Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W Układzie Słonecznym krąży pierwotna czarna dziura, a nie Dziewiąta Planeta?

Recommended Posts

Dziewiąta Planeta, hipotetyczny nieznany dotychczas obiekt wchodzący w skład Układu Słonecznego, może nie być planetą. Astronomowie Jakub Scholtz z Durham University i James Unwin z University of Illinois at Chicago zaproponowali hipotezę mówiącą, że to... pierwotna czarna dziura.

Pierwotne czarna dziury to również obiekty hipotetyczne. Zgodnie z obowiązującymi teoriami, powstały one tuż po Wielkim Wybuchu i nie są wynikiem zapadania grawitacyjnego jak znane nam czarne dziury, ale powstały z niezwykle gęstej materii, która powstała po Wybuchu. Ze względu na mechanizm swojego powstawania pierwotne czarne dziury nie są tak masywne, jak czarne dziury powstałe w wyniku kolapsu. Jednocześnie ich masa minimalna również może być znacznie mniejsza, mniejsza nawet niż masa Słońca.

Najmniejsze z pierwotnych czarnych dziur już nie istnieją, wyparowały przez miliardy lat istnienia wszechświata. Jednak te bardziej masywne wciąż mogą istnieć. I to właśnie jedna z nich może być obiektem znanym jako Dziewiąta Planeta. Pogłoski o istnieniu nieznanej planety w Układzie Słonecznym krążą w środowisku pseudonaukowym od kilku dekad. Jednak przed trzema laty na łamach Astronomical Journal pojawił się artykuł, którego autorzy – naukowcy z prestiżowego California Institute of Technology – informowali, że planeta taka rzeczywiście może istnieć.

Jakub Scholtz i James Unwin skupili się na dwóch niewyjaśnionych dotychczas faktach. Pierwszy z nich to niezwykłe orbity niektórych obiektów transneptunowych, wskazujących na oddziaływanie zewnętrznego źródła. Źródło takie musiałoby mieć masę od 5 do 15 mas Ziemi i krążyć wokół Słońca w odległości 300–1000 jednostek astronomicznych. Drugi fakt to zaobserwowanych niedawno przez satelitę OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment) sześć ultrakrótkich epizodów mikrosoczewkowania grawitacyjnego, z których każde trwało od 0,1 do 0,3 doby. Mikrosoczewkowane obiekty znajdują się w kierunku poprzeczki galaktyki w odległości 8000 parseków do Ziemi, a soczewkujący obiekt musiałby mieć masę od 0,5 do 20 mas Ziemi i mógłby być albo grupą swobodnie poruszających się planet, albo pierwotną czarną dziurą.

Naukowcy zwracają uwagę, że obie wymienione anomalie są powodowane przez obiekty, których masa znajduje się w tym samym przedziale. Być może najbardziej naturalnym wyjaśnieniem jest stwierdzenie, że anomalie wywołała nieznana populacja planet. Na przykład anomalie zarejestrowane przez OGLE można interpretować jako obecność swobodnie poruszających się planet, których masa jest bardziej skoncentrowana niż lokalna masa gwiazd, a Dziewiąta Planeta może być jedną z tych planet, która została przechwycona przez Układ Słoneczny. To by oznaczało, że musimy zaktualizować nasze modele powstawania planet, ale obecne poszukiwania Dziewiątej Planety powinny być kontynuowane, czytamy w artykule opublikowanym w arXiv.

W naszej pracy skupiliśmy się na bardziej ekscytującej hipotezie. Jeśli to, co zarejestrował OGLE zostało wywołane obecnością populacji pierwotnych czarnych dziur, to jest też możliwe, że anomalie orbit obiektów transneptunowych to skutek oddziaływania jednej z tych czarnych dziur przechwyconych przez Układ Słoneczny, dodają autorzy.

