Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

10% wystarczy, by zarazić społeczeństwo nową ideą

Recommended Posts

Specjaliści z Rensselaer Polytechnic Institute (RPI) dowiedli, że wystarczy by 10% populacji posiadało niewzruszone przekonanie co do jakiejś idei, by rozpowszechniła się ona w całej grupie. Uczeni wykorzystali komputerowe modele analityczne do odnalezienia punktu, w którym opinia mniejszości zostaje przejęta przez większość.

Gdy liczba osób silnie w coś wierzących jest poniżej 10% dla danej populacji, nie widać wyraźnego postępu w rozprzestrzenianiu się danej idei. W takiej sytuacji idea ta może nigdy nie stać się opinią większości. Jednak wystarczy, by uwierzyło w nią 10% osób, by zaczęła się ona rozprzestrzeniać z szybkością błyskawicy - stwierdził profesor Bolesław Szymański, dyrektor Social Cognitive Networks Academic Research Center (SCNARC) na Rensselaer.

Przykładem tak szybkiego rozprzestrzeniania się idei są, zdaniem naukowca, wydarzenia w Egipcie i Tunezji. Dyktatorzy, którzy rządzili tam przez dziesięciolecia, zostali obaleni w ciągu kilku tygodni - mówi Szymański.

Bardzo ważnym odkryciem jest spostrzeżenie, że te graniczne 10% jest niezależne od sieci społecznej w grupie. Innymi słowy, niezależnie od tego jak i gdzie rodzi się dana idea oraz w jaki sposób się rozprzestrzenia, punktem granicznym jest zawsze wspomniane 10%.

Wniosek taki wyciągnięto na podstawie modeli komputerowych obrazujących różne typy sieci społecznych. W jednym z nich każda z osób miała łączność ze wszystkimi innymi, w innym były osoby, które miały więcej połączeń z innymi niż pozostali, działając jak liderzy idei. Po stworzeniu wielu różnych typów sieci, naukowcy „zarazili" niektórych przedstawicieli badanych wirtualnych społeczności ideami i sprawdzali, jak się one rozprzestrzeniają. Ci „zarażeni" byli całkowicie przekonani i nie zmieniali tego, w co wierzą. „Ludzie nie chcą wierzyć w coś, co jest niepopularne i zawsze próbują dojść do jakiegoś konsensusu ze swoim otoczeniem. Takie założenie przyjęliśmy więc w naszych modelach" - powiedział współautor badań Sameet Sreenivasan. W komputerowych modelach jednostki „rozmiawiały" ze sobą o swoich opiniach. Spotkanie kogoś, kto wierzył to samo, wzmacniało wiarę. Spotkanie osoby, która nie wierzyła, osłabiało ją. Jeśli wirtualne byty odpowiednio często spotykały kogoś o innej opinii, zmieniały własną opinię. Ludzie zaczynali kwestionować własną opinię, później ją zmieniali i sami zaczynali rozprzestrzeniać nowe idee. Jeśli osoby w coś wierzące miały wpływ tylko na sąsiadów, to w dużym systemie nie zachodziły żadne zmiany, bo odsetek przekonanych utrzymywał się poniżej 10% - dodaje Sreenivasan.

Takie badania pomogą w rozprzestrzenianiu opinii lub też w zapobieganiu rozprzestrzeniania się innych. Pomogą zrozumieć, w jaki sposób można np. przekonać mieszkańców miasteczka o konieczności ewakuacji w obliczu nadchodzącego zagrożenia czy też jak namówić ludzi do podjęcia działań mających na celu powstrzymanie epidemii jakiejś choroby.

Uczeni z RPI szukają teraz specjalistów, którzy pomogą im w sprawdzeniu wyników ich badań na dostępnych danych historycznych. Chcą też sprawdzić, jak idee rozprzestrzeniają się w mocno spolaryzowanych społeczeństwach, gdzie dominują dwie silne opinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że tak jest.. więc na co dzień propaguję, ochronę dzikiej przyrody, odnawialne źródła energii, żywność bez chemii i powstrzymanie szalonej pogoni za wskaźnikami.. przecież bankrutują już całe państwa, a nawet mocarstwa.

 

"Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury."

Autor: Albert Einstein

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Autor: Albert Einstein

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że tak jest.. więc na co dzień propaguję, ochronę dzikiej przyrody, odnawialne źródła energii, żywność bez chemii i powstrzymanie szalonej pogoni za wskaźnikami.. przecież bankrutują już całe państwa, a nawet mocarstwa.

