Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

madan

Users
  • Content Count

    170
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by madan

  1. Można by do tego dodać, że rozdzielenie tych par mogło nastąpić w bardzo silnym polu magnetycznym. Sama kreacja pary nie jest zjawiskiem spontanicznym. Jest wynikiem jakiegoś oddziaływania.
  2. @Pogo, odkrywanie supernowych, opisane w artykule, od razu skojarzyło mi się z ciemną energią. Hipoteza o jej istnieniu pojawiła się w związku z odkryciem, że odległe supernowe Ia świecą słabiej, niż by wynikało z odległości galaktyk, w których znajdują się. Wyciągnięto wniosek, że ekspansja Wszechświata jest przyśpieszana - stąd ciemna energia. Już nawet przyznano za to Nobla. Nawet zbudowano "Nową kosmologię" bazującą na tym rzekomym odkryciu. A rzeczywistość może być zupełnie inna. Poniżej link do serii artykułów na ten temat. Odkrywa się tak dużo supernowych i jakoś nie sprawdza się słuszności hipotezy o istnieniu ciemnej energii. Po prostu już to zaklepano, odfajkowano. I nikt nie waży się na sprawdzenie. Wielkość osłabienia powinna być tym większa, im większa jest odległość. To naturalne i logiczne. Potwierdzenie tego jednak obaliłoby koncepcję ciemnej energii, a także koncepcję Wszechświata spowalnianego (bez ciemnej energii) przez grawitację. Obaliłoby model Wszechświata bazujący na OTW (równanie Friedmanna). Na takie wstrząsy nauka jeszcze nie jest przygotowana. http://bardek.salon24.pl/329590,katastrofa-horyzontalna-1 To pierwszy z serii artykułów. Kolejne oznaczone są kolejnymi liczbami. Jest ich aż 9. Warto kolejno przeczytać wszystkie. Myślę, że trochę matematyki nie przerazi Ciebie.
  3. Nie bardzo rozumiem. Natura ciemnej materii nie jest dziś znana. Trudno więc wiązać z nią powstanie pozytonów (nie pozytronów). Sam fakt odkrycia jest niezmiernie interesujący. Być może jest to wynikiem anihilacji materii z antymaterią w pierwszych chwilach WW. Jeśli tak, to muszą przybywać ze wszystkich kierunków izotropowo. Tę rzecz należałoby zbadać. Supersymetria nie musi być przyrodniczą rzeczywistością, a "anihilacja cząstek ciemnej energii", to już SF. Takie sobie dumanie profesorów zobligowanych do tradycyjnego myślenia.
  4. Jakoś nie porusza się tu kwestii "słabszego świecenia" supernowych, co dało asumpt do wymyślenia ciemnej energii. Ciekawe, jaka jest zależność wielkości tego "osłabienia" od odległości. To by mogło potwierdzić lub obalić koncepcję ciemnej energii. Milczenie na ten temat mogłoby sugerować, że z tą ciemną energią coś nie tak, a wyjaśnienie pociemnienia supernowych może być zupełnie inne, nawet dość prozaiczne. Ale jak wycofać się z tego bez blamażu? Powiedzieć całemu światu... A jednak zaufanie do nauki daje jej odwaga - przyznanie się do błędów (a nie chowanie głowy w piasek). A może się mylę?
  5. Dla ścisłości, Babilończycy, to lud, który przybył na te terny właściwie już po Sumerach i raczej nie wywodzi się z nich. Wcześniej byli Akadyjczycy (Hamurabi). Przyczyna nagłego upadku cywilizacji sumeryjskiej nie jest znana. Raczej nie wojny lub kataklizmy. Ciekawą teorię na ten temat podaje Zecharia Sitchin w swych książkach (Wydawnictwo PROKOP) Polecam.
  6. To pytanie o osobliwość nie miało nic współnego z galaktykami. Miałem na myśli adekwatność OTW w warunkach dużej koncentracji materii. Po prostu uważam, oczywiście nie tylko ja, że osobliwość nie jest bytem fizycznym. A to pytanie o osobliwość było raczej pytaniem retorycznym w reakcji na to, że "wszystko gra". Co do artykułów o galaktykach, zawsze ponowna lektura wnieść może coś nowego, dać nowe skojarzenia i refleksje. To dobry pomysł.
