Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Prawdziwa dieta paleo mogła zawierać duże ilości metali ciężkich

Recommended Posts

Popularna od kilku lat i polecana przez celebrytów dieta paleo ma przypominać sposób odżywiania się ludzi, którzy nie korzystali z osiągnięć rolnictwa. Jednak, jak dowiadujemy się z badań norweskich uczonych, rzeczywista dieta paleo, spożywana przynajmniej przez niektóre grupy naszych przodków, mogła nie tylko być niezdrowa, ale i toksyczna. Okazuje się, że w niektórych przypadkach ich pożywienie zawierało 20-krotnie więcej metali ciężkich niż zalecają normy.

Naukowcy z Uniwersytetu Arktycznego postanowili zbadać dietę osób zamieszkujących Półwysep Varanger w norweskiej Arktyce. Wybrali 8 stanowisk archeologicznych datowanych od 3000 do 6300 lat temu. Badali na nich nie szczątki ludzkie, ale pozostałości po tym, co ludzie jedli. Uczeni przeanalizowali ości dorszy oraz kości fok grenlandzkich znalezione na paleolitycznych wysypiskach odpadków. Nacięcia na większości szczątków wskazywały, że zwierzęta zabito dla mięsa, a nie jedynie dla skór. Można to było stwierdzić z tym większą pewnością, że już z wcześniejszych badań wiemy, iż gatunki te były częścią diety mieszkańców półwyspu w tamtych czasach.

Okazało się, że ości dorsza zawierały 20-krotnie więcej kadmu i 4-krotnie więcej ołowiu niż bezpieczne poziomy określone przez European Food Safety Authority. Kadm może prowadzić do chorób wątroby, nerek i płuc, a ołów ma negatywny wpływ na mózg i układ nerwowy. Z kolei w kościach fok bezpieczny poziom kadmu był przekroczony 15-krotnie, a ołowiu 4-krotnie.

U obu gatunków zarejestrowano też wysoki poziom rtęci, która uszkadza mózg, nerki i układ odpornościowy.

Naukowcy uważają, że metale ciężkie trafiły do ciał zwierząt z zanieczyszczonego łańcucha pokarmowego, a tam z kolei znalazły się w wyniku wzrostu poziomu oceanów. Metale ciężkie w naturalnie występują w glebie. Gdy rośnie poziom oceanów, woda zalewa kolejne tereny i wypłukuje z nich szkodliwe pierwiastki.

Archeolog Hans Peter Blankholm mówi, że dieta mieszkańców Varanger była „niezdrowa, a może nawet niebezpieczna”. Dodaje jednak, że nie wiadomo, jak dużo mięsa zawierającego metale ciężkie spożywali wówczas ludzie. Poza dorszami i fokami jedli też rośliny znajdowane w lasach czy upolowane tam zwierzęta. Ponadto mogli nie żyć na tyle długo, by odczuć negatywne skutki akumulacji metali ciężkich w organizmie.

Uczeni planują już kolejne badania. Tym razem chcą zająć się analizą szczątków 8 osób z Varanger. Będą w nich poszukiwali śladów negatywnych skutków diety zawierającej metale ciężkie. Mają też nadzieję, że uda im się przeanalizować więcej szczątków zwierzęcych.

Trzeba też mieć na uwadze, że badania opierały się na niewielkim materiale. Przeanalizowano bowiem zaledwie 40 kości i ości, a na tej podstawie trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski dotyczące 8 stanowisk archeologicznych i 3000 lat historii.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jest to sprawa samej diety, a warunków w konkretnym miejscu i czasie. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwi mnie popularność diety paleo, bo nasi przodkowie nie słynęli z długowieczności. Nawet nazwa nie wydaje się chwytliwa, bo kojarzy się z dzikusami... Dieta ta powinna się nazywać dietą miażdżycową.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Dziwi mnie popularność diety paleo, bo nasi przodkowie nie słynęli z długowieczności

Tylko, że nie żyli krócej niż np. XIX wieczni chłopi galicyjscy, którzy egzystowali  w dużo bardziej zorganizowanym i stechnicyzowanym społeczeństwie niż paleolityczni łowcy-zbieracze.  Więc, uważam, że dieta ta  zasługuje na pewną, krytyczną rzecz jasna   uwagę.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Dziwi mnie popularność diety paleo, bo nasi przodkowie nie słynęli z długowieczności

