Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
Ludwik

Rozwoj pojecia "Bog"

Rekomendowane odpowiedzi

Tlumaczenie maszynowe (z moimi poprawkami)

 

Czym jest Bóg? Według naszych przodków, których przekonania zapisane sa w Biblii, Bóg jest istota wszechmocna i wszechwiedząca, mieszkajaca gdzieś poza stworzonym przez siebie światem. Moj poglad jest nieco inny; mysle ze Bóg nie jest podmiotem poza swiatm--on jest Swiatem, jak postulowal filozof żydowski 17-tego wieku, Baruch Spinoza, w Holandii.

 

Nasi bardzo odlegli przodkowie byli bałwochwalcami; wymyślili ideę wielu bogów. Nasi mniej odlegli przodkowie zastępili to pojecie obrazem osobistego - wszechmocnego i wszechwiedzącego - władcy. Większość ludzi na ziemi wciąż wierzy w osobowego Boga, ale niektórzy starają się rozwijać bardziej wspolczesne pojęcie władcy, sformułowane przez Spinoze. Wszystkie trzy opisy odnoszą się do tej samej wiecznie-istniejcej postaci, bez względu na to jak ja nazywamy, i jak interpretujemy slowo "istnieje." Moim zdaniem modlenie sie do Boga osobistego, myslac ze jest on calym swiatem, nie jest grzechem. Czy zgadzasz się z tym pogladem?

 

Ciekawy artykuł o Spinozie, i wiele wnikliwych komentarzy czytelnikow, pojawiło się niedawno w amerykanskiej gazecie "The New York Times":

 

http:// opinionator blogs.nytimes.com/2014/05/25/judging-spinoza/

 

Autorem jest profesor filozofii, Steven Nadler. Jeden z czytelnikow napisał: "Znam wielu chrześcijan i zydów, którzy praktykują swoje tradycje religijne, chociaż ich przekonania są świeckie. Oni wcale nie ukrywają takich pogladow. Spinoza, podobnie jak Galileo, został ekskomunikowany w czasach ortodoksji religijnej. ... Jego rechabilitacja, przez kościół katolicki, to nie tylko zgoda na to że ziemia kręci się wokół słońca. Jest to takze potepienie karania wierzacych za myslenie samodzielne, nie wykluczajac rozwazan nad dogmatami kościoła. ... "

 

Ludwik Kowalski (patrz Wikipedia)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, twierdzenie że Bóg jest światem prowadzi do wniosku że niektóre jego części walczą ze sobą. A królestwo walczące samo ze sobą nie może za długo istnieć.

Co do myślenia samodzielnego popieram - chociaż Kościół dalej uważa jak w Pochwale głupoty. I jeśli nie karze za samodzielne myślenie to tylko i wyłącznie z braku wystarczającej władzy.

Zawsze prędzej czy później niezależnie od idei i wartości - ludzka natura wychodzi na wierzch.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nasi bardzo odlegli przodkowie byli bałwochwalcami; wymyślili ideę wielu bogów.

To stwierdzenie jest aroganckie... i niezbyt rozsądne. Nie dość, że nie ma dowodów na to, że się mylili to jeszcze dodatkowo niektóre z ich "bałwanów" mogą się poczuć dotknięte. Tysiące lat filozofii i teologii nie dały jakiegoś spektakularnego rozstrzygnięcia dylematu.

Fizyka poradziła sobie znacznie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bóg w niczym nie pomaga, ani w niczym nie przeszkadza.

Szanse, że jest (cokolwiek o znaczy) są takie same jak to, że go nie ma...

To bardzo istotne, bo zupełnie nie ma o co kruszyć kopii, a już na pewno wysadzać 10 latków w burnusach. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Ludwik. Bóg Wszechmogący, to źródło twórczej myśli i słowa, przyczyna istnienia świata materialnego, umownie nazwanego. Modlitwa ma być dziękczynna, nieroszczeniowa (Mat. 6,8; Przyp. 28,9) Nie do stworzonego rodzaju informacji w formie energetycznej, bo to są zwyczaje pogańskie, za które Izrael szedł do niewoli lub ginął.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby Bóg istniał, to zdarzałyby się cuda na świecie, czyli coś sprzecznego z fizyką lub chemią. Czy w takim razie miarą Boga jest liczba zdarzeń (w danym odcinku czasu) których nie da się racjonalnie wyjaśnić? Im więcej cudów, tym więcej jest Boga, albo - mówiąc językiem fizyki kwantowej - jest większe prawdopodobieństwo istnienia Boga? Nie bardzo. Teoretycznie cuda mogą także wywoływać duchy. Chyba że zrównamy duchy z bogami, wtedy rzeczywiście mielibyśmy politeizm. Uzasadnieniem takiego zrównania mogłby być dogmat o Trójcy Świętej, gdzie Duch i Bóg stają się jednością.

