, czy jakąś drogę w Przemyślu, po której nigdy nie będę jechał. Tak to działa. Więc to jest zupełnie naturalne. Pamiętasz? Ojciec Majora Majora miał płacone za nie uprawianie lucerny. Za kasę od rządu kupował ziemię żeby dostawać więcej kasy za nie uprawianie lucerny. Mimo to wszyscy wzdychają do USA :D Czasami lepiej zapłacić za nie kopanie węgla i kupić sobie trochę czasu.

Nie pamiętam liczb, ale tak, za PRLu kopalnie były potężnym odbiorcą energii i stali. Myślę że to się nie zmieniło :) 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwie masz rację... Drzwi osadziłem już sam sobie sporo (jak policzę we wszystkich chałupach, w których mieszkałem, to lekko 35), strzygę się sam od ponad 30. lat, więc cóż... Układ zamknięty. Do Przemyśla nie pojadę, bo pamiętam *ówno sprzed 35 lat. Okropnie woniało. Przemyśl musiałby się bardzo postarać, by przezwyciężyć moje odruchy. No i najgorsze: wszyscy uczestnicy (większość to uczestniczki) mieli rozwolnienie. Sam wszedłem przy deszczu na Rawkę. No i nie zapomnę, że jechało się "ruską stroną". Musiałem wziąć siekierkę, uwalić parę suszek, rozpalić dobry ogień i zrobić herbatkę na te rozwolnienia... Jakoś mnie to nie wzruszyło, choć nie zapomnę paru opadniętych szczęk, że tacham taki kawał drewna... W końcu suszka absolutna, ale większość nie kuma.

13 minut temu, Jajcenty napisał:

Nie pamiętam liczb, ale tak, za PRLu kopalnie były potężnym odbiorcą energii i stali.

Układ zamknięty właśnie. Przemyśl to. To nie jest perpetuum mobile, GWARANTUJĘ.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Eksperci z Rocky Mountain Institute opublikowali raport, z którego dowiadujemy się, że koszty produkcji energii z węgla osiągnęły punkt zwrotny i obecnie energia ta na większości rynków przegrywa konkurencję cenową z energią ze źródeł odnawialnych. Z analiz wynika, że już w tej chwili koszty operacyjne około 39% wszystkich światowych elektrowni węglowych są wyższe niż koszty wybudowania od podstaw nowych źródeł energii odnawialnej.
      Sytuacja ekonomiczna węgla będzie błyskawicznie się pogarszała. Do roku 2025 już 73% elektrowni węglowych będzie droższych w utrzymaniu niż budowa zastępujących je odnawialnych źródeł energii. Autorzy raportu wyliczają, że gdyby nagle cały świat podjął decyzję o wyłączeniu wszystkich elektrowni węglowych i wybudowaniu w ich miejsce odnawialnych źródeł energii, to przeprowadzenie takiej operacji stanie się opłacalne już za dwa lata.
      Szybsze przejście od węgla do czystej energii jest w zasięgu ręki. W naszym raporcie pokazujemy, jak przeprowadzić taką zmianę, by z jednej strony odbiorcy energii zaoszczędzili pieniądze, a z drugiej strony, by pracownicy i społeczności żyjące obecnie z energii węglowej mogli czerpać korzyści z energetyki odnawialnej, mówi Paul Bodnar, dyrektor Rocky Mountain Institute.
      Autorzy raportu przeanalizowali sytuację ekonomiczną 2472 elektrowni węglowych na całym świecie. Wzięli też pod uwagę koszty wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych oraz jej przechowywania. Na podstawie tych danych byli w stanie ocenić opłacalność energetyki węglowej w 37 krajach na świecie, w których zainstalowane jest 95% całej światowej produkcji energii z węgla. Oszacowali też koszty zastąpienia zarówno nieopłacalnej obecnie, jak o opłacalnej, energetyki węglowej przez źródła odnawialne.
