Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'opłata'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 12 results

  1. Pomimo tego, że internet kojarzy się z dostępem do darmowych treści, to większość użytkowników jest skłonna za nie płacić. Tak przynajmniej wynika z badań Pew Internet and American Life Project. W ich ramach przebadano 755-osobową grupę amerykańskich internautów. Okazało się, że 65% z nich już płaciło za treści z sieci. Najpopularniejszymi kupowanymi treściami były muzyka i oprogramowanie dla pecetów oraz aplikacje dla telefonów lub tabletów. Aż 33% badanych kupowało muzykę i programy, a 21% - aplikacje dla smartfonów oraz tabletów. Ponadto 18% przyznało, że płaci za dostęp do cyfrowych gazet i magazynów. Pew Institute pytał badaną grupę o 15 różnych rodzajów zawartości spotykanych w sieci. Ciekawostką jest fakt, że 23% badanych płaci regularnie abonament za dostęp do treści, 16% płaciło za pobranie plików, a 8% za dostęp do strumieniowego przekazu wideo. Szczegółowe zestawienie również jest bardzo ciekawe. Poza cieszącymi się największą popularnością muzyką, oprogramowaniem i aplikacjami, aż 19% płaci za dostęp do gier online, 18% za gazety, magazyny czy raporty, 16% za wideo, filmy i programy telewizyjne. Kolejne 15% kupuje lub kupowało dzwonki do telefonów, 12% za cyfrowe zdjęcia, 11% za członkostwo na bezpłatnych witrynach (co jest związane z dostępem do dodatkowej zawartości). Cyfrowe książki kupowało 10% badanych, 7% płaciło za podcasty, 5% za wirtualne przedmioty w grach, a tyle samo za kody i inne dane pozwalające w grach oszukiwać. Kolejne 5% wydaje pieniądze na dostęp do serwisów randkowych, a 2% - na serwisy pornograficzne.
  2. Bułgarskie niedźwiedzie brunatne zawdzięczają życie, i to dosłownie, kryzysowi ekonomicznemu. Za zabicie misia myśliwi muszą bowiem zapłacić, a w obecnych czasach nie wszystkich na to stać. Bułgarska gazeta 24 часа doniosła, że polując na południu kraju, pewien francuski myśliwy celowo nie trafił w olbrzymiego niedźwiedzia, ponieważ nie mógł (czy nie chciał) zapłacić 19 tysięcy euro za trofeum. Następnie poprosił urzędników z okręgu łowieckiego Rakitowo w obwodzie Pazardżik o wyznaczenie mu mniejszego i tańszego Ursus arctos. Niestety, spotkał się z odmową. Inny duży niedźwiedź ocalił skórę w okręgu Borowo w Rodopach. Wg gazety Standart, w oparciu o rozmiary jego wartość wyceniono aż na 25 tys. euro. Na podstawie aktualizowanych na bieżąco danych przedstawiciele Craighead Environmental Research Institute (CERI) sądzą, że w Bułgarii żyje ok. 850 niedźwiedzi brunatnych.
  3. Od początku przyszłego roku czytelnicy online'owej wersji The New York Timesa będą musieli płacić za korzystanie z treści. Każdy będzie miał miesięcznie dostęp do ograniczonej liczby bezpłatnych artykułów. Za kolejne trzeba będzie płacić. Na razie nie wiadomo, jaka będzie cena, ani ile tekstów zostanie udostępnionych bezpłatnie. Przedstawiciele NYT chcą stworzyć drugie, obok reklamy, źródło dochodów. Wierzą, że im się to uda, gdyż oferują profesjonalny produkt, a ich klienci są lojalni. Subskrybenci drukowanej wersji New York Timesa będą mieli bezpłatny dostęp do wszystkich online'owych treści. Coraz więcej serwisów wprowadza płatności. Obecnie spośród wielkich dostawców treści tylko Wall Street Journal oraz Newsday, należące do News Corp., pobierają opłaty. Wiele innych rozważa jednak taki ruch. Część wydawców obawia się jednak, że może to spowodować znaczny odpływ użytkowników i spore straty na reklamie. Oni niewątpliwie poczekają, by przekonać się, jak rynek zareaguje na wprowadzenie opłat.
  4. Johnston Press, jeden z największych brytyjskich wydawców, przygotowuje się do pobierania opłat za treści publikowane w Sieci. Trzymiesięczna subskrypcja będzie kosztowała 5 funtów. Johnston to pierwszy brytyjski wydawca, który chce pobierać opłaty za dostęp do pełnych treści bieżących informacji. Wiadomo, że płacić trzeba będzie za dostęp do Worksop Guardiana, Ripley & Heanor News, Whitby Gazette, Northumberland Gazette, Carrick Gazette i Southern Reporter. Johnston jest też wydawcą popularnego Scotsmana, w którym płatne są niektóre informacje. Firma jest właścicielem ponad 300 gazet i ostatnio notuje wyraźny spadek wpływów z reklam. Postanowiła zatem przeprowadzić eksperyment, którego celem jest znalezienie nowego modelu biznesowego.
