Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

"czasoprzestrzeń" czy "przestrzeń", to kwestia nomenklatury. czas to wyłącznie pojęcie, a nie rzeczywisty "obiekt" czy substancja. ustalamy pojęcie czasu poprzez zliczanie zdarzeń powtarzalnych i w ten sposób tworzymy jego pojęcie. jeśli masa odpowiedzialna jest za "generowanie" krzywizny to wypadałoby ustalić sposób w jaki to się odbywa. wyginać możemy, gdy jak wspomniałem, mamy na to miejsce, więc proponuję, abyś wskazał mi to miejsce, w które przemieścisz rozważane krzywizny, bo jak wykazałem powyżej, ja go nie znajduję.

twierdzę natomiast, że masa(zdefiniowana w fizyce) generuje falę grawitacyjną, przemieszczającą się w przestrzeni (która jest przewodnikiem dla wszystkich zdarzeń zachodzących we wszechświecie) i oddziałując ze zdarzeniami przez nas postrzeganymi, jak również z tymi, których nie postrzegamy, z uwagi na brak odpowiedniego instrumentarium, wpływając na ich zachowanie.

we wszechświecie nie istnieje nic ponad zdarzenia czyli w prosty sposób rzecz ujmując, przemieszczenie pewnej ilości energii z jednego miejsca w inne, różne od poprzedniego. tym samym wszystko co postrzegamy to pewien stan przestrzeni i nic ponadto, cokolwiek postrzegamy.

aby zmienić kierunek przepływającej energii musimy użyć siły, której wielkość i kierunek ustalą nowy porządek. geometria czytaj: kształt, gdyby nawet mógł się zmieniać nie ma tutaj nic do roboty, chyba, że kształt potrafi generować energię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znów bzdura , prędkość światła jest w próżni rowna c a mamy pryzmaty więc to już nie próżnia a to tunelowanie to nic innego jak szybsze przejście przez pryzmat dzięki trafieniu w dyslokację między atomami pryzmatu przez fotony ....

Jeśli nie zaobserwowano promieniowania czerenkowa to jesteśmy napewno poniżej prędkości światła dla materiału z którego wykonano pryzmat...

należy pamietać że foton to prawie elektron i na odwrót.. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś napisał, że "Nie do końca rozumiem"

 

Zakrzywienie czasoprzestrzeni zależy od ilości zawartej w niej materio-energii (zasada macha).Równania Einsteina określają dokładnie stopień zakrzywienia.Jednak energia, którą trzeba dysponować, aby przekroczyć barierę światła i/lub zakrzywić czas w okrąg  ;), jest tak olbrzymia, że równania Einsteina przestają zobowiązywać i zaczynają dominować procesy kwantowe. W tym momencie powinieneś zapoznać się dorze z dziesięciowymiarową teorią superstrun ponieważ zarówno teoria kwantowa jak i teoria grawitacji Einsteina jednoczą się właśnie w takiej hiperprzestrzeni.Problem polega na tym, że nikt nie jest wystarczająco mądry, aby ukończyć teorie pola strun lub stworzyć jakiekolwiek nieperturbacyjne podejście do tej teorii.Mamy przed sobą możliwość rozwiązania wszystkich kontrowersji dotyczących problemu wielowymiarowych przestrzeni lecz wykracza to jednak poza umiejętności jakiegokolwiek fizyka żyjącego współcześnie :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

"bariery światła" nie da się przekroczyć. co nie oznacza, że nic nie może przemieszczać się szybciej niż niecałe 300 tys. km/s. światło zawsze będzie poruszać się z prędkością światła, czyli z prędkością nieznaną. te 300 tys. km/s, to wynik przemnożenia wzorca sekundy przez wzorzec metra. dla uzmysłowienia czym jest wzorzec przypomnę, że umowna wielkość jednego metra leży w "przechowalni" i każdy producent miar musi się do niego "przymierzyć". rzeczywisty rozmiar tego "przymiaru" jest nam nieznany, a jeśli ktoś zna jego wielkość to proszę o jej podanie. to samo dotyczy oczywiście sekundy. proszę zapoznać się (np. w Wikipedii) ile drgań atomu cezu jest wyznacznikiem tego wzorca. w rzeczy samej zliczamy tylko zdarzenia (ilość drgań), ale nie wiemy jak szybko zachodzą. i znowu : jeśli ktoś wie, to proszę o podanie tej wartości. tym samym, jak widzimy, czas to wyłącznie pojęcie, a nie jakiś "twór". pojęcie potrzebne i stosowane, ale tylko pojęcie, które porównuje zdarzenia do zdarzeń. nie rozumiem o co tyle krzyku z tymi "hiperprzestrzeniami", zapętleniami, itp. fizyka współczesna zaczyna przypominać bardziej magię niż naukę przez te wszystkie "tajemne" zwroty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego prędkość światła jest prędkością nieznaną? Dlaczego ustalone przez nas wzorce nie mogą posłużyć do ustalania dokładnych prędkości, odległości, itd? Dla mnie to oczywiste że musimy się posługiwać odpowiednimi wzorcami. Nie musimy wiedzieć jak szybko drgają atomy cezu. Za to gdy powiesz że "minęły 2 sekundy" a potem powiesz "minęły 4 sekundy" to wiadomo że od momentu rozpoczęcia mierzenia do tego "minęły 4 sekundy" upłynęło 2x tyle czasu, co do tego "minęły 2 sekundy". Czego więcej nam trzeba?

