Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

W gwiazdozbiorze Pegaza znajduje się układ planetarny BD+14 4559. Został on odkryty przez polskich astronomów pracujących pod kierunkiem prof. Andrzeja Niedzielskiego z Centrum Astronomii UMK. Z okazji 100. rocznicy istnienia Międzynarodowej Unii Astronomicznej został zorganizowany konkurs IAU100 NameExoWorlds. W jego ramach każdy kraj na świecie otrzymał do nazwania układ składający się z jednej gwiazdy i jednej planety.

Układ, który możemy nazwać znajduje się w odległości 161 lat świetlnych od Ziemi. Wokół mniejszej, mniej masywnej i chłodniejszej od Słońca gwiazdy krąży tam planeta o masie o 4% większej od masy Jowisza i promieniu o 23% większym niż promień Jowisza. Obiega ona gwiazdę w odległości 0,78 j.a. w ciągu 269 ziemskich dni.

Gwiazdę BD+14 4559 można obserwować z Ziemi nawet przez lornetkę. Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Pegaza przy granicy z konstelacją Delfina.

Teraz każdy z nas może wziąć udział w głosowaniu nad nazwą dla gwiazdy i planety. Propozycje, które przeszły do drugiego etapu konkursu to: Geralt i Ciri, Jantar i Wolin, Piast i Lech, Polon i Rad, Solaris i Pirx, Swarog i Weles oraz Twardowski i Boruta. Głosowanie trwa do końca października.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda bo podaliśmy grupą piękny zestaw nazw jako że to gwiazdozbiór Pegaza zaproponowaliśmy imiona koni Marszałka Piłsudskiego. Niestety propozycja została wyrzucona do kosza. Kasztanka i Mera. Tak się właśnie jest olewanym przez Centrum Astronomii UMK

Edited by Ergo Sum

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Tak się właśnie jest olewanym przez Centrum Astronomii UMK

Odkryli, to mają prawo. Odkryj swoją Kasztankę i Merę, a nikt Ci tego nie odbierze (co do Mery, to warto by zapytać co o tym sądzą Litwini). Dla mnie (i pewnej grupy) Geralt i Ciri to number one.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Niestety propozycja została wyrzucona do kosza.

A czy przy zgłoszeniu dodaliście to wyjaśnienie? Bo może brzydko mówiąc — nie załapali. Ja wolałbym Piasta i Lecha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, wilk napisał:

A czy przy zgłoszeniu dodaliście to wyjaśnienie? Bo może brzydko mówiąc — nie załapali. Ja wolałbym Piasta i Lecha.

oczywiście

13 godzin temu, Astro napisał:

Odkryli, to mają prawo. Odkryj swoją Kasztankę i Merę, a nikt Ci tego nie odbierze (co do Mery, to warto by zapytać co o tym sądzą Litwini). Dla mnie (i pewnej grupy) Geralt i Ciri to number one.

nie chodzi o to że nie wybrali - jest obecnie wybór do głosowania ... nie dano szansy głosować na ten zestaw

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Ergo Sum napisał:

nie dano szansy głosować na ten zestaw

Tak jak napisał Astro - oni odkryli, ich prawo. Ja im się zresztą nie dziwię, w moim odczuciu takie nazwy wyglądają na jakąś powiedzmy nie bardzo poważną propozycję (albo zawierającą ukrytą drwinę czy coś takiego).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, czy jednak będzie kiedyś możliwe życie na tych coraz to nowo odkrywanych planetach :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, wilk napisał:

 Ja wolałbym Piasta i Lecha.

Piast nie ma szans, bo nie ochrzczony. :(

A Lech który? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, 3grosze napisał:

Piast nie ma szans, bo nie ochrzczony. 