 

O, i to mi się bardzo podoba.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  "Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Autor: Albert Einstein[/size]

Coś w tym jest, krowy i świnie prawie zniknęły z polskiej wsi zaraz znikną kurczaki a na koniec zniknie wieś (pola leżą skoszonym odłogiem i samosiejkami porastają). Życie większości przypomina skiełkowane ziemniaki w piwnicy takie trwanie bez korzenia, blade i bez sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, że te wszystkie reguły ekonomiczne, demograficzne mają takie okrągłe liczby:

prawo Pareto to 20%

powyższa o zarażaniu ideą 10%

o istnieniu elit mających wpływ na dobrobyt kraju 5% (był taki artykuł ostatnio w KW)

Jakby natura nie lubiła ułamków, o np. takiego 38,1966% :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozpowszechnianie pozytywnych idei, to malutkie kroki pojedynczych ludzi i znacznie większe fale generowane przez takie miejsca jak Kopalnia Wiedzy i podobne. Bardzo cenne są widżety - Kopalnię Wiedzy, mam na mojej stronie iGoogle. Każdy artykuł o tematyce którą cenię, upowszechniam na portalach.

Proponuję wprowadzić Kopalnię Wiedzy na Facebook. Wiem że takie miejsca, generują gigantyczny przepływ informacji bezwartościowych, ale obecność profilu Kopalnia Wiedzy, poprawiłaby te statystyki, przez zwiększenie w tym szumiącym oceanie informacji rozpowszechniających cenne idee.

Portalom, które wytwarzają nadmiar informacji w wyszukiwarkach, można zwracać uwagę. Ekologia.pl jeszcze kilka miesięcy temu, zajmowała 70% wyników wyszukiwania, pokazując wielopoziomowe powiązania znajomi znajomych... dziś to jest poprawione :)

Jeśli powstanie profil Kopalnia Wiedzy na Facebook, będzie to mój dobry znajomy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykładem tak szybkiego rozprzestrzeniania się idei są, zdaniem naukowca, wydarzenia w Egipcie i Tunezji. Dyktatorzy, którzy rządzili tam przez dziesięciolecia, zostali obaleni w ciągu kilku tygodni - mówi Szymański.

 

Pytanie kto pomógł zaszczepić i utrzymywać tam te idee. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten krytykowany w krajach demokratycznych internet,.. otumaniająca telewizja satelitarna,.. i zabierająca czas telefonia komórkowa, w krajach totalitarnych, robią bardzo dużo dobrego.. poszerzają wiedzę, uświadamiają, pokazują realny, a nie cenzurowany świat, umożliwiają masową komunikację - wymianę nieskrępowanej myśli.

Teraz w Syrii . . .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawe jest zastosowanie metod matematyki do typowo socjologicznego problemu.W dobie szerzenia się różnego rodzaju fanatyzmów takie badania mają niebagatelne znaczenie.Może na naszych ozcach tworzy się nowa gałąź nauki-socjomatematyka?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę problem w tym, że owo obliczanie nie bierze pod uwagę pierwotnych przekonań poszczególnych ludzi, a przecież każdy z nas, niezależnie od reszty społeczeństwa, ma swoje własne poglądy. Sytuacja w Egipcie rozwinęła się tak a nie inaczej, ponieważ większość ludzi tam mieszkających uważała, że sytuacja polityczna w ich kraju jest nie do przyjęcia - WIĘKSZOŚĆ tak uważała, choć wcale nie musiała tego manifestować, a te 10% społeczeństwa zaczęła GŁOŚNO domagać się ustąpienia rządzących. Społeczeństwo miało pierwotnie wspólną ideę, i pod wpływem wspomnianych 10% zaczęło się jednoczyć, lecz to właśnie ich osobiste pierwotne przekonanie było kluczowe do zainicjowania procesu. Nie sądzę żeby taka rewolucja doszła do skutku w przypadku, w którym 90% społeczeństwa byłoby całkowicie, wewnętrznie przekonane o wspaniałości Kaddafiego. Krótko mówiąc musi istnieć wstępna, choć niekoniecznie oczywista/widoczna, zgodność w poglądach danej grupy ludzi, żeby wspomniany proces mógł zajść.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widzę problem w tym, że owo obliczanie nie bierze pod uwagę pierwotnych przekonań poszczególnych ludzi, a przecież każdy z nas, niezależnie od reszty społeczeństwa, ma swoje własne poglądy.

