Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

deft

Współczuję Ci, tak jak współczuję uczniowi, który nie lubi matematyki bo pani jest krzycząca i z buzi jej brzydko pachnie. Oceniasz SPRAWĘ po drugorzędnych cechach.

mam nadzieję, że kiedyś pójdziesz za to siedzieć, bo tam jest miejsce dla oszustów. Mimo tej nienawiści do...

Ktoś z nas się zdenerwował  :D. Jeszcze raz współczuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Nie wiem czy dobrze rozumiesz tekst czytany, albo może za bardzo się spieniłeś po przeczytaniu mojego posta, w którym wyraziłem swoje subiektywne zdanie wyrobione na podstawie wieloletniej obserwacji ludzi. W domu matka kazała mi chodzić do kościoła i żyć wg jej zasad pod realną groźbą odebrania mi wszelkich środków do życia łącznie z jedzeniem. Nie będę tolerował łamania prawa człowieka do wolności życia, wyboru. Jak się z tym nie zgadzasz - ok, każdy ma swoje zdanie, ale jak chcesz ograniczać wolność ludzi jak robią to katolicy to mam nadzieję, że kiedyś pójdziesz za to siedzieć, bo tam jest miejsce dla oszustów. Mimo tej nienawiści do katoli i innych religii (chociaż z innymi bezpośrednio nie miałem styczności) współczuję ludziom, którzy w to wierzą, bo to są ludzie nieświadomie chorzy, zamknięci na "własne" poglądy. Psychika człowieka rozwija się tylko do ok 25 roku życia a na ten rozwój niestety ma wpływ kler i ślepe owce.   

 

Spójrz inaczej ....

Jak się zorientowałeś że św.Mikołaja nie ma to czy przypadkiem nie czułeś tego samego?? a czy dzisiaj jak patrzysz w tył to nie byłeś szczęśliwy przy rozpakowywaniu prezentów?? :D :D  gdybyś w mikołaja nie wierzył tych chwil szczęścia byś nie miał.

albo....

Chodziłeś do podstawówki , uczyłeś się czytać, pisać, liczyć, zycia w grupie rówieśników, tam przeżyłeś pierwszą platoniczną miłość ....Dziś tam już nie chodzisz a z narzędzi tam zdobytych dalej korzystasz , czy masz za złe szkole że musiałeś tyle razy być tam na 8.00 ?? dlaczego przestałeś tam chodzić?? bo dostałeś papierek (świadectwo)  że zakapowałeś już wszystko (NIE MUSISZ POWTARZAĆ) .

W tym przypadku takim papierkiem jest Bierzmowanie (a ci co dalej tam  chodzą tego nie zrozumieli i dalej powtarzają zamiast prezentować to w życiu).

albo....

Jesteś jak mała wiewiórka która wyszła z gniazda i dotarła na najwyższą (szczytową) gałązkę choinki (tak się przechyla ta na prawo to na lewo) i krzyczy do pozostałych to jest szczyt, to jest szczyt .

Stare wiewiórki pamiętają tę chwilę i tylko się uśmiechają pod nosem (ciekawe ile mu zejdzie zanim zrozumie że te małe punkty na horyzoncie  to dopiero są wysokie drzewa).

Share this post


Link to post
Share on other sites

??? muszę wyrazić waldi podziw za taką dydaktyczną i  obiektywną  wypowiedż, bo Ty, w tych sprawach,zawsze,jakby,hmm... po tamtej stronie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego? Przecież w kościołach często zachęcają do przemyśleń nad własną egzystencją i Słowem Bożym :-)

 

Bo są przekorni:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

WhizzKid:

 

Niestety z matką nic nie zrobię, podobnie jak z babcią i wieloma innymi osobami, które znam. To był tylko przykład jak ludzie religię przekładają ponad wszystko.

 

Odnośnie samych nauk Jezusa - oczywiście jest w tym dużo dobrego, ale są to głównie bardzo ogólne założenia, które w dzisiejszych czasach raczej na niewiele się przydadzą. Są rodziny takie jak Twoja, w której szanuje się wybór. Jednak jakbyś wyszedł poza okręg swoich zainteresowań to może odkryłbyś, że nie wszędzie tak jest.

 

Nie obchodzą mnie dresy biegające z hasłem JP albo JJP2 - brzmi lepiej.

