Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Whizz weź jeszcze raz przeczytaj co napisałem, ba nwaet ci pomogę:

Jak dla mnie najlepszą progresją szkół jest zawodówa -> średnie ->  może studia. Dzięki takiemu podejściu ma się fach w ręku i studiuje dlatego że chce, a nie dlatego że musi, bo inaczej może co najwyżej ulice zamiatać.

 

przemęczenie jakieś cię złapało czy co?

po zawodówce możesz iść do NORMALNEJ pracy i dalej sam finansować swoją naukę, jak odczuje POTRZEBĘ dalszego kształcenia.

 

A ja pamiętam, jak dawno temu, w podstawówce mówili nauczyciele - tylko nie idźcie na mechanika, bo auta teraz już się nie psują i mechanicy będą samymi bezrobotnymi... Twoja rada jest o podobnej wartości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

heheh WhizzKid możesz sobie o mnie myśleć co Ci się podoba :D Nie powiem ile mam lat i jaką mam pracę, bo to nie ma znaczenia.

 

Widzę, że jesteś zagorzałym katolikiem i chyba uraziła Cię moja wypowiedź, że uważam katolików za ludzi upośledzonych. Kolejnymi postami udowadniasz, że mam rację.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tylko że człowiek po zawodówce to siła napędowa takich debilizmów, jakie przechodziły za komuny.

co za bzdura... że niby kopacz rowów też musi skończyć, bo Ty sobie tak zażyczyłeś, żeby uprawiać sztukę dla sztuki??

Ma się fach w ręku, ale co z tego?

I to z tego, że można podjąć pracę i zająć się zarabianiem.

naprawa lodówek niewiele da w momencie, kiedy za 15 lat lodówka będzie miała wbudowane AI i trzy wyświetlacze.

Znów bzdura, bo ktoś będzie musiał tę lodówkę umyć, ktoś inny naprawić, a jeszcze ktoś inny wyprodukować.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto się doszkala, ale nawet lekarze nie nadążają...

A Ty chyba nie masz styku z realnym życiem, skoro myślisz, że taka np. praca na budowie to tylko machanie łopatą niewymagające żadnej wiedzy. Radzę zejść na ziemię, bo zżera Cię teraz nie tylko pycha i arogancja, ale przede wszystkim niewiedza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

heheh WhizzKid możesz sobie o mnie myśleć co Ci się podoba :D Nie powiem ile mam lat i jaką mam pracę, bo to nie ma znaczenia.

 

Widzę, że jesteś zagorzałym katolikiem i chyba uraziła Cię moja wypowiedź, że uważam katolików za ludzi upośledzonych. Kolejnymi postami udowadniasz, że mam rację.

 

Aha. Czyli jestem upośledzony, bo mnie obraża wypowiedź, że jestem upośledzony? Cóż, dyskusje z takimi osobami jak np. mikroos dowodzą, że masz rację tylko w jednej rzeczy: że jestem katolikiem (być może zagorzałym, zdania są podzielone). Smuci też fakt, że zaśmiecasz grono tutejszych ateistów, którzy swoje przekonania artykułują stanowczo - o całej palecie jakości argumentów - ale z poszanowaniem pewnych granic. Ja Ciebie nie nazywam ułomnym przez to, że jesteś ateistą - chociaż z Twojego zachowania wynika, że jesteś dość poważnie pokrzywdzony - i oczekuję w zamian tego samego. A już zdecydowanie na portalu poświęconym nauce, a nie sporom osobistym.

 

co za bzdura... że niby kopacz rowów też musi skończyć, bo Ty sobie tak zażyczyłeś, żeby uprawiać sztukę dla sztuki??

 

Myślę, że to jeden ze sposobów na to, żeby ludzie chodzili głosować i zaczęli trochę rozumieć otoczenie.

 

I to z tego, że można podjąć pracę i zająć się zarabianiem.

 

Teoretycznie tak, ale zawodówki rzadko dają same w sobie zatrudnienie o charakterze długotrwałym. Oczywiście, bez nich by się wszystko posypało, zresztą już się sypie, nie ma komu tynku kłaść, ale doszkalać się - w ten czy inny sposób - trzeba.