Zachęcam do zaznajomienia się z pasjonującą dziedziną wiedzy: http://pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zachęcam do zaznajomienia się z pasjonującą dziedziną wiedzy:[/size] 

Oni mówią o sianiu ziarna do gleby, a Ty piszesz o następnym etapie - stwierdzeniu statystycznego kiełkowania.

 

 

Jezus, Lenin, Waszyngton, (Inny) był sam i siał idee, a tysiące pojawiły się później tak samo tutaj kiedy poziom osiągnie 10% (masa krytyczna) to już idzie lawinowo, ale zawsze odkrywca idei jest jeden (czasem niezależnie dwu - np:radio ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zachęcam do zaznajomienia się z pasjonującą dziedziną wiedzy: http://pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka :)

 

Jeśli mój sąsiad bije żonę codziennie, a ja  swojej nigdy, to statystycznie oboje bijemy żony co drugi dzień. Statystyka, choć pasjonująca, bywa niekiedy myląca.

 

Zresztą odłóżmy ją na chwilę na bok, bo nie ma ona decydującego znaczenia w kontekście tego co napisałem wcześniej. Chodziło mi o to, że musi istnieć zgodność w sposobie myślenia danej społeczności, lub przynajmniej wspólny trend w ich sposobie myślenia, żeby stanowiąca 10% populacji grupa mogła zapoczątkować lawinowe rozprzestrzenianie się idei. Gdyby tak nie było, i wspomniana zgodność nie była by konieczna, wszyscy bylibyśmy wegetarianami mieszkającymi w domach zasilanych energią z odnawialnych źródeł - przecież procent społeczeństwa, który stanowią wegetarianie oraz ludzie niewzruszenie propagujący ekologiczny tryb życia z całą pewnością przekracza 10%. Bardzo możliwe, że opracowany przez badaczy model matematyczny pozwolił im obliczyć tempo rozprzestrzeniania się idei, a wyniki spójnie opisały chociażby sytuację w Egipcie. Jednak o rewolcie w Egipcie mówimy już w czasie przeszłym, a PRZEWIDYWANIE rozwoju wydarzeń w oparciu o model nie uwzględniający większej ilości zmiennych (choćby tej o której tutaj piszę) może dać wyniki "statystyczne" równie trafne co ten o maltretowaniu żony :P. Nie twierdzę, że panowie badacze to tłuki mielone, durnie, i bęcwały. Po prostu nie kupuję tego, że wystarczy tylko i wyłącznie 10% ludzi i nic kompletnie więcej, żadne czynniki poza daną liczbą ludzi, aby całe społeczeństwo zaczęło wierzyć w wielkiego "Motóra" hehe

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może słowem-kluczem jest "niewzruszona wiara"? Taki np. wegetarianizm jest nader często propagowany przez ludzi młodych z nie do końca jeszcze wykształconym poglądem na świat i generalnie zbuntowanych przeciw wszystkiemu - tacy ludzie są bardzo podatni na manipulacje, więc trudno ich nazwać ludźmi wierzącymi w sposób niewzruszony (nawet jeśli są bardzo żarliwi w wyrażaniu swoich poglądów). Zawsze może też zdarzyć się sytuacja, w której 10% ma niewzruszone zdanie na dany temat, ale drugie 10% ma dokładnie przeciwną, równie "stabilną" opinię (jak rozumiem, model zakłada, że pozostałe 90% osób jest względnie podatnych na zmianę własnych przekonań, co niekoniecznie ma odzwierciedlenie w rzeczywistości). W ten sposób impas będzie trwał dopóki jedna z grup nie przełamie poczucia pewności w drugiej, albo takie statystyczne przepychanki będą trwały w nieskończoność :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej dyskusji, zbytnio trzymamy się procentów..

