Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Być może już wkrótce będziemy świadkami powstania pierwszego w dziejach świata eliksiru młodości. Niedawno odkryto dwa białka związane za starzeniem się. Za pomocą odpowiednich zastrzyków można by zniwelować szkody poczynione w mitochondrialnym DNA przez mutacje.

Mitochondria są centrami energetycznymi komórek. Występują we wszystkich ich rodzajach, z wyjątkiem erytrocytów. Naprawianie mutacji poprzez wprowadzenie do mitochondriów prawidłowych genów pozwoliłoby (przynajmniej częściowo) oddalić widmo chorób związanych ze starzeniem się, np. nowotworów, cukrzycy czy alzheimeryzmu, i spowolnić deteriorację organizmu.

DNA mitochondriów jest niezależne od materiału genetycznego zgromadzonego w jądrze. Jeśli pojawią się w nim mutacje, mitochondrium zaczyna funkcjonować nieprawidłowo. Podczas prób naprawy pojawia się jednak pewien problem: jak przetransportować gen przez błony białkowo-lipidowe.

Zespół prowadzony przez Marisol Corral-Debrinski z Uniwersytetu Piotra i Marii Curie w Paryżu wybrał dwie mutacje mitochondrialnych genów. Jedna z nich wiąże się z osłabieniem siły mięśniowej, druga ze ślepotą. Naukowcy oznaczyli prawidłowo zbudowane geny unikatowymi „metkami” i wprowadzili je do hodowanych w laboratorium komórek. Udało im się odwrócić mutacje, które zaszły w obrębie centrów energetycznych.

Teraz planowane są testy na szczurach, potem na ludziach. Jeśli zakończą się one sukcesem, ludzkość będzie się mogła cieszyć pierwszym eliksirem młodości. Spowolni on proces starzenia się, ale go całkowicie nie wyeliminuje, ponieważ zmiany w mitochondrialnym DNA nie są jedynymi czynnikami powiązanymi ze starzeniem się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

taaakkkkk... tylko pozostaje ten sam problem, co przy każdej terapii genowej: jak to zrobić, żeby gen trafił do wszystkich komórek w dokładnie jednej kopii? Osobiście myślę, że do powstania "szucznego eliksiru młodości" zostało nam jeszcze kilkadziesiąt lat, jak nie więcej... a tymczasem zapraszam na lampkę naturalnego, czyli wina - Wasze zdrowie! ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

  Sztuczne przedłużanie życia ludzi doprowadzi w końcu do katastrofy. Ludzki organizm w naturze nie dożywał 80, 90 czy 100 lat. Nie istniało pojęcie chorób wieku starczego. Z innej strony spowoduje to jeszcze większe starzenie się społeczenństwa, które notabene już jest dość stare. System emerytalny w obecnej formie na 100% tego nie wytrzyma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nooo, wino zdecydowanie przedłuza zycie... no a na pewno podnosi wartosc i dostarcza wrazen:) Zreszta nawet jesli sie przesadzi to zawsze jest DrKac... geniusz który wymyslil ten specyfik pewnie wiedzial o co biega, bo ten srodek super dziala na wszystkie skutki przedawkowania alkoholu i na prawde stawia na nogi:) jestem najlepszym dowodem:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biblia opowiada o ludziach którzy żyli tak gdzieś koło 1000 lat stąd nieodparty pęd do jakichś eliksirów.

a może my już tacy jesteśmy tylko stres ,dupiane jedzenie, brudne powietrze i brudna woda nas wykańczają. 8)

Czas z tym coś zrobić :

- zwolnij i życz innym tego co sobie

- jedz mało i tylko kiedy jesteś głodny

- kup sobie filtr heppa z jonizatorem

- filtruj osmotycznie wodę do posiłków

- dbaj o higienę

- szanuj środowisko (jesteś jego cześcią)

- pomagaj innym bo kiedyś inni pomogą tobie (emerytura ;D)

- jednym słowem żyj, kochaj, uśmiechaj się, ciesz się każdą chwilą jakby była ostatnią bo jutro tworzymy dziś (ale niekoniecznie dla siebie 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

jest jeszcze jeden sposób na przedłużenie życia następnych pokoleń. wystarczy sukcesywnie zwiększać średnią wieku, w którym wydajemy na świat nasze potomstwo. założenie jest takie, że skoro matka i ojciec dożyli np. czterdziestki, to nie wprowadzą do organizmu dziecka genów letalnych, odpowiedzialnych za śmiertelne schorzenia ujawniające się we wcześniejszych latach.

