Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

deft

Współczuję Ci, tak jak współczuję uczniowi, który nie lubi matematyki bo pani jest krzycząca i z buzi jej brzydko pachnie. Oceniasz SPRAWĘ po drugorzędnych cechach.

mam nadzieję, że kiedyś pójdziesz za to siedzieć, bo tam jest miejsce dla oszustów. Mimo tej nienawiści do...

Ktoś z nas się zdenerwował  :D. Jeszcze raz współczuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Nie wiem czy dobrze rozumiesz tekst czytany, albo może za bardzo się spieniłeś po przeczytaniu mojego posta, w którym wyraziłem swoje subiektywne zdanie wyrobione na podstawie wieloletniej obserwacji ludzi. W domu matka kazała mi chodzić do kościoła i żyć wg jej zasad pod realną groźbą odebrania mi wszelkich środków do życia łącznie z jedzeniem. Nie będę tolerował łamania prawa człowieka do wolności życia, wyboru. Jak się z tym nie zgadzasz - ok, każdy ma swoje zdanie, ale jak chcesz ograniczać wolność ludzi jak robią to katolicy to mam nadzieję, że kiedyś pójdziesz za to siedzieć, bo tam jest miejsce dla oszustów. Mimo tej nienawiści do katoli i innych religii (chociaż z innymi bezpośrednio nie miałem styczności) współczuję ludziom, którzy w to wierzą, bo to są ludzie nieświadomie chorzy, zamknięci na "własne" poglądy. Psychika człowieka rozwija się tylko do ok 25 roku życia a na ten rozwój niestety ma wpływ kler i ślepe owce.   

 

Spójrz inaczej ....

Jak się zorientowałeś że św.Mikołaja nie ma to czy przypadkiem nie czułeś tego samego?? a czy dzisiaj jak patrzysz w tył to nie byłeś szczęśliwy przy rozpakowywaniu prezentów?? :D :D  gdybyś w mikołaja nie wierzył tych chwil szczęścia byś nie miał.

albo....

Chodziłeś do podstawówki , uczyłeś się czytać, pisać, liczyć, zycia w grupie rówieśników, tam przeżyłeś pierwszą platoniczną miłość ....Dziś tam już nie chodzisz a z narzędzi tam zdobytych dalej korzystasz , czy masz za złe szkole że musiałeś tyle razy być tam na 8.00 ?? dlaczego przestałeś tam chodzić?? bo dostałeś papierek (świadectwo)  że zakapowałeś już wszystko (NIE MUSISZ POWTARZAĆ) .

W tym przypadku takim papierkiem jest Bierzmowanie (a ci co dalej tam  chodzą tego nie zrozumieli i dalej powtarzają zamiast prezentować to w życiu).

albo....

Jesteś jak mała wiewiórka która wyszła z gniazda i dotarła na najwyższą (szczytową) gałązkę choinki (tak się przechyla ta na prawo to na lewo) i krzyczy do pozostałych to jest szczyt, to jest szczyt .

Stare wiewiórki pamiętają tę chwilę i tylko się uśmiechają pod nosem (ciekawe ile mu zejdzie zanim zrozumie że te małe punkty na horyzoncie  to dopiero są wysokie drzewa).

Share this post


Link to post
Share on other sites

??? muszę wyrazić waldi podziw za taką dydaktyczną i  obiektywną  wypowiedż, bo Ty, w tych sprawach,zawsze,jakby,hmm... po tamtej stronie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego? Przecież w kościołach często zachęcają do przemyśleń nad własną egzystencją i Słowem Bożym :-)

 

Bo są przekorni:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

WhizzKid:

 

Niestety z matką nic nie zrobię, podobnie jak z babcią i wieloma innymi osobami, które znam. To był tylko przykład jak ludzie religię przekładają ponad wszystko.

 

Odnośnie samych nauk Jezusa - oczywiście jest w tym dużo dobrego, ale są to głównie bardzo ogólne założenia, które w dzisiejszych czasach raczej na niewiele się przydadzą. Są rodziny takie jak Twoja, w której szanuje się wybór. Jednak jakbyś wyszedł poza okręg swoich zainteresowań to może odkryłbyś, że nie wszędzie tak jest.