 

Jesteś pokroju kaczyńskiego i innych psychopatów starej daty, dla których wykształcenie jest wyznacznikiem inteligencji czy mądrości. Super - bardzo mądre wnioski - pewnie masz doktora, ja bym na to nie wpadł :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
waldi888231200:

 

na twoje głupie teksty nawet nie ma sensu odpowiadać[/size] 

 

 

 

  Jesteś jak mała wiewiórka która wyszła z gniazda i dotarła na najwyższą (szczytową) gałązkę choinki (tak się przechyla ta na prawo to na lewo) i krzyczy do pozostałych to jest szczyt, to jest szczyt .[/size]Stare wiewiórki pamiętają tę chwilę i tylko się uśmiechają pod nosem (ciekawe ile mu zejdzie zanim zrozumie że te małe punkty na horyzoncie  to dopiero są wysokie drzewa)[/size] 

Rozumiem Cię, łąka wielka, trawa nie koszona, a nóżki krótkie (i to mleko od mamy)  :D :D .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś pokroju kaczyńskiego i innych psychopatów starej daty, dla których wykształcenie jest wyznacznikiem inteligencji czy mądrości. Super - bardzo mądre wnioski - pewnie masz doktora, ja bym na to nie wpadł :D

 

Póki co nie mam doktora, nie widzę natomiast żadnego sensu w tym, co piszesz. Od kiedy wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją i mądrością? Sądzę, że to bardzo dobry wyznacznik - nie niezawodny, ale nadal bardzo dobry. Ludzie inteligentni i mądrzy próbują się edukować, ludzie wyedukowani mądrzeją. Dlatego za komuny trudno było zrobić więcej niż jeden fakultet, i dlatego teraz znów to próbują utrudniać projektami uczelnianymi pewnej partii :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Póki co nie mam doktora, nie widzę natomiast żadnego sensu w tym, co piszesz. Od kiedy wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją i mądrością? Sądzę, że to bardzo dobry wyznacznik - nie niezawodny, ale nadal bardzo dobry. Ludzie inteligentni i mądrzy próbują się edukować, ludzie wyedukowani mądrzeją. Dlatego za komuny trudno było zrobić więcej niż jeden fakultet, i dlatego teraz znów to próbują utrudniać projektami uczelnianymi pewnej partii :-)

 

Edukacja jest niezbędna dla rozwoju umysłu, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że w szkołach czy na studiach uczą lepiej. Ja twierdzę, że większość kierunków studiów to strata czasu, bo tego wszystkiego można się nauczyć w pół roku, a nawet szybciej jak komuś zależy. Tytuły typu profesor, doktor, mgr nic tak na prawdę nie mówią o człowieku. Kaczyński ma doktora, ale wątpliwe jest dla mnie żeby był on inteligentny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ooo, z tym się akurat nie zgodzę. Trzeba być PIEKIELNIE inteligentnym człowiekiem, żeby umieć w taki sposób manipulować i przekonywać ich do przejawów swoich paranoi. Nie mylmy inteligencji z mądrością!

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślisz, że to on nad tym myśli? :D Ja wiem, że ma od tego sztab ludzi, bo sam nie jest w stanie niczego sensownego powiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tego dodał bym pewnie pośród tych rzeszy PR-owców nie uświadczysz "doktorów" a raczej magistrów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tego dodał bym pewnie pośród tych rzeszy PR-owców nie uświadczysz "doktorów" a raczej magistrów.

 

Bo doktorzy się w gównie - tj. polityce - nie taplają. No, chyba że bardzo kiepscy, ale to nawet profesorowie: Niesiołowski, Bartoszewski, Senyszyn...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Edukacja jest niezbędna dla rozwoju umysłu, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że w szkołach czy na studiach uczą lepiej. Ja twierdzę, że większość kierunków studiów to strata czasu, bo tego wszystkiego można się nauczyć w pół roku, a nawet szybciej jak komuś zależy. Tytuły typu profesor, doktor, mgr nic tak na prawdę nie mówią o człowieku. Kaczyński ma doktora, ale wątpliwe jest dla mnie żeby był on inteligentny.

Czy mógłbyś zdradzić jaki kierunek studiów i na jakiej uczelni ukończyłeś w pół roku? Może sam bym tak spróbował skoro Tobie się udało?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy mógłbyś zdradzić jaki kierunek studiów i na jakiej uczelni ukończyłeś w pół roku? Może sam bym tak spróbował skoro Tobie się udało?