  7. Wszystko pasuje jak ulał? To zależy od tego w jakim zakresie. Czy OTW także działa bez zarzutu w odniesieniu do materii bardzo gęstej? W tym zakresie teoria nie została sprawdzona. A co z osobliwością? I z innej beczki: Dlaczego kwantowa teoria pola nie może sobie poradzić z grawitacją, która nie daje się renormalizować? Gdyby jednak przyjęto, że grawitacja jest dualna (przyciąganie-odpychanie), to kto wie... Przypuszczam, że dopiero wówczas można by było rozmawiać o kwantowej grawitacji.
  8. Nie musisz sprowadzać wszystkiego do jakichś łągiewkopodobnych odkryć. Rozumiem, nie mieści się w pale, że ktoś od nas, więc po co tracić czas na czytanie. Nie masz proroka we własnym kraju. Każda rzecz jest dobra pod warunkiem, że zostaje wcześniej sprawdzona. Co twierdził Arystoteles, a za nim jak papugi wszyscy przez ponad półtora tysiąca lat? Trzeba było dopiero Galileusza, by sprawdził puszczając kamyki. Jeśli są antycypacje, to przede wszystkim trzeba je sprawdzić, a potem się wymądrzać (to nie do Ciebie). Na ogół robi się odwrotnie. Stąd ciągłe niespodzianki, z którymi uczeni nie mogą sobie poradzić. Oto kwintesencja meandrowego rozwoju nauki. Nawet gdy chodzi o tzw. ciemną energię. Kwintesencja...
  9. Obaj wyciągnęliście zupełnie błędne wnioski z tego, co napisałem. Ale przypuszczam, że to ja nie wyraziłem się wystarczająco jasno. Chodzi o zupełnie inne podejście do grawitacji. O wskazanie na możliwość istnienia grawitacji dualnej (przyciąganie-odpychanie). Nie chodzi mi o jakieś teorie np. Heima-Droshera itp. Chodzi właściwie o powrót do źródeł, do mechaniki newtonowskiej, z uwzględnieniem STW, w szczególności równoważności masy i energii. Chodzi o inną (chyba bardziej trafną) definicję masy grawitacyjnej jako masy układu (a nie pojedyńczych ciał). Chodzi o przyjęcie istnienia niedoboru (defektu) masy grawitacyjnej układu, który rośnie wraz z maleniem wzajemnej odległości oddziaływujących ze sobą ciał - nie uznawane przez ortodoksyjnie interpretowaną OTW. Wówczas też grawitacja da się zrenormalizować w obliczeniach kwantowej teorii pola. Dziś nie jest to możliwe, gdyż przyjmuje się, że grawitacja, to wyłącznie przyciąganie. To paradygmat, który należałoby już odrzucić. Czy to Wam wystarczy? To tylko koniuszek góry lodowej. Z tego powodu książki, które rekomendowałem mogą być bombą zegarową.
  10. Chodzi o to, że już sporo rzeczy można sprawdzić. Niestety, ci, którzy mogliby to zrobić muszą mieć w tym swój osobisty interes. Autor podanych przeze mnie książek gorąco zachęca do sprawdzenia określonych antycypacji. Jak na razie książki te jeszcze nie trafiły do właściwych ludzi, a sam autor widocznie nie ma siły przebicia i nie ma możliwości osobistej weryfikacji przypuszczeń. Do tego potrzebna jest przecież cała machina akademicka i fundusze na eksperymenty, przyznawane przez buchalterów biurokratów z kwadratowymi głowami. W dodatku, chyba raczej trafia na mur obojętności swych kolegów.
