Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jak trwoga, to... do znachora? Pacjenci z nieuleczalnymi nowotworami mózgu bardzo często sięgają po różnego rodzaju medycynę alternatywną. Na szczęście najczęściej stosują ją nie zamiast konwencjonalnej, lecz jako uzupełnienie klasycznego leczenia.

Badanie częstości korzystania z leczenia alternatywnego wykonali naukowcy z niemieckiego Universitätsklinikum Hamburg-Eppendorf - uniwersyteckiego centrum medycznego przy uniwersytecie w Hamburgu. Ankiety badawcze wypełniało 621 pacjentów ze zdiagnozowanym glejakiem klas 2-4. Przez terapię alternatywną rozumiano w badaniu metody lub preparaty nie stosowane w medycynie klinicznej i nie posiadające potwierdzonej naukowo skuteczności.

Spośród badanych 40 procent korzystało z różnego typu medycyny alternatywnej. Wśród nich najpopularniejsze były kolejno: homeopatia (39 procent), suplementacja witaminowa (31%) oraz metody psychoterapeutyczne (29%). Skłonność do korzystania z nich była większa u osób młodszych, kobiet oraz - co ciekawe - osób lepiej wykształconych.

Oliver Heese, autor badania, uważa, że popularność tego typu terapii może być przeoczona i poważnie niedoszacowana. Na szczęście najczęściej nie jest ona konkurencją dla medycyny klinicznej, ale jedynie wsparciem. Poza chęcią wspomożenia klasycznego leczenia, badani podawali takie przyczyny sięgnięcia po alternatywy, jak: wzmocnienie odporności, zrobienia czegoś dla leczenia samodzielnie. Powody takie jak obawa przed konwencjonalnym leczeniem oraz brak dostatecznej uwagi ze strony lekarzy były podawane najrzadziej.

Zdaniem autora studium (opublikowanego drukiem w grudniowym numerze Neurology), lekarze powinni wziąć pod uwagę popularność alternatywnych metod i znaleźć czas na rozmowę z pacjentem na ten temat. Ich wskazówki mogą być szczególnie ważne, kiedy pacjent ma zamiar sięgnąć po metody wątpliwe, kosztowne, czy wręcz potencjalne szkodliwe, bo również takie istnieją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo po takiej diagnozie,co im już może więcej zaszkodzić?

 

Nie znam się na tym ale sądzę, że lekarz jak już musi to powie coś w rodzaju: 15 % chorych z tym nowotworem przeżywa 5 lat. Zawsze to lepiej niż 85% nie przeżywa 5 lat.

Diagnoza w rodzaju: ma pan mniej niż 3 miesiące to raczej taka filmowa jest ;) A może sie myle?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo po takiej diagnozie,co im już może więcej zaszkodzić?

Łojej, spory błąd w myśleniu. Zapominasz jeszcze o kwestii długości przeżycia i - co najważniejsze - jakości tych ostatnich miesięcy życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapominasz jeszcze o (...)

Łojej,jaka mikro wyobrażnia (sorki  ;) )

Wejdż w stan psychiczny człowieka,który otrzymał taką informację od lekarza (Ok,lekarze też ludzie i tak nie mówią.Wystarczy "Metodą Jajcentego"),w konkluzji:

Nic tu po nas,myjemy rączki,oferujemy środki przeciwbólowe (o taką jakość życia Ci chodzi?).

No więc co im pozostaje???

Wiara i nadzieja w obiecanki cacanki,które "medycyna alternatywna" hojnie im oferuje.

Wyobraż sobie stan ducha dwóch ludzi w stanie terminalnym:

u jednego;niedługo koniec,nic mi już nie pomoże,żadnej szansy.

Drugiego; trzymam w dłoni cudowny kryształek,czuję jego ciepło,chyba działa  :P

A wiara i w związku z nią lepszy stan psychiczny,czyż nie polepsza jakości ostatnich miesięcy?.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pomyśleliście o tym, że obecna medycyna konwencjonalna (nie wiem dlaczego konwencjonalna...) być może, była by przez nas traktowana jako niekonwencjonalna, gdyby ktoś kiedyś na siłę jej nie narzucił. Możliwe że człowiek ma zdolność samoleczenia. Np Metoda BSM. Nie potrzeba do niej nic oprócz rąk. Żadnej wiary w wyleczenie, ani nawet świadomości że sie leczy (ludzie w śpiączce).

