Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

No co wy - to islam jest przesladowany, a odnośnie wiary katolickiej - wiara jest kwestią prywatną i kropka. To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Bo to jest JAWNA hipokryzja. NIE WYKONAM mojej pracy, bo to nie zgodne z moimi przekonaniami (co ja więc robię w tym zawodzie), ale też nie będę podejmował konsekwencji mojej decyzji -> opieki nad dzieckiem, którego aborcji nie dokonał, czy nad upośledzonym dzieckiem, któremu nie dokonał badań prenatalnych.

 

W debacie prezydenckiej pojawiło się też pytanie "czy aptekarze powinni mieć wpisane w kodeks etyki możliwość odmówienia prowadzenia obrotu "pigułką po", ze względu na przekonania religijne". Dla mnie sama potrzeba formułowania tego pytania jest chora, wszak aptekarz nie zna przyczyn, dla których dany lek został przepisany a jednocześnie chce się bawić w boga i decydować co komu sprzeda, bądź nie.

 

Zaczynam rozumieć, dlatego Twoja rodzina Cię tak prześladowała.

Przykro mi - nic nie zaczynasz rozumieć, a juz nie dlaczego jest "prześladowany", jak już chcesz coś rozumieć, to skąd wzięły się takie a nie inne poglądy i na pocieczenie dodam - wynikają z zachowania rodziny - taki obieg zamknięty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Ja sądzę, że Ty nic nie rozumiesz. Lekarze składają przysięgę Hipokratesa. Wiesz, nie robić krzywdy itd. Pomijając poparcie ze strony słowników w sześciu językach, to rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę. Mi np. przeszkadza, że próbują zmuszać lekarzy w niektórych krajach do aborcji, co jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa dla wielu z nich, bo zabijanie ludzi to dla niektórych zabijanie ludzi. Zresztą to można łatwo rozwiązać na samym początku, żeby nie było nadużyć: lekarz na dzień dobry podpisuje dożywotni papierek czy będzie wykonywał aborcje czy nie. I to tyle w tym temacie, nie chce mi się nań znów dyskutować. Zawsze można pójść do lekarza-pro-aborcjonisty.

 

Dwa, że trudno mi uwierzyć, że deft jest normalny, ale "tylko" w stosunku do teistów (hmm, większości świata) jest chamowaty. Sądzę, że to wynik jakiegoś większego problemu z jego charakterem. I znów się wszyscy skupiają nie na tym, co trzeba. On po raz n-ty obraża mnie i innych katolików, zaczął nawet słać prywatne wiadomości. I Ty mi coś piszesz o rozumieniu prześladowań? Ja nikogo nie prześladuję, ale tutaj wyraźnie ja jestem atakowany. Przyzwalacie na to dalej, bo przecież mi, jako katolikowi, się należy? I niech jeszcze ktoś mi spróbuje powiedzieć coś o szufladkowaniu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

deft

piszesz kolejny post,w którym naprawdę (szczerze piszę) mądrze zaczynasz, ale przez emocje, głupio kończysz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba być wyjątkowym ignorantem hipokrytą lub też kaleką umysłowym, żeby stwierdzić, że to katolicy są prześladowani... A co z prawami ateistów do własnego wyboru? Gdzie w tym kraju jest wolność jednostki? Dlaczego narzucane mi są dogmaty religijne od samego narodzenia? Gdzie jest policja, czym się zajmuje - gonieniem "przestępców" z blantami...

 

Wstrzymaj się z tymi "kalekami umysłowymi", a naparzanki o inteligencji Kaczyńskiego zostaw kibolom PO i PiS-u.

Jesli zaś chodzi o "narzucanie od urodzenia" to pretensje powinieneś mieć do rodziców, nie do całego świata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja sądzę, że Ty nic nie rozumiesz. Lekarze składają przysięgę Hipokratesa. Wiesz, nie robić krzywdy itd.

