Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' obraz'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 10 results

  1. Gdyby NRD-owskie muzeum wiedziało, jaki skarb posiada, być może lepiej by go pilnowało. Odzyskany w ubiegłym roku obraz, który skradziono podczas największego w historii NRD rabunku dzieł sztuki, został prawdopodobnie namalowany przez Rembrandta, twierdzą specjaliści z zamku Friedenstein w Gotha. Sensacyjne odkrycie to jednocześnie zła wiadomość dla Harvard Art Museum, w którego kolekcji znajduje się bardzo podobne dzieło. Niewykluczone bowiem, że posiada ono przypisywaną Rembrandtowi kopię wykonaną przez jednego z uczniów. W grudniu 1979 roku z zamku Friedenstein ukradziono 5 obrazów, w tym namalowany w latach 1629–1632 portret starszego brodatego mężczyzny. W ubiegłym roku udało się je odzyskać i po renowacji trafiły one na wystawę Back in Gotha! The Lost Masterpieces. Dzieła można będzie oglądać w Gotha do 21 sierpnia przyszłego roku. Portret starszego mężczyzny był przypisywany Janowi Lievensowi lub Ferdynandowi Bolowi, uczniom Rembrandta. Jednak kurator wystawy, Timo Trümper, mówi, że analiza stylu malarskiego wyklucza obu malarzy z kręgu potencjalnych autorów. Bolowi obraz przypisywano, gdyż na odwrocie znajduje się podpis tego właśnie artysty. Jednak zdaniem Trümpera może być to podpis właściciela, a nie autora. Rembrandt zbankrutował w 1656 roku i właśnie wówczas Bol mógł stać się właścicielem obrazu. Bardzo podobny obraz znajduje się w kolekcji Harvard Art Museum. Mimo, że widnieje na nim podpis Rembrandta, to jego autorstwo również budziło wątpliwości specjalistów. Trümper mówi, że podmalówka na obrazie z Gotha wskazuje na Rembrandta, wobec czego portret znajdujący się w USA może być późniejszą kopią wykonaną w studiu holenderskiego mistrza. Przyznaje jednocześnie, że to kwestia interpretacji, a portret z Goth nie był przedmiotem intensywnych badań specjalistów od Rembrandta. W dużej mierze dlatego, że przez 40 lat nie wiedziano, gdzie się znajduje. Wraz z nim odzyskano cztery inne dzieła. Jednym z nich jest portret św. Katarzyny namalowany w 1510 roku przez Hansa Holbeina starszego. Kolejnym – portret uśmiechniętego wąsatego mężczyzny w imponującym czarnym kapeluszu i białym kołnierzu. Powstał w 1535 roku, a jego autorem jest Frans Hals. Złodziej ukradł też pejzaż przedstawiający wiejską drogę, wozy i krowy, który powstał w studiu Jana Breughela starszego oraz kopię autoportretu Antoona van Dycka namalowaną przez współczesnego mu artystę. Złodziej, gdyż rabunku prawdopodobnie dokonała jedna osoba, maszynista Rudi Bernhardt. Przy pomocy małżeństwa z RFN przemycił obrazy na Zachód. Później obrazy odziedziczyły dzieci wspólników Bernardta. Sam Rudi zmarł w 2016 roku. Schloss Friedenstein to największy barokowy zamek w Niemczech. Posiada on wspaniałą kolekcję tworzą przez książęta Saxe-Gotha. Zamkowe kolekcje niejednokrotnie padały łupem złodziei. Na liście zaginionych stamtąd przedmiotów znajduje się około 1700 pozycji. Nie obejmuje to zaginionych monet i książek. « powrót do artykułu