      Z raportu dowiadujmy się, że gdyby na skalę światową zastąpić nieopłacalne źródła energii z węgla źródłami odnawialnymi, to w bieżącym roku klienci na całym świecie zaoszczędziliby 39 miliardów USD, w 2022 roczne oszczędności sięgnęłyby 86 miliardów, a w roku 2025 wzrosłyby do 141 miliardów. Gdyby jednak do szacunków włączyć również opłacalne obecnie elektrownie węglowe, innymi słowy, gdybyśmy chcieli już teraz całkowicie zrezygnować z węgla, to tegoroczny koszt netto takiej operacji wyniósłby 116 miliardów USD. Tyle musiałby obecnie świat zapłacić, by już teraz zrezygnować z generowania energii elektrycznej z węgla. Jednak koszt ten błyskawicznie by się obniżał. W roku 2022 zmiana taka nic by nie kosztowała (to znaczy koszty i oszczędności by się zrównoważyły), a w roku 2025 odnieślibyśmy korzyści finansowe przekraczające 100 miliardów dolarów w skali globu.
      W Unii Europejskiej już w tej chwili nieopłacalnych jest 81% elektrowni węglowych. Innymi słowy, elektrownie te przeżywałyby kłopoty finansowe, gdyby nie otrzymywały dotacji z budżetu. Do roku 2025 wszystkie europejskie elektrownie węglowe będą przynosiły straty. W Chinach nieopłacalnych jest 43% elektrowni węglowych, a w ciągu najbliższych 5 lat nieopłacalnych będzie 94% elektrowni węglowych. W Indiach zaś trzeba dopłacać obecnie do 17% elektrowni, a w roku 2025 nieopłacalnych będzie 85% elektrowni.
      Co ważne, w swoich wyliczeniach dotyczących opłacalności elektrowni węglowych analitycy nie brali pod uwagę zdrowotnych i środowiskowych kosztów spalania węgla.
      Energia węglowa szybko staje się nieopłacalna i to nie uwzględniając kosztów związanych z prawem do emisji i regulacjami odnośnie zanieczyszczeń powietrza. Zamknięcie elektrowni węglowych i zastąpienie ich tańszymi alternatywami nie tylko pozwoli zaoszczędzić pieniądze konsumentów i podatników, ale może też odegrać znaczną rolę w wychodzeniu gospodarki z kryzysu po pandemii, mówi Matt Gray stojący na czele Carbon Tracker Initiative.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już wkrótce elektrownia węglowa Dry Fork znajdująca się w pobliżu miasteczka Gillette w stanie Wyoming będzie wykorzystywała dwutlenek węgla do produkcji materiałów budowlanych. W marcu w elektrowni rozpoczyna się program pilotażowy, w ramach którego CO2 będzie zmieniane w betonowe bloczki.
      Eksperyment prowadzony będzie przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Przez try miesiące każdego dnia będą oni odzyskiwali 0,5 tony dwutlenku węgla i wytwarzali 10 ton betonu. To pierwszy system tego typu. Chcemy pokazać, że można go skalować, mówi profesor Gaurav Sant, który przewodzi zespołowi badawczemu.
      Carbon Upcycling UCLA to jeden z 10 zespołów biorących udział a ostatnim etapie zawodów NRG COSIA Carbon XPrize. To ogólnoświatowe zawody, których uczestnicy mają za zadanie opracować przełomową technologię pozwalającą na zamianę emitowanego do atmosfery węgla na użyteczny materiał.
      W Wyoming są jeszcze cztery inne zespoły, w tym kanadyjski i szkocki. Pozostałych pięć drużyn pracuje w elektrowni gazowej w Kanadzie. Wszyscy rywalizują o główną nagrodę w wysokości 7,5 miliona dolarów. Zawody zostaną rozstrzygnięte we wrześniu.
      Prace UCLA nad nową technologią rozpoczęto przed około 6laty, gdy naukowcy przyjrzeli się składowi chemicznemu... Wału Hadriana. Ten wybudowany w II wieku naszej ery wał miał bronić Brytanii przed najazdami Piktów.
      Rzymianie budowali mur mieszając tlenek wapnia z wodą, a następnie pozwalając mieszaninie na absorbowanie CO2 z atmosfery. W ten sposób powstawał wapień. Proces taki trwa jednak wiele lat. Zbyt długo, jak na współczesne standardy. Chcieliśmy wiedzieć, czy reakcje te uda się przyspieszyć, mówi Guarav Sant.
      Rozwiązaniem problemu okazał się portlandyt, czyli wodorotlenek wapnia. Łączy się go z kruszywem budowlanym i innymi materiałami, uzyskując wstępny materiał budowlany. Następnie całość trafia do reaktora, gdzie wchodzi w kontakt z gazami z komina elektrowni. W ten sposób szybko powstaje cement. Sant porównuje cały proces do pieczenia ciastek. Mamy oto bowiem mokre „ciasto”, które pod wpływem temperatury i CO2 z gazów kominowych zamienia się w użyteczny produkt.
