Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Piotr_

Users
  • Content Count

    107
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Piotr_

  1. Najpierw ten inwentarz trudny do ogarnięcia: przed "tudzież" nie stawia się przecinka, a "acz" jest lekko pretensjonalne. Ciut łatwiejszy: ze znakami diakrytycznymi nie ma problemu, bo ogonki zazwyczaj poprawnie wyświetla. Jeśli chodzi o elegancką typograficznie interpunkcję, to najprostszym rozwiązaniem są alt codes (zwłaszcza przy pisaniu na forum). Można też próbować się zdać na inteligencję niektórych edytorów tekstu, ale np. Word czasem się wymądrza.
  2. Chyba dalsza dyskusja nie ma już sensu, bo mamy zbyt zbliżone poglądy, większość różnic będzie wynikała raczej z tego, czy ktoś wierzy/nie wierzy. Dziękuję za dyskusję i do usłyszenia. PS. Amon i Ra to byli początkowo osobni bogowie
  3. Właśnie to jest najważniejsze. Większość zarzutów ex nihilo kierowana jest nie pod adresem wiary, a religii. To, jak wygląda Biblia, wszelkie ekstremizmy itd. wynikają wyłącznie z religii. Religia to w dużej części dzieło wyznawców. Od nich zależy, jak zostanie przedstawiony początek (i ewentualny koniec) świata, od nich zależy Postać (Postacie) Wyższa. W kręgu semickim bóstwa są mocno zantropomorfizowane. W starożytnym Egipcie natomiast było kilka bóstw (z najdawniejszych okresów) dalekich od tego typu wyobrażeń - np. praocean Nun, który stworzył sam siebie. Myślę, że to może działać trochę na zasadzie sprzężenia zwrotnego - członkowie pewnej kultury przetwarzają religię na formę im bliską, zrozumiałą, a boskie objawienia (jeśli są) - przebiegają w takiej formie, by były zrozumiałe dla odbiorców. Wiara natomiast jest sprawą indywidualną - to efekt poszukiwań i przemyśleń każdego człowieka (albo równoprawnie brak takowych). Heller i Dawkins dochodzą do tych samych wniosków, bo posługują się tą samą matematyką. Wiara może mieć wpływ tylko na ewentualną interpretację niektórych faktów (pozanaukową - tam, gdzie nie ma wystarczających danych pomiarowych, aparatu matematycznego itp. pojawia się miejsce na takie interpretacje). Przykład - stworzenie świata. Większość naukowych teorii dotyczących "t=0" i wcześniej są tylko domysłami - nieraz ciekawymi i spójnymi matematycznie, ale to w zasadzie ich jedyna przewaga nad modelami religijnymi. Jeśli natomiast dojdzie do naukowego, doświadczalnego potwierdzenia któregoś domysłu - stanie się pełnoprawną teorią (i szanujące się religie powinny ją uznać). Jeszcze co do biblijnego opisu świata - odchodzi się od literalnych interpretacji. Bóg stworzył świat, stworzył więc poszczególne jego elementy, ale np. poszczególne dni rozważa się teraz tylko symbolicznie.
