Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

No co wy - to islam jest przesladowany, a odnośnie wiary katolickiej - wiara jest kwestią prywatną i kropka. To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Bo to jest JAWNA hipokryzja. NIE WYKONAM mojej pracy, bo to nie zgodne z moimi przekonaniami (co ja więc robię w tym zawodzie), ale też nie będę podejmował konsekwencji mojej decyzji -> opieki nad dzieckiem, którego aborcji nie dokonał, czy nad upośledzonym dzieckiem, któremu nie dokonał badań prenatalnych.

 

W debacie prezydenckiej pojawiło się też pytanie "czy aptekarze powinni mieć wpisane w kodeks etyki możliwość odmówienia prowadzenia obrotu "pigułką po", ze względu na przekonania religijne". Dla mnie sama potrzeba formułowania tego pytania jest chora, wszak aptekarz nie zna przyczyn, dla których dany lek został przepisany a jednocześnie chce się bawić w boga i decydować co komu sprzeda, bądź nie.

 

Zaczynam rozumieć, dlatego Twoja rodzina Cię tak prześladowała.

Przykro mi - nic nie zaczynasz rozumieć, a juz nie dlaczego jest "prześladowany", jak już chcesz coś rozumieć, to skąd wzięły się takie a nie inne poglądy i na pocieczenie dodam - wynikają z zachowania rodziny - taki obieg zamknięty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Ja sądzę, że Ty nic nie rozumiesz. Lekarze składają przysięgę Hipokratesa. Wiesz, nie robić krzywdy itd. Pomijając poparcie ze strony słowników w sześciu językach, to rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę. Mi np. przeszkadza, że próbują zmuszać lekarzy w niektórych krajach do aborcji, co jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa dla wielu z nich, bo zabijanie ludzi to dla niektórych zabijanie ludzi. Zresztą to można łatwo rozwiązać na samym początku, żeby nie było nadużyć: lekarz na dzień dobry podpisuje dożywotni papierek czy będzie wykonywał aborcje czy nie. I to tyle w tym temacie, nie chce mi się nań znów dyskutować. Zawsze można pójść do lekarza-pro-aborcjonisty.

 

Dwa, że trudno mi uwierzyć, że deft jest normalny, ale "tylko" w stosunku do teistów (hmm, większości świata) jest chamowaty. Sądzę, że to wynik jakiegoś większego problemu z jego charakterem. I znów się wszyscy skupiają nie na tym, co trzeba. On po raz n-ty obraża mnie i innych katolików, zaczął nawet słać prywatne wiadomości. I Ty mi coś piszesz o rozumieniu prześladowań? Ja nikogo nie prześladuję, ale tutaj wyraźnie ja jestem atakowany. Przyzwalacie na to dalej, bo przecież mi, jako katolikowi, się należy? I niech jeszcze ktoś mi spróbuje powiedzieć coś o szufladkowaniu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

deft

piszesz kolejny post,w którym naprawdę (szczerze piszę) mądrze zaczynasz, ale przez emocje, głupio kończysz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba być wyjątkowym ignorantem hipokrytą lub też kaleką umysłowym, żeby stwierdzić, że to katolicy są prześladowani... A co z prawami ateistów do własnego wyboru? Gdzie w tym kraju jest wolność jednostki? Dlaczego narzucane mi są dogmaty religijne od samego narodzenia? Gdzie jest policja, czym się zajmuje - gonieniem "przestępców" z blantami...

 

Wstrzymaj się z tymi "kalekami umysłowymi", a naparzanki o inteligencji Kaczyńskiego zostaw kibolom PO i PiS-u.

Jesli zaś chodzi o "narzucanie od urodzenia" to pretensje powinieneś mieć do rodziców, nie do całego świata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja sądzę, że Ty nic nie rozumiesz. Lekarze składają przysięgę Hipokratesa. Wiesz, nie robić krzywdy itd.