najlepiej chyba jednak dobrze by było połączyć kilka sposobów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chcesz mi powiedzieć że dziecko nie dziedziczy wtedy całego genomu? Jak to możliwe? Nie słyszałem jeszcze żeby podczas replikacji DNA jakiś odcinek został wycinany. IMO w im młodszym wieku się ma dziecko tym lepiej. Poza tym w im starszym wieku się decydujesz na dziecko, tym większe będzie prawdopodobieństwo że potomek będzie miał chorobę Downa ;)

 

A niektórzy co długo żyją twierdzą że osiągneli swój wiek dzięki piciu codziennie lampki wina czy kieliszka oliwy z oliwek ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przesadne dbanie o higienę prowadzi do osłabienia odporności organizmu. Często widzimy osoby bezdomne, brudne i zaniedbane, którym nie straszne zimno. Taki człowiek ma dużo większą odporność od osoby zadbanej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chcesz mi powiedzieć że dziecko nie dziedziczy wtedy całego genomu? Jak to możliwe? Nie słyszałem jeszcze żeby podczas replikacji DNA jakiś odcinek został wycinany. IMO w im młodszym wieku się ma dziecko tym lepiej. Poza tym w im starszym wieku się decydujesz na dziecko, tym większe będzie prawdopodobieństwo że potomek będzie miał chorobę Downa :P

 

A niektórzy co długo żyją twierdzą że osiągneli swój wiek dzięki piciu codziennie lampki wina czy kieliszka oliwy z oliwek :)

 

to nie o to chodzi. oczywiście, że cały genom jest kopiowany. rzecz w tym, że jeśli masz dziecko w wieku trzydziestu pięciu lat, to znaczy, że tyle lat już udało Ci się przeżyć. nie przekazujesz dalej genów (lub układu genów), które odpowiadają za choroby śmiertelne wieku wcześniejszego.  :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

kynio - bardzo niewiele jest chorób, które nie dają objawów w wieku zaraz po ukończeniu pokwitania, a które jednocześnie są śmiertelne do 35. roku życia. Także Twoja koncepcja nie bardzo daje się zastosować w rzeczywistości. Co więcej, przez te kilkanaście lat zbierasz kolejne mutacje, które możesz przekazać dziecku, a których nie przekazałbyś, gdybyś zdecydował się na dziecko np. 15 lat wcześniej.

 

Najprostszy dowód: z wiekiem (szczególnie po 35 rż., ale także wcześniej) wzrasta ryzyko mutacji u matek, które powodują, że ich dzieci będą  chore na zespół Downa. Po drugie, tzw. "efekt ojca" - im starszy ojciec, tym większe ryzyko defektu genetycznego u dziecka (podobne zjawisko zaobserwowano w odniesieniu do wieku matek). Trzeci dowód: ilość nowotworów. Po pierwszej fali niedługo po narodzinach znacznie maleje u osób w wieku pokwitania, by znów zwiększyć się u osób ok. 5. dekady życia. Świadczy to o tym, że jeżeli objawy choroby (wynikającej przecież z mutacji, a więc dość dobrze odzwierciedlającej ich wpływ na organizm) nie ujawnią się szybko (jak np. retinoblastoma), to druga fala pojawia się dopiero stosunkowo późno, w wyniku akumulacji mutacji. Czyli krótko mówiąc: jeśli w momencie narodzin masz zbyt wiele mutacji, to umrzesz. Jeśli już przeżyjesz ten krytyczny okres, to przeważnie dopiero przez całe życie nazbierasz tyle mutacji, żeby poważnie zachorować - niemniej, stopniowo z każdym rokiem jakość Twojego DNA się obniża. Oczywiście nie jest to żelazna zasada, ale nie sądzę, żebyś znalazł chorobę, która dowodziłaby, że lepiej mieć dziecko np. w wieku 40 lat, niż w wieku 20-25.