Jeśli Scholtz i Unwin mają rację i rzeczywiście mamy tu do czynienia z pierwotną czarną dziurą, to jej wykrycie będzie niezwykle trudne. Tego typu czarna dziura o masie 5-krotnie większej od masy Ziemi miałaby średnicę około... 5 centymetrów, a jej temperatura promieniowania Hawkinga wynosiłaby 0,004 kelwina, co czyni ją zimniejszą niż mikrofalowe promieniowanie tła. Jeśli tak, to na załączonej grafice widzimy jej rzeczywistą wielkość.

Dlatego też obaj naukowcy proponują nie poszukiwania samej czarnej dziury, a poszukiwania sygnałów oddziaływania jej halo na otoczenie. Halo ciemnej materii takiej dziury rozciąga się bowiem na odległość 8 j.a. czyli mniej więcej od Ziemi do Saturna, zatem możliwe jest zauważenie jego interakcji z pobliskimi obiektami.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie tam żadna "pierwotna czarna dziura" tylko stargate ;) Wlatujesz tu, a wylatujesz tam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Źródło takie musiałoby mieć masę od 5 do 15 mas Ziemi i krążyć wokół Słońca w odległości 300–1000 jednostek astronomicznych.

Jeszcze by się przydało wiedzieć gdzie mniej więcej jest :D Nie da się tego wyznaczyć z aktualnego położenia 'obiektów transneptunowych'?

1 godzinę temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Ze względu na mechanizm swojego powstawania pierwotne czarne dziury nie są tak masywne, jak czarne dziury powstałe w wyniku kolapsu.

Nie trzeba grawitacji? Wystarczy ścisnąć np. neutron do gęstości krytycznej i już? Mam nadzieję, że te maleństwa szybciej parują niż ssą, bo inaczej skończymy jako osobliwość

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Jajcenty napisał:

Mam nadzieję, że te maleństwa szybciej parują niż ssą, bo inaczej skończymy jako osobliwość

Nie znam się na tym, ale przypuszczam że już w odległości kilku, góra kilkudziesięciu tys. kilometrów od takiej dziury pole grawitacyjne jest porównywalne z tym jakie wytwarza zwykła planeta. U starego dobrego pana Newtona było tak, że pole grawitacyjne wytwarzane przez kulę na zewnątrz nie różniło się od pola wytwarzanego przez przez punkt materialny o masie równej masie tej kuli. :) Tutaj dochodzą efekty relatywistyczne, ale one w pewnej odległości zanikają.