Jednak krytyk powyższego podejścia stwierdziłby, że jest ono zbyt restrykcyjne, bo skoro już żyjemy w danym środowisku fizycznym, to nie jest możliwe, aby stało się coś sprzecznego z prawami fizyki. Nawet Bóg nie może przecież sprawić, że 2+2 = 5. Dlatego opracowałem inny test. Jeżeli za cud uznalibyśmy niezwykle mało prawdopodobne zdarzenie (w ramach znanego nam fizycznego świata), to ich liczba w danym przedziale czasu byłaby miarą prawdopodobieństwa istnienia życia duchowego/pozagrobowego. Przykładem "niezwykle mało prawdopodobnego zdarzenia" byłaby np. liczba wskazanych przez jasnowidza miejsc, gdzie rzeczywiście odnaleziono zwłoki, albo zdarzenia takie jak zatrzymanie zegara (tj. samoistne  popsucie się baterii) w domu dokładnie o tej samej godzinie, o której dana osoba mieszkająca w nim dopiero co zmarła. W takim  scenariuszu krytyk może twierdzić, że to zwykły przypadek, a obrońca, że to dowód albo argument istnienia życia pozagrobowego. Im więcej takich zdarzeń, tym wiara w świat duchów stawałaby się bardziej twierdzeniem naukowym, a twierdzenie naukowe, że to zwykły przypadek, stawałaby się bardziej wiarą w nieistnienie świata duchów.

W pewnym sensie można więc zmierzyć Boga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że wg ciebie np. pioruny i grad to dzieło istoty pozaziemskiej, która chce ukarać ludzkość za jej grzechy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, blessing-rene napisał:

Proszę wskazać dzieło bez twórcy?

Wszystkie  rzeczy i zjawiska naturalne. Nie o to chodziło?  To "twórca" wielką literą trzeba było napisać, ignorancie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
On 9/1/2018 at 4:59 PM, mankomaniak said:

Nawet Bóg nie może przecież sprawić, że 2+2 = 5

Serio? A może jednak 2+2=5 może być całkiem poprawnym równaniem? :D
Jak? Niech to będzie zagadka :D

Zapiszmy sobie to tak:
A+B=C
A=2, B=2, C=5  (czyli 2+2=5)
Jaki warunek (ten sam) dla A, B i C jest wystarczający, żeby równanie 2+2=5 mogło być poprawne (i to nawet bez nadprzyrodzonej ingerencji)? ;)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, ex nihilo napisał:

Jaki warunek (ten sam) dla A, B i C jest wystarczający, żeby równanie 2+2=5 mogło być poprawne (i to nawet bez nadprzyrodzonej ingerencji)? ;)

Chodzi o grupę? W sumie nic innego mi do głowy nie przychodzi...  Redefinicja operatorów? Ale to już nieczyste zagrania ;)

Bo jeśli chcielibyśmy utrzymać relację równoliczności to mamy problem, przepraszam, ja mam problem :D

Edit:

Mam! Trójkąt w przestrzeni nieeuklidesowej! Zgadłem?

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm, wystarczy np. żeby każda z tych liczb była iloczynem pewnej stałej x i liczby (odpowiednio): 2, 2, 5:

A = a * x

B = b * x

C = c * x

gdzie a=b=2, c=5. A tajemnicza stała x to oczywiście zero ;)

Albo można potraktować operator '+' (OK, zgadza się, że redefinicja, ale taka bardzo "grzeczna" i akceptowalna) jako operator konkatenacji napisów i wtedy dobrać odpowiednio system liczbowy, np. 1=a, 2=b, 3=aa, 4=ab, 5=bb itd.

I pewnie jeszcze parę (tak z nieskończenie wiele mniej więcej;)) innych możliwości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, darekp napisał:

A tajemnicza stała x to oczywiście zero

Ale oczywiście niejawnie dzielisz przez zero, a jest to czynność zarezerwowana dla Chucka Norrisa, co znowu prowadzi nas do rozważań nad omnipotencją i czy istnieje coś czego Chuck nie może?

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Jajcenty napisał:

Ale oczywiście niejawnie dzielisz przez zero, a jest to czynność zarezerwowana dla Chucka Norrisa.

Zgadza się, ale chyba cała ta zagadka z samej natury dopuszcza lekkie naginanie tego i owego, takie odniosłem wrażenie. Chociaż nie wykluczam, że tutaj nagiąłem za dużo (w przypadku manipulacji na napisach IMHO już raczej nie).

25 minut temu, Jajcenty napisał:

Mam! Trójkąt w przestrzeni nieeuklidesowej! Zgadłem?

Hm, pewnie rzeczywiście coś w tym rodzaju, najbardziej pasuje do Ex Nihilo...