 

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie. Są oczywiście takie, na które trzeba poświęcić dużo czasu (np języki obce czy chemia) i zakres wiedzy jest tak duży, że kilka lat nie wystarczy. Są jednak studia zaoczne, gdzie uczy się 1-2 dni w tygodniu.

 

Zastanów się czy gdyby była taka dziedzina, w której mógłbyś się sam edukować (korzystając z zasobów w internecie) o której godzinie Ci pasuje (dla mnie do pracy najlepsze są poranki i wieczory) i zdecydowanie efektywniej niż 5 godzin dziennie (załóżmy z dużym zapasem nie licząc godzin spędzonych w domu nad książkami, egzaminów na które najlepiej wszystko wyryć). W dodatku nie musiałbyś wychodzić z domu co oznacza dodatkową oszczędność czasu i pieniędzy, które straciłbyś na transport (nie ma to jak cisnąć się ze śmierdzącymi emerytami lipcową porą w autobusie). Zasada prosta im więcej umiesz tym więcej zarabiasz. Co byś wybrał?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie. Są oczywiście takie, na które trzeba poświęcić dużo czasu (np języki obce czy chemia) i zakres wiedzy jest tak duży, że kilka lat nie wystarczy. Są jednak studia zaoczne, gdzie uczy się 1-2 dni w tygodniu.

 

Zastanów się czy gdyby była taka dziedzina, w której mógłbyś się sam edukować (korzystając z zasobów w internecie) o której godzinie Ci pasuje (dla mnie do pracy najlepsze są poranki i wieczory) i zdecydowanie efektywniej niż 5 godzin dziennie (załóżmy z dużym zapasem nie licząc godzin spędzonych w domu nad książkami, egzaminów na które najlepiej wszystko wyryć). W dodatku nie musiałbyś wychodzić z domu co oznacza dodatkową oszczędność czasu i pieniędzy, które straciłbyś na transport (nie ma to jak cisnąć się ze śmierdzącymi emerytami lipcową porą w autobusie). Zasada prosta im więcej umiesz tym więcej zarabiasz. Co byś wybrał?

 

Jest tyle kursów internetowych, a jakoś niewiele one skutków przynoszą... Pamiętaj, że nauka wiąże się też z pewnym rytuałem i bodźcami. Nie ma tak hop-siup.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No jasne, że nie ma hop siup... Trzeba jeszcze się do tego zmusić :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie studiuję i nie mam zamiaru - nie jest mi to do niczego potrzebne i nie zapowiada się, żeby kiedykolwiek było. Poza tym większość kierunków nie znaczy, że wszystkie.

Skoro nie studiowałeś, to czy mógłbyś nas oświecić skąd masz wiedzę o tym, że większość kierunków można ukończyć w pół roku?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro nie studiowałeś, to czy mógłbyś nas oświecić skąd masz wiedzę o tym, że większość kierunków można ukończyć w pół roku?

 

Mimo, że deft jest średniej klasy cymbałkiem o polu pojmowania nie dalszym niż zasięg jego potu, to tutaj akurat ma rację - łatwo poznać po ludziach czy dany kierunek studiów ma sens. Mi przychodzi do głowy przynajmniej tuzin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wracając do jelita tematu,do znalezienie zależności: większy mózg bo mniejszy żołądek i jelito grube, wystarczy wiedza z biologii na poziomie szkoły średniej i samorodna inteligencja.

(btw: u mnie to drugie ostatnio chyba szwankuje. Zauważyłem, że od kilku dni jak myślę to się pocę.Zjawisko to nie wystepuje w czasie snu i w aucie z klimą - niepokoi mnie ten związek  :D ).

  Więc deft pomóż wyjaśnić, dlaczego mózg się powiększył, bo żołądek zmniejszył ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo doktorzy się w gównie - tj. polityce - nie taplają. No, chyba że bardzo kiepscy, ale to nawet profesorowie: Niesiołowski, Bartoszewski, Senyszyn...

Mylisz pojęcia whizz - czym innym jest taplanie się w polityce per se, a czym innym kreowanie wizerunku, co przecież jest główną rolą sztabu PR. Osobiście nawet bym się pewnie nie obraził, gdyby w sejmie/senacie zasiadały same światłe głowy, przynajmniej cały ten cyrk był by bardziej konstruktywny.

