Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dobra wiadomość, dla wszystkich, których lękiem napawa wizja borowania podczas wizyty u dentysty. Opracowano antypróchnicową powłokę, która podczas eksperymentów nie tylko zapobiegała powstawaniu nowych ubytków, ale i leczyła te już istniejące.

Obecnie próchnicę leczy się, usuwając uszkodzone tkanki zęba i zakładając w ich miejsce materiał do odbudowy, np. kompozyt. Jak jednak podkreślają Hai Ming Wong, Quan Li Li i pozostali autorzy artykułu z pisma ACS Applied Materials & Interfaces, procedura ta niesie za sobą ryzyko uszkodzenia zdrowej tkanki i dla niektórych pacjentów jest mocno nieprzyjemna.

Chińczycy postanowili więc opracować strategię, która działałaby na dwa sposoby. Po pierwsze, miałaby ona zapobiegać kolonizacji powierzchni zębów przez bakterie tworzące płytkę. Po drugie, powinna ona ograniczać demineralizację ("rozpuszczanie" szkliwa)  i w zamian zwiększać remineralizację, czyli naprawę.

Powłoka przeciwpróchnicowa bazowała na naturalnym peptydzie antydrobnoustrojowym H5. Jest on wytwarzany w ludzkich śliniankach. Może przywierać do szkliwa i niszczyć całą gamę bakterii i grzybów. By sprzyjać remineralizacji, Chińczycy zmodyfikowali H5, dodając na jednym z jego końców resztę fosfoserynową; miało to pomóc w "przyciąganiu" większej liczby kationów wapnia.
Zmodyfikowany peptyd przetestowano na wycinkach ludzkich zębów trzonowych. Okazało się, że w porównaniu do naturalnego peptydu, nowy H5 silniej przywierał do powierzchni, zabijał więcej bakterii i hamował ich przywieranie. Skuteczniej chronił też przed demineralizacją. Ku zaskoczeniu badaczy, oba peptydy w podobnym stopniu wspomagały remineralizację.

Chińczycy snują plany, że w przyszłości, by uchronić się przed próchnicą, po szczotkowaniu ludzie będą nakładać na zęby zmodyfikowany peptyd; preparat może mieć postać np. żelu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy tego na rynku nie zobaczymy. Farmacja broni się przed takimi rozwiązaniami w łatwy sposób. Pieniądze i sejf.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A myślałem, że to dodatkowy produkt, który mogą sprzedawać. Zapomniałem, że to zła farmacja, której nie zależy na zyskach tylko patentach w sejfie :) Po za tym, to są Chiny i zdaje się, że tam mają swobodne podejście do patentów.

Moim zdaniem, będzie tak, jak zawsze. Nowa technologia nie rozwiąże wszystkich problemów, co najwyżej je zredukuje. Będzie nowy produkt na rynku, który będzie konkurował z istniejącymi, ale ich nie zastąpi.

Pewnie będzie droższy i cena będzie barierą, a nawet jak będzie porównywalny, to ludzie są leniwi i nic nie będą nakładać po 15 sekundowym szczotkowaniu. A jak nałożą, to niedokładnie. Po za tym to będzie powłoka, która się ściera, więc może nie przetrwać następnego posiłku i nie zagwarantuje długotrwałej odporności.

Dentyści będą mieli dodatkową usługę, a wypełnienia nadal będą potrzebne, bo nie wszystko da się zmineralizować. Artykuł wspomina, że oba peptydy wspomagały remineralizację w podobnym stopniu. A jak ubytek jest bardzo głęboki i próchnica dochodzi do miazgi to i tak pozostanie leczenie kanałowe.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

A piec lat temu naukowcy mowili ze wymyslili baterie ktore maja dziesieciokrot ie wieksza pojemnosc... juz w te ich bajki nie wierze. Prawdziwego postepu nie ma od ponad stu lat a jakby dobrze spojrzec to w niektorych dziedzinach jestesmy nawet wstecz. Boja sie noewiadomo czego jakby wiedzieli co jaki przyniesie efekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, Felipesku said:

A piec lat temu naukowcy mowili ze wymyslili baterie ktore maja dziesieciokrot ie wieksza pojemnosc... juz w te ich bajki nie wierze. Prawdziwego postepu nie ma od ponad stu lat a jakby dobrze spojrzec to w niektorych dziedzinach jestesmy nawet wstecz. Boja sie noewiadomo czego jakby wiedzieli co jaki przyniesie efekt.