  2. Obraz Winstona Churchilla The Bridge at Aix en Provence został zlicytowany przez dom aukcyjny Christie's za 1.702.500 GBP. Pierwotnie obraz z 1948 r. został przez Churchilla podarowany Willy'emu Saxowi, który zaopatrywał premiera w materiały malarskie. Dzieło przedstawia widok z południowej Francji, który był aż 2-krotnie malowany przez Paula Cézanne'a (chodzi o akwarele Baigneuses sous un pont oraz Pont des Trois Sautets; pierwszy z obrazów znajduje się w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, a drugi w Cincinnati Art Museum). Zapowiadając Modern British Art Evening Sale z 20 października, dom aukcyjny Christie's przypomniał kilka ciekawostek związanych z pasją malarską Churchilla. Wiadomo, na przykład, że Churchill używał już farb olejnych produkowanych przez rodzinną firmę Sax Farben, gdy po raz pierwszy spotkał Willy'ego w Szwajcarii we wrześniu 1946 r. Przyjaźń, której nić się wtedy zawiązała, utrzymała się przez resztę życia. Scena przedstawiona na The Bridge at Aix en Provence była dla Churchilla ciekawa nie tylko ze względu na jego zamiłowanie do malowania wody, ale i dlatego, że 2-krotnie okolicę odwiedził Cézanne, który inspirował brytyjskiego premiera. Trois Sautets to most nad rzeką Arc. Pod koniec życia Cézanne stworzył dwie akwarele tego widoku; są to wspominane na początku Baigneuses sous un pont i Pont des Trois Sautets. Z komunikatu prasowego domu aukcyjnego można się dowiedzieć, że wkład Saxa w twórczość Churchilla nie ograniczał się do dostarczania materiałów malarskich. Szwajcar pokazywał też przyjacielowi, w jaki sposób wykorzystać ich właściwości, by uzyskać maksymalny efekt. Ich wspólna pasja związana z farbą olejną doprowadziła do powstania kilku produktów specjalnie dla Churchilla. "Royal Blue", wcześniej "Churchill Blue", to kolor wyprodukowany z myślą o premierze, a skądinąd wiadomo, że ten tworzył na większych formatach niż te, których można by się spodziewać po amatorach malujących w plenerze i lubił malować szybko, korzystając z farby wyciskanej prosto z tubki. Ponieważ Churchill nie spotkał się z kolorem, który przypominałby odcienie nieba, Sax stworzył go dla niego. Oprócz tego opracował dla przyjaciela rozcieńczalnik do farb olejnych. Odbyli oni razem wiele wycieczek malarskich, podczas których Sax przedstawiał Churchilla swoim "kontaktom" artystycznym, między innymi szwajcarskiemu malarzowi Cuno Amietowi. Koniec końców Sax był także fanem wędkarstwa sportowego. Po lewej stronie obrazu The Bridge at Aix en Provence na brzegu rzeki można zaś dostrzec delikatnie zarysowaną postać kogoś łowiącego, co stanowi osobisty dodatek do kompozycji. « powrót do artykułu
  3. Od 13 czerwca w Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie prezentowany jest obraz Henryka Siemiradzkiego "Chopin w salonie księcia Antoniego Radziwiłła w roku 1829". Dzieło zostało wypożyczone z prywatnej kolekcji w Nowym Jorku; starania o sprowadzenie trwały ponad rok. Po raz ostatni polska publiczność mogła je podziwiać w Krakowie w 1888 r. Historia obrazu "Chopin w salonie księcia Antoniego Radziwiłła w roku 1829" powstał w 1887 r. na zamówienie Karola Kozłowskiego, poznańskiego wydawcy, pedagoga i literata. Radziwiłłowie zostali właścicielami 5 lat później, bo kupili to dzieło od innego kolekcjonera. I od tego momentu obraz znajdował się [...] w Paryżu. Nie wiemy, co się z nim działo podczas wojny, nie wiemy, co się z nim działo w połowie XX w. Wiemy, że w 1998 r. był wystawiony na aukcji w Sotheby's w Nowym Jorku i tam został zakupiony przez Johna Radziwiłła, obecnego właściciela - ujawniła kuratorka Monika Antczak w rozmowie z Romanem Czejarkiem ("Podróże Czejarka").   