  5. Magnat prasowy Rupert Murdoch, który chce doprowadzić do tego, by znaczna część profesjonalnie tworzonych treści w Sieci była płatna, coraz ostrzej wypowada się o praktykach Google'a. Poważnie zastanawia się on nad zablokowaniem Google'owi możliwości przeszukiwania witryn należących do jego koncernu medialnego, nazywając wyszukiwarki złodziejami treści i pasożytami. Murdoch, właściciel wielu gazet, serwisów internetowych, stacji radiowych i telewizyjnych, został zapytany przez dziennikarzy Sky News Australia - której zresztą jest współwłaścicielem - dlaczego po prostu nie zablokuje Google'owi możliwości przeszukiwania należących do siebie witryn. Murdoch stwierdził: Myślę, że to zrobimy, gdy tylko zaczniemy pobierać opłaty. Przypomniał, że część treści w prestiżowym The Wall Street Journal jest już płatna. Użytkownik może zobaczyć pierwszy paragraf i ma możliwość kupna reszty interesującego go artykułu. Nie wiadomo, od kiedy Murdoch chciałby pobierać opłaty za należące doń treści. Początkowo wspominał o roku 2010, ale ostatnio zaczął wycofywać się z tej daty. Miliarder nie obawia się też, że zablokowanie wyszukiwarki odbije się negatywnie na jego witrynach. Jaka jest korzyść z przypadkowego odwiedzającego? On nie stanie się lojalnym czytelnikiem - mówi. Murdoch nie wierzy, by udało się zarobić na reklamie. Jego zdaniem jest zbyt mało reklamodawców i zbyt wiele witryn. Dlatego też stwierdził, że woli mieć mniej czytelników, ale takich, którzy będą płacili, niż więcej i polegać tylko na wpływach z reklam.
  6. Amerykańskie Stowarzyszenie Wydawców Dzienników poprosiło gigantów IT - IBM-a, Microsoft, Google'a i Oracle'a - o zaproponowanie metod łatwego pobierania opłat za treści publikowane w Sieci. Najbardziej zaskakującą opinię wyrazili przedstawiciele Google'a, firmy, która kojarzona jest z bezpłatnym udostępnianiem tego, co można w Internecie znaleźć. Stwierdzili oni, że Sieć powinna przynosić korzyści zarówno wydawcom jak i czytelnikom. "Otwartość nie oznacza, że coś jest za darmo" - powiedzieli. Google chce zaoferować wydawcom system Google Checkout. Użytkownicy mogliby zakładać sobie w tym serwisie konta i za ich pomocą dokonywać płatności na rzecz witryn, z których korzystają. Wyszukiwarkowy gigant jest w stanie zaoferować różne typy płatności. Od subskrypcji po mikropłatności za pojedyncze artykuły. Z kolei niewielka, czteroosobowa firma założona przez studentów dziennikarstwa rozwija program, który będzie pobierał informacje z różnych źródeł i prezentował je na pasku przeglądarki. Oprogramowanie ma dać możliwość zarabiania wydawcom - od prezentowania reklam, po pobieranie opłat. Trzeba jednak pamiętać, że łatwiej będzie opracować rozwiązania techniczne, niż przekonać wydawców do ich zastosowania. Wprowadzenie opłat za treści może odstraszyć użytkowników, przyczynić się do spadku odwiedzin i, co za tym idzie, spadku wpływów z reklam. Jednak tendencja do pobierania opłat za treści staje się coraz silniejsza. Część analityków twierdzi, że bieżący rok będzie początkiem epoki pobierania opłat przez wydawców mediów elektronicznych.