Share this post


Link to post
Share on other sites

szybkości z jaką zachodzi zdarzenie. mówiąc ile razy poruszył się atom cezu nie mówimy jak szybko to zrobił tylko stwierdzamy fakt przeniesienia z miejsca w miejsce. tym samym brakuje szybkości. mówiąc jedna sekunda mamy na myśli x ruchów, a nie wymierny przedział czasowy czyli w rzeczy samej wymierną wartość szybkości.

nie wiem co można zrobić z wiedzą o tym, że prędkość jest nieograniczona, ba ,energia jest nieograniczona, przestrzeń jest nieograniczona, ale uważam, że to dobrze coś wiedzieć. kiedyś ktoś powiedział, że elektron do niczego się nie przyda, a dzisiaj... może kiedyś ta wiedza do czegoś posłuży, a może nie. ja we własnym zakresie jej raczej nie wykorzystam. niekiedy po prostu trzeba poczekać, samo "wyjdzie". jak sięgniemy do historii to nieustannie natrafiamy na tego typu pytania, gdy odkrywamy nowe własności wszechświata. dla mnie osobiście jest to po prostu zwykła satysfakcja z tytułu ustalenia pewnej prawdy o rzeczywistości, w której żyjemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...) ktoś powie: "jest puste". pytam czy to znaczy, że nie ma tam przestrzeni?

tym samym jeśli odpowiesz, że przestrzeń tam jest, stworzysz paradoks. bo skoro przestrzeń już

tam jest to jak wepchniesz tam jeszcze więcej przestrzeni? rozepchniesz? a gdzie podziejesz wypchnięty

nadmiar?

 

1) nie wiem czy wiesz ale od wielkigo wybuchu wszechswiat sie rozszerza. sama ta myśl musi być dla ciebie nie do pomyślenia bo jak to możliwe że poza granicami wszechświata może coś być (mówiąc na twój rozum).

2) co do prędkości światła.wg równań einsteina nie można przekroczyć tej bariery bo masa rośnie do nieskończoności i nie można wyciągnąć pierwiastka z liczby ujemnej. niemniej jednak wiadomo, że aby przemieścić się z danego miejsca w drugie, można zakrzywić przestrzeń. oto przykład w 3 wymiarach:

stoisz na dywanie i chcesz dostać sie do biurka które stoi na drugim końcu dywanu. co robisz? możesz po prostu pójść i cel osiągnięty. możesz jednak zrobić co innego. masz np lasso, rzucasz je w odpowiedni sposób i z odpowiednią ilościa energii przyciągasz sie do biurka w taki sposób, że dywan zaczyna sie zwijać. ty pozostajesz w spoczynku; to sama przestrzeń uległa zakrzywieniu. fizyka udowadnia iż z odopowiednią ilościa energii moznaby wykorzystać hiperprzestrzeń do  podróży przez tunele (czaso)przestrzenne co byłoby oominięciem bariery prędkości światła jednak póki co nasz stopień rozwoju cywilizacji nam na to nie pozwala ;)

3) tunelowanie cząstek o którym mowa w artykule potwierdza teorie kwantowa. to, ze istnieje SKOŃCZONE prawdopodobieństwo, ze cząstka przetuneluje czyli dokona skoku kwantowego przez nieprzepuszczalne bariery rzeczywiście wydaje sie zadziwijaaca mimo to zaobserwowano to w wielu eksperymentach. mogę nawet obliczyc prawdopodobienstwo ze niespodziewanie zniknę przetuneluję przez Ziemię i pojawię sie na Hawajach. czas oczekiwania na takie zdarzenie  jest jednak dłuższy od czasu życia wszechświata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

przenieśmy dyskusję na jeden wątek, bo właściwie sprawa się powtarza. co do mojego "rozumienia" pewne informacje na ten temat umieściłem w wątku o podróżach w czasie. dla uświadomienia moich zdolności rozumienia przypomnę, że potrafię wytłumaczyć zjawisko relatywistyki, które już na tym forum przytaczałem. pytanie czy Ty potrafisz wytłumaczyć to zjawisko? i proszę bez cytatów z Michio Kaku. najlepiej własnymi słowami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie wnikam przy jakich wielkościach "obowiązuje". samo słowo "obowiązuje" sugeruje, że taki stan wiedzy "obowiązuje" w dniu, w którym te słowa zostały napisane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcemy coś zbadać musimy użyć fali krótszej niż obiekt badany ma rozmiar, do tego nadaje się tylko myśl i wyobraźnia , a świadomość że jest myśl i wyobraźnia znów mówi że jest coś do zbadania, a to trzeba zbadać za pomocą ,,nic,, - a to sugeruje bez myśli czyli medytacja lub podpowiedz kogoś innego kto to zrobił (oświecenie)

Tak więc do badań mamy wszystko każdy przy sobie (myśl,wyobraźnię,nic) a to co nam wyjdzie mozemy porównać między sobą i to jest fizyka teoretyczna . By zaś zbadać mechanicznie to mikroskop kwarkowy będzi chyba mało rozdzielczy ;D

Co do magii to nauka jest jej poznaną cześcią (i to powtarzalną) cała reszta przed nami .

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie wnikam przy jakich wielkościach "obowiązuje". samo słowo "obowiązuje" sugeruje, że taki stan wiedzy "obowiązuje" w dniu, w którym te słowa zostały napisane.