Powrót obrazu do kraju to historyczne wydarzenie. To dzieło, o którym dużo się mówi i pisze, a które właściwie nie było przez nikogo w kraju widziane. Trudno odtworzyć całą historię [obrazu]. Odnalazł się dopiero w 1998 r. na aukcji w Nowym Jorku, gdzie został zakupiony przez Johna Radziwiłła, dzięki którego uprzejmości udało się sprowadzić obraz do Polski – podkreśliła cytowana przez PAP Antczak. Możność obejrzenia obrazu w pałacowych wnętrzach (w sali weneckiej) to gratka dla muzealników i badaczy twórczości Siemiradzkiego, ponieważ dotąd znany był jedynie z reprodukcji cyfrowych. Publiczność będzie mogła zobaczyć obraz od 13 czerwca do 31 sierpnia br. Pokaz obrazu jest realizowany przez Muzeum w Nieborowie i Arkadii oraz Fundację Trzy Trąby. Później, do 14 listopada, płótno będzie prezentowane na Zamku Królewskim w Warszawie. To jedyne takie przedstawienie w twórczości Siemiradzkiego Obraz zajmuje wyjątkowe miejsce w twórczości malarza ze względu na polską tematykę, mocno odbiegającą od antycznych inspiracji Siemiradzkiego. Malarz uchwycił scenę koncertu Fryderyka Chopina, który w 1829 r. miałby odbyć się w jednej z posiadłości księcia Antoniego Henryka Radziwiłła (1775-1833). Choć kompozytor bywał u Radziwiłłów w Antoninie, Berlinie i Poznaniu, jest to jednak scena wykreowana. O ciepłych relacjach łączących Chopina z rodziną Radziwiłłów dowiadujemy się z jego korespondencji. Wiedział o tym również Siemiradzki, dla którego inspiracją przy komponowaniu obrazu stała się wydana w 1873 r. pierwsza biografia poświęcona Chopinowi autorstwa Marcelego Antoniego Szulca. Autor biografii w jednym z rozdziałów zamieścił opis zdarzenia, którego plastyczne odwzorowanie widzimy właśnie na obrazie Siemiradzkiego - napisano na stronie internetowej Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie. Chcąc jak najlepiej przedstawić scenę, malarz posługiwał się dostępną ikonografią osób, które miały się znaleźć na obrazie. W centralnej części swojej kompozycji umieścił gospodarza domu, księcia Antoniego Henryka Radziwiłła i jego córkę Elizę. Wśród postaci można rozpoznać żonę księcia Antoniego - Luizę Hohenzollern, córkę Wandę, Alexandra von Humboldta - podróżnika, przyrodnika i twórcę nowożytnej geografii, Bernharda Kleina - niemieckiego kompozytora, Carla Ludwiga Bergera - profesora muzyki oraz Rahel Varnhagen von Ense - pisarkę pochodzącą z berlińskiej rodziny żydowskiej, która prowadziła jeden z najsłynniejszych salonów XIX wieku. Żywa dyskusja krytyków sztuki Była bardzo żywa dyskusja krytyków sztuki, która zarzucała Siemiradzkiemu jedną rzecz, a mianowicie, że wyeksponował nie Chopina, tylko Radziwiłła. I w tej prasie XIX-wiecznej są bardzo ciekawe opisy. Że [...] ten Chopin jest gdzieś w jakimś półcieniu, że cała uwaga widza skupia się na księciu Antonim Radziwille, że Siemiradzki namalował Chopina z drewnianymi nogami. I Siemiradzki po 4 latach przemalował postać Chopina - ujawniła Romanowi Czejarkowi kuratorka. Warto dodać, że obraz "Chopin w salonie księcia Antoniego Radziwiłła w roku 1829" od momentu powstania wzbudzał duże zainteresowanie. Nic więc dziwnego, że wielokrotnie pojawiał się na wystawach i był reprodukowany. W 1888 r. nakładem Karola Kozłowskiego powstała fotograwiura.   « powrót do artykułu