No wiesz... w kolejce do tomografu musieli czekać 100 czy 200 tys. lat :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

dietę paleo dietą miażdżycową

Tak na poważnie, to nie było nigdy żadnej diety paleo. Nikt nie zaprzątał sobie głowy jakimiś dietami, najważniejsza była poadaż kalorii - przeżycie. Pozyskiwano to co oferowało lokalne środowisko. Ludzie żyjący na przedpolu lądolodu, w lasotundrze żywili się głównie mięsem wielkich ssaków, w Europie przede wszystkim koniną. W tropikach, łowcy-zbieracze mieli dużo wiekszy dostęp do np. owoców, ogólnie do roślin, ci nad morzem do ryb i owoców morza etc. Ludzie żywili się jak świnie i niedźwiedzie - jesteśmy tak jak te wdzięczne zwierzęta oportunistami żywieniowymi. 

Troche ponad sto lat temu, niemiecki Żyd, laureat nagrody Nobla, Fritz Haber zaczął, jak to ponoć pisała prasa "wytwarzać chleb z powietrza". Dzięki metodzie Habera-Bosha  zaczęlismy produkować olbrzymie ilości jedzenia, ratując miliony od głodu. I jak to mawiał klasyk "porośli i sie w d..poprzewracało" ;). Diety.

A nawiązując do chłopów galicyjskich - ostatnie udokumentowane przypadki kanibalizmu głodowego na Podkrapaciu to połowa XIX wieku. Jak to się szybko zmienia. Teraz trzeba diety wprowadzać aby nie umrzeć z  przejedzenia. 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

W definicji na medonet wymienili praktycznie to wszystko, co podałeś. Jasne jest, że jedli to co się dało i wszystko, co nie uciekało wystarczająco szybko i wystarczająco daleko (persistence hunting). Na pewno nie nazywali tego, co jedli dietą, no i nie wyczytali o peleo w cosmo ;)

Moim zdaniem dieta paleo jest szkodliwa, a przynajmniej eliminuje bez sensu grupy wartościowych produktów, takich jak rośliny strączkowe. Ale z tego, co widziałem w komentarzach pod artykułami i na blogach, ma swoich wyznawców.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Moim zdaniem dieta paleo jest szkodliwa, a przynajmniej eliminuje bez sensu grupy wartościowych produktów, takich jak rośliny strączkowe

Chyba zdajesz sobie sprawę, że rośliny strączkowe to bardzo kontrowersyjny przykład? Badania współczesnych łowców-zbieraczy wykazują, że praktycznie niewystępuje u nich  choćby nadcisnienie tętnicze, a choroby sercowo-naczyniowe to nadal pierwsza przyczyna śmierci w rozwinietych krajach. Zaraz zastąpią je na podium nowotwory, też zresztą w dużym stopniu efekt współczesnej diety. Co ciekawe, naukowcy dopatrują się wzrostu zachorowań na nowotowry hormonozależne w krajach Zachodu,  od zwiększonego spożycia wysokozmodyfikowanej  genetycznie rośliny strączkowej - soi. 

Zauważ też, że od czasów rewolucji neolitycznej, była o tym dyskusja na forum, jakość życia człowieka spadła, co też ewidentnie widać w badaniach antropologicznych. Znaczące wydłużenie życia i zmiana jakościowa in plus to dopiero ostatnie dwieście lat.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Największa korzyść z każdej diety jest taka, że człowiek po prostu zaczyna zwracać uwagę na to co je.
Najzdrowsza dieta to żonglerka diet co kilka-kilkanaście dni z elementami diety przemiennej (ten termin odnosi się do jednodniowych głodówek).
W ten sposób organizm ma okazję poodpalać różne szlaki metaboliczne.
Nie należy mieszać mięcha z węglowodanami (ale jaki smakosz by tego przestrzegał :) ).
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, venator napisał:

Znaczące wydłużenie życia i zmiana jakościowa in plus to dopiero ostatnie dwieście lat.

Raczej 100 i to w niektórych krajach. Globalnie bliżej 50, w dużym stopniu zresztą przez statystykę śmiertelności 0-5 l. A co do jakościowej zmiany na plus (w stos. do paleo)... hmm, no może, ale... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, venator said:

Chyba zdajesz sobie sprawę, że rośliny strączkowe to bardzo kontrowersyjny przykład?