 

Zresztą odmienną kwestią są $$ i zadowolenie z pracy - nie czarujmy się w efekcie końcowym to studenci są w stanie więcej zarabiać niż profesorowie na uczelnianej posadzie. (co też wynika z stosunku mgr:dr)

 

Odnośnie samego studiowania popatrzmy: studia zaoczne 7-8 dwudniowych zjazdów po ~8h = 16*8= ~128h w semestrze. Czyli miesiąc nauki po ok. 6,5h dziennie. Gdyby patrzeć tylko z perspektywy "to co mi powiedzą na wykładach wystarczy" faktycznie można by 3 letnie studia zmieścić w pół roku. Jedynym haczykiem jest fakt, że idąc na zaoczne ludzie jednocześnie godzą się na "odrabianie materiału" w domu, a to przy odpowiednim nastawieniu i faktycznej chęci pogłębienia wiedzy zajmuje też co najmniej drugie tyle czasu.

 

ps. 3grosze i whizz niepotrzebnie objeżdżacie defta od małej inteligencji, być może ma dopiero 19 lat i rodzinną, dobrze prosperującą firmę w efekcie czego zrobił coś inteligentniejszego niż 80% absolwentów szkół średnich - zrezygnował z owczego pędu na studia "bo wszyscy tak robią".

 

Pomimo że niektórzy z was mają podejście w stylu "bez studiów jesteś nikim" NIE MA OBOWIĄZKU STUDIOWANIA i bogu dzięki, bo trzeba by wymyślać kolejne "nad studia".

 

