Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Odkryto przyczynę awarii komputera w Mars Science Laboratory

Recommended Posts

Inżynierom z NASA udało się ustalić przyczynę niespodziewanego resetu komputera Mars Science Laboratory. Do awarii doszło trzy dni po starcie misji, gdy włączono urządzenie skanujące gwiazdy.

Okazało się, że przyczyną awarii jest nieznana dotychczas wrażliwość wykorzystanego procesora na pewne specyficzne zadania, które spełnia. Cały zespół okoliczności związanych z nietypowym wykorzystaniem procesora doprowadził do pojawieniu się błędu w dostępie do pamięci cache, w wyniku czego instrukcje nie były poprawnie wykonywane.

Eksperci od ponad 2 miesięcy szukali przyczyny awarii i w końcu ją znaleźli. Wiedzą też, co zrobić, by błąd się nie powtórzył. Skaner gwiazd ponownie uruchomiono na krótko 26 stycznia. Wykrył on Marsa, pojazd zatem ma cel swojej misji w polu widzenia.

NASA uruchomiła też witrynę, na której można śledzić trasę Mars Science Laboratory. Codziennie publikowane są na niej nowe grafiki, na których zobaczymy zdjęcia Marsa i Ziemi zrobione przez pojazd kosmiczny oraz jego położenie względem Ziemi czy Marsa. Z grafik można dowiedzieć się np., że pojazd przeleciał już 203 miliony kilometrów. Od Ziemi dzieli go w linii prostej 29,5 miliona kilometrów, a od Marsa - 95,7 miliona km.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bardzo rozumiem pojęcie „wrażliwości na pewne specyficzne zadania”. Albo to błąd projektowy, albo złe ekranowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bardzo rozumiem pojęcie „wrażliwości na pewne specyficzne zadania”. Albo to błąd projektowy, albo złe ekranowanie.

 

Mnie się kojarzy z użyciem nieudokumentowanej instrukcji. :) Wiesz 12 sposobów na zerowanie akumulatora i ten 13 najszybszy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA wybrała trzy firmy, które mają opracować koncepcje komercyjnych stacji kosmicznych i innych podobnych instalacji w przestrzeni pozaziemskiej. Podpisanie umów Space Act Agreement ma na celu ułatwienie rozwoju komercyjnego rynku na niskiej orbicie okołoziemskiej. Wybrane przedsiębiorstwa otrzymają w pierwszym etapie finansowania 415,6 miliona dolarów.
      Umowy Space Act Agreement zostały podpisane z Blue Origin (umowa opiewa na 130 milionów USD), Nanoracks LLC (160 milionów USD) oraz Notrthrop Grumman Systems Corporation (125,6 miliona USD).
      Celem NASA jest zapewnienie stałej obecności USA na niskiej orbicie okołoziemskiej nie tylko na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale również na innych platformach. Współpraca i dofinansowanie przez NASA ma zachęcić prywatne amerykańskie firmy do budowy niezależnych komercyjnych stacji kosmicznych, z których będą mogły korzystać zarówno agendy rządowe, jak i klienci prywatni.
      Prywatne firmy zapewniają obecnie transport na niską orbitę okołoziemską. Teraz nawiązujemy z amerykańskimi przedsiębiorstwami współpracę, której celem jest powstanie miejsc, które ludzie będą mogli odwiedzać, żyć na nich i pracować. Dla dobra ludzkości NASA nadal będzie wyznaczała więc drogi w kosmosie, ułatwiając jednocześnie komercyjną działalność w przestrzeni kosmicznej, powiedział Bill Nelson, administrator NASA.
      W ramach obecnie podpisanych umów NASA dofinansuje pierwszą z dwóch faz projektu przeniesienia aktywności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do stacji komercyjnych. W pierwszej fazie prywatne firmy we współpracy z NASA mają przygotować projekty stacji kosmicznych umieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Stacje te mają spełniać wymagania zarówno sektora rządowego jak i prywatnego. Faza tam ma trwać jeszcze w roku 2025.