  4. Nie tak. W Biblii było powiedziane, że Bóg stworzył świat. Po prostu. Z tego wynika jego wszechmoc - posiada zdolność kreacji ex nihil i tylko to "pierwsze równanie" posiadać może boski pierwiastek; tu otwiera się pole do popisu filozofii i religii, bo moment stworzenia świata i to, co ewentualnie działo się wcześniej (jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi) wymyka się metodzie naukowej - a wielu ludzi potrzebuje wytłumaczenia. Wszystko, co stało się później wynika pośrednio z faktu stworzenia świata (bo gdzieś się dziać musi), ale nie ma powodu, by mieszać do tego istoty wyższe, w tym przypadku wszelkie równania nie tylko nie muszą, ale i nie poinny uwzględniać wyższych interwencji; jak już wsponiałem - zamieniają wtedy wszelkie religie w pseudonauki. Znowu - w tym przypadku religia pełni dla wielu rolę tłumaczenia niewytłumaczalnego, zapchajdziury w naukowym opisie świata. To nie ma sensu, bo boski horyzont będzie się wciąż kurczyć wraz z kolejnymi odkryciami naukowymi. Ale nikt nie może wierzącemu zakazać takich umysłowych ekscesów. Tu pojawia się jeszcze jeden problem - koegzystencji nauki i religii. Według mnie powinny to być sfery niezależne. Nie oddzielone na siłę, ale szanujące nawzajem swoją odrębność. Jeśli geolog udowodnił, że Ziemia ma parę miliardów lat - to tak po prostu jest i wszelkie polemiki z tak pewną wiedzą naukową ośmieszają religię, nie powinny mieć miejsca. Z drugiej strony nauka też nie powinna na podstawie niewystarczających dowodów i mglistych przesłanek stawiać nieuprawnionych tez, np. szukać potwierdzenia lub zanegowania istnienia Istoty Wyższej - bo i tak nie znajdzie. Wszelkie twierdzenia, że mamy ostateczny dowód nieistnienia Boga są zdecydowanym nadużyciem wiarygodności świata nauki. Religia i nauka mają swoje "strefy wpływów". Nie znaczy to oczywiście, że pomiędzy ma być strefa buforowa, jednak działania na styku powinny być rozważne, a nie na siłę łączące oba światy. Religia jest ściśle powiązana z kulturą, jedno wpływa na drugie. Inaczej wyglądają religie kultur semickich, inaczej prekolumbijskich itd. Ogólnie - samo boskie objawienie to nie wszystko, bo odbiorcami są członkowie konkretnego kręgu kulturowego, mieszkańcy konkretnej epoki. Odbiorcy wpływają na przekaz, a więc i kształt religii. Ale to za duży temat na ten jeden post, może jutro pociągniemy dyskusję dalej.
  5. To chyba nie najlepsze tłumaczenie - Istoty Wyższe nie powinny stanowić łat w teoriach naukowych, życiu społecznym itp. Wiara nie polega na tym, że pod każdym kamieniem, pod którym widzimy coś dla nas niezrozumiałego, ogłaszamy narodziny boga. Przykład: "Elektron jest (obecnie) niepodzielny, więc co jest w środku?" "Bóg oczywiście." To prowadzi do ośmieszenia idei religii jako "nauki dla prostaczków". @ex nihilo: nie trzeba sprowadzać problemu do alternatywy Bóg albo prawdopodobieństwo. Michał Heller popełnił "Filozofię przypadku", ciekawa książka na ten temat.
  6. mikroos, nie przesadzaj - głównym celem jest przypuszczalnie prestiż i podkreślenie swej mocarstwowej pozycji - jak zresztą cały program kosmiczny Chin. Oczekując na kompletowanie konkurentki ISS P_.
  7. Myślę, że warto wybrać spośród Świata Nauki i Wiedzy i Życia. Focus jest trochę za "popularny" i czasem wpada w tanią sensację. O Świecie wiedzy wiem niewiele, ale odniosłem wrażenie tabloidalności. Bez względu na decyzję życząc miłej lektury P_.
  8. Nie wiem, co z chronotronami i całą resztą, ale cząstka omega istnieje, a ludzkość po raz pierwszy spotkała się z nią w 1963r. (na 99,99999,,,%). Ale może to było tylko przywidzenie? P_.
  9. Skażenie będzie mniejsze bez reakcji łańcuchowej - terytorialnie i pod względem natężenia. Co do białoruskiej wyrzutni - nie ma ani potwierdzenia ani zaprzeczenia, taka dyplomacja. Gier wojennych może nie będę komentował, bo w takie nie grywam, ale warto wspomnieć, że wizje konfliktów atomowych w tak zwanych filmach katastrofalnych są chyba nieco przesadzone. Osobom lubiącym specyficzny humor polecam w związku z bronią dyplomatyczną takie opowiadanko: "2012 - zdarcie tytanów" Jacka Dehnela. Zróbmy schedę narodową... P_.