 

Znów bzdura, bo ktoś będzie musiał tę lodówkę umyć, ktoś inny naprawić, a jeszcze ktoś inny wyprodukować.

 

Niby tak, ale poziom komplikacji zawodów i tak rośnie, szybko się zmienia technologia i materiały, trzeba się doszkalać. Dwa, skoncentrowanie się na jednej tylko rzeczy to bardzo wąskotorowe rozwiązanie.

 

A Ty chyba nie masz styku z realnym życiem, skoro myślisz, że taka np. praca na budowie to tylko machanie łopatą niewymagające żadnej wiedzy. Radzę zejść na ziemię, bo zżera Cię teraz nie tylko pycha i arogancja, ale przede wszystkim niewiedza.

 

Uważam, że taka praca wymaga wiedzy. Ale pomijając już nawet kwestię, co prostsze: te zawodówki są kiepskie, bo jechałem kiedyś polską drogą, i miałem wielu tynkarzy zatrudnionych. Wiem, wszyscy są równo, komuna do boju, ale jakoś milej i merytoryczniej mi się dyskutowało z Tobą niż z osobą, która się wykształciła w tak wąskim polu, a to ma wpływ na dynamikę społeczeństwa i ogólne zorientowanie się w tym, co się dzieje. Zresztą tutaj nie o tym, co doskonale powinieneś wiedzieć, jeśli śledzisz ten temat - że potępiamy obrażanie ludzi, o których się nie ma żadnego pojęcia.

 

W ogóle sądziłem, że się odłączasz od tego tematu. I nie rozumiem, dlaczego się włączasz w poboczny wątek tej dyskusji. Bo dyskusja wcale nie jest na temat korelacji wykształcenia do inteligencji, ale inteligencji/mądrości/kultury osobistej do zachowania na forum. Innymi słowy: mam gdzieś wykształcenie defta, ale nie znoszę ludzi chamowatych i prymitywnych, którzy mi mówią, że jestem upośledzony tylko i wyłącznie ze względu na moje wyznanie.

 

Jeśli chcesz się pod wypowiedzią defta podpisać otwarcie, to proszę bardzo - bo w ciekawym momencie wkroczyłeś do dyskusji. I tak wiem, że wniosek końcowy prawdopodobnie będzie taki, że to katolik był arogancki i głupi, bo się nie dał obrażać. Miałem nadzieję, że to poważniejsze miejsce, gdzie się tępi imbecylskie wypowiedzi i wojny religijne, a utrzymuje porządną dyskusję. Tak na ogół było do tej pory. Widzę, że to się trochę zmienia.

 

Biedni, uciskani ateiści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwne, że wśród pospolitych przestępców,alkoholików,nikotynistów, itp,a nawet otyłych, jest korelacja z niskim poziomem wykształcenia.

To tak a propos kwestionowania zwiększonego występowania debilizmu związanego z szybko zakończoną edukacją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę, że to jeden ze sposobów na to, żeby ludzie chodzili głosować i zaczęli trochę rozumieć otoczenie.

Znów bzdura. To nie ma nic wspólnego z wykształceniem. To raczej frustracja codziennością. Poza tym mnie osobiscie nie zależy na frekwencji - niech sobie nawet będzie niska, tylko niech bierni obywatele siedzą cicho i nie narzekają.

Teoretycznie tak, ale zawodówki rzadko dają same w sobie zatrudnienie o charakterze długotrwałym.

Co za bzdura!

Oczywiście, bez nich by się wszystko posypało, zresztą już się sypie, nie ma komu tynku kłaść, ale doszkalać się - w ten czy inny sposób - trzeba.

A kto gdziekolwiek napisał, że jest inaczej? Tylko pytanie brzmi: czy naprawdę trzeba kończyć pięcioletnie studia, żeby być dobrym tynkarzem?

[uote]Niby tak, ale poziom komplikacji zawodów i tak rośnie, szybko się zmienia technologia i materiały, trzeba się doszkalać.