Nie ma co, przejrzałeś tych oszustów. Postęp naukowy zatrzymał się wkrótce po tym, jak rząd USA skonfiskował patenty Tesli na darmową energię, zbyt potężne dla lobby energetycznego :lol:

A tak na poważnie, to prawdopodobnie musisz zmienić źródła z których czerpiesz wiedzę. Możesz sam zbudować baterię o 10x większej pojemności przez połączenie 10 ogniw równolegle.

A jeżeli chodziło ci o konwencjonalną baterię o 10x większej gęstości, to obstawiam, że jest to niemożliwe chyba, że chodzi ci o ten sam akumulator na niskiej orbicie Ziemskiej po uwzględnieniu jego energii potencjalnej :)

Akumulator litowy (LiSOCl2) wg. Wikipedii ma gęstość energii na poziomie 2.5 MJ/kg. Zwiększenie 10x umieści go w okolicach paliw chemicznych takich jak: Etanol (30.0), Metanol (19.7) czy Hydrazyna (19.5).

Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gęstość_energii

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dziwne, ale zbyt dużo wynalazków powoduje, że nie są one traktowane poważnie, a po drugie nie bardzo zostają wspierane przez inwestorów bo tamci właśnie mają problem w wyborze.  To taka klęska urodzaju wynalazków. Kiedyś już gdzieś o tym czytałem. Ta ilość wynalazków i odkryć rośnie bardzo szybko właśnie od okresu przedwojennego i to może sprawiać wrażenie że od Tesli się zaczęło. Zbieżność dat i wydarzeń. Jesteśmy przyzwyczajeni obecnie do tego że co chwilę pojawia się jakiś patent i coś odkryto. Tego jest za dużo. Kiedyś chyba ktoś tutaj pisał o jakichś glonach które również miały być w pastach do zębów a do dzisiaj tego nie widzimy. To było kilka lat temu. Może to świat jest za wolny, albo inwestorów jest strasznie mało. Wolą inwestować w czysto konsumpcyjne pierdoły niż w idee ulepszające świat. To duża krótkowzroczność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.01.2020 o 15:50, cyjanobakteria napisał:

A jeżeli chodziło ci o konwencjonalną baterię o 10x większej gęstości, to obstawiam, że jest to niemożliwe chyba, że chodzi ci o ten sam akumulator na niskiej orbicie Ziemskiej po uwzględnieniu jego energii potencjalnej :)

Te baterie o 10x większej gęstości to miały być "baterie kwantowe". Czyli w skrócie bardzo zaawansowane superkondensatory o nanoskalowej strukturze.

Kiedyś rozważałem jaka jest granica dla akumulatorów energii. Najlepszym sposobem było koło zamachowe z nanorurek.
Dla przykładu takie o masie 5 ton wirującej masy było w stanie zmagazynować ponad 15kT energii, co pozwalało go porównać do pierwszej bomby atomowej (równowartość rozpadu 1kg uranu), i rozpędzało się chyba do 90km/s prędkości granicznej na brzegu (dane z pamięci). Najmniejszy pyłek dokonałby lawinowej destrukcji a rozciąganie byłoby źródłem znacznych problemów.

Innym pomysłem była nanorurkowa sprężyna. Tutaj wychodziły wartości pozwalające na napędzanie takim czymś samochodów. Do tego idea że samochody przyszłości będą nakręcane jak zabawki była przekomiczna. Początkowo rozważałem układ jak w kasecie vhs,  niestety siły ściskające się kumulują i układ się rozwala :)   Podparcie/obudowa to krytyczny problem każdego takiego rozwiązania sprężynowego zmniejszający gęstość dostępnej energii.