      Technologia UCLA jest unikatowa na skalę światową, gdyż nie wymaga kosztownego etapu przechwytywania i oczyszczania CO2. To jedyna technologia, która bezpośrednio wykorzystuje gazy z komina.
      Po testach w Wyoming cała instalacja zostanie rozmontowana i przewieziona do National Carbon Capture Center w Alabamie. To instalacja badawcza Departamentu Energii. Tam zostanie poddana kolejnym trzymiesięcznym testom.
      Na całym świecie wiele firm i grup naukowych próbuje przechwytywać CO2 i albo go składować, albo zamieniać w użyteczne produkty. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez organizację Carbon180, potencjalna wartość światowego rynku odpadowego dwutlenku węgla wynosi 5,9 biliona dolarów rocznie, w tym 1,3 biliona to produkty takie jak cementy, asfalty i kruszywa budowlane. Zapotrzebowanie na takie materiały ciągle rośnie, a jednocześnie coraz silniejszy akcent jest kładziony na redukcję ilości węgla trafiającego do atmosfery. To zaś tworzy okazję dla przedsiębiorstw, które mogą zacząć zarabiać na przechwyconym dwutlenku węgla.
      Cement ma szczególnie duży ślad węglowy, gdyż jego produkcja wymaga dużych ilości energii. Każdego roku na świecie produkuje się 4 miliardy ton cementu, a przemysł ten generuje około 8% światowej emisji CO2. Przemysł cementowy jest tym, który szczególnie trudno zdekarbonizować, brak więc obecnie efektywnych rozwiązań pozwalających na zmniejszenie emisji węgla. Technologie wykorzystujące przechwycony CO2 mogą więc wypełnić tę lukę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiemy, że zmiany klimatu są rzeczywistością, ale nie chcemy żyć jak w czasach jaskiniowców. Potrzebujemy pomysłu na energetykę neutralną pod względem emisji węgla, mówi profesor Joshua Pearce z Michigan Technological University.
      Pearce i jego zespół są autorami badań dotyczących biosekwestracji w odniesieniu do produkcji energii z węgla oraz z paneli słonecznych. Biosekwestracja to właśnie jeden z pomysłów na energetykę neutralną pod względem węgla emitowanego do atmosfery. Pomysł polega na tym, by wykorzystać rośliny do usunięcia z atmosfery całego węgla emitowanego przez człowieka. Odpowiednie zarządzanie roślinnością, od zalesiania po wykorzystywanie w rolnictwie odpowiednich roślin, miałoby spowodować, że będziemy mogli emitować do atmosfery węgiel bez powodowania efektu cieplarnianego, gdyż zadbamy, by cały ten węgiel był wchłaniany przez rośliny.
      Zespół Pearce'a wykazał właśnie, że biosekwestracja w odniesieniu do energetyki węglowej jest mrzonką. Z wyliczeń naukowców, którzy oparli je na ponad 100 różnych źródłach wynika, że Stany Zjednoczone, by stać się w takim scenariuszu krajem neutralnym pod względem emisji węgla, musiałyby przeznaczyć – w najbardziej korzystnym scenariuszu – co najmniej 62% swoich gruntów ornych na zasianie tam roślin optymalnych dla biosekwestracji lub też 89% swojego terytorium obsadzić przeciętnym lasem występującym w USA. Ten najlepszy scenariusz zakłada wykorzystanie technologii przechwytywania CO2 w elektrowniach i jego składowanie oraz biosekwestrację tych gazów cieplarnianych, których nie uda się przechwycić.
      Z wyliczeń wynika też, że biosekwestracja emisji z jednogigawatowej elektrowni węglowej wymaga, w najgorszym scenariuszu, lasu o powierzchni ponad 32 000 kilometrów kwadratowych.
      Porównanie z panelami słonecznymi wykazało, że jeśli nie zastosujemy technologii przechwytywania i składowania CO2 z elektrowni węglowych, to pod biosekwestrację musimy przeznaczyć 13-krotnie więcej miejsca niż pod biosekwestrację gazów cieplarnianych powstających podczas produkcji paneli. Nawet gdyby wraz z biosekwestracją zastosować technologię wychwytywania dwutelenku węgla w miejscu jego powstawania, to i tak obszar potrzebny na biosekwestrację pozostałego CO2 i gazów cieplarnianych będzie 5-krotnie większy niż w przypadku paneli słonecznych.