Tak, ale znów: nie do wszystkiego są potrzebne studia. Poza tym studia z definicji oznaczają naukę w celu uzyskanie WYŻSZEGO wykształćenia, a więc wytworzenia elity. Czy się to Tobie podoba, czy nie, elitą nie mogą być wszyscy, bo wtedy automatycznie przestaje ona być elitą. Poza tym o tym, jak fatalnie działają studia w Polsce i jak niewiele dają, była tutaj mowa wiele razy.

Dwa, skoncentrowanie się na jednej tylko rzeczy to bardzo wąskotorowe rozwiązanie.
A co niby mają do tego studia? To pięć lat poświęconych na nic innego, jak dalszą specjalizację.
Uważam, że taka praca wymaga wiedzy.

Lub umiejętności praktycznych przy stosunkowo ubogiej wiedzy, którą można szybko zdobyć w czasie pracy.

te zawodówki są kiepskie, bo jechałem kiedyś polską drogą

Jasne, a wykształciuchy po studiach pewnie zawsze w 100% kompetentni? :D

jakoś milej i merytoryczniej mi się dyskutowało z Tobą niż z osobą, która się wykształciła w tak wąskim polu

Śmiem twierdzić, że moje wykształcenie jest znacznie bardziej jednokierunkowe, niż osoby po zawodówce.

potępiamy obrażanie ludzi, o których się nie ma żadnego pojęcia.

Przy czym jednocześnie konsekwentnie jedziesz po osobach z wykształceniem zawodowym jak po przysłowiowej burej suce.

sądziłem, że się odłączasz od tego tematu. I nie rozumiem, dlaczego się włączasz w poboczny wątek tej dyskusji.

Ha, i tu Cię zaskoczę - wracam do niej, bo zmieniła temat! Przyznaj: trudne to było, nie?

Jeśli chcesz się pod wypowiedzią defta podpisać otwarcie, to proszę bardzo - bo w ciekawym momencie wkroczyłeś do dyskusji.

I pewnie będziesz szukał w tym oznak prześladowania chrześcijan? :D

katolik był arogancki i głupi, bo się nie dał obrażać.

Nie. Był arogancki i głupi, bo zaczął gadać jak arogant i głupiec na temat ludzi po zawodówce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I pewnie będziesz szukał w tym oznak prześladowania chrześcijan? :D

 

Cóż, skoro tyle razy pisałeś o prześladowaniu ateistów w Polsce, to ja też mogę być prześladowany, nie? W końcu uzgodniliśmy kiedyś, że jestem w mniejszości :-) Myślę, że się czepiasz, do ludzi po zawodówkach nic nie mam, do defta - tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę, że się czepiasz, do ludzi po zawodówkach nic nie mam

Już samo porównanie defta (którego wypowiedź jest skandaliczna, tu masz moje poparcie) do osoby z wykształceniem na tym poziomie świadczy o Twoim stosunku do nich. Nie tylko ono zresztą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No może i masz rację to nie temat na takie dyskusje. Sam zacząłem - przyznaję, ale Ty mnie też nie omieszkałeś obrazić. Dodam jeszcze, że nie jestem sfrustrowany i życie póki co układa mi się znakomicie w przeciwieństwie do tych, którzy swoje losy zostawili w rękach boga :D Nie uważam się za super inteligenta czy kogoś wybitnie mądrego, ale zdanie wyrazić mam prawo i będę z tego prawa zawsze korzystał. To tyle w tym temacie. Pozdrawiam

 

ps. mam nadzieję, że w niedługim czasie papież, który odpowiada za zbrodnie przeciwko ludzkości m.in. wspieranie pedofilii, znajdzie się tam gdzie jest jego miejsce - w więzieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prrr, korelacja to niekoniecznie związek przyczynowo skutkowy. A jeśli (w tym przypadku) taki istnieje, to mi się wydaje, że jest skierowany w znacznym stopniu odwrotnie, niżby to sugerowały wcześniejsze wypowiedzi. Wiem, że mówię niejasno, więc krótko: to raczej predyspozycje umysłowe są przyczyną przerywania wykształcenia na określonym poziomie (oczywiście w znacznym stopniu nie jedynie!) niż osiągnięte wykształcenie przyczyną formy intelektualnej (choć w jakimś stopniu też, bo występuje tu sprzężenie zwrotne).