Człowiek,.. im większą posiada wiedzę, tym mniej zachowuje się jak sardynka w ławicy, lub antylopa w stadzie. Rozpowszechnianie idei, to jednak często przełamywanie tabu, wstydu, owczego pędu. Tak wzrasta np. ogólna moralność społeczeństwa,.. niestety dotyczy to również, również obniżania poprzeczki. Poza wyjątkami, nie lubimy wyróżniać się z tłumu, szczególnie propagując niepopularne zachowania. Młodzieżowa, buntownicza, nieskrępowana, niefrasobliwa natura, działa tu niczym mutacja genów w przyrodzie - wnosi zalążek nowego, świeżego, które rozwinie się, lub nie. Z drugiej strony, jeśli wokół nas, pojawia się trend, jeśli jest omawiany jako słuszny np. w mediach, lub jako zajefajny, cool, git, będzie się upowszechniał. Przykładem jest przycichła już dziś idea - Pokolenie JP2, ale też znane wady Polaków, jako narodu długo niewolonego - państwo to oni.. można ich okraść, oszukać, podrzucić im śmieci.

Próbujemy określać matematycznie, skomplikowany układ interakcji w populacji..  Kierunek w który idzie ludzkość, to matematycznie, każda sekunda życia, każdego człowieka i wybór - działanie pozytywne, lub negatywne,.. ale,.. dla ogółu, czy dla siebie . . . a może ewentualnie, poszukiwanie "Złotego Środka"

Jestem przekonany, że działa tu również efekt motyla - http://jagoda.broszka.pl/efekt-motyla-czyli-po-co-nam-matematyka,w 

Każde nasze działanie, ma większy, lub mniejszy skutek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Idea musi być nowa , odkrywcza, wzbogacająca , dotycząca istotnego problemu (wegetarianizm ok - tylko po co ludzie mają zęby nr3 (kły)) .

Najlepiej zaobserwować działanie masy krytycznej (za artykułem 10%) na wynalazkach technicznych np: parasol - najpierw wyśmiewany dziś w każdym domu podobnie telefony komórkowe, magnetowidy, komputery, rozwój internetu itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Autor: Albert Einstein

Nie jestem wegetarianinem, ale chcę rozmawiać o tym, bo to słowa człowieka mądrego i pozytywnie myślącego. - jego idee, warte są upowszechniania.. coś w tym musi być.. a "kły"?.. no cóż mutacja genów i przystosowanie, tworzy i zmienia gatunki.. od zawsze.

Dyskusja potrzebna jest również, w sprawie GMO - opinie specjalistów są skrajnie różne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro tak to własnego doświadczenia: 40dkg czerwonych buraków trzeba dziennie skonsumować i obowiązkowo przynajmniej 1jajko . 1,5l staropolanki delikatnie nasyconej co2 kawa słodzona fruktozą lub trzcinowym (ew.stevia ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej chwili, taka wielka dyskusja na forach, dotyczy samochodów elektrycznych.. ::) Wypowiedzi obrońców śmierdzących i trujących spalinowozów, fanatyków ""wspaniałego""  ::P ryku silnika, przypominają znane z historii, kategoryczne twierdzenia, o nieprzydatności różnych nowości technologicznych, a dziś powszechnie funkcjonujących. Często są to wypowiedzi mające cechy postępowania inkwizycji  :P

Czas pokaże, jak poszczególne idee się rozwiną.

Puki co, działa Efekt Motyla - ten wątek, przeczytano już 235 razy  :) Gdyby temat przeczytało więcej niż omawiane tu 10%, postęp powinien być geometryczny  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu masz "efekt jaskółki" oglądnięty 7500 razy wszak wiosny nie czyni, ale ją zwiastuje.http://kopalniawiedzy.pl/forum/index.php/topic,5763.0.html

http://kopalniawiedzy.pl/forum/index.php/topic,15232.0.html

 

czy choćby bieżące  osiągnięcia :

http://kopalniawiedzy.pl/forum/index.php/topic,6345.0.html

i to mi się podoba :)

Okazuję się że kolejny geniusz, o absolutnie ponadczasowym myśleniu, był przekonany o zbawiennej dla ludzkości, idei wegetarianizmu -

‎"Od wczesnych lat życia wyrzekłem się jadania mięsa. Przyjdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo jak teraz patrzą na mordercę ludzi."

Autor: Leonardo da Vinci

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Przyjdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo jak teraz patrzą na mordercę ludzi.[/size] 

a kim będzie właściciel z psem na smyczy?? dręczyciel międzygatunkowy??

Share this post


Link to post
Share on other sites

a kim będzie właściciel z psem na smyczy?? dręczyciel międzygatunkowy??