Tak, czyli nie ważne że dziecko nie będzie w stanie samo funkcjonować, ważne żeby się urodziło... głupie pierniczenie i kropka. Jeżeli lekarz chce się zasłaniać przysięgą hipokratesa, to niech też ponosi PEŁNE TEJ DECYZJI konsekwencje, na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że lekarz może powiedzieć kobiecie prosto w twarz "spadaj, nie mój problem, bo mi wiara zabrania" i życ sobie dalej, jakby nigdy nic, a kobieta i dziecko i państwo będą się męczyć, grunt to "wygodnictwo" lekarza. Czyli co, lekarz z świadków jehowy może ci odmówić transfuzji krwi, bo mu wiara zabrania?

 

Pomijając poparcie ze strony słowników w sześciu językach, to rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę.

a co mnie interesuje czy to już jest człowiek, czy jeszcze nie? na tym etapie decyduje matka co i jak, lekarz ma prawo "odwodzić" ale nie ma prawa powiedzieć "spadaj, bo moja wiara mi nie pozwala".

 

Mi np. przeszkadza, że próbują zmuszać lekarzy w niektórych krajach do aborcji, co jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa dla wielu z nich, bo zabijanie ludzi to dla niektórych zabijanie ludzi.

A w jaki sposób zmuszają? grożąc ponoszeniem konsekwencji tej decyzji. Zresztą to jest i tak bez znaczenia, w tej kwestii lekarz jest jedynie narzędziem, decyzja zapadła gdzie indziej i została podjęta przez kogoś innego.

 

Zresztą to można łatwo rozwiązać na samym początku, żeby nie było nadużyć: lekarz na dzień dobry podpisuje dożywotni papierek czy będzie wykonywał aborcje czy nie.

Tylko krowa nie zmienia poglądów skąd wiesz, że lekarz nagle się nie rozmysli? Jeżeli lekarz zdecyduje się NIE wykonywać aborcji, niech ma jakieś sensowne argumenty, badania, statystyki cokolwiek racjonalnego na poparcie swojej racji, a nie "bo wiara".

I to tyle w tym temacie, nie chce mi się nań znów dyskutować. Zawsze można pójść do lekarza-pro-aborcjonisty.

najpierw to lekarz anty musiałby zamiast "spadaj na drzewo" powiedzieć "słuchaj, ja nie, ale idz porozmawiaj z dr X, on takie rzeczy robi"

 

Dwa, że trudno mi uwierzyć, że deft jest normalny, ale "tylko" w stosunku do teistów (hmm, większości świata) jest chamowaty.

To samo mogę powiedzieć o twoich poglądach na temat wiary i wpływu jaki ona powinna twoim zdaniem mieć na moje życie. Nie, nie używasz inwektyw - tak czy inaczej mogę i czuję się jednak dotknięty.

Sądzę, że to wynik jakiegoś większego problemu z jego charakterem. I znów się wszyscy skupiają nie na tym, co trzeba.

Jesteś filologiem czy psychologiem? wiem, chamskie przepraszam (chyba), jednak jeżeli A - to daj spokój, jeżeli B - umów się z deftem na sesję na privie.
On po raz n-ty obraża mnie i innych katolików, zaczął nawet słać prywatne wiadomości. I Ty mi coś piszesz o rozumieniu prześladowań? Ja nikogo nie prześladuję, ale tutaj wyraźnie ja jestem atakowany. Przyzwalacie na to dalej, bo przecież mi, jako katolikowi, się należy? I niech jeszcze ktoś mi spróbuje powiedzieć coś o szufladkowaniu...

Przykro mi z tego powodu, chcesz lizaczka? A poważniej - skąd ktokolwiek ma wiedzieć co deft wysyła ci na priva, pochwal się tą korespondencją to będzie jasna sprawa.

 

Katolikowi się należy po główce, bo stara się narzucić swój światopogląd innym, zamiast ograniczyć się do postępowania w zgodzie z swoim sumieniem. Zresztą mnie też to tyczy i każdego innego na świecie.

 

Zresztą jak deft odczuwa taką potrzebę niech ciebie i mnie obraża, będą inwektywy będzie ban, a tak - czyżbyś dawno się nie modlił? "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy" czy też w niepamięć poszła nauka o nadstawieniu drugiego policzka? a ty dalej brniesz.