 

 

-----------

Swoją drogą dopiero teraz odczytałem posta Admina :) Jeśli chodzi o winka, to zdecydowanie preferuję słodkie czerwone, z domowymi na czele ;D ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiem, że z praktycznego punktu widzenia choroby wieku późnego są w pewnym sensie większym zagrożeniem, ale są też takie, które dotyczą młodszych osobników.(nie przytoczę przykładów, bo akurat pożyczyłem źródło, a na pamięć się nie uczę). jeśli jesteś z medycyny to wiesz, że takie są. ale nie tylko o choroby rzecz musi się rozbijać. sposób zachowania, który notabene jest kodowany genetycznie, też ma spore znaczenie. osobnik niekoniecznie musi zginąć na skutek choroby. równie dobrze przyczyną może być fatalna w skutkach nieostrożność. jasna sprawa, że mutacje mają częstokroć zgubny wpływ. ja mam na myśli pewną tendencję. a ta tendencja to rozłożony na całe stulecia program mający na celu wydłuzenie życia ludzkiego. ten program musi być połączony z programem kontroli i naprawy problemów związanych z mutacjami genetycznymi.

co do wina to polecam greckie "MAVRODAFNI PATRAS" (czarne winogrono z Patry w moim tłumaczeniu). jest tęgie, słodkie, o mocnym bukiecie. ale jest naprawdę słodkie, więc ostrożnie z decyzją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, zgadzam się z tym, co piszesz. Ale mówię o czymś innym: skoro dożyłeś 20 lat, to z bardzo wysokim prawdopodobieństwem dożyjesz także 35 rż (pomijam śmierć np. w wyniku wypadku, która ma raczej nikły związek z Twoimi genami, chyba się zgodzisz). Czyli czynniki eliminujące osobniki "wadliwe" działają na nie mało skutecznie w tym okresie 20-35. Za to z drugiej strony masz na pewno coraz więcej mutacji, czyli moim zdaniem ich efekt przeważa nad efektem ewentualnych śmiertelnych chorób związanych z wadliwym DNA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to o czym napisałem nie jest moim pomysłem, ale się z nim zgadzam. wbrew pozorom wypadki też częściej zdarzają się u osób nieostrożnych, a to jest kodowane genetycznie. zachowania są kodowane. jest kilka typów zachowań. pomijając jednak zachowania i pozostając przy chorobowych przyczynach zejść śmiertelnych, to na przykład stwardnienie rozsiane ujawnia się do około czterdziestego roku życia (o czym przekonałem się na przykładzie, więc wiem o czym mówię). później ryzyko jest mniejsze. są pewnie też inne jednostki, ale jak wspomniałem nie uczę się na pamięć (chociaż swego czasu musiałem).

gdyby ten człowiek, który umarł z powodu tej genetycznej wady nie pozostawił po sobie potomstwa (a pozostawił) wadliwy gen nie przedostałby się dalej. zapewniam, że człowiek ów w wieku dziecięcym, młodzieńczym i późniejszym dorosłym nie zdradzał żadnych objawów mogących domniemać o chorobie. myślę, że w świetle powyższego przykładu widać w czym rzecz. jasne, że ryzyko uszkodzenia materiału genetycznego wzrasta wraz z wiekiem, dlatego trzeba wiązać późniejsze wydawanie potomstwa z zapobieganiem takim zdarzeniom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, SM rzeczywiście jest mocnym argumentem w Twoich rękach. Swoją drogą współczuję, sam "doświadczyłem" tej choroby jako bliski chorej, więc wiem, jaki to ból...

 

Ale wracając do tematu: najprawdopodobniej systemy naprawy DNA z każdym rokiem życia działają coraz słabiej, toteż każdy kolejny rok życia oznacza narastającą ilość mutacji. Część z nich na pewno będzie odziedziczona, nie ma innego wyjścia. Pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na najtrudniejsze pytanie: czy większa jest korzyść z poczekania z potomstwem i obarczania siebie mutacjami (a do tego z każdym rokiem rośnie ryzyko, że nie dożyjesz dnia, kiedy wychowasz zdrowe dziecko, z przyczyn niegenetycznych), czy też z faktu, że zdeydujesz się na dziecko szybciej, gdy masz zdrowsze komórki i znacznie więcej czasu i sił, by zająć się wychowywaniem potomstwa. Tak jak mówiłem wcześniej, z powodów związanych z genami umiera niewiele osób z przedziału 20-35 (swoją drogą w wypadku może też zginąć rewelacyjny biznesmen jeżdżący często służbowo albo inteligentny naukowiec, który ma wypadek z przyczyn niezależnych od siebie - więc jest to broń obosieczna), toteż słaba jest tutaj selekcja. Moim zdaniem drugie rozwiązanie jest lepsze. Ale to już jest decyzja dla każdego do podjęcia indywidualnie :)