Szczerze nie interesuje mnie ta dieta, żeby się w nią zagłębiać. Rośliny strączkowe to nie tylko soja. Kasze i produkty pełnoziarniste też są wykluczone. Nie wnikam, co dokładnie jedli w paleolicie, ale powołałem się na na pierwsze kilka artykułów, które znalazłem w sieci. Z podanego wcześniej linku wynika, że Otzi miał miażdżycę tętnic w wieku 45 lat. Oczywiście to tylko jeden przypadek i badacze podejrzewają geny, a w artykule nie było nic o diecie.

 

3 hours ago, venator said:

od czasów rewolucji neolitycznej, była o tym dyskusja na forum, jakość życia człowieka spadła

Kwestia zdefiniowania jakości, ale nie będę się spierał. Nie znam też tej dyskusji na forum. Jakby oprzeć jakość na czasie jaki spędzamy na "interakcjach" z dzikimi zwierzętami w naturalnym środowisku, to faktycznie żyje się teraz gorzej :)

 

EDIT: Wygoglałem "rośliny strączkowe zdrowie" i drugi link, jaki pojawił się w wynikach to: "ROŚLINY STRĄCZKOWE NIE TAKIE ZDROWE" z paleosmak pl :lol:

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Jakby oprzeć jakość na czasie jaki spędzamy na "interakcjach" z dzikimi zwierzętami w naturalnym środowisku

Zamień na samochody, różne maszyny, inne takie...
Albo różnych "takich":

 

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Szczerze nie interesuje mnie ta dieta, żeby się w nią zagłębiać

 

W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Nie wnikam, co dokładnie jedli w paleolicie

Szkoda, bo bez tego trudno rzeczowo podyskutować.

 

W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Rośliny strączkowe to nie tylko soja. 

Ale jest najpopularniejszą rośliną strączkową na świecie. I najczęściej modyfikowaną, z niezawsze pożądanym skutkiem dla zdrowia ludzi. A jako, że jest częstym składnikiem pasz zwierzęcych, jej metabolity trafiają do szerokich mas ludzi, a nie tylko wegetarian wchrzaniających kotlety sojowe o smaku schabowego. ;)

W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Z podanego wcześniej linku wynika, że Otzi miał miażdżycę tętnic w wieku 45 lat. Oczywiście to tylko jeden przypadek i badacze podejrzewają geny, a w artykule nie było nic o diecie.

Od czasów odkrycia przez Nikołaja Anczikowa i jego zespołu, że  cholesterol wpływa za zmiany miażdżycowe, przeprowadzono setki badań, kosztujące miliony, ale nie uzyskano jednoznacznych wyników, że to tylko  cholesterol wpływa na zmiany miażdżycowe. Nie ma więc  jednoznacznych wyników, a zmiany miażdżycowe wystepują też u ludzi unikających produktów bedących bogaty źródłem  złej frakcji cholesterolu. Z drugiej strony istnieje też zjawisko tzw. "paradoksu francuskiego":

https://www.mp.pl/pacjent/chorobawiencowa/zapobieganie/62387,francuski-paradoks

Tu więcej:

https://podyplomie.pl/publish/system/articles/pdfarticles/000/009/247/original/91-94.pdf?1469710685

 Ludziom Anczikowa udało się labolatoryjnie wywołać  arterioskleroze u królików, poprzez" miażdzycową dietę", ale u psów udało sie to dopiero Amerykanom kilkadziesiąt lat później. U szczurów hipercholestorolemii nie udało się wywołać, chyba do dzisiaj. Dlaczego?

Sprawa jest więc skomplikowana.

W dniu 29.02.2020 o 13:24, ex nihilo napisał:

Raczej 100 i to w niektórych krajach. Globalnie bliżej 50, w dużym stopniu zresztą przez statystykę śmiertelności 0-5 l. A co do jakościowej zmiany na plus (w stos. do paleo)... hmm, no może, ale... 

Tutaj jak najbardziej bym się zgodził.

 

W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Jakby oprzeć jakość na czasie jaki spędzamy na "interakcjach" z dzikimi zwierzętami w naturalnym środowisku, to faktycznie żyje się teraz gorzej :)

A co autor miał na myśli?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, venator napisał:
W dniu 29.02.2020 o 14:23, cyjanobakteria napisał:

Rośliny strączkowe to nie tylko soja. 

Ale jest najpopularniejszą rośliną strączkową na świecie. I najczęściej modyfikowaną, z niezawsze pożądanym skutkiem dla zdrowia ludzi.