W sumie to jeszcze można brać inspirację z biologii (do windy weszły 2+2 króliki, wyszło 5 królików) albo z fizyki (masa układu 2 + 2 odpychających się cząstek zwiększyła się po ściśnięciu do b. małej odległości, bo energia układu wzrosła).

Edytowane przez darekp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 hours ago, ex nihilo said:

A+B=C
A=2, B=2, C=5  (czyli 2+2=5)

A jak napiszę A = PO, B = Nowoczesna, C = PIS, to udowodniłem, że opozycja walczy sama ze sobą. Taraaa!

1 hour ago, darekp said:

do windy weszły 2+2 króliki, wyszło 5 królików

Znaczy weszło 2 + 2*królik? Czy 2 króliki + 2 króliki? Czy w równaniu 2+2=5 jest gdzieś królik, zmienna, jednostka? Nie. 2 to 2, a nie dwa króliki. 5 to 5, a nie pięć królików. Na twoim miejscu napisałbym coś takiego:

2 króliki + 2 króliki = 5 króliki. Dzielimy przez "króliki" i dostajemy 2 + 2 = 5. Ale błąd tutaj polega na tym, że traktujemy x królików jak x*k, gdzie k to zmienna, a przecież chodzi tutaj o jednostkę królika. Natomiast w zapisie 2+2=5 nie masz żadnej jednostki i raczej jej nie wyczarujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D Nie ma w tym żadnej magicznej sztuczki, ani innych takich wynalazków. Zwykła matma na poziomie podstawówki.

Dla ułatwienia dodam, że 2+2=7,341albo 2+2=0,17 też by mogło być.

Edytowane przez ex nihilo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm, to ja się poddaję. Bo w ramach zwykłej matmy na poziomie podstawówki potrafię udowodnić tylko, że:

2 + 2 = 3,999999(9)

(Tzn.każda liczba całkowita ma dwie reprezentacje w systemie dziesiętnym, o czym się często zapomina, tę "zwykłą" i taką w postaci okresowej z dziewiątką w okresie. Pierwszą zresztą można potraktować jako z zerem w okresie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, darekp napisał:

Bo w ramach zwykłej matmy na poziomie podstawówki potrafię udowodnić tylko, że:

2 + 2 = 3,999999(9)

Przykro mi, ale szeregi to nie poziom podstawówki. Raczej szkoła średnia i to nie byle jaka, już niedługo szeregi będą tylko dla zaawansowanych.

14 minut temu, ex nihilo napisał:

Podpowiedź 2:
ma to związek z fizyką :D
  

2+2=0,17 to może być jakaś suma wektorów (sił) i wypadałoby dopisać sinus do tego, ale wyniki 2+2>4 są trudne. Nie widzę nic rozsądnego. Łatwiej w chemii znaleźć reakcję typu 2 mole A +2 mole B => 3 + 2 mole produktów. Ale to siłowe i mało eleganckie. 

Zatem, Ex nihilo, reveal your secret!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D Echch, kurde balans... oczywiście, że błęda zrobiłem -> max C=4

Jakieś zaćmienie (nie pierwsze i nie ostatnie) :D

A kąt nie niejst potrzebny, kiedy jest wynik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.09.2018 o 13:25, Jajcenty napisał:

Przykro mi, ale szeregi to nie poziom podstawówki.

Ano, prawda, z drugiej strony niewiele brakuje. Nie trzeba sięgać po szeregi;) Uczeń szkoły podstawowej potrafiłby zrozumieć, że różnicę pomiędzy 3,999... i 4 można uczynić dowolnie małą dobierając dostatecznie dużo dziewiątek po przecinku.Mógłby dojść do wniosku, że dzieli je "nieskończenie mała" różnica, tak mała, że pomiędzy nie nie można wcisnąć już żadnej innej liczby rzeczywistej (gdyby istniała liczba rzeczywista pomiędzy 3,99(9) a 4, to musiałaby mieć gdzieś po przecinku cyfrę większą od 9, a takowej nie ma:)). Czyli takie dwa stykające się punkty na osi liczbowej, dwaj bezpośredni sąsiedzi. A potem już rzeczywiście musiałby odwołać się do aksjomatów liczb rzeczywistych (których w szkole podst. mnie uczą). Gdyby je znał, to wtedy potrafiły wykazać (najprościej korzystając z aksjomatyki Tarskiego, tam jest to napisane explicite w punkcie 2.), że w świecie liczb rzeczywistych nie ma czegoś takiego jak dwie stykające się liczby rzeczywiste, jeżeli dwie liczby się różnią, to pomiędzy nimi są (nieskończenie wiele de facto, bo aksjomat 2. można iterować) inne liczby rzeczywiste.  Zatem muszą być równe :)

Edytowane przez darekp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×