 

Nie obchodzą mnie dresy biegające z hasłem JP albo JJP2 - brzmi lepiej.

 

Jesteś pokroju kaczyńskiego i innych psychopatów starej daty, dla których wykształcenie jest wyznacznikiem inteligencji czy mądrości. Super - bardzo mądre wnioski - pewnie masz doktora, ja bym na to nie wpadł :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
waldi888231200:

 

na twoje głupie teksty nawet nie ma sensu odpowiadać[/size] 

 

 

 

  Jesteś jak mała wiewiórka która wyszła z gniazda i dotarła na najwyższą (szczytową) gałązkę choinki (tak się przechyla ta na prawo to na lewo) i krzyczy do pozostałych to jest szczyt, to jest szczyt .[/size]Stare wiewiórki pamiętają tę chwilę i tylko się uśmiechają pod nosem (ciekawe ile mu zejdzie zanim zrozumie że te małe punkty na horyzoncie  to dopiero są wysokie drzewa)[/size] 

Rozumiem Cię, łąka wielka, trawa nie koszona, a nóżki krótkie (i to mleko od mamy)  :D :D .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś pokroju kaczyńskiego i innych psychopatów starej daty, dla których wykształcenie jest wyznacznikiem inteligencji czy mądrości. Super - bardzo mądre wnioski - pewnie masz doktora, ja bym na to nie wpadł :D

 

Póki co nie mam doktora, nie widzę natomiast żadnego sensu w tym, co piszesz. Od kiedy wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją i mądrością? Sądzę, że to bardzo dobry wyznacznik - nie niezawodny, ale nadal bardzo dobry. Ludzie inteligentni i mądrzy próbują się edukować, ludzie wyedukowani mądrzeją. Dlatego za komuny trudno było zrobić więcej niż jeden fakultet, i dlatego teraz znów to próbują utrudniać projektami uczelnianymi pewnej partii :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Póki co nie mam doktora, nie widzę natomiast żadnego sensu w tym, co piszesz. Od kiedy wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją i mądrością? Sądzę, że to bardzo dobry wyznacznik - nie niezawodny, ale nadal bardzo dobry. Ludzie inteligentni i mądrzy próbują się edukować, ludzie wyedukowani mądrzeją. Dlatego za komuny trudno było zrobić więcej niż jeden fakultet, i dlatego teraz znów to próbują utrudniać projektami uczelnianymi pewnej partii :-)

 

Edukacja jest niezbędna dla rozwoju umysłu, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że w szkołach czy na studiach uczą lepiej. Ja twierdzę, że większość kierunków studiów to strata czasu, bo tego wszystkiego można się nauczyć w pół roku, a nawet szybciej jak komuś zależy. Tytuły typu profesor, doktor, mgr nic tak na prawdę nie mówią o człowieku. Kaczyński ma doktora, ale wątpliwe jest dla mnie żeby był on inteligentny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ooo, z tym się akurat nie zgodzę. Trzeba być PIEKIELNIE inteligentnym człowiekiem, żeby umieć w taki sposób manipulować i przekonywać ich do przejawów swoich paranoi. Nie mylmy inteligencji z mądrością!

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślisz, że to on nad tym myśli? :D Ja wiem, że ma od tego sztab ludzi, bo sam nie jest w stanie niczego sensownego powiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tego dodał bym pewnie pośród tych rzeszy PR-owców nie uświadczysz "doktorów" a raczej magistrów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tego dodał bym pewnie pośród tych rzeszy PR-owców nie uświadczysz "doktorów" a raczej magistrów.

 

Bo doktorzy się w gównie - tj. polityce - nie taplają. No, chyba że bardzo kiepscy, ale to nawet profesorowie: Niesiołowski, Bartoszewski, Senyszyn...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Edukacja jest niezbędna dla rozwoju umysłu, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że w szkołach czy na studiach uczą lepiej. Ja twierdzę, że większość kierunków studiów to strata czasu, bo tego wszystkiego można się nauczyć w pół roku, a nawet szybciej jak komuś zależy. Tytuły typu profesor, doktor, mgr nic tak na prawdę nie mówią o człowieku. Kaczyński ma doktora, ale wątpliwe jest dla mnie żeby był on inteligentny.