 

ty cały czas odwołujesz sie do relatywistyki nie rozumiejąc jednej zasadniczej rzeczy. zgadzasz sie chyba ze mną że im szybciej sie poruszasz tym wolniej płynie czas. dlaczego jednak nie odczuwamy tego w życiu codziennym? bo nasze codzienne prędkości są niczym w porównaniu z prędkością światła. teraz zrozum słowo "obowiązuje" : jezeli przekroczymy energię plancka relatywistyka już "nie obowiązuje" czyli oznacza to ze ta sama prędkość światła o której mówimy jest niczym! w porównaniu z tym co możemy osiągnąć. równania relatywistyczne są wtedy bezuzyteczne! nie mają zastosowania! relatywistyka staje sie wtedy prymitywną odnogą większej teorii! i nie ma to związku ze stanem wiedzy tylko ze stanem technicznym. nie wiem jak można to inaczej wytłumaczyc. chyba matematycznie jedynie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

z tym "czasem" to nie do końca jest tak jak się "potocznie" myśli. czas jest pojęciem, a nie jakąś substancją. im szybciej się poruszam, tym bardziej zmieniają się wielkości moich wzorców, przy pomocy których mierzę długość czy pojęcie czasu. dlatego dla każdego układu odniesienia prędkość światła jest równa około 300 tys. km/s, ale to nie znaczy, że te prędkości są jednakowe! krótszym "patykiem" też wyznaczysz 300 tys. km/s. rzecz w tym, że nie widzisz tego, że Twój "patyk" się skrócił, bo znalazłeś się już w innym układzie odniesienia.

relatywistyka, a więc zjawisko występujące na każdym kroku, dotyczy wszystkich prędkości. (ja tak sądzę). wszystkie zdarzenia są wzajemne zależne. we wszechświecie nie ma nic oprócz zdarzeń, czyli przeniesienia energii z miejsca w miejsce. cała ta "materia" to tylko manifestacja stanu energetycznego. "postrzegasz" obiekty jako "materialne", bo odbierasz bodźce ze środowiska za pomocą narządów zbudowanych z tej samej substancji. Twój palec "czuje" nacisk klawisza, bo klawisz jako stan energetyczny, oddziałuje na Twój palec, który też jest stanem energetycznym.

następuje w ten sposób reakcja na akcję. właściwie mógłbyś już sobie to liczyć z zasad dynamiki Newtona, ale działania na poziomie subatomowym już pewnie nie, bo są zbyt "zależne".

musisz się zdecydować czy mówisz o długości Planca czy energii Planca. to dwie różne wartości.

relatywistyka nie jest "prymitywną" odnogą. to dość skomplikowana zależność. a przy okazji, fizycy potrafią różne rzeczy interpretować w wygodny na dany okres czasu sposób, niech wspomnę o dominacji poglądów Arystotelesa przez jakieś dwa tysiące lat. ;D

nie bierz więc sobie tak mocno do serca wszystkiego, a w szczególności pewnych nienaruszalnych granic, które już niejednokrotnie były przekraczane. ja, nauczony doświadczeniem zasuwam możliwie najszybciej i możliwie najdalej, bo uważam, że granic nie ma ;D

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

czas jest pojęciem, a nie jakąś substancją.

 

nadal nie rozumiesz ze czas jest wymiarem który mozna zamieniac w długosc, szerokość lub głębokość

 

relatywistyka, a więc zjawisko występujące na każdym kroku, dotyczy wszystkich prędkości

 

tych poniżej prędkości światła

 

relatywistyka nie jest "prymitywną" odnogą

 

kiedy coś (wzór, teorie, zasade itp) mozna wyprowadzić z czegoś większego i bardziej ogólnego to to pierwsze jest prymitywną odnogą.zawsze!

 

musisz się zdecydować czy mówisz o długości Planca czy energii Planca

 

mówiąc o wyższych wymiarach przestrzennych nie ma to różnicy bo długość plancka to rozmiary zapadniętych wymiarów a energia plancka to energia potrzebna na ich ujarzmienie (czyli m.in. przekroczenie bariery światła co powtarzam poraz wtóry)

 

nie bierz więc sobie tak mocno do serca wszystkiego, a w szczególności pewnych nienaruszalnych granic

(...) uważam, że granic nie ma

 

samozaprzeczenie

Share this post


Link to post
Share on other sites

po pierwsze, to z uwagi na rosnące zainteresowanie tematem, proponuję dogadać się z administracją w sprawie biletów ;D

po drugie to szanowny kolego nie masz pojęcia czym jest czas. naczytałeś się bzdurnych opowieści w książkach fantastycznonaukowych i wydaje Ci się, że wiesz o czym mówisz.

naszym wyznacznikiem upływu czasu jest pewna, policzona liczba drgań atomu cezu (w jakim stanie ten atom jest i ile drgań sprawdź sobie w encyklopedii, bo mi się nie chce szukać i przytaczać danych, które są ogólnie dostępne). jeśli "wyjmiesz" ten atom z układu odniesienia, to przekonasz się, że na temat szybkości z jaką te drgania zachodzą nic powiedzieć nie możesz. umówiliśmy się wszyscy na tej planecie, że właśnie tyle ile podaje encyklopedia, oznacza wartość jednej sekundy. gdzie tu widzisz jakiś "czas"? czas to pojęcie umowne. łatwiej porównywać zdarzenia ze sobą, gdy porównujemy do pewnej stałej i znanej wartości. jest wygodnym narzędziem pomagającym obliczyć stosunek zdarzenia do zdarzenia. w naturze zachodzą wyłącznie zdarzenia, procesy i nic ponadto. szybciej znaczy krócej. gdy obiekt przyśpiesza drgania atomu cezu zachodzą po prostu wolniej i dlatego sekunda nie jest równa sekundzie. przy małych różnicach prędkości tego się nie dostrzega, ale te różnice to normalne zjawisko, a nie jakaś magia, której jesteś wyznawcą.

