Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Najbliższa egzoplaneta w ekosferze

Recommended Posts

 

Tym bardziej fakt, że nie można zabrać kawałka przestrzeni ze sobą

Pogadaj z prawnikami. Oni mają większe możliwości :D

PS. Mam trochę weny to WhizzKid to pogadajmy o napędach zakrzywiających przestrzeń.

Przestrzeń oczywiście można zakrzywiać. Wystarczy jakakolwiek masa.

Żeby zakrzywić w widoczny sposób trzeba bardzo dużej masy.

Załóżmy jednak że umiemy zakrzywiać czasoprzestrzeń w sposób w miarę kontrolowany (nie ważne jak).

Co to znaczy?

To znaczy że jak mamy 1 metr do punktu C którym może być np. pomarańcza to jesteśmy w stanie tę odległość zmniejszyć, powiedzmy do 50 cm.

Ale nadal trzeba te 50 cm pokonać.

Jak bardzo to mogłoby być kosztowne energetycznie to sobie nie jestem w stanie wyobrazić.

No ale to tylko 50 cm...

Jak to zrobić dla ciała w rodzaju statek kosmiczny - kilkadziesiąt metrów minimum?

Załóżmy że się uda. I zakrzywiamy przestrzeń w skali powiedzmy 1 kilometra robiąc z odległości 1 km - 500 m.

Tylko że takich zakrzywień żeby dostać się do najbliższej gwiazdy trzeba zrobić około biliona razy...

Ten rodzaj napędu jest tak niemożliwy do skonstruowania w przydatnej skali jak to tylko możliwe żeby był niemożliwy.

Temat zapewne podchwycił jakiś dziennikarz i rozpropagował jako zbawienie lotów kosmicznych.

Tymczasem nie ma takiej możliwości.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm… Myślisz o Mistrzu Machu, czy porażce Albercika w kwestii włączenia idei Macha do STW? ;)

 

Nie o Machu - o tym, że nie wiemy czym to całe cholerstwo jest: czasoprzestrzeń, pola, "ciała". Itd. Nieprzypadkowo wrzuciłem ten elektron. Może później coś więcej, bo teraz jeszcze nie odmarzłem po działaniach na zewnątrz - dopiero obżeram się kwantami pola EM z promiennika (to moje podstawowe żarcie energetyczne, to co przez gębę pochłaniam, to bardziej przyjemność i wymiana elementów konstrukcji niż dostawa energii :D).

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Ten rodzaj napędu jest tak niemożliwy do skonstruowania w przydatnej skali jak to tylko możliwe żeby był niemożliwy.

W takich momentach żałuję, że nie zobaczę jak prawnuk Thikim śmieje się w głos z naiwności przodka, Historia jest pełna takich stwierdzeń, do moich faworytów należy jedna z epoki balonów na ogrzane powietrze: żadna maszyna cięższa od powietrze nie będzie latać. Dla Ciebie Thikim, jest pewne usprawiedliwienie, ale dla niego!? Gość zupełnie zignorował istnienie ptaków :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby thikim masz rację, ale z drugiej strony dzięki wyliczeniom tego francuskiego fizyka sprzed kilku lat okazało się, że potrzebna do czegoś takiego energia spadła z ∞ do zaledwie kilkudziesięciu rocznych outputów planety Ziemia. Biorąc pod uwagę nowe technologie jej wytwarzania, wystarczy, że obniżymy energię potrzebną już tylko o kilka rzędów wielkości – nie sądzę, żeby to było aż tak niewykonalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczególnie, że 

zaczął generować pierwszą plazmę. Teraz tylko pozostaje uzyskać dodatni bilans energetyczny, zminimalizować o kilka rzędów wielkości i o ładowaniu telefonu można zapomnieć, a i w podróżach międzygwiezdnych też pewnie znajdzie zastosowanie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

W takich momentach żałuję, że nie zobaczę jak prawnuk Thikim śmieje się w głos z naiwności przodka

No cóż. Nie dziwi mnie w sumie że pamiętasz tylko kierunek: nie uda się -> udało się. Ale chyba wiesz że jest także kierunek uda się ->nie udało się.

Iluż to ludzi naiwnie myślało że coś się uda. I się nie udało?

Np. von Jungingen pod Grunwaldem :D

Z dwojga naiwności chyba większą jest liczyć że coś się uda i to się nie udaje niż na odwrót ;)

 

Niby thikim masz rację, ale z drugiej strony dzięki wyliczeniom tego francuskiego fizyka sprzed kilku lat okazało się, że potrzebna do czegoś takiego energia spadła z ∞ do zaledwie kilkudziesięciu rocznych outputów planety Ziemia

Nigdy ta energia nie mogła być nieskończonością to jedno co pokazuje wartość obliczeń w fantazji.