 

Co do temperatury dyskusji: wnoszę o wyluzowanie, więcej merytoryki a mniej wycieczek osobistych. Prosiłbym o nieprzenoszenie niechęci do religii/niereligii na ludzi en bloc, tudzież nieprzenoszenie niechęci do poszczególnych osób na formacje ideowe, które reprezentują.

 

Kończę, bo najwyraźniej spożyta kofeina wywiera specyficzny wpływ na styl mojego wyrażania idej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdefiniuj. "normalnej"

Normalna praca = taka gdzie nie ma 1000 ludzi na jedno miejsce i gdzie mogę powiedzieć "w przeciwieństwie do reszty jestem dobry w tym co robię i robię to dobrze od początku a nie po 2 latach przyuczania".

 

Odnośnie marnej jakości "drogowców" - moim zdaniem jesteś w grubym błędzie, jeżeli właśnie na nich zwalasz winę, oni TYLKO WYKONUJĄ wolę pracodawcy, a że pracodawca jest cwany i oszczędza na jakości jednocześnie zapewniając sobie pracę na przyszłość, szczególnie że tak naprawdę to w tej branży chyba nie ma silnej konkurencji.

 

A kto gdziekolwiek napisał, że jest inaczej? Tylko pytanie brzmi: czy naprawdę trzeba kończyć pięcioletnie studia, żeby być dobrym tynkarzem?

Na szczęście nie trzeba - za dobór materiałów jest kto inny, robotnik jest tak jak nazwa wskazuje od robienia, a nie myślenia - może przy okazji myśleć, ale jak przychodzi do ciebie tynkarz to za co mu płacisz? za pracę czy za myślenie?

ps. tak wiem, to bardziej tyczy się whizzkida :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już samo porównanie defta (którego wypowiedź jest skandaliczna, tu masz moje poparcie) do osoby z wykształceniem na tym poziomie świadczy o Twoim stosunku do nich. Nie tylko ono zresztą.

 

Każdemu daję kredyt zaufania, ale wyciąganie wniosków na podstawie zbiorowości to bardzo korzystny ewolucyjnie odruch. Bo jest różnica między "na ogół wolę osoby z danej grupy społecznej" a "wszyscy xxx są durni". Co jest wykorzystywane w celach statystycznych, generalizatorskich, a nie indywidualnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ciągle nie potrafisz przyznać, że oceniłeś wykształcenie defta na podstawie jego wypowiedzi - świadczy to o tym, że stosujesz stereotypy, ale jednocześnie czujesz się obrażony, że ktoś je stosuje przeciwko Tobie. Albo rybki, albo akwarium...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ciągle nie potrafisz przyznać, że oceniłeś wykształcenie defta na podstawie jego wypowiedzi - świadczy to o tym, że stosujesz stereotypy, ale jednocześnie czujesz się obrażony, że ktoś je stosuje przeciwko Tobie. Albo rybki, albo akwarium...

 

Hmm, parafrazując Ciebie: zgadnij, dlaczego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo katolicy są prześladowani, co daje Tobie prawo do jawnego uprawiania hipokryzji? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo katolicy są prześladowani, co daje Tobie prawo do jawnego uprawiania hipokryzji? :D

 

Bo katolicy są lepsi z definicjach, Bóg nas kocha bardziej, co daje mi prawo do używania dydaktycznej aluzji :-) A hipokryzja jest gratis z chromosomami.

 

PS. Różnica między "każdy kwadrat jest prostokątem" a "każdy prostokąt [nie] jest kwadratem" :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykłady prześladowania chrześcijan na tym wątku:

deft - zadeklarowany antykatolik-wobec adwersarzy użył słów:

-polecam kościół na dystriię umysłwą

-ludzie chodzący do kościoła,są upośledzeni umysłowo

-kiedyś pójdziesz za to siedzieć, bo tam jest miejsce dla oszustów

-jesteś pokroju kaczyńskiego i innych psychopatów

- jego miejsce - w więzieniu

 

mikroos - obiektywny wollnomyśliciel:

-4x użył słowa bzdura + SUBIEKTYWNIE inaczej interpretował  prawie wszystkie stwierdzenia WhizzKida

              No cóż,każdy prześladuje jak umie  :D

Gwoli obiektywizmu, Whizz nazwał depta cymbałkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne, ale zwróć uwagę, że atakowałem argumenty, a nie adwersarza. Poza tym fakt, że moim zdaniem WhizzKid przedstawił bardzo nieroztropne opinie na temat wykształcenia, nie ma ŻADNEGO związku z moim poglądem na temat jego religii. Poza tym w tym wątku chrześcijanie są prześladowani równie intensywnie, co ludzie z wykształceniem zawodowym, co świadczy tylko o tym, że teraz to Ty uprawiasz subiektywną interpretację...