  7. Rupert Murdoch, właściciel koncernu News Corp., zapowiada koniec ery bezpłatnych treści w Internecie. News Corp. opublikowała właśnie swoje roczne wyniki finansowe. Spadek wpływów z reklam spowodował, że był to jeden z najgorszych okresów w historii firmy. Roczna strata sięgnęła 3,4 miliarda dolarów. News Corp. jest właścicielem wydawnictw książkowych, posiada dziesiątki tytułów w Australii, USA, Wielkiej Brytanii, jest właścicielem stacji radiowych, wytwórni muzycznych i filmowych, naziemnych, kablowych i satelitarnych stacji telewizyjnych. Murdoch, właściciel tak znanych tytułów jak Times, Sun czy Wall Street Journal, mówi: Wysokiej jakości dziennikarstwo nie jest tanie. Cyfrowa rewolucja otworzyła wiele nowych i niedrogich kanałów dystrybucji, ale nie oznacza to, że treści muszą być darmowe. Mamy zamiar pobierać opłaty za wszystkie nasze treści. System płatności ma zostać wdrożony do lata przyszłego roku. Murdoch zdaje sobie sprawę, że nie będzie łatwo przekonać internautów do płacenia za treści, które dotychczas otrzymywali bezpłatnie. Ma jednak nadzieję, że jeśli mu się uda, to za jego przykładem pójdą też inne koncerny medialne. Stwierdził też, że chce zachęcić użytkowników do korzystania z płatnych treści dzięki poprawieniu ich jakości i odróżnianiu się od serwisów oferujących treści bezpłatnie. Jednocześnie zapowiedział, że jego przedsiębiorstwo zacznie egzekwować swoje prawa do treści i fotografii, by uniknąć ich bezkarnego kopiowania na masową skalę, jak ma to miejsce obecnie. Część analityków uważa, że jeśli cena za dostęp do treści będzie rzeczywiście niewysoka - rzędu kilku centów za artykuł - pomysł Murdocha może wypalić.
  8. Barry Diller, dyrektor firmy IAC (InterActiveCorp), firmy internetowej posiadającej 35 marek i obecnej w 40 krajach, uważa, że dni bezpłatnego dostępu do treści w Internecie powoli dobiegają końca. Podczas konferencji Advertising 2.0 Diller, którego przedsiębiorstwo przynosi rocznie 1,5 miliarda dolarów przychodów, powiedział, iż w ciągu 3-5 lat za dostęp do wartościowych treści trzeba będzie płacić. Fakt, że obecnie za większość treści nie płacimy to, zdaniem Dillera, kwestia historycznego momentu, która zostania skorygowana. Obecnie Sieć znajduje się w stanie kreatywnego chaosu, który potrwa jeszcze kilka lat. W tym czasie najwięksi gracze będą wprowadzali opłaty za coraz więcej treści i usług, a internauci zapłacą, jeśli tylko będą przekonani co do wysokiej jakości treści.
  9. Gdy Internet dopiero zdobywał popularność, jego dostawcy obciążali klientów w zależności od ilości pobieranych danych. Z czasem okazało się, że znacznie większą popularnością cieszą się usługi nieograniczonego dostępu i niemal wszyscy dostawcy zrezygnowali z uzależniania opłat od ilości danych. Teraz przedstawiciele ACA (American Cable Association) mówią, że nie unikniemy powrotu do czasów, gdy opłaty były różne w zależności od tego, jak bardzo intensywnie wykorzystujemy łącza. Co prawda klienci i prawodawcy mocno się temu sprzeciwiają i ostatnio wymusili na Time Warner by tymczasowo zrezygnował z takiego rozwiązania, jednak ACA twierdzi, że wcześniej czy później i tak wrócimy do tego modelu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest szybki rozwój technik multimedialnych. Osoby, które intensywnie będą chciały korzystać np. z usług typu VoD (Video on Demand), będą musiały zapłacić za dodatkowe pasmo. Patrick Knorr z ACA mówi, że jego firma Sunflower Broadband od lat różnicuje ofertę w zależności od ilości danych, których potrzebuje użytkownik. Możliwe jest zatem pojawienie się ofert, w których np. za 150 dolarów miesięcznie mamy nieograniczony dostęp do Internetu, a w abonamencie wartym 40 USD możemy pobrać w ciągu miesiąca ograniczoną liczbę danych i za każdy przekroczony gigabajt lub megabajt musimy dodatkowo zapłacić. Matt Polka, prezes ACA, argumentuje, że w związku z rosnącym przepływem danych ISP nie będą w stanie zapewnić wszystkim nieograniczonego dostępu do Sieci po najniższych cenach, stąd konieczność zróżnicowania oferty. Porównuje to do innych rachunków (np. za ogrzewanie czy energię elektryczną), które są różne w zależności od tego, jak kształtuje się nasze zapotrzebowanie na dane usługi.