  4. Na Bringham Young University stworzono animowane hologramy. Naukowcy zaprezentowali miecze świetlne oraz rozegrali bitwę pomiędzy USS Enterprise a klingońskim krążownikiem. To, co tutaj widzimy jest prawdziwe. Nic nie zostało wygenerowane na komputerze, mówi profesor Dan Smalley. Na prezentowanym przez niego filmie widzimy fizycznie istniejące torpedy fotonowe i symulacje ich wybuchów. Smalley i jego zespół zdobyli rozgłos przed trzema laty, gdy zaprezentowali pierwsze hologramy unoszące się w przestrzeni i nie wymagające żadnego ekranu. Uzyskali to poprzez uwięzienie pojedynczej cząstki w powietrzu i sterowanie nią za pomocą lasera. Teraz, dzięki grantowi z Narodowej Fundacji Nauki, wkroczyli na kolejny poziom i prezentują proste animacje w powietrzu. To droga ku stworzeniu pełnych holograficznych animacji, w których użytkownik będzie mógł wchodzić w interakcje z przedmiotami go otaczającymi. Większość tego typu technologii wymaga ekranu, my tworzymy obiekty w przestrzeni. I są to obiekty fizyczne, nie jakiś rodzaj złudzenia. Nasza technologia pozwala na tworzenie tętniących życiem animowanych obiektów w naszym otoczeniu, dodaje Smalley.   « powrót do artykułu
  5. Biznesmen lecący 27 listopada z Düsseldorfu do Tel Awiwu zostawił na stanowisku odpraw wart 280 tys. euro (ok. 340 tys. USD) surrealistyczny obraz Yvesa Tanguya. Zakończone w samą porę śledztwo wykazało, że zapakowane w kartonowe pudło dzieło sztuki trafiło do pojemnika na papier. Do czasu, gdy biznesmen, którego tożsamości nie ujawniono, wylądował w Izraelu, obrazu już nie było. Mimo wielu maili z istotnymi informacjami, mierzącego 40x60 cm obrazu nie udawało się zlokalizować - podkreślił rzecznik policji Andre Hartwig. Sytuacja zmieniła się, kiedy na miejscu zjawił się mieszkający w pobliskiej Belgii siostrzeniec biznesmena. Krewny złożył zawiadomienie na posterunku przy Flughafenstraße. Jeden z policjantów skontaktował się z firmą sprzątającą terminal i wraz z menedżerem obiektu przeszukał wykorzystywane przez nią pojemniki na papier. Jak podano w relacji prasowej policji z Düsseldorfu, cenny obraz znajdował się na dnie. Wg Hartwiga, bez wątpienia była to jedna z najszczęśliwszych tegorocznych spraw. Wykonaliśmy prawdziwą pracę detektywistyczną - dodaje. Odnaleziony obraz Tanguya został zwrócony siostrzeńcowi zapominalskiego biznesmena. Tanguy był amerykańskim malarzem-samoukiem francuskiego pochodzenia. W latach 1918-20 pracował jako marynarz na statkach handlowych. Pod wpływem obrazów Georgia de Chirica w 1923 r. postanowił zostać malarzem. Dwa lata później związał się z grupą surrealistów skupioną wokół André Bretona. W 1939 r. Tanguy wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. « powrót do artykułu
  6. W nocy z niedzieli na poniedziałek z zamkniętego z powodu pandemii Singer Laren skradziono obraz Vincenta van Gogha The Parsonage Garden at Nuenen in Spring (De pastorie in Nuenen in het voorjaar). W poniedziałek poinformowały o tym muzeum i policja. Jak na ironię, 30 marca to dzień urodzin van Gogha. Jestem zszokowany i niesamowicie zdenerwowany z powodu tego, co się stało - podkreśla dyrektor muzeum Jan Rudolph de Lorm. Obraz o wymiarach 25 na 57 cm był wypożyczony z Groninger Museum. Do włamania doszło o 3.15. Policja rozpoczęła śledztwo w tej sprawie. Złodziej lub złodzieje dostali się do środka przez rozbite szklane drzwi. Uruchomiło to, oczywiście, alarm, ale do czasu, gdy w Singer Laren pojawili się policjanci, po obrazie i przestępcach nie było już śladu. Nie wydaje się, by skradziono coś jeszcze. Zespół złożony z kryminologów i ekspertów ds. kradzieży dzieł sztuki analizował nagranie wideo i przepytywał sąsiadów. De pastorie in Nuenen in het voorjaar dopisano do listy skradzionych dzieł sztuki Interpolu. Praca z 1884 r. [...] to jedyne dzieło van Gogha w zbiorach Groninger Museum. Ponieważ śledztwo jest w toku, nie możemy udzielić więcej informacji - podkreślają przedstawiciele instytucji. Arthur Brandt, detektyw specjalizujący się w