  11. Przede wszystkim nie chodzi tu o jakieś założenia a priori. Poza tym nie chodzi o jakieś hipotezy wyssane z palca. Nowa teoria powinna niegorzej (a właściwie lepiej i ogólniej, niż teorie wcześniejsze) wyjaśniać znane fakty. Powinna też antycypować, powinna być falsyfikowalna. Na przykład, teoria superstrun taką nie jest. Mimo to nazywana jest teorią. A "teoria wszystkiego", to inna nazwa kamienia filozoficznego. Nie chodzi jednak o to. Dwie teorie dzisiejszej fizyki tworzą dychotomię. Jedna jest detrministczna (OTW) i przyjmuje ciągłość, a więc też istnienie osobliwości. Tu się po prostu załamuje. Mechanika kwantowa jest indeterministyczna na bazie zasady nieoznaczoności, a także przyjmuje istnienie ziarnistości (kwantów). Mamy więc dwa królestwa - opisujące dwa zakresy, dwie skale. A co jest na ich styku? Jak opisać materię bardzo ściśniętą? O ile wiem, OTW nie była testowana w układach o wielkiej gęstości. Tam grawitacja nie istnieje? Więc co jest wewnątrz czarnych dziur (tych z osobliwością)? Przed nami sporo problemów, a nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Kwantowa grawitacja jest, jak na razie, marzeniem. Przy tym, nie można wykluczyć grawitacji dualnej, której OTW nie przewiduje. Można też mówić o nadświetlnej prędkości neutrin, mimo "fiaska" doświadczenia "operowego". Nie rozumiem, o jakie lansowanie popularyzatorskie Ci chodzi. Coś innego sposób przedstawienia rzeczy, a coś innego istota rzeczy. A tych książek przecież nie znasz. I wcale nie twierdzę, że wszystko jest tam OK w 100%.
  12. Chyba raczej odwrotnie. Ta nowa fizyka ułatwi badania, przybliży, da kierunek właściwszy ku temu ambitnemu celowi.
  13. @Whiteresource. Na razie jest to wołanie na puszczy, co uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację pomimo istnienia konkretnych antycypacji. W Salon24.pl jest blog, a w nim kilkadziesiąt artykułów poświęconych kosmologii i astrofizyce: "Niekonwencjonalna wizja Wszechświata". Właściciel tego blogu wydał trzy książki, stanowiące bazę dla tych artykułów. Mogę je zarekomendować. Zamówiłem i nie żałuję. Oto one: Józef Gelbard 1. Elementarne wprowadzenie do szczególnej teorii względności nieco...inaczej 2. Pofantazjujmy o Wszechświecie I. Oscylujący? To nie takie proste. 3. Pofantazjujmy o Wszechświecie II. W głąb materii: grawitacja w podwymiarach. Zamówiłemj je w Księgarni Naukowej UMK w Toruniu, gdzieś rok temu. Link znalazłem w jednym z pierwszych artykułów.
  14. Model pola (bądź oceanu) Higgsa wcale nie musi być prawdziwy. Radość naukowców bezpośrednio zaangażowanych w projekt jest jak najbardziej zrozumiała. Ale to już psychologia. Bywa, że interpetacje wyników doświadczeń zbieżne są pobożnymi życzeniami. Doświadczenia są bardzo drogie. Trzeba więc czymś się wykazać, by źródło dotacji nie uschło. To jak najsłuszniejsze postępowanie. To daje możliwość kontynuacji badań, oby bardziej efektywnych. OPERZE ukręcono łeb. Dlaczego? Gdyby okazało się, że neutrina są szybsze od światła [wbrew pozorom, to wcale nie godzi w STW], dotacje na doświadczenia mające potwierdzać paradygmaty starej fizyki, bardzo by się zmniejszyły. A nowa fizyka? Już puka do drzwi. Na razie jednak nikt nie chce tych drzwi otworzyć. Trudno się dziwić.