Share this post


Link to post
Share on other sites
:D.Tak,subiektywnie bronię mniejszości (TEJ mniejszości) na tym portalu i w tym wątku, w końcu to portal popularnoNAUKOWY.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem już tu nic nie pisać, ale widzę dyskusja trwa w najlepsze ;D

Widzę, że w tym kraju oprócz katolików są jeszcze normalni ludzie - to cieszy.

 

3grosze: jestem antyteistą - czyli uważam, że religia jest szkodliwa społecznie i jednostkowo. Nie skupiam się wyłącznie na katolikach, chociaż to akurat w Ich posiadłości jaką jest Polska przyszło mi się urodzić i żyć.

 

Trzeba być wyjątkowym ignorantem hipokrytą lub też kaleką umysłowym, żeby stwierdzić, że to katolicy są prześladowani... A co z prawami ateistów do własnego wyboru? Gdzie w tym kraju jest wolność jednostki? Dlaczego narzucane mi są dogmaty religijne od samego narodzenia? Gdzie jest policja, czym się zajmuje - gonieniem "przestępców" z blantami...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaczynam rozumieć, dlatego Twoja rodzina Cię tak prześladowała.

 

nie ma to jak dobry argument :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnie badania wykazały, że osoby z otyłością i nadwagą są podatne na insulinooporność mózgu. Naukowcom z Uniwersytetu w Tybindze zależało więc na sprawdzeniu, czy ćwiczenia mogą poprawić insulinowrażliwość i funkcjonowanie poznawcze w tej grupie osób.
      Zespół dr Stephanie Kullman zebrał grupę 22 osób prowadzących siedzący tryb życia. Wszyscy mieli nadwagę bądź otyłość (średni wskaźnik masy ciała, BMI, wynosił 31). Ochotnicy wzięli udział w 8-tygodniowym programie treningowym, w którym uwzględniono m.in. jazdę na rowerze i marsz. Skanowanie mózgu miało miejsce przed i po interwencji. Funkcje mózgu mierzono przed i po donosowym podaniu insuliny. Naukowcy badali także nastrój, funkcje poznawcze i metabolizm obwodowy.
      Okazało się, że choć program ćwiczeń doprowadził jedynie do marginalnej utraty wagi, funkcje mózgu ważne dla metabolizmu znormalizowały się po zaledwie 8 tygodniach. Ćwiczenia zwiększyły np. miejscowy przepływ krwi w zależnych od dopaminy regionach kontroli motorycznej i procesów nagrody.
      Insulinowrażliwość wzrosła zwłaszcza w prążkowiu; reakcja mózgu osoby otyłej przypominała po 8 tygodniach odpowiedź człowieka z prawidłową masą ciała. Co ciekawe, im więcej ktoś stracił tłuszczu brzusznego, tym większa była poprawa funkcji mózgu.
      Ochotnicy wspominali też o poprawie nastroju i zdolności przełączania między zadaniami, co wskazuje na poprawę funkcji wykonawczych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powszechnie uważa się, że globalna epidemia otyłości jest napędzana przez obszary miejskie. Jednak najnowsze zakrojone na szeroką skalę badania pokazują, że to przybieranie na wadze mieszkańców wsi jest głównym czynnikiem stojącym za tą epidemią.
      Urbanizacja jest postrzegana jako główny czynnik wzrostu otyłości. Problem jednak w tym, że związek pomiędzy urbanizacją a otyłością badano głównie na podstawie BMI ludności w momencie zbierania danych. Nie badano dotychczas dynamiki zmian BMI osobno dla terenów miejskich i wiejskich.