      Jeśli myślimy o energetyce neutralnej węglowo to absolutnie nie możemy brać pod uwagę spalania węgla, dodaje Pearce. Uczony zauważa, że przechwycenie całego węgla z elektrowni jest i tak niemożliwe, ponadto emitują one wiele innych zanieczyszczeń, które każdego roku zabijają w USA ponad 50 000 osób.
      Zespół Pearce'a i tak był bardzo łagodny dla energetyki węglowej podczas obliczania wydajności technologii przechwytywania i składowania CO2 na wielką skalę. Ponadto nie brano pod uwagę najnowszych sposobów budowy farm słonecznych, które zwiększają ich efektywność. Zdaniem naukowca, podczas przyszłych badań należy skupić się nad zwiększaniem efektywności produkcji energii ze słońca, a nie na – nierealistycznych jego zdaniem – pomysłach dotyczących przechwytywania dwutlenku węgla z powietrza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed pięcioma laty informowaliśmy o stworzeniu przez Massachusetts Institute of Technology technologii bezprzewodowego przesyłania prądu - Witricity. Teraz firma o tej samej nazwie zapowiada, że jej pierwsze urządzenia trafią na rynek jeszcze w bieżącym roku.
      Eric Giler, prezes firmy, dokonał pokazu dla dziennikarzy. Skierował pilota na niewielki czarny panel przymocowany do ściany, a naciśnięcie przycisku spowodowało, że zapaliły się trzy lampki, a leżący na biurku komputer przenośny zaczął się ładować Panelu z lampkami i komputerem nie łączył żaden kabel, energia przesyłana była bezprzewodowo.
      Witricity zapewnia, że pierwszy produkt firmy, urządzenie służące do bezprzewodowego zasilania elektroniki przenośnej, znajdzie się w sklepach jeszcze w bieżącym roku. Za rok lub dwa właściciele samochodów elektrycznych dostaną do swoich rąk urządzenie, które pozwoli na ładowanie akumulatorów bez potrzeby podłączania samochodu kablami. Później mogą pojawić się urządzenia do bezprzewodowego ładowania rozruszników serca i innych implantów.
      Pomysł na bezprzewodowe przesyłanie prądu nie jest nowy. Pierwsze urządzenia prezentował Nikola Tesla przed stu laty. Od pewnego czasu są dostępne np. specjalne maty, które zapewniają energię myszkom komputerowym. Jednak wszystkie tego typu sprzedawane już urządzenia mają poważną wadę - wymagają fizycznego kontaktu z ładowanym urządzeniem. Nie jest to zatem dużo wygodniejsze niż podłączanie urządzenia do prądu.
      Przesyłanie prądu na odległość zakłada wykorzystanie pola magnetycznego. Przepuszcza się prąd przez cewkę, co powoduje powstanie takiego pola. Gdy w bezpośrednim sąsiedztwie mamy podobną cewkę, również i w niej pojawia się pole magnetyczne, generujące prąd elektryczny. Wystarczy jednak obie cewki od siebie odsunąć, by wydajność tej metody przekazywania energii gwałtownie spadła. Dlatego też wymagany jest obecnie bezpośredni kontakt urządzenia ładującego z ładowanym.
      Witricity radzi sobie z tym problemem dobierając precyzyjnie częstotliwość drgań każdej cewki, dzięki czemu straty są minimalne. Odległość, na jaką można w ten sposób przekazać energię zależy od wielkości cewki. Małe cewki, mieszczące się np. w telefonach komórkowych, pozwolą na efektywne ładowanie ich z odległości kilkunastu centymetrów. Witricity pokazało jednak prototypy pozwalające na przesyłanie energii na odległość około metra. Co prawda można przesyłać też energię za pomocą laserów i mikrofal, jednak po pierwsze oba urządzenia muszą znajdować się wówczas na wprost siebie, a po drugie są do metody niebezpieczne. Możliwe jest także zwiększenie odległości używając dodatkowych cewek pośredniczących. Podczas pokazu urządzonego przez Gilera cewki umieszczono też pod dywanem pomieszczenia, co pozwoliło na ładowanie komputera i zapalanie lampek na większą odległość.