      Pierwsza z wymienionych firm, Blue Origin, współpracuje już z Sierra Space nad komercyjną stacją Orbital Reef, która ma zostać uruchomiona jeszcze w obecnej dekadzie. Partnerami tego projektu są m.in. Boeing, Redwire Space, Genesis Engineering oraz Arizona State University. Projekt Orbital Reef zakłada, że będzie to park biznesowy o wielorakim przeznaczeniu. Stacja ma służyć różnym potrzebom biznesowym i ma mieć możliwość rozbudowywania w miarę pojawiania się nowych potrzeb. Ma zostać przygotowana pod kątem sektora prywatnego, rządowego i naukowego.
      Z kolei Nanoracks, we współpracy z firmami Voyager Space i Lockheed Martin, pracuje nad Starlabem. Ta stacja ma być zbudowana w całości na Ziemi i zostać wystrzelona w 2027 roku. Ma to być komercyjna stacja przeznaczona do prowadzenia zaawansowanych badań naukowych. Pomieści do czterech astronautów i będzie stale zamieszkana. Na jej pokładzie znajdzie się George Washington Carver Science Park składający się z czterech głównych elementów: laboratorium biologicznego, laboratorium hodowli roślin, laboratorium badań fizycznych i laboratorium badań materiałowych. Ponadto znajdzie się tam też miejsce na prowadzenie innych prac badawczych. Starlab zostanie zaprojektowana tak, by możliwe było dołączanie do niej kolejnych modułów badawczych, jeśli pojawiłaby się taka potrzeba.
      Wydaje się, że najbardziej ambitne plany ma Northrop Grumman. Firma pracuje nad modułową stacją kosmiczną, w której wykorzysta doświadczenie zdobyte w ciągu dekad współpracy z NASA. W skład stacji wejdą m.in. już sprawdzone elementy, jak pojazd towarowy Cygnus zaopatrujący obecnie Międzynarodową Stację Kosmiczną. Stacja ma służyć zarówno celom naukowym, turystycznym jak i zadaniom przemysłowym. Jej projekt ma umożliwiać rozbudowę poza zadania określone na początku. Mają się na niej znaleźć liczne miejsca dokujące, habitaty, laboratoria czy urządzenia do generowania sztucznej grawitacji. Wiadomo, że partnerem Northropa Grummana jest firma Dynetics. O innych partnerach mamy dowiedzieć się w przyszłości.
      W drugiej fazie współpracy NASA z wymienionymi przedsiębiorstwami odbędzie się proces certyfikowania komercyjnych stacji kosmicznych na potrzeby ich używania przez astronautów NASA oraz potencjalne złożenie przez NASA ofert i podpisanie komercyjnych umów na korzystanie przez NASA z tych stacji oraz świadczenie przez ich właścicieli usług na rzecz Agencji. Ma to obniżyć koszty funkcjonowania NASA i zwolnić ją z konieczności posiadania własnej infrastruktury na niskiej orbicie okołoziemskiej, dzięki czemu w większym stopniu będzie mogła skupić na misji Artemis, czyli działaniach na orbicie Księżyca i jego powierzchni oraz przygotowaniach do załogowej misji na Marsa.
      NASA przewiduje, że w przyszłości będzie potrzebowała możliwości stałego pobytu i treningu co najmniej 2 swoich astronautów na niskiej orbicie, wsparcia z niskiej orbity dla narodowego laboratorium kosmicznego oraz możliwości prowadzenia na niskiej orbicie około 200 projektów naukowych rocznie. Liczy na to, że plany te będzie mogła zrealizować dzięki komercyjnym partnerom.