Tak, czyli nie ważne że dziecko nie będzie w stanie samo funkcjonować, ważne żeby się urodziło... głupie pierniczenie i kropka. Jeżeli lekarz chce się zasłaniać przysięgą hipokratesa, to niech też ponosi PEŁNE TEJ DECYZJI konsekwencje, na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że lekarz może powiedzieć kobiecie prosto w twarz "spadaj, nie mój problem, bo mi wiara zabrania" i życ sobie dalej, jakby nigdy nic, a kobieta i dziecko i państwo będą się męczyć, grunt to "wygodnictwo" lekarza. Czyli co, lekarz z świadków jehowy może ci odmówić transfuzji krwi, bo mu wiara zabrania?

 

Pomijając poparcie ze strony słowników w sześciu językach, to rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę.

a co mnie interesuje czy to już jest człowiek, czy jeszcze nie? na tym etapie decyduje matka co i jak, lekarz ma prawo "odwodzić" ale nie ma prawa powiedzieć "spadaj, bo moja wiara mi nie pozwala".

 

Mi np. przeszkadza, że próbują zmuszać lekarzy w niektórych krajach do aborcji, co jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa dla wielu z nich, bo zabijanie ludzi to dla niektórych zabijanie ludzi.

A w jaki sposób zmuszają? grożąc ponoszeniem konsekwencji tej decyzji. Zresztą to jest i tak bez znaczenia, w tej kwestii lekarz jest jedynie narzędziem, decyzja zapadła gdzie indziej i została podjęta przez kogoś innego.

 

Zresztą to można łatwo rozwiązać na samym początku, żeby nie było nadużyć: lekarz na dzień dobry podpisuje dożywotni papierek czy będzie wykonywał aborcje czy nie.

Tylko krowa nie zmienia poglądów skąd wiesz, że lekarz nagle się nie rozmysli? Jeżeli lekarz zdecyduje się NIE wykonywać aborcji, niech ma jakieś sensowne argumenty, badania, statystyki cokolwiek racjonalnego na poparcie swojej racji, a nie "bo wiara".

I to tyle w tym temacie, nie chce mi się nań znów dyskutować. Zawsze można pójść do lekarza-pro-aborcjonisty.

najpierw to lekarz anty musiałby zamiast "spadaj na drzewo" powiedzieć "słuchaj, ja nie, ale idz porozmawiaj z dr X, on takie rzeczy robi"

 

Dwa, że trudno mi uwierzyć, że deft jest normalny, ale "tylko" w stosunku do teistów (hmm, większości świata) jest chamowaty.

To samo mogę powiedzieć o twoich poglądach na temat wiary i wpływu jaki ona powinna twoim zdaniem mieć na moje życie. Nie, nie używasz inwektyw - tak czy inaczej mogę i czuję się jednak dotknięty.

Sądzę, że to wynik jakiegoś większego problemu z jego charakterem. I znów się wszyscy skupiają nie na tym, co trzeba.

Jesteś filologiem czy psychologiem? wiem, chamskie przepraszam (chyba), jednak jeżeli A - to daj spokój, jeżeli B - umów się z deftem na sesję na privie.
On po raz n-ty obraża mnie i innych katolików, zaczął nawet słać prywatne wiadomości. I Ty mi coś piszesz o rozumieniu prześladowań? Ja nikogo nie prześladuję, ale tutaj wyraźnie ja jestem atakowany. Przyzwalacie na to dalej, bo przecież mi, jako katolikowi, się należy? I niech jeszcze ktoś mi spróbuje powiedzieć coś o szufladkowaniu...

Przykro mi z tego powodu, chcesz lizaczka? A poważniej - skąd ktokolwiek ma wiedzieć co deft wysyła ci na priva, pochwal się tą korespondencją to będzie jasna sprawa.

 

Katolikowi się należy po główce, bo stara się narzucić swój światopogląd innym, zamiast ograniczyć się do postępowania w zgodzie z swoim sumieniem. Zresztą mnie też to tyczy i każdego innego na świecie.