sztuce, powiedział gazecie Algemeen Dagblad, że skradzione dzieło może być warte nawet 6 mln euro. Obraz był częścią wystawy Mirror of the Soul, na której zgromadzono ponad 70 holenderskich obrazów olejnych, akwareli i rysunków z XIX w.; znalazły się wśród nich dzieła m.in. Jana Tooropa czy Pieta Mondriana. To nie pierwsza znacząca kradzież w Singer Laren. W 2007 r. z tutejszego ogrodu z rzeźbami zginęło 7 dzieł, w tym pełnowymiarowa kopia Myśliciela Auguste'a Rodina. Rzeźbę odzyskano poważnie uszkodzoną. W 2010 r. sprawców skazano początkowo na 4 i 4,5 roku więzienia. Po apelacji karę skrócono do 2 i blisko 3 lat więzienia. « powrót do artykułu
  7. W kuchni dziewięćdziesięciokilkulatki z Compiègne w północnej Francji odkryto warte nawet 6 mln euro dzieło Cimabue, włoskiego malarza żyjącego i tworzącego w XIII w. Nie wiadomo, kiedy i jak obraz trafił w ręce rodziny. Przez lata wszyscy sądzili, że to zwykła ikona. Mimo że obraz wisiał wiele lat nad płytą grzejną, jego stan jest dobry. W czerwcu br., gdy staruszka zdecydowała się sprzedać dom i wyprowadzić, skontaktowano się z domem aukcyjnym Acteon w Senils, by fachowiec przejrzał dobytek i stwierdził, czy są tu jakieś wartościowe przedmioty. Philomène Wolf podkreśla, że dostrzegła obraz od razu po wejściu. Rzadko widuje się rzeczy tej jakości. Natychmiast pomyślałam, że to obraz reprezentujący włoski prymitywizm. Nie wyobrażałam sobie jednak, że to Cimabue. Wolf, która pracuje w domu aukcyjnym dopiero od zeszłego roku, zasugerowała, by 90-latka przekazała mierzący 25,8x20,3 cm obraz do analizy w specjalistycznym laboratorium. Wg niej, dzieło mogło się sprzedać za 300-400 tys. EUR. Eksperci z Paryża orzekli jednak, że obraz jest wart miliony. Eric Turquin, który badał i wyceniał dzieło, podkreśla, że nie ma wątpliwości, że wyszło ono spod tej samej ręki, co inne znane obrazy Cimabue. Obraz z kuchni starszej pani ma być zlicytowany przez Acteon 27 października. Ogółem sprzedano ok. 100 obiektów z domu staruszki. Uzyskano za nie ok. 6 tys. euro. Reszta mebli i ozdób trafiła na wysypisko. Cimabue, właściwie Cenni di Pepo, był pionierem włoskiego renesansu. Przypisano mu tylko 11 dzieł namalowanych na drewnie (żadne z nich nie było sygnowane). Wydaje się, że scena z pasji – naigrywanie (Cristo deriso) – stanowiła część dużego dyptyku datowanego na 1280 r. Ukazywał on mękę i ukrzyżowanie Chrystusa i składał się z 8 scen. Dwa inne zidentyfikowane panele - Maestà con due angeli oraz La Flagellazione - znajdują się, odpowiednio, w National Gallery w Londynie i Frick Collection na Manhattanie w Nowym Jorku. Cimabue działał we Florencji, Asyżu, Pizie oraz Rzymie. Jego dzieła miały wyłącznie religijny charakter. Był nauczycielem Giotta.   « powrót do artykułu
  8. Dyrektor Galerii Uffizi Eike Schmidt domaga się zwrotu zagrabionego przez nazistów obrazu - Wazonu z kwiatami holenderskiego malarza barokowego Jana van Huysuma. Obecnie znajduje się on w posiadaniu pewnej niemieckiej rodziny. Schmidt apeluje do niemieckiego rządu, wspominając o moralnym obowiązku udzielenia pomocy. Leopold II, wielki książę Toskanii, kupił dzieło na początku XIX w. Przez ponad 100 lat było ono wystawiane z dziełami innych holenderskich mistrzów, ale gdy Włochy włączyły się w 1940 r. do wojny, obraz "ewakuowano" do pobliskiej wioski. Wycofujące się na północ niemieckie wojska zagrabiły go w 1943 r. Pośrednicy reprezentujący niemiecką rodzinę zażądali od Galerii Uffizi rekompensaty, ale Włosi odmówili. Niemiecki rząd odżegnuje się od interwencji, powołując się na przepis o przedawnieniu przestępstw popełnionych ponad 30 lat temu. Włosi podkreślają, że Wazon z kwiatami "wypłynął" w 1991 r. po zjednoczeniu Niemiec. Niestety, wszystkie dotychczasowe próby odzyskania dzieła się nie powiodły. Schmidt poinformował, że póki oryginał nie wróci do Florencji, w galerii wisieć będzie jego czarno-biała fotografia z napisem "skradziony" w językach angielskim, niemieckim i włoskim. « powrót do artykułu