do pozostałych "punktów" nawet się nie mam ochoty odnosić. Twoje posty nic do rozmowy nie wnoszą. nieustannie krytykujesz, nie przedstawiając żadnych dowodów na poparcie Swoich argumentów. ja, cokolwiek rozważam, popieram przykładami ilustrującymi tok rozumowania i logiczne następstwa pewnych założeń. samym krzykiem mnie nie przekrzyczysz. podaj przykłady, pokaż drogę, rozważ zagadnienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie, gdy obiekt przyspiesza, to drgania zachodzą wolniej. Dlaczego? Właśnie z powodu dylatacji czasu. Czas uznaje się dziś jako czwarty wymiar. W pewnej książce wyczytałem "uczeni nie potrafią sprecyzować, czym jest czas, potrafią jedynie go zmierzyć". Właśnie go mierzymy własnym, określonym sposobem, zliczając drgania atomów cezu. Ty twierdzisz że zdarzenia tworzą czas, ja myślę że bez czasu nie byłoby zdarzeń, może nawet nie byłoby niczego ;) Dzięki czasowi możliwe są zdarzenia, ruch. Nie odwrotnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zastanawiałem się dlaczego drgania zachodzą wolniej i wychodzi mi tylko to, że wpływ na to ma masa atomu, która jak wiemy stanowi o bezwładności. intuicyjnie wyczuwam, że atom po prostu pod wpływem przyśpieszenia nie nadąża. jeśli narysujesz sobie dwa atomy, które chcesz porównać, to jeden z nich musi mieć wektor przesunięcia dłuższy od drugiego. wewnętrzny ruch drgający atomu o dłuższym wektorze pokonuje tym sposobem dłuższą drogę, co wyraźnie widać na rysunku. skoro szybkość wewnętrznego ruchu drgającego nie wzrosła (nie przyłożono żadnej siły w tym kierunku) to oznacza, że musiał pokonać dłuższą drogę w czasie,(to na tym właśnie polega pojęcie czasu), gdy (i teraz porównujemy do wzorca) atom drugi wykonał wzorcową liczbę drgań. skoro droga była dłuższa, szybkość drgań niezmieniona, to po prostu nie zdążył drgnąć tyle razy ile ten drugi, do którego porównywaliśmy.

 

ale to nie do końca prawda. chciałem to tak przedstawić, żeby pokazać czym jest pojęcie czasu.

co do pokonanej przez atom "przyśpieszonego" cezu odległości, to droga pokonana zgodnie z wektorem przesunięcia jest wynikiem działania siły, która działa też na ruch drgający (popychany jest cały atom, w każdym punkcie przebytej drogi, a nie tylko w punktach położenia krańcowego), ale sądzę, że to właśnie przyśpieszenie nie do końca równoważy relacje pomiędzy porównywanymi atomami, zawsze mamy straty i stąd opóźnienie.

 

czas to tylko sposób na porównanie zdarzenia do zdarzenia. same z nim kłopoty, bo nikt w szkole nie potrafi tego wytłumaczyć. naukowcy to też ludzie. to, że ktoś potrafi rozwiązywać w pamięci zadania typu: jaka musi być grubość kurzu na szybie, aby zdołał odpaść od niej pod wpływem grawitacji, nie świadczy, że rozumie skąd się wziął wszechświat i dokąd zmierza. nikt tego nie wie, dlatego korzystam z forum, bo można tutaj pogadać właśnie o tym czego nie rozumiemy.

wiem, jestem przekonany, że tak właśnie trzeba traktować pojęcie czasu, aby móc normalnie rozważać pozostałe zależności. dawno temu ( a może nie tak dawno) wierzono, że Słońce krąży wokół Ziemi. niejeden stracił głowę, gdy próbował się sprzeciwić. dzisiaj, chwała Bogu, mamy internet i niewiele ryzykuję pisząc te słowa. ludzka natura już taka jest, że niechętnie (o ile w ogóle) przyjmuje zmiany, których twórcą jest byle kto.

gdyby to o czym piszę, wyszło spod ręki jakiegoś sławnego fizyka, pewnie zostałoby zaakceptowane bez wahania. autorytet to w społeczeństwie istotna sprawa. ja jedyne co mogę zrobić na poparcie swoich poglądów to w miarę przejrzyste ukazanie mechanizmu, który decyduje o tym czy innym zjawisku. jak powiedział Einstein: "czas to to co pokazuje zegarek".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj mącisz, mącisz, wymyślasz jakieś dziwne teorie ;) Ale doceniam ludzi którzy lubią zajmować się takimi problemami ;)

 

Choć co do czasu to ja nadal twierdzę, że bez niego niemożliwe by były zdarzenia, a nie odwrotnie. Jeśli istnieje czas, następują zdarzenia. Jeśli go nie ma - nie ma zdarzeń. Każde zdarzenie świadczy o istnieniu czasu, lecz nie tworzy go. Takie jest moje zdanie  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...) nie świadczy, że rozumie skąd się wziął wszechświat i dokąd zmierza. nikt tego nie wie (...)