Chyba że będziemy liczyć tak żeby nam zawsze pasowało. To ja sobie też liczę: 2+2= 4 MJ :D Podaj dalej :D

I teraz pytanie.

Chcesz na drodze do Alfa Centauri zabrać ze sobą sto bilonów planet do zamiany w energię??

Czy też liczysz na thikima przyszłości który wyliczy że potrzeba 2 MJ do skoku? Liczyć to sobie można różne rzeczy. Te rzeczy muszą być weryfikowalne w technicznym sensie żeby coś zbudować.

Na razie nic z tego nie jest weryfikowalne w żadnym praktycznym sensie.

Zrozumcie, żeby zagiąć minimalnie w sensie praktycznym (np. z 1m zrobić 99 cm) przestrzeń trzeba kolosalnej ilości masy.

Takiej masy po pierwsze nie jesteśmy w stanie zabrać ze sobą.

Po drugie zajmuje miejsce.

Po trzecie ma masę.

Załóżmy że zabierzemy czarną dziurę o wielkości paru metrów - to nas spali swoim silnym promieniowaniem.

Załóżmy że zabierzemy czarną dziurę o wielkości paru km - (nie pisząc już o problemach technicznych z zabraniem) - wciągnie nas.

Jak ją oddalimy od statku? To statek będzie poza silnym zagięciem przestrzeni.

Jedno pytanie: czy znacie jakikolwiek inny proces zaginający przestrzeń?

Itd.

Ja wiem że super jest pomarzyć. Ale jednak chociaż odrobinę realizmu warto zachować w marzeniach.

A jak już chcecie całkowicie odlecieć to polecam ten sposób:

Zgodnie z wyliczeniami wymaga zjedzenia miski ryżu od czasu do czasu czyli raczej małe ilości energii. A prędkość warp 10.
Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Z dwojga naiwności chyba większą jest liczyć że coś się uda i to się nie udaje niż na odwrót

Chodziło mi raczej o używanie kwantyfikatorów ogólnych. Stwierdzenia oparte o nie łatwo się wywracają.

Co do reszty masz rację. Nie można spodziewać się, że każdy pomysł jest wykonalny. Myślę, że obaj żałujemy iż nie żyjemy w osobliwości technologicznej, gdzie odpowiedzi przychodzą przed pytaniami ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że NASA działa w oparciu o założenie, że przestrzeń można wyginać stosunkowo niewielką ilością elektromagnetyzmu, omijając problem masy. Problemem jest natomiast zabranie paliwa.

 

Ale znów, jakby zrobić reaktor, w którym by się symulowało burzę, gdzie powstaje antymateria, to reakcja kaskadowa może by mogła dać całkiem sporo energii, o ile wykminią jak podtrzymać taki proces egzoenergetycznie.

 

Poza tym ja 9 pierwszych piątków miesiąca mam za sobą, więc idę do nieba, i jeśli umrę przed powstaniem napędu nadświetlnego, to zgłoszę reklamację wszechświata powołując się na marnotrawstwo i false advertising :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Myślę, że obaj żałujemy iż nie żyjemy w osobliwości technologicznej, gdzie odpowiedzi przychodzą przed pytaniami

Myślę że obaj żyjemy w czasach gdy technologia zmienia świat. I żałujemy że nie będziemy żyć w czasach kiedy będzie zmieniony dużo bardziej.

Niemniej rzucę proroctwo: mamy duże szanse :D dożyć czasu kiedy postęp ostro wyhamuje.

Bo: jak rzucicie muszki owocówki na zgniłe jabłko to zaraz będziecie mieli ich parę setek. A za niedługi czas nie będzie żadnej.

Każde gwałtowne zjawisko prędzej czy później wyhamowuje - bo zaczyna brakować zasobów: surowcowych, technologicznych, nawet umysłowych itp.

 

Poza tym ja 9 pierwszych piątków miesiąca mam za sobą

No to pozazdrościć :)

Wracając do NASA:

zmieniło się społeczeństwo, któż nie chce dziś być celebrytą? (z pewnością wielu, ale wielu też chce). A dziennikarze pomagają.

Nie zauważyliście że dzisiaj w mediach naprawdę nie jest ważne co się mówi - ważne żeby się mówiło?