Pozwoliłem sobie wyboldować to kontrowersyjne dla mnie stwierdzenie, ponieważ funkcjonuje to to w przestrzeni, ale wiarygodne i rzeczowe potwierdzenia tego już nie. Masz Venator jakieś materiały, które takiego sceptyka jak ja odnośnie  szkodliwości GMO,  zniechęciły by do transgenicznej soi ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem generalnie wegetarianinem, więc z oczywistych powodów mnie nie interesuje dieta, w której na śniadanie, obiad i kolację jest mięso ;) Na potrzeby tego wątku pomiąłem jednak ten aspekt i skupiłem się tylko na produktach pochodzenia roślinnego, które są wykluczone z diety paleo. Moim zdaniem rośliny strączkowe i kasze są wartościowe, tak samo jak ziemniaki. Na plus zalicza się jedzenie orzechów, oraz wykluczenie soli i cukru.

Co do GMO, tu jest ciekawy artykuł, który kiedyś przeczytałem na blogu Damiana Parola:
https://www.damianparol.com/zywnosc-gmo-bezpieczna/

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Jestem generalnie wegetarianinem, więc z oczywistych powodów mnie nie interesuje dieta, w której na śniadanie, obiad i kolację jest mięso ;) 

No to szkoda, bo warto zdawać sobie sprawę z tego jak działa nasz układ trawienny, na drodze ewolucji jak sądzę ;) ukształtowany. Nie chodzi o prześciganie się w kwestii wege, ale zapewne jakieś suple bierzesz, i mam nadzieję że wiesz dlaczego. :)

3 godziny temu, 3grosze napisał:

Masz Venator jakieś materiały, które takiego sceptyka jak ja odnośnie  szkodliwości GMO,  zniechęciły by do transgenicznej soi ?

W tej kwestii serdecznie przyłączam się do pytania, bo bardzo lubię soję. :)

P.S. Dla ścisłości kupuję ziarno, a nie jakieś ebane kotlety sojowe a'la schabowe. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Astro napisał:

W tej kwestii serdecznie przyłączam się do pytania, bo bardzo lubię soję. :)

de gustibus non est disputandum

Ja jednak liczę;), że Venator coś wynajdzie, bo ze względu na liczne walory zdrowotne soi (a na to fakty są) zjadam ją z przyczyn zdroworozsądkowych i jeżeli okaże się, że jednak szkodzi, to nawet się ucieszę.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, 3grosze napisał:

de gustibus non est disputandum

Myślę, że ktoś Cię jednak skrzywdził 3grosze; ewentualnie nie wiesz jak przyrządzić soję. ;):P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 hour ago, Astro said:

ale zapewne jakieś suple bierzesz

Doceniam troskę, ale nadal paleo mnie nie interesuje ;)

Mleko sojowe od Alpro jest fortyfikowane witaminami B2, B12 i D. Robię z owoców szejki w blenderze praktycznie codziennie. Sporadycznie robię sałatkę z rybą z małej puszki - 50g na sałatkę. Jestem wege na 99.98% :)

Myślałem niedawno nad proszkowanym żarciem od Huel na bazie roślinnej, które jest wzbogacone wszystkimi potrzebnymi minerałami i witaminami. W teorii można na tym przeżyć, jak twierdzi producent. Zainteresowałem się w kontekście robienia mleka albo dodatku/suplement/urozmaicenia do szejków, które robię ze świeżych owoców. Ewentualnie jako jedzenie o długim terminie przydatności na wypadek sytuacji awaryjnych. Są też inne firmy, które oferują podobne produkty w trochę niższej cenie. Koszt wychodzi 1-2 euro / kilka złotych za posiłek.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Astro napisał:

ewentualnie nie wiesz jak przyrządzić soję. ;):P

Ponieważ jestem zadeklarowanym ignorantem kulinarnym i zawołanym dysydentem kuchennym, a jednocześnie apologeta prostoty, to soję moczę, gotuję i....już. Potem razem z łyżką się męczymy. Owszem, można coś udoskonalić, ale kosztem komplikacji procesu.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

  

3 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Doceniam troskę

Ku zastanowieniu tylko: jesteś vege by nie krzywdzić, czy taka "moda"? Bo jeśli pierwsze, to przemyśl co kupujesz; proszę...

2 minuty temu, 3grosze napisał:

Owszem, można coś udoskonalić, ale kosztem komplikacji procesu. :)

Owszem, ale komplikacja sprawia radość. :)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minutes ago, Astro said:

Ku zastanowieniu tylko: jesteś vege by nie krzywdzić, czy taka "moda"?