 

ps. o aborcji to ja się w tym wątku wypowiadał już NIE będę, bo to i tak jest ciągle jedno i to samo, ja-> daj kobiecie decydować, ty -> lekarz MUSI odmówić abrocji, bo nie wiadomo kiedy wg wiary zaczyna się człowiek...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No co wy - to islam jest przesladowany, a odnośnie wiary katolickiej - wiara jest kwestią prywatną i kropka. To co mi się nie podoba to scena gdzie lekarz, odmówi badań prenatalnych czy aborcji na zasadzie swojej wiary.

 

Bo to jest JAWNA hipokryzja. NIE WYKONAM mojej pracy, bo to nie zgodne z moimi przekonaniami (co ja więc robię w tym zawodzie), ale też nie będę podejmował konsekwencji mojej decyzji -> opieki nad dzieckiem, którego aborcji nie dokonał, czy nad upośledzonym dzieckiem, któremu nie dokonał badań prenatalnych.

 

W debacie prezydenckiej pojawiło się też pytanie "czy aptekarze powinni mieć wpisane w kodeks etyki możliwość odmówienia prowadzenia obrotu "pigułką po", ze względu na przekonania religijne". Dla mnie sama potrzeba formułowania tego pytania jest chora, wszak aptekarz nie zna przyczyn, dla których dany lek został przepisany a jednocześnie chce się bawić w boga i decydować co komu sprzeda, bądź nie.

 

Zauważ, że te patologie biorą się z jednego - z wtrącania się państwa w to, co powinno być ustalane między obywatelami.

Idę do lekarza po usługę, lekarz odmawia wykonania usługi - lekarz nie zarabia.

Idę do aptekarza po leki, aptekarz nie ma u siebie jakichś leków - aptekarz nie zarabia.

 

Sytuacja jest czysta, prosta, każdy ma możność zdecydowania. Lekarz/aptekarz o tym, że nie zarobi, ja o tym, że wydam swoje pieniądze gdzieś indziej.

 

Obecnie lekarz zarabia, mimo że odmawia wykonania swojej pracy, a aptekarz pracujący w prywatnej firmie nie ma prawa decydować o tym, co komu sprzedaje - paranoja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obecnie lekarz zarabia, mimo że odmawia wykonania swojej pracy, a aptekarz pracujący w prywatnej firmie nie ma prawa decydować o tym, co komu sprzedaje - paranoja.

 

Przykro mi to mówić, ale z mojej perspektywy apteka nie różni się niczym od zwykłego sklepu spożywczego. Czy tam też kasjerka zastanawia się nad tym, po co mi gumki? Może posłużą sensownie jako zabezpieczenie, a może zostaną spożytkowane do założenia na głowę czy zrobienia bomby wodnej. Aptekarz, nawet jeżeli zna przeznaczenie leku nie ma zielonego pojęcia dlaczego lekrz przepisał akurat to, a nie coś innego. Nie uważasz więc za dziwne, że ktoś, kto nie ma pełnego poglądu na sytuację chce decydować za mnie co mam zrobić?

 

Normalnie przypomina to ingerencję państwa w życie szarego obywatela.

 

Zresztą dla takich osób, którym nie odpowiada stosunek pracy (bo musi robić/sprzedawać coś wbrew swojej woli) wymyślono ZMIANĘ MIEJSCA PRACY i możliwość przekwalifikowania do roli, w której osoba X będzie się czula szczęśliwsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czekaj, jak nie lekarz ma decydować, to kto? Myślę, że on lepiej wie, kto przeżyje. "Powinna decydować matka" to aksjomat, czyli kwestia wiary. Zresztą lekarz to nie narzędzie, a specjalista.

 

Zresztą jak deft odczuwa taką potrzebę niech ciebie i mnie obraża, będą inwektywy będzie ban, a tak - czyżbyś dawno się nie modlił? "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy" czy też w niepamięć poszła nauka o nadstawieniu drugiego policzka? a ty dalej brniesz.