 

Zresztą jak deft odczuwa taką potrzebę niech ciebie i mnie obraża, będą inwektywy będzie ban, a tak - czyżbyś dawno się nie modlił? "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy" czy też w niepamięć poszła nauka o nadstawieniu drugiego policzka? a ty dalej brniesz.

 

ps. o aborcji to ja się w tym wątku wypowiadał już NIE będę, bo to i tak jest ciągle jedno i to samo, ja-> daj kobiecie decydować, ty -> lekarz MUSI odmówić abrocji, bo nie wiadomo kiedy wg wiary zaczyna się człowiek...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No co wy - to islam jest przesladowany, a odnośnie wiary katolickiej - wiara jest kwestią prywatną i kropka. To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Bo to jest JAWNA hipokryzja. NIE WYKONAM mojej pracy, bo to nie zgodne z moimi przekonaniami (co ja więc robię w tym zawodzie), ale też nie będę podejmował konsekwencji mojej decyzji -> opieki nad dzieckiem, którego aborcji nie dokonał, czy nad upośledzonym dzieckiem, któremu nie dokonał badań prenatalnych.

 

W debacie prezydenckiej pojawiło się też pytanie "czy aptekarze powinni mieć wpisane w kodeks etyki możliwość odmówienia prowadzenia obrotu "pigułką po", ze względu na przekonania religijne". Dla mnie sama potrzeba formułowania tego pytania jest chora, wszak aptekarz nie zna przyczyn, dla których dany lek został przepisany a jednocześnie chce się bawić w boga i decydować co komu sprzeda, bądź nie.

 

Zauważ, że te patologie biorą się z jednego - z wtrącania się państwa w to, co powinno być ustalane między obywatelami.

Idę do lekarza po usługę, lekarz odmawia wykonania usługi - lekarz nie zarabia.

Idę do aptekarza po leki, aptekarz nie ma u siebie jakichś leków - aptekarz nie zarabia.

 

Sytuacja jest czysta, prosta, każdy ma możność zdecydowania. Lekarz/aptekarz o tym, że nie zarobi, ja o tym, że wydam swoje pieniądze gdzieś indziej.

 

Obecnie lekarz zarabia, mimo że odmawia wykonania swojej pracy, a aptekarz pracujący w prywatnej firmie nie ma prawa decydować o tym, co komu sprzedaje - paranoja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obecnie lekarz zarabia, mimo że odmawia wykonania swojej pracy, a aptekarz pracujący w prywatnej firmie nie ma prawa decydować o tym, co komu sprzedaje - paranoja.

 

Przykro mi to mówić, ale z mojej perspektywy apteka nie różni się niczym od zwykłego sklepu spożywczego. Czy tam też kasjerka zastanawia się nad tym, po co mi gumki? Może posłużą sensownie jako zabezpieczenie, a może zostaną spożytkowane do założenia na głowę czy zrobienia bomby wodnej. Aptekarz, nawet jeżeli zna przeznaczenie leku nie ma zielonego pojęcia dlaczego lekrz przepisał akurat to, a nie coś innego. Nie uważasz więc za dziwne, że ktoś, kto nie ma pełnego poglądu na sytuację chce decydować za mnie co mam zrobić?

 

Normalnie przypomina to ingerencję państwa w życie szarego obywatela.

 

Zresztą dla takich osób, którym nie odpowiada stosunek pracy (bo musi robić/sprzedawać coś wbrew swojej woli) wymyślono ZMIANĘ MIEJSCA PRACY i możliwość przekwalifikowania do roli, w której osoba X będzie się czula szczęśliwsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czekaj, jak nie lekarz ma decydować, to kto? Myślę, że on lepiej wie, kto przeżyje. "Powinna decydować matka" to aksjomat, czyli kwestia wiary. Zresztą lekarz to nie narzędzie, a specjalista.