Nigdy nie będzie idealnie. Średnie roczne spożycie mięsa w Europie to 80-90kg. Kilka puszek ryby po 100g na rok (<1kg) jest praktycznie bez znaczenia. Jakby na rynku była dostępna szarańcza z Afryki, to bym na pewno kupował ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomniało mi się to badanie sprzed kilku miesięcy:

Quote

Przodkowie człowieka stracili gen CMAH około 2-3 miliony lat temu. Związana z tym utrata możliwości wytwarzania NeuG5c (możliwość tę zachowały inne ssaki naczelne) zwiększa ryzyko miażdżycy na wiele sposobów, które zależą zarówno od czynników wewnętrznych (jak podwyższona odpowiedź zapalna i skłonność do występowania cukrzycy), jak i zewnętrznych (spożycie czerwonego mięsa). Zdaniem autorów pojawienie się mutacji mogło mieć związek z pasożytem malarii, który rozpoznawał Neu5Gc.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78008%2Cewolucja-dala-nam-zawal.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed 20 laty ukazała się pierwsza praca naukowa, której autorzy opisali badania o wysokiej rozdzielczości dowodzące, że do największego zanieczyszczenia atmosfery ołowiem w epoce przedprzemysłowej dochodziło na północy Europy w latach 1150–1200. Dowody takie zdobyto badając izotopy ołowiu w osadach szwedzkich jezior. Wzrost zanieczyszczenia ołowiem niemal na pewno odzwierciedla wzrost populacji miejskiej i rozwój gospodarki. Z badań tych wynika, że najwięcej zanieczyszczeń było emitowanych na terenie Anglii, Niemiec, Walii i Polski.
      Teraz brytyjsko-amerykański zespół naukowy z University of Notthingham, University of Maine, Long Island University oraz Uniwersytetu Harvarda wykorzystał najnowocześniejsze techniki oraz dowody ze źródeł pisanych i archeologicznych by sprawdzić, czy rzeczywiście to Anglia była największym źródłem zanieczyszczenia na przełomie XII i XIII wieku.
      Naukowcy zbadali w tym celu rdzeń pobrany z lodowca Colle Gnifetti w Szwajcarii. Wysoka rozdzielczość pozwoliła na przeprowadzenie szczegółowej corocznej analizy wpływu produkcji srebra i ołowiu w imperium andegaweńskim. Terminem tym określa się czasem ziemie na terenie dzisiejszej Anglii i Francji, które znajdowały się pod większą lub mniejszą kontrolą Henryka II (1154–1189), Ryszarda Lwie Serce (1189–1199) oraz Jana bez Ziemi (1199–1216). W rdzeniu lodowym widzimy zapisane najważniejsze wydarzenia tego okresu, od prowadzonych wojen i budowy zamków po śmierci władców.
      Już wcześniej z badań o mniejszej rozdzielczości wiedzieliśmy,że około 1200 roku nastąpił szczyt zanieczyszczenia ołowiem. Teraz wiemy, że dekady pomiędzy około 1150 rokiem, a 1220 rokiem były dekadami największych zanieczyszczeń w okresie  150–1650. Z historycznych zapisków dotyczących podatków nakładanych na miejsca wydobycia i wytopu rud wiemy, gdzie i ile ołowiu i srebra produkowano, a z modeli klimatycznych dowiadujemy się, z którego regionu napływały zanieczyszczenia obecne w badanym rdzeniu lodowym.
      W rdzeniu widzimy na przykład spadki zanieczyszczeń w latach śmierci trzech wymienionych władców. Interregnum i niepewność spowodowana zgonem dotychczasowego władcy wiązały się bowiem ze spadkiem zamówień na ołów i srebro, co jest widoczne też w zapisach dotyczących pobieranych podatków. Z kolei z zapisów podatkowych z roku 1190 i 1200, a zatem w pierwszym roku rządów Ryszarda Lwie Serce i Jana Bez Ziemi, widzimy wzrost pobieranych kwot. Wzrosła bowiem produkcja, gdyż sytuacja polityczna ustabilizowała się, a administracja nowego władcy złożyła nowe zamówienia. Dokładnie widać to też w zanieczyszczeniach z rdzenia lodowego.
      Spadek zanieczyszczeń obserwowany jest też w czasach politycznych kryzysów czy nieobecności władcy. Taki spadek widzimy na przykład w roku 1170. To rok kulminacji sporu pomiędzy królem Henrykiem II a arcybiskupem Canterbury Thomasem Becketem, zakończony głośnym na całą Europę zamordowaniem biskupa.