 

1) można obliczyć dokąd zmierza

2) z tymi jednastkami to robisz masło maślane. to tak jakbym za wszelką cene chciał udowodnić czym jest metr. kiedys był to obwód ziemi podzielony przez ileśtam a teraz jest to odległość jaką pokonuje światło w czasie 1/299 792 458 sekundy. ale chwila!! przecież metr tak na prawde nie istnieje! jest to tylko ziemski wyznacznik długości! biedni byliby architekci gdyby wymiary budowanego domu mieli mierzyć w ułamkowych częściach czasu wyznaczonego z prędkości światła (która tak naprawde została wyliczona z wyznaczonego wcześniej przez ludzi metra). jaki z tego wniosek? że to ty wogóle nie rozumiesz pojecia czasu.

3) twoje rozpiski to jak matematyka w 5 klasie podstawówki (wtedy np uczą że najkrótszą drogą z punktu a do b jest linia prosta, co każdy matematyk wie że to nieprawda). czuje sie jakbyś chciał wygładzić mi zwoje kory mózgowej. porażka 

Share this post


Link to post
Share on other sites

a kto tu mówił o tym jaka jest najkrótsza droga z punktu do punktu? na dodatek wciskasz jakąś prostą! poczytaj, rozważ i wskaż błędy! to, że nieskończoności się redukują, w wyniku czego otrzymujemy zależności względne, świadczy chyba dobitnie o tym, że wzór zależności bezwzględnej jest poprawny!!! gdzie widzisz problem? znasz w ogóle matematykę? wiesz jak przedstawić fizyczną zależność? wiesz co w ogóle przedstawia fizyczne równanie? obawiam się, że Ty zwyczajnie nie rozumiesz co jest tak naprawdę obliczane, gdy podstawiasz wartości do wzoru!

powiedz, jak się mają do siebie powierzchnie obiektu budowlanego na parterze i na ostatnim piętrze, przy założeniu, że zewnętrzne ściany obiektu są pionowe?

a skoro już wiesz jaką odległość pokonuje światło w ciągu jednej sekundy, to powiedz mi jak szybko tą odległość pokonało? w ciągu ilu drgań atomu cezu? a te drgania jak szybko zaszły? w ciągu ilu drgań czegoś innego? nie widzisz dokąd to zmierza? wartość bezwzględna dąży do nieskończoności! przyjmujemy cokolwiek, co możemy policzyć, co wydaje nam się stabilne i kropka.

wydaje Ci się, że ja o tym nie wiem i próbuję czemuś zaprzeczyć? ja wyjaśniam mechanizm powstałej zależności, dzięki której możemy mówić o pojęciu czasu. jak znajdziesz substancję, której natura odpowiada "czasowi" to mnie z nią zapoznaj. ja póki co, a nie jestem nastolatkiem, takiej substancji długo szukałem i nie znalazłem. dzięki  tak działającemu mechanizmowi możliwa staje się dylatacja czasu. chyba nie chcesz zaprzeczyć istnieniu zjawiska dylatacji?

dopatrzyłem się też, że poddajesz w wątpliwość istnienie przestrzeni. bo chyba to miałeś na myśli próbując ośmieszyć matematykę z piątej klasy szkoły podstawowej. Twoim zdaniem wszystko co nas otacza tak naprawdę istnieje w zwiniętej 26-cio wymiarowej hiperprzestrzeni pana Michio Kaku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdzie widzisz problem? znasz w ogóle matematykę? wiesz jak przedstawić fizyczną zależność? wiesz co w ogóle przedstawia fizyczne równanie?

 

ty i ta twoja "bezwzględność" całkowicie przyćmiewa ci umysł

 

dopatrzyłem się też, że poddajesz w wątpliwość istnienie przestrzeni

 

widać że nie umiesz czytac ze zrozumieniem. a co do wyższych wymiarów - nie wiem dlaczego nie potrafisz zaakceptować ich istnienia skoro ty jako "wielki fizyk i matematyk" powinieneś chcieć docierać do prawdy i prostoty ale nie widzisz jej nawet gdy leży przed tobą jak kawa na ławie. czasami nie lubie zdań typu "wydaje mi sie" albo "moim zdaniem" kiedy wiem że są nieprawdziwe. niektórzy nie potrafią poprawnie interpretować informacji. w tym miejscu kojarzysz mi sie z ludźmi którzy uważaja sie np za wielkich znawców biblii a wogóle nie wiedzą że w oryginale słowo bóg wystepuje zawsze w liczbie mnogiej 'bogowie' i znaczy tyle co 'ci którzy z nieba na ziemie przybyli' . totalna ignorancja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie głupie to będzie pytanie, ale skoro najkrótsza droga od punktu A i B to nie linia prosta to co (oczywiście z czysto matematycznego punktu widzenia, nie chodzi mi o zaginanie czasoprzestrzeni)?