  15. Dla ścisłości, pierwsze gwiazdy pojawiły się już ok. 200 mln. lat po WW. Pierwsze galaktyki dopiero ok. 1,5 miliarda lat po WW. W artykule nie było to wyraźnie zaznaczone, wprost z lektury sądzić można, że powstały równocześnie. Ale to przecież niemożliwe. Bo czymże są galaktyki? Zbiorem gwiazd. Zatem gwiazdy powstały wcześniej, nawet dużo wcześniej. A skąd ta wielka energia bardzo odległych obiektów (kwazarów)? Rzecz opisana została w: http://bardek.salon24.pl/429287,68-jak-powstaly-galaktyki-a To pierwsza część całej serii na ten temat
  16. Już z wypowiedzi Einego wynika, że z fizyką współczesną nie jest najlepiej. Zawsze mogą istnieć różnice zdań. To rzecz nawet pozytywna. Natomiast wyszydzanie nie należy już do dobrego tonu. Przemek Kobel, czy czytałeś tę książkę? Ja czytałem i zwróciłem uwagę na zupełnie inne sprawy, których Eine jakoś nie dostrzegł. Lee Smolin wyjaśnił w sposób rzeczowy i logiczny (bazując na faktach, a nie subiektywnych opiniach) na czym polega kryzys dzisiejszej fizyki. Jeśli chcesz wyrobić sobie zdanie o książce (a nie o jej autorze) sam przeczytaj. Złośliwość Einego jest mi znana. Interesują go szczególnie kwestie pozamerytoryczne. Nie jestem ofiarą, a to, co twierdzę jest wynikiem mych prywatnych przemyśleń. Swoją drogą, co Ty uważasz za paranaukę, a co za naukę prawdziwą? Smolin zadał kilka bardzo istotnych pytań, na które nauka dziś nie jest w stanie odpowiedzieć. W nauce rzeczą ważniejszą są pytania, niż odpowiedzi. Zresztą, pytając zawsze mamy rację. Odpowiadając na pytania - nie zawsze. Jedni uczą się gotowych odpowiedzi, a inni pytają. Którzy są bardziej naukowymi naukowcami? Eine, to nie wyrocznia. W tymże Salonie24 znaleźć możesz artykuły dużo ciekawsze, między innymi Einego, ktorego bardzo szanuję za dużą wiedzę, choć nie zawsze skceptuję jego nadmiar pewności siebie. A co sam wymyślił, nie wiem, gdyż nick niewiele mówi.
  17. Historia galaktyk wcale nie musiała zaczynać się od czarnych dziur. Czarna dziura, to wspanialy wynalazek. Wszędzie ich pełno tam, gdzie zdarzają się rzeczy, których nie rozumiemy. W centrum każdej galaktyki (spiralnej lub eliptycznej) z całą pewnościa znajduje się obiekt zamkniety grawitacyjnie, z tym, że bez osobliwości. Materia w środku posiada cechy znanej nam materii. Również czas tam płynie po naszemu. Przyznam, że to prowokacja. Ale (ponownie) zachęcam do lektury ciekawych rzeczy na temat powstania i ewolucji galaktyk: http://bardek.salon24.pl/ http://bardek.salon24.pl/429287,68-jak-powstaly-galaktyki-a ... i nie tylko o tym.
  18. @Przemek Kobel. Dobrze, że nazwałeś to oklepanymi formułkami. To znak, że świadomość nadchodzących zmian istnieje. Istnieją już bardzo konkretne prace wskazujące na istnienie nowego kierunku myślenia. W innym poście podałem linki. Warto też przeczytać książkę Lee Smolina pt. "Kłopoty z fizyką" (Prószyńscy). Zatem te "oklepane formułki" tym razem nie były gołosłowne.
  19. Bańki bańkami. Można się nimi leczyć. Zanim nas strach ogarnie... Nie wszystko, co powiedział jakiś teoretyk jest od razu faktem, prawdą objawioną. Wcale nie jest pewne, że istnieje energia próżni, że istnieje pole Higgsa (i odpowiednie bozony). Wynikiem doświadczenia w LHC mogą być pobożne życzenia. W dzisiejszej fizyce teoretycznej jest sporo bałaganu i niekonsekwencji. Uderza dychotomia między deterministyczną teorią grawitacji, a indeterministyczną mechaniką kwantową. Jeszcze nikomu nie udało sie pozbierać tego do kupy. Grawitacja kwantowa? To chyba też nie rozwiązanie, jeśli bazować ma na dotychczasowych paradygmatach nauki, które się już przeżyły. Trzeba zacząć z innej strony. Czeka nas wielki krach. Nie za miliardy lat, od jakiejś bańki. Czuję, że to to już tuż tuż. Sytuacja bowiem już dojrzała do radykalnych zmian.