Gdyby tak było, to Geralt i Ciri też by nie mieli szans ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybór Piasta i Lecha mógłby być uznany za kryptoreklamę pewnych browarów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A Geralta i Ciri za kryptoreklamę pewnego pisarza, niepolskich historii, pewnego producenta gier oraz pewnej platformy serialowej. Piast i Lech jest bardziej swojskie, osadzone w historii, i nie jest modą. Zamiast Geralta i Ciri postokroć lepsi byliby Zbyszko i Maćko. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podejrzewam, że Bolek i Lolek pewnie przeszedłby do listy poddanej głosowaniu via net, ale widać ktoś się spóźnił. ;)
Przy okazji, jeśli ktoś jest zdesperowany, to strona do głosowania nie jest zbyt "wyrafinowana" i można nawet z tego samego kompa oddać wiele głosów. Cóż, pewnie i tak wybiorą co chcą, a przynajmniej ja bym tak zrobił. :D

ed: W związku z powyższym nie zdziwię się, że "powszechną wolą ludu" będzie Piast i Lech. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja od początku zastanawiałem się czy to w ogóle jest legitna strona. Nawet jeśli tak, to jestem pewien, że to głosowanie nie jest decydujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strona wygląda ok. Zdziwiło mnie tylko, że najwyraźniej co do nazw gwiazd i planet nie ma tak ścisłych zasad co do nazw księżyców. A głosowanie chyba rzeczywiście nie jest decydujące, bo decydujący głos będzie należał do Międzynarodowej Unii Astronomicznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.10.2019 o 19:57, 3grosze napisał:

Nie. Harry"emu Potterowi nie wybaczyli.:(

Harry Potter jest dość specyficzny - być może tylko dla niektórych, bardzo nielicznych odbiorców, bo większość raczej nie zwraca uwagi na to, o czym chcę napisać. Ale filmy z HP (książek nie czytałem) są zrobione jakoś tak, jakby autorka wierzyła, że czarodzieje, gdyby się ujawnili, to uzyskaliby nieograniczoną władzę nad mugolami, czyniąc z nich jakichś "podludzi" czy niewolników. I wtedy pozostają dwie możliwości, albo się ukrywać przed mugolami w jakichś podziemiach albo rzeczywiście sięgnąć po tę władzę. Tę pierwszą opcję wybierają "dobrzy", a drugą "źli" (Voldemord, Grindelwald, etc). To w mojej ocenie jest niezgodne z rzeczywistością - czarodziejów wprawdzie nie ma, ale taki np. Bill Gates ma setki miliardów dolarów majątku (co też mu daje b. dużą "moc" działania), a mimo to nie jest tak, że robi co chce. To są moje subiektywne odczucia, być może ktoś widzi, że nie pomyślałem o jakiejś możliwości i że się da twórczość p. Rowling zintepretować inaczej. Mi nic innego nie przychodzi do głowy.

Czyli ja bym uznał - może się mylę, ale tak mi wychodzi - J. K. Rowling za pisarkę lewicową (bo że jest lewicowa, to raczej wszyscy się zgodzą) z takim lekkim skrętem w stronę populizmu (jeśli się trzymać podziału dwuosiowego: https://pl.wikipedia.org/wiki/Podział_dwuosiowy). I że lewicowa to jeszcze nic takiego, ale być może jest tak, że ten "lekki skręt" w stronę populizmu niektórzy ludzie wyczuwają i odbierają jako coś negatywnego. Ja wszystkie filmy z HP i oba z serii "Fantastyczne zwierzęta" oglądałem z chęcią i nadal oglądam, gdy są w telewizji, ale tak nie do końca komfortowo, z takim uczuciem, że gdybym ja był autorem, to bym przebieg wielu zdarzeń poprowadził inaczej (przykładowo to, że Queenie Goldstein w II-giej części "Fantastycznych zwierząt" przeszła na stronę Grindelwalda to był dla mnie zupełny "szok").

Tak, że ja nie wykluczam, że część osób głęboko religijnych też coś "nieprzyjemnego" wyczuwa i stąd te zarzuty, że "propagowanie okultyzmu" czy tp. (oni mogą jakieś szczegóły zinterpetować właśnie jako "okultyzm" czy coś innego, czego nie lubią).