 

Teorii strun dobrze nie znam, ale:

Nie cała przestrzeń 10-cio czy 26-cio wymiarowa jest zwinięta. W mniemaniu kynia teoria strun przeczy istnieniu 3-wymiarowej przestrzeni. Przecież w tej teorii znajdują się 3 rozwinięte wymiary przestrzenne + 4 (czas) + co najmniej 6 dodatkowych wymiarów zwiniętych których nie możemy zobaczyć. To że my widzimy tylko 3 wymiary przestrzenne to nie znaczy że nie ma ich więcej. Uwzględniając 3 wymiary z pewnością wielu rzeczy nie da się wytłumaczyć, albo jakieś wyliczenia nie zgadzają się z obserwacjami. IMO teoria strun (czy superstrun) jest bardzo realna ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie głupie to będzie pytanie, ale skoro najkrótsza droga od punktu A i B to nie linia prosta to co

 

jeśli pomyślałeś o kartce papieru i 2 punktach to rzeczywiście najkrótkszą drogą będzie linia prosta ponieważ krzywizna (stopien pofałdowania kartki) wynosi 0. najkrótsza droga oznacza jednak drogę wymagającą najmniej czasu do jej pokonania.mozna to odnieść np do światła. zgodnie z zasadami fizyki podąża ono zawsze drogą wymagającą najmniej czasu. promień świetlny zakrzywia sie jednak np pod wpływem grawitacji albo chociażby w zjawisku załamania światła, co oznacza, że najkrótszą drogą między dwoma punktami jest wtedy linia krzywa.

 

wyobraź sobie ratownika na plaży i tonącego. załóżmy że ratownik biega powoli w miękkim piasku ale szybko pływa w wodzie. wybierając prosta drogę do tonącego, zbyt dużo czasu spędzi biegnąc po piasku. droga o najkrótszym czasie jest taką linią krzywą, ktora z minimalizuje czas biegu a zmaksymalizuje czas płynięcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

przecież to jest dla mnie jasne jak Słońce w południe na równiku! cały czas o tym piszę!

nie rzecz w tym jak daleko tylko jak szybko. przecież kto powiedział, że światło gwiazd, które podziwiamy, biegnie do nas po linii prostej? ja o takich rzeczach wiem już od kilkunastu lat.