 

Wybaczenie nie równa się zapomnieniu, ponadto zabiera trochę czasu. Jezus i prawa człowieka jak i polska legislacja mówią też o poszanowaniu innych ludzi, czego deft nie czyni. Myślę, że na to minimum szacunku zasługuję. Nie uważam też, abyś był odpowiednią osobą do cytowania mi zasad z mojej religii. Bzdurą też jest, że przeze mnie możesz czuć się w jakikolwiek sposób urażony, bo ja swoje opinie jedynie wyrażam, a nie narzucam, i - tak jak KAŻDY inny - staram się je demokratycznie zaproponować. Jeśli Ty uważasz, że aborcja jest dobra i chcesz na jej przyzwolenie, to robisz coś dokładnie odwrotnego niż ja, więc niczym się tutaj nie różnisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czekaj, jak nie lekarz ma decydować, to kto? Myślę, że on lepiej wie,  kto przeżyje.

myślę że to jest nie tylko kwestia przeżycia, myślę też że kobieta jest w ciągu swego życia zajść X razy w ciążę, w związku z czym ta jedna aborcja w te czy w tamte (szczególnie jeżeli wiadomo że będą komplikacje neurologiczne) nie jest niczym strasznie aspołecznym. <- tak, wygląda na to że jestem za selekcją spartańską, tyle że w łagodniejszej formie, takiej gdzie TO MATKA decyduje, czy godzi się na to, aby dziecko rosło i żyło z takimi czy innymi wadami genetycznymi.

 

Ustalmy - nie zachwalam abrocji i nie uważam jej też za coś super dobrego.

Jednocześnie akceptuję fakt, że istnieją sytuacje w których aborcja jest wskazana.

To czego się domagam to możliwości decydowania samodzielnie przy jednoczesnym przedstawieniu racjonalnych argumentów przeciw. Tak, aby lekarz mógł powiedzieć "zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby odwieść ciebie od aborcji, a ty mimo to chcesz się poddać zabiegowi - DOBRA, WYKONAM TO, bo właśnie na tym polega moja praca".

 

W mojej opinii lekarz, który zasłania się przy takich decyzjach wiarą nie jest godny nazywania się "specjalistą".

 

Nie uważam też, abyś był odpowiednią osobą do cytowania mi zasad z mojej religii. Bzdurą też jest, że przeze mnie możesz czuć się w jakikolwiek sposób urażony, bo ja swoje opinie jedynie wyrażam, a nie narzucam, i - tak jak KAŻDY inny - staram się je demokratycznie zaproponować.

Demokracja to ustrój, w którym większość narzuca swoje poglądy mniejszości i właśnie to robisz narzucasz twoją wiarę mi stwierdzeniem " staram się je demokratycznie zaproponować."

Share this post


Link to post
Share on other sites

WhizzKid mogę wkleić tutaj to co Ci napisałem - nic tajnego, obiecuję, że nic więcej Ci już nie napiszę skoro Cię to tak skrzywdziło... Przepraszam najmocniej :D

 

"Nie  doszło  do znieważenia  uczuć  religijnych  przez  lidera  ze-

społu Behemoth – uznał sąd w Gdyni. Przypomnijmy, że Adam

Darski  podarł  podczas  koncertu  Biblię  i stwierdził,  że  „Ko-

ściół  katolicki  to  zbrodnicza  sekta”.  Sędzia  nie  miał  wyboru

– nie można kogoś skazać za mówienie prawdy." - prawdziwość wyroku można sprawdzić.

 

Jak mogę winić za to rodziców skoro wyraźnie powiedziałem, że ci ludzie nie są świadomi swojej głupoty, są za to przekonani, że należy ją narzucać wszystkim w około. Z resztą próbowałem rozmawiać z moją matką (ojciec nie wierzy w te bajki, ale nigdy nie stanął w mojej obronie- tak samo jest hipokrytą) Wybaczcie, że nie przebieram w słowach, ale nie mam już cierpliwości mówić oczywistych rzeczy - że winny jest system, a system to MY - LUDZIE! Nigdy nie zmienimy systemu jeśli ludzie dalej będą klękać na kolankach i mówić innym co dobre a co złe.