      NASA chce doprowadzić do sytuacji, w której prywatny biznes będzie posiadał na niskiej orbicie okołoziemskiej własną infrastrukturę i będzie nią zarządzał. Dzięki temu, że NASA będzie jednym z wielu klientów, Agencja liczy na obniżenie kosztów własnej działalności na niskiej orbicie okołoziemskiej i skierowaniu zasobów na eksplorację dalszych części kosmosu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA i Idaho National Laboratory (INL) ogłosiły, że szukają pomysłów nad zapewnieniem dostępu do energii atomowej na Księżycu. Uruchomienie na Księżycu stabilnego systemu dostarczania energii jest kluczowym elementem w załogowej eksploracji kosmosu. To cel, który znajduje się w naszym zasięgu, mówi Sebastian Corbisiero, odpowiedzialny za prowadzenie projektu.
      NASA, która chce wykorzystać Księżyc w roli etapu załogowej podróży na Marsa, uważa, że niezależna od dostępu do promieni słonecznych elektrownia atomowa zapewni dostateczną ilość energii, niezależnie od warunków środowiskowych na Księżycu czy Marsie. Amerykański Departament Energii i NASA od pewnego czasu mówią o koncepcji fission surface power. To reaktor atomowy o mocy liczonej w kilowatach. Dzięki rozszczepieniu jąder uranu miałby on zapewniać co najmniej 10 kilowatów mocy.
      W porównaniu z ziemskimi reaktorami nie wydaje się to dużo, jednak jest to wystarczająca ilość energii na potrzeby misji kosmicznych. Tym bardziej, że system taki miałby być skalowalny, zapewniając stałą ilość energii np. niewielkim bazom kosmicznym czy miejscom produkcyjnym.
      Myślę, że taki system odegra olbrzymią rolę na Księżycu i Marsie, a podczas jego opracowywania powstaną rozwiązania, które przydadzą się również na Ziemi, mówi Jim Reuter z Dyrektoriatu Technologii Misji Kosmicznych NASA. Reaktor miałby powstać na Ziemi, skąd zostanie przetransportowany na Księżyc.
      Warunki graniczne, jakie określiły NASA i INL, mówią o tym, że system powinien składać się z rdzenia wypełnionego uranem, systemem konwersji energii w użyteczną formę, systemami chłodzenia oraz dystrybucji energii. Całość ma w systemie ciągłym zapewniać 40 KW mocy i pracować na Księżycu przez 10 lat. Ponadto reaktor powinien pracować bez nadzoru człowieka, być w stanie samodzielnie włączać się i wyłączać, musi mieć możliwość pracy z pokładu księżycowego lądownika, ale jednocześnie musi znajdować się namobilnej platformie, którą można będzie ustawić w dowolnym miejscu. Dodatkowe wymagania dotyczą jego wagi i wymiarów. W czasie wystrzelenia z Ziemi reaktor powinien zmieścić się w obudowie o średnicy 4 i długości 6 metrów. Nie może ważyć więcej niż 6000 kilogramów.
      Wstępne propozycje dotyczące konstrukcji takiego systemu powinny być zgłoszone do 19 lutego przyszłego roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W przyszłym miesiącu odbędzie się start Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba (JWST), a NASA już myśli o budowie kolejnych wielkich teleskopów kosmicznych. Large Ultraviolet Optical Infrared Surveyor (LUVOIR) oraz Habitable Exoplanet Imaging Mission (HabEX 4-H) to dwie koncepcje, które otrzymały najwyższą rekomendację Narodowych Akademii Nauk USA w ramach przeprowadzonego właśnie Decadal Survey on Astronomy and Astrophysics 2020 (Astro2020). Tym samym Akademie Nauk uznały LUVOIR i HabEX za najbardziej obiecujące projekty naukowe i zarekomendowały bezzwłoczne skierowanie ich do kolejnego etapu prac.