Czy mógłbyś zdradzić jaki kierunek studiów i na jakiej uczelni ukończyłeś w pół roku? Może sam bym tak spróbował skoro Tobie się udało?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy mógłbyś zdradzić jaki kierunek studiów i na jakiej uczelni ukończyłeś w pół roku? Może sam bym tak spróbował skoro Tobie się udało?

 

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie. Są oczywiście takie, na które trzeba poświęcić dużo czasu (np języki obce czy chemia) i zakres wiedzy jest tak duży, że kilka lat nie wystarczy. Są jednak studia zaoczne, gdzie uczy się 1-2 dni w tygodniu.

 

Zastanów się czy gdyby była taka dziedzina, w której mógłbyś się sam edukować (korzystając z zasobów w internecie) o której godzinie Ci pasuje (dla mnie do pracy najlepsze są poranki i wieczory) i zdecydowanie efektywniej niż 5 godzin dziennie (załóżmy z dużym zapasem nie licząc godzin spędzonych w domu nad książkami, egzaminów na które najlepiej wszystko wyryć). W dodatku nie musiałbyś wychodzić z domu co oznacza dodatkową oszczędność czasu i pieniędzy, które straciłbyś na transport (nie ma to jak cisnąć się ze śmierdzącymi emerytami lipcową porą w autobusie). Zasada prosta im więcej umiesz tym więcej zarabiasz. Co byś wybrał?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie. Są oczywiście takie, na które trzeba poświęcić dużo czasu (np języki obce czy chemia) i zakres wiedzy jest tak duży, że kilka lat nie wystarczy. Są jednak studia zaoczne, gdzie uczy się 1-2 dni w tygodniu.

 

Zastanów się czy gdyby była taka dziedzina, w której mógłbyś się sam edukować (korzystając z zasobów w internecie) o której godzinie Ci pasuje (dla mnie do pracy najlepsze są poranki i wieczory) i zdecydowanie efektywniej niż 5 godzin dziennie (załóżmy z dużym zapasem nie licząc godzin spędzonych w domu nad książkami, egzaminów na które najlepiej wszystko wyryć). W dodatku nie musiałbyś wychodzić z domu co oznacza dodatkową oszczędność czasu i pieniędzy, które straciłbyś na transport (nie ma to jak cisnąć się ze śmierdzącymi emerytami lipcową porą w autobusie). Zasada prosta im więcej umiesz tym więcej zarabiasz. Co byś wybrał?

 

Jest tyle kursów internetowych, a jakoś niewiele one skutków przynoszą... Pamiętaj, że nauka wiąże się też z pewnym rytuałem i bodźcami. Nie ma tak hop-siup.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No jasne, że nie ma hop siup... Trzeba jeszcze się do tego zmusić :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie.

Skoro nie studiowałeś, to czy mógłbyś nas oświecić skąd masz wiedzę o tym, że większość kierunków można ukończyć w pół roku?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro nie studiowałeś, to czy mógłbyś nas oświecić skąd masz wiedzę o tym, że większość kierunków można ukończyć w pół roku?

 

Mimo, że deft jest średniej klasy cymbałkiem o polu pojmowania nie dalszym niż zasięg jego potu, to tutaj akurat ma rację - łatwo poznać po ludziach czy dany kierunek studiów ma sens. Mi przychodzi do głowy przynajmniej tuzin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wracając do jelita tematu,do znalezienie zależności: większy mózg bo mniejszy żołądek i jelito grube, wystarczy wiedza z biologii na poziomie szkoły średniej i samorodna inteligencja.

(btw: u mnie to drugie ostatnio chyba szwankuje. Zauważyłem, że od kilku dni jak myślę to się pocę.Zjawisko to nie wystepuje w czasie snu i w aucie z klimą - niepokoi mnie ten związek  :D ).

  Więc deft pomóż wyjaśnić, dlaczego mózg się powiększył, bo żołądek zmniejszył ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo doktorzy się w gównie - tj. polityce - nie taplają. No, chyba że bardzo kiepscy, ale to nawet profesorowie: Niesiołowski, Bartoszewski, Senyszyn...