      Przekonanie o tym, że jest to problem miast ma swoje uzasadnienie. W miastach dostęp do żywności jest znacznie większy i łatwiejszy niż na wsiach. Mieszkańcy miast mają też do wyboru olbrzymią różnorodność wysoce przetworzonej żywności, bogatej w sól, cukier i tłuszcze nasycone. Ponadto wiele ubogich obszarów miejskich jest określanych mianem żywieniowych pustyń, gdyż tamtejsi mieszkańcy mają w swojej okolicy dostęp wyłącznie do taniej, wysoko przetworzonej, powodującej otyłość żywności. Z kolei obszary wiejskie to inny rodzaj żywnościowej pustyni. Są one postrzegane jako miejsca, gdzie ludzie spożywają przede wszystkim to, co sami wyhodują i mają mniejszy dostęp do żywności wysoko przetworzonej. Jakby jeszcze tego było mało mieszkańcy miast mają lepszy dostęp do transportu, telewizji kablowej, kin, teatrów, internetu i smartfonów, a więc mają większy wybór rozrywek niewymagających aktywności fizycznej. Dodatkowo z większym prawdopodobieństwem zawód wykonywany przez przeciętnego mieszkańca miasta wiąże się z mniejszym wysiłkiem fizycznym, niż zajęcie przeciętnego mieszkańca wsi.
      Wszystkie te czynniki powodują, że to miasta uważa się za miejsca napędzające epidemię otyłości.
      I rzeczywiście, badania prowadzone w krajach o niskich dochodach, jak Chiny, wykazywały, że dieta mieszkańców miast znacząco różni się od diety mieszkańców wsi, a w ciągu ostatnich dwóch dekad zmiana nawyków żywieniowych wśród zamieszkujących miasta Chińczyków wywołała tam epidemię otyłości i powiązanych z nią chorób.
      Zaczęły się jednak pojawiać badania, które sugerowały, że poziomy nadwagi i otyłości na terenach wiejskich, nawet w krajach o niskich i średnich dochodach, rosną szybciej niż w miastach. Miało się tak dziać z tego powodu, że do wsi dotarły źródła nowoczesnej żywności, poprawił się transport, a coraz więcej prac jest wykonywanych za pomocą maszyn. Coraz częściej z badań wynikało, że wysoko przetworzona żywność pojawia się w menu wiejskiej biedoty i są nią karmione nawet niemowlęta. Mimo to polityki krajów i organizacji międzynarodowych były skupione na walce z otyłością w miastach, gdyż wsie uważano za miejsca, gdzie ludzie są raczej narażeni na głód czy niedobór składników odżywczych, niż na otyłość.
      Właśnie opublikowano przełomowe badania przeprowadzone przez NCD Risk Factor Collaboration (NCD-RisC). To ogólnoświatowa sieć naukowców specjalizujących się w zagadnieniach zdrowotnych, której celem jest dostarczanie szczegółowych, wiarygodnych danych na temat chorób niezakaźnych oraz analiza danych i ich opracowywanie. Najnowsze badania są przełomowe w tym znaczeniu, że po raz pierwszy zebrano dane z niemal wszystkich krajów świata i na tej podstawie przeanalizowano trendy odnośnie zmian BMI ludzkości.
      Okazało się, że w krajach o wysokich dochodach poziom nadwagi i otyłości na wsiach jest wyższy niż w miastach. Z kolei w krajach o niskich i średnich dochodach dynamika zmian BMI ludności wiejskiej jest tak duża, że wkrótce będziemy obserwowali tam zjawisko podobne do tego, zauważonego właśnie w krajach bogatych – z nadwagą i otyłością będzie się zmagał większy odsetek mieszkańców wsi niż miast.
      Głód i niedożywienie na wsiach są szybko zastępowane przez nadwagę i otyłość. Wyjątkiem są tutaj Afryka Subsaharyjska, Azja Południowa i niektóre kraje w innych regionach świata.