Do tego dochodzą jeszcze sprawy nie związane z polityką, bo np. w Hogwarcie są cztery domy a p. Rowling koncentruje się na walce dwóch domów, Gryffindoru i Slytherinu, przy czym najbardziej "kocha" Gryffindor, w którym ceni się "odwagę, męstwo, dzielność, szczerość i uczciwość" (za Wiki). A ja np. bardziej niż Harry'ego Pottera lubię Newta Scamandera, który jest z Hufflepuff. I gdybym w realu spotkał kogoś takiego jak HP to pomyślałbym, "nawet fajny facet, można się z nim zaprzyjaźnić" ale gdyby tylko się oddalił, to bym o nim zapomniał. Zajęłyby mnie inne sprawy, które mnie interesują. Łatwiej byłoby mi się zaprzyjaźnić z Newtem, Hermioną, Luną Lovegood, Ronem. Czyli przypuszczalnie ja nie pasuję do Gryffindoru tylko do Hufflepuff albo Ravenclaw, gdzie się ceni inne wartości, niż powiedzmy "bycie bohaterem". 

Tak że to jest trochę specyficzna autorka w moim odczuciu. Newta zrobiła głównym bohaterem "Fantastycznych zwierząt" ale też zrobiła z niego takiego trochę "niezdarę" czy "ofermę". Tak jakby - być może - nie do końca jej pasował (no dobra, tutaj nie jestem pewien;) ).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm...

Biorąc pod uwagę  dotychczasowy poziom wypowiedzi Darka na forum, miałem go za gościa z kilkudziesięcioletnią wiedzą i takim samym doświadczeniem życiowym. A tu proszę: młodzian ( ;) ) zafascynowany filmami z Harrym Potterem.

Szacun.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

miałem go za gościa z kilkudziesięcioletnią wiedzą i takim samym doświadczeniem życiowym. A tu proszę: młodzian

I dobrze miałeś, ale są pewne 'ale" ;) Dobrych filmów SF/fantasy jest niewiele. Do tego trzeba brać pod uwagę to, że zwykle nie ogląda się telewizji samemu, tylko z rodziną ;) W przypadku kina tym bardziej ;) Gdy jestem sam, to wolę wykorzystać ten czas na trochę ruchu na świeżym powietrzu albo samokształcenie. Telewizję oglądam, gdy ktoś włączy telewizor. Wiele filmów oglądam równocześnie coś robiąc, albo oglądam nie do końca, albo nie od początku. Więc wychodzi, jak wychodzi. Oczywiście, gdybym miał czas to bym znalazł coś ambitniejszego, albo może "ambitniejszego", np. przeanalizowałbym każdy szczegół w "Interstellar", oglądając go w oryginalnej wersji językowej, zatrzymując po każdym zdaniu, sprawdzając w słowniku znaczenie słówek, których nie znam i przeprowadzając analizę, jak się am to zdanie do poprzednich i co z tego jest fikcją filmową, a co może być "naukowe" :D "Interstellarem" jestem tak zafascynowany, że uważam, że warto byłoby to zrobić.:D  Ale nie mam na to czasu.:D

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.10.2019 o 03:36, wilk napisał:

Zamiast Geralta i Ciri postokroć lepsi byliby Zbyszko i Maćko. ;-)

No proszę, nie wiedziałem:
https://www.antyradio.pl/Technologia/Gry/Tygodnik-Powszechny-Geralt-najslynniejszym-Polakiem-na-swiecie-Co-z-papiezem-Polakiem-27341
https://www.wykop.pl/link/4657047/tygodnik-powszechny-geralt-najslynniejszym-polakiem-na-swiecie-co-z-papiezem/

Podejrzewam, że biorąc pod uwagę niezłą promocję Cyberpunk 2077 już niedługo najsłynniejszym Polakiem będzie... Keanu Reeves ;):D