P.S. No chyba żeby to halo z ostatniego akapitu to był zasięg efektów relatywistycznych. Ale wtedy i tak mamy względny spokój. Osiem j.a. to mimo wszystko mało w porównaniu do odległości od tej hipotetycznej c.d.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Anunaki Anunaki z koziej traby z tyłka krzaki. Ja słyszałem że to my ludzie wywołaliśmy, nie wywołaliśmy, raczej sprowadziliśmy czarną dziurę na 9 planetę zwaną Nibiru. W jaki sposób? Od zarania dziejów zanim tak zwane anunaki stworzyły pierwszą hybrydę -człowieka mieszańca z połączenia genów istoty człekokształtnej żyjącej już na ziemi z genomem istot z Nibiru coś uszło ich uwadzę i dali człowiekowi gen stwórcy. Może nawet za sprawą ingerencji w naturę życia we wszechświecie sam stwórca tchną w ów człowieka gen który potocznie nazywamy Bożym Genem albo na skutek mutacji sam powstał. Nieważne. Ważne jakie działania i co potrafi ten gen jeżeli odpowiednio się go wykształci. Dalsza hipoteza i działanie tego genu już wykracza po za margines naukowy a hipoteza rodem z filmu science-fiction. Chodzi tu o chrześcijaninsm, Jezusa Chrystusa i moc w genie którym jest wiara. Od początku swojego stworzenia człowiek posiadał wiarę. Czym gorsze czasy były tym wiara dla ludzi stawała się większa. Po dziś dzień zauważmy że wierząc w coś, wierząc w coś bardzo mocno to wcześniej nasze wierzenia które są w postaci naszych marzeń to wcześniej czy później się spełniają oraz ziszczają. Jezus Chrystus Biblia o tym nie mówi ale zanim dowiedział się o swoim darze jaki posiada i jaką ma moc to czynił zło. Był oprychem, złodziejaszkiem i niejednokrotnie wpadając w tarapaty używał swych mocy wtedy jeszcze nie świadomie posiadanych do tego aby ich działaniem krzywdzić innych. Gdy rzucił w stronę pewnego człowieka złowieszcze słowa typu: -Obyś oślepł i wił się w swej ślepocie niczym wąż pełznący w wiecznej ciemności - Człowiek ten po prostu oślepł i chodził od przeszkody do przeszkody niczym pełzający wąż potykając się o nie. Wiem że ostatnią rzeczą złowróżbną było gdy słowami obyś zdechł starcze, w jakiś sposób magiczny bo to przypadek nie był jak później biblia już mówi, pozbawił on życia szanowanego proroka gdzie jak wiadomo proroctwo było szanowaną instytucją w tamtym czasie i podlegało istotą wyższym. Jednak wiara w nie nie była niczym innym jak tylko wymagania od nas śmiertelników posłuszeństwa wobec owych bóstw i w ten sposób Jezus Chrystus zdał sobie sprawę że ma moc w sobie od prawdziwego Boga Wszechmogącego. Dalsze perypetie tych zdarzeń zostały zmienione i zagarnięte przez chrześcijaństwo gdzie istnienie Anunaków ukryto i wymazano a moc jaką człowiek może posiadać skierowano w wiarę Bóstwa z poza świata materialnego i tym sposobem człowiek energie swej wiary mógł słać w miejsce z którego nie mogła się ona wydostać. Trwa to po dziś dzień i być może wygląda to jak zestawienie antychrysta ale to przecież sam Bóg w Biblii mówił że nie znajdziesz mnie pod sklepieniem wierz, pod imieniem fałszywych proroków tylko znajdziesz mnie pod kamieniem wszędzie gdzie chcesz bym był. Tak więc aby okiełznać w nas śmiertelnikach tą Bożą moc, ukrytą magie wpływania lub nawet tworzenia którą by sam stwórca mógł tylko mieć, Anunaki musiały opuścić ziemie i to z tego jak wskazują fakty dość nagle, dość szybko. Dowodem tego stanu rzeczy są rdzenni mieszkańcy ameryki  którzy nigdy nie wydobywali złota,  nigdy nie była im przedstawiona ta nauka jak je pozyskiwać to jednak posiadali go tyle że były tam w owym czasie złote miasta. Historia Montezumy nim został zamordowany na pytania konkwistadorów skąd mają Indianie tyle złota gdy ten był w niewoli, na wieść że może odzyskać wolność jeżeli powie prawdę on rwał się padając na ziemie przysięgając że od Bogów -To Bogowie nam