  10. Białoruś miała broń atomową w takiej formie, jak Polska - głowice stacjonowały "na zaś", a pod koniec Układu Warszawskiego zostały wywiezione na Wschód - przynajmniej taką mam nadzieję. Mikroosie: obecnie broń jądrowa ma, tak , jak mówisz, wymiar wyłącznie propagandowy, więc tym bardziej mocarstwa nie mogą sobie pozwolić na, na przykład, znaczną i niesymetryczną redukcję arsenału, bo straciłyby w ogóle pozycję w dyplomacji. Tarcza - efekt propagandowy, niemal wyłącznie po to, by pokazać, że się nie boimy. Nie musi nawet zbytnio strzelać. Co do schronów: nie wiem, czy istnieje bunkier chroniący przez wiele tygodni lub miesięcy przed pyłami radioaktywnymi w powietrzu, a wojna i tak szybko spowoduje eliminację ludzkości na drodze zagłodzenia - a schrony są chyba niejadalne. Prosząc o rozwinięcie kwestii Szwajcarii P_.
  11. A czy ta proteza będzie miała w zestawie kwoty na emisję gazów cieplarnianych? Proponuję, by ciepło z protezy trafiało do generatora prądu, a ten z kolei zasilał komórkę lub laptop. Zastanawiając się nad zasilaniem z małego reaktorka termojądrowego P_.
  12. Niestety, wojna atomowa jest nierealna - nici z mojego grzybobrania... Schrony oczywiście nie są budowane na masową skalę, z prostego powodu - irracjonalnych kosztów per capita. Jedynie jeden kraj wybudował ćwierć bunkra na mieszkańca (bunkra - nie schronu atomowego) i była to Albania, jednak to całkiem inna sytuacja. Co do tarczy rakietowych - nie chodzi o tarcze międzynarodowe. Mocarstwu wystarczy (a nawet będzie lepsza) taka na własny użytek, tyle że z globalnym zasięgiem. A takimi informacjami się nikt raczej nie dzieli. Broń należy wciąż odnawiać z prostego powodu - inaczej zardzewieją i nici z naszego szantażu. Dochodzi jeszcze kwestia propagandowa - co by się stało, gdyby nagle społeczeństwo amerykańskie (na przykład) dowiedziało się, że Kongres zezłomował wszystkie głowice? A co by się stało, gdyby taka informacja dotarła do uszu wywiadów innych mocarstw (a dotrze oczywiście szybciej niż do obywateli)? Całkowita likwidacja arsenału atomowego też byłaby mało realna - równowaga chwiejna powstała w wyniku podparcia światowej polityki głowicami przestałaby przypuszczalnie istnieć. A po co właściwie coraz to nowe kraje chcą mieć grzybki? Żeby się liczyć w polityce - przecież nikt normalny (a nawet nikt z Korei U Nasady) nie wyśle rakiety w którekolwiek inne państwo (z oczywistych względów). Aha, tylko jedno państwo w historii zlikwidowało swój zapas głowic - RPA za przemian. To jednak przypadek specyficzny. Myślę, że takie szachy potrwają jeszcze trochę. A może i dłużej. Wierny widz grzybochmurek P_.
  13. Spójrz na to z tej strony: spośród zbioru państw {A, B, C, ..., Z} kilka, powiedzmy pięć pierwszych, jest największych. Ze względów, nad którymi nie będę się rozwodził, wciąż się biją - czy powód jest, czy go nie ma. Państwo A wynalazło nagle broń, która może spowodować zrównanie pozostałej czwórki z poziomem, powiedzmy, Rowu Mariańskiego (choć, oczywiście, użycie jej byłoby bezsensem, ze względów, nad którymi nie będę się rozwodził). Państwa B, C, D i E natychmiast rozpoczynają pracę nad wzmiankowaną bronią oraz systemami ochrony przed bronią rywali. Wszystkie pięć państw w krótkim czasie zyskuje arsenał zdolny pięć razy z okładem wytłuc całą ludzkość, dysponując równocześnie przeciwbronią wystarczającą do rzekomej ochrony swoich terytoriów. Uzyskaliśmy błogą równowagę. Każde państwo jednak chce być najlepsze, więc arsenały są wciąż udoskonalane - ot i wszystko. Zatem - National Ignition Facility gwarantem pokoju na świecie (no, w pewnej skali). Ave NIF! P_.