o rzeczach oczywistych nie wspominam, bo są dla mnie tak oczywiste, że nawet mi nie przychodzi na myśl, żeby się nad nimi zastanawiać. być może ze względu na szczególną budowę wszechświata, na przykład taką, że gwiazdy, gdyby móc do nich dotrzeć po linii prostej, znajdowałyby się dużo bliżej; moglibyśmy, nawet wykorzystując niewielką (jak na skalę) prędkość światła, dotrzeć do nich dużo szybciej niż mogłoby się wydawać. stąd moja propozycja budowy "torów energetycznych". "tor energetyczny" to obszar przestrzeni, który pozwoliłby poruszać się "bez przeszkód". już chyba wspominałem, że takie dzisiejsze "tory energetyczne" to na przykład autostrady, które pozwalają poruszać się z dość dużą prędkością naszym pojazdom. (przecież przez las nie można "pędzić" z prędkością 100 km/h). każde drzewo zmusza nas do zmiany kierunku ruchu, przez co spada nasza średnia prędkość. zakładam, że światło też jest "zmuszane" do zmiany kierunku ruchu. widzimy światło gwiazdy na niebie w jakimś punkcie, ale to nie znaczy, że gwiazda właśnie tam się znajduje (pomijając oczywiście to, że na pewno już tam się nie znajduje, choćby z powodu czasu jaki minął od chwili, gdy światło z tejże gwiazdy wyruszyło w drogę i dotarło do nas). przypuszczam, że gdyby udało nam się nadać fali EM stan pozwalający "przebić się" przez "utrudnienia w ruchu" (tunelowanie), to moglibyśmy przekroczyć granicę 300 tys. km/s. rzecz w tym, że ja traktuję przestrzeń jako puste miejsce, nie muszę więc odwoływać się do jakichś "hiperprzestrzeni". mogę co najwyżej rozważać "hiperpole"(nawet słownik tego nie uwzględnia, bo pokazuje błąd) ;D, czyli taki stan pola, który umożliwia cząsteczce światła szybszy ruch (względny naturalnie). właśnie przy założeniu, że przestrzeń jest tym czym według mnie jest, czyli pustym miejscem o nieskończonej budowie, możliwe są takie "ruchy". nie chce mi się jednak wierzyć, że tym gościom z pryzmatami, udało się to osiągnąć za pomocą pryzmatów. stawiałbym na jakieś doświadczenie powodujące "ściśnięcie" fotonu. moim zdaniem foton ma budowę "lekką-przestrzenną". co oznacza, że jego masa (nie interesuje mnie opinia, że foton masy nie ma) jest niewielka, a zajmuje dużo miejsca w przestrzeni. taka budowa powoduje, że bardzo łatwo się odbija od napotkanych przeszkód. gdyby udało się go "odchudzić", przy zachowaniu niezmienionej masy, to przypuszczam, że poruszałby się szybciej. taka jest moja opinia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Tufts University stworzono magnetyczne kompozyty elastomerowe, które poruszają się w różny sposób w odpowiedzi na światło. Z takich materiałów można by produkować wiele różnych urządzeń, od prostych silników i zaworów po ogniwa fotowoltaiczne samodzielnie kierujące się w stronę światła słonecznego.
      Znamy wiele naturalnych przypadków reakcji na światło. Wystarczy przypomnieć sobie kwiaty czy liście zwracające się w stronę słońca. Materiały, które zostały wykorzystane przez naukowców z Tufts wykorzystują temperaturę Curie, czyli granicę temperatury, przy której ferromagnetyk zmienia swoje właściwości. Zmiana temperatury powoduje utratę i odzyskanie właściwości magnetycznych. Biopolimery i elastomery wzbogacone ferromagnetykiem CrO2 po wystawieniu ich na działanie promienia lasera czy promieni słonecznych ogrzewają się, tracą właściwości magnetyczne, a gdy się schłodzą, odzyskują te właściwości. Materiały takie w odpowiedzi na obecność pola magnetycznego w zależności od kształtu, mogą wykonywać proste ruchy, jak zginanie się, zwijanie czy zwiększanie swojej powierzchni. Możemy połączyć te proste ruchy w bardziej złożone, jak pełzanie, chodzenie czy pływanie. A wszystko można kontrolować bezprzewodowo, za pomocą światła, mówi profesor Fiorenzo Omenetto.
      Zespół Omenetto zaprezentował działanie wspomnianych materiałów tworząc elastyczne chwytaki, które w odpowiedzi na światło łapały i puszczały przedmioty. Jedną z zalet takich materiałów jest fakt, że możemy selektywnie aktywować fragment ich struktury poprzez skoncentrowanie na nich światła, mówi jedna z autorek badań, Meng Li. I w przeciwieństwie do innych materiałów pobudzanych światłem, które bazują na ciekłych kryształach, nasze materiały mogą poruszać się od lub do źródła światła. Wszystko to pozwala na budowę zarówno dużych, jak i małych obiektów wykonujących złożone, skoordynowane ruchy, dodaje uczona.
      Naukowcy stworzyli prosty mechanizm, który nazwali „silnikiem Curie”. Materiał w kształcie okręgu został zamocowany na osi i umieszczony w pobliżu stałego magnesu. gdy na fragment okręgu padło światło lasera, utracił on właściwości magnetyczne, doszło do zaburzenia równowagi sił i okrąg się obrócił. Wówczas oświetlony dotychczas fragment znalazł się w cieniu, odzyskał właściwości magnetyczne, a utracił je fragment obok, który znalazł się w promieniu lasera. W ten sposób prosty silnik ciągle się obracał.
      Dobierając odpowiednio kształt materiału, właściwości światła i pola magnetycznego, możemy teoretycznie uzyskać bardziej złożone i precyzyjne ruchu, jak zwijanie i rozwijanie, przełączanie zaworów w mikrokanalikach z płynami, możemy napędzać silniki w skali nano i wiele innych rzeczy, mówi Omenetto.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na fińskim Aalto University uzyskano kondensat Bosego-Einsteina stworzony ze światła i plazmonów powierzchniowych. Ich wzajemne oddziaływanie tworzy polarytony plazmonów powierzchniowych.
      Przed niemal stu laty Einstein i Bose przewidzieli, że prawa mechaniki kwantowej mogą spowodować, iż duże grupy cząstek mogą zachowywać się tak, jakby były jedną cząstką. Zjawisko to nazwano kondensacją Bosego-Einsteina. Pierwszy kondensat tego typu udało się uzyskać dopiero w 1995 roku.
      Kondensaty uzyskiwano już wielokrotnie i w różnych konfiguracjach, jednak naukowcy ciągle nad nimi pracują. Chcą bowiem uzyskiwać je szybciej, w wyższych temperaturach i mniejszej skali. Mają bowiem nadzieję na praktyczne ich wykorzystanie. Z kondensatu Bosego-Einsteina można by stworzyć ekstremalnie małe źródło światła, które niezwykle szybko będzie przetwarzało dane.
      Fińscy uczeni poinformowali o stworzeniu kondensatu Bosego-Einsteina ze światła i elektronów poruszających się na powierzchni złotych nanopręcików. W przeciwieństwie do większości wcześniej uzyskiwanych kondensatów ten z Aalto, jako że złożony jest głównie ze światła, pojawia się w temperaturze pokojowej, nie trzeba całości schładzać do temperatur bliskich zera absolutnego.