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii sąd federalny nakazał udostępnienie policji całej bazy danych DNA, w tym profili, których właściciele nie wyrazili zgody na udostępnienie.
      Od czasu, gdy w ubiegłym roku policja – po przeszukaniu publicznej bazy danych DNA – schwytała seryjnego mordercę sprzed dziesięcioleci, udało się dzięki takim bazom rozwiązać wiele nierozstrzygniętych spraw. Jednak działania policji budzą zastrzeżenia dotyczące prywatności. We wrześniu Departament Sprawiedliwości, by rozwiać te obawy, wydał instrukcję, zgodnie z którą policja może przeszukiwać tego typu bazy danych wyłącznie w sprawach o przestępstwa związane z użyciem przemocy oraz tam, gdzie właściciel profilu wyraził zgodę.  Już zresztą wcześniej, bo w maju witryna GEDmatch, na którą każdy może wgrać swój profil DNA, ograniczyła policji dostęp do tych profili, których właściciele wyrazili zgodę. Tym samym liczba profili DNA do których policja ma dostęp na GDAmatch spadła z 1,3 miliona do zaledwie 185 000.
      Pewien policyjny detektyw z Florydy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego gwałciciela. Uznał, że dostęp jedynie do 185 000 profili z GEDmatch to zbyt mało i wystąpił do sądu z wnioskiem, by ten, nakazał witrynie udostępnienie mu całej bazy. Detektyw ma nadzieję, że jacyś krewni gwałciciela wgrali tam informacje o swoim DNA, dzięki którym uda się znaleźć sprawcę. Sędzia przychylił się do prośby detektywa. Wyrok taki od razu wzbudził kontrowersje.
      Prawnicy mówią, że to, czy właściciele profili mają powody do zmartwień zależy od prowadzenia każdej ze spraw i trudno jest na tym etapie wyrokować, jak rozstrzygnięcie sądu ma się do amerykańskiego prawa. Zwracają jednak uwagę, że GEDmatch to niewielka firma. Mimo to posiadana przez nią baza 1,3 miliona profili oznacza, że w bazie tej znajduje się profil kuzyna trzeciego stopnia lub kogoś bliżej spokrewnionego z 60% białych Amerykanów.
      Firmy takie jak 23andMe czy Ancestry posiadają znacznie bardziej rozbudowane bazy, a zatem pozwalają na sprofilowanie znacznie większej liczby obywateli USA. Zresztą 23andMe już zapowiedziała, że jeśli otrzyma podobny wyrok to będzie się od niego odwoływała. Prawnicy zauważają, że z jednej strony, jeśli w przyszłości pojawi się takie odwołanie i rozpocznie się batalia sądowa, którą będzie rozstrzygał jeden z Federalnych Sądów Apelacyjnych lub Sąd Najwyższy, to ustanowiony zostanie silny precedens. Z drugiej strony osoba, która zostałaby oskarżona dzięki przeszukaniu takiej bazy mogłaby zapewne powoływać się na Czwartą Poprawkę, która zakazuje nielegalnych przeszukań.
      Specjaliści mówią, że jeśli podobne wnioski zaczną pojawiać się coraz częściej i sądy będą się do nich przychylały, to będzie to poważny problem dla witryn z bazami danych DNA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers obalili teorię mówiącą, że obie nici DNA są utrzymywane przez wiązania atomów wodoru. Okazuje się, że kluczem są siły hydrofobowe, nie atomy wodoru. Odkrycie to może mieć duże znaczenie dla medycyny i innych nauk biologicznych.
      Helisa DNA składa się z dwóch nici zawierających molekuły cukru i grupy fosforanowe. Pomiędzy obiema nićmi znajdują się zasady azotowe zawierające atomy wodoru. Dotychczas sądzono, że to wiązania atomów wodoru utrzymują razem obie nici.
      Jednak uczeni z Chalmers wykazali właśnie, że kluczem do utrzymania razem nici jest hydrofobowe wnętrze molekuł zanurzonych w środowisku składającym się głównie z wody. Zatem mamy tutaj hydrofilowe otoczenie i hydrofobowe molekuły odpychające otaczającą je wodę. Gdy hydrofobowe molekuły znajdują się w hydrofilowym środowisku, grupują się razem, by zmniejszyć swoją ekspozycję na wodę.