  14. Otwartość umysłów naukowców to jedno, a przemądrzałość domorosłych ekspertów, "bo naukowcy się ... znają" - to drugie. Historia zna wiele przypadków zahamowania postępu przez światłych naukowców i odkryć będących dziełem osób, by tak rzec, nieuprawnionych. Warto jednak pamiętać, że owi "aroganccy", opierając się na wiedzy, która tak ich ogranicza i blokuje, dokonali odkryć wręcz niebywałych. Notabene, ośmieszanie się na forum nie jest domeną li tylko "zadufanych naukowców", jak zresztą widać na pierwszym z załączonych obrazków. Pamiętając - scio nihil scire P_.
  15. Przeczytałem. Mógłbym powiedzieć, że mam mieszane uczucia, ale brakuje mi tych pozytywnych. Początek: "oni", manipulacja, PR, pieniądze i jeszcze raz pieniądze, arogancja lekarzy, ... - cytaty z dowolnego przemówienia politycznego lub parapolitycznego. Do tego "niewytłumaczalny" wzrost liczby chorych (nowotwory i cukrzyca to choroby dosyć silnie związane z wiekiem, więc dlaczego w starzejącym się społeczeństwie coraz więcej osób na nie choruje? Spisek!). Kolejne tombakowe myśli, tym razem samego autora: - Im bardziej medycyna będzie polegać na lekarstwach - bioenergoterapia, to jest to! - Lekarze i leki mogą być przydatne - ? - [Lekarze i leki] Mogą uratować życie - ?? -i jeszcze: "Podtrzymywani jesteśmy przy życiu przez różnego rodzaju środki przez dziesiątki lat" - upadek darwinizmu! Ludzie potrafią żyć z chorobami! Nie! Tytuł pominę - przez brak określeń artykułowanych. Przypominający sobie właśnie, że medycyna z założenia pomaga ludziom wyzdrowieć lub chociaż mniej cierpieć (takie kuriozum - lekarz, który leczy) P_.
  16. Przecież nie biję. A nawet jeśli, to niezbyt mocno. Swoją drogą to Perelman jest ciekawym człowiekiem. Wygrać Olimpiadę Matematyczną a potem odmówić odbioru Medalu Fieldsa... Niemniej, książka zapowiada się ciekawie, choć wpisuje się raczej w nurt "nowej matury". Matematyk amator, fan Feynmana P_.
  17. Poczucie humoru? Nie. Czytanie cudzych postów? Nie. Wrażliwość na sugestie? Nie. Uczepienie się jak (pardon!) pijany płotu abstrakcyjnej historyjki o tym, co nam lata nad głowami i patrzy? Tak! Tylko, broń Boże, nie bierzcie tego do siebie! Nie miałbym na kogo utyskiwać. Wciąż niezrozumiany P_.
  18. London Clay ogłosił konkurs na rozwiązanie siedmiu (podkr. - P_) problemów. Hipoteza Poincare`ego została rozwiązana przez Grigorija Perelmana, za co został nagrodzony milionem dolarów od pana Clay`a i Medalem Fieldsa w 2006 r. Żadnej z tych nagród nie przyjął. Krążyły jeszcze pogłoski o potwierdzeniu hipotezy Riemanna przez pewnego pracownika indyjskiej sekcji HP, jak na razie nie potwierdzone. Aha, zapomniałbym. Pozostałe pięć/sześć problemów milenijnych czeka na Wasze rozwiązania. Powodzenia! P_.
  19. W Szwecji są innego zdania - pijąc dziesięć kaw dziennie mocny napój wytłukłby Szwedów w tempie iście stachanowskim. Zresztą, bogate społeczeństwa prędzej stać na kawę za 1000 $/kg. Będąc zwolennikiem herbaty P_.
  20. Obecnie o lepszości decyduje (prawie) tylko cena, zwłaszcza poza Unią Europejską, a elektrownie atomowe są dosyć drogie w budowie. Chyba, że budujemy reaktor RBMK do pozyskiwania plutonu - wtedy cena po pierwsze spada, po drugie nie gra roli. Wspominając słusznie zarzuconą technologię P_.