      Korzystając ze współczesnych metod produkcyjnych jesteśmy w stanie w łatwy sposób uzyskać macierz z nanopręcików. W ich pobliżu można skupiać światło na bardzo małych powierzchniach, mniejszych nawet od długości fali światła w próżni. Te właściwości dają nam interesujące perspektywy dla przyszłych badań i zastosowań praktycznych nowego kondensatu, mówi profesor Päivi Törmä.
      Głównym problemem związanym z nowym rodzajem kondensatu jest fakt, że błyskawicznie się on pojawia i znika. Z naszych wyliczeń wynika, że czas jego życia jest liczony w pikosekundach, wyjaśnia doktorant Antti Moilanen. Naukowcy musieli więc wymyślić sposób na udowodnienie istnienia czegoś, co znika po bilionowych części sekundy. Wpadli na pomysł, by zmusić kondensat do poruszania się. Kondensat powoduje, że złote nanopręciki emitują światło. Obserwując to światło możemy badać zmiany kondensatu w czasie, dodaje Tommi Hakala. Emitowane światło jest podobne do światła laserowego. Możemy zmieniać odległości pomiędzy nanopręcikami, co pozwala nam na zdecydowanie, czy mamy do czynienia z kondensacją Bosego-Einsteina czy z pojawieniem się zwykłego światła laserowego. To są dwa bardzo zbliżone zjawiska fizyczne, a kluczowym jest możliwość odróżnienia ich od siebie. Oba nadają się też do odmiennych zastosowań, mówi profesor Törmä.
      Światło laserowe i kondensacja Bosego-Einsteina dają jasne promienie, jednak koherencje światła mają różne właściwości. To zaś wpływa na sposób, w jaki można manipulować światłem w zależności od wymaganych zastosowań. Kondensat pozwala na uzyskiwanie niezwykle krótkich impulsów światła, które mogą zostać wykorzystane do szybkiego przekazywania i przetwarzania informacji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      IBM pokaże dzisiaj prototypowy optyczny układ scalony „Holey Optochip“. To pierwszy równoległy optyczny nadajnik-odbiornik pracujący z prędkością terabita na sekundę. Urządzenie działa zatem ośmiokrotnie szybciej niż inne tego typu kości. Układ pozwala na tak szybki transfer danych, że mógłby obsłużyć jednocześnie 100 000 typowych użytkowników internetu. Za jego pomocą można by w ciągu około godziny przesłać zawartość Biblioteki Kongresu USA, największej biblioteki świata.
      Holey Optochip powstał dzięki wywierceniu 48 otworów w standardowym układzie CMOS. Dało to dostęp do 24 optycznych nadajników i 24 optycznych odbiorników. Przy tworzeniu kości zwrócono też uwagę na pobór mocy. Jest on jednym z najbardziej energooszczędnych układów pod względem ilości energii potrzebnej do przesłania jednego bita informacji. Holey Optochip potrzebuje do pracy zaledwie 5 watów.
      Cały układ mierzy zaledwie 5,2x5,8 mm. Odbiornikami sygnału są fotodiody, a nadajnikami standardowe lasery półprzewodnikowe VCSEL pracujące emitujące światło o długości fali 850 nm.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wykorzystując komórki macierzyste pobrane w pobliżu warstwy granicznej wewnętrznej ludzkiej siatkówki, naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego i Moorfields Eye Hospital przywrócili wzrok szczurom. Mają nadzieję, że zabieg uda się także w przypadku naszego gatunku, co pozwoliłoby na leczenie chorych np. z jaskrą.
      Brytyjczycy sądzą, że udało im się odtworzyć "zasoby" komórek zwojowych siatkówki, których aksony tworzą pasmo wzrokowe (rozciąga się ono od skrzyżowania wzrokowego do podkorowego ośrodka wzrokowego - ciała kolankowatego bocznego).
      Za zgodą rodzin akademicy pobrali z oczu przeznaczonych do przeszczepu rogówki próbki komórek macierzystych współistniejącego z neuronami i wspomagającego ich funkcje gleju Müllera. Trafiły one do hodowli laboratoryjnych i przekształciły się w komórki zwojowe siatkówki. Następnie wszczepiono je do oczu gryzoni.
      Ponieważ szczury nie miały wcześniej komórek zwojowych siatkówki, były ślepe. Po przeszczepie elektrody mocowane do łba ujawniły, że mózg reaguje na światło o niewielkim natężeniu.
      Dr Astrid Limb podkreśla, że choć jeszcze daleko do operacji w klinikach okulistycznych, poczyniono ważny krok naprzód w kierunku leczenia jaskry i chorób pokrewnych. W przebiegu jaskry podwyższone ciśnienie w gałce ocznej prowadzi do nieodwracalnego uszkodzenia nerwu wzrokowego oraz właśnie komórek zwojowych siatkówki.
      Przypomnijmy, że badania zespołu dr. Toma Reha z Uniwersytetu Waszyngtońskiego z 2008 r. wykazały, że nie tylko glej Müllera młodych ssaków jest zdolny do podziałów, w wyniku których powstają komórki progenitorowe, zdolne do rozwijania w nowe neurony. Dorosły glej także może zostać ponownie zastymulowany do podziałów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skłaniając ludzi do myślenia w szybkim tempie, można ich zachęcić do podejmowania ryzyka. Amerykańscy psycholodzy uważają, że współczesne filmy o wartkiej akcji czy migające światła w kasynie wywierają na nas taki właśnie wpływ.
      W ramach wcześniejszych badań prof. Emily Pronin z Princeton University wykazała, że można zmienić tempo myślenia i że myślenie w żywszym tempie wprowadza ludzi w dobry nastrój. Wiedząc to, Amerykanka zastanawiała się, czy myśląc szybko, jesteśmy bardziej skłonni podejmować ryzyko. Stąd pomysł na 2 eksperymenty.
      W 1. uczestnicy odczytywali na głos stwierdzenia wyświetlane na ekranie komputera. Prędkość wyświetlania można było kontrolować i czasem była ona 2-krotnie większa od zwykłego tempa czytania, a czasem 2-krotnie mniejsza. Później ochotnicy mieli nadmuchać serię wirtualnych balonów. Każde dmuchnięcie dodawało do banku kolejne 5 centów, jednocześnie zwiększało się jednak ryzyko pęknięcia. Jeśli dana osoba przestawała dmuchać przed pęknięciem, zachowywała zebrane pieniądze. Jeśli nie, ulatniały się one razem z powietrzem z pękniętego balonu. Okazało się, że osoby, które zmuszono do czytania z prędkością większą od przeciętnej, dmuchały dłużej niż reszta i z większym prawdopodobieństwem traciły pieniądze.
      W drugim eksperymencie badani oglądali 3 filmiki wideo. Każdy przedstawiał neutralne sceny - np. wodospady, iguany czy miasta - ale zróżnicowano je ze względu na średnią długość ujęcia. Tempo było więc bardzo duże (jak w klipach muzycznych), średnie (jak w typowym filmie hollywoodzkim) albo plasowało się między nimi. Po obejrzeniu nagrań uczestnicy studium wypełniali kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi prawdopodobieństwa angażowania się w najbliższym półroczu w ryzykowne zachowania, np. seks bez zabezpieczeń. I tym razem stwierdzono, że im większe tempo filmu i myślenia, tym większa skłonność do podejmowania ryzyka.
×
×
  • Create New...