P.S. Darku; zdarzyło mi się być w kinie na (cholera, nie pamiętam, ale chyba) trzech pierwszych filmach o HP (nie HP), z moimi nastoletnimi dziećmi, a ostatnim z tych trzech już z dorosłymi o ile pamiętam, albo jakoś tak. ;)
W każdym razie na każdym spało mi się świetnie (tak podejrzewam, bo nic nie pamiętam) ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Droga Mleczna pożywia się materiałem z sąsiednich galaktyk, wynika z badań opublikowanych w The Astrophysical Journal.  Materiał ten pochodzi z Małego i Wielkiego Obłoku Magellana, pary niewielkich galaktyk, które w przyszłości prawdopodobnie zderzą się z naszą galaktyką i zostaną przez nią wchłonięte.
      Niezwykłego odkrycia dokonali astronomowie, którzy przyjrzeli się najdalszym zakątkom naszej galaktyki. Nie powstaje tam zbyt wiele gwiazd, gdyż nie ma tam zbyt wiele materii. A mimo to uczeni zauważyli tam grupę stosunkowo młodych gwiazd. To bardzo, bardzo odległy region. Położony jest znacznie dalej niż jakiekolwiek znane młode gwiazdy Drogi Mlecznej. Więc gdy zobaczyłem tam dość młode gwiazdy, bardzo się zdziwiłem, mówi Adrian Price-Whelan z Flatiron Institute w Nowym Jorku.
      Kolejne analizy wykazały, że skład gwiazd jest nietypowy dla lokalizacji, w której się znajdują. Co najmniej 27 najjaśniejszych gwiazd z zaobserwowanej gromady ma niezwykle niski odsetek metalu. To zaś wskazuje, że musiały one powstać z materiału pochodzącego spoza naszej galaktyki.
      Naukowcy przypuszczają, że materiał ten pochodzi ze Strumienia Magellanicznego. To strumień gazów łączących Wielki i Mały Obłok Magellana, który ciągnie się za obiema galaktykami. Zdaniem uczonych gaz ze Strumienia przeszedł w pewnym momencie przez Drogę Mleczną, a ciśnienie naporowe w połączeniu z oddziaływaniem grawitacyjnym galaktyki skompresowało część tego gazu na tyle, że mogły powstać gwiazdy. Stąd w odległym regionie galaktyki wzięła się populacja młodych ubogich w metal gwiazd.
      Odkrycie ma olbrzymie znaczenie, gdyż pozwala lepiej ustalić położenie Strumienia Magellanicznego w przestrzeni. W przypadku luźnych strumieni gazu nie działają standardowe techniki określania odległości do nich, dlatego potrzebne są punkty odniesienia. Teraz, dzięki najnowszemu odkryciu, uznano, że Strumień Magellaniczny przebiega w odległości około 90 000 lat świetlnych od Drogi Mlecznej. To znacznie bliżej, niż dotychczas sądzono.
      Jeśli Strumień Magellaniczny jest bliżej, szczególnie gdy jego ramię wiodące jest bliżej naszej galaktyki, to prawdopodobnie zostanie do niej włączony szybciej, niż przewidują obecne modele, stwierdził David Nidever z Montana State University.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) odkrył swoją pierwszą planetę wielkości Ziemi znajdującą się w ekosferze gwiazdy. Istnienie TOI 700 d została potwierdzona za pomocą Teleskopu Kosmicznego Spitzera.
      TOI 700 do jedna z niewielu znanych nam planet, która znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy i jest wielkości Ziemi. "TESS został zaprojektowany i wystrzelony z myślą o poszukiwaniach planet wielkości Ziemi krążących woków pobliskich gwiazd. Planety towarzyszące niedalekim gwiazdom są łatwiejsze do odnalezienia. Odkrycie TOI 700 d to znaczące osiągnięcie dla TESS. Potwierdzenie wielkości planety i jej obecności w ekosferze to z kolei osiągnięcie Spitzera, teleskopu, którego misja ma się zakończyć 30 stycznia bieżącego roku", mówi Paul Hertz, dyrektor wydziału astrofizyki w kwaterze głównej NASA w Waszyngtonie.