 

Pewnie wielu najchętniej by mi powiedziało - nie podoba się do wyjedź z kraju. A z jakiej racji to ja mam wyjeżdżać z kraju, zostawić znajomych, pracę, dom? Niestety nie jest to taka prosta sprawa, a gdzie indziej wcale znacznie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
rozstrzygnięcie czy dziecko jest człowiekiem czy nie jest arbitralne, więc podchodzi pod etykę

 

Niby czemu? Nauka już dawno temu poznała szczegółowo rozwój zarodka i wiadomo dokładnie, w którym momencie zaczyna się rozwijać układ nerwowy – najwcześniejszy moment, w którym zarodek przestaje być jedynie grupą dzielących się komórek komórek.

 

Co do religii – oryginalnie chrześcijaństwo stało na stanowisku, że człowiek staje się człowiekiem dopiero w momencie narodzin. To właśnie nauka przesunęła ten moment wcześniej.

 

Ustalmy - nie zachwalam abrocji

 

Dzielenie ludzi na zwolenników i przeciwników aborcji to fałsz kolportowany przez organizacje „pro life”. NIE MA ZWOLENNIKÓW ABORCJI. Nie istnieją, tak samo jak doktor Kuppelweiser. Są jedynie zwolennicy prawnego, masowego zakazu i represji oraz zwolennicy oddania prawa do decyzji kobiecie (z ograniczeniami zresztą, bo nie słyszałem nigdy, żeby ktoś był za całkowitą dowolnością. Nazywajmy rzeczy po imieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnie badania wykazały, że osoby z otyłością i nadwagą są podatne na insulinooporność mózgu. Naukowcom z Uniwersytetu w Tybindze zależało więc na sprawdzeniu, czy ćwiczenia mogą poprawić insulinowrażliwość i funkcjonowanie poznawcze w tej grupie osób.
      Zespół dr Stephanie Kullman zebrał grupę 22 osób prowadzących siedzący tryb życia. Wszyscy mieli nadwagę bądź otyłość (średni wskaźnik masy ciała, BMI, wynosił 31). Ochotnicy wzięli udział w 8-tygodniowym programie treningowym, w którym uwzględniono m.in. jazdę na rowerze i marsz. Skanowanie mózgu miało miejsce przed i po interwencji. Funkcje mózgu mierzono przed i po donosowym podaniu insuliny. Naukowcy badali także nastrój, funkcje poznawcze i metabolizm obwodowy.
      Okazało się, że choć program ćwiczeń doprowadził jedynie do marginalnej utraty wagi, funkcje mózgu ważne dla metabolizmu znormalizowały się po zaledwie 8 tygodniach. Ćwiczenia zwiększyły np. miejscowy przepływ krwi w zależnych od dopaminy regionach kontroli motorycznej i procesów nagrody.
      Insulinowrażliwość wzrosła zwłaszcza w prążkowiu; reakcja mózgu osoby otyłej przypominała po 8 tygodniach odpowiedź człowieka z prawidłową masą ciała. Co ciekawe, im więcej ktoś stracił tłuszczu brzusznego, tym większa była poprawa funkcji mózgu.
      Ochotnicy wspominali też o poprawie nastroju i zdolności przełączania między zadaniami, co wskazuje na poprawę funkcji wykonawczych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powszechnie uważa się, że globalna epidemia otyłości jest napędzana przez obszary miejskie. Jednak najnowsze zakrojone na szeroką skalę badania pokazują, że to przybieranie na wadze mieszkańców wsi jest głównym czynnikiem stojącym za tą epidemią.
      Urbanizacja jest postrzegana jako główny czynnik wzrostu otyłości. Problem jednak w tym, że związek pomiędzy urbanizacją a otyłością badano głównie na podstawie BMI ludności w momencie zbierania danych. Nie badano dotychczas dynamiki zmian BMI osobno dla terenów miejskich i wiejskich.