Przypuszczam że każdy układ który zbliża się lub przekracza gęstość energii chemicznej musi być mocno niestabilny i niepraktyczny, ale są znaczne rezerwy w tym co może dać nam materia w stosunku do obecnych.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym jeszcze wziął poprawkę na Chiny. Co do jakości, to niestety trend jest taki, że gorszy produkt wypiera lepszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Hominidy zamieszkujące Europę w plejstocenie dojrzewały szybciej niż ludzie współcześni. Takie wnioski płyną z badań szkliwa zębów hominidów, które zamieszkiwały Sierra de Atapuerca. Badania przeprowadzili specjaliści z Grupy Antropologii Zebów Narodowego Centrum Badań nad Ewolucją Człowieka (Centro Nacional de Investigación sobre la Evolución Humana – CENIEH).
      Naukowcy, pracujący pod kierunkiem Mario Modesto-Maty przyjrzeli się dwóm typom warstw wzrostu szkliwa. Skupili się na zębach znalezionych w Sima del Elefante (1,2 miliona lat temu), Gran Dolina-TD6 (850 000 lat temu) oraz Sima de los Huesos (430 000 lat temu), które porównano z zębami H. sapiens.
      Jak mówi Modesto-Mata: zęby rosną jak cebula, pierścienie drzew, włosy czy stalaktyty. Mamy tu wyraźne warstwy, które pozwalają nam odróżnić poszczególne etapy wzrostu szkliwa. W szkliwie mamy dwa rodzaje warstw: krótkie i długie.
      Te krótkie powstają każdego dnia w wyniku działania komórek narządu szkliwotwórczego zwanych ameloblastami, które odkładają na zębach tzw. preszkliwo. Gdy jego proteiny krystalizują, można zobaczyć niewielkie przerwy pomiędzy poszczególnymi krótkimi warstwami. Co mniej więcej 7–8 dni ameloblasty przerywają pracę, dzięki czemu możliwe jest uformowanie się długich warstw. Pomiędzy każdymi dwiema długimi warstwami można wyróżnić 7-8 warstw krótkich. Dzięki temu bardzo precyzyjnie obserwować proces wzrostu szkliwa. Proces to tzw. periodyzacja.
      Tempo tego wzrostu jest stałe we wszystkich zębach każdego osobnika i wydaje się, że jest różne u różnych gatunków hominidów.
      Badania przeprowadzone właśnie przez specjalistów z CENIEH sugerują, że u naszych przodków periodyzacja zachodziła rzadziej, zatem tempo wzrostu szkliwa u hominidów z Sima del Elefante, Gran Dolina i Sima de los Huesos było szybsze.
      Szacunki wykonane na podstawie naszych badań wskazują, że korony zębów takich gatunków jak Homo antecessor tworzyły się nawet o 25% szybciej niż u człowieka współczesnego, mówi Modesto Mata.
      Badania te, wraz z wcześniej przeprowadzonymi, mogą być pierwszymi materialnymi dowodami wskazującymi, że hominidy z Sierra de Atapuerca dojrzewały szybciej niż my. Jeśli to prawda, mogli oni osiągać dorosłość o kilka lat wcześniej niż współcześni ludzie, stwierdzają naukowcy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sześć lat temu archeolodzy z Uniwersytetu w Bonn odkryli na dnie studni w dawnym majańskim mieście Uxul kości ok. 20 ludzi. Zostali oni zabici i rozczłonkowani ok. 1400 lat temu. Nie było jednak pewności, skąd ofiary pochodziły. Analiza izotopów strontu przeprowadzona przez zespół z Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego Meksyku (UNAM) pokazała, że część ze zmarłych dorastała co najmniej 150 km od Uxul.
      Stront jest spożywany z pokarmami. Ponieważ organizm traktuje go podobnie jak wapń, jest wbudowywany w kości i zęby.
      Podczas badań naukowcy wykorzystują fakt, że stosunek strontu 87 do 86 w skałach ustalił się w czasie ich tworzenia w skorupie ziemskiej. Stosunek ten zależy zarówno od rodzaju, jak i wieku skał. Bardzo istotne jest to, że rośliny "przejmują" stosunek izotopów strontu z lokalnego podłoża. Stosunek izotopów strontu utrwalony w szkliwie wskazuje zaś na region, w którym dana osoba dorastała - wyjaśnia dr Nicolaus Seefeld.
      Na początku lata br. Seefeld i akademicy z Laboratorium Geochemii Izotopów UNAM pobrali próbki szkliwa 13 osób. Niestety, nie dało się określić stosunku izotopów strontu u pozostałych osób, ponieważ zęby uległy rozkładowi i wyniki nie byłyby miarodajne.
      Wyniki analiz izotopowych pokazały, że większość ofiar dorastała co najmniej 150 km od Uxul, na południowych nizinach leżących obecnie na terenie Gwatemali. Co najmniej jedna osoba dorosła i jedno niemowlę to mieszkańcy Uxul. W większości byli to ludzie o wysokiej pozycji społecznej; u 8 znaleziono bowiem jadeitowe inkrustacje w siekaczach.