Medycyna konwencjonalna napędza gigantyczną gałąź przemysłu, farmaceutyka chirurgia itd...

Nie bądźmy tacy pyszni mówiąc "na szczęście ludzie stosują medycynę alternatywną razem z konwencjonalną". Skąd mamy pewność że konwencjonalna pomoże? W wielu przypadkach nie pomaga. Ciało i tak prędzej czy później robi swoje. Nie znamy nawet w 100%, ba, nawet w 50% sposobu działania naszego ciała... Albo tylko tak nam sie wydaje że znamy.

Co chwilę zadziwia nas jakaś nowinka, która grzebie nasze dotychczasowe wyobrażenie.

 

Ktoś kiedyś narzucił taki sposób działania i wszyscy negują inne sposoby leczenia. Bo przecież to byłaby katastrofa, gdyby każdą chorobę każdy mógł sobie sam wyleczyć. Lekarze stracili by dochód (niemały) firmy farmaceutyczne biliony nominałów...katastrofa. Lepiej narzucić sposób, nazwać go konwencjonalnym, negować na siłę inne (skuteczne lub nie) sposoby i trzepać niezłą kasiorę. Studentom medycyny nawet nic nie mówić, że istnieje inny sposób, niż wypisanie recepty choremu. Ostatnio nawet przewodniczący izby lekarskiej (pokazane w TVN UWAGA) nie wiedział jak działa homeopatia i na czym polega... Po prostu jest to takie zacofanie, a my mówimy tu o nowoczesnej medycynie, która i tak nie radzi sobie z wieloma przypadkami, do tego jest droga i problematyczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wejdż w stan psychiczny człowieka,który otrzymał taką informację od lekarza

Wiesz, tak się składa że nie muszę, bo miałem niejeden taki przypadek w rodzinie.

Nic tu po nas,myjemy rączki,oferujemy środki przeciwbólowe (o taką jakość życia Ci chodzi?).

Na całe szczęście członkowie mojej rodziny nie upadli na głowę i nie dali się leczyć oszołomom obiecującym gruszki na wierzbie.

Drugiego; trzymam w dłoni cudowny kryształek,czuję jego ciepło,chyba działa  ;)

Najpierw trzeba mieć w sobie podatność na tego typu techniki.

A wiara i w związku z nią lepszy stan psychiczny,czyż nie polepsza jakości ostatnich miesięcy?.

Właśnie do tego zmierzam - najpierw trzeba w to wierzyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja zmierzam do tego,że tonący brzytwy się chwyta.I ma do tego prawo.

A jak będzie taka jego wola,to mu tę brzytwę (czytaj:kryształek) nawet udostępnię i  nie będę go przekonywał jakie to nielogiczne,zacofane i że nic mu nie pomoże.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja zmierzam do tego,że tonący brzytwy się chwyta.I ma do tego prawo.

 

No niby tak. Jednak ręce świerzbią kiedy uzdrowiciel do rachunku za korę i hubkę dopisuje bioenergouzdrawianie przez telefon.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jednak ręce świerzbią kiedy uzdrowiciel do rachunku za korę i hubkę dopisuje bioenergouzdrawianie przez telefon. 

Dostałeś jakiś rachunek?? Know-how kosztuje, a ich nikt z budzetu nie utrzymuje .

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja zmierzam do tego,że tonący brzytwy się chwyta.I ma do tego prawo.

Z tym się zgadzam (o ile będzie to konsultowane z lekarzem, który równolegle prowadzi klasyczną terapię). Ale zarabianie na czyimś nieszczęściu i oferowanie terapii, która nie pomoże, to zwykłe sk...syństwo i powinni za to ucinać parszywe łapy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Ale zarabianie na czyimś nieszczęściu i oferowanie terapii, która nie pomoże, to zwykłe sk...syństwo i powinni za to ucinać parszywe łapy. 

Ciekawe jak będzie wyglądał tekst twoich przeprosin ?? i czy będziesz płakał kiedy nie zostaną przyjęte ??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pomyśleliście o tym, że obecna medycyna konwencjonalna (nie wiem dlaczego konwencjonalna...) być może, była by przez nas traktowana jako niekonwencjonalna, gdyby ktoś kiedyś na siłę jej nie narzucił. Możliwe że człowiek ma zdolność samoleczenia. Np Metoda BSM. Nie potrzeba do niej nic oprócz rąk. Żadnej wiary w wyleczenie, ani nawet świadomości że sie leczy (ludzie w śpiączce).