 

Zresztą jak deft odczuwa taką potrzebę niech ciebie i mnie obraża, będą inwektywy będzie ban, a tak - czyżbyś dawno się nie modlił? "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy" czy też w niepamięć poszła nauka o nadstawieniu drugiego policzka? a ty dalej brniesz.

 

Wybaczenie nie równa się zapomnieniu, ponadto zabiera trochę czasu. Jezus i prawa człowieka jak i polska legislacja mówią też o poszanowaniu innych ludzi, czego deft nie czyni. Myślę, że na to minimum szacunku zasługuję. Nie uważam też, abyś był odpowiednią osobą do cytowania mi zasad z mojej religii. Bzdurą też jest, że przeze mnie możesz czuć się w jakikolwiek sposób urażony, bo ja swoje opinie jedynie wyrażam, a nie narzucam, i - tak jak KAŻDY inny - staram się je demokratycznie zaproponować. Jeśli Ty uważasz, że aborcja jest dobra i chcesz na jej przyzwolenie, to robisz coś dokładnie odwrotnego niż ja, więc niczym się tutaj nie różnisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czekaj, jak nie lekarz ma decydować, to kto? Myślę, że on lepiej wie,  kto przeżyje.

myślę że to jest nie tylko kwestia przeżycia, myślę też że kobieta jest w ciągu swego życia zajść X razy w ciążę, w związku z czym ta jedna aborcja w te czy w tamte (szczególnie jeżeli wiadomo że będą komplikacje neurologiczne) nie jest niczym strasznie aspołecznym. <- tak, wygląda na to że jestem za selekcją spartańską, tyle że w łagodniejszej formie, takiej gdzie TO MATKA decyduje, czy godzi się na to, aby dziecko rosło i żyło z takimi czy innymi wadami genetycznymi.

 

Ustalmy - nie zachwalam abrocji i nie uważam jej też za coś super dobrego.

Jednocześnie akceptuję fakt, że istnieją sytuacje w których aborcja jest wskazana.

To czego się domagam to możliwości decydowania samodzielnie przy jednoczesnym przedstawieniu racjonalnych argumentów przeciw. Tak, aby lekarz mógł powiedzieć "zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby odwieść ciebie od aborcji, a ty mimo to chcesz się poddać zabiegowi - DOBRA, WYKONAM TO, bo właśnie na tym polega moja praca".

 

W mojej opinii lekarz, który zasłania się przy takich decyzjach wiarą nie jest godny nazywania się "specjalistą".

 

Nie uważam też, abyś był odpowiednią osobą do cytowania mi zasad z mojej religii. Bzdurą też jest, że przeze mnie możesz czuć się w jakikolwiek sposób urażony, bo ja swoje opinie jedynie wyrażam, a nie narzucam, i - tak jak KAŻDY inny - staram się je demokratycznie zaproponować.

Demokracja to ustrój, w którym większość narzuca swoje poglądy mniejszości i właśnie to robisz narzucasz twoją wiarę mi stwierdzeniem " staram się je demokratycznie zaproponować."

Share this post


Link to post
Share on other sites

WhizzKid mogę wkleić tutaj to co Ci napisałem - nic tajnego, obiecuję, że nic więcej Ci już nie napiszę skoro Cię to tak skrzywdziło... Przepraszam najmocniej :D

 

"Nie  doszło  do znieważenia  uczuć  religijnych  przez  lidera  ze-

społu Behemoth – uznał sąd w Gdyni. Przypomnijmy, że Adam

Darski  podarł  podczas  koncertu  Biblię  i stwierdził,  że  „Ko-

ściół  katolicki  to  zbrodnicza  sekta”.  Sędzia  nie  miał  wyboru

– nie można kogoś skazać za mówienie prawdy." - prawdziwość wyroku można sprawdzić.