Mylisz pojęcia whizz - czym innym jest taplanie się w polityce per se, a czym innym kreowanie wizerunku, co przecież jest główną rolą sztabu PR. Osobiście nawet bym się pewnie nie obraził, gdyby w sejmie/senacie zasiadały same światłe głowy, przynajmniej cały ten cyrk był by bardziej konstruktywny.

 

Zresztą odmienną kwestią są $$ i zadowolenie z pracy - nie czarujmy się w efekcie końcowym to studenci są w stanie więcej zarabiać niż profesorowie na uczelnianej posadzie. (co też wynika z stosunku mgr:dr)

 

Odnośnie samego studiowania popatrzmy: studia zaoczne 7-8 dwudniowych zjazdów po ~8h = 16*8= ~128h w semestrze. Czyli miesiąc nauki po ok. 6,5h dziennie. Gdyby patrzeć tylko z perspektywy "to co mi powiedzą na wykładach wystarczy" faktycznie można by 3 letnie studia zmieścić w pół roku. Jedynym haczykiem jest fakt, że idąc na zaoczne ludzie jednocześnie godzą się na "odrabianie materiału" w domu, a to przy odpowiednim nastawieniu i faktycznej chęci pogłębienia wiedzy zajmuje też co najmniej drugie tyle czasu.

 

ps. 3grosze i whizz niepotrzebnie objeżdżacie defta od małej inteligencji, być może ma dopiero 19 lat i rodzinną, dobrze prosperującą firmę w efekcie czego zrobił coś inteligentniejszego niż 80% absolwentów szkół średnich - zrezygnował z owczego pędu na studia "bo wszyscy tak robią".

 

Pomimo że niektórzy z was mają podejście w stylu "bez studiów jesteś nikim" NIE MA OBOWIĄZKU STUDIOWANIA i bogu dzięki, bo trzeba by wymyślać kolejne "nad studia".

 