      Witricity opracowało też prototypowy stół ładujący położone na nim urządzenia nawet wówczas, gdy znajdują się w torbie czy pudełku. Stworzyło też prototypową myszkę i klawiaturę ładowaną bezprzewodowo z monitora komputerowego. Firma podpisała wielomilionowy kontrakt z Toyotą na opracowanie systemu do bezprzewodowego ładowania samochodów elektrycznych.
      Witricity to jedna z wielu firm pracujących nad tego typu technologiami. Co więcej powstają nawet pomysły ładowania samochodów elektrycznych będących w ruchu. Utah State University otrzymało federalny grant w wysokości 2,7 miliona dolarów, dzięki któremu na przystankach autobusowych w Utah powstają urządzenia bezprzewodowo ładujące autobusy. Z kolei badacze z Oak Ridge National Laboratory i Stanford University pracują nad systemem cewek wbudowanych w drogi. Zapewniałyby one przejeżdżającemu pojazdowi wystarczająco dużo energii, by mógł dojechać do kolejnego zestawu cewek znajdującego się milę dalej. Umieszczone przy cewkach urządzenie wykrywałoby nadjeżdżający pojazd i rozpoczynało jego ładowanie. Specjaliści oceniają, że każdy z takich zestawów cewek kosztowałby mniej niż milion dolarów.
      Bezprzewodowe ładowanie pojazdów elektrycznych jest niezwykle wygodne. Nie musisz zmagać się z kablami, nie przejmujesz się pogodą, nawet nie musisz pamiętać o tym, by załadować samochód. Myślę, że ten pomysł szybko chwyci - mówi John Miller z Oak Ridge.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aparatura medyczna podlega coraz większej miniaturyzacji, do jej konstruowania coraz częściej wykorzystuje się też materiały pochodzące z ludzkiego ciała. Bez wątpienia ciekawym pomysłem jest mikroskopijny, a w dodatku organiczny system do obrazowania z wbudowanymi nanoprzetwornikami z fosfolipidów występujących w błonach komórkowych.
      Dr Melissa Mather z Uniwersytetu w Nottingham wyjaśnia, że urządzenie można zastosować do wczesnego wykrywania nowotworów, monitorowania aktywności elektrycznej mózgu oraz śledzenia pojedynczych komórek podczas podróży przez organizm. Brytyjczycy cieszą się z tego, że nanoaparat do obrazowania jest zupełnie nietoksyczny, powstaje przecież z tego, co i tak występuje w ciele.
      Systemy do monitorowania komórek i tkanek są coraz bardziej potrzebne. Prężnie rozwijają się terapie komórkowe, ale by mieć pewność, że leczenie [parkinsonizmu, cukrzycy czy choroby serca] przebiega właściwie, należy monitorować miejsce, do którego trafiły komórki oraz ich zachowanie. To spory problem dla współczesnych technologii i staramy się temu jakoś zaradzić.
      Przetworniki elektromechaniczne były do tej pory budowane przede wszystkim z pojedynczych kryształów lub ceramiki. Niedawno jednak naukowcy zorientowali się, że jeśli zminiaturyzuje się je do skali nano, można w nich wykorzystywać o wiele więcej różnych materiałów. Wykazano, że za pomocą błon biologicznych da się ujarzmić aktywność elektryczną komórek ludzkiego ciała i przekształcić ją w energię mechaniczną.
      Mather pracuje nad formowaniem z fosfolipidów pęcherzyków (liposomów). Chodzi o wykorzystanie ich właściwości akustycznych, a więc o pozyskanie przetworników elektroakustycznych. W przyszłości jej zespół skoncentruje się na zwiększaniu mocy sygnału akustycznego poprzez modyfikacje składu, kształtu i rozmiarów liposomu.
      Brytyjczykom nie chodzi tylko o skanowanie, bo jeśli połączy się liposomy ze specyficznymi cząsteczkami wykazującymi powinowactwo do pewnych typów komórek, będzie można je lokalizować i śledzić ich ruchy po organizmie. Końcowym etapem prac mają być testy na fantomach tkankowych. Pod warunkiem, że wszystko pójdzie po myśli naukowców, prototyp systemu powinien powstać do 2016 r.
×
×
  • Create New...