Medycyna konwencjonalna napędza gigantyczną gałąź przemysłu, farmaceutyka chirurgia itd...

Nie bądźmy tacy pyszni mówiąc "na szczęście ludzie stosują medycynę alternatywną razem z konwencjonalną". Skąd mamy pewność że konwencjonalna pomoże? W wielu przypadkach nie pomaga. Ciało i tak prędzej czy później robi swoje. Nie znamy nawet w 100%, ba, nawet w 50% sposobu działania naszego ciała... Albo tylko tak nam sie wydaje że znamy.

Co chwilę zadziwia nas jakaś nowinka, która grzebie nasze dotychczasowe wyobrażenie.

 

Ktoś kiedyś narzucił taki sposób działania i wszyscy negują inne sposoby leczenia. Bo przecież to byłaby katastrofa, gdyby każdą chorobę każdy mógł sobie sam wyleczyć. Lekarze stracili by dochód (niemały) firmy farmaceutyczne biliony nominałów...katastrofa. Lepiej narzucić sposób, nazwać go konwencjonalnym, negować na siłę inne (skuteczne lub nie) sposoby i trzepać niezłą kasiorę. Studentom medycyny nawet nic nie mówić, że istnieje inny sposób, niż wypisanie recepty choremu. Ostatnio nawet przewodniczący izby lekarskiej (pokazane w TVN UWAGA) nie wiedział jak działa homeopatia i na czym polega... Po prostu jest to takie zacofanie, a my mówimy tu o nowoczesnej medycynie, która i tak nie radzi sobie z wieloma przypadkami, do tego jest droga i problematyczna.

 

Super, naprawdę. Najlepiej dajmy choremu paletę książek z informacjami na temat metod leczenia, o których nie wiemy czy działają, nie udowodniliśmy, że nie działają, plus te, które działają. Pacjent powinien mieć prawo wiedzieć. A nuż dożyje momentu, w którym skończył czytać i będzie mógł podjąć świadomą dezycję. Bez presji ze strony tych samolubnych lekarzy, dbających tylko o własną kieszeń. Albo najlepiej od razu rzućmy w pacjenta medycyjną niekonwencjonalną, skoro konwencjonalna "nie wiemy czy zadziała". Za to w tym przypadku wiemy, nie?

 

A nowinki odnośnie naszego "niepoznanego w 50% ciała" jaki mają charakter? "Przypadkiem odkryliśmy, że machnięcie różdżką pod kątem 78 stopni nad ciałem chorego na nowotwór trzustki powoduje zatrzymanie wzrostu masy nowotworu"? Czy raczej coś wspomina się o TIL, IL2, etc? I czy może powinniśmy na te ustandaryzowane badania przeznaczać mniej środków, aby wspomóc te typu "a zobaczmy co matka natura nam jeszcze dała dobrego"?

 

Jeszcze się Gerson w wątku nie przewinął.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś szansa na raka przed 50 to 8/10 , jutro 9/10 wygląda na to ze za parę lat  będzie cywilizacja bioenergoterapeutów i ich pacjentów (no bo "konwencjonalni" i ich pacjenci wymrą zanim znajdą lekarstwo).

 

że mnie twoja na ten temat 

Moją zostaw w spokoju.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś szansa na raka przed 50 to 8/10 , jutro 9/10 wygląda na to ze za parę lat  będzie cywilizacja bioenergoterapeutów i ich pacjentów (no bo "konwencjonalni" i ich pacjenci wymrą zanim znajdą lekarstwo).

 

Zatem jeśli taka diagnoza spotka Ciebie, skierujesz się prosto do bioenergoterapeuty?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na tym forum dylemat: "medycyna alternatywna" zamiast medycyna raczej nie istnieje (a jeżeli się pojawi,jest szybko "wyjaśniany"  :P ).

W tym wątku powstał spór o akceptowanie lub dezaprobatę wyboru ludzi,którym medycyna już nie pomoże w ich śmiertelnej chorobie.Nadzieję chce mieć każdy.Dla racjonalisty będzie to nadzieja,że jutro nauka odkryje Akurat Tą Pigułkę.Dla wierzącego w cuda to samo + cudowny kryształek.Czyli nie zamiast (medycyny) ale po.