Jak dla mnie najlepszą progresją szkół jest zawodówa -> średnie -> może studia. Dzięki takiemu podejściu ma się fach w ręku i studiuje dlatego że chce, a nie dlatego że musi, bo inaczej może co najwyżej ulice zamiatać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko że człowiek po zawodówce to siła napędowa takich debilizmów, jakie przechodziły za komuny. Ma się fach w ręku, ale co z tego? To podziała przez jakiś czas, bo żyjemy nie w Polsce, a w Unii, i naprawa lodówek niewiele da w momencie, kiedy za 15 lat lodówka będzie miała wbudowane AI i trzy wyświetlacze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto się doszkala, ale nawet lekarze nie nadążają...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnie badania wykazały, że osoby z otyłością i nadwagą są podatne na insulinooporność mózgu. Naukowcom z Uniwersytetu w Tybindze zależało więc na sprawdzeniu, czy ćwiczenia mogą poprawić insulinowrażliwość i funkcjonowanie poznawcze w tej grupie osób.
      Zespół dr Stephanie Kullman zebrał grupę 22 osób prowadzących siedzący tryb życia. Wszyscy mieli nadwagę bądź otyłość (średni wskaźnik masy ciała, BMI, wynosił 31). Ochotnicy wzięli udział w 8-tygodniowym programie treningowym, w którym uwzględniono m.in. jazdę na rowerze i marsz. Skanowanie mózgu miało miejsce przed i po interwencji. Funkcje mózgu mierzono przed i po donosowym podaniu insuliny. Naukowcy badali także nastrój, funkcje poznawcze i metabolizm obwodowy.
      Okazało się, że choć program ćwiczeń doprowadził jedynie do marginalnej utraty wagi, funkcje mózgu ważne dla metabolizmu znormalizowały się po zaledwie 8 tygodniach. Ćwiczenia zwiększyły np. miejscowy przepływ krwi w zależnych od dopaminy regionach kontroli motorycznej i procesów nagrody.
      Insulinowrażliwość wzrosła zwłaszcza w prążkowiu; reakcja mózgu osoby otyłej przypominała po 8 tygodniach odpowiedź człowieka z prawidłową masą ciała. Co ciekawe, im więcej ktoś stracił tłuszczu brzusznego, tym większa była poprawa funkcji mózgu.
      Ochotnicy wspominali też o poprawie nastroju i zdolności przełączania między zadaniami, co wskazuje na poprawę funkcji wykonawczych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powszechnie uważa się, że globalna epidemia otyłości jest napędzana przez obszary miejskie. Jednak najnowsze zakrojone na szeroką skalę badania pokazują, że to przybieranie na wadze mieszkańców wsi jest głównym czynnikiem stojącym za tą epidemią.
      Urbanizacja jest postrzegana jako główny czynnik wzrostu otyłości. Problem jednak w tym, że związek pomiędzy urbanizacją a otyłością badano głównie na podstawie BMI ludności w momencie zbierania danych. Nie badano dotychczas dynamiki zmian BMI osobno dla terenów miejskich i wiejskich.
      Przekonanie o tym, że jest to problem miast ma swoje uzasadnienie. W miastach dostęp do żywności jest znacznie większy i łatwiejszy niż na wsiach. Mieszkańcy miast mają też do wyboru olbrzymią różnorodność wysoce przetworzonej żywności, bogatej w sól, cukier i tłuszcze nasycone. Ponadto wiele ubogich obszarów miejskich jest określanych mianem żywieniowych pustyń, gdyż tamtejsi mieszkańcy mają w swojej okolicy dostęp wyłącznie do taniej, wysoko przetworzonej, powodującej otyłość żywności. Z kolei obszary wiejskie to inny rodzaj żywnościowej pustyni. Są one postrzegane jako miejsca, gdzie ludzie spożywają przede wszystkim to, co sami wyhodują i mają mniejszy dostęp do żywności wysoko przetworzonej. Jakby jeszcze tego było mało mieszkańcy miast mają lepszy dostęp do transportu, telewizji kablowej, kin, teatrów, internetu i smartfonów, a więc mają większy wybór rozrywek niewymagających aktywności fizycznej. Dodatkowo z większym prawdopodobieństwem zawód wykonywany przez przeciętnego mieszkańca miasta wiąże się z mniejszym wysiłkiem fizycznym, niż zajęcie przeciętnego mieszkańca wsi.
      Wszystkie te czynniki powodują, że to miasta uważa się za miejsca napędzające epidemię otyłości.
      I rzeczywiście, badania prowadzone w krajach o niskich dochodach, jak Chiny, wykazywały, że dieta mieszkańców miast znacząco różni się od diety mieszkańców wsi, a w ciągu ostatnich dwóch dekad zmiana nawyków żywieniowych wśród zamieszkujących miasta Chińczyków wywołała tam epidemię otyłości i powiązanych z nią chorób.
      Zaczęły się jednak pojawiać badania, które sugerowały, że poziomy nadwagi i otyłości na terenach wiejskich, nawet w krajach o niskich i średnich dochodach, rosną szybciej niż w miastach. Miało się tak dziać z tego powodu, że do wsi dotarły źródła nowoczesnej żywności, poprawił się transport, a coraz więcej prac jest wykonywanych za pomocą maszyn. Coraz częściej z badań wynikało, że wysoko przetworzona żywność pojawia się w menu wiejskiej biedoty i są nią karmione nawet niemowlęta. Mimo to polityki krajów i organizacji międzynarodowych były skupione na walce z otyłością w miastach, gdyż wsie uważano za miejsca, gdzie ludzie są raczej narażeni na głód czy niedobór składników odżywczych, niż na otyłość.