 

Smycz nie będzie potrzebna, jeśli zwierzaka wychowamy z miłością.

Mieliśmy w domu króliczka i od początku wypuściliśmy go z klatki. Kicał sobie gdzie tylko chciał, również po ogrodzie. W zimnych porach roku, wypuszczaliśmy i wpuszczaliśmy Franusia, kiedy tylko podszedł do drzwi. Jadł z nami i spał w łóżku. Domagał się prześcieradła zawsze o 21:30. Załatwiał potrzeby w jednym miejscu nawet jeśli byliśmy z nim w innym domu, przez kilka godzin, Franuś biegł do swojej ubikacji dopiero po powrocie.. co za ulga.. ;)

Uwielbiał leżeć na pleckach, na kolanach, a niespotykanie wielkim zaufaniem, obdarzał nas, przy usuwaniu kleszczy.. miewał po kilkanaście na powiekach i różowym nosku - tylko leciutko drgał, przy wyjmowaniu każdego pasożyta.. leżąc na pleckach.

 

"Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury."

Autor: Albert Einstein

 

Chcę aby ta idea, przekroczyła omawiane 10% :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Korzystanie z telefonu komórkowego sprawia, że chwilę potem ludzie stają się mniej prospołeczni.
      Prof. Anastasiya Pocheptsova i Rosellina Ferraro oraz student Ajay T. Abraham z University of Maryland przeprowadzili serię eksperymentów, w których ustalili, że po krótkim okresie korzystania z telefonu komórkowego badani wykazywali mniejszą chęć zostania wolontariuszem w lokalnej służbie społecznej, gdy ich o to poproszono. Poza tym szybciej przestawali się zajmować rozwiązywaniem zagadek słownych, mimo że wiedzieli, że poprawne odpowiedzi przekładają się na datek dla organizacji charytatywnej.
      Ograniczenie tendencji do skupiania się na innych następowało nawet wtedy, gdy uczestników studium proszono o narysowanie własnych telefonów komórkowych i pomyślenie o korzystaniu z nich.
      W eksperymentach wzięło udział kilka grup studentów college'u, a więc kobiety i mężczyźni tuż po dwudziestce. Możemy się [jednak] spodziewać podobnych efektów w innych grupach wiekowych. Biorąc pod uwagę coraz większe rozpowszechnienie komórek, należy się liczyć ze skutkami społecznymi na szeroką skalę - uważa Ferraro.
      Skąd bierze się spadek tendencji prospołecznych? Telefon komórkowy bezpośrednio wywołuje uczucie łączności z innymi, zaspokajając podstawową ludzką potrzebę przynależności. Później nie trzeba więc już podejmować wysiłków, by funkcjonować jako część społeczności czy pomagać innym. Psycholodzy ustalili, że łączność jest tu kluczem. Kiedy w jednym z eksperymentów porównywano użytkowników telefonów oraz Facebooka, okazało się, że za pośrednictwem komórki ludzie czuli się bardziej związani z otoczeniem.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nasze zachowanie wpływa na to, w jaki sposób postrzegają nas inni ludzie. Dlatego też, gdy wiemy, że jesteśmy obserwowani, zachowujemy się często inaczej niż wówczas, gdy jesteśmy sami. Teraz naukowcy - po raz pierwszy w historii - dowiedli, że istnienie obserwatora wpływa też na zachowanie nieczłowiekowatych.
      Uczeni z uniwersytetów w Queensland, Cambridge i Neuchatel odkryli, że ryby, które oczyszczają skórę większych ryb z pasożytów i martwego naskórka, rzadziej gryzą pielęgnowane ryby, gdy są obserwowane przez innych potencjalnych „klientów" do czyszczenia skóry.
      Badania, opublikowane w Current Biology, pokazały też, że większe ryby unikają tych „czyścicieli", którzy mają opinię gryzących. W obecności obserwujących ryby-czyściciele starają się utrzymywać wysoką reputację na swój temat, zachowując się bardziej przyjaźnie i lepiej współpracując. Obserwatorzy najwyraźniej oceniają pracę czyścicieli i decydują, których należy unikać - mówi doktor Lexa Grutter.
      Uczeni chcą przeprowadzić kolejne badania, by dowiedzieć się, czy czyściciele bardziej przykładają się do pracy, gdy podpływa do nich bardziej ceniony „klient".