je zostawili. Historia Anunaków jest zawiła tak jak zawiłe były dzieje ludzkości. My ludzie byliśmy wykorzystywani do ich bożych wojen w walce o wpływy i w ogóle. Byliśmy istotą stworzoną  do tego by ulżyć im w trudach zdobycia i pozyskania złota które było niezbędne aby uratować ich planetę. Jak wiemy coraz częściej pojawiali się ludzie którzy posiadali dar i tym samym to człowiek stworzył w swej boskiej ingerencji pierwotną czarną dziurę i ponoć to człowiek miał za pomocą swojego daru jak się okazało w czasach gdzie było na to już za późno by nas zgładzić, to człowiek czyli śmiertelnik miał stworzyć otchłań która w swej Boskiej percepcji stworzenia wszechświata miała za zadanie pochłonąć swoich uzurpatorów wraz z całym ich światem która była dziewiątą planetą zwaną Nibiru wraz to nową zwaną ziemią. Udało się Anunakom anomalię powstrzymać ale nie mogli oni już jawnie ingerować w dzieje ludzkości dlatego jak sekta Novus ordo seclorum stworzyli dla nas gospodarkę by ta dała nam możliwości rozwijać naszą cywilizacje, podstawili nam do wierzenia Boga który i być może jest Bogiem lecz nie świata materialnego w którym my jesteśmy i skonstruowali nas tak byśmy wiarą nie wyszli po za margines realia, w drodzę rozwoju i handlu oraz postępu dalej gromadzili i pozyskiwali już bez ich udziału - złota, a nad wszystkim czuwał Watykan. Dalsze dowody przedstawię krótko. Wiarę w innych bogów niż kościół, w magię którą przy odrobinie nauk mógł posiadać każdy i nawet w owych czasach była częstym zjawiskiem  posiadanym przez śmiertelników, czyż kościół nie mordował i nie zabijał tych osób każąc nam wierzyć w jednego boga? Czy w imię wiary kościół za przeproszeniem jak dziwka czyż swym działaniem aby odwlec człowieka od innych zamiarów nie wchłonął inne religie i wierzenia byle tylko mieć nad swoimi poddanymi kontrole? Czyż to nie papieże byli nad Królami, oni udzielali im koronacji i tak naprawdę stojąc w cieniu nie oni rozdawali karteczki? Idąc do czasów współczesnych to stworzenie Bankowości zagrabienie całego złota jakie posiadają narody nie znajduje się przypadkiem w skarbcach bankowych gdzie za złoto nic nie kupimy ale dla banków głosząc że jest one ich deficytem stanowiącym ich wartość, bank który posiada go najwięcej posiada w zamian najbardziej wartościowe karteczki zwane pieniądz, nie wydaję się wam śmiertelnikom sprawą dziwną jak w prosty sposób dajemy się manipulować władzy? A jak myślicie po co to złoto jest gromadzone? Idąc dalej to jaki jest największy bank na świecie? Przeczytał to ktoś z uwagą i sprawdzając moje źródła jest ktoś w stanie sprawdzić kto stoi za tym jak stworzenie Banku Rezerw Federalnych? To nie teoria spiskowa. To nowy porządek świata -Novus ordo seclorum. Sprawdź sobie człowieku małej wiary, ten napis jest na dolarze użyj translatora google nawet. Pisząc małej wiary pisze to z pełną premedytacją gdyż wiem jaką wiarę ogromną i wiedzę posiadali ludzie kiedyś do tej teraz i jak łatwo dają się manipulować. Jeżeli sami nie zaczniemy pielęgnować dobra w sobie i szerzyć dobro dalej dając je innym, tak zło będzie nas trzymać w ryzach dając dobro tym którzy zła nas uczą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie Błoński, nie wie Pan jak jest po angielsku kwas i zasada, i masz Pan gdzieś uwagi komentatorów. Może zmień Pan nazwę serwisu na Kopalnia Wolnych Tłumaczeń dla Humanistów.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To że sobie krąży jakaś tam CD o wielkości załóżmy piłki jest mniej istotne od faktu że wtedy by trzeba założyć że tych CD we wszechświecie jest dużo więcej niż myśleliśmy. Może nawet wystarczająco żeby uznać że CM to CD. 
Niemniej uważam że to jednak tylko naukowa sensacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, thikim napisał:

by trzeba założyć że tych CD we wszechświecie jest dużo więcej niż myśleliśmy

W nauce nie bardzo jest miejsce na takie pseudonaukowe dywagacje. Patrz wyniki długotrwałych badań zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Statystyka jest przeciw tobie.

Jeśli zakładasz coś, i ma to być zgodnie z kanonami, to trzymaj się metodologii i nie twórz jednorożców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwsza znana nam kometa pochodząca spoza Układu Słonecznego, może wkrótce się rozpaść. Obiekt 2I/Borisov został odkryty we wrześniu bieżącego roku. To drugi, po 1I/2017 Oumuamua obiekt, o którym wiemy, że nie pochodzi z naszego systemu planetarnego.
      Od czasu odkrycia 2I/Borisov kometa jest śledzona, dzięki czemu wiemy, że w przyszłym tygodniu znajdzie się ona w peryhelium, czyli w najbliższym Słońcu punkcie swej orbity. Jako, że jest podobna do znanych nam komet z Układu Słonecznego, astronomowie spodziewają się, że będzie przechodziła  podobny proces i zacznie się rozpadać.
      Międzygwiezdny przybysz został zauważony, gdy znajdował się w odległości około 3 jednostek astronomicznych od Słońca. Pomimo tego, że jest dość jasna, komety wcześniej nie zauważono, gdyż z punktu widzenia Ziemi znajduje się blisko Słońca.
      Ostatnio jednak grupa astronomów przejrzała starsze zdjęcia i znalazła 2I/Borisovo na fotografiach z grudnia ubiegłego roku. Dzięki prześledzeniu jej trasy tak daleko, jak to tylko możliwe, możemy więcej powiedzieć o jej orbicie. To pomoże nam też określić, skąd ona pochodzi, mówi Quanzhi Ye, astronom z University of Maryland, który stał na czele zespołu badawczego.
      W miarę, jak kometa zbliża się do Słońca, astronomowie mogą lepiej poznać jej budowę. Ogrzewana przez naszą gwiazdę uwalnia gazy, które zwiększają jej jasność. Jako, że różne gazy są uwalniane przy różnych temperaturach, obserwacja zmian jasności komety pozwala z grubsza określić, jaki jest jej skład. Dodatkowo badanie spektrum światła komety mówi nam jakie gazy i w jakiej ilości są uwalniane.
      Ostatnio naukowcy trafili na ślady pary wodnej unoszącej się z komety. Dodali ją więc do listy gazów, która zawiera też tlen atomowy, dwuatomowy węgiel, wodorotlenek i cyjanki. To zaś pozwala porównać ją z kometami pochodzącymi z Układu Słonecznego.
      Jak na razie 2I/Borisow, pędząca z prędkością 160 000 km/h wygląda jak inne komety długookresowe. Jej jądro ma średnicę nie większą niż 6,5 kilometra. Wszystko, co obecnie wiemy o tej komecie wskazuje, że może się ona rozpaść w pobliżu Słońca.
      Niektóre komety uwalniają olbrzymie ilości gazów już na dziesiątki j.a. od Słońca, a inne zachowują się całkowicie spokojnie. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie. Będziemy ją codziennie obserwowali. Jeśli się rozpadnie lub stanie się z nią coś dziwnego, od razu się dowiemy, zapewniają naukowcy.
      2I/Borisov znajdzie się w peryhelium w najbliższą niedzielę, 8 grudnia. Z kolei najbliżej Ziemi podleci 28 grudnia. Jeśli przetrwa bliskie spotkanie ze Słońcem, w ciągu kilku miesięcy odleci na taką odległość, że przestanie być widoczna.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Hubble prowadzi obserwacje komety 2I/Borisov. Teleskop dostarczył właśnie najlepszych zdjęć tego obiektu. 2I/Borisov to drugi znany nam obiekt międzygwiezdny, który z zewnątrz trafił do Układu Słonecznego. W 2017 roku pierwszym takim gościem był 1I/Oumuaua, który zbliżył się na odległość około 39 000 000 kilometrów do Słońca.
      Wydaje się, że Oumuamua był kawałkiem skały. Borisov jest aktywny, bardziej jak normalna kometa. Pytanie brzmi, dlaczego te dwa obiekty są tak różne, mówi David Jewitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA).