  10. Koncerny muzyczne, po latach walki z piractwem, zaczynają stosować nową strategię. Wzięły sobie do serca hasło "jeśli nie możesz ich pokonać, dołącz do nich" i coraz częściej podpisują umowy z dostawcami Internetu czy usług i produktów telekomunikacyjnych. W ramach tych umów część pieniędzy, które klient płaci za towar lub usługę wędruje do kasy koncernów muzycznych, a w zamian za to konsument ma prawo do pobrania dowolnej liczby plików muzycznych. Przykładem takiego działania jest oferowana przez Nokię usługa Comes With Music. Posiadacze niektórych modeli telefonów Nokii lub też osoby korzystające z konkretnych taryf, mają prawo do nieograniczonego korzystania z katalogu zawierającego ponad 4 miliony utworów. Podobne umowy oferowane są dostawcom Internetu, a ci coraz częściej z nich korzystają. W obu opisywanych przypadkach za pobieranie muzyki płacą ci, którzy chcą, czyli osoby korzystające z wybranej przez siebie usługi bądź urządzenia. Istnieją jednak obawy, że za piractwo zapłacimy wszyscy. Na Wyspie Man już rozpoczęto wdrażanie systemu, w ramach którego każdy użytkownik sieci szerokopasmowej będzie musiał wnosić niewielką comiesięczną opłatę licencyjną. Da mu to prawo do legalnego pobierania plików muzycznych z dowolnego dostępnego w Sieci źródła. Opłatę będą jednak wnosili wszyscy, niezależnie od tego, czy mają zamiar pobierać pliki.
  11. Amerykańskie Biuro Patentowe (USPTO) odrzuciło wniosek Microsoftu, w którym gigant z Redmond starał się opatentować pomysł, by użytkownicy płacili nie za sam komputer, a za wykorzystywane moce i oprogramowanie. W uzasadnieniu odrzucenia wniosku poinformowano, że jest on miejscami niejasny i mało konkretny, a ponadto rozpatrujący go urzędnik odniósł wrażenie, że wiele z opisanych rozwiązań jest już chronionych patentami. Microsoft może obecnie odwołać się od decyzji lub też poprawić wniosek i ponownie go złożyć. O ile uściślenie pewnych kwestii nie powinno stanowić problemu, to trudno będzie koncernowi z Redmond przekonać urzędników, do tych rozwiązań, które uważają za już chronione patentami należącymi do innych podmiotów.
  12. Microsoft złożył wniosek patentowy, w którym proponuje nowy sposób korzystania z komputera. Pomysł koncernu polega na obciążaniu konsumenta jedynie za to, czego rzeczywiście używa. Microsoft zauważa, że obecnie kupując komputer płacimy za najbardziej wydajną maszynę, na jaką nas stać i jakiej planujemy używać. Tak więc inwestujemy w wielordzeniowy procesor, dużo pamięci RAM i wydajną kartę graficzną tylko po to, by przez kilka godzin w czasie weekendu pograć w wymagającą graficznie grę. Poza tym komputera używamy do przeglądania Internetu bądź tworzenia dokumentów, co nie wymaga wykorzystywania zbyt dużo mocy maszyny. Proponowany przez Microsoft model zakłada dostarczenie użytkownikowi wysoko wydajnej maszyny za darmo bądź też za niewielką opłatą. Komputer taki wyposażony zostałby w specjalne oprogramowanie lub sprzęt monitorujące wykorzystanie maszyny. Pisząc dokument w edytorze tekstu płacilibyśmy minimalne kwoty za sam edytor i za wykorzystanie niewielkiej części możliwości maszyny. Jeśli później zaczniemy grać w najnowszą grę - cena oczywiście będzie odpowiednio wyższa. Opłaty byłyby naliczane w zależności od jednostki czasu, w której wykorzystujemy dane aplikacje i zasoby sprzętowe (dysk twardy, RAM, procesor, kartę graficzną). Microsoft zauważa, że taki model byłby o tyle korzystny dla konsumentów, że mieliby do dyspozycji bardzo wydajne komputery, na które przeważnie ich nie stać. Z kolei producentom maszyn łatwiej byłoby skupić się na wyższym segmencie rynku komputerów oraz ustandaryzować swoją ofertę. Z drugiej jednak strony Microsoft przyznaje, że całkowity koszt korzystania z komputera w czasie jego "życia" mógłby być wyższy, niż cena jednorazowego zakupu sprzętu i oprogramowania. Będzie on jednak rozłożony w czasie, a tym samym łatwiejszy do poniesienia. Ponadto wydłuży się czas "życia" przeciętnej maszyny, gdyż użytkownik otrzyma najnowszy sprzęt, który wystarczy mu na dłużej. Kluczem microsoftowej propozycji jest coś, co firma nazywa "modułem bezpieczeństwa". To mechanizm, który z jednej strony będzie mierzył rzeczywiste wykorzystanie zasobów maszyny, a z drugiej zapewni bezpieczne przesyłanie danych na ten temat, da użytkownikowi możliwość monitorowania tych informacji i umożliwi zintegrowanie z wieloma różnymi rodzajami płatności.
×
×
  • Create New...