Jak dla mnie najlepszą progresją szkół jest zawodówa -> średnie -> może studia. Dzięki takiemu podejściu ma się fach w ręku i studiuje dlatego że chce, a nie dlatego że musi, bo inaczej może co najwyżej ulice zamiatać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko że człowiek po zawodówce to siła napędowa takich debilizmów, jakie przechodziły za komuny. Ma się fach w ręku, ale co z tego? To podziała przez jakiś czas, bo żyjemy nie w Polsce, a w Unii, i naprawa lodówek niewiele da w momencie, kiedy za 15 lat lodówka będzie miała wbudowane AI i trzy wyświetlacze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto się doszkala, ale nawet lekarze nie nadążają...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach pisma Geophysical Letters, wydawanego przez Amerykańską Unię Geofizyczną, ukazały się wyniki dwóch badań nad zanieczyszczeniami powietrza w czasie epidemii koronawirusa. Dowiadujemy się z nich że nad Chinami, USA i Europą Zachodnią znacząco spadł poziom dwóch głównych zanieczyszczeń, ale wzrósł poziom jednego z drugoplanowych form zanieczyszczeń.
      Okazało się, że w pierwszej części bieżącego roku doszło do 60-procentowego spadku zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu. To bardzo reaktywny gaz, który niszczy płuca. Pochodzi on głównie z silników spalinowych, elektrowni oraz przemysłu.
      Z drugiego ze studiów, którego autorzy skupili się na północnych Chinach, dowiadujemy się, że doszło również do 35-procentowego spadku zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi PM2.5. To najmniejsza z frakcji pyłów, której cząstki są tak małe, iż głęboko penetrują płuca i prowadzą do ich uszkodzeń.
      Jak mówi Jenny Stavrakou z Królewskiego Belgijskiego Instytutu Aeronomii Kosmicznej, tak wielkich spadków nie obserwowano nigdy od roku 1990, kiedy to zaczęto badać zanieczyszczenia powietrza za pomocą satelitów. Dochodziło jedynie do miejscowych krótkotrwałych porównywalnych spadków zanieczyszczeń np. ograniczeń nałożonych na czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku.
      Naukowcy zdają sobie sprawę, że obserwowana obecnie lepsza jakość powietrza to zjawisko przejściowe, jednak daje im ono wgląd w to, jaka mogłaby być jakość powietrza przy wprowadzeniu ściślejszych regulacji.
      Jednocześnie autorzy jednego ze studiów informują, że spadek zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu doprowadził do zwiększenia zanieczyszczeń przygruntowym ozonem w Chinach. Ozon to drugoplanowa forma zanieczyszczeń. Postaje on gdy światło słoneczne i wysoka temperatura działają w niskich warstwach atmosfery jak katalizatory reakcji chemicznych. Ozon jest szkodliwy dla układu oddechowego i krwionośnego. W bardzo zanieczyszczonych obszarach, szczególnie w zimie, ozon ten może być niszczony przez tlenki azotu. Zatem gdy w atmosferze jest mniej tlenków azotu to w bardzo zanieczyszczonych obszarach rośnie poziom ozonu. To oznacza, że sama redukcja zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu i pyłami nie rozwiązuje problemu zanieczyszczenia ozonem, mówi Guy Brasseur z Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka w Hamburgu.
      Stavrakou i jej zespół wykorzystał satelity do zbadania zmian poziomu dwutlenku azotu w krajach szczególnie mocno dotkniętych epidemią. Badania przeprowadzono w Chinach, Korei Południowej, Włoszech, Hiszpanii, Francji, Niemczech, Iranie oraz USA. Okazało się, że nad dużymi chińskimi miastami poziom dwutlenku azotu zmniejszył się średnio o 40%, a nad miastami Europy i USA zanotowano spadek o 20-30 procent w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Nie zauważono jednak spadku zanieczyszczeń nad miastami w Iranie. Autorzy podejrzewają, że stało się tak dlatego, iż władze Iranu wprowadziły ograniczenia dopiero pod koniec marca.
      Z kolei Brasseur i jego zespół wykorzystał dane z 800 naziemnych stacji z północy Chin. Z danych tych naukowcy dowiedzieli się o 35-procentowym spadku poziomu PM2.5, 60-procentowym spadku poziomu dwutlenku azotu oraz wzroście poziomu ozonu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadużywanie antybiotyków, duże zagęszczenie zwierząt i utrata bioróżnorodności zwiększają ryzyko przejścia zwierzęcych patogenów na ludzi. Międzynarodowy zespół naukowy, pracujący pod kierunkiem specjalistów z Uniwersytetów w Bath i Sheffield przeanalizował ewolucję bakterii Campylobacter jejuni. To patogen bydła, który jest jedną z głównych przyczyn zakażeń przewodu pokarmowego w bogatych krajach.