      Właśnie opublikowano przełomowe badania przeprowadzone przez NCD Risk Factor Collaboration (NCD-RisC). To ogólnoświatowa sieć naukowców specjalizujących się w zagadnieniach zdrowotnych, której celem jest dostarczanie szczegółowych, wiarygodnych danych na temat chorób niezakaźnych oraz analiza danych i ich opracowywanie. Najnowsze badania są przełomowe w tym znaczeniu, że po raz pierwszy zebrano dane z niemal wszystkich krajów świata i na tej podstawie przeanalizowano trendy odnośnie zmian BMI ludzkości.
      Okazało się, że w krajach o wysokich dochodach poziom nadwagi i otyłości na wsiach jest wyższy niż w miastach. Z kolei w krajach o niskich i średnich dochodach dynamika zmian BMI ludności wiejskiej jest tak duża, że wkrótce będziemy obserwowali tam zjawisko podobne do tego, zauważonego właśnie w krajach bogatych – z nadwagą i otyłością będzie się zmagał większy odsetek mieszkańców wsi niż miast.
      Głód i niedożywienie na wsiach są szybko zastępowane przez nadwagę i otyłość. Wyjątkiem są tutaj Afryka Subsaharyjska, Azja Południowa i niektóre kraje w innych regionach świata.
      Badania przeprowadzone przez NCD-RisC są niezwykle ważne, gdyż globalne wysiłki walki z otyłością są nakierowane na miasta. Na przykład w Ameryce Południowej w ramach zwalczania epidemii nadwagi i otyłości przystosowuje się ulice w miastach tak, by zachęcały do poruszania się pieszo lub rowerem, również budynki projektowane są w taki sposób, by ich użytkownicy jak najwięcej chodzili, powstaje coraz więcej miejskich terenów aktywności fizycznej, władze współpracują ze sklepami, zachęcając je do sprzedaży zdrowszej żywności. Ludności wiejskiej działania takie niemal nie obejmują.
      Na potrzeby najnowszych badań naukowcy skupieni w NCD-RisC przeanalizowali 2009 badań populacyjnych, które objęły ponad 112 milionów dorosłych osób z 200 krajów. Pod uwagę wzięto lata 1985–2017, a analizy dokonano pod kątem miejsca zamieszkania badanych. Okazało się, że w badanym okresie ludność wiejska odpowiadała za 55% globalnego wzrostu średniego BMI. Natomiast w niektórych regionach o niskich i średnich dochodach odsetek ten rósł do ponad 80%. Zauważono, że – z wyjątkiem kobiet w Afryce Subsaharyjskiej – BMI ludności wiejskiej z regionów o niskich i średnich dochodach, rośnie szybciej niż BMI ludności miejskiej z tych regionów. Zjawisko to spowodowało, że odsetek osób z nadwagą i otyłych w miastach i wsiach się wyrównał, a w niektórych miejscach jest już wyższy na wsiach. Z kolei w krajach o wysokich dochodach odsetek osób z nadwagą i otyłych jest na wsiach stale wyższy niż w miastach, szczególnie wśród kobiet.
      W latach 1985–2017 odsetek ludności żyjącej w miastach wzrósł z 41% do 55%. W tym samym czasie średnie BMI ludzkości zwiększyło się w przypadku kobiet z 22,6 do 24,7, a w przypadku mężczyzn z 22,2 do 24,4. Wzrost średniego BMI wyniósł w przypadku mieszkańców wsi 2,09 dla kobiet i 2,10 dla mężczyzn, a w przypadku mieszkańców miast było to 1,35 dla kobiet i 1,59 dla mężczyzn. Rozpiętość wzrostu BMI z podziałem na kraje wahała się od niewielkich wzrostów w 12 krajach Europy oraz regionu Azji i Pacyfiku po wzrost o ponad 5 punktów BMI wśród mieszkanek Egiptu i Hondurasu. W badanym okresie najmniejsze średnie BMI zaobserwowano w 1985 roku wśród kobiet mieszkających na wiejskich terenach Bangladeszu (średnie BMI t0 17,7) oraz wśród mężczyzn mieszkających na etiopskich wsiach (BMI 18,4). Z kolei z największym średnim BMI mieliśmy do czynienia w 2017 roku wśród mieszkańców Amerykańskiego Samoa, gdzie wynosiło ono 35,4 dla kobiet mieszkających w miastach i 34,6 dla mężczyzn zamieszkujących wsie.
      W roku 1985 kobiety i mężczyźni mieszkający w miastach w krajach wschodnich, południowych i południowo-wschodnich części Azji, Oceanii, Ameryki Łacińskiej, centralnej Azji, Bliskiego Wschodu i północnej Afryki mieli większe średnie BMI od swoich rodaków mieszkających na wsiach. Różnica ta wynosiła średnio 3,25 BMI dla kobiet i 3,05 dla mężczyzn. Jednak do roku 2017, jako że średnie BMI znacznie szybciej rosło na wsiach, różnice te wszędzie zmniejszyły się o co najmniej 40%, a w 14 krajach, w tym w Armenii, Chile, Jordanii, Malezji, Turcji, na Jamajce i Tajwanie doszło do odwrócenia tego zjawiska wśród kobiet i mieszkanki wsi mają wyższe średnie BMI. Wśród mężczyzn średnie BMI również szybciej rośnie na wsiach, jednak jeszcze nie przekroczyło średniej z terenów miejskich.
      W badanym okresie zaobserwowano coraz większą mechanizację prac na wsi, zmechanizowanie transportu oraz dotarcie na wieś oferty międzynarodowych koncernów spożywczych sprzedających wysoko przetworzoną żywność bogatą w węglowodany i cukry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...