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że czas nie jest tak mocno zakorzenioną uniwersalną ideą, jak dotąd sądzono. W Amazonii żyje bowiem plemię Amondawa, w którego języku nie ma nawet określenia na czas (Language and Cognition).
      Zespołem kierował psycholog prof. Chris Sinha z Uniwersytetu w Portsmouth. Badano, w jaki sposób Amondawa mówią i myślą o czasie. Przez 2 miesiące przedstawiciele różnych specjalności, w tym lingwista Wany Sampaio i antropolog Vera da Silva Sinha, próbowali dociec, jak język plemienia przekazuje idee w rodzaju "następny tydzień" lub "zeszły rok". Okazało się, że takie koncepty w ogóle nie występują. Dla Amondawa czas dzieli się tylko na dzień i noc oraz pory suchą i deszczową. Co ciekawe, akademicy stwierdzili, że badani Indianie nie mają wieku. Zamiast liczyć lata, członkowie plemienia zmieniają tylko imiona, które odzwierciedlają etap życia czy pozycję w grupie i tak np. dziecko oddaje swoje imię noworodkowi, a samo przybiera inne.
      Dla Amondawa czas nie istnieje w taki sposób jak dla nas. Teraz już bez żadnych wątpliwości możemy powiedzieć, że istnieje przynajmniej jeden język i kultura, która nie ma konceptu czasu jako czegoś mierzalnego, odliczanego czy stanowiącego przedmiot abstrakcyjnych rozważań. To nie znaczy, że Amondawa istnieją poza czasem, oni po prostu żyją raczej w świecie wydarzeń niż postrzegają te zdarzenia jako umieszczone w czasie.
      Prof. Sinha wyjaśnia, że dysponujemy tyloma metaforami na oznaczenie czasu i jego przemijania – myślimy nawet o czasie jako rzeczy – [..] że zaczęliśmy uważać, że są one obiektywne, a to nieprawda. Stworzyliśmy te metafory i one stały się naszym sposobem myślenia. Amondawa nie mówią i nie myślą w ten sposób, chyba że uczą się innego języka.
      Brytyjczycy podkreślają, że nie spodziewali się takiego odkrycia. Badali już wcześniej ten język i teraz chcieli się zająć jego przenośniami. Byliśmy zaskoczeni, widząc, że metafory czasu i abstrakcyjna idea czasu zwyczajnie nie występują. Sinha słusznie zauważa, że w wielu amazońskich językach, w tym w języku Amondawa, nie ma cyfr i liczb powyżej naszej piątki. Jak można się domyślić, bez tego czasu nie da się zmierzyć. Wygląda więc na to, że pojęcie czasu nie jest wrodzone i stanowi raczej wynik doświadczenia. Jedynym realnym biologicznym zegarem jest starzenie się naszych ciał. Wszystkie nasze złożone koncepty czasu są wynalazkami kultury [...].
      Naukowcy przypominają, że 24-godzinna doba i konwencja 60-sekundowej minuty i 60-minutowej godziny to wynalazek Babilończyków. Tak do nich przywykliśmy, że przyjmujemy je za pewnik i coś naturalnego. Bez kalendarza i rozbudowanej koncepcji czasu nie zbudowalibyśmy naszej cywilizacji, jednak koszty postępu są ogromne – z naszego przyjaciela czas stał się najgorszym wrogiem, który pogania do ciągłej pracy.
      Amondawa to jedna z 3 podgrup ludu Uru-Eu-Uaw-Uaw, które zamieszkują brazylijski stan Rondônia. Język Amondawa jest zagrożony wyginięciem. Powoli zastępuje go portugalski.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy znaleźli dowód na to, co widzimy czytając np. komentarze w internecie - opinia części ludzi odnośnie globalnego ocieplenia zmienia się wraz z... temperaturą na zewnątrz. Wielokrotnie przeprowadzane sondaże opinii publicznej zadziwiały dotychczas uczonych, gdyż wskazywały one na bardzo dużą zmienność poglądów.
      Teraz podczas trzech osobnych serii badań uczeni z Columbia University przeprowadzili ankiety wśród 1200 mieszkańców USA i Australii. Okazało się, że ci, którzy w momencie badania sądzili, iż dzień jest cieplejszy niż zwykle, byli bardziej skłonni wierzyć w globalne ocieplenie i przejmować się nim, niż osoby, które sądziły, iż dzień jest zimniejszy.