      Badania przeprowadzone przez NCD-RisC są niezwykle ważne, gdyż globalne wysiłki walki z otyłością są nakierowane na miasta. Na przykład w Ameryce Południowej w ramach zwalczania epidemii nadwagi i otyłości przystosowuje się ulice w miastach tak, by zachęcały do poruszania się pieszo lub rowerem, również budynki projektowane są w taki sposób, by ich użytkownicy jak najwięcej chodzili, powstaje coraz więcej miejskich terenów aktywności fizycznej, władze współpracują ze sklepami, zachęcając je do sprzedaży zdrowszej żywności. Ludności wiejskiej działania takie niemal nie obejmują.
      Na potrzeby najnowszych badań naukowcy skupieni w NCD-RisC przeanalizowali 2009 badań populacyjnych, które objęły ponad 112 milionów dorosłych osób z 200 krajów. Pod uwagę wzięto lata 1985–2017, a analizy dokonano pod kątem miejsca zamieszkania badanych. Okazało się, że w badanym okresie ludność wiejska odpowiadała za 55% globalnego wzrostu średniego BMI. Natomiast w niektórych regionach o niskich i średnich dochodach odsetek ten rósł do ponad 80%. Zauważono, że – z wyjątkiem kobiet w Afryce Subsaharyjskiej – BMI ludności wiejskiej z regionów o niskich i średnich dochodach, rośnie szybciej niż BMI ludności miejskiej z tych regionów. Zjawisko to spowodowało, że odsetek osób z nadwagą i otyłych w miastach i wsiach się wyrównał, a w niektórych miejscach jest już wyższy na wsiach. Z kolei w krajach o wysokich dochodach odsetek osób z nadwagą i otyłych jest na wsiach stale wyższy niż w miastach, szczególnie wśród kobiet.
      W latach 1985–2017 odsetek ludności żyjącej w miastach wzrósł z 41% do 55%. W tym samym czasie średnie BMI ludzkości zwiększyło się w przypadku kobiet z 22,6 do 24,7, a w przypadku mężczyzn z 22,2 do 24,4. Wzrost średniego BMI wyniósł w przypadku mieszkańców wsi 2,09 dla kobiet i 2,10 dla mężczyzn, a w przypadku mieszkańców miast było to 1,35 dla kobiet i 1,59 dla mężczyzn. Rozpiętość wzrostu BMI z podziałem na kraje wahała się od niewielkich wzrostów w 12 krajach Europy oraz regionu Azji i Pacyfiku po wzrost o ponad 5 punktów BMI wśród mieszkanek Egiptu i Hondurasu. W badanym okresie najmniejsze średnie BMI zaobserwowano w 1985 roku wśród kobiet mieszkających na wiejskich terenach Bangladeszu (średnie BMI t0 17,7) oraz wśród mężczyzn mieszkających na etiopskich wsiach (BMI 18,4). Z kolei z największym średnim BMI mieliśmy do czynienia w 2017 roku wśród mieszkańców Amerykańskiego Samoa, gdzie wynosiło ono 35,4 dla kobiet mieszkających w miastach i 34,6 dla mężczyzn zamieszkujących wsie.
      W roku 1985 kobiety i mężczyźni mieszkający w miastach w krajach wschodnich, południowych i południowo-wschodnich części Azji, Oceanii, Ameryki Łacińskiej, centralnej Azji, Bliskiego Wschodu i północnej Afryki mieli większe średnie BMI od swoich rodaków mieszkających na wsiach. Różnica ta wynosiła średnio 3,25 BMI dla kobiet i 3,05 dla mężczyzn. Jednak do roku 2017, jako że średnie BMI znacznie szybciej rosło na wsiach, różnice te wszędzie zmniejszyły się o co najmniej 40%, a w 14 krajach, w tym w Armenii, Chile, Jordanii, Malezji, Turcji, na Jamajce i Tajwanie doszło do odwrócenia tego zjawiska wśród kobiet i mieszkanki wsi mają wyższe średnie BMI. Wśród mężczyzn średnie BMI również szybciej rośnie na wsiach, jednak jeszcze nie przekroczyło średniej z terenów miejskich.
      W badanym okresie zaobserwowano coraz większą mechanizację prac na wsi, zmechanizowanie transportu oraz dotarcie na wieś oferty międzynarodowych koncernów spożywczych sprzedających wysoko przetworzoną żywność bogatą w węglowodany i cukry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...