      Z kolei wiązania wodorowe, które dotychczas postrzegano jako elementy utrzymujące w całości podwójną helisę DNA, wydają się mieć więcej wspólnego z sortowaniem par bazowych, zatem z łączniem się helisy w odpowiedniej kolejności.
      Komórki chcą chronić swoje DNA i nie chcą wystawiać ich na środowisko hydrofobowe, które może zawierać szkodliwe molekuły. Jednocześnie jednak DNA musi się otwierać, by było użyteczne. Sądzimy, że przez większość czasu komórki utrzymują DNA w środowisku wodny, ale gdy chcą coś z DNA zrobić, na przykład je odczytać, skopiować czy naprawić, wystawiają DNA na środowisko hydrofobowe, mówi Bobo Feng, jeden z autorów badań.
      Gdy na przykład dochodzi do reprodukcji, pary bazowe odłączają się i nić DNA się otwiera. Enzymy kopiują obie strony helisy, tworząc nową nić. Gdy dochodzi do naprawy uszkodzonego DNA, uszkodzone części są wystawiane na działanie hydrofobowego środowiska i zastępowane. Środowisko takie tworzone jest przez proteinę będącą katalizatorem zmiany. Zrozumienie tej proteiny może pomóc w opracowaniu wielu leków czy nawet w metodach leczenia nowotworów. U bakterii za naprawę DNA odpowiada proteina RecA. U ludzi z kolei proteina Rad51 naprawia zmutowane DNA, które może prowadzić do rozwoju nowotworu.
      Aby zrozumieć nowotwory, musimy zrozumieć, jak naprawiane jest DNA. Aby z kolei to zrozumieć, musimy zrozumieć samo DNA. Dotychczas go nie rozumieliśmy, gdyż sądziliśmy, że helisa jest utrzymywana przez wiązania atomów wodoru. Teraz wykazaliśmy, że chodzi tutaj o siły hydrofobowe. Wykazaliśmy też, że w środowisku hydrofobowym DNA zachowuje się zupełnie inaczej. To pomoże nam zrozumieć DNA i proces jego naprawy. Nigdy wcześniej nikt nie umieszczał DNA w środowisku hydrofobowym i go tam nie badał, zatem nie jest zaskakujące, że nikt tego wcześniej nie zauważył, dodaje Bobo Feng.
      Szwedzcy uczeni umieścili DNA w hydrofobowym (w znaczeniu bardzo zredukowanej koncentracji wody) roztworze poli(tlenku etylenu) i krok po kroku zmieniali hydrofilowe środowisko DNA w środowisko hydrofobowe. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy istnieje granica, poza którą DNA traci swoją strukturę. Okazało się, że helisa zaczęła się rozwijać na granicy środowiska hydrofilowego i hydrofobowego. Bliższa analiza wykazała, że gdy pary bazowe – wskutek oddziaływania czynników zewnętrznych – oddzielają się od siebie, wnika pomiędzy nie woda. Jako jednak, że wnętrze DNA powinno być suche, obie nici zaczynają przylegać do siebie, wypychając wodę. Problem ten nie istnieje w środowisku hydrofobowym, zatem tam pary bazowe pozostają oddzielone.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół z Mayo Clinic nauczył układ immunologiczny myszy zwalczania czerniaka złośliwego. Do spokrewnionego z wirusem wścieklizny wirusa pęcherzykowatego zapalenia jamy ustnej wprowadzono DNA pobrane z ludzkich komórek czerniaka. Dzięki temu szereg genów można było wprowadzić bezpośrednio do guza. Na wczesnym etapie badań w mniej niż 3 miesiące z minimalnymi skutkami ubocznymi wyleczono 60% gryzoni.
      Sądzimy, że ta technika pozwoli nam zidentyfikować całkowicie nowy zestaw genów, które kodują antygeny ważne dla stymulowania układu odpornościowego, tak aby odrzucił on nowotwór. [...] Zauważyliśmy, że by odrzucenie guza było najskuteczniejsze, u myszy kilka białek musi ulegać jednoczesnej ekspresji - tłumaczy dr Richard Vile.
      Wierzę, że uda nam się stworzyć eksperymentalne szczepionki, dzięki którym po kolei wyeliminujemy wszystkie nowotwory. Szczepiąc przeciwko wielu białkom naraz, mamy nadzieję leczyć guzy pierwotne i chronić przed wznową.