      Oba teleskopy mają działać w pasmach IR (podczerwień), O (optycznym)  oraz UV (ultrafiolet), a ich celem będzie obserwowanie planet znajdujących się w ekosferach gwiazd podobnych do Słońca oraz inne badania astrofizyczne. Zarysowany przez Akademie program „IR/O/UV Large Telescope Optimized for Observing Habitable Exoplanets and General Astrophysics” zakłada, że w ciągu 6 lat koncepcja takiego teleskopu zostanie dopracowana w najmniejszych szczegółach, a koszt wstępnych prac wyniesie 800 milionów USD. Natomiast docelowy koszt całej misji, w cenach z roku 2020, ma zamknąć się kwotą 11 miliardów dolarów.
      Zarówno LUVOIR jak i HabEX miałyby zostać umieszczone w punkcie libracyjnym L2, a ich celem będzie głównie wykrywanie planet w ekosferach, czyli w takich odległościach od gwiazd, że na planetach tych możliwe byłoby istnienie wody w stanie ciekłym. Oba teleskopy miałyby badać atmosfery takich planet i poszukiwać w nich biosygnatur, świadczących o istnieniu życia.
      Zespół stojący za projektem LUVOIR przedstawił dwie koncepcje. LUVOIR-A miałby mieć lustro o średnicy 15,1 metra i 4 nadające się do serwisowania instrumenty naukowe, a LUVOIR-B – lustro o średnicy 8 metrów i 3 instrumenty. Dla porównania, Teleskop Hubble'a ma lustro o średnicy 2,4 m, a średnica lustra JWST wynosi 6,5 metra. Akademie Nauk zarekomendowały dalsze prace nad projektem LUVOIR-B. Z przedstawionych dokumentów dowiadujemy się, że koszt tego projektu miałby wynieść 17 miliardów dolarów. Przy założeniu optymalnego finansowania i bezproblemowego przebiegu prac, teleskop mógłby zostać wystrzelony za 20 lat.
      Znacznie tańszy, bo wyceniony „tylko” na 10,5 miliarda USD, ma być HabEX 4-H. Teleskop ten ma pracować w podobnych zakresach co LUVOIR-B, ale korzystałby z 4-metrowego lustra. Mógłby zostać wystrzelony za 18 lat.
      Znalezienie podobnych do Ziemi planet, krążących wokół gwiazd jest niezwykle trudne. Ich wykrywanie jest poza możliwościami obecnie planowych misji. Rozwijamy jednak techniki, które to umożliwią i jesteśmy blisko posiadania odpowiednich narzędzi i wysłania ich w przestrzeń kosmiczną. Misje takie jak LUVOIR to narzędzia, których potrzebujemy. Moim zdaniem poszukiwanie życia w naszej galaktyce i poza nią to jedno z najważniejszych zadań nauki, mówi profesor Martin Barstow z University of Leicester, który z ramienia UK Space Agency jest zewnętrznym obserwatorem przy zespole LUVOIR. Barstow to współautor raportu popierającego tę koncepcję. Jest on też przewodniczącym Space Telescope Institute Council, który nadzoruje organizację zarządzającą teleskopem Hubble'a, która będzie też zarządzała JWST.
      W rekomendacji Narodowych Akademii Nauk czytamy, że po zakończeniu prac nad szczegółową koncepcją teleskopów, NASA powinna skupić się na zrealizowaniu jednej z tych misji. Jej podstawowym celem powinno być przeszukanie około 25 planet pozasłonecznych pod kątem występowania na nich biosygnatur. Prace nad wdrożeniem misji powinny rozpocząć się w drugiej połowie obecnej dekady, a jej wystrzelenie należy zaplanować na pierwszą połowę lat 40. bieżącego wieku. Cele naukowe misji, jeśli zostaną osiągnięte, mogą zmienić to, jak postrzegamy miejsce ludzkości we wszechświecie, stwierdzili specjaliści z Narodowych Akademii Nauk.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szef NASA Charles Bolden, pytany przez przedstawicieli Izby Reprezentantów, co USA mogą zrobić, gdyby asteroida podobna do tej, która ostatnio spadła w Rosji leciała w kierunku Nowego Jorku, odpowiedział: "Modlić się".