      TESS monitoruje przez 27 dni wybrany sektory nieboskłonu. Poszukuje zmian jasności gwiazd, które mogą świadczyć o przechodzeniu planet na ich tle. TOI 700 to niewielka chłodna gwiazda typu M położona w odległości około 100 lat świetlnych w południowej części Gwiazdozbioru Złotej Ryby. Ma o 60% mniejszą masę od Słońca, a jej powierzchnia jest dwukrotnie chłodniejsza. Gwiazdę widać na 11 z 13 sektorów obserwowanych przez TESS w pierwszym roku misji. Dzięki tak długiemu czasowi obserwacji udało się zauważyć trzy planety przechodzące na jej tle.
      Początkowo gwiazda TOI 700 została zakwalifikowana jako bardziej podobna do Słońca, przez co jej planety wydawały się gorętsze i większe niż w rzeczywistości. Gdy dokonano korekt okazało się, że najbardziej zewnętrzna z planet jest wielkości Ziemi i znajduje się ekosferze. Co więcej, przez 11 miesięcy obserwacji nie zaobserwowano na gwieździe żadnych rozbłysków, co zwiększa szanse, że TOI 700 d ma stabilną atmosferę i warunki odpowiednie do życia.
      Najbardziej wewnętrzna planeta układu, TOI 700 b jest niemal dokładnie wielkości Ziemi, prawdopodobnie jest skalista i okrąża swoją gwiazdę w ciągu 10 dni. Kolejna z planet – TOI 700 c – ma średnicę 2,6 razy większą od średnicy Ziemi, jest prawdopodobniej gazowa, a jej czas obiegu wokół gwiazdy wynosi 16 dni. Znajdująca się w ekosferze TOI 700 d jest o 20% większa od naszej planety, obiega gwiazdę w ciągu 37 dni i otrzymuje z niej 86% energii jaką Ziemia otrzymuje od Słońca.
      Wszystkie planety prawdopodobnie charakteryzuje obrót synchroniczny, co oznacza, że jedna ich strona jest zawsze wystawiona w kierunku gwiazdy.
      Jako, że gwiazda TOI 700 jest jasna, znajduje się w pobliżu i nie zauważono na niej rozbłysków, jest ona bardzo dobrym celem kolejnych badań, pozwalających na precyzyjne pomiary masy. W niedalekiej zaś przyszłości powinno być możliwe zbadanie, czy planety mają atmosfery i jaki jest ich skład.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czerwony nadolbrzym Betelgeza, jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie, przygasła w ciągu ostatnich tygodni bardziej niż przez ostatnie sto lat. Podekscytowani astronomowie z całego świata zastanawiają się co to oznacza. Nie można wykluczyć, że gwiazda wybuchnie i zamieni się w supernową. Nadolbrzymy wciąż kryją wiele zagadek, a naukowcy mają nadzieję, że dzięki obserwowanemu właśnie procesowi, dowiedzą się więcej o takich gwiazdach.
      Astronomowie od ponad wieku obserwują, jak Betelgeza raz przygasa, raz robi się jaśniejsza. Materia z gwiazdy wędruje ku jej powierzchni i ponownie tonie w jej wnętrzu, powodując, że powierzchnia jest raz chłodniejsza, raz cieplejsza. Stąd właśnie zmienna jasność gwiazdy.
      Richard Wasatonic, astronom z Villanova Univrsity w Pennsylvanii od 25 lat dokonuje pomiarów jasności Betelgezy za pomocą niewielkiego prywatnego teleskopu. W październiku wraz ze swoim kolegą Edwardem Guinanem i astronomem-amatorem Thomasem Calderwoodem zauważyli, że Betelgeza ponownie przygasa. Do grudnia stała się ciemniejsza niż w ciągu ostatnich 25 lat.