      Przekonanie o tym, że jest to problem miast ma swoje uzasadnienie. W miastach dostęp do żywności jest znacznie większy i łatwiejszy niż na wsiach. Mieszkańcy miast mają też do wyboru olbrzymią różnorodność wysoce przetworzonej żywności, bogatej w sól, cukier i tłuszcze nasycone. Ponadto wiele ubogich obszarów miejskich jest określanych mianem żywieniowych pustyń, gdyż tamtejsi mieszkańcy mają w swojej okolicy dostęp wyłącznie do taniej, wysoko przetworzonej, powodującej otyłość żywności. Z kolei obszary wiejskie to inny rodzaj żywnościowej pustyni. Są one postrzegane jako miejsca, gdzie ludzie spożywają przede wszystkim to, co sami wyhodują i mają mniejszy dostęp do żywności wysoko przetworzonej. Jakby jeszcze tego było mało mieszkańcy miast mają lepszy dostęp do transportu, telewizji kablowej, kin, teatrów, internetu i smartfonów, a więc mają większy wybór rozrywek niewymagających aktywności fizycznej. Dodatkowo z większym prawdopodobieństwem zawód wykonywany przez przeciętnego mieszkańca miasta wiąże się z mniejszym wysiłkiem fizycznym, niż zajęcie przeciętnego mieszkańca wsi.
      Wszystkie te czynniki powodują, że to miasta uważa się za miejsca napędzające epidemię otyłości.
      I rzeczywiście, badania prowadzone w krajach o niskich dochodach, jak Chiny, wykazywały, że dieta mieszkańców miast znacząco różni się od diety mieszkańców wsi, a w ciągu ostatnich dwóch dekad zmiana nawyków żywieniowych wśród zamieszkujących miasta Chińczyków wywołała tam epidemię otyłości i powiązanych z nią chorób.
      Zaczęły się jednak pojawiać badania, które sugerowały, że poziomy nadwagi i otyłości na terenach wiejskich, nawet w krajach o niskich i średnich dochodach, rosną szybciej niż w miastach. Miało się tak dziać z tego powodu, że do wsi dotarły źródła nowoczesnej żywności, poprawił się transport, a coraz więcej prac jest wykonywanych za pomocą maszyn. Coraz częściej z badań wynikało, że wysoko przetworzona żywność pojawia się w menu wiejskiej biedoty i są nią karmione nawet niemowlęta. Mimo to polityki krajów i organizacji międzynarodowych były skupione na walce z otyłością w miastach, gdyż wsie uważano za miejsca, gdzie ludzie są raczej narażeni na głód czy niedobór składników odżywczych, niż na otyłość.
      Właśnie opublikowano przełomowe badania przeprowadzone przez NCD Risk Factor Collaboration (NCD-RisC). To ogólnoświatowa sieć naukowców specjalizujących się w zagadnieniach zdrowotnych, której celem jest dostarczanie szczegółowych, wiarygodnych danych na temat chorób niezakaźnych oraz analiza danych i ich opracowywanie. Najnowsze badania są przełomowe w tym znaczeniu, że po raz pierwszy zebrano dane z niemal wszystkich krajów świata i na tej podstawie przeanalizowano trendy odnośnie zmian BMI ludzkości.
      Okazało się, że w krajach o wysokich dochodach poziom nadwagi i otyłości na wsiach jest wyższy niż w miastach. Z kolei w krajach o niskich i średnich dochodach dynamika zmian BMI ludności wiejskiej jest tak duża, że wkrótce będziemy obserwowali tam zjawisko podobne do tego, zauważonego właśnie w krajach bogatych – z nadwagą i otyłością będzie się zmagał większy odsetek mieszkańców wsi niż miast.
      Głód i niedożywienie na wsiach są szybko zastępowane przez nadwagę i otyłość. Wyjątkiem są tutaj Afryka Subsaharyjska, Azja Południowa i niektóre kraje w innych regionach świata.