      Jak się to wszystko zaczęło? W 2013 r. Seefeld badał system zaopatrzenia Uxul w wodę. Odkrył wtedy studnię, do której w VII w. trafiło ok. 20 osób. Później przeprowadzono wykopaliska i badania masowego pochówku.
      Okazało się, że poza kośćmi co najmniej 14 mężczyzn i 1 kobiety w masowym grobie znajdowały się też szczątki kilku młodocianych osób oraz 18-miesięcznego dziecka. Niemal wszystkie kości nosiły ślady nacięć kamiennym ostrzem. Ich regularny rozkład pokazuje, że ludzie ci zostali systematycznie (celowo) rozczłonkowani. Ofiary zabito i zdekapitowano poza zbiornikiem. Później poćwiartowane ciała umieszczono na dnie studni.
      Ślady działania wysokich temperatur sugerują, że kości wystawiono na oddziaływanie ognia - prawdopodobnie po to, by ułatwić usuwanie skóry i mięśni. Na szczątkach nie ma śladów ludzkich zębów (nie doszło zatem do aktów kanibalizmu).
      Naukowcy podkreślają, że po odcięciu połączone wcześniej anatomicznie części ciała umieszczono jak najdalej od siebie. To jasno pokazuje, że komuś zależało na zniszczeniu fizycznej jedności tych osób.
      Wyniki analiz izotopowych strontu oraz badań antropologicznych pozwalają wyciągnąć bardziej precyzyjne wnioski co do tożsamości ofiar i możliwych przyczyn egzekucji. Naukowcy dodają, że skądinąd wiadomo, że obcinanie głów i rozczłonkowywanie odbywało się u Majów głównie w kontekście konfliktów zbrojnych.
      Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest zatem takie, że większość ofiar ze studni to jeńcy wojenni z miasta na terenie południowych nizin. Tak się dla nich skończyła przegrana w walce z Uxul...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2006 r., bawiąc się na terenie przedszkola, dzieci z Saint-Laurent-Médoc we Francji wykopały fragmenty ludzkich kości. Późniejsze prace archeologiczne ujawniły, że to kurhan (Le Tumulus des Sables), w którym pogrzebano co najmniej 30 osób. Badania radiowęglowe zębów pokazały, że pochówki odbywały się na przestrzeni ponad 2 tys. lat, od neolitu (ok. 3600 r. p.n.e.) poczynając, a na epoce żelaza (1250 r. p.n.e.) kończąc.
      Hannah James, doktorantka z Narodowego Uniwersytetu Australijskiego, podkreśla, że początkowo sądzono, że stanowisko było wykorzystywane wyłącznie przez przedstawicieli kultury pucharów dzwonowatych.
      Autorzy publikacji z Journal of Archaeological Science: Reports, ujawniają, że w tumulusie głębokim na zaledwie 50 cm pochowano 20 dorosłych i 10 dzieci.
      Kwestia, czemu to niepozorne miejsce było miejscem pochówku przez ponad 2 tysiąclecia, nadal frapuje naukowców. To niezwykłe, bo to nie jest jakieś oczywiste czy prestiżowe miejsce. Nie ma tu również żadnego wzniesienia [...]. Coś innego musiało więc powodować, że ludzie ciągle tu powracali - dodaje James.
      Za pomocą datowania radiowęglowego i analizy 4 izotopów naukowcy byli w stanie zdobyć więcej danych o zmarłych. Węgiel i azot powiedziały nam, co jedli. Okazało się, że to płody ziemi. Co dziwne, nie polowali ani nie łowili w rzece czy oddalonym o zaledwie 10 km oceanie. To się nie zmieniało z czasem.
      Dowody wskazują, że jedna z osób urodziła się w o wiele chłodniejszym klimacie, np. w Pirenejach.
      Na stanowisku odkryto mieszaninę metalu, ceramiki i zwierzęcych kości, co utrudniło identyfikację szczątków ludzkich. Wszystkie kości były mocno zmieszane. Musimy sobie radzić z drobniutkimi fragmentami.
      James współpracowała z prof. Patrice'em Courtaudem i jego zespołem z Université de Bordeaux.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fińskie badanie sugeruje, że częste w dzieciństwie infekcje w jamie ustnej, choroby przyzębia i próchnica, zwiększają ryzyko miażdżycy w dorosłości.
      Związek między dziecięcymi infekcjami w obrębie jamy ustnej i zmianami miażdżycowymi tętnic szyjnych stwierdzono w The Cardiovascular Risk in Young Finns Study.
      Spostrzeżenie jest nowe, nie ma więc wcześniejszych badań podłużnych typu follow-up, które dotyczyłyby powiązań między dziecięcymi zakażeniami jamy ustnej i ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych - podkreśla dr Pirkko Pussinen z Uniwersytetu w Helsinkach.