      Globalne ocieplenie to zjawisko bardzo złożone. Wydaje się, że część ludzi ma skłonność do wydawania opinii na jego temat na podstawie tego, czy dany dzień jest cieplejszy czy też zimniejszy, zamiast tak naprawdę odpowiadać na pytanie, czy temperatury na całej planecie rosną czy też spadają - mówi główny autor badań, Ye Li. To niesamowite, że wydaje się tyle pieniędzy, wkłada tyle wysiłku w wyjaśnienie tego zjawiska, a ludzie tak łatwo ulegają wpływom - dodaje.
      W artykule, opublikowanym w Psychological Science, czytamy, że badania te to kolejny z wielu dowodów, że zewnętrzne doświadczenie, takie jak aktualna pogoda, może wpływać na osąd. To tak, jakby w odpowiedzi na pytanie o stan gospodarki państwa ktoś zaglądał do własnego portfela i na tej podstawie wydawał ocenę.
      Na osądy ludzi dotyczące najróżniejszych tematów wpływają często rzeczy zupełnie z nimi niezwiązane. W USA sympatie polityczne do Demokratów lub Republikanów decydują też o poglądach na kwestie globalnego ocieplenia.
      Wiara wpływa też na konkretne działania. Badanym, którzy za wypełnienie ankiety otrzymywali po 8 dolarów, zaproponowano wsparcie prawdziwej organizacji społecznej, Clean Air-Cool Planet. Wystąpiła tutaj silna korelacja, gdyż osoby wierzące w globalne ocieplenie przekazały organizacji średnio po 2 dolary. Te, które nie wierzyły, przekazały średnio po 0,48 USD.
      Li mówi, że badania takie mogą wyjaśniać dużą zmienność wyników uzyskiwanych w sondażach. Wystarczy bowiem, by sondaż był przeprowadzany w wyjątkowo upalny bądź wyjątkowo chłodny dzień, a wyniki będą znacząco się od siebie różniły.
      Na publikację czekają badania, podczas których wykazano, że na opinię wpływają też odczyty z termometru. Niezależnie od tego, czy są prawdziwe, gdyż podczas badań uczeni manipulowali słupkiem rtęci, manipulując w ten sposób opinią ankietowanych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że NASA ponownie uruchomi zamknięty w 2007 roku Instytut Zaawansowanych Koncepcji (NIAC - NASA Institute of Advanced Concepts), którego celem było finansowanie pomysłów o bardzo odległym czasie realizacji. NIAC został utworzony w 1998, a jego zadaniem było wspomaganie rozwoju pomysłów i produktów, które uznano za rewolucyjne w dalszej przyszłości. Na pieniądze z NIAC mogły liczyć te idee, które nie były możliwe do zrealizowania wcześniej niż za 10 lat, ale nie później niż za lat 40.
      NIAC działał niemal wyłącznie za pośrednictwem Internetu. To w Sieci składano wnioski o finansowanie, dyskutowano o nich, nadzorowano prace, przydzielano pieniądze.
      W ciągu dziewięciu lat swojej działalności NIAC udzielił wsparcia w wysokości 27,3 miliona dolarów. W roku 2007 Instytut został zamknięty, gdyż uznano, że ewentualne korzyści z finansowanych prac są zbyt niepewne i odległe. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek komukolwiek się przydadzą. Co jednak ważne, nie stwierdzono, że istnienie NIAC jest pozbawione sensu.
      Większość pomysłów finansowanych przez NIAC dotyczyło technologii eksploracji odleglejszych obszarów przestrzeni kosmicznej, chociaż były też i takie, które miały być wykorzystane na Ziemi, jak np. użycie systemów elektromagnetycznych do lotów w formacjach.
      W roku 2008 Narodowa Rada Badań (NRC) dokonała przeglądu działań NIAC, a obecnie zarekomendowała NASA ponowne uruchomienie programu. NIAC2 nie miałby tak szerokich horyzontów czasowych jak oryginalny NIAC, ale jego zadaniem byłoby finansowanie projektów, które nie są bezpośrednio związane z głównym kierunkiem prac NASA, jednak zaspokajałyby potrzeby Agencji. Zalecono też, by NIAC2 skupiał się na projektach, które mogą być zrealizowane w ciągu najbliższych 10 lat.
×
×
  • Create New...