      Badania przeprowadzone przez NCD-RisC są niezwykle ważne, gdyż globalne wysiłki walki z otyłością są nakierowane na miasta. Na przykład w Ameryce Południowej w ramach zwalczania epidemii nadwagi i otyłości przystosowuje się ulice w miastach tak, by zachęcały do poruszania się pieszo lub rowerem, również budynki projektowane są w taki sposób, by ich użytkownicy jak najwięcej chodzili, powstaje coraz więcej miejskich terenów aktywności fizycznej, władze współpracują ze sklepami, zachęcając je do sprzedaży zdrowszej żywności. Ludności wiejskiej działania takie niemal nie obejmują.
      Na potrzeby najnowszych badań naukowcy skupieni w NCD-RisC przeanalizowali 2009 badań populacyjnych, które objęły ponad 112 milionów dorosłych osób z 200 krajów. Pod uwagę wzięto lata 1985–2017, a analizy dokonano pod kątem miejsca zamieszkania badanych. Okazało się, że w badanym okresie ludność wiejska odpowiadała za 55% globalnego wzrostu średniego BMI. Natomiast w niektórych regionach o niskich i średnich dochodach odsetek ten rósł do ponad 80%. Zauważono, że – z wyjątkiem kobiet w Afryce Subsaharyjskiej – BMI ludności wiejskiej z regionów o niskich i średnich dochodach, rośnie szybciej niż BMI ludności miejskiej z tych regionów. Zjawisko to spowodowało, że odsetek osób z nadwagą i otyłych w miastach i wsiach się wyrównał, a w niektórych miejscach jest już wyższy na wsiach. Z kolei w krajach o wysokich dochodach odsetek osób z nadwagą i otyłych jest na wsiach stale wyższy niż w miastach, szczególnie wśród kobiet.
      W latach 1985–2017 odsetek ludności żyjącej w miastach wzrósł z 41% do 55%. W tym samym czasie średnie BMI ludzkości zwiększyło się w przypadku kobiet z 22,6 do 24,7, a w przypadku mężczyzn z 22,2 do 24,4. Wzrost średniego BMI wyniósł w przypadku mieszkańców wsi 2,09 dla kobiet i 2,10 dla mężczyzn, a w przypadku mieszkańców miast było to 1,35 dla kobiet i 1,59 dla mężczyzn. Rozpiętość wzrostu BMI z podziałem na kraje wahała się od niewielkich wzrostów w 12 krajach Europy oraz regionu Azji i Pacyfiku po wzrost o ponad 5 punktów BMI wśród mieszkanek Egiptu i Hondurasu. W badanym okresie najmniejsze średnie BMI zaobserwowano w 1985 roku wśród kobiet mieszkających na wiejskich terenach Bangladeszu (średnie BMI t0 17,7) oraz wśród mężczyzn mieszkających na etiopskich wsiach (BMI 18,4). Z kolei z największym średnim BMI mieliśmy do czynienia w 2017 roku wśród mieszkańców Amerykańskiego Samoa, gdzie wynosiło ono 35,4 dla kobiet mieszkających w miastach i 34,6 dla mężczyzn zamieszkujących wsie.
      W roku 1985 kobiety i mężczyźni mieszkający w miastach w krajach wschodnich, południowych i południowo-wschodnich części Azji, Oceanii, Ameryki Łacińskiej, centralnej Azji, Bliskiego Wschodu i północnej Afryki mieli większe średnie BMI od swoich rodaków mieszkających na wsiach. Różnica ta wynosiła średnio 3,25 BMI dla kobiet i 3,05 dla mężczyzn. Jednak do roku 2017, jako że średnie BMI znacznie szybciej rosło na wsiach, różnice te wszędzie zmniejszyły się o co najmniej 40%, a w 14 krajach, w tym w Armenii, Chile, Jordanii, Malezji, Turcji, na Jamajce i Tajwanie doszło do odwrócenia tego zjawiska wśród kobiet i mieszkanki wsi mają wyższe średnie BMI. Wśród mężczyzn średnie BMI również szybciej rośnie na wsiach, jednak jeszcze nie przekroczyło średniej z terenów miejskich.
      W badanym okresie zaobserwowano coraz większą mechanizację prac na wsi, zmechanizowanie transportu oraz dotarcie na wieś oferty międzynarodowych koncernów spożywczych sprzedających wysoko przetworzoną żywność bogatą w węglowodany i cukry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...