Wiąże pewne ostrożne nadzieje z emdrive. Czas pokaże.

Natomiast żadnych nadziei nie wiąże z zaginaniem przestrzeni.

Całkowicie szczerze napiszę że uważam że prędzej się nauczę jak Songo teleportować :D niż zadziała jakikolwiek napęd związany z zaginaniem przestrzeni.

A jak się pomylę? To będzie tak jak w życiu każdego człowieka: jedna pomyłka więcej na tle milionów innych.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda? Lans na dzielni… to znaczy w parafii.

 

Też mi się wydaje, że technologia kiedyś wyhamuje ze względu na ograniczenia fizyczne/matematyczne… chociaż znów, kto wie jakie skoki jakościowe nas czekają w przyszłości :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Niemniej rzucę proroctwo: mamy duże szanse dożyć czasu kiedy postęp ostro wyhamuje.
 

 

 

Też mi się wydaje, że technologia kiedyś wyhamuje ze względu na ograniczenia fizyczne/matematyczne…
 

 

Pytanie czy jest, już "maksymalnie" szybko i teraz czeka nas (jeżeli) już to wyhamowanie, czy jeszcze przed tym wyhamowaniem, czeka nas przyspieszenie. 

 

Co to napędów, energii itd. w przyszłości może okazać się, że energia to w ogóle nie problem i da się ją wytwarzać "z niczego".

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Co to napędów, energii itd. w przyszłości może okazać się, że energia to w ogóle nie problem i da się ją wytwarzać "z niczego".

 

:) Nie takie to proste, bo zasada zachowania energii związana jest z symetrią przesunięć w czasie, czyli coś by trzeba pogrzebać przy czasie, a to raczej nie jest łatwe :) A jeśli spróbujemy bez grzebania w czasie, np. dusić energię z próżni (może się da), to efekt może być cholera wie jaki... Przypomina mi się stary kawał o Czukczy, który siedział na brzegu Oceanu Lodowatego i piłował bombę atomową. Zobaczył to biały, podbiega i wrzeszczy "Czukcza, co ty robisz!". Na to Czukcza spokojnie: "No bombę piłuję.". "Ale ona może wybuchnąć!", drze się biały. "No to co? Tam mam drugą" - pokazał za siebie Czukcza... My tej drugiej nie mamy, i nie tylko do kombinacji z dojeniem próżni się to odnosi. W skali globalnej, całego Wszechświata, energia nie musi być zachowana w sposób ścisły, podobnie w skali mikro, gdzie zasada nieoznaczoności dopuszcza chwilowe pożyczki energii "z nikąd" (w zasadzie "od czasu"), ale pośrodku... może i by się udało, ale konsekwencje mogą być bardzo dziwne :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chodzi tylko o to czy się da i jak. Chodzi także o to: ile :D

Właściwie jak się coś buduje to głównie chodzi o to: ile.

Przy okazji napędów "koziołkowych" (od skakania). Czy to będzie szybsze to zależy od czasu skoku i długości skoku.

Jak będzie statek skakał 10 metrów co 10 sekund... to można taki napęd wcielić do armii ale wroga, czyli dać tym Jedi co podatki podnoszą :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Star Treku (zanim go ten debil zniszczył) był fajny pomysł, że przestrzeń można zepsuć i zużyć, więc nałożyli ograniczenia na ruch w nadświetlnej :D Co jest w sumie śmiesznie, bo to i tak iloczyn, a dystans ten sam :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Astro

 

 

Nie o Machu - o tym, że nie wiemy czym to całe cholerstwo jest: czasoprzestrzeń, pola, "ciała".

 

Och, niemo zakładam za Mistrzem Lemem, że to oczywistość. ;) O "dobroci" teorii świadczy nie przekładalność każdego jej szczebla na "poziomy" Rzeczywistości (bo czegoś takiego nie ma – kiedyś już bawiliśmy się w kwantowe Koszałki-Opałki), ale to, że wynik pewnego międolenia we łbie / na kartce / w komputerze prowadzi do czegoś takiego jak TRZY i PÓŁ, co znajduje odzwierciedlenie w mniej lub bardziej złożonym eksperymencie, w którym wskazóweczka ustawia się na TRZY i PÓŁ. :)

Może zaczniemy zabawę od tego:

http://diamentowadroga.pl/dd33/nie_ma_prywatnych_stanow_umyslu_czesc_i

? ;)

 

 

 