      Ani Stany Zjednoczone, ani żaden inny kraj nie jest obecnie w stanie wystarczająco wcześnie odkryć małych obiektów. Jak mówi Donald Yeomans, dyrektor Biura programu ds. obiektów bliskich Ziemi (Near-Earth Object Program Office) mielibyśmy olbrzymie szczęście, gdybyśmy tego typu meteoryt zauważyli na trzy tygodnie przed uderzeniem w Ziemię. Żaden kraj nie posiada urządzeń pozwalających na wykrywanie małych obiektów. Yeomans powiedział, że takim urządzeniem mógłby być umieszczony w przestrzeni kosmicznej teleskop działający na podczerwień. Byłby w stanie zauważyć małe obiekty i nie oślepiałoby go Słońce. Stworzenie odpowiedniego urządzenia i wyniesienie go na orbitę kosztowałoby kilkaset milionów dolarów.
      Rosjanie mieli olbrzymie szczęście. Gdyby meteoryt przetrwał kilka sekund dłużej, uderzyłby w ziemię z siłą około 20 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę. Obiektu nikt wcześniej nie zauważył. Przesłuchiwany przez Izbę Reprezentantów generał William Shelton, dowódca U.S Air Force Space Command przyznał, że USA nie miały o niczym pojęcia.
      Jednak nawet wcześniejsze ostrzeżenie nie na wiele by się zdały. Obecnie podstawowa trudność tkwi we wczesnym zauważeniu nadlatującego obiektu. W ramach projektu ATLAS (Asteroid Terrestial-Impact Last Alert System) Stany Zjednoczone tworzą system ostrzegawczy składający się z ośmiu naziemnych teleskopów. Ma on zostać uruchomiony przed końcem 2015 roku. System będzie w stanie z 1-tygodniowym wyprzedzeniem zauważyć asteroidę o średnicy 45 metrów, a z 3-tygodniowym - obiekt o średnicy 137 metrów. Uderzenie takiego meteorytu w duże miasto doprowadziłoby do gigantycznych zniszczeń. Dzięki ATLASowi możliwa będzie ewakuacja ludności i ocalenie części infrastruktury. System nie zapobiegnie uderzeniu.
      Znacznie lepiej wygląda sytuacja w przypadku wielkich asteroid, takich, które spowodowałyby problemy na skalę globalną. NASA sklasyfikowała i śledzi 95% bliskich obiektów o średnicy większej niż 1 kilometr. Yeomans zapewnia, że w ciągu najbliższych 100 lat żaden z nich nie będzie stanowił zagrożenia. Uderzenie w Ziemię tak wielkiego meteorytu miałoby katastrofalne skutki. Prawdopodobnie cywilizacja by przetrwała, ale nie w takiej formie, jak obecnie - mówi Yeomans.
      Ekspert wyjaśnia, że już teraz dysponujemy technologiami, które umożliwiłyby uchronienie Ziemi przed tego typu zagrożeniem. Rozbicie o powierzchnię obiektu dużego pojazdu pozwoliłoby na zmianę jego trajektorii. Jednak, jak uważa Yeomans, aby się to udało, konieczne są miliardy dolarów oraz wczesne ostrzeżenie. Musi ono nadejść co najmniej na 10 lat przed obliczonym uderzeniem obiektu w planetę. Dobra wiadomość jest taka, że tak wielki obiekt powinniśmy zauważyć kilkadziesiąt lat wcześniej.