  9. Obraz Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburgha (in. Straż nocna) Rembrandta, który znajduje się w zbiorach Rijksmuseum w Amsterdamie, przejdzie publiczną konserwację. Publiczną, bo na czas prac stanie na widoku w supernowoczesnej szklanej komorze. Cały, zapewne wieloletni, projekt będzie też można śledzić w Internecie. Nim konserwacja zacznie się w lipcu przyszłego roku, Straż nocna będzie gwiazdą wystawy upamiętniającej 350-lecie śmierci Rembrandta. Obraz jest portretem grupowym. Ma 4 m wysokości i 4,5 m szerokości. Waży aż 337 kg. Nocna straż to jeden z najsłynniejszych obrazów na świecie. Należy do nas wszystkich - podkreśla dyrektor Rijksmuseum Taco Dibbits. Z tego powodu holenderskie muzeum narodowe zdecydowało się udostępnić proces konserwacji wszystkim zainteresowanym. Obraz Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburgha zaczął być nazywany Strażą nocną dopiero później, ze względu na ciemniejący z upływem lat werniks. Podczas wcześniejszych konserwacji obraz próbowano nieco rozjaśnić. Przedstawiciele Rijksmuseum tłumaczą, że dzięki najnowocześniejszej technologii będzie można zrozumieć, co się dzieje z obrazem (np. czemu uwieczniony na nim pies bieleje). Obraz wiele przeszedł - w XX w. został aż 3-krotnie zaatakowany. W 1911 r. pewien mężczyzna dźgnął go nożem. Szkody były na szczęście niewielkie i szybko je zlikwidowano. Podobny akt wandalizmu zdarzył się w 1975 r. W tym przypadku szkody były jednak znaczne. Żmudna naprawa potrwała parę lat. Ostatni atak przypuszczono w 1990 r. Wtedy napastnik potraktował dzieło sprejem. Ten zniszczył jednak tylko werniks.   « powrót do artykułu
  10. Za pomocą skanowania w podczerwieni wykazano, że pod obrazem "Matka i dziecko nad morzem" Pabla Picassa znajdują się inna kompozycja oraz strona francuskiego dziennika Le Journal z 18 stycznia 1902 r. Na stronie z Le Journal donoszono o zamieszkach w londyńskim parlamencie i o otwarciu nowej dorocznej wystawy malarstwa i rzeźby w klubie dla dżentelmenów Automobile Club of France w Paryżu. Obraz należy do Pola Museum of Art z Hakone. Jego badaniem zajął się japońsko-amerykański zespół specjalistów. Choć obecność papieru gazetowego w warstwach farby pozostaje owiana tajemnicą, przez bliskość [momentu wydania dziennika] i daty przeprowadzki malarza z Paryża do Barcelony odkrycie ma spore znaczenie dla badaczy [twórczości] Picassa - podkreśla John Delaney z Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie. Uważa się, że Picasso przeniósł się do stolicy Katalonii na początku stycznia 1902 r. Miał wtedy zabrać ze sobą parę płócien. Artykuł ujawniony w "Matce i dziecku nad morzem" sugeruje, że obraz został skończony jakiś czas po przeprowadzce. Skany ujawniły też wizerunek kobiety siedzącej przy kieliszku z absyntem (w jego środku znajdowała się łyżeczka). To akurat nie zaskoczyło ekspertów, gdyż Picasso często ponownie wykorzystywał kanwy lub uwzględniał starsze szkice w ostatecznej wersji pracy. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...