 

Jak mogę winić za to rodziców skoro wyraźnie powiedziałem, że ci ludzie nie są świadomi swojej głupoty, są za to przekonani, że należy ją narzucać wszystkim w około. Z resztą próbowałem rozmawiać z moją matką (ojciec nie wierzy w te bajki, ale nigdy nie stanął w mojej obronie- tak samo jest hipokrytą) Wybaczcie, że nie przebieram w słowach, ale nie mam już cierpliwości mówić oczywistych rzeczy - że winny jest system, a system to MY - LUDZIE! Nigdy nie zmienimy systemu jeśli ludzie dalej będą klękać na kolankach i mówić innym co dobre a co złe.

 

Pewnie wielu najchętniej by mi powiedziało - nie podoba się do wyjedź z kraju. A z jakiej racji to ja mam wyjeżdżać z kraju, zostawić znajomych, pracę, dom? Niestety nie jest to taka prosta sprawa, a gdzie indziej wcale znacznie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę

 

Niby czemu? Nauka już dawno temu poznała szczegółowo rozwój zarodka i wiadomo dokładnie, w którym momencie zaczyna się rozwijać układ nerwowy – najwcześniejszy moment, w którym zarodek przestaje być jedynie grupą dzielących się komórek komórek.

 

Co do religii – oryginalnie chrześcijaństwo stało na stanowisku, że człowiek staje się człowiekiem dopiero w momencie narodzin. To właśnie nauka przesunęła ten moment wcześniej.

 

Ustalmy - nie zachwalam abrocji

 