      Ludzie zarażają się Campylobacter spożywając zanieczyszczone mięso. Bakteria powoduje u ludzi krwawe biegunki i chociaż nie jest tak niebezpieczna jak cholera czy E. coli to u osób z innymi chorobami może dawać niebezpieczne powikłania i pozostawiać długotrwałe uszkodzenia. Szacuje się, że 1 na 7 osób zarazi się Campylobacter w ciągu życia, a liczba zakażeń tą bakterią jest trzykrotnie większa niż łączna liczba zakażeń E. coli, Salmonellą i listerią.
      Campylobacter przenoszona jest w odchodach bydła, świń, drobiu i dzikich zwierząt. Jest ona obecna w odchodach 20% bydła hodowlanego, a jako, że hodowcy powszechnie używają antybiotyków, bakteria zyskała na nie oporność.
      Zespół naukowy z Wielkiej Brytanii, USA i Kanady przeanalizował ewolucję tej bakterii i poinformował na łamach PNAS o wynikach swoich badań. Analizy genetyczne patogenu wykazały, że jego szczep zarażający bydło pojawił się w XX wieku jednocześnie z dramatycznym wzrostem liczby hodowlanego bydła. Autorzy twierdzą, że związane z intensyfikacją hodowli zmiany w diecie, anatomii i fizjologii krów spowodowały znaczny transfer genów pomiędzy wcześniejszym szczepem, a szczepem zarażającym bydło. Zmiany te pozwoliły bakterii na pokonanie bariery pomiędzy bydłem a ludźmi, przez co Campylobacter zaczęła infekować nasz gatunek. A intensywne rolnictwo, globalny handel i ciągłe transportowanie zwierząt oraz ich produktów, stworzyło idealne warunki do rozpowszechnienia się patogenu po świecie.
      Jak mówi profesor Sam Sheppard z University of Bath, na świecie jest około 1,5 miliarda sztuk bydła hodowlanego. Każda z nich wytwarza około 30 kilogramów odchodów dziennie. Jeśli tylko 20% z nich jest zarażonych Campylobacter to mamy gigantyczne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
      Uczony przypomina, że w ciągu ostatnich kilku dekad mieliśmy do czynienia z wieloma bakteriami i wirusami, które przeszły z dzikich zwierząt na ludzi. HIV zaraziliśmy się od małp, H5N1 od ptaków, a COVID-19 od nietoperzy. Nasze badania pokazują, że zmiany środowiskowe i coraz większy kontakt ze zwierzętami hodowlanymi spowodował, że zarażamy się bakteriami również od nich. Sądzę, że to dzwonek alarmowy. Musimy opracować inne metody hodowlane, by zredukować ryzyko wybuchu epidemii w przyszłości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że świat powinien przygotować się na pandemię koronawirusa SARS-CoV-2. Zdaniem przedstawicieli tej organizacji, jest zbyt wcześnie by uznać, że już mamy z nią do czynienia, ale państwa powinny się już przygotowywać. Przypomnijmy, że USA – o czym informowaliśmy – rozpoczęły przygotowania już trzy tygodnie temu.
      Większość zachorowań na COVID-19, chorobę powodowaną przez koronawirsa, ma miejsce w Chinach, ale w ostatnim czasie gwałtownie rośnie liczba przypadków w Korei Południowej, Iranie i Włoszech.
      Dotychczas w Chinach zanotowano 77 345 przypadków zakażeń, zmarły 2593 osoby, a w poważnym i krytycznym stanie jest 11 477 osób. Rząd w Pekinie wydał zakaz jedzenia dzikich zwierząt i ogłosił, że zacznie zwalczać polowania, transport i hadel dzikimi zwierzętami.
      W Korei Południowej doszło do 833 zachorowań i 8 zgonów, a w stanie krytycznym i poważnym znajduje się 6 osób. Z kolei władze Włoch informują o 223 przypadkach zachorowań, 6 zgonach i 23 osobach w stanie ciężkim i krytycznym. Tymczasem władze Iranu podają, że w kraju tym zachorowało dotychczas 47 osób, a zmarło 12, jednak pojawiły się poważne wątpliwości co do tych danych i opinie, że Teheran ukrywa prawdziwą liczbę. Trzeba też pamiętać o statku wycieczkowym Diamond Princess, gdzie zachorowało 691 osób.
      Dotychczas zachorowania odnotowano w niemal 40 krajach na świecie. Dzisiaj pierwsze przypadki zachorowań zanotowano w Iraku, Afganistanie, Kuwejcie, Omanie i Bahrajnie. Wszyscy chorzy to osoby, które wcześniej przebywały w Iranie. W Bahrajnie osobą zarażoną jest kierowca szkolnego autobusu, przez co zamknięto część szkół.
      Część specjalistów już od pewnego czasu mówi, że mamy do czynienia z pandemią. Inni uważają, że jest zbyt wcześnie, by używać tego określenia.
      Szef WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, powiedział dzisiaj dziennikarzom, że gwałtowny wzrost zachorowań we Włoszech, Iranie i Korei jest szczególnie niepokojący. Dodał jednak, że w tej chwili nie obserwujemy niekontrolowanego ogólnoświatowego rozprzestrzeniania się wirusa, nie widzimy też zachorowań i zgonów na masową skalę. Czy wirus ten może wywołać pandemię? Oczywiście. Czy w tej chwili trwa pandemia? Uważamy, że jeszcze nie.
      Jednak Mike Ryan, odpowiedzialny w WHO za program nagłych przypadków stwierdził, że jest najwyższy czas, by przygotować się do pandemii.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...