      Becket był niezwykle zdolnym administratorem, dzięki czemu został Lordem Kanclerzem Anglii, a zatem jednym z najbliższych współpracowników króla. Siedem lat po objęciu tego stanowiska Becket został, przy poparciu króla, arcybiskupem Canterbury. Henryk II miał nadzieję, że dzięki Becketowi uzależni od siebie arcybiskupstwo. Becket miał jednak inne plany i postanowił pozostać niezależny. Konflikt przez lata narastał, a w latach 1169–1170 osiągnął apogeum. I również ten fakt widać w zanieczyszczeniach. Władza świecka i duchowna nie chciały ze sobą współpracować, co odbiło się na spadku produkcji. W końcu 29 grudnia 1170 roku Becket został zamordowany przy ołtarzu w swojej katedrze.
      Henryk II został bardzo szybko obłożony ekskomuniką przez papieża Aleksandra III. Z czasem król ukorzył się przed papieżem, a w ramach ugody obiecał m.in. wzniesienie licznych budynków na potrzeby Kościoła. I również to wydarzenie jest wyraźnie widoczne w zapisach z rdzenia – ówcześnie na dachy budynków zużywano bowiem sporo ołowiu.
      Spadki poziomu zanieczyszczeń widzimy również w latach 1173–1174, kiedy to w Anglii trwała wojna domowa i prowadzono wojnę ze Szkocją. Do kolejnego spadku produkcji ołowiu i srebra doszło w latach 1191–1192, gdy Ryszard Lwie Serce stanął na czele III krucjaty oraz w latach 1215–1216 w czasie wojny domowej i francuskiej inwazji, kiedy to Jan bez Ziemi został zmuszony do podpisania Magna Carta.
      Dane uzyskane z rdzenia lodowego są tak dokładne, że pozwalają określić względną wielkość produkcji z różnych obszarów. Gdy zestawimy wielkość zanieczyszczeń z wielkością podatków płaconych przez właścicieli kopalń widzimy, że największym ośrodkiem produkcji ołowiu i srebra w latach 1160–1195 była kopalnia w Carlisle. Gdy spadają wpływy podatkowe z tego miejsca, widać wyraźne spadki zanieczyszczeń, mimo iż inne kopalnie pracowały normalnie. Tego typu porównania pozwalają stwierdzić, że do połowy lat 90. XII wieku najważniejszym producentem stały się kopalnie Peak District.
      Z kolei dane dotyczące wielkości wysyłanych ładunków, terminów ich wysłania i terminów dotarcia do celu oraz zmian poziomu zanieczyszczeń zdradzają nam nie tylko informacje o możliwościach transportowych, ale również o mocach produkcyjnych. Czasami bowiem wyraźnie widać opóźnienia, co wskazuje, że zamówienie było na tyle duże, iż nie nadążano z produkcją i transportem zamówionego metalu.
      Zbieżność zanieczyszczeń powietrza widocznych w rdzeniu lodowym z produkcją ołowiu w imperium andegaweńskim jest uderzająca [wynosi aż 89% - red.]. Szczegółowa analiza informacji pisanych, danych archeologicznych i geoarcheologicznych w połączeniu z analizą cyrkulacji atmosferycznej potwierdza, że w latach 1167–1216 Brytania była głównym źródłem zanieczyszczenia atmosfery ołowiem, stwierdzają autorzy badań.
      Nasze badania dostarczają unikatowych danych odnośnie związku władców imperium andegaweńskiego z produkcją metali i szerzej z gospodarką Brytanii i zachodniej Francji w krytycznym momencie formowania się europejskich państw. W rdzeniu z lodowca Colle Gnifetti wyraźnie widać wpływ wydarzeń politycznych, takich jak wojny, zgodny władców, obejmowanie przez nich tronu czy spory pomiędzy państwem a Kościołem. To jasno pokazuje, jaki wpływ miały okresy politycznej stabilności i niestabilności oraz bezpieczeństwo transportu na produkcję i dostawy wyspecjalizowanych dóbr w jednym z najpotężniejszych organizmów politycznych XII-wiecznej Europy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk piwnic z czasów georgiańskich i wiktoriańskich w Leeds specjaliści z Archaeological Services WYAS znaleźli ponad 600 butelek. Początkowo myśleli, że ciecz widoczna w niektórych z nich okaże się piwem imbirowym, ale badania zawartości pokazały, że to nie tylko 3% alkohol, ale i spora dawka ołowiu. Ołów prawdopodobnie trafił tam, bo browar korzystał z wody dostarczanej ołowianymi rurami.