Ku refleksji na koniec:

A jak kryształek zadziała,to się go nazwie placebo,a to już naukowo udowodnione lekarstwo  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lepiej narzucić sposób, nazwać go konwencjonalnym, negować na siłę inne (skuteczne lub nie) sposoby i trzepać niezłą kasiorę.

 

No, medycyna „alternatywna” to też niezła kasiora.

 

Ostatnio nawet przewodniczący izby lekarskiej (pokazane w TVN UWAGA) nie wiedział jak działa homeopatia i na czym polega...

 

Trzeba nieszczęśnika uświadomić (nie tylko jego) jak działa, podrzucając link do odpowiedniego artykułu:

http://kopalniawiedzy.pl/homeopatia-reumatoidalne-zapalenie-stawow-University-of-Southampton-11848.html

 

my mówimy tu o nowoczesnej medycynie, która i tak nie radzi sobie z wieloma przypadkami, do tego jest droga i problematyczna

 

Cóż, pewnie żyło się lepiej i zdrowiej, gdy nie było medycyny konwencjonalnej, a były tylko ziółka i zamawianie. Wtedy przynajmniej nikt nie chorował na starość…

Share this post


Link to post
Share on other sites
przynajmniej nikt nie chorował na starość…   
[/size]

Starość to nie choroba, niedługo to będzie zaszczyt...

Zatem jeśli taka diagnoza spotka Ciebie, skierujesz się prosto do bioenergoterapeuty? 

Juz byłem , Tata kiedy zjadł muchomora (omyłkowo pomylił z pieczarką) wylądował na toksykologi na  łózku gdzie całą dobę świeciło się światło , bioenergoterapeutka ze zdjęcia stwierdziła ze ma problem z wątrobą , "naładowała" Sobą (informacją) butelkę mineralnej którą zawiozłem Tacie do szpitala . Kiedy był u ordynatora przy wypisie to Ten powiedział:" ...wielu trafia tutaj po zatruciu grzybami ale zaden nawet z połową zarodników które Pan miał we krwi stąd nie wyszedł - miał Pan szczęście..."

W Krakowie bioenergoterapeuci mają swój cech i jest to zawód wpisany do rejestru zawodów jak kominiarz, nauczyciel, lekarz... itd. - proszę więc przy wypowiedziach o więcej szacunku dla tych ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Medycyna alternatywna to nie tylko ziółka którym blisko praktycznie do tabletek, tylko w naturalnej postaci;)

 

Tak na prawdę można by porównywać oba typy leczenia, gdyby powstało tyle samo szpitali medycyny alternatywnej, co konwencjonalnej.

Nigdy sie tak nie stanie, bo na medycynę konwencjonalną jest monopol.

 

Wilk, dzięki że podałeś linki, ale nie pytałem co to znaczy:) Tylko dlaczego tak sie przyjęło...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Medycyna alternatywna to nie tylko ziółka którym blisko praktycznie do tabletek, tylko w naturalnej postaci;)

Ale dlaczego mówisz tylko o farmakoterapii? Na medycynę składa się wiele innych dziedzin. Znasz jakąś skuteczną metodę diagnostyki w oparciu o percepcję bioenergii przez dłonie terapeuty? Przecież Twoje słowa ciężko jest traktować poważne - "medycyna" (aż mi wstyd, że używam tak szlachetnego słowa dla opisu zwykłego ściemniactwa) alternatywna praktycznie W OGÓLE nie obejmuje diagnostyki, więc nowotwór mógłby być wykrywany co najwyżej na etapie, kiedy czuć go przez skórę.

Tak na prawdę można by porównywać oba typy leczenia, gdyby powstało tyle samo szpitali medycyny alternatywnej, co konwencjonalnej.

Niewykluczone, że nawet więcej - ale pamiętajmy, że ludzie z natury są głupi.

Nigdy sie tak nie stanie, bo na medycynę konwencjonalną jest monopol.

Bzdura. Każdą nową terapię można próbować testować tak, żeby stała się elementem medycyny konwencjonalnej. Tymczasem bioenergoterapeuci jakoś nigdy nie kwapią się do poddania swoich umiejętności obiektywnym badaniom - ciekawe dlaczego? :>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...