  21. Ironia - obcy w naszym domu... Niezrozumiany P_.
  22. Proszę Państwa, mam złą wiadomość. Teleskop Hubble'a jest, jak na współczesne standardy, porównywalny pod względem skomplikowania z wzmiankowaną łopatką. Mało co może się zepsuć. Jednak - zepsuło się, czego efektem był zabieg nałożenia największej w naszym układzie planetarnym soczewki kontaktowej. To nie była zresztą jedyna misja naprawcza, nie o to jednak mi chodzi. Teleskop działa od 22 lat - i nie przesłał jeszcze ostatniego zdjęcia. Teleskop Spitzera działa od 9 lat. Długo już nie pociągnie - jest bardzo skomplikowany. Jego zwierciadło jest chłodzone ciekłym helem, a ten wciąż wycieka. Uprzedzam pytania - tak, naukowcy o tym wiedzieli; tak, naukowcy nic z tym nie zrobili; tak, za wszystko zapłacą "We, People" i tak, to było sterowanie trwałością produktu. Powiem więcej - oba teleskopy zostaną spalone w atmosferze. Dawniej porządniejsze rzeczy wystrzeliwali w kosmos. Taki Mir, na przykład. Ech... P_.
  23. Jest jeszcze jedna kwestia, drogi Radarze: pralka Predom albo telewizor Rubin były obiektami o znikomym, w porównaniu z dzisiejszym AGD, stopniu złożoności. Jeśli coś się zepsuło, to do wyboru było kilkanaście siermiężnych i prostych, ale także trwałych części. Łatwo było takie kupić i wymienić, niektórzy naśladowcy Adama Słodowego potrafili nawet sami takie ustrugać. Obecne urządzenie ma multum elektroniki, do tego bardzo dużo elementów mechanicznych - dokładniejszych, ale czasem bardziej awaryjnych. Elementarny rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, że takie urządzenia powinny psuć się częściej. I psują się częściej. A części zamienne bywają tak drogie, że nie opłaca się nie kupić nowego ustrojstwa. Inna sprawa, że są bardzo porządne urządzenia, prawa rynku jednak podyktowały im wyższe ceny. Ot i wszystko. Jeszcze taka stara dykteryjka: powinno się kupować polskie auta. Co z tego, że częściej się psują - łatwiej można kupić do nich części. Miłych zakupów! P_.
  24. Węgiel pozostałby aktywny do pierwszego prania. Trzeba by wykluczyć potrzebę takowego, ale i tak węgiel dość szybko może się wyczerpać. Można by też dodać jonów srebra, ale to z kolei powodowałoby wzrost ceny. Chyba jednak pozostanę przy klasyce. P_.
  25. Gwoli ścisłości - ekologia to nauka o zależnościach międzygatunkowych. Nie ma ona wiele wspólnego z ochroną przyrody, nawet tak szeroko pojętą, jaką stosują "ekolodzy". Można więc mówić najwyżej o "obrońcach przyrody", choć i tu należy to traktować z dużą rezerwą - większość tego typu organizacji to zwykła łobuzerka, wyłudzanie pieniędzy i torpedowanie kolejnych inwestycji. Co gorsza, robią czarny PR prawdziwym obrońcom przyrody. Prawdziwi obrońcy przyrody są gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Proponuję utworzenie fundacji "Brońmy Obrońców" zbierającej fundusze na ratowanie przedstawicieli tego gatunku, tworzenie im miejsc do życia i powiększania populacji. Obecnie przedstawicieli gatunku Defendus Naturis z rodziny Ecologus coraz częściej myli się z przedstawicielami tej samej rodziny z gatunku Defendus Pecunis, co niekorzystnie wpływa na warunki bytowe tych pierwszych. Fundacja BO postuluje izolację gatunku Defendus Pecunis od środowiska naturalnego w celu uratowania Defendus Naturis od niechybnej zguby, inwestorów od problemów podczas realizacji inwestycji, a darczyńców od bezsensownego drenażu portfeli. Być może dzięki temu uda nam się ograniczyć szkodliwość ekspansywnego gatunku "ekologów" i wesprzeć działania prawdziwych (przepraszam za określenie) obrońców przyrody. Bo Przyroda Jest Najważniejsza! P_.
×
×
  • Create New...