Nie takie to proste, bo zasada zachowania energii związana jest z symetrią przesunięć w czasie, czyli coś by trzeba pogrzebać przy czasie, a to raczej nie jest łatwe

 

Ba! Nawet zasada zachowania energii to tylko iluzja, ale to jeszcze bardziej komplikuje sprawę. :)

 

 

 

to wyhamowanie, czy jeszcze przed tym wyhamowaniem, czeka nas przyspieszenie

 

23230222.jpg;):D

 

 

 

Co jest w sumie śmiesznie, bo to i tak iloczyn, a dystans ten sam :P

?? (nie siedzę w ST…)

Share this post


Link to post
Share on other sites

?? (nie siedzę w ST…)

 

No jak lecisz dwa razy szybciej, to wyginasz przestrzeń dwa razy bardziej, ale dwa razy krócej, więc niewiele to powinno zmieniać. Dla mnie to jak wzór na tarcie – nieważne, czy dwa klocki są obok siebie, czy jeden na drugim, bo siła tarcia polega na mnożeniu ciężaru i powierzchni z jakimś tam chyba współczynnikiem. W każdym razie w Star Treku latanie wolniej psuło przestrzeń mniej. W jednym odcinku nawet wymyślili cząstkę omega, która wybuchła i sprawiła, że przestrzeń przestała być wyginalna na cóż, przestrzeni 0,25 roku świetlnego3 ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Astro

Niestety, nic mi się nie rozjaśniło, bo jakoś ciężko mi odkryć znaczenie "zwykłego iloczynu" w kontekście relatywistycznego dodawania prędkości. ;):P

 

 

 

bo siła tarcia polega na mnożeniu ciężaru i powierzchni z jakimś tam chyba współczynnikiem

 

To takie fenomenologicznie brzydkie, fuj! Mnożenie NACISKU (ciężar jest naciskiem tylko na poziomej powierzchni) i współczynnika tarcia. Nic nie wyjaśnia; nijak tłumaczone jest przez fundamenty fizyki… :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Nic nie wyjaśnia; nijak tłumaczone jest przez fundamenty fizyk

To niech fundamenty powiedzą jak mocno popchnąć żeby się ruszyło. Zanim dojdziemy do zakazu Pauliego fenomenologia już będzie piła w barze po dobrze wykonanej robocie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Astro
To niech fundamenty powiedzą jak mocno popchnąć żeby się ruszyło

 

No właśnie nie powiedzą. :D Tak naprawdę, nie rozumiemy tarcia. ;)

Fenomenologia zanim popije, musi wziąć jakiś siłomierz. Ponieważ zwykle jest już i tak napita, to tak plus/minus, wychodzi odpowiednio dobrze. Przynajmniej ludzie to "kupują". ;)

 

Edycja: pomyślałem sobie jeszcze, że choć oboje rozumiemy, że tarcie zależy od NACISKU, to tak trudno jest przekonać ludków jeżdżących szybko do wąskich opon… ;):D

Edycja 2: może ktoś wie, czy "pogromcy" wzięli się kiedyś za ten mit? Oczywiście usprawiedliwionym będzie tylko eksperyment na "slickach" i tej samej odległości zewnętrznych skrajów opon.

Edycja 3: podejrzewam (może wbrew intuicji*), że po paru zakrętach węższa opona będzie trochę cieplejsza, czym lepiej może się trzymać powierzchni. Oczywiście w F1 mało przydatne. Trzeba częściej zjeżdżać na wymianę. :(

 

* "powszechnej" :)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z oponami nie jest tak prosto. Nadmierne tarcie może spowodować powstanie zbyt grubej warstwy stopionej/spalonej gumy, która może działać jak smar, lub zniszczenie opony. Do tego ogólna przyczepność, która nie tylko od samego tarcia zależy, ale i od "wczepiania się" w nawierzchnię (im większa powierzchnia, tym lepiej), itd. Do tego dochodzi wysokość opony - ogólnie im niższa tym lepiej (mniejsze odkształcenia), ale bardzo wąska i niska, to wóz drabiniasty... I tak dalej. Czyli w sumie... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Astro

 

 

Czyli w sumie... :)

 

Może napiszemy do "pogromców" i "topgearowców"? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ Astro

 

"Pogromcy" już chyba nie działają, do Top Gear smaruj, czemu nie... ciekawy byłby taki test. Weż jeszcze pod uwagę sprawy takie, jak wytrzymałość opony (m.in. konieczne ciśnienie), odprowadzanie ciepła, możliwość przeniesienia momentu, itp., itd. 

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...