      Szczepionki powstające w ramach nurtu immunoterapii nowotworowej bazują na spostrzeżeniu, że guzy przystosowują się do powtarzalnych ataków układu odpornościowego, zmniejszając liczbę antygenów na powierzchni komórek. Przez to układowi odpornościowemu trudniej jest je rozpoznać. O ile jednak nowotwory mogą się nauczyć ukrywać przed zwykłym układem odpornościowym, o tyle nie są w stanie uciec przed układem immunologicznym wytrenowanym przez zmodyfikowany genetycznie wirus pęcherzykowatego zapalenia jamy ustnej.
      Nikt nie wie, ile antygenów układ odpornościowy widzi na powierzchni komórek nowotworowych. Doprowadzając do ekspresji wszystkich białek w wysoce immunogennych wirusach, zwiększamy ich widoczność dla systemu odpornościowego - wyjaśnia dr Vile.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ötzi, znaleziony przed 20 laty zmumifikowany „Człowiek Lodu“, którego zwłoki liczą sobie ponad 5000 lat, miał brązowe oczy. Naukowcy badający jego DNA stwierdzili również, że jego organizm nie tolerował laktozy, był podatny na choroby serca i chorował na boreliozę. Niewykluczone też, że był spokrewniony z niektórymi współczesnymi mieszkańcami północnych wybrzeży Morza Śródziemnego.
      Wykryta u Ötzi borelioza to najstarszy znany przypadek tej choroby. Badania DNA wskazujące na podatność na choroby serca potwierdziły, że prawidłowo wcześniej zidentyfikowano zwapnienie arterii. To z kolei oznacza, iż występowania chorób serca nie można przypisywać wyłącznie współczesnemu trybowi życia.
      Jeden z genów wskazuje, że przodkowie Ötzi przybyli do Europy z terenów Bliskiego Wschodu. Gen ten jest obecnie rzadko znajdowany w Europie, jednak można go znaleźć u Włochów, a przede wszystkim u mieszkańców Sardynii i Korsyki.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwedzcy i hiszpańscy uczeni twierdzą, że Homo sapiens nie miał nic wspólnego z zagładą neandertalczyków. Prowadzone przez nich badania genetyczne wykazały, że większość neandertalczyków wyginęła już 50 tysięcy lat temu. Później niewielka ich grupa ponownie skolonizowała centralną i zachodnią Europę i zamieszkiwała ją przez kolejne 10 000 lat.
      Fakt, że neandertalczycy najpierw niemal wyginęli w Europie, z później ją ponownie skolonizowali i miało to miejsce na długo zanim zetknęli się z człowiekiem współczesnym był dla nas całkowitym zaskoczeniem. To może wskazywać, że neandertalczycy byli znacznie bardziej wrażliwi na dramatyczne zmiany klimatu, które miały miejsce podczas ostatniego zlodowacenia, niż sądziliśmy - mówi profesor Love Dalén ze Szwedzkiego Muzeum Historii Naturalnej.
      Badania genetyczne wykazały, że na 10 000 lat przed całkowitym wyginięciem neandertalczyków ich DNA było znacznie mniej zróżnicowane niż w okresach wcześniejszych. Różnie były znacznie mniejsze niż można się spodziewać po rozpowszechnionym gatunku. Różnice genetyczne u starszych neandertalczyków oraz u neandertalczyków z Azji były tak duże, jak obecne różnice genetyczne pomiędzy ludźmi. Jednak zróżnicowanie młodszych neandertalczyków na terenie Europy było mniejsze niż obecne zróżnicowanie ludzi na Islandii - stwierdził Anders Götherström z uniwersytetu w Uppsali.
      Jako, że badania były prowadzone na mocno uszkodzonym materiale genetycznym, szwedzko-hiszpański zespół poprosił o pomoc specjalistów z innych krajów. Do pracy zaprzęgnięto m.in. statystyków, specjalistów od sekwencjonowania DNA czy paleoantropologów z Danii i USA. Tego typu interdyscyplinarne badania są niezwykle cenne dla poznania naszej ewolucji. W ostatnich latach badania DNA prehistorycznych ludzi przyczyniło się do wielu niespodziewanych odkryć. Zobaczymy, co przyniosą kolejne lata - mówi profesor paleontologii Juan Luis Arsuaga z madryckiego Universidad Complutense.
×
×
  • Create New...