Dzielenie ludzi na zwolenników i przeciwników aborcji to fałsz kolportowany przez organizacje „pro life”. NIE MA ZWOLENNIKÓW ABORCJI. Nie istnieją, tak samo jak doktor Kuppelweiser. Są jedynie zwolennicy prawnego, masowego zakazu i represji oraz zwolennicy oddania prawa do decyzji kobiecie (z ograniczeniami zresztą, bo nie słyszałem nigdy, żeby ktoś był za całkowitą dowolnością. Nazywajmy rzeczy po imieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach pisma Geophysical Letters, wydawanego przez Amerykańską Unię Geofizyczną, ukazały się wyniki dwóch badań nad zanieczyszczeniami powietrza w czasie epidemii koronawirusa. Dowiadujemy się z nich że nad Chinami, USA i Europą Zachodnią znacząco spadł poziom dwóch głównych zanieczyszczeń, ale wzrósł poziom jednego z drugoplanowych form zanieczyszczeń.
      Okazało się, że w pierwszej części bieżącego roku doszło do 60-procentowego spadku zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu. To bardzo reaktywny gaz, który niszczy płuca. Pochodzi on głównie z silników spalinowych, elektrowni oraz przemysłu.
      Z drugiego ze studiów, którego autorzy skupili się na północnych Chinach, dowiadujemy się, że doszło również do 35-procentowego spadku zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi PM2.5. To najmniejsza z frakcji pyłów, której cząstki są tak małe, iż głęboko penetrują płuca i prowadzą do ich uszkodzeń.
      Jak mówi Jenny Stavrakou z Królewskiego Belgijskiego Instytutu Aeronomii Kosmicznej, tak wielkich spadków nie obserwowano nigdy od roku 1990, kiedy to zaczęto badać zanieczyszczenia powietrza za pomocą satelitów. Dochodziło jedynie do miejscowych krótkotrwałych porównywalnych spadków zanieczyszczeń np. ograniczeń nałożonych na czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku.
      Naukowcy zdają sobie sprawę, że obserwowana obecnie lepsza jakość powietrza to zjawisko przejściowe, jednak daje im ono wgląd w to, jaka mogłaby być jakość powietrza przy wprowadzeniu ściślejszych regulacji.
      Jednocześnie autorzy jednego ze studiów informują, że spadek zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu doprowadził do zwiększenia zanieczyszczeń przygruntowym ozonem w Chinach. Ozon to drugoplanowa forma zanieczyszczeń. Postaje on gdy światło słoneczne i wysoka temperatura działają w niskich warstwach atmosfery jak katalizatory reakcji chemicznych. Ozon jest szkodliwy dla układu oddechowego i krwionośnego. W bardzo zanieczyszczonych obszarach, szczególnie w zimie, ozon ten może być niszczony przez tlenki azotu. Zatem gdy w atmosferze jest mniej tlenków azotu to w bardzo zanieczyszczonych obszarach rośnie poziom ozonu. To oznacza, że sama redukcja zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu i pyłami nie rozwiązuje problemu zanieczyszczenia ozonem, mówi Guy Brasseur z Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka w Hamburgu.
      Stavrakou i jej zespół wykorzystał satelity do zbadania zmian poziomu dwutlenku azotu w krajach szczególnie mocno dotkniętych epidemią. Badania przeprowadzono w Chinach, Korei Południowej, Włoszech, Hiszpanii, Francji, Niemczech, Iranie oraz USA. Okazało się, że nad dużymi chińskimi miastami poziom dwutlenku azotu zmniejszył się średnio o 40%, a nad miastami Europy i USA zanotowano spadek o 20-30 procent w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Nie zauważono jednak spadku zanieczyszczeń nad miastami w Iranie. Autorzy podejrzewają, że stało się tak dlatego, iż władze Iranu wprowadziły ograniczenia dopiero pod koniec marca.
      Z kolei Brasseur i jego zespół wykorzystał dane z 800 naziemnych stacji z północy Chin. Z danych tych naukowcy dowiedzieli się o 35-procentowym spadku poziomu PM2.5, 60-procentowym spadku poziomu dwutlenku azotu oraz wzroście poziomu ozonu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadużywanie antybiotyków, duże zagęszczenie zwierząt i utrata bioróżnorodności zwiększają ryzyko przejścia zwierzęcych patogenów na ludzi. Międzynarodowy zespół naukowy, pracujący pod kierunkiem specjalistów z Uniwersytetów w Bath i Sheffield przeanalizował ewolucję bakterii Campylobacter jejuni. To patogen bydła, który jest jedną z głównych przyczyn zakażeń przewodu pokarmowego w bogatych krajach.
      Ludzie zarażają się Campylobacter spożywając zanieczyszczone mięso. Bakteria powoduje u ludzi krwawe biegunki i chociaż nie jest tak niebezpieczna jak cholera czy E. coli to u osób z innymi chorobami może dawać niebezpieczne powikłania i pozostawiać długotrwałe uszkodzenia. Szacuje się, że 1 na 7 osób zarazi się Campylobacter w ciągu życia, a liczba zakażeń tą bakterią jest trzykrotnie większa niż łączna liczba zakażeń E. coli, Salmonellą i listerią.