      Ułożone w równy stos butelki znajdowały się pod pozostałościami piwnicznych schodów zajazdu Scarborough Castle Inn. Niektóre z nich nadal były zakorkowane. Butelki pochodziły z kilku browarów aktywnych w latach 80. XIX w., większość nosiła jednak podpis J.E. Richardson of Leeds.
      Próbki cieczy wysłano do zbadania w West Yorkshire Joint Services. Okazało się, że jest to 3% alkohol z domieszką ołowiu (0,13 mg/l). To piwo mogło być szkodliwe dla zdrowia - napisano na profilu Archaeological Services WYAS na Facebooku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kenijskie Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało, że już wkrótce zacznie obowiązywać zakaz uboju osłów na eksport. Peter Munya poinformował reporterów, że licencjonowane rzeźnie osłów dostały miesiąc, by przestawić się na ubój innych zwierząt (inaczej zostaną zamknięte).
      Handel oślim mięsem stał się możliwy dzięki Meat Control (Amendment) Act 2012. Jak podają kenijskie media, do Chin miało trafiać co najmniej 98% pozyskiwanego mięsa. Obecnie w kraju działają 4 licencjonowane zakłady. Dziennie zabija się w nich ponad 1000 zwierząt.
      Peter Munya przyznał, że decyzja Ministerstwa ma związek z petycjami od właścicieli osłów, którzy narzekali, że zwierzęta są im wykradane przez wyspecjalizowane gangi. Africa Network for Animal Welfare podkreśla, że po zalegalizowaniu spożycia oślego mięsa przez ludzi w 2012 r. wartość dorosłego osła wzrosła w Kenii aż ponad 4-krotnie.
      Munya dodał, że ubój drastycznie obniża liczebność populacji osłów, odgrywających bardzo istotną rolę w ekonomii suchych i półsuchych obszarów. Korzyści związane z tradycyjną pracą osłów przewyższają korzyści, jakie można by osiągnąć, zabijając osły i zjadając ich mięso.
      Nie jesteśmy w stanie zaspokoić olbrzymiego zapotrzebowania Chin na ośle mięso [dużą popularnością cieszą się tu np. "burgery" z oślego mięsa, lurou huoshao]. Handel nim nadszarpnął naszą ekonomię.
      Munya wyjaśnia, że po wprowadzeniu zakazu Ministerstwo wdroży badania, które pozwolą określić techniki zwiększania populacji osłów.
      Zeszłoroczne ministerialne statystyki pokazują, że w ciągu dekady liczebność osłów drastycznie spadła: w 2009 r. było ich 1,8 mln, a obecnie ok. 900 tys. (niektóre źródła mówią nawet o 600 tys.).
      Doszło do tego, że Kenia była nazywana epicentrum wschodnioafrykańskiego oślego kryzysu. W grudniu zeszłego roku w Nairobi odbyła się międzynarodowa konferencja, podczas której organizacje zajmujące się dobrostanem tych zwierząt (m.in. Brooke i Donkey Sanctuary) wprost nazwały handel kryzysem.
      Jak napisało BBC, w poniedziałek kobiety i mężczyźni z rolniczych społeczności protestowali przed biurem przedstawiciela Ministerstwa, domagając się niezwłocznych działań ws. ochrony populacji osłów. "Gdy osły są kradzione bądź zabijane, kobiety stają się osłami" - głosiły napisy na afiszach trzymanych przez manifestantów.
      Nigeria również zastanawia się nad prawnym zakazem handlu. Etiopia i Sudan stwierdziły, że skradzione tu osły trafiały właśnie do Kenii.
      Warto przypomnieć, że w Chinach cenione jest nie tylko mięso, ale i skóry osłów. Wytwarza się z nich bowiem składnik wykorzystywany w tradycyjnej medycynie - ejiao. Eksport oślich produktów do Państwa Środka nasilił się, po tym jak Chińczycy przetrzebili rodzime populacje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Używamy coraz więcej smartfonów, samochodów elektrycznych i innych urządzeń, wymagających stosowania akumulatorów. To jednak oznacza coraz większe zapotrzebowanie na metale ciężkie, które stanowią olbrzymie zagrożenie zarówno dla ludzkiego zdrowia, jak i środowiska naturalnego. Szczególne kontrowersje budzi wykorzystywanie kobaltu, pozyskiwanego głównie w centralnej Afryce. Z jego wydobyciem wiąże się olbrzymie niszczenie środowiska naturalnego, niewolnictwo, morderstwa i gwałty.