      Na łamach witryny The Astronomer's Telegram poinformowali o tym innych astronomów. Każdej nocy była ciemniejsza niż nocy poprzedniej, mówi Guinan. Obserwujący spodziewali się, że wkrótce gwiazda przestanie zmniejszać swoją jasność. Jednak tak się nie stało. Dnia 23 grudnia zaktualizowali swój wpis, stwierdzając, że Betelgeza nadal przygasa i jest już ciemniejsza niż była w ciągu ostatni 100 lat, czyli w całym okresie, w którym nauka mierzy jasność gwiazd za pomocą urządzeń, a nie ocenia ją „na oko”.
      Betelgeza, która jest zwykle 6. lub 7. najjaśniejszą gwiazdą na niebie, do połowy grudnia bieżącego roku stała się 21. najjaśniejszą gwiazdą nieboskłonu.
      Nic więc dziwnego, że pojawiły się głosy, iż możemy być świadkami końca Betelgezy. Na podstawie obliczeń masy astronomowie stwierdzili, że Betelgeza stanie się supernową w wieku około 9 milionów lat. Właśnie tyle mniej więcej lat liczy sobie gwiazda. Już jakiś czas temu obliczano, że Betelgeza stanie się supernową w ciągu najbliższych 100 000 lat. Jeśli nadolbrzym wybuchnie stanie się dla nas tak jasny, jak połowa jasności Księżyca w pełni. Przez wiele miesięcy będziemy mogli obserwować taką supernową nawet za dnia. Nie powinniśmy się jednak obawiać o nasze bezpieczeństwo, gdyż gwiazda znajduje się w odległości około 420 – 640 lat świetlnych od Ziemi.
      Niejednokrotnie mieli dotychczas okazję badać supernowe. Nigdy jednak nie udało się obserwować procesów zachodzących zanim gwiazda stanie się supernową. Stąd też nie wiadomo, czy obecne przygasanie gwiazdy oznacza jej rychły koniec.
      Betelgeza już kilkukrotnie zwracała na siebie naszą uwagę. Przed 10 laty informowaliśmy, że gwiazda mocno się skurczyła, ale jej jasność nie spadła. Po kilku latach astronomowie odkryli tajemniczą wielką ścianę pyłu, w kierunku której zmierza Betelgeza, a z którą w przyszłości się zderzy. Niedługo później na Betelgezie zaobserwowanie istnienie gorących punktów, a trzy lata temu okazało się, że gwiazda obraca się szybciej, niż powinna.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Geofizycy odkryli dowody na uderzenie pioruna bądź piorunów w sam środek ukrytego obecnie pod warstwą torfu kamiennego kręgu na wyspie Lewis na Hebrydach Zewnętrznych. Naukowcy sądzą, że to może rzucić nieco więcej światła na powody, dla których tworzono takie struktury.
      Anomalię magnetyczną w kształcie gwiazdy odkryto w ramach Calanais Virtual Reconstruction Project, wspólnego przedsięwzięcia Uniwersytetu w Bradford, University of St Andrews oraz Urras nan Tursachan.
      Badając Tursachan Chalanais, główny kamienny krąg, zespół zajął się przy okazji pobliskimi stanowiskami satelitarnymi. Jedno z rzadko odwiedzanych stanowisk, stanowisko IX (Airigh na Beinne Bige), składa się obecnie z jednego stojącego kamienia.
      Geofizycy ujawnili, że kamień ten był niegdyś częścią kręgu, a w samym środku znajduje się anomalia magnetyczna w kształcie gwiazdy. Jest ona skutkiem uderzenia jednego silnego pioruna albo kilku mniejszych w to samo miejsce.
      Tak oczywiste dowody uderzeń piorunów są bardzo rzadkie w Wielkiej Brytanii. Związek tego zdarzenia z kamiennym kręgiem nie jest raczej przypadkowy. Nie ma pewności, czy piorun ze stanowiska IX trafił w drzewo, czy w skałę, której tu już nie ma. Może też sam kamienny krąg "przyciągał" pioruny. Tak czy siak, nowo zdobyte dowody sugerują, że siły natury były ściśle powiązane z życiem codziennym i wierzeniami wczesnych społeczności rolniczych z wyspy - opowiada dr Richard Bates.