  20. Za wszystkie odkrywane zaskakujące fakty obserwacyjne obarcza się odpowiedzialnością czarne dziury. Czy to nie symptomatyczne? By wyjaśnić zaobserwowane zjawisko nie wystarczy stwierdzić, że wszystkiemu winne czarne dziury. To jeszcze nie wyjaśnienie. To po prostu dywanotechnika. Dla zainteresowanych mam linka: seria artykułów pt. "Jak powstały galaktyki" na stronie Salon24 w blogu "Niekonwencjonalna wizja Wszechświata", którego autorem jest Józef Gelbard. Jest tam sporo niekonformistycznych artykułów na tematy kosmologiczne i astrofizyczne. Autorem jest fizyk, a nie jakiś maniak. http://bardek.salon24.pl/ http://bardek.salon24.pl/429287,68-jak-powstaly-galaktyki-a to pierwszy z serii artykułów na temat genezy galaktyk.
  21. Istnienie tego rodzaju meteorytów wskazuje na możliwość dosyć interesującą. Węgiel pierwiastkowy występuje u nas w postaci węgla kamiennego (lub brunatnego). Powstał on z materiału organicznego. A jak mógł powstać taki kawałek węgla z rzadkiego pyłu? Raczej nie mógł zważywszy na to, że sam pył nie był pyłem węglowym. W naturalnej postaci w przyrodzie węgiel tworzy połączenie z tlenem w dwutlenku. Zatem znów hipoteza o katastrofie w dawnych czasach, w wyniku której powstał pas asteroidów między Marsem, a Jowiszem. Jeśli tak, a wiele wskazuje na to, to planeta, która rozpadła się (może tylko częściowo), posiadała już pokłady węgla. Istniało więc już na niej życie. Powiedzmy, że miliard lat temu. A potem pojawiło się życie na Ziemi. Ten typ meteorytów jest dosyć rzadki. Nic dziwnego, Pokłady węgla (np. kamiennego) jak na skalę planetarną, stanowią znikomy procent masy. Planeta ta krążyła wokół Słońca dosyć daleko. Miała jednak chyba dosyć gęstą atmosferę, a poza tym widocznie w tych czasach Słońce mogło świecić trochę mocniej, co ekosferę umiejscawia nawet poza orbitą Marsa. Czy Ziemia jest pozostałością po tej planecie? A może ktoś (z małej litery) się o to postarał? W każdej fantazji... W tym kontekście warto zajrzeć do wątku: "Pas asteroidów niezbędny do życia?"
  22. Geolodzy znają cykl 26 milionów lat. Mniej więcej co dwadzieścia parę milionów lat dochodzi do dość masowego wymierania gatunków. Jeśli to cykliczne, to raczej nie ma mowy o jakimś bombardowaniu przez komety i asteroidy. Pewna hipoteza mówi, ze chodzi o cykl pulsacji jądra Galaktyki, co powoduje cykliczną zmienność środowiska grawitacyjnego, co wpływa też na zmiany ekologiczne w przyrodzie. Być może powoduje też zmiany wewnątrz Kuli Ziemskiej. W związku z tym, że nie wiemy, w jakiej fazie są oscylacje jądra Galaktyki, nie możemy przewidzieć momentu supererupcji. Może się zdarzć np. jutro. Sama hipoteza może być pudłem. Tak swoją droga, dla nas końcem świata byłaby już globalna awaria sieci elektrycznej.
  23. No to teraz się już chyba rozumiemy. Nie znaczy to wcale, że problem został rozwiązany definitywnie. Uwzględniając jednak dodatkowe okoliczności, o których wspomniałem, możemy bardziej efektywnie pofantazjować.
  24. Przypuszczam, że problem polega na tym, że teoria standardowa nie przyjmuje pola grawitacyjnego za istniejące. To, że grawitacja nie poddaje się renormalizacji, jeszcze nie dowodzi tego, że nie istnieje. To poważna luka w teorii, która chciałaby być teorią wszystkiego. Przypuszczam, że należałoby coś zmienić w samej teorii grawitacji, by mogła pozwolić na renormalizację.
×
×
  • Create New...