      Naukowcy z IBM Research wykorzystali trzy opracowane przez siebie materiały, które nigdy nie były jeszcze używane w akumulatorach i stworzyli w ten sposób urządzenie, które nie wykorzystuje ani metali ciężkich, ani innych materiałów, z wydobyciem których wiąże się popełnianie przestępstw na ludziach czy środowisku naturalnym.
      Wspomniane materiały można pozyskać z wody morskiej, co jest metodą mniej szkodliwą dla środowiska niż wydobywanie metali z ziemi. Podczas wstępnych testów nowego akumulatora stwierdzono, że można go zoptymalizować tak, by przewyższał akumulatory litowo-jonowe w wielu kategoriach, takich jak – niższa cena, krótszy czas ładowania, wyższa moc i gęstość energetyczna, lepsza wydajność energetyczna oraz mniejsza palność.
      Opracowana przez Battery Lab katoda nie potrzebuje kobaltu i niklu, a akumulator zawiera bezpieczny elektrolit o wysokiej temperaturze zapłonu. Ponadto podczas testów okazało się, że w czasie ładowania nie powstają dendryty, które są poważnym problemem w akumulatorach litowo-jonowych, gdyż mogą doprowadzić do spięcia i pożaru.
      Dotychczas przeprowadzone testy pokazują, że odpowiednio skonfigurowany nowy akumulator można naładować do 80% w czasie krótszym niż 5 minut. W połączeniu ze stosunkowo niskim kosztem pozyskania materiałów, możemy mieć do czynienia z tanim akumulatorem, który można szybko naładować. Inżynierowie IBM-a obliczają, że w szczególnie wymagających zastosowaniach, jak na przykład lotnictwo, akumulator można skonfigurować tak, by jego gęstość energetyczna była większa niż 10 000 W/L. Ponadto akumulator wytrzymuje wiele cykli ładowania/rozładowania, dzięki czemu może być wykorzystywany w sieciach energetycznych, gdzie wymagana jest długa i stabilna praca.
      Podsumowując, początkowe prace pokazały, że IBM Research opracował tani akumulator, w którym nie są wykorzystywane kobalt, nikiel i inne metale ciężkie, który można naładować do 80% w czasie krótszym niż 5 minut, którego gęstość mocy może przekraczać 10 000 W/L, a gęstość energii jest wyższa od 800 Wh/L, którego wydajność energetyczna przekracza 90% i którego elektrolit jest mniej palny.
      Teraz IBM Research wspólnie z Mercedes-Benz Research, Central Glass i Sidusem prowadzi badania, które mają na celu dalsze rozwijanie tej technologii, opracowanie infrastruktury potrzebnej do produkcji nowych akumulatorów i ich komercjalizacji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Resztki tłuszczów znalezione na paleolitycznych naczyniach ze stanowiska Rzucewie pozwoliły określić dietę osób mieszkających przed tysiącami nad Zatoką Pucką. Lipidy słabo rozpuszczają się w wodzie, więc w odpowiednich warunkach mogą przetrwać tysiące lat.
      Obecnie stanowisko w Rzucewie znajduje się bezpośrednio nad brzegiem. Jednak tysiące lat temu osada była oddalona o kilkaset metrów od Zatoki, a poziom wody był niższy nawet o 3 metry.
      Naukowcy analizowali obecnie 14 fragmentów naczyń, które zostały znalezione podczas prac prowadzonych w latach 1984–2007 przez Danutę Król z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.
      W charakterystycznych dla tego regionu naczyniach rynienkowatych znaleziono obecność tłuszców pochodzących od zwierząt morskich. Wielu badaczy twierdzi, że naczynia te pełniły rolę lampek, w których spalano tłuszcz fok. Analizy tych i innych naczyń wykazały,że przetwarzano w nich mięso zwierząt morskich, zapewne fok i ryb. Na terenie osady znaleziono kości fok, morświnów oraz ości ryb.
      Resztki organiczne znalezione w naczyniach z Rzucewa są podobne do pozostałości znalezioncyh w Nidzie i Śventojj na Litwie.
      Ponadto w trzech naczyniach znaleziono ślady produktów roślinnych.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...