      Dobra widoczność uderzenia [pioruna] sugeruje, że patrzymy na zdarzenie poprzedzające rozwój torfu na stanowisku, [a więc na ślad czegoś] sprzed ponad 3 tys. lat - dodaje prof. Tim Raub.
      Naukowcom udało się także wirtualnie zrekonstruować inny pobliski krąg Na Dromannan, którego kamienie leżały na ziemi albo zostały przykryte torfem. Po raz pierwszy od 4 tys. lat kamienie można ponownie oglądać i wirtualnie obchodzić. Modelowanie Na Dromannan pomaga w ustaleniu, czy krąg ten był odpowiednio "skonfigurowany" astronomicznie.
      Ekipa ma nadzieję powrócić na Lewis w przyszłym roku i prowadzić badania zarówno na lądzie, jak i w wodzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Coryn A.L. Bailer-Jones z Instytutu Astronomii im. Maxa Plancka i Davide Farnocchia z Jet Propulsion Laboratory obliczyli, kiedy wysłane przez człowieka pojazdy zbliżą się do gwiazd innych niż Słońce. Obliczeń dokonali dla pojazdów Pioneer 10, Pioneer 11, Voyager 1 i Voyager 2. To wysłane w latach 70. sondy kosmiczne, jedyne dotychczas pojazdy, które opuściły lub opuszczą Układ Słoneczny.
      Oba Pioneery już nie działają. Również i Voyagery przestaną pracować na długo, zanim znajdą się w pobliżu jakiejkolwiek gwiazdy. Jednak, jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, w końcu dotrą do gwiazd.
      Bailer-Jones i Farnocchia wykorzystali dane z satelity Gaia dotyczące położenia i prędkości 7,2 miliona gwiazd. Wyliczyli drogę gwiazd oraz drogę wszystkich czterech sond. Wstępnie wytypowali gwiazdy, do których sondy zbliżą się na odległość nie większą niż 15 parseków (1 pc to około 3,27 roku świetlnego). Dla każdej z sond było około 4500 takich gwiazd. Następnie dokonali dokładniejszych obliczeń, by określić najbardziej interesujące spotkania pomiędzy sondą a gwiazdą. W ciągu najbliższego miliona lat sony znajdą się w pobliżu około 60 gwiazd, w tym w 10 przypadkach będzie to odległość mniejsza niż 2 parseki.
      Okazało się, że w trzech przypadkach (Voyagera 1, Voyagera 2 i Pioneera 11) pierwszą napotkaną gwiazdą będzie Proxima Centauri, gwiazda najbliższa Słońcu. Pierwszy dotrze do niej Voyager 1, który za 16 700 lat znajdzie się w odległości 1,072 parseka od Proximy. Następnie, za 18 300 lat Pioneer 11 podleci do niej na odległość 1,040 pc, a ostatni, w odległości 0,878 pc odwiedzi ją Voyager 2. Nastąpi to za 20 300 lat.
      Pioneer 10 napotka swoją pierwszą gwiazdę za 33 800 lat i będzie to Ross 248, którą sonda minie w odległości 1,041 parseka. Pioneer 10 będzie za to pierwszą sondą, która wleci w obcy układ planetarny. Za 90 000 lat zbliży się ona bowiem na 0,23 pc do gwiazdy HIP 117795. Znajduje się ona w Gwiazdozbiorze Kasjopei w odległości 83,5 roku świetlnego od Słońca.
      Pozostałe sondy także będą miały równie bliskie spotkania z gwiazdami. Voyager 1 za około 303 000 lat podleci na odległość 0,30 pc do gwiazdy TYC 3135-52-1, Voyager 2 będzie potrzebował 42 000 lat by minąć gwiazdę Ross 248 w odległości 0,53 pc, a Pioneer 11 minie TYC 992-192-1 w odległości 0,245 pc. Nastąpi to za 928 300 lat.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...