      U dorosłych choroby przyzębia były intensywnie badane i obecnie są uznawane za niezależny czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Skądinąd wiadomo także, że leczenie chorób przyzębia zmniejsza zagrożenie chorobami sercowo-naczyniowymi.
      Wspomniane na początku studium rozpoczęło się w 1980 r. U 755 dzieci w wieku 6, 9 i 12 lat przeprowadzono m.in. badania stomatologiczne. W 2007 r. u osób, które miały wtedy, odpowiednio, 33, 36 i 39 lat zmierzono za pomocą USG grubość kompleksu śródbłonek-błona środkowa naczyń, czyli kompleksu intima-media (ang. intima-media thickness, IMT).
      W ciągu 27 lat kilkukrotnie oceniano sercowo-naczyniowe czynniki ryzyka. Wyliczono kumulacyjną ekspozycję na czynniki ryzyka w dzieciństwie i dorosłości.
      Biorąc pod uwagę wszystkie dzieci, krwawienie przy zgłębnikowaniu, próchnica i wypełnienia występowały, odpowiednio, u 68%, 87% i 82%. W tym zakresie nie odnotowano różnic międzypłciowych. Niewielkie kieszonki przyzębne stwierdzono u 54% dzieci; występowały one częściej u chłopców niż u dziewczynek. Całkowicie zdrowe jamy ustne występowały u zaledwie 5% badanych; u 61% i 34% dzieci stwierdzono, odpowiednio, 1-3 lub 4 objawy zakażenia jamy ustnej.
      Zarówno próchnica, jak i peridontopatie w dzieciństwie wiązały się znacząco z grubością kompleksu IM w dorosłości. Pogrubienie ściany tętnicy szyjnej jest zaś wskaźnikiem miażdżycy, podwyższającym ryzyko udaru niedokrwiennego i zawału.
      Zakażenia jamy ustnej były niezależnym czynnikiem ryzyka subklinicznej miażdżycy. Ich związek z sercowo-naczyniowymi czynnikami ryzyka utrzymywał się przez cały okres monitoringu losów ochotników.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Układ odpornościowy ponosi częściowo "winę" za próchnicę i uszkodzenia plomb.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Toronto wykazali, że za niszczenie kolagenu zębiny i wypełnień (żywicy kompozytowej) nie odpowiadają wyłącznie bakterie. Unikatowa działalność komórek odpornościowych zwanych neutrofilami może bowiem wzmacniać wpływ mikroorganizmów.
      Nikt by nie uwierzył, że nasz układ odpornościowy może odgrywać jakąś rolę w próchnicy. [Jednak] teraz mamy na to dowód - podkreśla prof. Yoav Finer.
      Neutrofile dostają się do jamy ustnej przez dziąsła. Podczas inwazji bakterii organizm wysyła je do ataku. Niestety, kiedy neutrofile ścigają i niszczą wroga, mogą "przy okazji" siać zniszczenie w otoczeniu.
      To trochę tak, jakby próbować zabić muchę na ścianie za pomocą młota kowalskiego.
      Same w sobie neutrofile nie mogą uszkodzić zębów. "Nie dysponują kwasami, niewiele więc zdziałają w przypadku zmineralizowanych struktur zębowych". Podczas ataku neutrofili bakterie produkują jednak demineralizujące kwasy, a wtedy enzymy zarówno patogenów, jak i neutrofili mogą niszczyć zęby i powodować "poboczne" uszkodzenia żywicy metakrylanowej.
      Autorzy publikacji z pisma Acta Biomaterialia podkreślają, że już od jakiegoś czasu podejrzewano, że neutrofile z jamy ustnej mogą zawierać czynniki o działaniu esterazy cholesterolowej i kolagenazy (MMP, od ang. matrix metalloproteinases); miałyby się one przyczyniać do degradacji kompozytów i kolagenu zębiny, prowadząc m.in. do zniszczenia (hydrolizy) wiązań estrowych w żywicach metakrylanowych.
      Degradację kolagenu dentyny i żywicy kompozytowej przez czynniki neutrofili oceniano, mierząc uwalnianie, odpowiednio, hydroksyproliny (Hyp) oraz bisHPPP (od ang. bishydroxy-propoxy-phenyl-propane). W tym celu przeprowadzono chromatografię cieczową sprzężoną ze spektrometrią mas.
      Okazało się, że neutrofile niszczyły spolimeryzowane żywice i po 2 dobach inkubacji wytwarzały większe ilości bisHPPP niż bufor. Podobnie było w przypadku zdemineralizowanej dentyny; tutaj powstawało więcej Hyp.
      To szybki proces, który zachodzi na przestrzeni godzin - zaznacza Finer. Mamy do czynienia z niszczycielską współpracą podyktowaną różnymi motywami - dodaje prof. Michael Glogauer.
      Studium zapewnia bezpośrednie dowody, że odpowiedź immunologiczna może się przyczyniać zarówno do zainicjowania, jak i nawrotów próchnicy. Toruje też drogę nowym kierunkom badań. Możemy się przecież zabrać za opracowanie metod zapobiegania immunopośredniczonym zniszczeniom zębów - uważa Glogauer.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...