      Kometa daje niepowtarzalną okazję do badania właściwości pozasłonecznych układów planetarnych, gdyż pochodzi z jednego z nich. Chociaż inne układy planetarne mogą znacząco się różnić od naszego, to fakt, że właściwości tej komety wydają się bardzo podobne do właściwości Układu Słonecznego jest bardzo znaczący, dodaje Amaya Moro-Martin ze Space Telescope Science Institute.
      Hubble sfotografował 2I/Borisov w odległości niemal 420 000 000 kilometrów od Ziemi. Dnia 7 grudnia kometa zbliży się do Słońca na najmniejszą odległość około 300 000 000 kilometrów. Porusz się ona po orbicie parabolicznej, a jej prędkość to 177 000 km/h. Do połowy przyszłego roku kometa znajdzie się poza orbitą Jowisza i będzie podążała w kierunku granicy Układu Słonecznego. Gdy go opuści, miną miliony lat, zanim napotka na kolejny układ planetarny.
      Dotychczas wszystkie znane nam komety pochodziły z peryferiów Układu Słonecznego, albo z Pasa Kuipera, albo z hipotetycznego Obłoku Oorta który ma znajdować się w odległości roku świetlnego od Słońca, a który wyznacza dynamiczną granicę Układu.
      Borisov i Oumuamua to pierwsi znani nam goście spoza Układu Słonecznego. W przyszłości czeka nas więcej takich odkryć, gdyż zapewne tego typu obiektów, przelatujących przez Układ, są tysiące, jednak większości z nich nie potrafimy odkryć za pomocą współczesnej technologii.
      Hubble będzie prowadził obserwacje 2I/Borisov do stycznia 2020.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkrycie nowej komety poruszyło środowisko astronomów, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że pochodzi ona spoza Układu Słonecznego. Jeśli tak, to jest ona drugim, po słynnym 1I/Oumuamua, obiekt, który odwiedził Układ Słoneczny.
      Kometę odkrył 30 sierpnia 2019 roku Gienadij Boriwos w obserwatorium MARGO na Krymie. Na razie oznaczono ją jako C/2019 Q4. Jeśli się potwierdzi, że pochodzi spoza Układu Słonecznego zostanie nazwany zgodnie z nomenklaturą stworzoną przy okazji Oumuamua, gdzie „I” oznacza „Interstellar” (Międzygwiezdny), a „1” jest liczbą porządkową przypisaną pierwszemu takiemu obiektowi.
      C/2019 Q4 wciąż porusza się w kierunku Słońca, jednak wstępne badania trajektorii wskazują, że nie zbliży się do naszej gwiazdy na odległość mniejszą niż Mars, a do Ziemi podleci nie bliżej niż 300 milionów kilometrów.
      Wkrótce po odkryciu komety używany przez NASA system Scout automatycznie zakwalifikował ją jako obiekt o możliwym pochodzeniu pozasłonecznym. Davide Farnocchia z należącego do NASA Center for Near-Earth Object Studies nawiązał współpracę z europejskim Near-Earth Object Coordination Center w celu wykonania dodatkowych obserwacji, a następnie przeanalizował je ze specjalistami z Minor Planet Center. Dzięki temu wiemy, że obecnie kometa znajduje się w odległości 420 milionów kilometrów od Słońca, a 8 grudnia bieżącego roku osiągnie peryhelium w odległości 300 milionów kilometrów.
      Obecnie kometa porusza się z dużą prędkością, wynoszącą 150 000 km/h, co jest wartością znacznie wyższą od prędkości typowych komet okrążających Słońce i znajdujących się w takiej właśnie odległości. Ta wielka prędkość wskazuje, że kometa prawdopodobnie pochodzi spoza Układu Słonecznego oraz że go opuści i poleci w przestrzeń międzygwiezdną, mówi Farnocchia.
      Eksperci wyliczyli też, że 26 października kometa przetnie płaszczyznę ekliptyki planet słonecznych pod kątem 40 stopni. C/2019 Q4 będzie widoczny jeszcze przez wiele miesięcy, jednak do jego obserwacji potrzebny będzie profesjonalny sprzęt. "Obiekt osiągnie najwięszą jasność w połowie grudnia i będzie go można obserwować za pomocą średniej wielkości urządzeń do kwietnia 2020 roku. Użytkownicy dużych profesjonalnych teleskopów będą mogli prowadzić obserwacje do października 2020", mówi Farnocchia.