      Za kilkanaście lat w pobliżu Ziemi przeleci olbrzymia asteroida Apophis.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za niecały tydzień, 17 stycznia, NASA odpali najpotężniejszą rakietę, jaka kiedykolwiek została uruchomiona na Ziemi. Na ten dzień przewidziano pierwszy gorący test Space Launch System (SLS). To długo oczekiwana i bardzo opóźniona względem pierwotnych planów rakieta, którą NASA chce używać w niekomercyjnych misjach załogowych. Stanowi ona centralny element planów NASA zakładających powrót człowieka na Księżyc.
      Ten tzw. gorący rozruch rakiety to ostatni z ośmiu testów serii Green Run. Siódmy test Green Run miał miejsce 20 grudnia ubiegłego roku. Wtedy też po raz pierwszy do silników RS-25 podłączony było kriogeniczne płynne paliwo. Podczas tego testu sprawdzano wytrzymałość całej struktury, testowano oprogramowanie, komputery i awionikę, przetestowano wszystkie elementy systemu. Głównym elementem było zaś sprawdzenie całego systemu przepływu paliwa. W jego trakcie bez problemu wpompowano do zbiorników i usunięto z nich 265 000 litrów paliwa. Test zakończył się kilka minut przed czasem z powodu zamknięcia się zaworów. Późniejsze analizy wykazały, że do zamknięcia zaworów doszło na ułamki sekundy zbyt wcześnie, w związku z czym uruchomiły się wszystkie odpowiednie systemy zatrzymujące test. Po analizie czas zamknięcia zaworów poprawiono i obecnie całość gotowa jest do ostatniego testu z serii Green Run.
      Wcześniejsze, przeprowadzone z powodzeniem, elementy Green Run to: test 1 – symulacja sił działających na główny stopień rakiety podczas startu, test 2 – sprawdzenie awioniki, test 3 – symulacja potencjalnych problemów z systemem testowym i sprawdzenie czy w razie ich wystąpienia, wszystkie elementy zostaną prawidłowo wyłączone, test 4 – test głównych systemów napędowych łączących się z silnikami, test 5 – sprawdzono system kontroli dysz silnika i związane z nim elementy hydrauliczne, test 6 – symulacja sekwencji startowej w celu upewnienia się, że jest ona prawidłowa i każdy jej element odbywa się w przewidzianym czasie.
      Teraz nadszedł czas na uruchomienie najpotężniejszej rakiety w historii.
      Tutaj należy dodać kilka słów wyjaśnienia. Gdy NASA przed kilkoma laty poinformowała, że SLS będzie najpotężniejszą rakietą w dziejach, gdyż będzie w stanie wynieść na niską orbitę okołoziemską (LEO) ładunek o masie 130 ton, natychmiast pojawiły się głosy, że słynna Saturn V, która zawiozła astronautów na Księżyc, była w stanie wynieść 140 ton na LEO.
      NASA wyjaśniła, że Saturn V wynosił na LEO 140 ton włącznie z masą własną i masą paliwa. Tymczasem 130 ton SLS to masa samego ładunku.
      NASA doprecyzowała więc używaną terminologię i obecnie mówiąc o możliwościach rakiety odnosi się wyłącznie do ładunku, dodatkowego obciążenia, które może ona ze sobą zabrać. W przypadku SLS wynosi ono 130 ton na LEO, w przypadku zaś Saturna V było to 122,5 tony na LEO. Na potrzeby porównania z dawniej używaną terminologią specjaliści z NASA ukuli nieformalny termin „masa wystrzelona”, który obejmuje rakietę z paliwem oraz ładunkiem. Dla Saturna V „masa wystrzelona” na LEO wynosiła wspomniane 140 ton, dla SLS jest to zaś 157 ton.
      NASA zastrzega jednak, że nie są to liczby ostateczne, gdyż SLS nie jest projektem zamkniętym, może ewoluować. Ponadto system ten nie powstał z myślą o wynoszeniu ładunków na orbitę okołoziemską. Ma on zawieźć astronautów na Marsa, zatem jego możliwości transportowe na LEO nie są najważniejszym parametrem.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...