      Campylobacter przenoszona jest w odchodach bydła, świń, drobiu i dzikich zwierząt. Jest ona obecna w odchodach 20% bydła hodowlanego, a jako, że hodowcy powszechnie używają antybiotyków, bakteria zyskała na nie oporność.
      Zespół naukowy z Wielkiej Brytanii, USA i Kanady przeanalizował ewolucję tej bakterii i poinformował na łamach PNAS o wynikach swoich badań. Analizy genetyczne patogenu wykazały, że jego szczep zarażający bydło pojawił się w XX wieku jednocześnie z dramatycznym wzrostem liczby hodowlanego bydła. Autorzy twierdzą, że związane z intensyfikacją hodowli zmiany w diecie, anatomii i fizjologii krów spowodowały znaczny transfer genów pomiędzy wcześniejszym szczepem, a szczepem zarażającym bydło. Zmiany te pozwoliły bakterii na pokonanie bariery pomiędzy bydłem a ludźmi, przez co Campylobacter zaczęła infekować nasz gatunek. A intensywne rolnictwo, globalny handel i ciągłe transportowanie zwierząt oraz ich produktów, stworzyło idealne warunki do rozpowszechnienia się patogenu po świecie.
      Jak mówi profesor Sam Sheppard z University of Bath, na świecie jest około 1,5 miliarda sztuk bydła hodowlanego. Każda z nich wytwarza około 30 kilogramów odchodów dziennie. Jeśli tylko 20% z nich jest zarażonych Campylobacter to mamy gigantyczne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
      Uczony przypomina, że w ciągu ostatnich kilku dekad mieliśmy do czynienia z wieloma bakteriami i wirusami, które przeszły z dzikich zwierząt na ludzi. HIV zaraziliśmy się od małp, H5N1 od ptaków, a COVID-19 od nietoperzy. Nasze badania pokazują, że zmiany środowiskowe i coraz większy kontakt ze zwierzętami hodowlanymi spowodował, że zarażamy się bakteriami również od nich. Sądzę, że to dzwonek alarmowy. Musimy opracować inne metody hodowlane, by zredukować ryzyko wybuchu epidemii w przyszłości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że świat powinien przygotować się na pandemię koronawirusa SARS-CoV-2. Zdaniem przedstawicieli tej organizacji, jest zbyt wcześnie by uznać, że już mamy z nią do czynienia, ale państwa powinny się już przygotowywać. Przypomnijmy, że USA – o czym informowaliśmy – rozpoczęły przygotowania już trzy tygodnie temu.
      Większość zachorowań na COVID-19, chorobę powodowaną przez koronawirsa, ma miejsce w Chinach, ale w ostatnim czasie gwałtownie rośnie liczba przypadków w Korei Południowej, Iranie i Włoszech.
      Dotychczas w Chinach zanotowano 77 345 przypadków zakażeń, zmarły 2593 osoby, a w poważnym i krytycznym stanie jest 11 477 osób. Rząd w Pekinie wydał zakaz jedzenia dzikich zwierząt i ogłosił, że zacznie zwalczać polowania, transport i hadel dzikimi zwierzętami.
      W Korei Południowej doszło do 833 zachorowań i 8 zgonów, a w stanie krytycznym i poważnym znajduje się 6 osób. Z kolei władze Włoch informują o 223 przypadkach zachorowań, 6 zgonach i 23 osobach w stanie ciężkim i krytycznym. Tymczasem władze Iranu podają, że w kraju tym zachorowało dotychczas 47 osób, a zmarło 12, jednak pojawiły się poważne wątpliwości co do tych danych i opinie, że Teheran ukrywa prawdziwą liczbę. Trzeba też pamiętać o statku wycieczkowym Diamond Princess, gdzie zachorowało 691 osób.
      Dotychczas zachorowania odnotowano w niemal 40 krajach na świecie. Dzisiaj pierwsze przypadki zachorowań zanotowano w Iraku, Afganistanie, Kuwejcie, Omanie i Bahrajnie. Wszyscy chorzy to osoby, które wcześniej przebywały w Iranie. W Bahrajnie osobą zarażoną jest kierowca szkolnego autobusu, przez co zamknięto część szkół.
      Część specjalistów już od pewnego czasu mówi, że mamy do czynienia z pandemią. Inni uważają, że jest zbyt wcześnie, by używać tego określenia.
      Szef WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, powiedział dzisiaj dziennikarzom, że gwałtowny wzrost zachorowań we Włoszech, Iranie i Korei jest szczególnie niepokojący. Dodał jednak, że w tej chwili nie obserwujemy niekontrolowanego ogólnoświatowego rozprzestrzeniania się wirusa, nie widzimy też zachorowań i zgonów na masową skalę. Czy wirus ten może wywołać pandemię? Oczywiście. Czy w tej chwili trwa pandemia? Uważamy, że jeszcze nie.
      Jednak Mike Ryan, odpowiedzialny w WHO za program nagłych przypadków stwierdził, że jest najwyższy czas, by przygotować się do pandemii.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...