      Astronomowie z Uniwersytetu Hawajskiego określili wielkość jądra komety na 2–16 kilometrów średnicy.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pod największym kraterem uderzeniowym w Układzie Słonecznym, księżycowym basenem Biegun Południowy-Aitken, odkryto tajemniczą masę. Zdaniem naukowców z Baylor University może tam się znajdować metal z asteroidy, która uderzyła w Księżyc i utworzyła wspomniany basen.
      Wyobraźmy sobie złoże metalu pięciokrotnie większe niż Hawai'i [największa wyspa Hawajów – red.]. To mniej więcej masa, jaką odkryliśmy, mówi profesor Peter B. James. Sam krater ma kształt owalu, w najszerszym miejscu liczy sobie 2000 kilometrów i jest głęboki na kilkanaście kilometrów. Nie widać go z Ziemi, gdy znajduje się po drugiej stronie Srebrnego Globu.
      Gdy połączyliśmy dane dotyczące księżycowej topografii z danymi z satelity Lunar Reconnaissance Orbiter, odkryliśmy, że setki kilometrów pod basenem Biegun Południowy-Aitken znaujduje się niespodziewanie wielka masa. Jedno z możliwych wyjaśnień brzmi, że jest to metal z aasteroidy, która uderzyła w Księżyc, wyjaśnia James.
      Niezależnie od tego, co to za materiał i skąd pochodzi, jest to tak dużo, że powoduje obniżenie powierzchni Księżyca o niemal kilometr. Symulacje komputerowe wykazały, że możliwe jest uwięzienie w ten sposób materiału z asteroidy. Inna rozważana możliwość to koncentracja gęstych tlenków związana z ostatnią fazą krystalizacji księżycowego oceanu magmy.
      Basen Biegun Południowy-Aitken liczy sobie około 4 miliardów lat. Niewykluczone, że w przeszłości w Układzie Słonecznym istniały jeszcze większe kratery uderzeniowe, jednak obecnie  nie ma po nich żadnych śladów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed ponad 10 laty w Układzie Słonecznym odkryto planetę karłowatą, która do dzisiaj pozostaje największym nienazwanym obiektem w okolicach Słońca. Teraz Meg Schwamb, astronom z Gemini Observatory na Hawajach, i jej koledzy rozpoczęli publiczne głosowanie nad nazwą dla obiektu oznaczonego dotychczas jako 2007 OR10.
      Naukowcy zaproponowali trzy nazwy, które spełniają warunki Międzynarodowej Unii Astronomicznej (MUA) dotyczące zasad nazywania tego typu obiektów. Zwycięska nazwa będzie rekomendowana MUA, a organizacja zdecyduje o nazwie.
      Pozostaje pytanie, dlaczego planety nie nazwano w momencie odkrycia. Nie można nadać nazwy czemuś, o czym nic nie wiadomo. Gdy ją odkryliśmy, znaliśmy jej orbitę i przybliżoną wielkość, wyjaśnia Schwamb.
      Teraz, po wielu obserwacjach, wiadomo, że 2007 OR10 ma średnicę około 1250 kilometrów, znajduje się za Plutonem, w Pasie Kuipera. Jej powierzchnia jest pokryta lodem ze śladami zamarzniętego metanu. Gdy Słońce oświetla OR10 zamarznięty metan przybiera czerwoną barwę, co wyjaśnia, dlaczego jest to jeden z najbardziej czerwonych obiektów w Pasie Kuipera. Woda mogła wydostać się na powierzchnię OR10 w przeszłości w ramach kriowulkanizmu.
      Trzy zaproponowane nazwy dla 2007 OR10 to: Gonggong – potężne chińskie bóstwo wody, które wywołuje powodzie i chaos; Holle – zimowy duch z niemieckich baśni, kojarzony z płodnością i odrodzeniem; Vili – jeden z braci boga Odyna z nordyckiej mitologii.
      Planeta 2007 OR10 jest bardzo mała, ale mimo to ma własny księżyc. Jego średnica to mniej niż 250 metrów. Został on odkryty przez inny zespół, więc Schwamb i jej koledzy nie mogą zaproponować dla niego nazwy. Gdy już nazwiemy główny obiekt, będzie można pomyśleć o nazwie dla jego księżyca, mówi uczona.
      Zapraszamy więc do oddawania głosów na nową nazwę dla 2007 OR10.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...